Powyższa wypowiedź pochodzi od jednego z najbardziej znanych i powszechnie w Polsce poważanych duchownych. Zresztą nierzadko zdarzają mu się dość rozsądne wypowiedzi. Tutaj jednak popełnia nie tylko kardynalne błędy teologiczne, lecz wręcz przejawia heretyckie poglądy.
Otóż według wiary katolickiej Mszy św. jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej, a nie jest - jak dla protestantów - pamiątką czy celebrowaniem Ostatniej Wieczerzy. To jest istotna różnica.
W Kanonie Rzymskim, który jest od starożytności, a nawet od czasów apostolskich, sercem sprawowania liturgii eucharystycznej, jest jasno powiedziane, że sprawujemy w niej pamiątkę Męki, Śmierci, Zmartwychwstania oraz Wniebowstąpienia Jezusa Chrystusa, a nie Ostatniej Wieczerzy, nawet jeśli pierwszy raz była sprawowana we Wieczerniku.
Niestety liturgia Novus Ordo, która umyślnie nawiązuje do poglądów protestanckich, dość wyraźnie sprzyja herezji protestanckiej pod tym względem. Często przejawia się to w potocznym - choć pochodzącym nawet z ust duchownych - uzasadnianiu zmiany kierunku celebracji, że mianowicie Pan Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy był zwrócony twarzą do Apostołów, co zresztą jest także historyczną nieprawdą.
Ponadto w Ewangeliach jest jasno powiedziane, że to ustanowienie miało miejsce PO uczcie paschalnej, nie podczas niej.
Błądzą także ci, którzy sprowadzają klęczenie do kwestii kulturowej. Otóż leżenie, siedzenie, stanie, klęczenie nie są znakami względnymi kulturowo. Każdy normalny człowiek wie, co dana postawa oznacza, ponieważ każda jest zakorzeniona w funkcjach życiowych: człowiek w sposób naturalny przy innych czynnościach leży, siedzi, stoi czy klęczy. Jeśli ktoś chce wyeliminować czy wyeliminował klęczenie w liturgii, to tym samym daje znać, że jakby redukuje ją do zwykłych funkcyj życiowych, gdzie normalnie występuje tylko leżenie, siedzenie, stanie. Tym samym liturgia bez klękania jest jakby niedorozwinięta, czy jakby amputowana.
