Natomiast opętanie w sensie ścisłym - czyli pewnego rodzaju władanie przez szatana przynajmniej ciałem i psychiką człowieka (co nie musi być widocznie stale, lecz jedynie w pewnych momentach czy sytuacjach) - zawsze jest skutkiem wolnych wyborów człowieka czyli grzechów, zwłaszcza tych popełnianych z premedytacją i bez woli nawrócenia i poprawy.
Odpowiadam w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła. Nazywam się Dariusz Józef Olewiński. Jestem kapłanem Archidiecezji Wiedeńskiej. Tytuł doktora teologii przyznano mi na Uniwersytecie w Monachium na podstawie pracy doktorskiej przyjętej przez późniejszego Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, kard. Gerharda L. Müllera oraz examen rigorosum z oceną "summa cum laude". Od 2005 r. prowadziłem seminaria na uniwersytecie w Monachium oraz wykłady w seminarium duchownym.
Czy szatan może opętać dziecko w łonie matki?
Natomiast opętanie w sensie ścisłym - czyli pewnego rodzaju władanie przez szatana przynajmniej ciałem i psychiką człowieka (co nie musi być widocznie stale, lecz jedynie w pewnych momentach czy sytuacjach) - zawsze jest skutkiem wolnych wyborów człowieka czyli grzechów, zwłaszcza tych popełnianych z premedytacją i bez woli nawrócenia i poprawy.
Czy dusze zmarłych mogą poruszać przedmioty? Czyli ignorancja pseudoexorcysty
Tematyka już się tutaj pojawiała. Niestety nadal jest potrzeba, gdyż widocznie nie ustaje haniebna i zgubna w skutkach sytuacja polegająca na tym, że exorcystami są ludzie, którym brakuje elementarnej wiedzy teologicznej w znaczeniu teologii katolickiej, a za to uprawiający szamanizm mający więcej wspólnego z sektą tzw. pentekostalizmu niż ze rdzenną katolicką praktyką exorcyzmowania.
No cóż, chłop się widocznie naoglądał horrorów czy naczytał okultystycznych bzdur i do tego zmyśla, albo ma urojenia. Co jest możliwe tylko w stanie ignorancji teologicznej albo odrzucenia teologii katolickiej, która daje odpowiednia narzędzia do krytyki i oceny takowych bajek. X. Fijałkowski sugeruje, jakoby "dusze zmarłych" - a ma na myśli dusze czyśćcowe, co powinien był wyraźnie rozróżnić i powiedzieć - mogły mieć wpływ na materię poza i ponad prawami naturalnymi, zaś Pan Bóg na to pozwala. Gdyby miał choćby elementarnie zdroworozsądkowo krytyczne podejście do tego typu opowieści, to by wiedział, że nie ma wiarygodnych i obiektywnie sprawdzalnych tego typu zjawisk. Dla każdego trzeźwo myślącego człowieka sprawa jest wtedy zamknięta. A tym bardziej dla kogoś, znającego elementarz teologii. Wyjaśniam: jedynie Pan Bóg jako Stwórca może działać poza i ponad prawami naturalnymi. Do tych praw należy to, że na byty materialne może zewnętrznie działać jedynie inny byt materialny. Jakże więc dusze zmarłych, które przecież nie mają ciała, mogłyby poruszać przedmioty materialne? Takie coś jest bujdą demonicznego okultyzmu, niestety rozpowszechnianą przez pseudoliteraturę i pseudokinematografię, a także przez pseudoexorcystów.
Kwestię tę już niegdyś wyjaśniałem (tutaj i tutaj). W skrócie: Po pierwsze, nie ma żadnych dowodów, by "materializacje" się działy. Ci, którzy o czymś takim opowiadają, nie są w stanie przedstawić jakichkolwiek dowodów, mimo że mogli by nagrać na wideo bądź przynajmniej przedstawić wiarygodnych świadków. Po drugie, takie zdarzenia są niemożliwe i to z wielu powodów. Głównym powodem jest fakt, że tylko Bóg jako Stwórca może działać poza i ponad prawami przyrody, nigdy szatan ani tym bardziej dusza ludzka.
Gdzie szukać exorcysty?
Po pierwsze, wyjaśniam nieporozumienie: nigdy nie twierdziłem, że ktoś doświadcza materializacji. Jestem natomiast pewien, że nie ma materializacji, lecz że jest to bujda, czyli kłamstwo na doraźny użytek. Jeśli ktoś twierdzi, że doświadczył materializacji, to albo ma poważne iluzje czyli halucynacje, albo po prostu kłamie. Nawet jeśli jest exorcystą mianowanym przez biskupa, niestety.
I to ma właśnie związek z faktem, że w Polsce - i nie tylko - biskupi mianują exorcystów przeważnie, jeśli nie wyłącznie spośród tzw. charyzmatyków. A jest pewne, że oni mają raczej powiązania z demonami niż z Duchem Świętym.
Co do samego pytania. Otóż zależy, co uznać za skuteczność. Na pewno nie jest tak, że jedna wizyta czy rozmowa wystarczy. Zwykle trzeba miesięcy a nawet lat walki.
Na pewno skutecznością nie są fenomeny, które przyciągają uwagę i są sensacją, jak np. rzekome materializacje.
W normalnych warunkach, gdy biskup wyznacza na egzorcystę kapłana według norm, tylko taki kapłan ma prawo sprawować exorcyzm tzw. uroczysty. W sytuacji nadzwyczajnej, czyli braku takiego exorcysty, moim zdaniem może się tego podjąć kapłan nie wyznaczony przez biskupa, o ile spełnia kryteria wyznaczone w rubrykach Rituale Romanum, aczkolwiek zachodzi pewne ryzyko zwłaszcza dla niego. Myślę jednak, że gdy działa z konieczności i z troski duszpasterskiej, będzie bezpieczny.
Czy FSSPX ma „skutecznych“, tego nie wiem. Wiem, że oni lubią się przechwalać. Na pewno nie mają delegacji od biskupów, ale mogą być „skuteczni“ na powyższej zasadzie.
Tym razem x. Piotr Glas mówi prawdę
Przypadkowo natknąłem się na wypowiedź szeroko znanego x. Piotra Glasa, który tym razem i to raczej bezwiednie potwierdza moją opinię w sprawie materializacji itp. Oto ona:
Ta krótka wypowiedź porusza kilka istotnych kwestij:
1. Najgorszą odmianą opętania są tzw. opętania całkowite, które nie przejawiają się spektakularnymi fenomenami szeroko opowiadanymi przez różnych wątpliwej jakości exorcystów i sprytnych biznesmenów, robiących pokaźny interes na sensacjach. Te opętania polegają na tym, że człowiek całkowicie oddał się szatanowi czy zawarł z nim pakt oraz angażuje wszystkie swoje zdolności do służenia mu i to całkiem świadomie. Takimi opętanymi są bardzo często ludzie powszechnie znani z mediów, politycy, miliarderzy i wszelkie tzw. autorytety czy raczej pseudoautorytety. Wszystko wskazuje na to, że doroczne zjazdy w Davos czy konferencje tzw. grupy Bilderberg są właśnie spotkaniami takich opętanych, nawet wręcz satanistów, którymi są widocznie przynajmniej organizatorzy i główni uczestnicy. Z pewnością takich osób nie brakuje również w szeregach obecnej hierarchii Kościoła, a powiązania stały się za pontyfikatu Franciszka wręcz oficjalne.
2. Tego typu ludzi jest całkiem sporo także w szeregach obecnych exorcystów, mianowanych przez modernistyczną hierarchię. A są to przynajmniej w Polsce zwykle duchowni w jakiś sposób związani z tzw. "odnową w Duchu Świętym", czyli formalnie katolicką gałęzią demoniczno-protestanckiego tzw. pentekostalizmu, który właściwie powinien nazywać się paraokultyzmem. Tacy "exorcyści" demaskują się m. in. przez rozpowszechnianie takich sensacyj jak materializacja itp.
W tym temacie x. Glas także nie jest bez winy niestety, gdyż także rozpowszechnia opowieści o tego typu fenomenach. A należy przy tym zwrócić uwagę, że w tego typu zdarzeniach jest zawsze tylko jeden świadek - ten opowiadający, nikt inny. Tak więc już choćby zdrowy rozsądek sugeruje, że są to - zakładając, że dana osoba wprost nie kłamie - albo wytwory wyobraźni, urojenia, albo wizje demoniczne, czyli obrazy dziejące się jedynie umyśle danego "świadka". Jest bowiem teologicznie pewne, że szatan nie ma mocy ponad prawami przyrody, które rządzą światem materialnym, ale mają pewną moc na sferą duchową czyli raczej sferę z pogranicza ducha i zmysłów, czyli uczucia, wyobraźnia itp.
Czy szatan może pisać SMS-y ?
Przy okazji niedawnej dyskusji w sprawie filmu wchodzącego na ekrany kin, pojawił się wątek, pozornie groteskowy, który jednak skupia w sobie kwestie zarówno teologiczne jak też światopoglądowe. Jeden z dyskutantów, x. A. Kobyliński, ośmieszył twierdzenie, jakoby szatan mógł wysyłać SMS-y, nie podając jednak żadnych argumentów. Drugi z dyskutantów, red. M. Błochowiak, bronił tego twierdzenia, powołując się na Katechizm Kościoła Katolickiego:
https://www.youtube.com/watch?v=mf0y35hIqpo
Oto, co faktycznie mówi Katechizm, najpierw zasadniczo:
Następnie w temacie exorcyzmów:
Słuszny jest natomiast sprzeciw p. Blochowiaka odnośnie słów x. Kobylińskiego, który wydaje się negować zasadność i realność jakiegokolwiek wpływu rzeczywistości duchowej na przedmioty materialne. Wygląda na to, że w opinii x. Kobylińskiego exorcyzmowanie wody, soli czy innych przedmiotów, które jest zawarte w Rituale Romanum, jest jedynie zabobonem. Ta opinia jest ewidentnie niekatolicka i fałszywa. Jak mówi Katechizm, szatan może zawładnąć przedmiotami materialnymi (nie tylko człowiekiem, jak w przypadku opętania). Jednak to zawładnięcie ma jednoznaczne granice, określone przez prawa natury pochodzące od Stwórcy.
Czy szatan może materializować? Czyli "Egzorcysta" zdemaskowany
W związku z niedawnym krytycznym komentarzem odnośnie dyskusji o exorccyzmach w XXI wieku (https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/10/czy-szatan-moze-pisac-sms-y.html) napisał do mnie jeden z jej uczestników, wydawca miesięcznika "Egzorcysta", Mariusz Błochowiak, domagając się skorygowania mojej opinii. Jako podstawę przysłał mi artykuł z owego miesięcznika pt. "Czym jest materializacja?" (wrzesień 2017). Jako autor jest podany "ks. prof. Gabriele Nanni (diecezja Aquila, Włochy), demonolog, egzorcysta i wykładowca Lateranum". Według danych dostępnych w internecie, dokładniej na stronie grupy "charyzmatyków", z którymi x. Nanni był (czy jest) związany (http://www.adimre.it/don-gabriele-nanni/), niemal wszystkie podane tu informacje są fałszywe:
- nie był i nie jest profesorem
- nie był i nie jest wykładowcą na Uniwersytecie Laterańskim, lecz zdobył na nim jedynie licencjat z prawa kanonicznego
- nie był i nie jest exorcystą.
Nie są też znane żadne jego publikacje teologiczne oprócz pracy licencjackiej.
Co więcej. Strona internetowa wspólnoty, z którą x. Nanni był wcześniej przez długie laty związany, podaje inne, bardzo ciekawe informacje, które zaprzeczają także biografii podanej na rzeczonej stronie "charyzmatyków" (wyświęcony został nie w 1977 lecz 1997 r.). Wygląda na to, że mamy do czynienia z hochsztaplerem, aczkolwiek wyświęconym, choć po dość krętych drogach:
W takiej sytuacji zbędne jest tutaj omawianie nauczania św. Tomasza w temacie. Zajęłoby to sporo miejsca. Wystarczy tymczasem nadmienić, że ani św. Tomasz ani żaden teolog katolicki, czy to starszy czy współczesny, nie dopuszczał możliwości materializacji. A to z prostego powodu:
P. S.
Właśnie natrafiłem na materiał filmowy, w którym exorcysta diecezji bydgoskiej opowiada takie rzeczy, pokazując dzieciom w szkole gwoździe rzekomo wyplute przez osobę opętaną:
Charakterystyczne jest, że mówi, iż to on był świadkiem tego wyplucia. Oto jak oszust w sutannie szerzy okultyzm i to w ramach lekcji religii...
Czy wolno filmować exorcyzmy?
Po internetach krążą filmiki pokazujące rzekome bądź autentyczne exorcyzmy. Szczególnie popularne są te pokazujące czynności słynnego x. Gabriele Amorth'a, autora wielu książek w
temacie, uchodzącego za autorytet nie tylko w kwestii exorcyzmów.
Najpierw zasadniczo:
Exorcyzm jest liturgią Kościoła i podlega regułom podanym wyraźnie w rubrykach Rituale Romanum. Reguła nr 11 mówi, że osoba poddawana exorcyzmowi powinna się znajdować z daleka od tłumu:
Ma to służyć zarówno dyskrecji dla dobra osoby exorcyzmowanej, jak też zabezpieczać exorcystę przed szukaniem własnej chwały, o czym mówi reguła nr 1.
Ta dyskrecja dotyczy oczywiście także tłumów zgromadzonych przed ekranami komputerów czy telewizorów.
Tym samym x. Amorth popełnił przestępstwo przeciw rubrykom Rituale i powinien był odtąd otrzymać zakaz sprawowania exorcyzmów, przynajmniej tymczasowo na odbycie odpowiedniej pokuty i nawrócenia.
Takie jego postępowanie świadczy niestety o braku zdatności do posługi exorcysty, przynajmniej od momentu, gdy zaczął wykazywać łamanie zasad Rituale i szukanie swojej sławy.
Tym samym jego wypowiedzi w powiązanych czy innych kwestiach należy traktować conajmniej z dystansem i ostrożnością, a nawet ze zdrowym sceptycyzmem. Dotyczy to zwłaszcza takich sensacyj jak opowiadane przez niego rzekome wypluwanie przedmiotów przez osoby exorcyzmowane, czy też jego pochlebnej opinii odnośnie oszustwa w Medjugorje. Innymi słowy: x. Amorth sam był dość wyraźnie pod wpływem szatana, przynajmniej w okresie, gdy popełniał tego typu przestępstwa i fałszywe wypowiedzi.
Fałszywe "ostrzeżenie z zaświatów"
Szatan zawsze posługiwał się i posługuje wszelkimi środkami, oczywiście zwykle za pośrednictwem swoich sług i niewolników, czyli ludzi mniej czy bardziej świadomych swego bycia narzędziem fałszu i zła. Współcześnie narzędziem są także nowoczesne środki, między innymi książki. Adresatami książek o tematyce religijnej są zasadniczo ludzie pobożni, szukający pogłębienia swojej wiary i modlitwy. Jednak także oni często nie są wolni od zwykłej ciekawości, szukania jedynie potwierdzenia dla swoich upodobań i poglądów, a zwłaszcza braku nawet podstawowej wiedzy katechizmowej i teologicznej, która by im zapewniła odpowiednie rozeznanie i choćby minimalną odporność na fałsze i zwodzenie pod pozorami religii, wiary i pobożności. Zwykle nie jest to ich wina, lecz przyczyną jest głównie zapaść przekazywania autentycznej wiary katolickiej na katechezie, w kazaniach, a nawet na wykładach z teologii. Gdy nie są nauczane podstawowe prawdy wiary w sposób prosty i jasny, jak to miało miejsce przez wieki w Kościele, a zamiast tego usiłuje się budować przywiązanie do Kościoła przez mętne, a nawet wręcz heretyckie treści, z reguły przekazywane w kontekście i związku silnych przeżyć, to nie należy się dziwić, że taka "wiara" jest płytka, chwiejna i szukająca coraz to nowych bodźców emocjonalnych, nawet kosztem rzetelności intelektualnej czy choćby nawet zdrowego rozsądku. Na takiej kondycji przeciętnych katolików żerują przeróżni zwodziciele i oszuści, którzy szukają publiczności, a zwykle też po prostu korzyści materialnych, bezwzględnie wykorzystując dobroduszność czy wręcz naiwność skądinąd szczerych i gorliwych dusz.
Taki to wstęp musiałem uczynić po lekturze pożyczonej mi - z życzliwości - książki pt. "Ostrzeżenie z zaświatów". Jest to tłumaczenie z niemieckiego. W internecie można sprawdzić, że książka została przetłumaczona na wiele języków i jest swego rodzaju bestsellerem w kręgach prostodusznych katolików o nastawieniu konserwatywnym. Faktycznie treści podane w tej książce kursują w tych kręgach. Dopiero zapoznawszy się z tą książką poznałem, skąd się bierze np. mniemanie, że Paweł VI chciał dobrze, lecz miał sobowtóra, którego winą są nieszczęsne i katastrofalne w skutkach zmiany wprowadzone po Vaticanum II... Myślę, że dalszy komentarz jest w tym miejscu zbędny. Oczywiście nie jestem w stanie udowodnić, że to mniemanie jest absurdalne i groteskowe, więc nawet nie próbuję. Muszę jednak zwrócić uwagę na fakty, które każdy może sprawdzić, oczywiście jeśli ma dobrą wolę i jest otwarty na prawdę.
Wprawdzie podany jest autor książki, jednak nic o nim nie wiadomo. On sam nie zdradza niczego o sobie. Także w internecie nie ma nic o nim. W swojej przedmowie autor podaje jedynie, że znajduje się w miejscowości Trimbach, przy czym chodzi chyba o wioskę w północnej Szwajcarii. Podany autor mówi, że otrzymał tę książkę 18 kwietnia 1977 r. od "duszpasterza", którego tożsamości nie podaje. Można się jednak domyśleć, że chodzi chyba o x. Arnolda Renz'a, salwatorianina znanego ze słynnych "exorcyzmów" przeprowadzonych na Anneliese Michel w Niemczech. Znaczną część książki zajmują rzekome treści ze spisanych słów innej opętanej, wypowiedzianych rzekomo przez demony na rozkaz exorcysty podczas exorcyzmu, który przeprowadził także x. Renz. Ponadto notatka biograficzna o nim wskazuje na to, że to on miałby być właściwym autorem tej książki czy przynajmniej dostarczycielem materiału do niej. Na ile to jest prawdziwe, trudno ocenić. W każdym razie autor wykorzystuje sławę x. Renz'a, czy właściwie niesławę, gdyż został on w 1978 r. prawomocnie skazany w związku ze śmiercią exorcyzmowanej przez niego A. Michel.
X. Renz (1911-1986) pochodził z południowych Niemiec, blisko granicy ze Szwajcarią i Austrią. Po święceniach kapłańskich w 1938 r. jako salwatorianin pracował jako misjonarz i exorcysta w Chinach. Po powrocie w 1953 r. został proboszczem w północno-zachodniej Bawarii, w miejscowości znanej z tego, że żyła tam rzekoma mistyczka i wizjonerka Barbara Weigand (zm. 1943). Znamienne są słowa z jej rzekomych objawień, że "Luther podzielił Kościół na dwie części" (podane w zalinkowanym tekście na wiki), co jest oczywiście herezją,gdyż Kościół jest niepodzielny i nie może być podzielony, zaś Luther jako przywódca herezji odłączył dusze od Kościoła. Mimo tego x. Renz gorliwie zaangażował się w forsowanie jej procesu beatyfikacyjnego, co świadczy o braku kompetencji teologicznej. Warto zauważyć, że - jak podaje wiki (zalinkowane wyżej) - także ojciec Anneliese Michel, nad którą x. Renz później (1975-1976) sprawował exorcyzm, był pod wpływem owej "mistyczki". Te powiązania są zapewne znaczące.
O kiepskich i wręcz fałszywych poglądach teologicznych x. Renz'a świadczy rozdział książki pt. "Co to jest opętanie", przypisany jego autorstwu, oczywiście o ile ten rozdział pochodzi rzeczywiście od niego.
Na str. 22 czytamy: "Szczególnego rodzaju opętanie, jest opętanie tak zwane opętanie wynagrodzenia. Osoby takie spotyka to nie z osobistego przewinienia. Mogą one np. być przeklęte." Pomijając katastrofalną jakość tłumaczenia, które jest wręcz niepoprawne po polsku, należy zwrócić uwagę, że tego typu opętanie jest sprzeczne z katolickim pojęciem opętania i jego warunkami, i nie jest znane w literaturze teologicznej katolickiej. Ponadto jest tutaj problem stwierdzenia, jakoby dana osoba była bez winy, gdyż tylko Pan Bóg zna serce i stan duszy człowieka, oczywiście oprócz głosu sumienia jego samego, zaś otoczenie może jedynie z mniejszym czy większym prawdopodobieństwem ocenić, czy i jak dana osoba zgrzeszyła, gdyż można grzeszyć także w samotności, a ważniejsze są grzechy wewnętrzne, czyli myśli i akty woli, nie akty zewnętrzne znane otoczeniu.
Następny fałsz to zdanie: "Nie można tego zaprzeczyć: Błogosławieństwo i przekleństwo mogą być równie skuteczne". Autor tego zdania widocznie zapomina, że błogosławieństwo jest wezwaniem Boga, zaś przekleństwo wezwaniem mocy zła czyli szatana. Tylko Bóg jest wszechmocny, zaś skuteczność szatana jest jedynie ograniczona i nigdy nie jest równa skuteczności Boga. Tym bardziej przekleństwo nie może skutkować opętaniem, ponieważ człowiek ma wolną wolę i jedynie przez swoje akty woli może poddać się działaniu szatana. Szatan nie ma zasadniczo możliwości wyłączenia wolnej woli w człowieku, gdyż mógłby to uczynić tylko Bóg (oczywiście jeśli by tego chciał) jako Stwórca natury człowieka. Szatan może jedynie kusić, mamić, zwodzić ku grzechowi, a zniewolenie przez niego jest zawsze skutkiem poszczególnych aktów i kroków poddania się jego działaniu przez człowieka. Wynika to z prawdy o człowieku, którą wiemy z Bożego Objawienia, oraz z odwiecznego doświadczenia Kościoła, opisanego zwłaszcza u świętych i mistrzów duchowych.
Tym samym fałszem jest także zdanie: "Jeżeli niektórzy zgadzają się cierpieć za innych, może się to także zdarzyć w formie opętania". To zdanie oznacza, jakoby szatan - który jest sprawcą opętania - działał dla zbawienia dusz i na chwałę Bożą, skoro sprawia tzw. opętanie jako wynagrodzenie Bogu za grzechy ludzi. Co więcej, autor twierdzi, że w takim przypadku "Pan Bóg miał szczególny zamiar względem niej aby była ofiarą wynagradzającą (za grzechy świata)" (str. 23). Taki absurd może prezentować tylko ktoś, kto jest zupełnym analfabetą w teologii katolickiej, lub ma zupełnie niekatolickie, a nawet niechrześcijańskie przekonania co do pojęcia Boga i dzieła Zbawienia, jak też w kwestii takiej jak natura i rola szatana.
Wobec tego wręcz bluźnierstwem jest nazwanie przypadku Anneliese Michel - uważanego przez autora za "opętanie wynagrodzenia" - "przeżyciem konania Chrystusa na krzyżu". Wystarczy choćby pobieżnie znać Ewangelie, by wiedzieć, że porównanie zachowania osoby opętanej z zachowaniem Pana Jezusa w męce i śmierci jest wręcz niesamowitym bluźnierstwem.
Zupełnie demaskujące jest następujące zdanie: "Opętanie i szatan należą do rzędu rzeczy nadprzyrodzonych" (str. 23). Otóż zawarte jest tutaj niekatolickie i nieteologiczne, natomiast okultystyczne pojęcie nadprzyrodzoności. Otóż według teologii katolickiej - i każdej opartej na Piśmie św. - nadprzyrodzoność jest synonimem Boga i Jego działania. Innymi słowy: tylko Bóg jest ponad wszystkim stworzeniem, czyli tym, co jest przyrodą w znaczeniu filozoficznym, czyli ma początek jako byt stworzony. Tak więc także szatan jako byt stworzony należy do rzeczywistości przyrodzonej, nie boskiej. Oczywiście jego natura czyli przyrodzoność jest innego rodzaju niż natura ludzka i jest w pewnym sensie wyższa i doskonalsza. Jednak z całą pewnością nie należy do rzeczywistości nadprzyrodzonej, czyli boskiej, lecz do stworzonej, czyli od świata przyrody w znaczeniu filozoficznym, obejmującym wszystkie byty "rodzone" czyli mające początek.
Co do samych rzekomych exorcyzmów, z których mają rzekomo pochodzić owe rzekome "wyznania" demonów: O ile książka nie jest jedynie wymysłem wybujałej fantazji i tym samym perfidnym oszustwem na czytelnikach, czyli podaje rzeczywiste przeprowadzone przez exorcystów "wywiady" z demonami, to owi exorcyści sprzeniewierzyli się kościelnemu obrzędowi exorcyzmu i tym samym popełnili grzech ciężki, który oczywiście - jak każdy grzech - pochodzi ostatecznie od szatana. Rubryki obrzędu exorcyzmu według księgi liturgicznej Kościoła Rituale Romanum zakazują bowiem wypytywania demonów o sprawy zbędne i służące ciekawości:
Tym samym książka jako taka jest właściwie dziełem szatańskim, także co do sposobu powstania, nie tylko co do treści. Zresztą na ten charakter wskazuje już nawet chaotyczność podawanych treści. Widocznie także autor był pod wpływem szatańskim. Pan Bóg działa w harmonii i ładzie, miłuje porządek. Natomiast diabeł jest tym, który miesza, przewraca i sprawia chaos, na co wskazuje greckie słowo "diabolos" (od dia-ballo, czyli przewracać, mieszać).
Te uwagi właściwie wystarczą dla jednoznacznej oceny:
To jest książka podająca fundamentalne fałsze i błędy odnośnie pojęcia Boga oraz świata stworzonego, zwłaszcza szatana. Z tego względu w swoich zasadach nie jest ani katolicka, ani nawet chrześcijańska czy biblijna. Operuje raczej pojęciami i wyobrażeniami okultyzmu i satanizmu. Podawane w dalszej części książki quasi sensacyjne stenogramy słów rzekomo wypowiedzianych przez demonów w sprawach aktualnych mają widocznie przyciągnąć uwagę i dobrą wolę czytelników zwłaszcza o nastawieniu konserwatywnym i krytycznym wobec wydarzeń ostatnich dekad w Kościele i świecie. Nawet jeśli godna uwagi i uznania jest np. krytyka reformy liturgii i związanych z nią nadużyć (jak komunia dołapna, więcej tutaj), to jednak nie zmienia to faktu, że ma to widocznie służyć wpajaniu katolikom trucizny okultystycznego fałszu.
Dlatego zdecydowanie zalecam: nie należy tej książki ani kupować, ani czytać. Jeśli ktoś już ją ma, powinien ją spalić.
Czy są modlitwy przełamujące przekleństwa?
Zależy od tego, o jakie modlitwy chodzi. Kościół od zawsze stosował modlitwy przeciw złym mocom w exorcyzmach oraz innych sakramentaliach, głównie w modlitwach poświęceń, zwłaszcza wody święconej, która jest i powinna być stosowana codziennie przez wiernych. Niestety w ramach reformy liturgicznej ostatnich dziesięcioleci usunięto z ksiąg liturgicznych zarówno exorcyzmy sprawowane w obrzędzie Chrztu św., jak też exorcyzmowanie soli i wody, oraz inne modlitwy mówiące wprost o łamaniu mocy złych duchów. Zapewne w związku z tym nasiliły się ataki diabelskie i tym samym zapotrzebowanie na środki zaradcze. Stąd zapotrzebowanie na exorcystów. Niestety obecnie do tej posługi wyznaczani są często duchowni bez odpowiedniego przygotowania teologicznego i duchowego, a związani z tzw. charyzmatyzmem pochodzącym z protestanckiej sekty pentekostalnej. Tacy duchowni mogą mieć dobrą wolę, jednak nie znając czy gardząc Tradycją Kościoła, posługują się raczej naukami i praktykami protestanckimi czy pochodzenia protestanckiego, co jedynie pogarsza i pogłębia problemy.
W skrócie: wystarczy i należy powrócić do stosowania środków znanych od wieków w Kościele, czyli praktyk sakramentalnych (zwłaszcza Spowiedź i Komunia św.) oraz sakramentaliów jak poświęcanie różnych przedmiotów według modlitw zawartych w tradycyjnym Rituale Romanum, zwłaszcza przedmiotów codziennego użytku jak sól, woda, olej, świece itd. To są sprawdzone i pewne środki.
Czy można przekląć cebulę? (uzupełnione)
Po pierwsze jest kwestia faktyczności tego zdarzenia, tzn. czy rzeczywiście miało miejsce, a nie jest jedynie mniej czy bardziej oderwaną od rzeczywistości fantazją tej osoby. Różne rośnięcie dwóch roślin może mieć różne przyczyny. Najpierw konieczne by było wykluczenie zwykłych naturalnych przyczyn.
Po drugie, nie ma doświadczalnych dowodów na tego typu działanie ludzkich słów czy intencyj. Innymi słowy: nie ma sprawdzalnych danych doświadczalnych, by przekleństwo wypowiedziane przez człowieka miało moc ingerencji w naturalny proces zachodzący w roślinych czy innych stworzeniach nieduchowych.
Po trzecie, przekleństwo jest oczywiście przyzywaniem mocy szatańskiej (demonicznej). Jednak także szatan nie ma naturalnej mocy takiego wpływu na procesy w stworzeniach materialnych, tzn. ingerowania w działanie praw przyrody. Tylko Bóg jest Panem tych praw i procesów, tym samym może ingerować, co czyni w cudach.
Po czwarte, nie jest wykluczone, że szatan działa mocą niezbadanych jeszcze czy ukrytych praw przyrody. Istotne jest, że są to prawa naturalne, czyli należące do natury stworzonej i jej możliwości. Innymi słowy: szatan nie może działać cudów we właściwym sensie, czyli czegoś, co wykracza poza prawa naturalne. Jednak może działać posługując się nieopisanymi jeszcze naukowo mechanizmami i prawami przyrody. Trudność polega więc tutaj na stanie naszej wiedzy naukowej. Jednak istotna jest tutaj zasada koherencji praw naturalnych, która wynika z ładu w porządku stworzenia pochodzącego od Boga. Pan Bóg na pewno nie stworzył sprzecznych praw przyrody. Oznacza to, że także ewentualne nieznane czy niezbadane mechanizmy naturalne muszą być zgodne ze znanymi, choć mogą je przekraczać.
Podsumowując:
1. Tego typu przeklinanie przedmiotów, jak w podanym przykładzie, jest przywoływaniem mocy szatana i jest grzeszne niezależnie od skuteczności.
2. Osoba praktykująca takie przeklinanie współpracuje z szatanem, niezależnie od swojej świadomości.
3. Nie można wprawdzie całkowicie wykluczyć szatańskiej ingerencji w znane procesy naturalne, jednak taki przypadek jest nieprawdopodobny przynajmniej dopóki nie są wykluczone znane przyczyny naturalne.
Wiąże się z tym oczywiście kwestia exorcyzmowania rzeczy i przedmiotów, już chociażby w tradycyjnym obrzędzie poświęcenia wody. Znaczenie exorcyzmowania soli i wody jest dość jasno wyjaśnione w samym exorcyźmie. Nie ma w nim oczywiście mowy o opętaniu tych stworzeń, gdyż opętanie dotyczy wyłącznie ludzi. Exorcyzmowanie rzeczy jest jakby negatywną stroną poświęcenia, czyli wyrwaniem ich z posługiwania się nimi przez szatana. Natura i rodzaj tego możliwego posługiwania się, została wspomiana powyżej.
UZUPEŁNIENIE
W reakcji na tę odpowiedź otrzymałem wskazanie na fragment z Ewangelii św. Mateuszowej (21):
Paralele w dwóch innych Ewangeliach wskazują na dokładniejsze znaczenie tego wydarzenia.
U św. Marka (11) opis jest całkiem podobny:
Chodzi tutaj o działanie uczniów według przykładu Jezusa Chrystusa i woli Bożej. Drzewo figowe miało służyć pożywieniu, takie jest jego przeznaczenie w porządku stworzenia. Spowodowanie uschnięcia - uczynione wszechmocą Boską - obrazuje karę za bezużyteczność w świetle tego porządku.
Warto wspomnieć także św. Łukasza (13), gdzie jest mowa o przypowieści, która ma znaczenie szersze, metaforyczne:
Tutaj Pan Bóg jest gospodarzem, który oczekuje owoców z drzewa. Ono jest metaforą narodu wybranego. Nie ma tutaj mowy o przekleństwie, jednak istotne przesłanie teologiczne jest takie samo: chodzi o władzę i wszechmoc Boga.
Otrzymałem także wskazówkę na text w tradycyjnym Rituale Romanum. Chodzi o modlitwę przyzywającą przeciw szkodliwym zwierzętom:
Problem dotyczy ostatniego fragmentu czyli exorcyzmu, w którym przeklinane są szkodniki. Otóż ten text należy rozumieć w połączeniu i w świetle modlitwy poprzedzającej, w której kapłan prosi Boga o Jego działanie przeciw pladze szkodników. Tym samym nie chodzi tutaj o przeklinanie przez człowieka, lecz o działanie kapłana w imieniu Boga ku ochronie człowieka. Tak więc nie jest to wzywanie mocy szatana lecz wzywanie mocy Bożej ku pomocy człowiekowi. Jest to coś istotnie innego niż zawarty w pytaniu przykład z cebulą, gdyż oznacza on, że ktoś sobie z własnej woli, dla własnego widzimisię przeklął cebulę. Z pewnością nie było to wezwanie wszechmocy Pana Boga, gdyż nie chodziło o pomoc dla człowieka. Tak więc mogło oznaczać jedynie wezwanie mocy szatańskich czy okultystycznych.
Czy protestanci są w stanie wyrzucać złe duchy?
Wyrzucanie złych duchów, zwane exorcyzmem, ma swój początek i źródło w działalności Jezusa Chrystusa. On Swoją publiczną działalność rozpoczął 40-dniowym postem oraz odparciem ataków szatana. Potem nie tylko uzdrawiał chorych, lecz także exorcyzmował opętanych. Były to czyny-znaki Królestwa Bożego, które On ustanowił i które trwa w Kościele. To w Kościele przez Niego założonym trwa Jego dzieło, tzn. Jezus Chrystus działa w Kościele i przez Kościół, który właśnie do tego celu został przez Niego utworzony i ustanowiony. Jako Bóg, Jezus Chrystus oczywiście może działać także poza Kościołem i nie posługując się nim. Jednak także wtedy nie może samemu Sobie zaprzeczyć, ponieważ jest Prawdą (por. J 14, 6).
Co wynika z tych zasad odnośnie do postawionego pytania?
Po pierwsze, zwyczajną i właściwą drogą działania zbawczego Jezusa Chrystusa jest Kościół, jego sakramenty i sakramentalia. Takim sakramentale są exorcyzmy sprawowane w liturgii tradycyjnej począwszy od namaszczenia katechumenów, poprzez liczne exorcyzmy nad rzeczami poświęcanymi (w błogosławieństwach rzeczy, benedictiones), aż do exorcyzmów zarezerwowanych do stwierdzonych przypadków opętań szatańskich. W ten sposób Kościół sprawuje swoją misję uświęcania, której nie można oddzielić od całości jego misji, czyli także nauczania i rządzenia. Wynika stąd, że ktoś odrzucający Kościół Chrystusowy, który jest jeden, święty, katolicki i apostolski, nie może działać w imię i w mocy Jezusa Chrystusa, nawet jeśli by się na Niego powoływał. Innymi słowy: heretyk, czyli ktoś odrzucający Boże Objawienie dane przez Jezusa Chrystusa i nauczane przez Kościół, nie jest w stanie de facto, autentycznie i prawdziwie działać w Jego imieniu i mocy. Dlatego właśnie nie są znane potwierdzone medycznie cuda zdziałane w obrębie protestantyzmu czy innych religij. Dotyczy to także exorcyzmów, przy czym stwierdzenie skuteczności należy bardziej do dziedziny teologii niż nauk przyrodniczych.
Po drugie, nie jest wykluczone, że Pan Jezus działa także w kręgu osób i przez poszczególne osoby nie należące do Jego Kościoła, jak heretycy, żydzi czy poganie. Jednak pewne jest, że wtedy to działanie jest ukierunkowane na doprowadzenie do prawdy objawionej i do Kościoła, bądź przynajmniej do zbawienia dusz na drodze nadzwyczajnej. Konkretnie: gdy heretyk, żyd czy poganin prosi Jezusa Chrystusa o uzdrowienie czy uwolnienie od złego ducha, a ten skutek nie jest sprzeczny ze zbawieniem dusz, co oznacza także, że zamiarem tej prośby nie jest zaprzeczenie czy odwiedzenie od Bożej prawdy i prawdziwego Kościoła, wówczas można przyjąć, że Pan Bóg, Jezus Chrystus, działa czy może działać, gdyż zgodne jest to z Jego Objawieniem i zwyczajną drogą Zbawienia w Kościele.
Wynika stąd następujące kryterium rozróżniania:
Gdy ktoś nie będący katolikiem powołuje się w swoim działaniu na Jezusa Chrystusa, a nie ma choćby ukrytego zamiaru zaprzeczania Kościołowi Jezusa Chrystusa i odciągania od niego, wówczas owo działanie może być narzędziem działania Jezusa Chrystusa, czyli nadzwyczajną drogą Zbawienia.
Zagrożenia duchowe - ciąg dalszy
1. Opętanie (possessio diabolica vel daemonica) oznacza nie tyle przejęcie kontroli na człowiekiem co posługiwanie się nim i działanie w nim jako swojej, tzn. szatana, własności. Ten stosunek własności jest oczywiście ograniczony, tzn. nie jest bezwzględny, gdyż tylko Bóg Stwórca może wziąć człowieka w posiadanie. W przypadku opętania chodzi o zniewolenie w tym sensie, że szatan prowadzi człowieka na wieczne potępienie i odciąga od wszystkiego, co mogłoby go sprowadzić na drogę zbawienia. Człowiek nie traci zupełnie swojej wolnej woli, choć ta wolność jest poważnie ograniczona, i może, a nawet musi się własnowolnie poddać exorcyzmom i praktyce Sakramentów świętych.
2. To jest dziedzina działań szatańskich, ponadludzkich, ale nie ponad mocą Bożą. Jeśli Pan Bóg dopuszcza tego rodzaju cierpienia, to po pierwsze dla ukazania słabości naszej natury, a po drugie jako okazję - przez znoszenie cierpienia - dla zdobycia zasług na życie wieczne.
3. Szatan ma rzeczywiście niebezpieczny wpływ na człowieka jedynie przez grzech, nie przez "zaczarowane" przedmioty. Aczkolwiek szatan może próbować szkodzić człowiekowi także przez przedmioty, ale ta szkoda nie może oddziaływać na duszę, jeśli człowiek żyje w stanie łaski uświęcająej.
4. W przypadku dzieci jest sytuacja o tyle podobna, że są one z jednej strony fizycznie i psychicznie słabe, tym samym podatne na wpływy szatańskie, jednak równocześnie - przed wiekiem rozeznawania - niezdolne do grzechu. Oczywiście należy je szczególnie chronić przed wszelkimi zagrożeniami.
Dlaczego tak trudno o uwolnienie ze zniewolenia duchowego?
Oczywiście są różne rodzaje zniewolenia i moją one różne przyczyny. Jeśli są to rzeczywiste zniewolenia demoniczne, a nie choroby psychiczne, to przyczyną są zwykle własne grzechy. Dlatego zniewolenie nie następuje nagle, lecz stopniowo, i dlatego też uwolnienie potrzebuje czasu, niekiedy wieloletniej walki duchowej. Z jednej strony człowiek uwolniony w tym sensie, że modli się i przymuje sakramenty święte, może mieć pewność, że żyje w stanie łaski uświęcającej, a równocześnie przez walkę duchową pokutuje za poprzednie grzechy i zdobywa zasługi na wieczność. Równocześnie ta niekiedy bolesna i uciążliwa walka jest przestrogą dla innych, by nie szli drogą prowadzącą do zniewolenia czy wręcz opętania.
Pan Bóg z całą pewnością chce naszego szczęścia. Dlatego daje nam tutaj na ziemi okazję do pokuty za nasze grzechy, żeby nas doprowadzić do szczęśliwości wiecznej.
-
Chociaż już od dłuższego czasu odpowiadam na tego typu pytania, to jednak widocznie nadal są niejasności i potrzeba dalszych wyjaśnień...
-
Niestety mamy kolejny skandal w wykonaniu słynnej internetowej gwiazdy stehlinizmu, ponownie świadczący o wręcz niewyobrażalnej i karygodnej...
-
Dla tych P. T. Czytelników, którzy nie wiedzą, co oznacza skrót FSSPX, wyjaśniam, że po polsku oznacza on: Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Z...
-
Odpowiedź wydaje się prosta. Wydarzenie jest powszechnie znane. W międzyczasie pojawiły się też następne oficjalne dokumenty oraz liczne kom...
-
Odbyła się zapowiadana szumnie "debata" dwóch głośnych twarzy internetowych: Marcina Zielińskiego (więcej tutaj i tutaj ) oraz D...
-
Już kilka lat temu byłem pytany o opinię w sprawie x. Dolindo Ruotolo. Zacząłem wtedy zapoznawać się z dostępnym materiałem. Dość rychło zau...
-
Pytanie dotyczy dwóch zasadniczych kwestij teologicznych: 1. pojęcia ofiarowania, czyli ofiary kultowej, w świetle zwłaszcza Bożego Obj...
-
Tutaj mamy oficjalny komunikat opublikowany we wielu językach na stronie (czy stronach) internetowej lefebvrianów. Kwestia sakry biskupiej w...
-
Przy okazji aktualnej sprawy posła Grzegorza Brauna (więcej tutaj ) słusznie nasuwa się pytanie, czy katolikowi wolno uczestniczyć w świętow...
-
Piękno teologii katolickiej jako nauki polega między innym na tym, że nie tylko ogarnia ona jakby z lotu ptaka wszystkie inne nauki i d...





















