Czy wieszanie stuły na krzyżu jest zgodne z zasadami Kościoła? (z uzupełnieniem)


W związku ze zbliżającymi się świętami wielkanocnymi nasuwa się temat zwyczaju specyficznie i wyłącznie polskiego, mianowicie umieszczania w okresie wielkanocnym na krzyżu czerwonej stuły.

Niejasne są początki i pochodzenie tego zwyczaju. Rozpowszechnił się w okresie między I i II wojną światową, a to wyłącznie w Polsce. Wygląda na to, że został wprowadzony odgórnie, nie będąc znany i praktykowany powszechnie.

Tak np. rytuał diecezji chełmińskiej z 1894 r. nie zna jeszcze tego zwyczaju:



 
O krzyżu z nałożoną stułą nie mówi także ani oryginalny Rytuał Rzymski ani żadne jego wydanie diecezjalne czy krajowe.

Dopiero w wydanym w 1927 r. w Katowicach "Rytuale dla Kościołów Polski" jest mowa o krzyżu procesyjnym ze zwisającą stułą koloru czerwonego:





Imprimatur - datowane dziwnym sposobem na 1928 czyli rok po wydaniu - udzielił i zapewne decydujący wpływ na treść tego Rytuału miał ówczesny biskup katowicki Arkadiusz Lisiecki.




Dziwne, że ani wydawcą ani odpowiedzialnym za treść tego wydania nie jest Prymas Polski.
Dziwny jest także tytuł mówiący, że ten rytuał jest "przystosowany dla Kościołów Polski" (Ecclesiis Poloniae adaptatum). Jest bardzo mało prawdopodobne, właściwie wykluczone, by wówczas Stolica Apostolska dopuściła nazywanie diecezyj "Kościołami", gdyż jest to sprzeczne z eklezjologią katolicką. 
Nota bene, jako że pojawia się wskazanie na Kodex Prawa Kanonicznego z 1983 r., gdzie zawarte jest określenie "Ecclesiae particulares": to jest nowość, która nie ma pokrycia w tradycyjnej teologii i terminologii katolickiej. Kodex Prawa Kanonicznego z 1917 r. nie używa tego określenia. Przymiotnik "particularis" używany jest wyłącznie dla praw, zwyczajów, synodów itp., co każdy może sprawdzić tutaj, nigdy w połączeniu z rzeczownikiem "Ecclesia". 




X. Lisiecki, w młodości związany z ruchem narodowym, przeszedł następnie na poglądy lewicowe i związki z piłsudczykami. Prawdopodobnie należał do tajnej paramasońskiej organizacji tzw. charystów, skupiającej księży spiskujących na rzecz "postępowych" przemian w Kościele, związanych z zakładem w Laskach pod Warszawą (więcej tutaj i tutaj i tutaj i tutaj i tutaj). Wskazuje na to typowy dla tego grona masoński znak rozpiętych guzików w sutannie. W rozjaśnieniu obrazu widać wyraźnie rozpięte guziki sutanny, co nie może być przypadkowe lecz jest raczej zamierzonym znakiem rozpoznawczym, gdyż fotografia jest pozowana:





Tutaj nieco więcej.
O innym przypadku charysty - x. F. Blachnickim - była mowa tutaj.

Jego zawołanie biskupie brzmi akurat bardzo "nowocześnie" bo ekumaniacko: "aby byli jedno".



Należy pamiętać, że w przypadku ksiąg liturgicznych głównym celem udzielenia imprimatur jest stwierdzenie i zapewnienie zgodności z wersją zatwierdzoną przez Stolicę Apostolską. W związku z tym nasuwają się pytania:
- Dlaczego rytuał przeznaczony do użytku w diecezjach polskich nie został wydany mocą autorytetu Prymasa Polski?
- Dlaczego imprimatur biskupa katowickiego jest datowane na rok po wydaniu rytuału?
- Jaki związek ma sprzeczne z eklezjologią katolicką nazywanie diecezyj "Kościołami" z ekumaniackim nastawieniem bpa Lisieckiego wyrażonym w jego herbie biskupim?

Przyozdabianie krzyża w okresie wielkanocnym, także na procesję Bożego Ciała, jest dawnym zwyczajem. Natomiast wykorzystywanie do tego celu stuły jest nowością i to praktykowaną jedynie w Polsce. Źródłem tej praktyki jest widocznie rytuał wydany przez "charystę" bpa Lisieckiego.

A jest to zwyczaj ewidentnie sprzeczny z zasadami Kościoła katolickiego. Stuła jest częścią ubioru liturgicznego kapłana. Jak w przypadku wszystkich przedmiotów poświęcanych, cel, znaczenie i przeznaczenie stuły jest jasno podane w modlitwach poświęcenia, konkretnie w Rituale Romanum:



Jest jasno powiedziane, że strój liturgiczny służy duchownym podczas sprawowania liturgii. Tym samym używanie go - w tym wypadku stuły - do innych celów, w tym wypadku jako ozdoby przedmiotów kultu, jest sprzeczne z poświęceniem i tym samym jest nadużyciem. Tego nie jest w stanie zmienić okoliczność, iż w najnowszym wydaniu mszału polskiego Novus Ordo przewidziane jest praktykowanie tego fałszywego zwyczaju.

Na fałszywość wskazuje również kolor stuły. W tradycyjnej liturgii rzymskiej w obrzędach Wielkiego Tygodnia nie występuje czerwony kolor liturgiczny. Pojawił się on dopiero w Novus Ordo. Oznacza on męczeństwo czyli przelanie Krwi, dlatego stosowany jest w formularzach o Krzyżu Świętym, o Męce Pańskiej, o Najdroższej Krwi oraz o męczennikach. Nie jest to kolor liturgiczny ani okresu Męki Pańskiej, ani okresu wielkanocnego.

Zgodne z zasadami liturgii Kościoła byłoby użycie np. czegoś w rodzaju wieńca z kwiatów czy welonu koloru białego czy złotego, odpowiednio do okresu liturgicznego.




Także w Polsce praktykowano ozdabianie krzyża wieńcem z kwiatów:




Stosuje się to we wielu krajach i jest to zwyczaj bezsprzecznie katolicki. Wymaga on więcej starań i wysiłku, tym samym świadczy o staranności i pobożności, podczas gdy umieszczenie stuły jest rozwiązaniem nie tylko fałszywym liturgicznie, lecz także wygodnickim, świadczącym o bezmyślności i lenistwie. Mówiąc dosadniej: wieszanie stuły na krzyżu nie jest jego zdobieniem, lecz traktowaniem krzyża jako wieszaka dla stuły.

Na koniec ostatni przykład pochodzący ze Szwajcarii. Welon tutaj pozornie przypomina stułę. Jednak nie jest to stuła. Sposób umieszczenia wskazuje jednoznacznie, że jest to welon, mimo pewnego podobieństwa w jego wykonaniu. Zaś umieszczany jest nie w okresie wielkanocnym lecz na święto Podwyższenia Krzyża, stąd kolor czerwony, czyli zgodny z liturgią.





Obrońcy praktyki stosowanej obecnie w Polsce powołują się na:
1. Ceremoniał parafialny autorstwa abpa Antoniego J. Nowowiejskiego oraz inne starsze podręczniki czy opisy zwyczajów związanych z liturgią,
2. kanony Kodexu Prawa Kanonicznego mówiące o prawie zwyczajowym,
3. zwyczaj strojenia statuy św. Piotra w papieskie insignia oraz trumny zmarłych duchownych w insignia stanu i stopnia święceń, także stułę, 
4. rzekomy opis procesji rezurekcyjnej w Caeremoniale monasticum,
5. rzekoma wzmianka o odziewaniu krzyża w czerwony ornat we Wielki Piątek, zawarta w manuskrypcie z XV w. zwanym "Ordynale płockim",
6. Bliżej nieokreślony "brewiarz z XV w." oraz także nieokreślony "brewiarz gnieźnieński", gdzie jest mowa o odziewaniu krzyża w ornat. 

ad 1.
Abp Nowowiejski pisze:

Chodzi więc jedynie o zwyczaj, bez jakichkolwiek podstaw w tradycyjnych księgach liturgicznych (aż do 1928 r., gdy pojawia się jako nowość). Tak samo jest we wszystkich innych cytowanych książkach. Autor nie podaje ani źródła ani uzasadnienia praktyki przewiązania krzyża stułą. Mówi, że jest to przewiązanie takie jak u kapłana. Tym samym potwierdza sprzeczność z przeznaczeniem stuły wyrażonym w obrzędzie poświęcenia: krzyż nie jest kapłanem a kapłan nie jest krzyżem. 
Ponadto jest problem tego rodzaju, że skrzyżowanie stuły oznacza prezbitera, podczas gdy biskupi - jako wyposażeni w pełnię władzy kapłańskiej - nie krzyżują stuły. Tak więc jest to albo degradacja do rangi prezbitera, albo brak wiedzy co do liturgicznego stosowania stuły. 
Trzeba zaznaczyć, że książka Nowowiejskiego nie jest ani naukowa, ani nawet podręcznikowa, gdyż nie powołuje się na księgi liturgiczne i dekrety władz kościelnych, lecz jest jedynie opisem znanych autorowi faktycznie stosowanych obrzędów. Tym samym powoływanie się na niego jako na autorytatywne czy wręcz normatywne źródło jest po prostu zafałszowaniem. 

ad 2. 
W nawiązaniu do słów abpa Nowowiejskiego niektórzy powołują się na moc prawną zwyczajów, o których mówią obydwa Kodexy Prawa Kanonicznego.

CIC z 1917 r. mówi:


Prawo kanoniczne uznaje więc, że niektóre zwyczaje mogą nabyć mocy prawnej, podaje jednak istotne ograniczenia:
- Zwyczaj nie może unieważnić prawa Bożego czy to naturalnego czy stanowionego.
- Zwyczaj nie ma też rangi wyższej niż prawo kościelne, jeśli nie jest rozumny i prawomocnie przepisany nieprzerwanie przez przynajmniej 40 lat.
- Gdy zwyczaj sprzeciwia się zakazowi prawa kościelnego, może nabyć mocy prawnej tylko wtedy, gdy jest rozumny, trwa przez przynajmniej 100 lat lub od niepamiętnych czasów. 
- Zwyczaj wyraźnie odrzucony przez prawo nie może być rozumny. 

CIC z 1983 r. dokonuje pewnych uproszczeń i ułatwień pod tym względem, jednak nie zmienia istotnych zasad mających znaczenie także w niniejszej sprawie:


Głównym wymogiem prawomocności zwyczaju jest więc jego zgodność z prawem Bożym oraz rozumnością. Wprawdzie modlitwy poświęcenia szat liturgicznych w Rituale Romanum nie są same w sobie prawem Bożym w znaczeniu prawnym. Jednak wprowadzenie praktyki sprzecznej z nimi z całą pewnością nie jest rozumne, gdyż sprzeciwia się zarówno naturalnemu przeznaczeniu szat jak też treści modlitw poświęcenia, które powinny być znane przynajmniej kapłanowi.

ad 3.
Jest istotna różnica między zawieszaniem stuły na krzyżu a umieszczaniem szat liturgicznych na figurach świętych czy trumnie zmarłego duchownego. Otóż przyodziewanie figur w szaty przysługujące osobie przedstawianej jest w porządku, gdyż jest realne: ta osoba w rzeczywistości nosiła czy mogłaby nosić daną szatę. Natomiast krzyż z całą pewnością ani nie nosił, ani nie mógł nosić żadnej szaty, gdyż jest krzyżem, nie osobą. 
Tak więc analogia miałaby tylko wtedy miejsce, gdyby chodziło o umieszczenie stuły na Ukrzyżowanym jako znak kapłańskiej godności. Są to różne obrazy co do odniesienia, tzn. krzyż nie jest Ukrzyżowanym i odwrotnie. 
Zresztą słusznie nie umieszcza się stuły na Ukrzyżowanym, ponieważ kapłan nosi stułę poprawnie na sukni duchownej oraz komży względnie albie, a nigdy na nagim ciele. Suknia wyraża stan duchowny, alba i komża godność dziecka Bożego obmytego we Chrzcie św. oraz czystość obyczajów, stuła oznacza stopień święceń tzn. kapłaństwo. Oderwanie znaku kapłaństwa od innych elementów stroju liturgicznego nie tylko zaciemnia jego wymowę teologiczną i duchową, lecz wyraża i powoduje brak szacunku, podobnie jak nałożenie stuły na kapłana bez sutanny i komży (poza sytuacją konieczności więc nie uroczystą). 
W skrócie: szaty umieszczone na figurze danej osoby czy na jej trumnie odnoszą się do osoby, która je rzeczywiście nosiła czy mogłaby nosić (przynajmniej potencjalnie), i tym samym spełnione jest przeznaczenie tych szat określone w obrzędzie poświęcenia.

ad 4. 
Wskazanie na to źródło ma pochodzić od wpływowego liturgisty z Tyńca, o. Franciszka Małaczyńskiego (por. tutaj), z jego książki pt. Misterium paschalne w Polsce. Nie mam obecnie możliwości zapoznania się z tą książką. W wydaniach Caeremoniale monasticum poza Polską nie ma nawet wzmianki o procesji rezurekcyjnej, ani o przyozdabianiu krzyża, jak np. w ceremoniale benedyktyńskim z Hiszpanii (źródło tutaj):



Zresztą wiarygodność o. Małaczyńskiego jest bardzo wątpliwa z powodu jego skrajnie modernistycznych, heretyckich poglądów oraz żarliwego zaangażowania w destrukcję liturgii zarówno już PRZED Vaticanum II (źródło tutaj) jak też po nim (źródło tutaj). 

Natomiast w wydaniu Ceremoniale monasticum dla Królestwa Polski (dostępne tutaj) czytamy odnośnie procesji rezurekcyjnej w poranek dnia paschalnego, że krzyż procesyjny jest "przepasany stułą":


Należy zwrócić uwagę na cztery zasadnicze sprawy:
- pojęcie "stola" jest pierwotnie szerokie i nie oznacza wyłącznie stuły kapłańskiej, lecz każdą ozdobną szatę wierzchnią
- nie ma mowy o tym, że owa "stola" ma być kapłańska i w kolorze czerwonym, który w liturgii tradycyjnej wcale nie występuje jako kolor liturgiczny ani podczas Wielkiego Tygodnia, ani w okresie paschalnym
- brak podania koloru owej "stola" świadczy o tym, że nie jest to stuła w znaczeniu elementu stroju liturgicznego (czyli kapłańska), lecz rodzaj szaty ozdobnej w szerokim znaczeniu
- jest mowa o przepasaniu krzyża (Crux praecincta) ową stułą, nie o powieszeniu stuły na krzyżu, co jest istotne zarówno znaczeniowo jak też estetycznie. 

To nie są drugorzędne szczegóły, lecz istotne elementy owego zwyczaju. To "przepasanie stułą" odpowiada zwyczajowi zdobienia krzyża znanemu w całym Kościele i tak powinno być interpretowane oraz stosowane. Nie chodzi o żadną godność kapłańską krzyża, gdyż byłby to absurd. Jest jasno powiedziane, że przepasany ma być krzyż, nie postać Ukrzyżowanego. Gdyby zaś chodziło o godność kapłańską Jezusa Chrystusa, to stuła powinna zdobić albo Ukrzyżowanego, albo figurę Zmartwychwstałego, o której jest także mowa w obrzędzie. Tak więc jasne jest, że chodzi o przyozdobienie krzyża jako znaku zwycięstwa nad śmiercią i szatanem, nie o znak kapłański. Dlatego użycie stuły kapłańskiej - pochodzącej ze stroju liturgicznego - jest niewłaściwe i fałszywe, zwłaszcza w kolorze czerwonym. Widocznie jest mowa tutaj o swoistej "stule" w sensie szerszym, czyli w rodzaju szaty ozdobnej dla krzyża, nadającej się do jego przepasania, nie do powieszenia na nim. 

Tym samym także polskie Caeremoniale monasticum nie może być podstawą dla obecnego fałszywego zwyczaju wieszania czerwonej stuły kapłańskiej na krzyżu. 


ad 5.
Na Ordynał płocki powołuje się x. Michalak, pisząc (źródło tutaj): 


Cytując te słowa przemilcza się, że ów rękopis zwany Ordinale zaginął podczas wojny, a jego treść jest znana wyłącznie z relacji x. Michalaka (źródło tutaj): 


Tak więc wartość źródłowa tej informacji jest właściwie żadna, gdyż wzmianki jednej osoby odnośnie treści zaginionego źródła nie można traktować jako wystarczającej. 

ad 6. 
Jedynym źródłem jest wspomniany już wyżej x. Michalak. Nie podaje on żadnych danych odnośnie owych rzekomych brewiarzy (rok i miejsce wydania, zatwierdzenia itp.), tak więc wartość źródłowa jest właściwie żadna, gdyż nie można jej sprawdzić. 
Ponadto należy mieć na uwadze, że owe źródła - nawet jeśli rzeczywiście istnieją i są wiarygodne - dotyczą najwyżej lokalnych zwyczajów, które nie należą do samej liturgii we właściwym znaczeniu tego słowa. Takie zwyczaje nie mają żadnej rangi autorytatywnej czy normatywnej, gdyż nie posiadają zatwierdzenia przez Stolicę Apostolską. Innymi słowy: lokalne dziwactwa nigdy nie były i nie mogą być uznane w Kościele za pewne pod względem doktrynalnym i prawnym, tym samym za obowiązujące. 


Podsumowując:

1° Umieszczanie stuły na krzyżu jest najwyżej zwyczajem wprowadzonym w niektórych regionach Polski. Nie wiadomo, kiedy i przez kogo wprowadzonym. Sprzeczne są opisy tego zwyczaju: jedne mówią o przepasaniu krzyża czyli skrzyżowaniu na wzór szaty prezbitera, inne mówią o stule zawieszonej jak u biskupów (bez skrzyżowania ramion stuły).

2° Po raz pierwszy w księdze liturgicznej pojawił się ten zwyczaj w rytuale o dziwnym pochodzeniu i dziwnych znamionach z 1927 r. Z powodu jego dziwności wskazanej powyżej można mieć wątpliwości, czy w tej postaci został zatwierdzony przez Stolicę Apostolską, co jest konieczne dla wartości jako oficjalnej księgi liturgicznej Kościoła. 

3° Zwyczaj umieszczenia stuły na krzyżu nie ma żadnego odpowiednika ani w zwyczajach, ani w przepisach liturgicznych Kościoła powszechnego. Tym samym nie ma żadnych podstaw do umieszczania stuły jako elementu stroju liturgicznego na przedmiocie kultu liturgicznego jakim jest krzyż.

4° Przeciw temu zwyczajowi przemawiają także racje teologiczne, mianowicie
- sprzeczność z modlitwami poświęcenia szat liturgicznych określającymi ich użycie, oraz
- sprzeczność z właściwym użyciem stuły jako szaty wierzchniej, czyli na sutannie i albie względnie komży.



10 komentarzy:

  1. Muszę księdza rozczarować, zwyczaj ten został przeszczepiony na grunt litewski, przynajmniej w tych parafiach wileńskich, gdzie odprawiane są Msze Św.w języku polskim (zapewnie przez księży z Korony, czy po rozpadzie ZSRR, czy też wproqadzono go jeszcze w czasach IIRP, kiedy Wilno kontrolowane było przez Polskę).

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardziej rażące jest stawianie kwiatów na balaskach i ołtarzach bocznych. W sumie na głównym przy tabernakulum również juz widziałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To się wiąże: brak szacunku dla przedmiotów świętych i ich właściwego przeznaczenia.

      Usuń
  3. "stola precidenta" skojarzyła mi się z tym jak w Cerkwii odczytali krasnyje jako czerwone zamiast piękne i są miejsca, gdzie po dziś dzień używają czerwonych w Wielkanoc (a znaczenie było takie, że mają być najpiękniejsze szaty białe).
    Może podobnie stola stała się stułą?

    OdpowiedzUsuń
  4. https://live.staticflickr.com/65535/50113196061_a17d962444_b.jpg
    Ja tu żadnego nadużycia nie dostrzegam.
    https://i.pinimg.com/474x/a1/9b/2c/a19b2c1c459f44144e1cb1db8f3dcda2--infant-of-prague-baby-jesus.jpg A tu też figurka Dzieciątka Jezus ubrana w szaty liturgiczne - kult propagowany przez Instytut Chrystusa Króla

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać, że to jest nowy pomysł. Nie ma potwierdzenia w tradycyjnej praktyce.

      Usuń
  5. https://i.pinimg.com/originals/d7/22/c1/d722c1dbdc4292fbb107e2e57fde862c.jpg Figurka Dzieciątka Jezus

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu też widać, że "szata" jest nowa. Czyli nowe zboczenie.

      Usuń
  6. Przeczytałem tekst, w związku z czym chciałbym zadać kilka pytań i sformułować kilka spostrzeżeń.
    1. Zgodnie z informacją ze strony, odpowiedzi udzielane są "w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła". Dlaczego zatem, oprócz niewątpliwie istotnych merytorycznie elementów (takich jak chociażby zdjęcia ksiąg czy fotografie dokumentujące dekorowanie krzyży w innych krajach europejskich), Autor posługuje się klasycznym argumentum ad personam? Czemu służyć ma chociażby przyczepienie się do czyjegoś zawołania biskupiego? Ciężko powiedzieć o nim, że jest "nowoczesne", bo, jako zaczerpnięte (być może bezpośrednio) z modlitwy arcykapłańskiej (J 17), ma około 2 tysięcy lat. Źródło zawołania wydaje się oczywiste dla mnie, jako przeciętnego organisty, więc tym bardziej ktoś, kto wg informacji ze strony jest wykształconym teologiem, powinien być tego świadomy. Czy zatem o Chrystusie Autor też powiedziałby, że był "nowoczesny bo ekumeniacki"? Co to w ogóle znaczy "ekumeniacki" (zasadniczo chyba nie ma takiego słowa)? Dlaczego w ogóle wskazywanie na potrzebę jedności wyznawców Chrystusa miałoby być powodem do przytyku? Owa jedność powinna być chyba ważnym wyzwaniem, skoro Jezus tak gorąco modlił się o nią bezpośrednio przed swoją męką?
    2. Dlaczego złe jest nazywanie diecezji (tak odmienia się to słowo) Kościołami? Czy mogę prosić o rozwinięcie tematu? Wszak wg KKK 833 "przez Kościół partykularny, którym jest na pierwszym miejscu diecezja (lub eparchia), rozumie się wspólnotę wiernych chrześcijan w jedności wiary i sakramentów z ich biskupem wyświęconym w sukcesji apostolskiej". Czy nazywanie wspólnot wiernych Kościołami nie sięga samych początków chrześcijaństwa, skoro już św. Jan pisał o "siedmiu Kościołach, które są w Azji"?
    3. Insynuacje na podstawie niezapiętych guzików to jakiś odlot. Znam księdza, który nie dopina guzików, bo często sięga do kieszeni. Co teraz? :D Nasuwa się też pytanie: skoro ta wspomniana organizacja była/jest tajna, to skąd Autor zna jej znaki rozpoznawcze?
    4. Co ma na celu wzmianka o Słudze Bożym ks. Franciszku Blachnickim? "Dowalenie" mu bez związku z tematem?
    5. W jaki sposób zawieszenie stuły ma świadczyć o czymś "lenistwie" i "wygodnictwie"? Ciężko znaleźć logikę w tej ocenie.
    6. Argument o wykorzystywaniu przedmiotu poświęconego niezgodnie z przeznaczeniem nie jest uniwersalny. Owszem, spotkałem się z sytuacją zabierania przed procesją rezurekcyjną stuły od jednego z ornatów (akurat obecnie w tym kościele jest już specjalna stuła przeznaczona na krzyż), niemniej chyba nie jest niczym nadzwyczajnym, że zakrystie mają na wyposażeniu stuły, których używa się do powieszenia na krzyżu w okresie wielkanocnym. Nawet sklepy z szatami liturgicznymi mają w ofercie stuły szyte specjalnie w tym celu. Zresztą, krzyże w kościołach mają na tyle różne rozmiary, że stuły szyte dla księży są często za małe albo za duże. Znam kościoły, w których są bardzo duże krzyże, zajmujące sporą część ściany prezbiterium - w okresie wielkanocnym znajdują się na nich specjalnie przygotowane wstęgi czerwonego materiału. Nie można w tym przypadku mówić o profanacji poświęconego stroju duchownego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ad 1.
      Widocznie nie rozumie Pan, czym jest argument ad personam. Tutaj chodzi o conajmniej dziwną okoliczność owego rytuału. Tym samym istotne jest, kto wydał i dał imprimatur.

      ad 2.
      Należy odróżnić język biblijny od urzędowego języka Kościoła. W tym ostatnim diecezje na pewno nie są Kościołami, lecz partykularnymi wspólnotami wewnątrz Kościoła. Pewne jest, że takie określenie nie było wówczas stosowane i zapewne nie zostałoby zatwierdzone przez Stolicę Apostolską. Zresztą rytuał powinien być tłumaczeniem Rituale Romanum, ewentualnie z dodatkami własnymi dla diecezyj polskich. Natomiast zmiana w tytule i to tak daleko idąca nie ma żadnego uzasadnienia ani merytorycznego, ani prawnego.

      ad 3.
      To nie jest żadna insynuacja, lecz powiązanie faktów, całkowicie zasadne. Czym innym jest nonszalanckie niezapinanie guzików na co dzień, a czym pozowanie takie go fotografii. W tamtych czasach wizyta u fotografa odbywała się najwyżej kilka razy w życiu. A polegała na tym, że fotograf starannie ustawiał każdy szczegół. Tym samym rozpięte guziki muszą być w tym wypadku całkowicie zamierzonym znakiem.

      ad 4.
      Proszę wejść z podłączony link o x. Blachnickim. Tam jest wyjaśnione.

      ad 5.
      W taki sposób, że prościej jest wziąć stułę z szafy z ornatami niż zrobić wieniec z kwiatów czy haftowany welon.

      ad 6.
      Jak zaznaczyłem, nie mam zastrzeżeń wobec zdobienia krzyża welonem specjalnie dla niego sporządzonym. Czym innym jest jednak stuła kapłańska, nawet jeśli została sporządzona z przeznaczeniem dla krzyża.
      Dochodzi zasada, że w liturgii wolno używać tylko przedmioty poświęcone dla kultu Bożego. W Kościele Chrystusowym nigdy nie było i nie ma (i tak powinno pozostać) obrzędu poświęcenia stuły przeznaczonej do powieszenia na krzyżu.

      Usuń

X. Oko a prawda

  Już od dłuższego czasu bywam pytany o x. Dariusza Oko, który staje się coraz słynniejszy. Wpierw nie wiedziałem wiele o nim, właściwie nic...