No i mamy ciąg dalszy sprawy i prośby o zajęcie się tym:
1. Już wstępne plucie jak twierdzenie, że GB jest kimś, "kto z całą pewnością odrzuca fundamentalne prawdy wiary Kościoła", zaś "poglądy, które głosi, zostały uznane za heretyckie w pierwszych wiekach chrześcijaństwa", jest oczywiście gołosłowne, ponieważ może mieć podstawę jedynie albo w urojeniach chorobowych Terlikowskiego, albo w prostytucji pseudointelektualnej połączonej z poważnie wypaczonym sumieniem, z której zresztą ten osobnik słynie.
2. Przede wszystkim Terlikowski wyraża jasno, że nie podoba mu się startowanie G. Brauna w wyborach prezydenckich. Oczywiście ma prawo do takiego gustu. Osobną sprawą jest natomiast motywacja, gdyż Terlikowski rzuca absurdalne i fałszywe oskarżenia, strojąc się przy tym w piórka wzorowego katolika intelektualisty. Więcej o tym poniżej.
3. Terlikowski nawiązuje wprost do "manifestu 16", nazywając ich szumnie "konserwatywnymi liderami" oraz "grupą konserwatywnych i tradycjonalistycznie nastawionych intelektualistów i dziennikarzy katolickich". Jak mało to w tym wypadku znaczy, nie będę ponownie wykładał (polecam poprzednie wpisy w tym temacie).
4. Terlikowski widocznie próbuje swoich sił jasnowidzących czy przenikających wnętrze człowieka, czyli ukryte myśli oraz motywacje, gdy mówi o "zachowaniu" G. Brauna w europarlamencie, "które - wbrew temu, co opowiada Braun, wcale nie miało na celu przypomnienia o cierpieniu w Strefie Gazy, a wyłącznie zamanifestowanie antysemityzmu". Ciekawe, kto i jak nauczył Terlikowskiego takich umiejętności. Może je nabył podczas swoich dogłębnych studiów pism żydowskiego skrajnego antyracjonalisty i antychrześcijanina o nazwisku Jehuda Lejb Szwarcman (alias Lew Szestow), o którym wypocił swój doktorat?
5. To swoje "jasnowidzenie" Terlikowski przedstawia jako rozumne wnioskowanie, twierdząc, że milczenie o ofiarach Putina na Ukrainie oraz o Żydach zamordowanych przez Hamas oznacza, iż Braunowi "nie chodziło o ofiary, ale o podgrzewanie antysemickich emocji". No cóż. Genialne wnioskowanie. Braun milczał w tej chwili także o ofiarach zbrodni hitlerowskich, sowieckich, maoistowskich, czerwonych khmerów, klinik aborcyjnych itp. itd., co jest oczywiście także antysemickie, bo jedynie wyłączny kult tzw. holokaustu nie jest antysemicki - według dyżurnego judeofila.
6. Następne arcydzieło intelektualne Terlikowskiego brzmi: Hitler "chciał zniszczyć Żydów, a teraz Grzegorz Braun wykorzystuje sytuację upamiętnienia ofiar Holokaustu, by siać nienawiść do Izraela i Żydów w ogóle. To jest czysty rasizm, który dodajmy, nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem." To jest logika typu Owsiaka. Jak dla Owsiaka domaganie się od niego rozliczenia finansowego jest przejawem nienawiści, tak dla Terlikowskiego wskazanie na zbrodnie popełniane przez państwo położone w Palestynie jest sianiem nienawiści do niego i do wszystkich Żydów. Zaiste znamienne i godne nagrody Nobla w dziedzinie filozofii Szwarcman'a.
7. Terlikowski oczywiście nie wyjaśnia, w jaki sposób wspomnienie o zbrodniach państwa żydowskiego na rdzennej ludności Palestyny, która jest niezaprzeczalnie semicka, stanowi rasizm i antysemityzm. Czy on w ogóle rozumie pojęcie rasy? To Żydzi są czy nie są Semitami? A co z Palestyńczykami - są czy nie są antysemitami, skoro walczą z okupacją żydowską ich ojczyzny? Czyżby te pytania wykraczały poza horyzont myślowy dyżurnego judeofila?
8. Swoją tezę, że G. Braun jest rasistą i tym samym niechrześcijaninem, Terlikowski podpiera typowym pomieszaniem prawdy i fałszu: "chrześcijanie, nawet jeśli nie zawsze przyjmowali to do wiadomości, a wielu z nich budowało antyżydowskie emocje, a nawet religijnie usprawiedliwiało antysemityzm, zawsze przyjmowali jako kanoniczne pisma, które jasno wskazuje na rolę i znaczenie judaizmu". Oczywiście dyżurny judeofil nawet nie próbuje podać dowodu na to, jakoby Braun nie uznawał kanonicznych pism biblijnych.
9. Uzasadniając to oszczerstwo - a jest to jedynie zupełne pomieszanie spraw, a nie uzasadnienie - Terlikowski wskazuje na słowa św. Pawła w Liście do Rzymian:
Oto słowa Rz 11,29 wraz z kontekstem:
Natomiast drugi cytat nie jest żadnym uzupełnieniem, lecz pochodzi z zupełnie innego rozdziału i kontekstu tegoż Listu:
Tak więc oczywiste jest, że w drugim cytacie św. Paweł nie uzupełnia pierwszego, lecz są to dwa zdania z zupełnie innego kontextu. Równocześnie widać jasno, że Terlikowski albo nie umie czytać i prawidłowo stosować cytatów biblijnych, albo po prostu bezczelnie oszukuje odbiorców na doraźny użytek. Dyżurnemu judeofilowi chodzi zapewne o to, że uważa Żydów za naród wybrany, wobec czego nie wolno ani G. Braunowi ani komukolwiek mieć krytycznego stosunku do wyznawców religii talmudycznej czy właściwie do wyznawania jej jako takiej. Nasuwa się oczywiście pytanie, na jakiej podstawie on tak twierdzi. Jak widać, u św. Pawła takiej tezy nie ma, ani w Liście do Rzymian, ani w żadnym innym liście Pawłowym, ani w całym Nowym Testamencie. Gdy św. Paweł mówi o wierności Boga i nieodwołalnym przymierzu, to jest oczywiste, że chodzi o jego trwanie i spełnienie w nowym ludzie Bożym, którym jest Kościół Chrystusowy, a do którego należą zarówno Żydzi przyjmujący Boże Objawienie w Jezusie Chrystusie jak też inne narody. Z całą pewnością przymierze nie trwa w narodzie żydowskim, który odrzuca Jezusa Chrystusa, gdyż to odrzucenie jest złamaniem przymierza ze strony tego narodu.
Odpowiednio do tego także w wielowiekowym nauczaniu Magisterium Kościoła nie ma tezy, jakoby Żydzi pozostawali narodem wybranym. Mamy natomiast regularne nauczanie, że naród żydowski był narodem wybranym do czasu przyjścia Mesjasza, którego jego przywódcy odrzucili, i został w tym wybraniu zastąpiony przez Kościół Chrystusowy, którym jest Kościół jeden, święty, katolicki i apostolski. Tak właśnie jest powiedziane chociażby w akcie poświęcenia rodzaju ludzkiego Najświętszemu Sercu Pana Jezusa, wydanym w 1925 roku przez Świętą Kongregację Obrzędów (źródło tutaj, s. 542) i nakazanym do publicznego odmawiania w nabożeństwach:
Odnośne zdanie brzmi w prawidłowym tłumaczeniu:
"Wejrzyj oczami miłosierdzia na synów tego narodu, który tak długo był narodem wybranym".
Jest to dość jednoznaczne zdanie, nie wymagające wyjaśnienia. Jest ono całkowicie zgodne ze wszystkimi innymi wypowiedziami Magisterium Kościoła na przestrzeni wieków (na marginesie zaznaczam, że w tłumaczeniu tej modlitwy na język polski już wtedy dopuszczono się zafałszowania na wyrażenie "był narodem szczególnie umiłowanym", a to zafałszowanie znajduje się niestety nawet w niby tradycyjnych modlitewnikach).
O tym wie zapewne Terlikowski, ponieważ w swojej bzdurnej tezie powołuje się już tylko - oprócz fałszywego posługiwania się Listem do Rzymian - na deklarację Vaticanum II "Nostra aetate":
Przez "tę prawdę" dyżurny judeofil rozumie swoje fałszywe posługiwanie się Listem do Rzymian. A co czytamy w deklaracji "NAe"? Oto fragment, na który powołuje się Terlikowski (źródło tutaj):
Prawidłowe tłumaczenie brzmi:
"Zgłębiając tajemnicę Kościoła, święty Sobór obecny pamięta o więzi, którą lud Nowego Testamentu złączony jest duchowo z plemieniem Abrahama.
Kościół bowiem Chrystusowy uznaje, iż początki jego wiary i wybrania znajdują się według Bożej tajemnicy zbawienia już u Patriarchów, Mojżesza i Proroków. Wyznaje, że w powołaniu Abrahama zawarte jest również powołanie wszystkich wyznawców Chrystusa, synów owego Patriarchy według wiary, i że wyjście ludu wybranego z ziemi niewoli jest mistyczną zapowiedzią i znakiem zbawienia Kościoła. Przeto nie może Kościół zapomnieć o tym, że za pośrednictwem owego ludu, z którym Bóg w niewypowiedzianym miłosierdziu swoim postanowił zawrzeć Stare Przymierze, otrzymał objawienie Starego Testamentu i jest karmiony przez korzeń dobrej oliwki, w którą wszczepione zostały gałązki dziczki oliwnej narodu [wybranego]. Wierzy bowiem Kościół, że Chrystus, Pokój nasz, przez krzyż pojednał Żydów i narody, i w sobie uczynił je jednym.
Zawsze też ma Kościół przed oczyma słowa Apostoła Pawła odnoszące się do jego ziomków, "do których należy przybrane synostwo i chwała i testament i prawodawstwo i posłuszeństwo i obietnice; ich przodkami są ci, z których pochodzi Chrystus wedle ciała" (Rz 9,4-5), Syn Dziewicy Maryi. Pamięta także, iż z narodu żydowskiego pochodzili Apostołowie, będący fundamentami i kolumnami Kościoła, oraz bardzo wielu spośród owych pierwszych uczniów, którzy ogłosili światu Ewangelię Chrystusową.
Według świadectwa Pisma świętego Jerozolima nie poznała czasu nawiedzenia swego i większość Żydów nie przyjęła Ewangelii, a nawet niemało spośród nich przeciwstawiło się jej rozpowszechnieniu. Niemniej, jak powiada Apostoł, Żydzi nadal ze względu na swych przodków są bardzo drodzy Bogu, który nigdy nie żałuje darów i powołania. Razem z Prorokami i z tymże Apostołem Kościół oczekuje znanego tylko Bogu dnia, w którym wszystkie ludy będą wzywały Pana jednym głosem i "służyły Mu ramieniem jednym" (Sf 3,9).
Skoro więc tak wielkie jest dziedzictwo duchowe wspólne chrześcijanom i Żydom, święty Sobór obecny pragnie ożywić i zalecić obustronne poznanie się i poszanowanie, które osiągnąć można zwłaszcza przez studia biblijne i teologiczne oraz przez braterskie rozmowy.
A choć władze żydowskie wraz ze swymi zwolennikami domagały się śmierci Chrystusa, jednakże to, co popełniono podczas Jego męki, nie może być przypisane ani wszystkim bez różnicy Żydom wówczas żyjącym, ani Żydom dzisiejszym. Chociaż Kościół jest nowym Ludem Bożym, nie należy przedstawiać Żydów jako odrzuconych ani jako przeklętych przez Boga, rzekomo na podstawie Pisma świętego. Niechże więc wszyscy dbają o to, aby w katechezie i głoszeniu słowa Bożego nie nauczali niczego, co by nie licowało z prawdą ewangeliczną i z duchem Chrystusowym.
Poza tym Kościół, który potępia wszelkie prześladowania, przeciw jakimkolwiek ludziom zwrócone, pomnąc na wspólne z Żydami dziedzictwo, opłakuje - nie z pobudek politycznych, ale pod wpływem religijnej miłości ewangelicznej - akty nienawiści, prześladowania, przejawy antysemityzmu, które kiedykolwiek i przez kogokolwiek kierowane były przeciw Żydom.
Wszak Chrystus, jak to Kościół zawsze utrzymywał i utrzymuje, mękę swoją i śmierć podjął dobrowolnie pod wpływem bezmiernej miłości, za grzechy wszystkich ludzi, aby wszyscy dostąpili zbawienia. Jest więc zadaniem Kościoła nauczającego głosić krzyż Chrystusowy jako znak zwróconej ku wszystkim miłości Boga i jako źródło wszelkiej łaski."
Konieczne jest zapytanie dyżurnego judeofila: gdzie jest tutaj powiedziane, że Żydzi są nadal narodem wybranym? Czy Terlikowski ma urojenia czy jedynie kłamie bezczelnie, a to publicznie i uporczywie? Jak to możliwe, że widocznie jeszcze nikt nie domagał się od niego wskazania zdania czy to u św. Pawła czy choćby w Nostra aetate, w którym można znaleźć to, co on bredzi? Zaiste niepojęte.
Tym samym zbędne jest komentowanie jego powoływania się na słowa najnowszych włodarzy Kościoła (Jan Paweł II, Benedykt XVI, Franciszek) o antysemityźmie. Chodzi oczywiście o oskarżenie G. Brauna o antysemityzm, a to oznacza w żargonie osobników typu Terlikowskiego nic innego jak niepodzielanie poglądu, jakoby Żydzi byli nadal narodem wybranym, i nie oddawanie im wszelkich żądanych przez nich hołdów poddaństwa.
Na podstawie tychże faktów stwierdzam więc z całą odpowiedzialnością: Tomasz Terlikowski jest obłudnym i nikczemnym oszustem, który udając katolika szerzy kłamstwa podając je jako nauczanie Kościoła, oraz oskarżając katolików nie ulegających tym kłamstwom o bycie antychrześcijanami. W rzeczywistości to Terlikowski jest antychrześcijaninem, ponieważ po pierwsze bliżej mu do poglądów żydowskich, a po drugie czynnie i podstępnie zwalcza prawdziwe, autentyczne i nieomylne nauczanie Kościoła w kwestii Żydów.
9. Jeszcze jako uzupełnienie. W jednym z komentarzy wskazano na ciekawą dyskusję z 2 września 2013 roku (tutaj).
- pojęcie Żyda jest bardzo wieloznaczne i również nie ma jednego czy jednolitego stanowiska Żydów wobec Polski i chrześcijaństwa, nawet już w Talmudzie
- Żydzi byli i pozostają narodem wybranym, bo tak mówi św. Paweł w Liście do Rzymian oraz Sobór Watykański II.
Na obydwa argumenty niestety nie padły wtedy adekwatne odpowiedzi, a szkoda.
Otóż po pierwsze, dyskusja o tym, czy i co poszczególni Żydzi mówią i myślą, jest tak samo bezsensowna bądź sensowna jak rozmowa o poglądach Polaków: niemal na każdy pogląd i wypowiedź można znaleźć przykłady. Są durni Polacy, tak samo jak są durni Żydzi czy przedstawiciele innych narodów. Tak zawsze było i będzie. Istotne jest natomiast, jakie są źródła czyli podstawy poglądów i postaw zarówno teoretycznych (ideologicznych) jak też praktycznych czyli etycznych. Terlikowski ma rację twierdząc, że Talmud składa się z komentarzy i różnych opinii co do różnych kwestij. Kłamie natomiast i to bezczelnie, sugerując, jakoby w Talmudzie znajdowały się także przychylne czy choćby przyjazne wypowiedzi o chrześcijanach. Takich słów po prostu tam nie ma. Jeśli jakiś pojedynczy rebe ładnie mówił o chrześcijanach i Polakach, to był to najwyżej jego prywatny pogląd (o ile oczywiście wypowiedź była zgodna z tym, co myślał i czynił) i nic więcej. Takie przykłady mają taką samą wartość jak powiedzenie, że są katolicy, którzy kradną. Czyż z tego wynika, że etyka katolicka dopuszcza kradzież?
Do drugiego chwytu odniosłem się już powyżej.
10. Na koniec warto zwrócić uwagę na dość głośną aferę sprzed lat w związku z wypowiedzią żony Terlikowskiego w kwestii tzw. sexu oralnego. Ta wypowiedź dość dokładnie pasuje do tego, co sam Terlikowski stale sprzedaje jako rzekomo nauczanie Kościoła. Ona powiedziała:
I dokłada jeszcze swój zachwyt propagatorem dewiacji i gorszycielem (o którym już była wielokrotnie mowa jak tutaj):
Tak więc dla niej miarodajnym - i widocznie jedynym w tej kwestii - autorytetem jest Ksawery Knotz, który z kolei w swoich zboczonych, niekatolickich i niemoralnych poglądach opiera się widocznie wyłącznie na rozmowach z małżonkami. Dla Terlikowskiej to jest "nauczanie Kościoła", które poleca publiczności do poczytania.
No cóż, wprawdzie widać, że ta kobieta jest ogólnie mało rozgarnięta i prawdopodobnie polega na "mądrości" swojego małżonka, a przy okazji dostarcza publicznie materiału do domysłów co do ich pożycia intymnego. Metoda jest ta sama co u Terlikowskiego: przedstawianie jako nauczania Kościoła czegoś, co jest najwyżej heretyckim wymysłem jakiegoś ałtoryteta, im bardziej sprzecznego z prawdziwym nauczaniem Kościoła tym bardziej podziwianego. I to potwierdza, kim właściwie jest Tomasz Terlikowski: antychrześcijaninem, strojącym się w piórka wzorowego katolika.
































