Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angelologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą angelologia. Pokaż wszystkie posty

Co mogą aniołowie? Raz jeszcze, czyli Sz. Bańkowych bełkotów ciąg dalszy


Niestety słynna gwiazda medialna sekty stehliniańskiej nie odpuszcza w dalszym głoszeniu ignoranckich bzdur, nie tylko świadczących o jego odmóżdżeniu i nędzy co do wiedzy teologicznej, lecz zdążających do odmóżdżenia fanów sekty. Zwrócono mi na to uwagę:


Oto owa wypowiedź w częściach (z powodów technicznych):




Przede wszystkim mamy tutaj pomieszanie wątków i myśli, czy raczej nieprzemyślanych słów, czyli bełkot typowy dla tego osobnika. Ten człowiek widocznie jedyne, co potrafi, to udawać, że wie, i to dość nieudolnie. Twierdzi, że:
- Księga Tobiasza pokazuje anioła, 
- Jakub walczył z aniołem, który się pokazał,
- częścią Bożego Objawienia jest to, że aniołowie mogą się pokazać, bo to jest bezpośrednio objawione,
- aniołowie pokazują się wtedy, gdy chcą zadziałać,
- aniołowie mogą konstruować ciało udające ciało ludzkie, jak w Księdze Tobiasza, 
- duch może oddziaływać na materię i dawać zmysłowe sygnały jak fale dźwiękowe, i może kształtować materię, 
- duch może tworzyć iluzję jak hologram. 

Zacznijmy od wskazanych przykładów biblijnych. 

W Księdze Tobiasza czytamy:


W Septuagincie brzmi to:


Tutaj jest istotna różnica względem tłumaczenia, mianowicie jest mowa o "modlitwie wobec chwały wielkiego Rafała, i został posłany uzdrowić tych dwoje". Imię Rafał znaczy po hebrajsku "Bóg uzdrawia". 

Pod koniec księgi staje się jaśniejsze, kim jest Rafał:


W Septuagincie czytamy:


Także tutaj tłumaczenie polskie popełnia sporo przeinaczeń. Text grecki mówi wyraźnie, że Rafał jest jednym z siedmiu świętych wysłanników, że przybył z woli Boga, że widzieli jedynie wizję, że anioł Pana im się ukazał. 

Jednak także w tłumaczeniu Biblii Tysiąclecia jest także jasno powiedziane, że Rafał został posłany przez Boga, że przybył z woli Bożej, i że to było tylko widzenie. Nie ma nic o samowolnym i wynikającym z natury anioła zjawieniu, a jest wprost powiedziane, że to było tylko widzenie duchowe, gdyż Rafał nie ma ciała i właśnie dlatego nic nie jadł. 

W Księdze Rodzaju czytamy:


Septuaginta mówi nieco inaczej:



Podobnie jest w następnym fragmencie: 


Septuaginta mówi, że człowiek zmagał się z Jakubem (podobnie jak text hebrajski):


W pierwszym fragmencie wcale nie jest powiedziane, że chodzi o aniołów w znaczeniu dobrych duchów, lecz o wysłanników, gdyż takie jest znaczenie zarówno słowa hebrajskiego jak też greckiego w Septuagincie (Biblia Tysiąclecia popełnia więc tutaj błąd w tłumaczeniu). 

Natomiast w drugim fragmencie wcale nie jest powiedziane, z kim Jakub walczył. Dopiero w żydowskich midraszach pojawia się interpretacja, że to był jego anioł stróż czy archanioł Michał. Sprawy nie wyjaśnia także Księga Ozeasza (12,4-5), gdyż z jednej strony mówi, że Jakub walczył z Bogiem, a z drugiej, że z wysłannikiem (nie do końca wiadomo czyim). 

Jeśli to - według x. Bańki - są źródła, które "wprost objawiają", że aniołowe mogą być widzialni i konstruować sobie ciało, to po pierwsze on nie umie czytać ze zrozumieniem, albo w ogóle nie czytał, a po drugie to jest to bluźnierstwo względem Bożego Objawienia, skoro ono rzekomo objawia coś, co właściwie wcale nie jest objawione przynajmniej jednoznacznie. 

Tak więc, po pierwsze x. Bańka wykazuje haniebny brak literalnej znajomości nawet tych fragmentów Pisma św., na które się powołuje. Po drugie, wykazuje zupełny brak znajomości katolickiego warsztatu exegetycznego, co jest szczególnie istotne w przypadku textów starotestamentalnych. Exegeza katolicka wymaga po pierwsze rzetelnego zbadania sensu dosłownego i historycznego, a po drugie jego interpretowania w powiązaniu z całością Bożego Objawienia, w tym także z Magisterium Kościoła oraz z teologią katolicką, które je bada i odpowiednio interpretuje. 

Co mówi Magisterium Kościoła w tej kwestii? 

Sobór Laterański IV zdefiniował stworzenia duchowe czyli anielskie jako bezcielesne:


Jedynym stworzeniem duchowo-cielesnym jest człowiek. Wynika z tego, że aniołowe jako bezcielesne ani nie są widzialni przez zmysły, ani nie mają sami ze siebie zdolności do działania takiego, jakie jest właściwe bytom materialnym i duchowo-materialnym jak człowiek. Innymi słowy: aniołowie są niewidzialni i nie mogą sprawić nic, do czego konieczne jest oddziaływanie materialne czyli cielesne. Taki jest naturalny porządek stworzenia. 
Oczywiście Pan Bóg jako Stwórca jest ponad tym porządkiem i może działać wbrew prawom natury, też wbrew naturalnym zdolnościom aniołów. O takich działaniach, które można określić cudami, jest zapewne mowa w Piśmie św. Innymi słowy: Gdy aniołowie stają się widzialni dla człowieka i działają w sposób właściwy dla istoty duchowo-cielesnej (jaką jest człowiek), to dzieje się to nie dzięki ich naturalnej zdolności, lecz na mocy działania Bożego przez nich. To jest istotna różnica.

Różnica ta jest istotna nie tylko dla właściwego rozumienia źródła Bożego Objawienia, jakim jest Pismo św., lecz jako zapora przed fałszywymi poglądami, które są zarówno judaistyczne (gnostyckie) jak też pogańskie (animistyczne), modne w różnych odmianach okultyzmu, który się rozplenił niestety także pośród katolików, a właściwie został rozpleniony dzięki elementarnej niewiedzy nawet duchownych, do których należy widocznie x. Bańka. 

W tym kontekście pojawiają się opowieści zwłaszcza o św. Janie Vianney czy o św. o. Pio, czy też z rzekomych opisów pseudoexorcystów, które są przytaczane jako rzekome dowody przeciw powyższej prawdzie katolickiej. Co świadczy zarówno o ignorancji teologicznej, jak też o naiwności, bezczelnie wykorzystywanej przez tych, którzy nauczyli się robić potężny biznes na sensacjach tego typu, mających więcej wspólnego z grafomaństwem okultystycznym i okultystyczną kinematografią niż z rzeczywistością i prawdą historyczną. 

Diabeł zrzucający ze schodów czyli Szymono-Bańkowych bełkotów ciąg dalszy (z post scriptum)


Przez kolejną prośbę jednego z P. T. Czytelników zostałem znów skłoniony do przezwyciężenia wstrętu, którego nabyłem do słuchania uporczywie bezczelnego bełkotu w wykonaniu tego osobnika. Tym razem sprawa jest dość prosta a istotna, choć pozornie bardzo teoretyczna. No i znów ukazująca wręcz bezdenną i upartą ignorancję tego człowieka (nota bene przedstawianego jako autorytet przez innych uporczywych ignorantów jak np. doszłego ostatnio do sławy biznesmana o aspiracjach katolicko-publicystycznych o nazwisku Dawid Mysior). Chodzi o dwa fragmenty:


Tutaj x. Bańka popisuje się swoją ignorancją co do fundamentalnych teologicznie pojęć i rozróżnień, a jest to elementarz teologii katolickiej szczególnie ważny w walce z modernizmem, który wszak polega na pomieszaniu w tym rozróżnieniu. Otóż x. Bańka widocznie nie wie, że pojęcie nadprzyrodzoności (supernaturalis) jest synonimem boskości. Innymi słowy: nadprzyrodzone jest to i tylko to, co jest boskie, gdyż tylko Bóg jest ponad stworzeniem czyli naturą (= przyrodnością) bytów stworzonych. Przyrodnością (przyrodzonością) czyli naturą jest to, co "się zrodziło", czyli zostało stworzone, co się stało (greckie "physis" od "phyein" = stawać się, powstawać). 

Natomiast pojęcie "pozaprzyrodzości" (praeternaturalis) oznacza to, co wykracza poza przyrodzoność czyli naturę danego bytu. Tak pozaprzyrodzony jest wpływ złego ducha na człowieka i jego skutki jak np. rodzaj wiedzy czy zdolności, które nie pochodzą z naturalnych zdolności człowieka, lecz z naturalnych zdolności złego ducha. Naturalne zdolności złego ducha oczywiście nie są nadprzyrodzone czyli boskie, choć są pozanaturalne względem zdolności ludzkich. 

Dochodzimy do kwestii, jaki jest zakres naturalnych zdolności złych duchów. Do tego zmierza wypowiedź x. Bańki:


On miesza tutaj różne sprawy. Otóż pytanie się odnosi do naturalnych zdolności złych duchów, które są zresztą wspólne wszystkim aniołom, także świętym duchom. Jemu się widocznie nawet nie chciało spojrzeć do pism św. Tomasza ani nawet do podręcznika angelologii czyli dogmatyki katolickiej, a ogranicza się do swojego dość prymitywnego użytkowania Pisma św., konkretnie historii biblijnego Tobiasza, z której zresztą wcale nie wynika to, co on twierdzi. Wszak po pierwsze prawidłowe rozumienie i interpretacja także tej historii biblijnej zakłada uwzględnienie rodzaju literackiego tejże opowieści. Po drugie, w tej opowieści nie ma nic o zrzucaniu ze schodów przez złe duchy czy ogólnie o zdolności aniołów co do wpływu na byty materialne. Po trzecie, konieczne jest uwzględnienie szerszego kontextu teologicznego, a to oznacza w tym wypadku wzięcie pod uwagę, że anioł Rafael działał w ramach posłannictwa Bożego, czyli w sposób nadprzyrodzony, to znaczy w rodzaju cudu, który ze swej istoty zawsze wykracza poza naturalne zdolności anioła. Tak więc, przykład anioła Rafała jest zupełnie chybiony i ma się nijak do pytania, na które x. Bańka niby odpowiada. 

Teologicznie prawidłowa odpowiedź jest następująca:

Do naturalnych zdolności aniołów (czyli zarówno dobrych, świętych, jak też złych duchów) nie należy bezpośrednie poruszanie bytami materialnymi. W ramach porządku naturalnego do takiego poruszania konieczne jest użycie siły materialnej. Tak np. zarówno duch jak też człowiek nie jest w stanie poruszyć samą myślą jakiegoś przedmiotu materialnego. Duchy (zarówno dobre jak i złe) nie mają ciała czyli są samymi "myślami" w znaczeniu bytów czysto intelektualnych. 

Duchy złe mogą mieć wpływ na materię jedynie pośrednio, to znaczy poprzez "wejście duchowe" jakim jest dusza ludzka w najszerszym znaczeniu. Konkretnie: zły duch może spowodować upadnięcie człowieka ze schodów tylko w ten sposób, że może zaburzyć uwagę czy inne funkcje psychiczno-duchowe człowieka. Z całą pewnością zły duch ani dobry duch w ramach swoich zdolności naturalnych nie jest w stanie bezpośrednio i zewnętrznie poruszać ani ciałem człowieka ani innym bytem materialnym. 

Szczególnym przypadkiem są manifestacje opętania, gdy ciało człowieka wydaje wrzaski czy zachowuje się w sposób niekontrolowany przez samego człowieka. Takie zachowanie jest możliwe tylko wskutek stłumienia czy opanowania władzy psychicznych człowieka, gdy to z kolei jest skutkiem trwania człowieka w grzechu ciężkim czy wręcz wolnego oddania się złym duchom. Podkreślam: to są manifestacje stanu duchowego człowieka, gdy sam człowiek przestaje panować nad swoją psychiką, głównie uczuciami, przy utracie czy właściwie znacznemu ograniczeniu świadomości. 

O pokrewnych tematach już było tutaj i tutaj


Post scriptum 1

Otrzymałem następujący głos krytyczny:


Przyjrzyjmy się wskazanym cytatom (źródło tutaj). 

W Summa Theologiae I, quaestio 51, a. 3 odnośny fragment brzmi najpierw w tezie:

Praeterea, generare hominem est actus vitae. Sed hoc competit Angelis in assumptis corporibus dicitur enim Gen. VI, postquam ingressi sunt filii Dei ad filias hominum, illaeque genuerunt, isti sunt potentes a saeculo viri famosi. Ergo Angeli exercent opera vitae in corporibus assumptis.

Chodzi tutaj o fragment z Księgi Rodzaju, gdzie jest mowa o tym, że "synowie Boży" (jak nazwani są aniołowie) spłodzili potomstwo z niewiastami ludzkimi. Z tego wnioskuje się, że "aniołowie wykonują czynności życiowe w przyjętych ciałach". 

Następnie św. Tomasz odpowiada na tę tezę następująco:

Ad sextum dicendum quod, sicut Augustinus dicit, XV de Civ. Dei, multi se expertos, vel ab expertis audisse confirmant, Silvanos et Faunos, quos vulgus incubos vocat, improbos saepe extitisse mulieribus et earum expetisse atque peregisse concubitum. Unde hoc negare impudentiae videtur. Sed Angeli Dei sancti nullo modo sic labi ante diluvium potuerunt. Unde per filios Dei intelliguntur filii Seth, qui boni erant, filias autem hominum nominat Scriptura eas quae natae erant de stirpe Cain. Neque mirandum est quod de eis gigantes nasci potuerunt, neque enim omnes gigantes fuerunt, sed multo plures ante diluvium quam post. Si tamen ex coitu Daemonum aliqui interdum nascuntur, hoc non est per semen ab eis decisum, aut a corporibus assumptis, sed per semen alicuius hominis ad hoc acceptum, utpote quod idem Daemon qui est succubus ad virum, fiat incubus ad mulierem; sicut et aliarum rerum semina assumunt ad aliquarum rerum generationem, ut Augustinus dicit, III de Trin.; ut sic ille qui nascitur non sit filius Daemonis, sed illius hominis cuius est semen acceptum.

Doktor Anielski, odnosząc się do słów św. Augustyna, podkreśla, że demony czyli aniołowie nie mogli zapłodnić kobiet swoim nasieniem, ponieważ go nie mają, lecz nasieniem przyjętym od ludzi. Innymi słowy: nie ma tutaj żadnej mowy o poruszaniu przez duchy przedmiotami materialnymi zewnętrznymi wobec duchów. Tutaj chodzi o duchy, które przyjęły ciało ludzkie, czyli jakby "wcieliły" się w ciała. Dopiero to wcielenie umożliwia im poruszanie ciałami, gdyż tylko ciało materialne może poruszać inne ciało materialne. 

Innymi słowy: ten fragment w żaden sposób nie obala moich twierdzeń powyższych lecz je potwierdza. 

Idźmy dalej. W quaestio 110 a. 3 chodzi o następujący problem:

Videtur quod corpora non obediant Angelis ad motum localem. Motus enim localis corporum naturalium sequitur formas eorum. Sed Angeli non causant formas corporum naturalium, ut dictum est. Ergo neque possunt causare in eis motum localem.

Chodzi tutaj o powodowanie przez aniołów poruszenia czyli zmiany miejsca przez ciała czyli byty materialne. Na to św. Tomasz odpowiada:

Respondeo dicendum quod, sicut Dionysius dicit VII cap. de Div. Nom., divina sapientia coniungit fines primorum principiis secundorum, ex quo patet quod natura inferior in sui supremo attingitur a natura superiori. Natura autem corporalis est infra naturam spiritualem. Inter omnes autem motus corporeos perfectior est motus localis, ut probatur in VIII Physic., cuius ratio est, quia mobile secundum locum non est in potentia ad aliquid intrinsecum, inquantum huiusmodi, sed solum ad aliquid extrinsecum, scilicet ad locum. Et ideo natura corporalis nata est moveri immediate a natura spirituali secundum locum. Unde et philosophi posuerunt suprema corpora moveri localiter a spiritualibus substantiis. Unde videmus quod anima movet corpus primo et principaliter locali motu.

Tutaj kluczem jest ostatnie zdanie: dusza porusza ciało co do miejsca. To jest właśnie analogia w odpowiedzi na pytanie. Otóż duch czyli anioł może poruszać ciało jedynie analogiczne do poruszania ciała przez duszę człowieka. To właśnie dzieje się w objawach opętań: w stanie ograniczenia czy stłumienia zdolności duchowych człowieka czyli funkcyj duszy ludzkiej zły duch porusza ciałem opętanego. 

Tak więc także tutaj św. Tomasz potwierdza to, co twierdzę powyżej. 

Zaś wskazanie na wstępie na przykład św. Jana Vianney czy też innych dręczeń świętych przez demony wynika z dość prymitywnego i fałszywego odczytania czy interpretowania, zresztą obecnego często w teologicznie niekompetentnej, a tym bardziej sensacyjnej "literaturze" pseudopobożnościowej. Otóż szatańskie dręczenie świętych odbywa się analogicznie do objawów opętań, mianowicie jedynie we śnie, czyli w stanie ograniczenia władz duchowych człowieka. Oczywiście istnieje istotna różnica między stanem duchowym osoby opętanej a osoby świętej. Chodzi jednak o mechanizm czyli zasady działania czy wpływu istot duchowych na ciało ludzkie jako byt materialny. 


Post scriptum 2

Ta sama osoba komentująca nie poddaje się, ale też widocznie nie uczy się ze swoich błędów:


1. Jak widać, mówiąc o "wcieleniu" ducha, ująłem to w cudzysłów dla zaznaczenia, że nie chodzi o wcielenie w sensie właściwym. Jak dość jasno wynika z kontextu, miałem na myśli zdarzenie tego typu jak opisane w Ewangeliach (Mk 5, Łk 8), gdzie demony po wypędzeniu z człowieka wstąpiły w trzodę świń. 

2. Komentator uporczywie uprawia wręcz prymitywne posługiwanie się Pismem św. w stylu fundamentalistów protestanckich, bez choćby śladu exegezy teologicznej. Jak św. Tomasz wpływ duchów na materię, wyłożyłem już powyżej. 

3. Także quaestio 114 a. 4 nie zawiera nic, co inaczej ukazywało myśl św. Tomasza. Chodzi tutaj o zdolność demonów do działania fałszywych cudów:

Videtur quod Daemones non possint homines seducere per aliqua miracula vera. Operatio enim Daemonum maxime vigebit in operibus Antichristi. Sed sicut apostolus dicit II ad Thessal. II, eius adventus est secundum operationem Satanae, in omni virtute et signis et prodigiis mendacibus. Ergo multo magis alio tempore per Daemones non fiunt nisi signa mendacia.

Także tutaj św. Tomasz potwierdza to, co powiedziałem powyżej:

Ad secundum dicendum quod, sicut supra dictum est, materia corporalis non obedit Angelis bonis seu malis ad nutum, ut Daemones sua virtute possint transmutare materiam de forma in formam, sed possunt adhibere quaedam semina quae in elementis mundi inveniuntur, ad huiusmodi effectus complendos, ut Augustinus dicit III de Trin. Et ideo dicendum est quod omnes transmutationes corporalium rerum quae possunt fieri per aliquas virtutes naturales, ad quas pertinent praedicta semina, possunt fieri per operationem Daemonum, huiusmodi seminibus adhibitis; sicut cum aliquae res transmutantur in serpentes vel ranas, quae per putrefactionem generari possunt. Illae vero transmutationes corporalium rerum quae non possunt virtute naturae fieri, nullo modo operatione Daemonum, secundum rei veritatem, perfici possunt; sicut quod corpus humanum mutetur in corpus bestiale, aut quod corpus hominis mortuum reviviscat. Et si aliquando aliquid tale operatione Daemonum fieri videatur, hoc non est secundum rei veritatem, sed secundum apparentiam tantum. Quod quidem potest dupliciter contingere. Uno modo, ab interiori; secundum quod Daemon potest mutare phantasiam hominis, et etiam sensus corporeos, ut aliquid videatur aliter quam sit, sicut supra dictum est. Et hoc etiam interdum fieri dicitur virtute aliquarum rerum corporalium. Alio modo, ab exteriori. Cum enim ipse possit formare corpus ex aere cuiuscumque formae et figurae, ut illud assumens in eo visibiliter appareat; potest eadem ratione circumponere cuicumque rei corporeae quamcumque formam corpoream, ut in eius specie videatur. Et hoc est quod Augustinus dicit XVIII de Civ. Dei, quod phantasticum hominis, quod etiam cogitando sive somniando per rerum innumerabilium genera variatur, velut corporatum in alicuius animalis effigie, sensibus apparet alienis. Quod non est sic intelligendum, quod ipsa vis phantastica hominis, aut species eius, eadem numero incorporata alterius sensibus ostendatur, sed quia Daemon qui in phantasia unius hominis format aliquam speciem, ipse etiam potest similem speciem alterius sensibus offerre.

W skrócie:
Demony nie mogą zmienić materii z formy w formę, czyli nie mogą sprawić tego, że ciało ludzkie stanie się ciałem zwierzęcia, albo że martwe ciało ożyje, nawet jeśli tak się wydaje, i to może być jedynie pozór. Demon może bowiem wpłynąć na fantazję (wyobraźnię) człowieka i jego zmysły cielesne. Może też - według św. Tomasza - uformować ciało z powietrza (czyli z czegoś niematerialnego według ówczesnych pojęć) tak, że przyjmując je staje się w nim widzialny. To należy rozumieć tak, że demon kształtuje postać w wyobraźni człowieka i może podobną postać  przedstawiać także innym zmysłom człowieka. 

4. W sprawie fizycznego dręczenia komentator nawet nie próbuje zreferować swego rzekomego źródła, widocznie nie ogarniając nawet angielskiego. Co zresztą nie jest istotne, gdyż tego typu źródła mają wartość niewiele większą niż bełkoty komentatora. 

5. Tak samo rzecz się ma z poruszaniem gwiazd na firmamencie. Tutaj komentator nawet nie próbuje podać wypowiedzi Arystotelesa i św. Tomasza, na których się powołuje. Tak właśnie wygląda dość prymitywne trollowanie. 

Czy szatan może materializować? Czyli "Egzorcysta" zdemaskowany


W związku z niedawnym krytycznym komentarzem odnośnie dyskusji o exorccyzmach w XXI wieku (https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/10/czy-szatan-moze-pisac-sms-y.html) napisał do mnie jeden z jej uczestników, wydawca miesięcznika "Egzorcysta", Mariusz Błochowiak, domagając się skorygowania mojej opinii. Jako podstawę przysłał mi artykuł z owego miesięcznika pt. "Czym jest materializacja?" (wrzesień 2017). Jako autor jest podany "ks. prof. Gabriele Nanni (diecezja Aquila, Włochy), demonolog, egzorcysta i wykładowca Lateranum". Według danych dostępnych w internecie, dokładniej na stronie grupy "charyzmatyków", z którymi x. Nanni był (czy jest) związany (http://www.adimre.it/don-gabriele-nanni/),  niemal wszystkie podane tu informacje są fałszywe:
- nie był i nie jest profesorem
- nie był i nie jest wykładowcą na Uniwersytecie Laterańskim, lecz zdobył na nim jedynie licencjat z prawa kanonicznego
- nie był i nie jest exorcystą.
Nie są też znane żadne jego publikacje teologiczne oprócz pracy licencjackiej.

Co więcej. Strona internetowa wspólnoty, z którą x. Nanni był wcześniej przez długie laty związany, podaje inne, bardzo ciekawe informacje, które zaprzeczają także biografii podanej na rzeczonej stronie "charyzmatyków" (wyświęcony został nie w 1977 lecz 1997 r.). Wygląda na to, że mamy do czynienia z hochsztaplerem, aczkolwiek wyświęconym, choć po dość krętych drogach:


Szczególnie znamienne i interesujące jest autoświadectwo x. Nanni w procesie kościelnym, w którym on pełnił główną rolę:



Mówiąc krótko: już od strony autora to bardzo śmierdzi. 

Przejdźmy do treści w temacie. Tytuł artykułu jest bardzo zachęcający. Pan Błochowiak domagał się ode mnie odwołania sprzeciwu wobec jego wypowiedzi, jakoby szatan mógł pisać SMSy. Oprócz owego artykułu, powoływał się na rzekome fakty, tudzież na możliwość "naukową", podkreślając swoją kompetencję jako doktor fizyki, a równocześnie negując moją kompetencję naukową. 

Przede wszystkim ów artykuł miesza sprawy. Mówi o złorzeczeniach, ale jest to raczej jedynie haczyk i pretext do przemycenia właściwego przesłania, mianowicie istnienia tzw. materializacji. 

Zacznijmy od definicji pojęcia. Pojęcie jest dość obszernie opisane w parapsychologicznej "encyklopedii" węgierskiego żyda o nazwisku Nandor Fodor, który z czasem zdystansował się od okultyzmu, zbliżając się do psychoanalizy (https://en.wikipedia.org/wiki/Nandor_Fodor). W bardzo chaotycznym, właściwie bełkotliwym tekście (z 1932 r.), nie mającym wiele wspólnego z naukowością, znajdują się jednak niektóre podstawowe informacje:
- pojęcie "materializacja" pochodzi ze środowiska okultystycznego spirityzmu,
- odnosi się ono do (rzekomych) zjawisk mających miejsce w ramach seansów spirytystycznych,
- "zjawiskowość" tych zjawisk polega na "widzeniu" przed poszczególne osoby, czyli w sposób niebadalny i niesprawdzalny naukowo-empirycznie,
- od początku istniały próby nadania tym "zjawiskom" rangi faktów empirycznych wyjaśnialnych przyrodniczo-fizykalnie, jednak siłą faktów mogły to być jedynie próby interpretacji co najwyżej hipotetycznych, nieudowodnionych i niesprawdzalnych, a wysoce wątpliwych faktów, mające znamiona czy to urojeń czy mistyfikacji.  

Widać to w poniższym fragmencie:


Nawet wikipedia mówi wprost o zerowej wartości naukowej owego pojęcia, tudzież o wykazaniu oszustw:


Także naukowcy specjalizujący się w parapsychologii, badając współczesne przykłady tzw. materializacji (1994 r.), doszli do negatywnych rezultatów:


Innymi słowy: nie było i nie ma podstaw naukowych dla twierdzenia, jakoby istniało zjawisko materializacji. 

Nie jest w stanie tego zmienić także przytaczanie przykładu włoskiego okultysty-oszusta Gustavo Rol, którego "cuda" były jedynie seansami iluzjonistycznymi dla dobranego towarzystwa "wierzących": 



Wystarczy wejść na wikipedię, by dowiedzieć się, kto to był, i że nigdy nie pozwolił na zbadanie swoich rzekomych cudów, które miały charakter ewidentnie spirytystyczny: 


Zaś x. Nanni i p. Błochowiak wespół twierdzą (x. Nanni w artykule, p. Błochowiak w korespondencji do mnie), że materializacje  - względnie ich empiryczne dowody - mają miejsce podczas exorcyzmów jako "fakty". Jedynym "dowodem" owych faktów są słowa x. Nanni w tym artykule. P. Błochowiak potwierdza je swoim autorytetem jako "doktor fizyki". Chyba nie muszę tego obszernie komentować...

Obydwaj podpierają się autorytetem św. Tomasza, podając cytaty z jego pism. Czy słusznie? Przyjrzyjmy się. 

Pierwszego przytoczonego cytatu po prostu nie ma u św. Tomasza:


Każdy może sprawdzić  także w tłumaczeniu polskim. To jest istotne, gdyż na tych słowach opiera się cała ich argumentacja na korzyść materializacji. 

Drugi cytat brzmi:

Ten fragment (STh I, q. 110, a. 4 ad 2) jest cytowany słusznie w temacie, jednak wniosek - jakoby wg św. Tomasza demony mogły przemieszczać i materializować przedmioty - jest po prostu kłamstwem, gdyż nie ma jakichkolwiek  podstaw w cytacie. 

Jako trzeci argument ze św. Tomasza przytaczane są fragmenty z Summa contra Gentiles, aczkolwiek z błędnym podaniem miejsca (gdyż faktycznie chodzi o tom 3/2, ks. 3, rozdz. 105):


Tym razem autor z góry przedstawia następujące cytaty jako potwierdzenie poprzedniej tezy o materializacji, choć faktycznie nie ma w nich ani śladu twierdzenia o jej możliwości. Tak więc także tutaj mamy do czynienia po prostu z oszukiwaniem czytelnika.

W takiej sytuacji zbędne jest tutaj omawianie nauczania św. Tomasza w temacie. Zajęłoby to sporo miejsca. Wystarczy tymczasem nadmienić, że ani św. Tomasz ani żaden teolog katolicki, czy to starszy czy współczesny, nie dopuszczał możliwości materializacji. A to z prostego powodu: 
- po pierwsze nie ma ani stwierdzonych naukowo faktów, ani wiarygodnych świadectw o zjawiskach tego typu, 
- po drugie z punktu widzenia filozoficznego i teologicznego jest to niemożliwe. 
Podłożem tej koncepcji jest natomiast po pierwsze światopogląd spirytystyczno-okultystyczny, po drugie ostatecznie monizm filozoficzny, przypisujący bytom stworzonym właściwości i działania quasi boskie. 

Podsumowanie wystarczy krótkie: ten artykuł jest wybitnie perfidnym i bezczelnym oszustwem, i to już pod względem czysto metodologicznym. 
Po drugie jest fałszywy w treści, gdyż mieszając kwestie rzeczywistego działania szatania i skuteczności złorzeczeń, przemyca treści grubo spirytystyczne, które przeczą zarówno zdrowemu rozsądkowi, jak też elementarnym podstawom wszelkich nauk, od przyrodniczych, poprzez filozofię, aż po teologię. 
Po trzecie jest przewrotnie, wręcz szatańsko kłamliwy, gdyż imputuje św. Tomaszowi i teologii katolickiej stanowisko podpierające i zgodne ze spirytystyczną treścią i przesłaniem tego textu. 

Tym samym miesięcznik odwołujący się w swym tytule do katolickiej posługi uwalniania od złego ducha okazuje się być dokładnym zaprzeczeniem tej posługi i demaskuje się jako organ antychrześcijańskiego, okultystycznego spirytyzmu. Co na to władze kościelne? Czy nadal będą pozwalać na dystrybucję tego miesięcznika w księgarniach katolickich?


P. S.

Właśnie natrafiłem na materiał filmowy, w którym exorcysta diecezji bydgoskiej opowiada takie rzeczy, pokazując dzieciom w szkole gwoździe rzekomo wyplute przez osobę opętaną:


Charakterystyczne jest, że mówi, iż to on był świadkiem tego wyplucia. Oto jak oszust w sutannie szerzy okultyzm i to w ramach lekcji religii... 

Co mogą aniołowie?

 

Ten buńczuczny tekścik odnosi się do wcześniejszego wpisu co do możliwości sprawowania Komunii św. przez aniołów (tutaj). Dość groteskowa wypowiedź zdradza swój poziom już choćby przez to, że ogłasza s. Łucję błogosławioną...


Przechodząc do rzeczy: Po pierwsze autor widocznie albo nie raczył przeczytać ani komentarzy pod tym wpisem, ani moich odpowiedzi na nie, albo przeczytał i nie zrozumiał względnie nie chciał zrozumieć. 

Coby zakończyć temat, odniosę się raz jeszcze w temacie. 

Właściwie wystarczy uważnie przeczytać podany fragment św. Tomaszowy. Zacznijmy od oryginału (źródło tutaj):




Odnośne słowa św. Tomaszowe wskazane są czerwoną gwiazdką (początek). Oto ich poprawne tłumaczenie:

"Należy jednak wiedzieć, że tak jak Bóg nie związał Swojej mocy sakramentami, tak jakby nie mógł udzielać skutku sakramentów bez sakramentów, tak też nie związał Swojej mocy sługami Kościoła, jakoby nie mógł także aniołom udzielić mocy posługiwania w sakramentach. A ponieważ dobrzy aniołowie są zwiastunami prawdy, tak więc jeśli by jakaś sakramentalna posługa była sprawowana przez dobrych aniołów, należałoby to uznać za ważne, ponieważ powinno by być pewne, że staje się to z woli Bożej, tak jak o niektórych świątyniach mówi się, że są poświęcone przez posługę aniołów. Jeśli by natomiast demony, które są duchami kłamstwa, sprawowały jakąś sakramentalną posługę, to nie należałoby tego uznać za ważne." 

Istotne jest tutaj zdanie poprzedzające (podkreślone na zielono), do którego odnosi się powyższy fragment:

"Tak więc sprawą ludzi jest szafowanie i posługiwanie w sakramentach, nie sprawą aniołów".

Jak widać, autor powyższego bluzga nie potrafi poprawnie cytować źródła, a może nawet raczej nie chce. Bowiem to zdanie jest kluczowe dla właściwego zrozumienia, które wyłożyłem w poprzednim wpisie.

Należy bowiem odróżnić porządek faktyczny, zwyczajny, od porządku wirtualnego, czyli nadzwyczajnego, cudownego. Gramatycznie i znaczeniowo istotny jest tutaj tryb warunkowy (possit, perficeretur, deberet, exhiberent). W porządku zwyczajnym, czyli faktycznym porządku sprawowania sakramentów przez Kościół, szafarzami i posługującymi są ludzie (konkretnie: duchowni). Pan Bóg oczywiście zawsze może działać poza zwykłym porządkiem sakramentalnym, to znaczy może działać cuda, w tym także może sprawiać cuda polegające na tym, iż dobre duchy, czyli dobrzy aniołowie sprawują coś, co według Bożej woli służy uświęceniu i zbawieniu dusz. Nie oznacza to jednak w żaden sposób, jakoby aniołowie sami ze siebie, według zdolności właściwych ich naturze, mogli czynić coś tego rodzaju. 

Ponadto należy mieć na uwadze, że nie ma tutaj mowy o stosunku aniołów do świata materialnego, czy o mocy aniołów nad światem materialnym, ani o udzielaniu Komunii św. Jest mowa tylko o czynności konsekrowania świątyni, czyli o czynności duchowej, która nie oznacza fizycznej władzy nad materią w sensie fizycznego oddziaływania. Pan Bóg oczywiście może w sposób nadzwyczajny posłużyć się aniołami w swoim oddziaływaniu na materię. Nie jest to jednak działanie mocą własną aniołów, lecz działanie wszechmocy Bożej przez aniołów. Ta różnica jest istotna zwłaszcza w kwestii, czy demony, czyli źli aniołowie, mają moc nad przedmiotami materialnymi (o tym było w poprzedni wpisie tutaj). 

Czy zmarłe dziecko ochrzczone powiększa grono aniołków?

 


Biorąc dokładnie, taki napis jest niepoprawny teologicznie, ponieważ człowiek nie jest i nie może być aniołem, i odwrotnie. Taki napis można uratować jedynie wtedy, gdy określenie "aniołek" rozumie się w sensie potocznym, nie teologicznym. Określenie to ma swoje źródło chyba w barokowych przedstawieniach aniołków w postaci małych dzieci. Istnieje więc związek bardziej w wyobraźni artystycznej niż teologiczny. Aczkolwiek w niebie jest oczywiście wspólnota wielbienia Boga przez dusze świętych wraz z aniołami, czyli bezcielesnymi istotami. 

Rzeczywiście trudno jest znaleźć odpowiednie, czyli zręczne, sympatyczne i zarazem teologicznie poprawne określenie. Najbardziej odpowiednim jest nazwa "niewiniątka". Wprawdzie kojarzy się ona z niewiniątkami męczennikami, zamordowanymi przez Heroda, jednak nie pomniejsza to prawdy teologicznej. 

Czy anioł mógł udzielić Komunii św.?

 


Chodzi zapewne o tzw. objawienia anioła z Fatimy. 

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że te rzekome objawienia są znane dopiero z późniejszych zapisków s. Łucji (ich autentyczność można uznać za wątpliwą) i nie należą do właściwych objawień fatimskich zatwierdzonych przez władze kościelne. Pisałem o tym poprzednio (tutaj). 

Niezależnie od kwestii źródłowej jest oczywiście problem teologiczny. Otóż rzeczywiście aniołowie z natury jako byty czysto duchowe nie mają ciała i są niewidzialne. Nie wyklucza to jednak cudu, czyli nadzwyczajnego działania Bożego, które jest nadnaturalne, nie przeciwnaturalne. Oznacza to, że niewidzialna osoba anioła może stać się jakby widzialna w wizji danej człowiekowi, która jest oczywiście duchowa, nie materialna. Pan Bóg oczywiście może się tutaj także posłużyć materią, to znaczy jej atomami, dając im na dany moment właściwości, które przewyższają naturalne właściwości, ale bez sprzeczności z nimi. Jednak Bóg nie może dać aniołom materialnego ciała w sensie ścisłym, nie dlatego, jakoby Jego wszechmoc była ograniczona (i nie była wszechmocą), lecz dlatego, że byłoby to sprzeczne z naturą aniołów czyli z dziełem stworzenia, którego przecież Bóg jest sprawcą. Tak na przykład - mówiąc groteskowo i abstrahując od niemożliwości - cudem nie jest latanie na miotle, gdyż naturą miotły jest służenie do zamiatania, nie do latania. Na tej zasadzie możliwa jest wizja anioła posługującego w Komunii św. duchowej, natomiast nie jest możliwe podawanie przez anioła realnie materialnej, sakramentalnej Komunii św. 

Czy aniołowie mogą być widzialni?


Już u Ojców Kościoła panuje przekonanie, że aniołom właściwy jest pewien rodzaj "cielesności" czy "materialności", która określana jest jako "eteryczna", czyli jakby "powietrzna". Jest to oczywiście różna "materialność" niż materia "ciężka" czyli ciała podlegające badaniom fizykalnym tzn. świata widzialnego, mierzalnego empirycznie. Chodzi o to, że bytowość istot czysto duchowych - w sensie niematerialnych w znaczeniu materii "ciężkiej" - nie jest nieograniczona, gdyż tylko Bóg jest absolutnie czystym Duchem w znaczeniu nieograniczenia przez czas i przestrzeń. Innymi słowy: aniołowie są bytami ograniczonymi czasowo i przestrzennie, gdyż są stworzeniami mającymi swój początek i nie są bytami wszechobecnymi i tym samym wszechogarniającymi, aczkolwiek mogą się przemieszczać w sposób nieograniczony przez materię "ciężką". Mówiąc najprościej: ich duchowość jest istotnie inna niż duchowość Boga, tzn. jest bliższa duchowości duszy ludzkiej.

Mimo tego, oczywiście, jako istoty duchowe (z materialnością "eteryczną") aniołowie nie są ze swej natury widzialni na sposób istot, których właściwością jest materialność "ciężka". Tym niemniej mogą przybierać postać jakby materialną, gdy Bóg jako Stwórca i Pan wszelkiego stworzenia tak zechce w nadzwyczajnych przypadkach. Może się odbyć czy to na zasadzie wizji czyli widzenia bardziej wewnętrznego przez poszczególnego człowieka, czy też na zasadzie przybrania widzialnej, jakby materialnej postaci.

Na koniec odnośnie aniołów u Abrahama. Otóż Księga Rodzaju nie mówi tutaj o aniołach w sensie stworzeń czysto duchowych, lecz o gościach-wysłannikach. Słowo greckie αγγελλος oznacza właśnie "wysłannik". Dopiero w interpretacji teologicznej - alegorycznej - tego fragmentu pojawia się pojęcie anioła jako stworzenia czysto duchowego.

Skąd wiemy o istnienu Aniołów Stróżów?






Wiemy z Tradycji Kościoła i Pisma św.

Szczególnym źródłem jest liturgia Kościoła, zawierająca święto Aniołów Stróżów. Ma ono swoje uzasadnienie w najstarszych źródłach teologii katolickiej. Katechizm Kościoła Katolickiego podaje skrótowo:


Czy Aniół Stróż ma dostęp do naszych myśli?



Aniołowie są osobami duchowymi, stworzeniami wprawdzie z natury wyższymi od ludzi, jednak także ograniczonymi. Fachowe określenie "individua substantia" czyli istota jednostkowa oznacza także osobność względem innych istot czyli osób, tym samym brak bezpośredniego wglądu we wnętrze innych osób. Bezpośredni wgląd ma tylko Pan Bóg jako Stwórca i Byt przewyższający wszelkie byty, także duchowe jak anioły i dusze ludzkie.
Tak więc odpowiedź na pytanie wynika z natury stworzeń oraz ich wzajemnych relacyj, także z ich relacji względem Boga.


Co się dzieje z naszym Aniołem Stróżem po śmierci?



Anioł Stróż jest nam dany przez Boga jako towarzysz, obrońca i ochraniający nas przed niebezpieczeństwami zarówno dla duszy jak też dla ciała. Chodzi oczywiście o nasze zbawienie wieczne. W momencie śmierci rozstrzaga się dalszy los człowieka i tym samym zadanie Anioła Stróża zakończyło się.
Nie ma w tej kwestii dogmatu wiary ani oficjalnego nauczania Kościoła, można jednak z przesłanek teologicznych wnioskować, że Aniół Stróż wówczas powraca do Nieba czyli do chóru aniołów wielbiących Boga. Człowiek zbawiony pozostaje w ten sposób w łączności ze swoim Aniołem Stróżem.
Nie jest jednak wykluczone, że Anioł Stróż otrzymuje zadanie wobec innej duszy, nowostworzonej. To wydaje się jednak mniej prawdopodobne, gdyż mniej pasuje do jedyności i niepowtarzalności każdej duszy, każdego człowieka.