Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piórkowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piórkowski. Pokaż wszystkie posty

Czy św. Katarzyna Sjeneńska popiera Komunię dołapną? (z Post scriptum)



Pseudokatolicki portal nadal kłamliwie forsuje Komunię dołapną, tym razem piórem swego byłego redaktora naczelnego, który regularnie dopuszcza się poważnych oszustw na czytelnikach (jak tutaj).

Otóż zabłąkany mentalnie jezuita twierdzi:





Zajrzyjmy do oryginalnego textu św. Katarzyny, czyli do jej "Dialogu o Bożej Opatrzności".  W rozdziale 111 czytamy:





Streszczam:

- Bóg wzywa Katarzynę, by otworzyła "oko intelektu" do oglądania bezmiaru miłości Bożej w Najświętszym Sakramencie.

- Bóg wyjaśnia, jakim "okiem" Katarzyna i inni powinni "widzieć, oglądać i dotykać" tej tajemnicy. Nie ma więc mowy o dotykaniu ręką.

- Bóg mówi, że tym, kto smakuje, widzi i dotyka tego Sakramentu, jest uczucie duszy (il sentimento del' anima). 

- Następuje opis uczestniczenia Katarzyny we Mszy św., podczas którego doznawała ataku demona, zwalczającego Najświętszy Sakrament. Bóg dał Katarzynie wizję Najświętszej Trójcy podczas Konsekracji - doświadczenie "obecności Słowa" czyli samego Syna Bożego w bieli konsekrowanej hostii. "Oko ciała nie było wystarczające, by wytrzymać to światło, dlatego pozostało widzenie tylko okiem intelektu (umysłu)." Było to widzenie "intelektualne" czyli umysłem, nie zmysłem cielesnym. Wobec niewystarczalności oka cielesnego pozostało "oko intelektu ze źrenicą najświętszej wiary". 

- Następnie Bóg mówi, "kto dotyka" tego sakramentu: jest to "ręka miłości". "Wiara dotyka ręką miłości, jakby upewniając się co do tego, co widzi i poznaje przez wiarę". Tym samym NIE MA mowy o dotykaniu Ciała Pańskiego ręką ciała. Nie ma nawet wcale mowy o Komunii św. Cały rozdział dotyczy wyłącznie wizji, którą Katarzyna miała podczas Konsekracji. Nie ma ani słowa o przyjmowaniu Komunii św. 

- Podobnie Bóg mówi, że Najświętszy Sakrament jest smakowany przez "święte pragnienie" (santo desiderio). 

- Podkreśla na koniec, że "oko intelektu widziało źrenicą światła najświętszej wiary". W ten sposób to oko duchowe "widzi i poznaje", oraz "dotyka ręką miłości" tak, że oko duchowe, które widzi, również dotyka "miłością z wiarą" (per amore con fede). Innymi słowy: nie ma mowy o dotykaniu ręką cielesną. Według słów Pana Boga podanych literacko przez św. Katarzynę, zarówno ona jak też inni mogą "dotykać" tajemnicy Eucharystii jedynie "ręką miłości". To "dotykanie" jest czynnością wyłącznie DUCHOWĄ (intelektualną, umysłową), nie zmysłowo-fizyczną. 


Podsumujmy:

Cały rozdział NIE mówi ani słowa o przyjmowaniu Komunii św. na rękę. Całość odnosi się do przeżycia św. Katarzyny danego jej przez Boga podczas Konsekracji czyli Przeistoczenia. To było widzenie "okiem intelektu". Z tym widzeniem wiązało się wyłącznie duchowe czyli intelektualne "dotykanie" i "smakowanie". 

Tym samym text o. Piórkowskiego jest kolejnym oszustwem na odbiorcach, głównie na katolikach, na doraźny użytek forsowania praktyki Komunii dołapnej wymierzonej przeciw katolickiej wierze w Sakrament Eucharystii. 



Post scriptum

Autor zareagował na krytykę w sposób następujący:




No cóż. Dowiadujemy się, że chodzi o subtelność i myślenie. Problem w tym, że myślenie o. Piórkowskiego jest fałszywe. I to już począwszy od cytatu, który podaje w taki sposób, że jest
1. okrojony oraz 
2. wyrwany z kontextu i w rezultacie zafałszowany. 

Porównajmy oryginał i cytat podany przez o. Piórkowskiego: 




Poprawne tłumaczenie brzmi:

"Którym okiem, najdroższa córko, powinnaś ty i inni widzieć, patrzeć i dotykać tej tajemnicy? Nie tylko dotykiem i widzeniem ciała, ponieważ wszystkie odczucia ciała są nam mniej przydatne. 
Widzisz, że oko nie widzi nic innego niż tę biel chleba, ręka nie dotyka innego, smak nie smakuje innego niż smak chleba, tak że grube uczucia ciała są oszukane: ale uczucie duszy nie może być oszukane, jeśli ona che, to znaczy o ile ona nie chce zniszczyć światła najświętszej wiary przez niewierność." 

Tym samym o. Piórkowski, dodając słowa, których nie ma w oryginale, a pomijając słowa istotne w oryginale, popełnia fałszerstwo już na poziomie samego textu. 

Co do interpretacji:

Po pierwsze, należy mieć na uwadze, że te słowa odnoszą się do wizji, którą Katarzyna miała podczas Konsekracji, więc dotykanie chleba może dotyczyć wyłącznie kapłana. Innymi słowy: słowa o dotykaniu konsekrowanego chleba wskazują na fizyczną dotykalność i nie mają nic wspólnego z faktycznym dotykaniem przez każdego. 

Po drugie, nie ma tutaj ani śladu postulowania czy wezwania do dotykania ręką cielesną, lecz wręcz przeciwnie: Katarzyna i przez nią wszyscy wierni są wezwani do "dotykania" duchowego, czyli intelektem (umysłem), i to jest właśnie "ręka miłości", która z całą pewnością  nie jest ręką cielesną. 

Po trzecie, skoro na takim fałszerstwie o. Piórkowski buduje swoje uzasadnienie Komunii na rękę, to tym samym potwierdza, że bazuje ona na oszustwie także w tym wypadku. 

Po czwarte: z tajemnicy Wcielenia nie wynika w żaden sposób teologiczna poprawność dotykania Ciała Pańskiego RĘKĄ przez każdego. Owszem, istnieje analogia między tajemnicą Wcielenia i tajemnicą Eucharystii, o czym świadczy tradycyjna liturgia Bożego Ciała (w to święto jest prefacja o Bożym Narodzeniu). Wystarczy znać Ewangelie, by wiedzieć, że Pan Jezus nie dawał się dotykać każdemu i to akurat po Zmartwychwstaniu (J 20,17). 

Uniżenie i tym samym dotykalność Syna Bożego we Wcieleniu i też w Eucharystii nie są i nie mogą być podstawą do braku szacunku ze strony człowieka. Już w Ewangeliach jest podane, że ludzie poznając boską moc i godność Pana Jezusa padali na twarz i uważali się za niegodnych Jego obecności. Nic nie upoważnia nas, grzeszników, do innego zachowania wobec Jego obecności dzisiaj w Najświętszym Sakramencie. 

De facto jest tak, że brak szacunku wobec Ciała Pańskiego, także w formie Komunii dołapnej, ma dwa zasadnicze powody:
- brak wiary w Realną Obecność Boga w Ciele Chrystusa, czyli herezja, 
- negacja własnej grzeszności i niegodności wobec Boga, czyli zakłamanie i brak gotowości nawrócenia. 
Obydwa powody świadczą o poważnych problemach duchowych, a ostatecznie o zatwardziałości w obłudzie i niewierze. 

Podsumowując:

O. Piórkowski spróbował wybrnąć z oszustwa, jeszcze bardziej w nie brnąc. Tym samym zaprzepaścił szansę na przyznanie się do błędu, odwołanie i przeproszenie czytelników. 

Jaki jest status objawień w Akita?



Zostałem zapytany, jakie jest stanowisko Kościoła odnośnie objawień w Akita z 1973 r. Nie zajmowałem się nimi bliżej. Dopiero napastliwy text byłego redaktora naczelnego znanego portalu pseudokatolickiego stał się powodem do bliższego przyjrzenia się sprawie: 




Według jezuity:

1. Jest to "kolejne fałszywe objawienie". 

2. Brak imprimatur, ponieważ potwierdzenie przez biskupa miejsca faktyczności opisanych wydarzeń nie jest orzeknięciem o pochodzeniu od Boga. 

3.  Ani Kongregacja Nauki Wiary, ani komisja powołana przez arcybiskupa Tokio (który nie jest ordynariuszem diecezji miejsca wydarzenia) "nie uznała".

4. Treść objawień to "plagiaty z fragmentów z wcześniejszych". 

5. Zapowiedź kary jest sprzeczna z Księgą Rodzaju 8,21 ("Gdy Pan poczuł miłą woń, rzekł do siebie: «Nie będę już więcej złorzeczył ziemi ze względu na ludzi, bo usposobienie człowieka jest złe już od młodości. Przeto już nigdy nie zgładzę wszystkiego, co żyje, jak to uczyniłem"). 

6. Fałszywie jest podawana roli Mariji jako powstrzymującej gniew Boży. 

7. Zapowiedź, że jedyną bronią będzie "różaniec i znak mojego Syna", jest fałszywa, bo "to nieprawda". 

8. Zapowiedź, że: "szatan przeniknie do Kościoła w taki sposób, że kardynałowie wystąpią przeciw kardynałom, biskupi przeciw biskupom. Kapłani, którzy mnie czczą będą pogardzani i wystąpią przeciwko nim współbracia" jest "bardzo niebezpieczna", ponieważ "bardzo sprzyja tworzeniu podziałów w Kościele i wystawia tę przestrogę na dowolną interpretację". 


Warto najpierw zapoznać się z tym, co wiadomo o Akita. Zasadnicze informacje odnoście tych objawień można łatwo znaleźć w necie. W skrócie podstawowe powszechnie uznane fakty:




Natomiast niejasności i po części rozbieżności dotyczą stanowiska władz kościelnych:




Ta kwestia wydaje się być wyjaśniona na stronie angielskiego historyka i wydawcy książek w tematyce mariologicznej, Donal Anthony Foley, autora m. in. bardzo solidnej książki o fałszywych objawieniach w Medjugorje: 




Autor wyjaśnia, jak dokładnie kwalifikuje objawienia w Akita, mianowicie jako niepotwierdzone w sensie takim, że mają pewne "słabe" zatwierdzenie w postaci niepotępiającego listu biskupa miejsca, jednak nie jest to jednoznaczne z oficjalnym uznaniem przez Kościół:


Należy mieć na uwadze, że nie oznacza to odrzucenia przez Kościół w sensie orzeczenia o nienadprzyrodzonym pochodzeniu. Takie orzeczenie - dla koniecznej ochrony wiernych przed błędami przeciw wierze i moralności - musiałoby mieć miejsce, gdyby była choćby jedna pewna przesłanka zaprzeczająca pochodzeniu od Boga, jak np. brak wiarygodności osoby wizjonerki (choroba psychiczna czy kłamstwo) czy sprzeczność z Bożym Objawieniem. Mamy więc, dokładnie biorąc, do czynienia jedynie z brakiem oficjalnego uznania nadprzyrodzonego pochodzenia, a nie z orzeczeniem o braku nadprzyrodzonego pochodzenia. Temu nie może zaprzeczyć także o. Piórkowski, choć próbuje orzekać samodzielnie. Tym samym pierwszy jego argument - brak kościelnego uznania w znaczeniu negatywnej oceny - należy uznać za chybiony. 

Można by ten wątek rozwinąć, analizując znane i potwierdzone wypowiedzi przedstawicieli hierarchii. Należy mieć na uwadze, że pośród wszystkich wypowiedzi na temat objawień w Akita dokumentem najwyższej rangi jest list biskupa miejsca:


Nieco więcej tutaj i tutaj.

Biskup Ito widocznie osobiście raczej wierzył w autentyczność objawień, aczkolwiek z jakichś przyczyn nie wydał oficjalnego dekretu ich uznania. Na wydanie takiego dekretu musiałby mieć zgodę Stolicy Apostolskiej i pośrednio także innych biskupów japońskich, gdyż sprawa dotyczy także ich wiernych. Uznanie objawień miałoby poważny wpływ na myślenie i pobożność katolików i też niekatolików głównie w Japonii. Wygląda na to, że sprzeciw miał miejsce ze strony biskupów w Japonii. Powody mogły być różne. Nie są znane żadne zarzuty czy zastrzeżenia doktrynalne ani moralne, ani ze strony innych biskupów czy teologów japońskich, ani z strony Stolicy Apostolskiej. 

Stanowisko ówczesnego prefekta Kongregacji Nauki Wiary, kardynała Ratzinger'a, jest sprecyzowane tutaj:


Tym samym biskup Ito otrzymał pośrednie poparcie dla swojej linii wobec objawień w Akita. 

Wiadomo natomiast, że ówczesny arcybiskup Tokio, który widocznie sprzeciwiał się uznaniu autentyczności objawień w Akita, miał specyficzne powiązania. Otóż był związany zarówno z jezuitami, którzy pionierami destrukcji katolicyzmu w Japonii, jak też z Niemcami - jako członek paramasońskiej korporacji niemieckiej (źródło tutaj):


Znamienne jest także, że jego herb biskupi nie zawiera zupełnie żadnego symbolu chrześcijańskiego:



Przyjrzyjmy się poszczególnym tezom o. Piórkowskiego.

1. Apodyktyczne orzeknięcie przez niego fałszywości jest groteskowe, skoro mimo długoletnich badań nie ma takiego orzeczenia władz kościelnych pod względem doktrynalnym. Postawa władz kościelnych jest raczej wyczekująca, widocznie także z powodów taktycznych, by nie przyczyniać się do rozwieszczania treści objawień. 

2. Już samo pozwolenie przez biskupa miejsca na rozpowszechnianie treści objawień oraz napisanie listu polecającego jest nawet mocniejszym wyrazem uznania niż urzędowa forma imprimatur, gdyż imprimatur jest jedynie aktem urzędowym, który może wykonać także urzędnik kurii, nie koniecznie biskup miejsca osobiście. 

3. Jak już wyżej wyjaśniłem, brak oficjalnego dekretu uznającego nie oznacza odrzucenia autentyczności i jej nie wyklucza. 

4. To jest także przynajmniej pochopny zarzut. Gwoli przyzwoitości o. Piórkowski musiałby najpierw wykazać dosłowne czy przynajmniej treściowe zapożyczenia. Nie czyni tego. Tym samym popełnia zwykłe oszczerstwo. 

5. Objawienia nie zapowiadają zgładzenia tego typu, co potop opisany w Księdze Rodzaju. Ponadto o. Piórkowski popełnia błąd biblicyzmu, używając jednego fragmentu Pisma św. w oderwaniu od kontextu i całości Bożego Objawienia w jego właściwym znaczeniu. Wszak w Nowym Testamencie zapowiadane są także cierpienia kary Boże. 

6. Co do roli Mariji to należałoby najpierw sprawdzić, czy i na ile książeczka, którą posługuje się o. Piórkowski, podaje autentyczną treść objawień z Akita. Nierzadko się bowiem zdarza, że nadgorliwy wydawca, dla podniesienia sensacyjności książki "ulepsza" ją własnymi dodatkami. 

7. Powiedzenie, że coś jest "nieprawdą", nie zwalnia z obowiązku wykazania nieprawdziwości. Tego o. Piórkowski nie czyni. Jeśli taka zapowiedź znajduje się w objawieniach, to może ona oznaczać, że katolicy zostaną pozbawieni sakramentów. Wówczas pozostanie im de facto tylko modlitwa na różańcu oraz znak krzyża. 

8. Powiedzenie, że coś jest niebezpieczne, jest czymś zupełnie innym niż stwierdzenie nieprawdziwości. Np. powiedzenie komuś, że umrze na nowotwór, może go doprowadzić do depresji czy nawet samobójstwa, nawet jeśli jest to prawdziwa, oparta na prawdziwych przesłankach zapowiedź. 

Fałszywe jest na pewno stawianie jedności i jednomyślności na pierwszym miejscu. Już św. Paweł powiedział, że podziały są nieodzowne (1 Kor 11, 19):



Podsumowując:
Atak o. Piórkowskiego na objawienia w Akita jest kolejnym przykładem niekompetencji teologicznej, zakłamania i manipulacji w wykonaniu prominentnego przedstawiciela jezuitów w Polsce. Zamiast rzetelnego przedstawienia problemu oraz wyrażenia opinii teologicznej w sprawie, mamy niestety do czynienia ponownie z oszukiwaniem odbiorców na doraźny użytek: zwalczania u wiernych trzeźwego myślenia i autentycznej pobożności katolickiej. 



P. S. 

Notabene. Portal, którego szefem był o. Piórkowski, jeszcze 2 lata temu podawał, że objawienia w Akita zostały uznane przez Kościół: 



Cóż. Notoryczny kłamca zaplącze się w swoich kłamstwach wcześniej czy później.