Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trevignano Romano. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trevignano Romano. Pokaż wszystkie posty

Czy rzekome objawienia w Trevignano są autentyczne?

 


Nie ma oficjalnego orzeczenia władzy kościelnej - czyli biskupa miejsca - w tej sprawie (por. tutaj i tutaj). Sprawa jest jednak dość jasna, według kryteriów zarówno zdroworozsądkowych jak też teologicznych. Ocenę opieram na wystąpieniach rzekomej "widzącej" dostępnych w internecie.

1. Kontext rzekomych objawień: 

- Gisella opowiada, że pierwsze przeżycia "mistyczne" miała rzekomo, gdy wieczorem wraz z mężem leżała w łóżku przed telewizorem. W takiej sytuacji typowe jest działanie szatana, nie działanie szczególnej łaski Bożej. Z prostego powodu: typowe dla pedagogii Bożej jest zachęcanie do życia duchowego i modlitwy, nie do zwykłych zajęć codziennych i to dość mało wzniosłych, jak kładzenie się do łóżka i oglądanie TV. 

- Jeszcze bardziej znamiennym kontextem jest ścisły związek z fałszywymi objawieniami w Medjugorje. Małżeństwo Cardia jest widocznie blisko związane zarówno z tym miejscem jak też z rzekomymi objawieniami, w które nie tylko ewidentnie wierzy, lecz także rozpowszechnia. Rzekomo płacząca figura przedstawia właśnie zjawę z Medjugorje. Nie trzeba być szczególnie domyślnym, by wnioskować, iż chodzi o uwiarygodnienie tamtejszych rzekomych objawień, w opozycji do orzeczenia Kościoła - zarówno biskupa miejsca jak też komisji watykańskiej (już z 1990 r.). Chodzi więc o uwiarygodnianie i propagowanie oszustwa. 

- Nie bez znaczenia jest także związek z obrazem znanym z kultu "Bożego Miłosierdzia" pochodzącego od s. Faustyny i x. Sopoćki (por. tutaj i tutaj). Otóż w Trevignano rzekomo "płacze" także ten obraz, który oczywiście nie jest tym właściwym - namalowanym według wskazań s. Faustyny przez żydomasona samobójcę Kazimirowskiego. Zresztą nie był on jedynym żydem zaangażowanym w kult "Jezusa Miłosiernego" (więcej tutaj).  Propagowany obecnie obraz autorstwa Adolfa Hyły w istotnych elementach odbiega od obrazu namalowanego przez Kazimirowskiego. Tak więc także pod tym względem chodzi o uwiarygodnianie oszustwa. 

2. Treść: 

- Oczywiście dobre jest wzywanie do odmawiania różańca. Nie jest to nic nowego. Kościół zawsze to czynił. Tak więc właściwie zbędna jest nadzwyczajna interwencja Boża w tym celu. Opieranie oceny jedynie na tym wezwaniu jest nielogiczne i naiwne. 

- Charakterystycznym elementem jest rzekoma przepowiednia obecnej tzw. pandemii, mająca miejsce w 2019 r. Także pod tym względem nie ma znamion nadprzyrodzoności, gdyż po pierwsze tzw. pandemia była przygotowywana znacznie wcześniej (co łatwo mogło być znane mocodawcom "widzącej", która jest widocznie sprytnie sterowana, podobnie jak "wizjonerzy" z Medjugorje), a po drugie Gisella mówiła o "nieznanej bakterii", nie o wirusie (który zresztą nie jest nowy co do typu, lecz najwyżej co do mutacji), co oczywiście wyklucza nadprzyrodzone pochodzenie owej przepowiedni, gdyż Pan Bóg na pewno odróżnia między bakterią a wirusem (źródło tutaj):


- Wezwanie do nawrócenia także nie jest ani nowe ani konkretne. Mglistość i wieloznaczność jest typowa dla oszustów, nie dla działania Bożego. 

- Gisella twierdzi, iż wyznaczony przez biskupa miejsca "expert od mistyki" zapowiedział jej otrzymanie stygmatów. Ciekawe na jakiej podstawie. To jest groteska. Ponadto widocznie są to "stygmaty" wewnętrzne, czyli niewidoczne, czyli widocznie albo urojenia albo zwykłe kłamstwo, wręcz bezczelnie obliczone na naiwność publiczności. 

- Mówienie o nadchodzącej nowej epoce także nie jest niczym nowym i bynajmniej nie musi mieć charakteru nadprzyrodzonego. Ktokolwiek obserwuje wydarzenia społeczno-polityczne, ten wie, że przemiany - zwłaszcza te narzucone odgórnie - zmierzają do "nowego porządku" światowego. Tym samym objawienie Boże w tej kwestii jest zbędne. Wystarczy trzeźwo myśleć. 

- Właściwą, a przekazywaną podstępnie treścią owych rzekomych objawień w Trevignano Romano jest dość ewidentnie uwiarygodnianie fałszywych objawień zarówno w Medjugorje jak też s. Faustyny, co wpisuje się w obecny trend forsowany odgórnie wespół przez możnych tego świata oraz modernistyczne elity religijne. Otóż zarówno zjawa w Medjugorje jak też rzekome objawienia s. Faustyny podważają podstępnie istotne fundamenty Objawienia Bożego nauczane zawsze przez Kościół: począwszy od pojęcia Boga (miłosierdzie jako przeciwieństwo sprawiedliwości, pośrednia negacja Bóstwa Jezusa Chrystusa jak u s. Faustyny), aż do rozumienia religij niechrześcijańskich (równość religij, jak w "orędziach" zjawy w Medjugorje). Nie jest przypadkiem, że akurat biograf i czciciel x. Sopoćki jest zaangażowany w tzw. dzień islamu (źródło tutaj)...

3. Owoce: 

- Atrakcyjność u naiwnych wiernych, zaniedbanych zarówno co do wiedzy religijnej jak też solidnej opieki duszpasterskiej, nie stanowi dobrego owocu w znaczeniu znamion działania Ducha Świętego. Do tych znamion należy przede wszystkim wzrost i utwierdzenie we wierze, nadziei i miłości, przy czym chodzi oczywiście o wiarę katolicką, wyrastającą z Pisma św. i Tradycje Kościoła, nie o wierzenie w orędzia Giselli, zjawy w Medjugorje czy "Dzienniczek" s. Faustyny. 

- Już teraz wyraźne są interesy biznesowe: Gisella przestała pracować i zajmuje się obecnie "doradztwem duchowym". Także jej mąż widocznie sprytnie potrafi korzystać z sytuacji (źródło tutaj):


To dość wyraźnie śmierdzi mamoną. Zresztą bardzo prawdopodobne jest finansowanie głównie przez czynniki antykościelne, tak samo ja w przypadku Medjugorje (por. tutajtutaj) oraz s. Faustyny (propagowanie było finansowane głównie dzięki x. Michalenko z USA, ukraińskiemu żydowi z pochodzenia, por. tutaj). 

Podsumowując:

Jest dość jasne, że mamy do czynienia z kolejnym oszustwem, które jest forsowane wobec gaśnięcia atrakcyjności zarówno zjawy z Medjugorje jak też objawień s. Faustyny. Dla młodego pokolenia są to przeżycia ich dziadków i rodziców. Dlatego kręgom antykatolickim potrzebne wydaje się podtrzymywanie i odświeżanie oszustwa, któremu poddawani są katolicy w ostatnich dziesięcioleciach.