Odpowiedź wydaje się prosta. Wydarzenie jest powszechnie znane. W międzyczasie pojawiły się też następne oficjalne dokumenty oraz liczne komentarze. Nie spotkałem jednak dotychczas syntezy wydarzeń, a otrzymałem kilka pytań w tej sprawie.
Odpowiadam w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła. Nazywam się Dariusz Józef Olewiński. Jestem kapłanem Archidiecezji Wiedeńskiej. Tytuł doktora teologii przyznano mi na Uniwersytecie w Monachium na podstawie pracy doktorskiej przyjętej przez późniejszego Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, kard. Gerharda L. Müllera oraz examen rigorosum z oceną "summa cum laude". Od 2005 r. prowadziłem seminaria na uniwersytecie w Monachium oraz wykłady w seminarium duchownym.
Co się stało 1 lipca AD 2026 w Écône?
Odpowiedź wydaje się prosta. Wydarzenie jest powszechnie znane. W międzyczasie pojawiły się też następne oficjalne dokumenty oraz liczne komentarze. Nie spotkałem jednak dotychczas syntezy wydarzeń, a otrzymałem kilka pytań w tej sprawie.
Działalność x. Piotra Natanka
Nie śledziłem, ani nie śledzę działalności x. Natanka. Okazyjnie coś do mnie docierało i dociera. Myślę, że na tyle wystarczająco, by mieć odpowiednie zdanie.
Przyznam, że nie mam pewnej wiedzy co do tego, co było pierwsze w jego problemach z przełożonymi kościelnymi - jego conajmniej dziwne nauki czy raczej publiczne oskarżenia w odniesieniu do jego ordynariusza, kard. Stanisława Dziwisza. Pewne jest natomiast, że x. Natanek regularnie wykazuje przynajmniej brak znajomości elementarza teologii katolickiej, a także poważne, choć proste błędy teologiczne. Jest to o tyle znamienne, że zdobył stopnie naukowe z teologii, wprawdzie dokładniej z historii Kościoła, jednak powinien dysponować elementarną wiedzą teologiczną, której mu ewidentnie brak. Nie wiem, czy w wyniku braku pilności czy braku dobrej woli. Aczkolwiek pod tym względem nie jest niestety wyjątkiem w środowisku kościelno-krakowskim, w którym wręcz roi się od przykładów różnego rodzaju mieszanek ignorancji teologicznej z herezjami. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że źródłem i powodem jego problemów z przełożonymi nie są względy teologiczne, lecz kościelno-polityczne. Hierarchia wojtyliańska wykazuje skłonność do daleko idącej tolerancji nawet dla ewidentnie heretyckich i apostackich poglądów, o ile mieszczą się one w ramach lojalności wobec siebie.
Mało wiarygodne, a nawet wręcz niewiarygodnie wydaje się przyswojenie sobie przez x. Natanka liturgii tradycyjnej, którą zresztą miesza z własnymi pomysłami pseudoliturgicznymi (stąd pojawiło się określenie "ryt grzechińsko-katolicki"). On tej liturgii ani gruntownie nie poznał, ani jej sobie autentycznie nie przyswoił. Jest stosowanie wynika raczej ze względów taktycznych, to znaczy jest wyjściem na przeciw upodobaniom konserwatywnych katolików i zapotrzebowaniu.
Szczególnie haniebne jest posługiwanie się - i to nawet publiczne i zadeklarowane - rzekomymi objawieniami niejakiej Agnieszki, co świadczy o zupełnej pogardzie dla najprostszych tradycyjnych zasad Kościoła już na poziomie zdroworozsądkowym.
Demaskująca jest także jego pozytywna reakcja na nominację Grzegorza Rysia na arcybiskupa krakowskiego i ogólnie pochlebna o nim opinia. Oto dowód:
Ma to zresztą związek zapewne z faktem, że obydwaj są uczniami x. Jana Kracika, powiązanego dość wyraźnie z kręgami masońskimi i antykościelnymi (w czym zresztą nie był wyjątkiem pośród profesorków krakówkowych).
W sumie wygląda na to, że x. Natanek w obliczu konfliktu z przełożonymi chwyta się wszelkich środków, które mogą mu zdobyć i przysporzyć zwolenników, a tym samym popularności i wsparcia także materialnego. Posłuch, jaki ma u wielu nawet szczerze pobożnych katolików świadczy nie tyle o poziomie jego posługi, co o nędzy teologicznej, duchowej, intelektualnej i duszpasterskiej w strukturach regularnych Novus Ordo. Ludzie, którzy są zniesmaczeni przynajmniej nijakością życia parafialnego i spragnieni duchowego przywódcy, trafiają na kogoś, kto przez swoisty radykalizm zdobywa ich sympatię i zaufanie.
Osobiście uważam, że z całości sprawy wynika, iż x. Natanek działa dla poczucia własnej wartości, a brak mu autentycznej pobożności, życia wewnętrznego i ducha kapłańskiego, w czym jest niestety dość typowym produktem systemu modernistycznego, mimo że formalnie od niego się zdystansował.
Oczywiście zapewne zdarza mu się mówić rzeczy dobre i słuszne, co mu właśnie zjednuje zwolenników. Nie chcę też tracić nadziei na jego autentyczne nawrócenie. Póki co niestety nic nie wskazuje na jego gotowość do tego. Ponadto nie sądzę, by obecnie był w stanie zbudować coś autentycznie katolickiego, gdyż on działa bardziej według zasad przywódcy sekty niż prawdziwego duszpasterza, choć potrafi sprytnie wykorzystać deficyty typowe dla środowisk novusowych.
Czy można korzystać z wody poświęconej u schizmatyków?
Co do sakramentaliów nie ma kwestii ich ważności, ponieważ Kościół nie określa warunków ich ważności. Jest jedynie kwestia skuteczności modlitwy duchownego schizmatyckiego, ponieważ sakramentalia mają wartość jedynie modlitwy, czyli prośby.
Z jednej strony nie można generalnie wykluczyć tejże skuteczności, z drugiej strony korzystanie z posługi duchownego schizmatyckiego jest katolikowi zakazane, o ile nie ma stanu konieczności. Co do używania wody święconej raczej nie ma stanu konieczności, chyba że w nagłym przypadku np. obrony przed kimś opętanym.
Czy poparcie dla tzw. drogi synodalnej jest popadnięciem w herezję?
Chodzi o karę automatycznej exkomuniki za przestępstwa takie jak apostazja, herezja i schizma. Z jednej strony można owszem mówić o materialnym popełnieniu w tym wypadku wszystkich trzech przestępstw. Z drugiej strony jednak postulaty tzw. drogi synodalnej są tak sprytnie ujęte, że formalnie trudno jest udowodnić winę. Konieczne byłoby wszczęcie procedury przedstawienia zarzutów, przesłuchania i wezwania do odwołania błędów. W obecnej sytuacji personalnej i politycznej w Watykanie jest to niestety mało prawdopodobne. O tym wiedzą przywódcy tzw. drogi synodalnej i właśnie dlatego pozwalają sobie na tego typu excesy. Zresztą nie są one nowością, gdyż tego typu poglądy i postulaty są prezentowane od dziesięcioleci zarówno na ambonach i salach wykładowych, jak też w mediach skrajnie modernistycznych. Dopiero za rządów Franciszka odważono się je sformułować na takim poziomie w dość otwarty sposób. Innymi słowy: apostazja establishmentu modernistycznego jedynie ujawniła się bardziej otwarcie, choć de facto ma miejsce od dawna i to już mniej więcej od Vaticanum II.
Czy Bóg działa poza Kościołem?
Oczywiście Pan Bóg jest wolny w Swoim działaniu i może udzielać Swoich łask każdemu, komu chce i kiedy chce. Jest jednak kwestia wiarygodności takowych zdarzeń. Jedynie Kościół rzymski ma solidne, racjonalne kryteria stwierdzania zdarzeń nadprzyrodzonych. Czyjeś opowieści nie wystarczą, zwłaszcza jakieś literackie czy filmowe.
Pewne jest natomiast, że Pan Bóg działa zawsze ku nawróceniu ludzi, także tych znajdujących się poza widzialnym Kościołem. Oznacza to, że przez Swoje działanie prowadzi ludzi do Kościoła, który jest objawioną drogą Zbawienia. Innymi słowy: cokolwiek oddala od wiary katolickiej i Kościoła, z całą pewnością nie pochodzi z działania Bożego.
Czy konieczne jest wymawianie imienia papieża w modlitwie eucharystycznej?
Wymawianie imienia papieża oczywiście nie jest warunkiem ważności Mszy św.
Warunki ważności to:
1. Odpowiednia materia czyli chleb oraz wino.
2. Odpowiednia forma czyli słowa Konsekracji.
3. Odpowiednia intencja czyli wola sprawowania sakramentu, który sprawuje Kościół.
4. Odpowiedni celebrans czyli wyświęcony ważnie.
Wypowiadanie imienia papieża należy do słów tzw. modlitwy eucharystycznej. Oczywiście generalnie celebrans powinien się dokładnie trzymać podanych w mszale słów. W Novus Ordo Missae dość często wprowadzane są do niego mniej czy bardziej znaczące dodatki. Wiele części jest zmiennych. To sprzyja mentalności pewnej dowolności czy możliwości indywidualnego wyboru dokonywanego przez celebransa. Jest to zwykle niezawinione przez celebransa, gdyż taka jest specyfika Novus Ordo. W tym kontekście można mieć pewną wyrozumiałość, gdy celebrans swoje osobiste wątpliwości czy przemyślenia przenosi do liturgii, zwłaszcza gdy ma przy tym dobrą wolę, tzn. pragnie szczerze i z przekonaniem wypowiadać słowa, a nie wbrew przemyśleniom.
W liturgii tradycyjnej cały kanon jest odmawiany szeptem niesłyszalnym dla innych osób oprócz celebransa. Także tutaj celebrans jest zobowiązany do trzymania się textu zawartego w Missale. Przez fakt cichego odmawiania sprawa jest bardziej powierzona jego sumieniu, gdyż nie ma presji opinii publicznej.
Sprawa dotyczy więc zarówno obowiązywalności textów mszalnych oraz wewnętrznego nastawienia celebransa jak też stanu obiektywnego. W skrócie należy wymienić następujące zasady:
1. Celebrans sprawuje liturgię z upoważnienia i na zlecenie Kościoła. Tym samym powinien unikać wszelkiego włączania własnych przemyśleń czy wątpliwości.
2. Jeśli w sumieniu uzna, że pewnych słów niedotyczących wprost wiary Kościoła i ważności sakramentalnej nie może z całą odpowiedzialnością wypowiedzieć, wówczas powinien wziąć pod uwagę oddziaływanie na obecnych, czyli powinien unikać zgorszenia.
3. Niewypowiadanie imienia papieża nie stanowi samo w sobie schizmy, o ile jest tylko wyrazem wątpliwości a nie woli odcinania się od następcy św. Piotra. Aktem schizmatyckim jest bowiem odrzucenie zwierzchnictwa papieża, a nie zwierzchnictwa osoby, której się nie uważa za papieża. Problem sprowadza się więc do zasadności osądu sytuacji, dokładniej
- odnośnie faktu, czy dana osoba jest papieżem, oraz
- odnośnie prawa i kompetencji orzekania w tej sprawie.
Jest oczywiste, że kompetentne w orzekaniu jest tylko kolegium biskupów. Dlatego jedynie błąd czy niewiedza w tej kwestii może być usprawiedliwieniem.
Czy istnieje droga łaski bez Maryi?
Pośrednictwo Najświętszej Matki Jezus Chrystusa jest nieodłączne od Jego pośrednictwa. Tak Kościół zawsze nauczał i nie zostało to w żaden sposób pomniejszone czy odwołane przez Sobór Watykański II (por. "Lumen gentium" rozdz. VIII).
Bóg przemówił do nas ostatecznie przez Jezusa Chrystusa, czyli Wcielonego Syna Bożego, i tym samym przez Jego Najświętszą Matkę, z której Syn Boży przyjął Swoje Człowieczeństwo w pełnym sensie, tzn. nie tylko ciało w sensie biologicznym, lecz jako Jej dziecko w pełnym znaczeniu tego słowa. Pod względem czysto ludzkim Jezus Chrystus był podobny do Swojej Matki i tylko do Niej w jedyny i wyłączny sposób. Tym samym nie można miłować Jezusa Chrystusa - a to oznacza zarówno Bóstwo jak też Człowieczeństwo wzięte właśnie z Maryi - bez miłowania Jego Matki. Dlatego miernikiem i kryterium stosunku do Zbawiciela i ostatecznie do prawdziwego Boga jest stosunek człowieka do Najświętszej Maryi Panny.
Oczywiście stosunek zależy od stopnia i rodzaju znajomości. Gdy ktoś zna Maryję - na podstawie zarówno Pisma św. jak też nauczania Kościoła na przestrzeni wieków - a ma z Nią problem, tzn. nie miłuje i nie czci Jej jak przysługuje to Matce Zbawiciela, to świadczy to nie tylko o stosunku do prawdy objawionej przez Boga, lecz także do samej Osoby Jezusa Chrystusa i do Boga prawdziwego.
Gdy ktoś nie zna Matki Jezusa Chrystusa bądź Ją zna jedynie niewystarczająco i fałszywie, wówczas także rodzaj i jakość stosunku do Niej zależy od stosunku do prawdy o Niej poświadczonej w Piśmie św. i Tradycji Kościoła. Przykładowo: gdy komuś nie podoba się, że była pokorną Służebnicą Pańską, oddaną Matką w domowym zaciszu wypełniającą codzienne prace, pośredniczką w troskach ludzi, na mocy testamentu Jej Syna dana Kościołowi jako także jego Matka ze wszystkimi prawami i obowiązkami wobec Niej, wówczas ktoś taki ma także problem z Jezusem Chrystusem i jedynym prawdziwym Bogiem.
Jest wolą Boga i tym samym pragnieniem także Matki Najświętszej jest zbawienie wszystkch ludzi, także schizmatyków, heretyków, apostatów, żydów i pogan. W tym znaczeniu Maryja jest Matką wszystkich ludzi, jako powołanych do włączenia w jedyny prawdziwy Kościół Jej Syna. Ona przyjęła swoje zadanie w historii Zbawienia dla wszystkich ludzi i pragnie zbawienia wszystkich. Jej pośrednictwo nie jest ograniczone, gdyż także pośrednictwo Jej Syna obejmuje wszystkich.
Czy mogą więc istnieć dary Ducha Świętego poza Jej pośrednictwem? Otóż nie mogą, tak samo jak nie mogą istnieć bez pośrednictwa Jej Syna. Innymi słowy: podobnie jak Pan Jezus mógł powiedzieć, że o Nim już Mojżesz mówił (J 1,45; 5,46), tak samo można powiedzieć, że już Stary Testament mówił o Maryi, zwłaszcza już w Księdze Rodzaju w tzw. Protoewangelii (Rdz 3,15).
Duch Boży jest Duchem Jezusa Chrystusa i tym samym też Duchem, który w Maryi zdziałał pełnię łaski, dosłownie "przeniknięcie łaską" (Łk 1,28: κεχαριτομενη). To ten sam Duch zstąpił na Nią i to On Ją osłonił, zanim zstąpił na Apostołów w Dniu Pięćdzisiątnicy. To Ona była przygotowaniem i zarazem Pośredniczką zesłania Ducha Świętego na Apostołów. Kto tego nie uznaje i nie przyjmuje, ten tym samym odrzuca działanie Duch Świętego i Duch Święty w rzeczywistości nie działa w nim i przez niego, mimo jakichkolwiek deklaracyj i haseł.
-
Chociaż już od dłuższego czasu odpowiadam na tego typu pytania, to jednak widocznie nadal są niejasności i potrzeba dalszych wyjaśnień...
-
Dla tych P. T. Czytelników, którzy nie wiedzą, co oznacza skrót FSSPX, wyjaśniam, że po polsku oznacza on: Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Z...
-
Niestety mamy kolejny skandal w wykonaniu słynnej internetowej gwiazdy stehlinizmu, ponownie świadczący o wręcz niewyobrażalnej i karygodnej...
-
Odpowiedź wydaje się prosta. Wydarzenie jest powszechnie znane. W międzyczasie pojawiły się też następne oficjalne dokumenty oraz liczne kom...
-
Z powinności blogerskiej muszę znów zająć się ponowną przykrą sprawą następnego popisu, tym razem duetowego, gdyż poszerzonego o przedstawic...
-
Określenie oraz pojęcie "duchowość", dość popularne w przestrzeni kościelnej w okresie mojej młodości, w ostatnich latach - akurat...
-
Odbyła się zapowiadana szumnie "debata" dwóch głośnych twarzy internetowych: Marcina Zielińskiego (więcej tutaj i tutaj ) oraz D...
-
Przy okazji aktualnej sprawy posła Grzegorza Brauna (więcej tutaj ) słusznie nasuwa się pytanie, czy katolikowi wolno uczestniczyć w świętow...
-
Piękno teologii katolickiej jako nauki polega między innym na tym, że nie tylko ogarnia ona jakby z lotu ptaka wszystkie inne nauki i d...
-
Już kilka lat temu byłem pytany o opinię w sprawie x. Dolindo Ruotolo. Zacząłem wtedy zapoznawać się z dostępnym materiałem. Dość rychło zau...


