Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ofiarowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ofiarowanie. Pokaż wszystkie posty

Czy Serce Jezusowe zostało wyniszczone?

 


Cytowane słowa oczywiście należy rozumieć w ich właściwym kontekście. 

Oczywiście należałoby wpierw zajrzeć do oryginału francuskiego. Takiej możliwości w tej chwili nie mam niestety. Pewne jest jednak, że "wyniszczenie", o które tutaj chodzi, jest synonimem śmierci, czyli ofiarowania życia. Chodzi więc o "wyniszczenie" egzystencji w znaczeniu bytu ludzkiego. Przypuszczalnie text francuski ma tutaj słowo "destruction", czyli dokładnie "zburzenie", "rozkład". Jest to uzasadnione, gdyż śmierć jest zawsze rozkładem w znaczeniu oddzielenia duszy od ciała. 

Podobnie ma się sprawa z wezwaniem z litanii. W oryginale jest: attritum propter scelera nostra. Słowo attritio oznacza tutaj "zgładzenie", czyli zabicie.

W obydwu przypadkach jest całkowicie jasne, że chodzi o zabicie, które może dotyczyć oczywiście wyłącznie ludzkiej natury Jezusa Chrystusa. 

Serce jest tutaj synonimem ludzkiej natury, co jest oczywiste. 

Dlaczego należy odróżnić obecność od ofiarowania?

Temat koronki s. Faustyny - poruszany już wielokrotnie, proszę spojrzeć pod etykietami "koronka" i "Faustyna" - wzbudza spore zainteresowanie i też odruchowy sprzeciw. Wynika on zwykle z braku spokojnego i trzeźwego zapoznania się oraz przemyślenia argumentów, które już wielokrotnie podawałem. Świadczy o tym fakt, że krytycy nie odnoszą się wcale do moich argumentów, a jedynie powielają obiegowe tezy obrońców koronki. Oto jeden z przykładów:


Autor tej wypowiedzi zarzuca mi odrzucanie obecności Bóstwa Jezusa Chrystusa w Eucharystii, co oczywiście jest bezpodstawne i fałszywe. Autor nawet nie próbuje uzasadnić swojego zarzutu. Zaś przyczyną tego fałszywego zarzutu jest widoczne błędne pomieszanie kwestii Obecności Eucharystycznej i kwestii Ofiary. To są dwie różne kwestie, nie tylko logicznie, lecz tym bardziej pod względem teologicznym. 

Komuś bez wykształcenia teologicznego i bez starannego myślenia teologicznego takie odróżnienie może wydawać się zbędne. W uproszczonym - oględnie mówiąc - myśleniu sprawa wydaje się prosta: w Eucharystii jest obecne człowieczeństwo i bóstwo Jezusa Chrystusa, więc także ofiarowane jest zarówno człowieczeństwo jak i bóstwo. Jednak jest to poważny błąd teologiczny, świadczący przynajmniej o braku precyzji teologicznej. Błąd jest tutaj podwójny, polega bowiem nie tylko na pomieszaniu kwestii obecności z czynnością ofiarowania, lecz także na jakby "czasoprzestrzennym" ujmowaniu Bóstwa. Innymi słowy: jeśli ktoś uważa, iż w Ofierze Eucharystycznej ofiarowane jest także Bóstwo Jezusa Chrystusa, ponieważ jest ono obecne pod postaciami eucharystycznymi, to błędnie ujmuje związek Bóstwa z tym postaciami, mianowicie quasi fizycznie, tak, jakby niemożliwe było ofiarowanie samego Człowieczeństwa Jezusa Chrystusa, skoro w postaciach eucharystycznych jest obecne także Jego Bóstwo. 

Oto dowód na podstawie liturgii tradycyjnej: celebrans podczas kanonu wielokrotnie wykonuje gest ofiarowania - znak krzyża - nad chlebem i winem zarówno PRZED jak też PO Przeistoczeniu, czyli gdy te postaci są już Ciałem i Krwią Chrystusa. Wykonywanie tego samego gestu ofiarowania zarówno przed jak i po przeistoczeniu oznacza, iż odnosi się on do postaci materialnej, która przedstawia Człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, gdyż Bóstwo jest oczywiście niematerialne. W Novus Ordo zachowano jedynie jeden gest przed przeistoczeniem, a usunięto gesty ofiarowania po przeistoczeniu, co jest sprzeczne z Tradycją liturgiczną Kościoła i niestety sprzyja między innymi nieporozumieniu, o które tutaj chodzi. 

Jeszcze raz: gdyby gest ofiarowania odnosił się także do Bóstwa Jezusa Chrystusa, to byłby bluźnierczy, gdyż oznaczałby, jakoby Jezus Chrystus złożył w ofierze na krzyżu - czyli poddał zabiciu - także Swoje Bóstwo. 

Dla jasności: całkowicie przyjmuję i zakładam nauczanie Soboru Trydenckiego, według którego pod postaciami eucharystycznymi obecny jest cały Jezus Chrystus wraz z bóstwem i człowieczeństwem. Równocześnie podkreślam, że jest to orzeczenie o tym, że Jezus Chrystus jako Bóg i Człowiek jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie, a nie o tym, co ofiarował Ojcu na Krzyżu. To jest istotna i decydująca różnica.

W kwestii koronki, dokładniej ofiarowania bóstwa, kluczowe jest, że Ofiara Eucharystyczna (oraz w pewnym sensie także duchowe uczestnictwo w niej przez osobistą modlitwę, jaką ma być koronka) jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej. Kluczowe jest więc, co wydarzyło się na Krzyżu, czyli to, co uczynił Syn Boży Jezus Chrystus na Krzyżu. Konkretnie: co ofiarował Jezus Chrystus na Krzyżu - bóstwo i człowieczeństwo, czy tylko człowieczeństwo?

Odpowiedź jest prosta: ofiarował tylko człowieczeństwo, ponieważ tylko człowieczeństwo mogło zostać ofiarowane, gdyż zabite mogło zostać tylko życie ludzkie Syna Bożego, a nie życie boskie, a tym bardziej nie boska istota, natura i godność. Do istotnych przymiotów Bóstwa należy bowiem nieśmiertelność, niezmienność i niezniszczalność, w przeciwieństwie do natury ludzkiej.

Takie jest odwieczne i stałe nauczanie Kościoła, zawarte zarówno w dokumentach Magisterium jak też u Doktorów i pasterzy Kościoła na przestrzeni wieków. Dowodem są chociażby podręczniki dogmatyki katolickiej. 

Dowodem łatwo dostępnym w internecie jest chociażby przemówienie metropolity lwowskiego abpa Józefa Bilczewskiego na kongresie eucharystycznym we Wiedniu. Oto jego fragmenty istotne w temacie:



Ta Ofiara jest aktem Jezusa Chrystusa jako Osoby. Dlatego mówimy, że Syn Boży Jezus Chrystus ofiarował Siebie Ojcu, czyli Swoją Osobę. Osoba oznacza tutaj podmiot ("hypostasis"), a nie "zlepek" dwóch części czyli bóstwa i człowieczeństwa.

Dodam jeszcze, co już także kilkakrotnie wyjaśniałem:

Obrońcy ofiarowania Bóstwa powołują się na tzw. unię hipostatyczną, czyli jedność Osoby Jezusa Chrystusa. Z prawdy o tej jedności wnioskują błędnie, jakoby niemożliwe było ofiarowanie człowieczeństwa bez bóstwa. Jest to błąd nie tylko logiczny lecz także teologiczny. Jego podłożem jest quasi materialne wyobrażenie ofiarowania, być może nawet zmysłowo-liturgiczne: kapłan podczas Eucharystii podnosi konsekrowane postaci, pod którymi jest zarówno bóstwo jak też człowieczeństwo. Należy jednak pamiętać, że znaki liturgiczne wymagają odpowiedniej interpretacji i wyjaśnienia teologicznego, a nie mogą go zastąpić, ponieważ liturgia pochodzi z prawd wiary czyli Objawienia Bożego, a nie odwrotnie (dopiero wtórnie liturgia może być jednym ze źródeł Objawienia jako jego świadectwo). Innymi słowy: z liturgicznego gestu podnoszenia postaci eucharystycznych wcale nie wynika, jakoby ofiarowane było bóstwo Jezusa Chrystusa. Wręcz przeciwnie: to Jego eucharystyczne Ciało i Krew są ofiarowywane, jako uobecnienie Ofiary Jego życia ludzkiego na Krzyżu. To On sam - jako Bóg i Człowiek - rękami kapłana składa Swoje człowieczeństwo Ojcu w Ofierze na przebłaganie za nasze grzechy. On działa jako Osoba bosko-ludzka, czyli jedność hipostatyczna, ale ofiaruje tylko to, co jest ofiarowalne, czyli człowieczeństwo, ponieważ Jego Bóstwo jest współistotne Ojcu, tym samym nigdy nie jest i nie może być odłączone czy choćby nawet różne od Bóstwa Ojca, gdyż są tą samą Istotą Boską, tym samym Bogiem.

Ponadto obrońcy ofiarowania Bóstwa posługują się pojęciem communicatio idiomatum, co świadczy już o zupełnej ignorancji teologicznej i niezrozumieniu tegoż pojęcia w teologii katolickiej. Chodzi tutaj o wspólnotę względnie wymianę przymiotów między naturami Jezusa Chrystusa, czego podstawą jest unia hipostatyczna. W tym sensie możemy teologicznie poprawnie powiedzieć, że Bóg się narodził, Bóg cierpiał, Bóg został zabity na Krzyżu, zmartwychwstał itd. Możemy też powiedzieć, że Syn Człowieczy czynił cuda, zbawił świat, pojednał nas z Bogiem itd. Jednak stale mówimy tutaj o czynach względnie dziełach Osoby, czyli wcielonego Syna Bożego, Boga-Człowieka. W tych sformułowaniach zarówno Bóg jak też Syn Człowieczy oznaczają tę samą Osobę. Jednak czymś zupełnie innym i niedopuszczalnym teologicznie jest powiedzenie, że Bóstwo się narodziło, cierpiało, zostało zabite itd., tak samo jak fałszywe jest powiedzenie, że człowieczeństwo - czyli natura ludzka - czyniło cuda, zbawiło świat itd. To nie są tylko różnice czy niuanse słowne. Chodzi o precyzję pojęć i sformułowań, które są istotne dla prawd wiary katolickiej, konkretnie dla prawdy o Jezusie Chrystusie i dziele Zbawienia.

Ze strony osób nieco obeznanych w teologii - niestety modernistycznej - pojawia się też argument z tzw. kenozy, czyli w powoływaniu się na słowa z Listu do Filipian, gdzie jest mowa o "ogołoceniu" (ekenozen) Syna Bożego w Jego Wcieleniu. Temat ten jest od wieków modny w teologii protestanckiej, która zawsze miała problem z boską godnością Jezusa Chrystusa, a także z precyzją teologiczną. Odniósł się do tego chociażby papież Pius XII w swojej encyklice Sempiternus Rex z 1951 r.:



Papież odrzuca więc mniemanie, jakoby Wcielenie Syna Bożego oznaczało jakiekolwiek pomniejszenie Jego boskiej godności, oraz boskich atrybutów i właściwości.

Taka precyzja i rozróżnienia mogą się wydawać nieważne czy zbędne dla kogoś, kto nie ma pojęcia o sporach teologicznych, które doprowadziły do uroczystych orzeczeń Magisterium Kościoła już w starożytności. Jednak teolog, zwłaszcza każdy duchowny katolicki, ma obowiązek znać definicje nauczane przez Kościół, stosować je i wyjaśniać wiernym.

Czy objawienia Anioła z Fatimy są uznane przez Kościół?



Chodzi o objawienia, które - według pamiętnika s. Łucji wydanego w 1937 r. - dzieci z Fatimy rzekomo otrzymały w 1916 r.  Jako należąca do rzekomo objawionych wówczas modlitw podawana jest obecnie modlitwa następująca:


Po pierwsze należy jednak zauważyć, że inna wersja tej modlitwy znajduje się chociażby w książce niemieckiego kapłana i słynnego pisarza katolickiego. Wilhelm Hünermann w swojej książce z 1954 r. - wydanej oczywiście z imprimatur kościelnym - podaje słowa tzw. modlitwy anioła z Fatimy nie zawierające ofiarowania bóstwa:




Po drugie, wystarczy spojrzeć na text dekretu biskupa z 1930 r. uznającego objawienia fatimskie: podane jest dosłownie, że uznane są jedynie objawienia, które miały miejsce od 13 maja do 13 października 1917 r.


Sprawa późniejszych zapisków s. Łucji jest niejasna. Literatura na temat objawień fatimskich jest zwykle niestety na kiepskim poziomie i nie przywiązuje wagi do kwestij źródłowych. Pewne jest, że s. Łucja spisywała dodatkowe informacje dopiero po roku 1930, o czym mówi chociażby Encyclopedia Britannica:



Dopiero w drugim wydaniu swoich wspomnień (z 1937 r.), już będąc w klasztorze, s. Łucja wspomniała o objawieniach anioła w 1916 r.


(źródło tutaj)

To są ogólnodostępne informacje nawet na wiki:



Niestety nie są dostępne oryginalne wydania tych wspomnień. Nowe wydania całości nie są mi znane. Zaś do nowych opracowań należy podchodzić ostrożnie, chociażby dlatego, że nie mają charakteru naukowego i zwykle wykazują bardzo niechlujne podejście do źródeł.