Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekalog. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dekalog. Pokaż wszystkie posty

Czy wolno pracować w niedzielę?


Oczywiście sytuacja jest specyficzna, gdyż chodzi o osobę zarówno uczącą się jak też pracującą. 

Jednak zasada jest ta sama: każdego katolika obowiązuje świętowanie Dnia Pańskiego, a to oznacza także powstrzymanie się od niekoniecznej pracy. Chodzi o konieczność zarówno osobistą (konieczność zarobkowania akurat w ten dzień) jak też społeczną (zawód którego wykonywanie w ten dzień jest niezbędne dla dobra społecznego jak służba zdrowia, policja, służby drogowe, także pewne usługi np. dla podróżujących). 

W Kościele nie ma zasad typu faryzejsko-talmudycznego, które drobiazgowo i bez wyjątku dają wytyczne co do świętowania szabatu. Jest jedynie ogólna tradycyjna zasada, że generalnie nie wolno wykonywać prac zbędnych o charakterze fizycznym i służebnym. Praca intelektualna, np. uczenie się czy uczenie innych, nigdy nie była zaliczana do prac zakazanych w niedziele i święta. Oczywiście przy zachowaniu świątecznego charakteru dnia jako czasu poświęconego kultowi Bożemu, uczynkom miłości bliźniego (utrzymywanie więzi rodzinnych i społecznych przez odwiedzanie zwłaszcza osób starszych, chorych i samotnych) oraz odpoczynkowi, zarówno duchowemu jak też fizycznemu. 

Odpowiedź zależy więc w znacznej mierze od charakteru tej pracy, a także od tego, czy wykonywanie jej jest w jakikolwiek sposób konieczne dla własnego utrzymania czy dla dobra rodziny czy społeczeństwa. Na pewno wystarczającym powodem nie może być chęć wzbogacenia się dla zbytku. 

Tak więc najlepiej będzie omówić szczegóły ze swoim spowiednikiem czy kierownikiem duchowym. Mając na względzie także dobro swojej rodziny i społeczności. Jeśli ta praca wiąże się z zatrudnianiem pracowników, to też jest to istotne w sprawie, gdyż nie wolno w jakikolwiek sposób zmuszać czy nakłaniać innych do pracy w dzień świąteczny. 

Zakupy w niedzielę


 
Nie ma sklepów całkowicie samoobsługowych, gdyż jest zawsze przynajmniej ochrona, przynajmniej na zapleczu. Tym samym nie ma tu istotnej różnicy względem zwykłych sklepów.

Przy okazji polecam list apostolski Jana Pawła II w tym temacie:


Do czego odnosi się VIII przykazanie Boże?




Dokładne brzmienie VIII przykazania Dekalogu: "nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" nie jest przypadkowe. Odnosi się ono do szczególnego przypadku prawdomówności, mając jednak na myśli ogólną zasadę czyli całą dziedzinę prawdomówności.

Po pierwsze chodzi o świadczenie w sądzie, gdzie chodzi o prawdę, czyli zgodność słów z rzeczywistością, czyli z faktami.
Po drugie istotne jest odniesienie do osoby, tzn. że świadectwo fałszywe godzi w kogoś i jest tym samym zaprzeczeniem miłości bliźniego.
Tutaj właśnie zaczyna się problem, czy wolno mówić nieprawdę - czyli kłamać - dla dobra bliźniego.

Ogólna zasada jest taka, że nie każdy ma prawo dowiedzieć się prawdy i należy milczeć, jeśli powiedzenie danej osobie prawdy byłoby sprzeczne ze sprawiedliwością. 

Natomiast w protestanckiej, a także w niby katolickiej, modernistycznej moralistyce (przykład: jezuita Tadeusz Ślipko) występuje pogląd, że powiedzenie nieprawdy dla ratowania życia czy innego wyższego dobra jest moralnie ok, nawet nie jest kłamstwem, gdyż nie tego dotyczy VIII przykazanie. Jest to oczywiście błędne mniemanie. Owszem, przykazanie to mówi o konkretnym przypadku prawdomówności, czyli poświadczenia nieprawdy, jednak dotyczy ono całej dziedziny prawdomówności, dokładnie tak samo jak przykazanie IV odnosi się do każdego stosunku w hierarchii społecznej, przykazanie V do całościowej ochrony życia niewinnego ludzkiego, przykazanie VI do całej dziedziny ludzkiej sexualności. Wyłączenie kłamstwa dla czyjegoś dobra jest więc swoistym prymitywnym biblicyzmem, zresztą sprzecznym z Pismem św. w jego całościowym rozumieniu. 

W katolickiej teologii moralnej sprawa ta była dyskutowana głównie w związku z tzw. restrictio mentalis, czyli "zastrzeżeniem w umyśle". Pojęcie to pochodzi od hiszpańskiego kanonisty z XVI w., Marcina de Azpilcueta. Korzystali z niego głównie jezuici, zwłaszcza w sytuacji prześladowań Kościoła. Papież Innocenty XI potępił tezę jezuity Tomasza Sanchez'a, który usprawiedliwiał taką praktykę. Mimo ogólnego potępienia papieskiego św. Alfons Liguori bronił moralnej dopuszczalności ekwiwokacji (symulacji), czyli szczególnego przypadku restrictio mentalis, co zostało zaaprobowane przez następnych papieży. Św. Alfons rozróżnia:

z: Theologia moralis

Po krótce: św. Alfons rozróżnia między symulacją formalną i materialną. Pierwsza polega na takiej różnicy między słowami (czy zachowaniem zewnętrznym) a wewnętrzną wiedzą (czy postawą), że okłamuje się co do faktów, co jest grzeszne i niedozwolone. Symulacja materialna natomiast nie ma na celu oszukania czyli wyrażenia czegoś sprzecznego z wiedzą wewnętrzną, lecz ma inny cel i jest dozwolona dla słusznego powodu. Jako przykłady święty Doktor podaje zachowanie Jozuego w sytuacji wojny (Joz 8) oraz Pana Jezusa, który wobec uczniów w drodze do Emaus zachował się tak, jakby chciał iść dalej, gdyż chciał pokazać, że zostanie z nimi na ich prośbę (Łk 24).

Szczególnym przypadkiem w tej kwestii jest sytuacja wojny czy to zbrojnej czy wywiadowczej. Pewne jest, że musi być poważny powód do mówienia wieloznacznego czyli potencjalnie mylącego dla odbiorcy, poniekąd analogicznie do zabijania dla obrony niewinnej osoby w razie bezpośredniego zagrożenia życia.

Nie jest to moralne zezwolenie na kłamstwo czy uznanie kłamstwa jako moralnie dopuszczalnej metody obrony. Po pierwsze, wypowiedź wieloznaczna nie jest kłamstwem, a po drugie chodzi o sytuacje, gdy dobro wyższe - jak ochrona niewinnych - wymaga dopuszczenia potencjalnego zmylenia agresora. 

Czy wolno fałszować dokumenty dla ochrony życia?



Sprawa dotyczy nie tylko ósmego przykazania Dekalogu lecz także stosunku Kościoła i poszczególnego katolika do władzy świeckiej, a także zakresu tej władzy, zwłaszcza wobec zagrożenia i konieczności ochrony życia ludzkiego. Innymi słowy: wystawienie fałszywego świadectwa Chrztu św. jest nie tylko poświadczeniem nieprawdy i tym samym grzechem przeciw ósmemu przykazaniu, lecz także sposobem ratowania przed zabiciem przez zbrodniczą władzę.

W skrócie:

1. Nie ma obowiązku posłuszeństwa wobec niesprawiedliwych zarządzeń władz, jak np. wydawanie osób przeznaczonych przez władzę na zagładę. Co więcej, jest obowiązek pomocy takim osobom, dawanie im schronienia, aczkolwiek nie ma obowiązku narażania swojego życia w ten sposób, gdyż nie ma obowiązku heroizmu, choć heroizm jest pochwalany i zalecany przez etykę chrześcijańską.

2. Ani obowiązek pomocy w ochronie życia, ani heroizm w pomaganiu nie zwalniają z obowiązku przestrzegania przykazań Bożych, także ósmego przykazania. Tym samym nie jest moralnie dopuszczalne jakiekolwiek poświadczanie nieprawdy, także w postaci wydawania fałszywych dokumentów służących do ochrony życia.

Moralnie dozwolone jest jedynie tzw. restrictio late mentalis, czyli przemilczenie prawdy przez niejednoznaczne zdanie, umożliwiające błędne zrozumienie u złoczyńcy, co ma służyć ochronie przed nim. 

Należy to odróżnić od tzw. restrictio pure mentalis, czyli zdania fałszywego, które jest prawdziwe tylko wraz z zatajonym doprecyzowaniem. Takie zdanie zostało potępione moralnie już przez Cycerona (De officiis I, 10; III, 32) i św. Augustyna (De mendacio, Contra mendacium). Także dekret papież Innocenty XI dekretem Świętego Oficjum z 1679 r. (źródło tutaj) potępił następujące zdania:


"Jeśli by ktoś sam lub wobec innych, czy to pytany, czy sam ze siebie, czy to dla rozrywki, czy dla jakiegokolwiek innego celu przysięgał, że nie uczynił czego, co prawdziwie uczynił, a to myśląc w sobie coś innego, czego nie uczynił, czy inną drogą, którą uczynił, czy cokolwiek innego prawdziwego dodając, prawdziwie nie kłamie, ani nie jest krzywoprzysiężcą."

Innymi słowy: dekret potępia twierdzenie, jakoby mówienie czegoś sprzecznego z własnym poznaniem nie było kłamstwem. 

Katolik a kłusownictwo

 


Przez kłusownictwo rozumie się zwykle łowienie dzikiej zwierzyny na cudzym terenie. 

Sprawa jest o tyle skomplikowana, że na terenach nieogrodzonych - a na takich zwykle żyją dzikie zwierzęta - zwierzęta przemieszczają się swobodnie i nie sposób określić, czyją własnością jest dane zwierzę. Dlatego stosuje się zasadę terytorialną: zwierzyna przebywająca na danym terytorium jest własnością posiadacza tegoż. Jest to oczywiście tylko umowna zasada, którą można łatwo podważyć. Bardziej spójna jest zasada ograniczenia wstępu na dane terytorium. Ponieważ granice można dość dokładnie wyznaczyć, właściciel może kontrolować dostęp do swojego terenu. Jeśli teren zamknięty nie jest odpowiednio obszerny - rzędu przynajmniej dziesiątków tysięcy hektarów - to zwierzyna dzika nie ma dobrych warunków exystencji i tym samym występuje słabo bądź wcale. Wyjątkiem są chyba tylko ryby, aczkolwiek także ich ekosystem nie może być całkowicie zamknięty. 

Z punktu widzenia teologii moralnej istotne jest,

- że dana zwierzyna jest cudzą własnością (choć trudno określić jej właściciela), oraz

- czy istnieje konieczność jej zdobycia dla swojego życia i zdrowia.

Oczywiście także tutaj obowiązuje zasada, że prawo własności prywatnej nie ma rangi absolutnej, choć oczywiście ma wiążącą rangę i dlatego jest zawarte w Dekalogu. Innymi słowy: moralnie dopuszczalne jest sięgnięcie po cudzą własność prywatną wtedy i tylko i o ile to jest niezbędne dla własnego życia i zdrowia, czyli z konieczności ratowania wartości wyższej, jaką jest życie ludzkie. Te warunki są istotne, choć w praktyce są często pomijane, co wynika głównie z mentalności odziedziczonej po komuniźmie. 

W przypadku własności państwowej sprawa jest bardziej złożona, gdyż własność skarbu państwa nie jest to własnością prywatną lecz wspólna, a zarządzaną przez władze państwowe, których obowiązkiem jest dbałość o dobro wspólne. Tutaj granicą moralnej dopuszczalności jest określenie dobra wspólnego. Otóż dobro wspólne składa się z dobra jednostek, czyli wszystkich obywateli. Dlatego z mienia skarbu państwa wolno korzystać każdemu obywatelowi, o ile nie wyrządza przez to szkody ani nie umniejsza korzystania przez innych obywateli. Tak jest z perspektywy teologii moralnej. 

Osobną kwestią są przepisy regulujące pożytkowanie mienia państwowego. Oczywiście powinne być one podporządkowane zasadzie dobra wspólnego wszystkich obywateli. Zachodzi tutaj kwestia ocena zgodności przepisów z tą zasadą. Wiadomo, że każdy zainteresowany jest skłonny do interpretowania i działania raczej na swoją korzyść prywatną niż na rzecz dobra wspólnego. Istnieje nawet w prawie pojęcie niewielkiej szkodliwości społecznej. Tym samym możliwa jest sytuacja, że dany czyn może zostać tak właśnie prawnie zakwalifikowany, a mieć moralne uzasadnienie w rozsądnym i zasadnym przekonaniu, że nie wyrządza się szkody współobywatelom. Władze państwowe, regulując zasady korzystania z mienia skarbu państwa, powinne mieć na uwadze moralny wymiar oraz pedagogiczną rolę przepisów. Tylko wówczas ich exekwowanie może być realistyczne, gdyż będą miały powszechne uznanie i poparcie. 

Dlaczego Pan Bóg w Starym Testamencie nie zakazał niewolnictwa?



Najpierw zaznaczę, że rozumiem i emocjonalnie podzielam oburzenie. Jednak także w tej kwestii mamy do czynienia z całym komplexem tematów, począwszy od właściwej interpretacji Pisma św. i szczególnie Starego Testamentu, istoty i charakteru Bożego Objawienia, aż po teologię moralną i etykę społeczną.

Po pierwsze, należy pamiętać, że Stary Testament jest częścią historii ludzkości oraz świadectwem początkowego i wstępnego etapu Bożego Objawienia. Tym samym nie można go oddzielić ani od historii ani od całości Bożego Objawienia. Oczywiście wiąże się z tym kwestia historyczności Objawienia. Chodzi zwłaszcza o pytanie, dlaczego Bóg nie objawił wszystkiego od razu. Odpowiedzią jest linearność i rozwój dziejów zarówno Wszechświata jak też ludzkości. Innymi słowy: historyczne i stopniowe objawianie prawdy odpowiada naturze rzeczywistości stworzonej, także ludzkiej. Można drążyć dalej i pytać o sens i podstawy takiej właśnie natury. Jest to temat dalszy i wymagający osobnej potraktowania.

Po drugie, należy odróżnić nowoczesne i współczesne pojęcie niewolnictwa, znane szczególnie z traktowania afrykańskich niewolników w Ameryce Północnej, od pojęcia i praktyki starożytnej. Ponadto już w starożytności istniały istotne różnice w traktowaniu niewolników w zależności od cywilizacji, kultury, religii i państwa. Tak np. znacznie gorzej traktowano niewolników w Cesarstwie Rzymskim niż w kulturze semickiej, z kolei w narodzie izraelskim znacznie lepiej niż w ościennych narodach i państwach. Mówią o tym liczne dokumenty historyczne. Innymi słowy: ze znanych z historii przykładów status i traktowanie niewolników było stosunkowo najlepsze w religii Mojżeszowej.

Po trzecie, należy uwzględnić kontext historyczno-kulturowy instytucji niewolnictwa. Początki sięgają kultury plemiennej, gdzie obcych (czyli członków innego plemienia) zdobytych w wyniku podboju po prostu zabijano czy to w formie kanibalizmu czy ofiar dla swoich bożków. Postępem humanitaryzmu było darowanie im życia w zamian za status służebny w obrębie plemienia: nie mieli tych samych praw i byli własnością swych panów. Jako własność stali się także przedmiotem handlu i to z czasem bardzo dochodowego. W Cesarstwie Rzymskim praca niewolników zarówno w gospodarstwach domowych jak też w rzemieślnictwie i rolnictwie była głównym filarem gospodarki i można ją uznać na początek kapitalizmu.

Po czwarte, jak wspomniałem, Stary Testament w sposób jedyny w swoim rodzaju i wyjątkowy na tle innych narodów i kultur chroni godność i prawa niewolników. Mieli oni pewne prawa wynikające z godności ludzkiej:
1° Zakazane było okrutne traktowanie niewolników: Wj 21,20-27.
2° Mieli udział w odpoczynku świątecznym: Wj 20,10.
3° Mieli pewne prawa odnośnie zawierania małżeństw, tzn. nie byli zdani na samowolę panów: Wj 21,3-11.
4° Mieli prawo wyzwolenia w tzw. rok szabatowy: Wj 21,2-6; Pwt 15,12-18.
Prawo Mojżeszowe rozróżnia wprawdzie między niewolnikiem obcym i pochodzącym z narodu izraelskiego. Ponadto istniało niewolnictwo własnowolne, tzn. ubodzy oddawali się na służbę w zamian za utrzymanie. Kończyło się ono w roku jubileuszowym (Kpł 25,39-43).

Po piąte, Nowy Testament wielokrotnie podkreśla równą godność i prawa niewolników w Kościele:
Gal 3,28
Kol 3,11.22-24
1 Kor 12,1-31
1 Kor 7,22
Flm 13n
Ef 6,5-8
Tt 2,9n
Równocześnie nie zachęca ani nie popiera rewolucji społecznej pod żadnym względem, także odnośnie niewolnictwa (1 P 2,11-25). Powodem jest przykład Jezusa Chrystusa, którego Królestwo nie jest z tego świata. To Królestwo, które wyjaśnia Swoim uczniom w licznych przypowieściach jest zaczynem (Mt 13,33; Łk 13,20n), który wewnętrznie przemienia rzeczywistość ziemską, nie przemocą, oraz ziarnem początkowo małym i niepozornym, jednak z czasem ukazującym swoją siłę i wspaniałość (Mt 13,31n; Mk 4,30-32).

Po szóste: Pod wpływem chrześcijaństwa niewolnictwo w Europie najpierw przekształciło się w pańszczyznę feudalną. Władcy kościelni (biskupi i klasztory) już w VII i VIII w. nadawali wolność niewolnikom. Klasztory greckie w swoich statutach zawsze zakazywały korzystania z pracy niewolników. Ten zakaz rozszerzył się także na dobra kościelne w zachodniej Europie. Ponadto prawo kościelne zakazywało pracy niewolników w niedziele i święta, czyli gwarantowało im odpoczynek świąteczny. Chroniło też prawa niewolników wobec handlarzy, którymi byli głównie żydzi, z czasem także muślimy. Synody kościelne zakazywały sprzedawanie chrześcijan jako niewolników żydom i muślimom. Papieże, biskupi i zakony prowadzili i popierali wykup chrześcijańskich niewolników z rąk panów i handlarzy żydowskich i muślimskich. W tym celu powstały nawet zakony jak zwłaszcza trynitarze i mercedariusze. Już w X wieku handel niewolnikami zaniknął w państwie Franków, nieco później na Wyspach Brytyjskich i Skandynawii. Utrzymał się jedynie na południu Europy z powodu powiązań ze światem muślimskim. Ożywienie nastąpiło w związku z podbojem Ameryk, Afryki i Dalekiego Wschodu w XV i XVI wieku. Papieże wprawdzie najpierw pozwolili Hiszpanom i Portugalczykom na zniewolenie ludów podbitych, jednak równocześnie napominali do poszanowania ich godności i praw. Wkrótce papież Paweł III uroczystą bullą z 1537 r. potępił i zakazał niegodnych praktyk. Misjonarze i biskupi karcili złe traktowanie ludności tubylczej. Kolejni papieże - Pius V, Klemens VIII, Urban VIII i Benedykt XIV - potępiali niewolnictwo. Misjonarze jezuiccy w Paragwaju stworzyli model gospodarki kolonialnej obywającej się bez niewolnictwa (tzw. redukcje). W XIX w. Kościół intensywnie się zaangażował w zaprzestanie niewolnictwa (kard. Lavigerie i papież Leon XIII).

Podsumowując:

- Pytanie dotyczy samej natury Bożego Objawienia, zwłaszcza jego historyczności.

- Historyczność przynależy do natury rzeczywistości stworzonej. Tym samym chodzi ostatecznie o pojęcie i charakter stworzenia, a także Zbawienia, a w końcu o pojęcie Boga.

- Pochopne i właściwie nierzeczowe jest formułowanie powierzchownych zarzutów wobec Bożego prowadzenia i działania w historii ludzkości. Te zarzuty mają również charakter historyczny, tzn. są uwarunkowane daną sytuacją w historii Zbawienia. Innymi słowy: moralne oburzenie z powodu niewolnictwa jest przejawem działania Bożego w historii, jest Jego dziełem.


P. S.

Dlaczego w Dekalogu nie ma zakazu niewolnictwa?
Powody są wielorakie.
Po pierwsze, Dekalog jest pewnym skrótem najprostszego prawa moralnego powszechnego i naturalnego. Właściwie wszystkie przykazania Dekalogu odnoszące się do bliźnich (4 do 10) można znaleźć w mniej czy bardziej wyraźnej wersji w innych religiach i u mędrców innych kultur i cywilizacyj. Wyjątkowość Dekalogu polega na jego pierwszej części, mianowicie na związani etyki z religią, czyli Przymierzem z jedynym Bogiem Jahwe, który objawił się Mojżeszowi i wyprowadził naród izraelski z niewoli, dając mu ziemię i nadając mu prawo religijno-cywilne.
Po drugie, liczba 10 nie jest przypadkowa. Ma znaczenie mnemotechniczne i odpowiada liczbie palców, co pomaga w nauczaniu i zapamiętywaniu. Poszczególne przykazania są więc jakby hasłami oznaczającymi główne dziedziny życia.
Po trzecie, skoro temat niewolnictwa w Dekalogu nie występuje, to oznacza to nie tyle, że ten problem nie istnieje, lecz że nie jest to problem trwały. Jak wiadomo, niewolnicy byli rekrutowani pierwotne z podbojów czyli grabieży, która jest rodzajem kradzieży. Tak więc pośrednio temat jest obecny.
Po czwarte, najsilniejszym podważeniem są już pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju, które jasno nauczają jedności rodzaju ludzkiego oraz godności każdego człowieka jako stworzonego na obraz i podobieństwo Boga. Ta prawda została konsekwentnie przełożona na spójną etykę dopiero w Nowym Testamencie. Do tej etyki należy także niezachęcanie i niepodżeganie do zbrojnego przewrotu w stosunkach społecznych, lecz wzywanie to zmiany nastawienia i mentalności w świetle prawd Bożego Objawienia. To jest specyfika etyki oraz praktyki wynikającej z pełni Objawienia w Jezusie Chrystusie.

Czy robienie zakupów w niedzielę jest grzechem?


Pytanie dotyczy oczywiście świętowania Dnia Pańskiego i tym samym świątecznego charakteru niedzieli. Jest to wprawdzie nakaz religijny, zakorzeniony już w Starym Testamencie, jednak ma swoje uzasadnienie także w prawie naturalnym, mianowicie w odniesieniu do
- godności człowieka, która polega na wymiarze duchowym jego egzystencji, oraz
- społecznej natury człowieka, i tym samym potrzeby i konieczności przełożenia duchowego wymiaru bycia człowiekiem na życie społeczne, także w postaci regulacji prawnych dotyczących świętowania.

Obowiązkiem państwa jest ochrona godności obywateli, czyli duchowego wymiaru życia zarówno indywidualnego jak i społecznego. Dlatego państwo powinno prawnie chronić świętowanie niedzieli w zakresie właściwym dla państwa, czyli nie przymuszając do świętowania, lecz chroniąc obywateli przed wszystkim, co sprzeciwia się świętowaniu. Oznacza to, że państwo ma obowiązek zapewnić wszystkim obywatelom wolność od jakiegokolwiek przymusu przeciwnego świętowaniu niedzieli. Konkretnie: państwo powinno zadbać o to, by nikt z jakichkolwiek powodów nie był zmuszony do traktowania niedzieli jako dnia powszedniego i roboczego, oczywiście nie ingerując w sferę prywatną, czyli faktyczny sposób spędzania niedzieli przez obywateli.

Przykładowo: Jeśli ktoś chce sam handlować czy wykonywać inną pracę w niedzielę, wówczas państwo nie ma prawa tego zakazać, o ile nie narusza to dóbr społecznych, zwłaszcza duchowych innych osób. Państwo może i nawet powinno wspierać to, co służy świętowaniu niedzieli, na przykład godziwą rozrywkę, sport itp., oczywiście chroniąc prawo pracowników zatrudnionych w takich branżach przed przymusem spędzania niedzieli w pracy. Należy tutaj oczywiście odróżnić, czy dana rozrywka rzeczywiście służy społeczeństwu, czyli zwłaszcza życiu rodziny, która jest podstawową komórką społeczną. Na przykład moralnie usprawiedliwiony, a nawet obowiązkowy jest zakaz gier hazardowych w niedziele, gdyż nie służą one w żaden sposób ani dobru materialnemu, ani tym bardziej duchowemu, jednostek, rodzin i tym samym społeczeństwa.

Tyle gwoli wyjaśnienia nadrzędnych zasad moralnych w tej kwestii. Teraz odnosząc się już konkretnie do pytania:

Państwo ma prawo, a nawet obowiązek zakazu handlu w niedziele w zakresie niekoniecznym dla zaopatrzenia w podstawowe produkty codziennego użytku. Tak więc państwo powinno zakazać pracy w niedziele sklepom, których działalność nie jest konieczna w niedziele. Przykładowo: podstawowe produkty spożywcze jak chleb itp. mogą być sprzedawane na stacjach paliwowych, na dworcach, w barach, ewentualnie też w sklepikach indywidualnych, czyli nie zatrudniających pracowników.

Jak katolik powinien postępować w sytuacji, która jest obecnie w Polsce? Powinien oczywiście stosować w swoim zakresie podane powyżej zasady. Oznacza to:
- Powinien w ogóle unikać korzystania z niekoniecznych usług handlowych w niedziele.
- W razie nieprzewidzianej konieczności oczywiście może bez grzechu korzystać z tych usług, preferując miejsca sprzedaży, które zaliczają się do miejsc koniecznych w niedziele i święta (stacje paliwowe, bary, ewentualnie sklepiki indywidualne), zaznaczając w ten sposób, jakie regulacje prawne państwo powinno podjąć.
Grzechem jest natomiast korzystanie z usług handlowych bez konieczności i z obojętnością dla praw pracowników, którzy są zmuszani - czy to ekonomicznie, czy przez brak ochrony prawnej - do pracy w niedziele i święta.

Jak należy rozumieć kary w Starym Testamencie?



Kluczem do właściwego rozumienia Starego Testamentu jest Nowy Testament. Stary nie bowiem przygotowaniem, zapowiedzią i wychowawcą ku Nowemu.

Prawo Mojżeszowe z jednej strony odpowiadało ówczesnej sytuacji narodu, z drugiej wychowywało naród według woli Bożej, także w kontraście wobec innych narodów.

Nie jest przypadkiem, że czwarte przykazanie Dekalogu jest pierwsze w szeregu przykazań odnoszących się do relacyj międzyludzkich. Jest pewne zarówno zdroworozsądkowo jak też empirycznie, że stosunek do rodziców jest istotny nie tylko dla więzi rodzinnych lecz także ogólnie społecznych, tym samym także dla porządku i pokoju społecznego. To pozwala zrozumieć wagę przypisywaną tej sprawie, wraz z karą przewidzianą za przewinienia. Brak szacunku dla rodziców godzi zarówno w podstawowe relacje społeczne jak też w relację do Boga, gdyż to rodzice byli w Izraelu pierwszymi nauczycielami we wierze i też celebrującymi obrzędy religijne, których większość odbywała się w domach (codzienne modlitwy, uczty świąteczne, wspólne pielgrzymki).

Nowy Testament i tym prawo kościelne nie zawiera kary śmierci jako kary za przewinienia moralne i religijne. Nie ma też odrzucenia kary śmierci, która jest rozumiana jako obrona przed złoczyńcą, nie jako zemsta. W tym znaczeniu w Kościele wypełniło się proroctwo Ezechiela (33,11):

"Powiedz im: Na moje życie! - wyrocznia Pana Boga. Ja nie pragnę śmierci występnego, ale jedynie tego, aby występny zawrócił ze swej drogi i żył. Zawróćcie, zawróćcie z waszych złych dróg! Czemuż to chcecie zginąć, domu Izraela?"

Czy kłamstwo zawsze jest grzechem?




Podobna kwestia była już poruszana:
https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/10/do-czego-odnosi-sie-viii-przykazanie.html

Przytoczę ponownie słowa Patrona teologów moralnych św. Alfonsa de Liguori:

z: Theologia moralis

Streszczając: św. Alfons rozróżnia między symulacją formalną i materialną. Pierwsza polega na takiej różnicy między słowami (czy zachowaniem zewnętrznym) a wewnętrzną wiedzą (czy postawą), że okłamuje się co do faktów, tym samym jest grzeszna i niedozwolona. Symulacja materialna natomiast nie ma na celu oszukania czyli wyrażenia czegoś sprzecznego z wiedzą wewnętrzna, lecz ma inny cel i jest dozwolona dla słusznego powodu. Jako przykłady święty Doktor podaje zachowanie Jozuego w sytuacji wojny (Joz 8) oraz Pana Jezusa, który wobec uczniów w drodze do Emaus zachował się tak, jakby chciał iść dalej, gdyż chciał pokazać, że zostanie z nimi na ich prośbę (Łk 24).

Tak więc kłamstwo we właściwym sensie, czyli mówienie nieprawdy z zamiarem przedstawienia sprzecznego ze stanem rzeczy (faktem) jest zawsze grzeszne i tym samym niedozwolone moralnie, niezależnie od sytuacji i powodu. Takie było zawsze nauczanie Kościoła i jest ono niezmienne.

Różne były opinie teologów jedynie odnośnie tzw. restrictio mentalis, czyli zachowania prawdy w umyśle bez jej uzewnętrzniania, czyli dopuszczając różnicę między prawdą w umyśle a tym, co jest komunikowane zewnętrznie, bez zamiaru przedstawienia czegoś sprzecznego z prawdą wewnętrzną (czyli w umyśle), a jedynie w zamiarze ukrycia prawdy obecnej w umyśle. 


Czy farbowanie włosów jest zgodne z nauczaniem Kościoła?


Wprawdzie nie ma konkretnego przepisu w tej kwestii, jednak także ta sprawa dotyczy prawd i zasad moralnych, które są ujęte już Dekalogu. Konkretnie chodzi o dwie główne zasady:
- godność człowieka jako istoty duchowo-cielesnego, oraz
- wartość życia ludzkiego, w tym także zdrowia.

Po pierwsze chodzi o to, że wygląd zewnętrzny nie jest i nie powinien być najważniejszy, gdyż istotna jest dusza nieśmiertelna, jej piękno duchowe czyli świętość. O to należy się przede wszystkim starać. Oczywiście także ciało i tym samym wygląd wymaga pewnej pielęgnacji i dbałości, ale nigdy w sposób nadrzędny i przesadny.

Po drugie chodzi o to, że nie wolno szkodzić swojemu zdrowiu. Wiadomo, że kosmetyki generalnie, zwłaszcza farby do włosów, zawierają składniki, które mogą być wręcz toxyczne dla organizmu. Jest to zwykle skrzętnie ukrywane przez przemysł kosmetyczny, a państwo nie reaguje, gdyż uważa korzyści biznesowe za nadrzędne wobec zdrowia obywateli. Dlatego radzę chociażby przeczytać sobie zadeklarowane na takim produkcie składniki chemiczne oraz sprawdzić np. w internecie, czym są i jakie mają czy mogą mieć działanie. To powinno pomóc w uświadomieniu sobie ryzyka dla zdrowia i życia.

Jak należy moralnie ocenić uprawianie sportów extremalnych?

Imago de Pytania do teologa katolickiego.
Piąte przykazanie obowiązuje oczywiście także podczas wypoczynku, w uprawianiu sportu czy hobby. Chodzi o własne zdrowie, ale także o zaangażowanie czasu i środków materialnych. O tyle ta kwestia dotyczy bardzo blisko także miłości bliźniego.
Uprawianie himalaizmu o tyle nie ma nic wspólnego z ascezą i pobożnością, że zwykle chodzi w tym o własną sławę, sprawdzenie własnych sił czy innego typu własną przyjemność. Motywacja religijna nie tylko się chyba nie zdarza, lecz wręcz byłaby nie do pogodzenia z tego typu wyczynami, chyba że dla ratowania innych.
Oczywiście teoretycznie także himalaizm może być jako sport uprawiany w zgodzie z przykazaniami Bożymi, tym samym nie musi być automatycznie grzeszny. To jednak zależy od spełnienia pewnych warunków, które są zarówno subiektywne (motywacja, wzgląd na innych) jak też obiektywne (zdolności, siły, okoliczności, godziwość środków, dobro innych).

Na czym polega dobro wspólne jako cel państwa?




Dobro wspólne w znaczeniu politycznym wynika z celów państwa, wynikających z prawa naturalnego. Naczelnym celem państwa jako formy organizacji życia społecznego jest realizacja dobra jednostek w sposób społeczny i na płaszczyźnie społecznej czyli wspólnej dla obywateli. Tym samym nie można go oddzielić od celu życia człowieka, aczkolwiek udział państwa w realizacji tegoż jest pochodny i ograniczony. 

Dlatego naczelną zasadą katolickiej nauki społecznej jest zasada pomocniczości państwa. Według niej państwo ma prawo i obowiązek działać tylko wtedy i o ile jednostki i rodziny nie mają we własnym zakresie możliwości osiągnięcia celów określonych przez prawo naturalne. 

Klasycznym sformułowaniem prawa naturalnego jest Dekalog. Wbrew często powtarzanej, błędnej opinii, nie jest to w swej istocie prawo religijne, czyli specyficzne dla wspólnoty religijnej czy to starotestamentalnej czy chrześcijaństwa. Jest historycznie pewne, że zasadnicza treść Dziesięciorga Przykazań była znana i miała rangę prawną na długo przed Prawem Mojżeszowym (tzw. Kodex Hammurabiego). Także obecnie każde prawodawstwo, chyba w każdym kraju, niezależnie od religii, na całym świecie, jest właściwie tylko rozwinięciem Dekalogu przynajmniej w wersji powszechnej w Europie od XVIII wieku. Ta wersja jest wprawdzie niedoskonała, gdyż z przyczyn ideologicznych i irracjonalnych gorzej traktuje czy wręcz wyłącza dziedziny zawarte w pierwszych trzech przykazaniach oraz w szóstym, częściowo także w piątym. Tym niemniej pewne jest, że źródłem tego poważnie okaleczonego powszechnego kodexu etyczno-państwowego jest prawo naturalne, aczkolwiek są różnice w jego uzasadnianiu i konkretnym formułowaniu. 

Trzymając się pełnej wersji prawa naturalnego, czyli Dekalogu, można przykładowo określić następujące obowiązki państwa:
- Państwo ma prawo i obowiązek zapewnić obywatelom poznanie i praktykowanie jedynej prawdziwej rełligii, która jest także gwarantem pokoju społecznego. Fałszywe kulty nie powinne mieć praw publicznych, ale państwo nie powinno ingerować w osobiste wierzenia.
- Państwo ma prawo i obowiązek chronić porządek społeczny, począwszy od rodziny, i tym samym także każdą prawowicie ustanowioną i sprawowaną władzę.
- Państwo ma prawo i obowiązek chronić życie człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci, szczególnie prawa najsłabszych czyli dzieci, chorych i starszych
- Państwo na prawo i obowiązek chronić małżeństwo i wszystko, co służy jego trwałości i celowi, czyli wydaniu i wychowaniu potomstwa.
- Państwo ma prawo i obowiązek chronić własność, czy to indywidualną, czy rodzinną, czy społeczną (stowarzyszenia, Kościół), co zawiera także zarówno ochronę wolności działalności gospodarczej, jak też praw nabytych jak godziwe wynagrodzenie za pracę. 

Zbawienie dusz nie jest właściwym i bezpośrednim celem państwa, gdyż jest to cel społeczności doskonałej, którą jest Kościół katolicki czyli jedyna prawdziwa religia. Owszem zadaniem państwa jest - w ramach dobra wspólnego określonego przez prawo naturalne - wspieranie działalności Kościoła, jednak przestrzegając podziału kompetencji i władzy. 

Państwo może i powinno wydawać zakazy o charakterze obyczajowym, o ile wynika to z dobra wspólnego. Jednak ze swej natury może to czynić wyłącznie w sferze publicznej. Konkretnie: państwo nie ma prawa ingerować w moralność w dziedzinie niepublicznej, czyli prywatnej, chyba że wchodzi w grę ochrona praw innych osób. Konkretnie: państwo nie ma prawa regulować ubioru i zachowania sexualnego w sferze prywatnej, tzn. w obrębie swego domu czy posiadłości. Ma jednak prawo i obowiązek ingerować, gdy np. dzieci są narażone na zgorszenie czy inne zagrożenie ze strony rodziców, krewnych czy innych osób, nawet jeśli się to odbywa niepublicznie. Tak więc rozwiązłość sexualna w każdej postaci, bluźnierstwa przeciw prawdziwej religii (także w postaci fałszywych kultów), pijaństwo, narkotyki itp. mogą i powinny być zakazane w przestrzeni publicznej. Wobec sfery prywatnej państwo powinno zachować dystans i szanować prywatność, o ile nie wchodzą w grę prawa innych osób, np. dzieci. Kościół nigdy nie popierał ani nie żądał czy to inwigilacji czy ingerencji państwa w sferę prywatną. Wręcz przeciwnie. Zarówno w swoich zasadach jak też w praktyce, np. w spowiedzi usznej, zawsze szanował prywatność i to nawet wbrew zakusom władz. Tym samym Kościół nigdy nie popierał państwa totalitarnego już chociażby w zamyśle czy w zalążku.