Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opętanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą opętanie. Pokaż wszystkie posty

Czy szatan może opętać dziecko w łonie matki?

 


Szatan nigdy nie może przejąć całkowitej kontroli nad człowiekiem, także nad dzieckiem w łonie matki. Oczywiście stopień kontroli czyli "władzy" zależy od sprawności duchowej człowieka i tym samym zdolności do sprzeciwu i oporu. Ta sprawność rośnie wraz z rozwojem osobowości. Jeśli osobowość się rozwija prawidłowo, to tym trudniej jest szatanowi zawładnąć czy w ogóle wywierać wpływ na człowieka (stąd wielka odpowiedzialność wychowujących dziecko). Równocześnie jest też oczywiste, że szatan usiłuje zawładnąć szczególnie osobami słabszymi duchowo, a do nich należą dzieci, także te w łonie matki. Aczkolwiek w łonie matki korzystność sytuacji polega na tym, że matka swoim życiem duchowym ma ogromny wpływ na obecny i przyszły stan duchowy swego dziecka. Zagrożenie oczywiście jest. Dlatego tradycyjny obrzęd Chrztu św. zawiera exorcyzmy. Z ich treści wynika, że są stosowane jako środek przeciw wszelkiemu działaniu złego ducha w dzieciątku. Wiadomo, że szatan może władać człowiekiem tym bardziej im mniej człowiek używa rozumu. Natomiast zaletą stanu dziecka od poczęcia aż to tzw. wieku rozróżniana jest wolność od grzechów osobistych. Jeśli dojdzie wolność od winy grzechu pierworodnego dzięki łasce uświęcającej we Chrzcie św., to dzieciątko jest doskonale wyposażone duchowo przeciw działaniu złego ducha. Moim zdaniem pewną moc duchową - czyli znaczenie w porządku łaski czyli nadprzyrodzonym - ma już także wola rodziców, że dzieciątko będzie ochrzczone. To oczywiście nie jest to samo co udzielenie Chrztu św. Tym niemniej działa tutaj władza rodzicielska, która ma także wymiar duchowy i w jakiś sposób w i pewnym - może nawet istotnym - stopniu jest w stanie chronić dzieciątko, choć też - z drugiej strony - może też wydawać dziecko na pastwę szatana choćby pod pozorami dobra. Dlatego tak ważne jest niezwlekanie ze Chrztem św. 

Natomiast opętanie w sensie ścisłym - czyli pewnego rodzaju władanie przez szatana przynajmniej ciałem i psychiką człowieka (co nie musi być widocznie stale, lecz jedynie w pewnych momentach czy sytuacjach) - zawsze jest skutkiem wolnych wyborów człowieka czyli grzechów, zwłaszcza tych popełnianych z premedytacją i bez woli nawrócenia i poprawy. 


Tym razem x. Piotr Glas mówi prawdę


Przypadkowo natknąłem się na wypowiedź szeroko znanego x. Piotra Glasa, który tym razem i to raczej bezwiednie potwierdza moją opinię w sprawie materializacji itp. Oto ona:

Ta krótka wypowiedź porusza kilka istotnych kwestij:

1. Najgorszą odmianą opętania są tzw. opętania całkowite, które nie przejawiają się spektakularnymi fenomenami szeroko opowiadanymi przez różnych wątpliwej jakości exorcystów i sprytnych biznesmenów, robiących pokaźny interes na sensacjach. Te opętania polegają na tym, że człowiek całkowicie oddał się szatanowi czy zawarł z nim pakt oraz angażuje wszystkie swoje zdolności do służenia mu i to całkiem świadomie. Takimi opętanymi są bardzo często ludzie powszechnie znani z mediów, politycy, miliarderzy i wszelkie tzw. autorytety czy raczej pseudoautorytety. Wszystko wskazuje na to, że doroczne zjazdy w Davos czy konferencje tzw. grupy Bilderberg są właśnie spotkaniami takich opętanych, nawet wręcz satanistów, którymi są widocznie przynajmniej organizatorzy i główni uczestnicy. Z pewnością takich osób nie brakuje również w szeregach obecnej hierarchii Kościoła, a powiązania stały się za pontyfikatu Franciszka wręcz oficjalne. 

2. Tego typu ludzi jest całkiem sporo także w szeregach obecnych exorcystów, mianowanych przez modernistyczną hierarchię. A są to przynajmniej w Polsce zwykle duchowni w jakiś sposób związani z tzw. "odnową w Duchu Świętym", czyli formalnie katolicką gałęzią demoniczno-protestanckiego tzw. pentekostalizmu, który właściwie powinien nazywać się paraokultyzmem. Tacy "exorcyści" demaskują się m. in. przez rozpowszechnianie takich sensacyj jak materializacja itp. 

W tym temacie x. Glas także nie jest bez winy niestety, gdyż także rozpowszechnia opowieści o tego typu fenomenach. A należy przy tym zwrócić uwagę, że w tego typu zdarzeniach jest zawsze tylko jeden świadek - ten opowiadający, nikt inny. Tak więc już choćby zdrowy rozsądek sugeruje, że są to - zakładając, że dana osoba wprost nie kłamie - albo wytwory wyobraźni, urojenia, albo wizje demoniczne, czyli obrazy dziejące się jedynie umyśle danego "świadka". Jest bowiem teologicznie pewne, że szatan nie ma mocy ponad prawami przyrody, które rządzą światem materialnym, ale mają pewną moc na sferą duchową czyli raczej sferę z pogranicza ducha i zmysłów, czyli uczucia, wyobraźnia itp. 

Moc szatana i opętania w terapiach

 
1. Granice wpływu szatana są wyznaczone przez porządek stworzenia oraz dopust Boży:
- Szatan i demony jako byty czysto duchowe mają przewagę na bytami materialnymi i materialno-duchowym (czyli ludźmi), tzn. mogą je poruszać, ale jedynie w ramach praw natury czyli porządku stworzenia i o ile Pan Bóg to działanie dopuszcza. W grę wchodzą nie tylko znane nam obecnie prawa natury lecz także nieznane, tzn. niezbadane i nieopisane naukowo.
- Wiadomo, że działanie szatana i jego demonów skierowane jest przeciw Bogu i człowiekowi. Pan Bóg to działanie dopuszcza po grzechu pierworodnym jako karę za grzech oraz dla wypróbowania i zasługi człowieka.
- Wpływ szatana i demonów na świat materialny ma na celu szkodzenie duszy człowieka oraz odciągnięcie go od Boga, ostatecznie pozbawienie go życia wiecznego z Bogiem.
- Pan Bóg dopuszcza ten wpływ wyłącznie w takim stopniu, jaki jest konieczny do wypróbowania człowieka i jego zasługi w walce o zbawienie swojej duszy. Równocześnie Pan Bóg daje człowiekowi łaski potrzebne w  tej walce, a także pomoc dobrych aniołów, zwłaszcza Anioła Stróża danego do końca życia, ale także innych aniołów, które czasowo czy okazyjnie wspierają i chronią człowieka.
Autentyczna fizjoterapia, czyli leczenie bez podtextów czy zamiarów pozafizykalnych i pozaterapeutycznych, porusza się w dziedzinie praw natury, częściowo może nie do końca opisanych fizykalnie i wyjaśnionych naukowo. Gdy tak jest stosowana, wówczas nie ma zastrzeżeń ze strony teologii katolickiej.

2. Opętanie (obsessioposessio) jest opanowaniem duchowych i wskutek tego także cielesnych władz człowieka przez szatana. Warunkiem jest własnowolne poddanie się przez człowieka temu wpływowi, czy to poprzez świadomy akt oddania się szatanowi, czy przez stopniowe uleganie i służenie mu poprzez grzeszne życie i brak pokuty, aż do zawładnięcia, które poważnie ogranicza władze i wolność człowieka. Tym samym terapia czysto fizykalna sama ze siebie nie może spowodować opętania, oczywiście o ile nie ma duchowego związku z grzechem i władzą szatana zarówno ze strony terapeuty jak też pacjenta. Doznania zmysłowe podczas terapii generalnie mogą mieć charakter przynajmniej pokusy zmysłowej i być okazją do grzechu, jednak nie stanowią grzechu, jeśli nie ma woli czy przynajmniej przyzwolenia na grzech.

3. Bioenergoterapia bazuje na tzw. magnetyźmie, czyli teorii w zasadzie okultystycznej, zwanej też mesmeryzmem (od nazwiska założyciela Mesmera). Jest więc podtext przynajmniej dwuznaczny i tym samym podatny na wpływy duchowe. Wprawdzie nie można z góry wykluczyć, że w tego typu metodzie stosuje się jedynie niezbadane prawa natury, jednak kontext ideologiczny, mianowicie powiązanie z poglądami twórcy magnetyzmu wskazuje przynajmniej na możliwość działań demonicznych czyli wpływu istot duchowych na sferę materialną, konkretnie cielesną. Tym samym z punktu widzenia teologicznego są poważne zastrzeżenia.

4. Istotne jest odróżnienie między schorzeniami organicznymi i funkcjonalnymi. Te ostatnie mają często charakter psychofizyczny i są tym samym podatne na wpływ duchowy w szerokim sensie, czyli zarówno psychiczny jak sugestia, jak też czysto duchowy w sensie bezpośredniego działania bytu niematerialnego. Szatan i demony jako byty stworzone mogą powodować jedynie "uzdrowienia" w ramach praw natury, tzn. czy to aktywizując zdolności duchowe pacjenta czy mechanizmy własne organizmu. Jest to działanie wyłącznie na zasadzie poruszania materii, nie ingerencji w prawa, które nią rządzą na zasadzie porządku stworzenia. Są to tzw. pozorne cuda, które mogą służyć uwiarygodnieniu kogoś, kto je sprawia i ma przy tym na celu poddanie człowieka wpływowi szatana. Tak więc istotna jest tutaj rola sprawcy ludzkiego. To działanie nie jest jednak wszechmocne i nie może prowadzić do opętania, gdy pacjent nie ulegnie świadomie temu wpływu bądź przynajmniej nie jest podatny na działanie szatańskie z powodu własnej grzeszności czyli własnowolnego ulegania pokusom.

5. Jest możliwe ujawnianie przez szatana informacyj nieznanych. Odbywa się to na zasadzie pewnego przeczucia, przypuszczenia, podejrzenia czy wręcz "natchnienia". Należy pamiętać, że szatan ma cel w takim działaniu i że tym celem jest zgubienie duszy człowieka, czy to pacjenta czy terapeuty. Dlatego jest mało prawdopodobne, by szatan dawał "natchnienie" terapeucie, który jemu nie służy, natomiast może dawać je takiemu, który jest jemu poddany czy to przez grzeszne życie czy wręcz nawet przez zamierzone korzystanie z siły demonów. Jeśli natchnienie jest dobre, tzn. ma cel dobry, czyli zbawienie duszy, to może pochodzić od dobrego ducha, czy to Anioła Stróża czy innego wysłannika Bożego. Dla rozróżnienia istotny jest zarówno kontext (powiązania) jak też cel.

Fałszywe "ostrzeżenie z zaświatów"

 


Pewne jest, że szatan posługuje się głównie fałszem i oszustwem, i to z reguły pod pozorem prawdy i dobra. Pewne jest także, że przedmiotem jego ataków są szczególnie dusze pobożne i gorliwsze. Im dusza jest czystsza i milsza Bogu, tym bardziej perfidne i wyrafinowane są podstępy szatana. Oznacza to, że takie dusze tym bardziej nie powinny polegać na własnych cnotach, zdolnościach i siłach, gdyż wówczas tym łatwiejszym staną się łupem wroga dusz ludzkich. 

Szatan zawsze posługiwał się i posługuje wszelkimi środkami, oczywiście zwykle za pośrednictwem swoich sług i niewolników, czyli ludzi mniej czy bardziej świadomych swego bycia narzędziem fałszu i zła. Współcześnie narzędziem są także nowoczesne środki, między innymi książki. Adresatami książek o tematyce religijnej są zasadniczo ludzie pobożni, szukający pogłębienia swojej wiary i modlitwy. Jednak także oni często nie są wolni od zwykłej ciekawości, szukania jedynie potwierdzenia dla swoich upodobań i poglądów, a zwłaszcza braku nawet podstawowej wiedzy katechizmowej i teologicznej, która by im zapewniła odpowiednie rozeznanie i choćby minimalną odporność na fałsze i zwodzenie pod pozorami religii, wiary i pobożności. Zwykle nie jest to ich wina, lecz przyczyną jest głównie zapaść przekazywania autentycznej wiary katolickiej na katechezie, w kazaniach, a nawet na wykładach z teologii. Gdy nie są nauczane podstawowe prawdy wiary w  sposób prosty i jasny, jak to miało miejsce przez wieki w Kościele, a zamiast tego usiłuje się budować przywiązanie do Kościoła przez mętne, a nawet wręcz heretyckie treści, z reguły przekazywane w kontekście i związku silnych przeżyć, to nie należy się dziwić, że taka "wiara" jest płytka, chwiejna i szukająca coraz to nowych bodźców emocjonalnych, nawet kosztem rzetelności intelektualnej czy choćby nawet zdrowego rozsądku. Na takiej kondycji przeciętnych katolików żerują przeróżni zwodziciele i oszuści, którzy szukają publiczności, a zwykle też po prostu korzyści materialnych, bezwzględnie wykorzystując dobroduszność czy wręcz naiwność skądinąd szczerych i gorliwych dusz. 

Taki to wstęp musiałem uczynić po lekturze pożyczonej mi - z życzliwości - książki pt. "Ostrzeżenie z zaświatów". Jest to tłumaczenie z niemieckiego. W internecie można sprawdzić, że książka została przetłumaczona na wiele języków i jest swego rodzaju bestsellerem w kręgach prostodusznych katolików o nastawieniu konserwatywnym. Faktycznie treści podane w tej książce kursują w tych kręgach. Dopiero zapoznawszy się z tą książką poznałem, skąd się bierze np. mniemanie, że Paweł VI chciał dobrze, lecz miał sobowtóra, którego winą są nieszczęsne i katastrofalne w skutkach zmiany wprowadzone po Vaticanum II... Myślę, że dalszy komentarz jest w tym miejscu zbędny. Oczywiście nie jestem w stanie udowodnić, że to mniemanie jest absurdalne i groteskowe, więc nawet nie próbuję. Muszę jednak zwrócić uwagę na fakty, które każdy może sprawdzić, oczywiście jeśli ma dobrą wolę i jest otwarty na prawdę. 

Wprawdzie podany jest autor książki, jednak nic o nim nie wiadomo. On sam nie zdradza niczego o sobie. Także w internecie nie ma nic o nim. W swojej przedmowie autor podaje jedynie, że znajduje się w miejscowości Trimbach, przy czym chodzi chyba o wioskę w północnej Szwajcarii. Podany autor mówi, że otrzymał tę książkę 18 kwietnia 1977 r. od "duszpasterza", którego tożsamości nie podaje. Można się jednak domyśleć, że chodzi chyba o  x. Arnolda Renz'a, salwatorianina znanego ze słynnych "exorcyzmów" przeprowadzonych na Anneliese Michel w Niemczech. Znaczną część książki zajmują rzekome treści ze spisanych słów innej opętanej, wypowiedzianych rzekomo przez demony na rozkaz exorcysty podczas exorcyzmu, który przeprowadził także x. Renz. Ponadto notatka biograficzna o nim wskazuje na to, że to on miałby być właściwym autorem tej książki czy przynajmniej dostarczycielem materiału do niej. Na ile to jest prawdziwe, trudno ocenić. W każdym razie autor wykorzystuje sławę x. Renz'a, czy właściwie niesławę, gdyż został on w 1978 r. prawomocnie skazany w związku ze śmiercią exorcyzmowanej przez niego A. Michel. 

X. Renz (1911-1986) pochodził z południowych Niemiec, blisko granicy ze Szwajcarią i Austrią. Po święceniach kapłańskich w 1938 r. jako salwatorianin pracował jako misjonarz i exorcysta w Chinach. Po powrocie w 1953 r. został proboszczem w północno-zachodniej Bawarii, w miejscowości znanej z tego, że żyła tam rzekoma mistyczka i wizjonerka Barbara Weigand (zm. 1943). Znamienne są słowa z jej rzekomych objawień, że "Luther podzielił Kościół na dwie części" (podane w zalinkowanym tekście na wiki), co jest oczywiście herezją,gdyż Kościół jest niepodzielny i nie może być podzielony, zaś Luther jako przywódca herezji odłączył dusze od Kościoła. Mimo tego x. Renz gorliwie zaangażował się w forsowanie jej procesu beatyfikacyjnego, co świadczy o braku kompetencji teologicznej. Warto zauważyć, że - jak podaje wiki (zalinkowane wyżej) - także ojciec Anneliese Michel, nad którą x. Renz później (1975-1976) sprawował exorcyzm, był pod wpływem owej "mistyczki". Te powiązania są zapewne znaczące. 

O kiepskich i wręcz fałszywych poglądach teologicznych x. Renz'a świadczy rozdział książki pt. "Co to jest opętanie", przypisany jego autorstwu, oczywiście o ile ten rozdział pochodzi rzeczywiście od niego. 

Na str. 22 czytamy: "Szczególnego rodzaju opętanie, jest opętanie tak zwane opętanie wynagrodzenia. Osoby takie spotyka to nie z osobistego przewinienia. Mogą one np. być przeklęte." Pomijając katastrofalną jakość tłumaczenia, które jest wręcz niepoprawne po polsku, należy zwrócić uwagę, że tego typu opętanie jest sprzeczne z katolickim pojęciem opętania i jego warunkami, i nie jest znane w literaturze teologicznej katolickiej. Ponadto jest tutaj problem stwierdzenia, jakoby dana osoba była bez winy, gdyż tylko Pan Bóg zna serce i stan duszy człowieka, oczywiście oprócz głosu sumienia jego samego, zaś otoczenie może jedynie z mniejszym czy większym prawdopodobieństwem ocenić, czy i jak dana osoba zgrzeszyła, gdyż można grzeszyć także w samotności, a ważniejsze są grzechy wewnętrzne, czyli myśli i akty woli, nie akty zewnętrzne znane otoczeniu. 

Następny fałsz to zdanie: "Nie można tego zaprzeczyć: Błogosławieństwo i przekleństwo mogą być równie skuteczne". Autor tego zdania widocznie zapomina, że błogosławieństwo jest wezwaniem Boga, zaś przekleństwo wezwaniem mocy zła czyli szatana. Tylko Bóg jest wszechmocny, zaś skuteczność szatana jest jedynie ograniczona i nigdy nie jest równa skuteczności Boga. Tym bardziej przekleństwo nie może skutkować opętaniem, ponieważ człowiek ma wolną wolę i jedynie przez swoje akty woli może poddać się działaniu szatana. Szatan nie ma zasadniczo możliwości wyłączenia wolnej woli w człowieku, gdyż mógłby to uczynić tylko Bóg (oczywiście jeśli by tego chciał) jako Stwórca natury człowieka. Szatan może jedynie kusić, mamić, zwodzić ku grzechowi, a zniewolenie przez niego jest zawsze skutkiem poszczególnych aktów i kroków poddania się jego działaniu przez człowieka. Wynika to z prawdy o człowieku, którą wiemy z Bożego Objawienia, oraz z odwiecznego doświadczenia Kościoła, opisanego zwłaszcza u świętych i mistrzów duchowych. 

Tym samym fałszem jest także zdanie: "Jeżeli niektórzy zgadzają się cierpieć za innych, może się to także zdarzyć w formie opętania". To zdanie oznacza, jakoby szatan - który jest sprawcą opętania - działał dla zbawienia dusz i na chwałę Bożą, skoro sprawia tzw. opętanie jako wynagrodzenie Bogu za grzechy ludzi. Co więcej, autor twierdzi, że w takim przypadku "Pan Bóg miał szczególny zamiar względem niej aby była ofiarą wynagradzającą (za grzechy świata)" (str. 23). Taki absurd może prezentować tylko ktoś, kto jest zupełnym analfabetą w teologii katolickiej, lub ma zupełnie niekatolickie, a nawet niechrześcijańskie przekonania co do pojęcia Boga i dzieła Zbawienia, jak też w kwestii takiej jak natura i rola szatana. 

Wobec tego wręcz bluźnierstwem jest nazwanie przypadku Anneliese Michel - uważanego przez autora za "opętanie wynagrodzenia" - "przeżyciem konania Chrystusa na krzyżu". Wystarczy choćby pobieżnie znać Ewangelie, by wiedzieć, że porównanie zachowania osoby opętanej z zachowaniem Pana Jezusa w męce i śmierci jest wręcz niesamowitym bluźnierstwem. 

Zupełnie demaskujące jest następujące zdanie: "Opętanie i szatan należą do rzędu rzeczy nadprzyrodzonych" (str. 23). Otóż zawarte jest tutaj niekatolickie i nieteologiczne, natomiast okultystyczne pojęcie nadprzyrodzoności. Otóż według teologii katolickiej - i każdej opartej na Piśmie św. - nadprzyrodzoność jest synonimem Boga i Jego działania. Innymi słowy: tylko Bóg jest ponad wszystkim stworzeniem, czyli tym, co jest przyrodą w znaczeniu filozoficznym, czyli ma początek jako byt stworzony. Tak więc także szatan jako byt stworzony należy do rzeczywistości przyrodzonej, nie boskiej. Oczywiście jego natura czyli przyrodzoność jest innego rodzaju niż natura ludzka i jest w pewnym sensie wyższa i doskonalsza. Jednak z całą pewnością nie należy do rzeczywistości nadprzyrodzonej, czyli boskiej, lecz do stworzonej, czyli od świata przyrody w znaczeniu filozoficznym, obejmującym wszystkie byty "rodzone" czyli mające początek. 

Co do samych rzekomych exorcyzmów, z których mają rzekomo pochodzić owe rzekome "wyznania" demonów: O ile książka nie jest jedynie wymysłem wybujałej fantazji i tym samym perfidnym oszustwem na czytelnikach, czyli podaje rzeczywiste przeprowadzone przez exorcystów "wywiady" z demonami, to owi exorcyści sprzeniewierzyli się kościelnemu obrzędowi exorcyzmu i tym samym popełnili grzech ciężki, który oczywiście - jak każdy grzech - pochodzi ostatecznie od szatana. Rubryki obrzędu exorcyzmu według księgi liturgicznej Kościoła Rituale Romanum zakazują bowiem wypytywania demonów o sprawy zbędne i służące ciekawości: 


Tym samym książka jako taka jest właściwie dziełem szatańskim, także co do sposobu powstania, nie tylko co do treści. Zresztą na ten charakter wskazuje już nawet chaotyczność podawanych treści. Widocznie także autor był pod wpływem szatańskim. Pan Bóg działa w harmonii i ładzie, miłuje porządek. Natomiast diabeł jest tym, który miesza, przewraca i sprawia chaos, na co wskazuje greckie słowo "diabolos" (od dia-ballo, czyli przewracać, mieszać). 

Te uwagi właściwie wystarczą dla jednoznacznej oceny: 

To jest książka podająca fundamentalne fałsze i błędy odnośnie pojęcia Boga oraz świata stworzonego, zwłaszcza szatana. Z tego względu w swoich zasadach nie jest ani katolicka, ani nawet chrześcijańska czy biblijna. Operuje raczej pojęciami i wyobrażeniami okultyzmu i satanizmu. Podawane w dalszej części książki quasi sensacyjne stenogramy słów rzekomo wypowiedzianych przez demonów w sprawach aktualnych mają widocznie przyciągnąć uwagę i dobrą wolę czytelników zwłaszcza o nastawieniu konserwatywnym i krytycznym wobec wydarzeń ostatnich dekad w Kościele i świecie. Nawet jeśli godna uwagi i uznania jest np. krytyka reformy liturgii i związanych z nią nadużyć (jak komunia dołapna, więcej tutaj), to jednak nie zmienia to faktu, że ma to widocznie służyć wpajaniu katolikom trucizny okultystycznego fałszu. 

Dlatego zdecydowanie zalecam: nie należy tej książki ani kupować, ani czytać. Jeśli ktoś już ją ma, powinien ją spalić. 

Zagrożenia duchowe - ciąg dalszy


1. Opętanie (possessio diabolica vel daemonica) oznacza nie tyle przejęcie kontroli na człowiekiem co posługiwanie się nim i działanie w nim jako swojej, tzn. szatana, własności. Ten stosunek własności jest oczywiście ograniczony, tzn. nie jest bezwzględny, gdyż tylko Bóg Stwórca może wziąć człowieka w posiadanie. W przypadku opętania chodzi o zniewolenie w tym sensie, że szatan prowadzi człowieka na wieczne potępienie i odciąga od wszystkiego, co mogłoby go sprowadzić na drogę zbawienia. Człowiek nie traci zupełnie swojej wolnej woli, choć ta wolność jest poważnie ograniczona, i może, a nawet musi się własnowolnie poddać exorcyzmom i praktyce Sakramentów świętych.

2. To jest dziedzina działań szatańskich, ponadludzkich, ale nie ponad mocą Bożą. Jeśli Pan Bóg dopuszcza tego rodzaju cierpienia, to po pierwsze dla ukazania słabości naszej natury, a po drugie jako okazję - przez znoszenie cierpienia - dla zdobycia zasług na życie wieczne.

3. Szatan ma rzeczywiście niebezpieczny wpływ na człowieka jedynie przez grzech, nie przez "zaczarowane" przedmioty. Aczkolwiek szatan może próbować szkodzić człowiekowi także przez przedmioty, ale ta szkoda nie może oddziaływać na duszę, jeśli człowiek żyje w stanie łaski uświęcająej.

4. W przypadku dzieci jest sytuacja o tyle podobna, że są one z jednej strony fizycznie i psychicznie słabe, tym samym podatne na wpływy szatańskie, jednak równocześnie - przed wiekiem rozeznawania - niezdolne do grzechu. Oczywiście należy je szczególnie chronić przed wszelkimi zagrożeniami.