Okres końca roku szkolnego i akademickiego jest szczególnym wyzwaniem dla tych, którym akurat w tym czasie przypadło podejmować decyzje życiowe, w tym także co do wyboru stanu duchownego czyli w kapłaństwie lub też w życiu zakonnym. W tym kontekście - a życie stale dostarcza nowych powodów jak ostatnio tzw. list KEP - szczególnego znaczenia nabiera zapytanie o wiarygodności Kościoła, czy przynajmniej jego hierarchii.
Rzeczywiście wiarygodność Kościoła w znaczeniu hierarchii znajduje się w poważnej zapaści od ponad pół wieku, mianowicie od czasu tzw. reform po Soborze Watykańskim II. Skoro praktyka w głównej, uroczystej dziedzinie kościelnej, jaką jest liturgia, doznała radykalnych zmian, które są zaprzeczeniem dotychczasowej liturgii Kościoła, a w praktyce wręcz podważają prawdy wiary, to nie należy się dziwić, że przynajmniej w powierzchownym postrzeganiu pojawia się pytanie o zachowanie i trwanie tożsamości, tym samym o podstawy wiarygodności. Wprawdzie żaden dokument soborowy ani posoborowy nie podważa wprost prawd wiary katolickiej, jednak w wyniku zarówno braku jasności i precyzji doktrynalnej jak też praktyki - dość wyraźnie odbiegającej od prawd wiary katolickiej - doszło do upadku świadomości i wyznawania tej wiary. Odwrócenie się mas od Kościoła, co widać w krajach zarówno zamożnych jak też ubogich, oraz drastyczny spadek zainteresowania młodych ludzi drogą życia w stanie duchownym i zakonnym to jedynie symptomy kryzysu wiarygodności Kościoła, zwłaszcza jego hierarchii.
Rozwiązaniem z całą pewnością nie jest ani dalsze pomieszanie doktrynalne, ani dalsze praktyczne odchodzenie od prawd wiary katolickiej na rzecz mglistej pseudoreligii "ekumenicznej", ani przymilanie się modnym - a narzucanym przez globalne ośrodki władzy finansowej, medialnej i politycznej - trendom i postępującej demoralizacji. Dostrzega to zwłaszcza młode pokolenie, dokładniej ta jego część, która szuka prawdy i dąży do ideałów. Dlatego właśnie akurat młode pokolenie odkrywa i czuje pociąg do tradycyjnego - jasnego i spójnego nauczania Kościoła, oraz jego tradycyjnej liturgii, która konsekwentnie stosuje i wyraża prawdy wiary katolickiej. Dlatego właśnie za rządów Franciszka nastąpiło uderzenie nie tylko w liturgię tradycyjną - której przecież nie można zniszczyć - co raczej w młode pokolenie świeckich katolików i duchownych, a to przez brutalne ograniczenie dostępu do sprawowania i uczestniczenia w tej liturgii, która jest nośnikiem czystej, nieskażonej prawdy i pobożności katolickiej.
Nie będę się rozwodził o stanie umysłu i serca osób, które te ciosy zamierzyły i wykonały. Każdy zainteresowany ma dość materiału do analiz, reflexji i wniosków. Można się dziwić jedynie, że te osoby w swoim zacietrzewieniu wydają się nie zauważać problemu swojej wiarygodności. Wszak na tym punkcie szczególnie wrażliwi są ludzie młodzi, którzy pragną i szukają autentycznych autorytetów, nie krętaczy, zwodzicieli i oszustów. Pobłażliwością dla słabości czy wręcz dla rozwiązłości - jak to ma miejsce w gadaninie o miłosierdziu, czułości itp. - dają się przekupić i przyciągnąć jedynie osobowości słabe i nadpsute. Zdrowe osobowości kierują się ku prawdzie i realizują się w wyzwaniach, nawet jeśli są wymagające. Dlatego możni tego świata - niestety w kolaboracji z wieloma przedstawicielami hierarchii Kościoła - usiłują jak najwcześniej zgasić czy przynajmniej stłumić zdrowy idealizm u dzieci i młodzieży przez rozwiązłość, wskutek tzw. edukacji sexualnej i wszechobecnej pornografii. Czyż sytuacja jest beznadziejna?
Nie jest. Dowodem jest prawda, że Pan Bóg w każdym czasie i w każdej sytuacji działa, wzbudza i powołuje ludzi, których zadaniem jest odnowa duchowa - Kościoła i społeczeństw. Tak też jest bez wątpienia obecnie. Sam tego doświadczam, gdy zwracają się do mnie ludzie młodzi spragnieni zarówno czystego nauczania prawd wiary katolickiej, jak też porady duchowej zgodnej z tymi prawdami. Wprawdzie różnie się toczą ich losy. Jak to zwykle bywa w życiu duszpasterza, przeważnie służy się komuś tylko na pewnym etapie jego drogi życiowej. Duszpasterz nie zatrzymuje dla siebie, bo ma służyć bliźnim, nie sobie.
Dlatego zwracam się tutaj do tych, którzy rozważają pójście drogą powołania kapłańskiego czy zakonnego, zwłaszcza do wahających się. Nie wiem, czy będąc w ich sytuacji miałbym odwagę pójść drogą powołania. W czasie mojej decyzji - a było to już kilka dekad temu - zaufanie do hierarchii i do Kościoła nie było tak trudne jak obecnie. Jednak z drugiej strony, nie znałem wówczas czystości, wspaniałości i wzniosłości tradycyjnego nauczania Kościoła i jego liturgii. Wtedy nie było internetu, a o Tradycji Kościoła milczały stanowczo także media katolickie. O tyle teraźniejsze młode pokolenie jest w sytuacji o wiele lepszej, choć ma też wiele więcej opcyj życiowych do wyboru.
Tym niemniej myślę, że także obecny czas jest w pewnym sensie łaską. Pobudzane coraz bardziej nastroje apokaliptyczne - choć zwykle dość płytkie i pochopne - są normalną reakcją na widmo globalnego zagrożenia, nawet jeśli jest to sterowane, a właściwe cele nie są do końca jasne. Jeśli czeka nas era niebywałego w dziejach ludzkości i świata cierpienia czy zniewolenia, to tym bardziej wezwane do działania są jednostki światłe, szlachetne i odważne. Takich nie brakuje obecnie, mimo wszystko. A w sytuacji zagrożenia wartości moralnych, a także egzystencjalnego tym bardziej aktualne i pilne jest zaangażowanie w dziedzinie duchowej, w zbawienie dusz.
Niniejszym zwracam się właśnie do tych, którzy dostrzegają taką potrzebę. Zdaję sobie sprawę, że akurat takie osoby - w swojej skromności - nie czują się trafnie opisane chlubnymi przymiotnikami. Dlatego wyjaśniam: Jeśli
- dostrzegasz i rozumiesz, że w kryzysie Kościoła i cywilizacji ratunkiem jest powrót do czystej, nieskażonej doktryny i praktyki katolickiej zwłaszcza w liturgii,
- pragniesz mieć swój udział w tej oczyszczającej odnowie Kościoła i cywilizacji, oraz
- jesteś gotowy (gotowa) poświęcić swoje siły i zdolności, nawet swoje życie, dla tego dzieła ku chwale Bożej i zbawieniu dusz
to właśnie do Ciebie kieruję te słowa zachęty i utwierdzenia w dobrych i szlachetnych zamiarach.
Być może, a nawet prawdopodobnie nosisz w sobie wątpliwości, może nawet niepewność i lęk, także wskutek świadomości swoich niedoskonałości i słabości. Pamiętaj, że Pan Jezus nie przyszedł powołać doskonałych, lecz grzeszników (Mt 9, 12).
Św. Franciszek Salezy powiedział (źródło):
"Wielu ludzi się myli, uważając, że osoby ślubujące doskonałość już nie mogą upadać w niedoskonałości, zwłaszcza osoby zakonne. Jednak zakony nie są po to, żeby gromadzić osoby doskonałe, lecz osoby, które mają odwagę dążyć do doskonałości".
Zachowuj przede wszystkim czystość woli i zamiarów, czyli motywację płynącą z miłości Boga i bliźniego. Reszty dokona Pan Bóg i będziesz zdziwiony (zdziwiona) potęgą Jego przemieniającej łaski.
Na koniec zalecenia konkretne praktyczne:
1. Dbaj o życie duchowe, czyli modlitwę i przyjmowanie sakramentów, zwłaszcza Spowiedzi i Komunii św. Cenne jest tutaj trzymanie się liturgii tradycyjnej we wszystkich sakramentach i sakramentaliach, na ile to możliwe, gdyż jest to niezawodna szkoła modlitwy także osobistej oraz zdrowego i dojrzałego życia duchowego.
2. Do wytrwania i postępu w dobrem potrzebna jest duchowa opieka doświadczonego duszpasterza, który jest bezwzględnie wierny odwiecznemu nauczaniu Kościoła, a nie nowinkom ostatnich dziesięcioleci.
3. Rozwijaj swoją wiedzę oraz intelekt przez właściwą lekturę, zwłaszcza religijną, ale nie tylko. Sięgaj przede wszystkim do klasyków myśli katolickiej, zwłaszcza do pism świętych, do których sięgały pokolenia katolików. To Cię wyposaży w zdrowe i trzeźwe myślenie, niezbędne do właściwej oceny wszelkich nowości, czyli rozeznania - odzielenia ziarna od plew, którymi jesteśmy nachalnie karmieni odgórnie, zarówno w szkołach i na uczelniach, jak też ostatnimi czasy niestety nawet w dziedzinie kościelnej.
4. Zatroszcz się o swoich bliźnich, pouczając ich w prawdzie katolickiej, jeśli trzeba, także upominając. Ta troska wymaga zwykle tworzenia spotkań i kręgów edukacji oddolnej, aczkolwiek pod opieką kogoś dysponującego odpowiednim wykształceniem zwłaszcza w dziedzinie teologii.
Te zalecenia możesz stosować już tu i teraz, nawet będąc jeszcze uczniem czy studentem. Poznasz wtedy zarówno trud jak też piękno i radość płynącą z zaangażowania dla chwały Bożej i zbawienia dusz. Jeśli Pan Bóg zechce, to da Ci w odpowiednim czasie usłyszeć wezwanie i poznać powołanie. Wystarczy Twoja wielkoduszna gotowość, a On dokona reszty.
---
Wersja do słuchania i subskrybowania: