Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duch Święty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duch Święty. Pokaż wszystkie posty

Kto jest świątynią Ducha Świętego?


 Nie ma jasnej definicji, jak należy dokładnie rozumieć słowa św. Pawła z 1. Listu do Koryntian 6, 19. Apostoł napomina w nich do świętego życia, czyli unikania grzechów. 

Katechizm rozciąga to określenie na cały Kościół, gdy mówi:


Odnośnie poszczególnego człowieka określenie "świątynia" należy oczywiście rozumieć w sensie przenośnym, który oznacza, że

- człowiek jest dziełem Ducha Świętego, jako stworzony przez Trójcę Przenajświętszą,

- człowiek ochrzczony, czyli włączony w mistyczne Ciało Syna Bożego, otrzymał dary Ducha Świętego, udzielone zwłaszcza w sakramencie bierzmowania, 

- jest prowadzony drogą zbawienia przez te dary i natchnienia, które oczywiście nie niweczą wolności człowieka, czyli możliwości zgrzeszenia. 

Każdy grzech odwodzi człowieka od drogi, którą prowadzi go Duch Święty. Grzech ciężki pozbawia łaski uświęcającej, czyli obecności życia nadprzyrodzonego, które jednoczy człowieka z Trójcą Przenajświętszą, w tym także oczywiście z życiem Ducha Świętego. Jednak także największy grzesznik zachowuje w sobie "obraz" Boga Stwórcy. Tym obrazem są duchowe zdolności człowieka, czyli rozum i wola, które grzech wprawdzie osłabia, ale nie może zniweczyć. 

Każdy grzech jest zaprzeczeniem godności człowieka w wymiarze zarówno nadprzyrodzonym jak też naturalnym. Człowieka żyjącego w grzechu ciężkim można porównać do konsekrowanej świątyni, która jest profanowana, brudzona i niszczona od wewnątrz, która jednak nieutracalnie zachowuje przeznaczenie dla kultu Bożego i tym samym swoją godność, mimo że jest traktowana sprzecznie z tą godnością. 

Aktywność sportowa sama w sobie z całą pewnością nie stanowi o godności bycia świątynią Ducha Świętego. Może jednak wynikać z tej godności, ponieważ dar życia jest także zobowiązaniem do odpowiedniej dbałości także o swoje siły fizyczne i kondycję zdrowotną. W takim sensie brak należytej, godziwej dbałości o swoje ciało jest grzechem. Oczywiście ta dbałość nie może być sprzeczna czy stawiana ponad dbałość o życie duszy, czyli życie w łasce uświęcającej.

Dlaczego modlitwa "Ojcze nasz" pomija Osoby Trójcy Przenajświętszej?



Tzw. modlitwa Pańska, czy "Ojcze nasz", jest przekazana w Piśmie św. dwa razy: u św. Mateusza (6, 9-15) oraz u św. Łukasza (11, 2-4). Warto się przyjrzeć tym fragmentom w ich kontekście, gdyż prowadzi to do odpowiedzi na pytanie. Nie jest tutaj konieczna szczegółowa egzegeza.






Po krótce:

- Pan Jezus poucza, jak uczniowie mają się modlić, nie jakiej formuły mają używać. Formuła jest oczywiście pomocna jako wzór, lecz istotne w niej są nie słowa, jest wewnętrzne ukierunkowanie.

- Pan Jezus uczy w tych słowach modlitwy osobistej, nie publicznej czyli liturgicznej, mimo że prośby zawierają liczbę mnogą. W tym wypadku liczba mnoga oznacza, że jest to wzór dla wszystkich uczniów, czyli dla każdego. Dlatego właśnie w tradycyjnej liturgii rzymskiej nie ma wspólnego odmawiania tej modlitwy, lecz odmawiana jest czy to przez samego celebransa (podczas Mszy św.), czy w ciszy czyli indywidualnie (celebrans jedynie intonuje i kończy, jak w oficjum czy w liturgii godzin).

- Jest pewne, że Pan Jezus przez tę modlitwę wprowadza uczniów w Swoją relację z Ojcem, oczywiście nie zrównując jej z naszą relacją. Innymi słowy: posłannictwo Jezusa Chrystusa jako Boga-Człowieka jest wprowadzeniem w intymną relację z Bogiem jako Ojcem. W Jezusie Chrystusie uczniowie poznają Boga jako Ojca, czego wyrazem jest szczególnie modlitwa Pańska.

- Teologicznie nie można oddzielić poznania Boga Ojca od poznania Boga Syna i Boga Ducha Świętego. Jak mówi Pismo św., to Duch Święty pobudza i prowadzi do tego poznania i wzywania Ojca tak jak wzywał Go Jezus Chrystus podczas ziemskiego życia (Mk 14, 36; Rz 8, 15; Gal 4, 6). Równocześnie to Syn objawia Ojca, a to nawet w ten sposób, że ten, kto widzi Syna, ten widzi także Ojca (J 14, 9).

Podsumowując:
Modlitwę "Ojcze nasz" mówimy przez Syna, w Synu i ze Synem, który jest wcielonym Słowem Ojca do nas, czyli prawdziwym Człowiekiem. W pewnym sensie można powiedzieć, że Syn Boży po to stał się Człowiekiem, żeby nas nauczyć tej modlitwy jako naszej, a pochodzącej od Niego, nie tylko co do słów, lecz z Jego relacji do Ojca.
Oczywiście są istotne różnice w tej relacji, gdyż Pan Jezus nie mógł modlić się o przebaczenie Swoich grzechów, gdyż ich nie miał. Jednak modlił się o przebaczenie naszych grzechów, właśnie jako Człowiek, czyli jeden z nas, choć sam był bez grzechu.
Tym samym dwie pozostałe Osoby Trójcy Przenajświętszej są obecne w tej modlitwie, choć nie są nazwane słowami bezpośrednio. Są jednak nazwane pośrednio, chociażby w wyrażeniu "imię Twoje". Wszak to imię zawiera prawdę o Trójcy Przenajświętszej, gdyż Bóg Ojciec jest Osobą Ojca najpierw i przede wszystkim w relacji do Syna. Ta relacja jest z kolei podstawą i korzeniem naszej dziecięcej relacji do Boga, którą ożywia i prowadzi Duch Święty, zresztą także nazywany "Ojcem ubogich" (Pater pauperum - sekwencja Zesłania Ducha Świętego) w liturgicznej Tradycji Kościoła.

Czy Pan Jezus był charyzmatykiem?


Najpierw należy określić znaczenie słowa "charyzmatyk". W kontekście podanej wypowiedzi oznacza ono kogoś, kto czyni "znaki" charakterystyczne dla protestanckiego pentekostalizmu oraz jego odnogi w łonie Kościoła czy tzw. charyzmatyzmu. Są to:
- "mówienie językami" oraz
- uzdrowienia (rzekome, gdyż nie są znane przypadki uzdrowień zbadanych i stwierdzonych według zasad, które Kościół stosuje odnośnie tego typu zjawisk).

W tzw. trzeciej fali pentekostalizmu, czyli w ruchu wywodzącym się z Toronto Blessing, doszły inne, nieznane dotąd "znaki", jak
- tzw. spoczynek w Duchu Świętym
- głośny śmiech podczas modlitwy
- drgawki (różnego rodzaju i o różnym natężeniu), przypominające ataki epileptyczne, 
- tarzanie się po ziemi i inne tego typu zjawiska.

Z tych wszystkich zjawisk jedynie rzekome uzdrowienia mają jakiś odpowiednik w Piśmie św. i Tradycji Kościoła. Biblijnie poświadczona glossolalia jest czymś zgoła innym, gdyż były to rzeczywiste słowa prorockie w rzeczywistym języku, które mogły być tłumaczone, o czym wyraźnie mówi św. Paweł. Natomiast w pentekostaliźmie i charyzmatyźmie są to mniej czy bardziej wymyślone zlepki niewielu sylab, które z całą pewnością nie przedstawiają treści w jakimkolwiek języku i tym samym są niemożliwe do przetłumaczenia. Jest to jedynie alogiczny, mniej czy bardziej fantazyjmy bełkot obliczony czy to na kreatywność autoexpresji czy na wywarcie wrażenia na obecnych świadlkach, czy też na jedno i drugie.

Na podstawie tych faktów nasuwa się prosta odpowiedź: Pan Jezus NIE był charyzmatykiem w znaczeniu tzw. pentekostalizmu i charyzmatyzmu.

Czy był charyzmatykiem w innym znaczeniu? Odpowiedź zależy nie tylko od znaczenia tegoż pojęcia, lecz od szerszego kontextu teologicznego.

Rozumiejąc pod pojęciem "charyzmatyk" kogoś, kto jest obdarzony szczególnymi darami Ducha Świętego opisanymi chociażby przez św. Pawła, musimy wziąć pod uwagę stosunek między Jezusem Chrystusem a Duchem Świętym. A jest on istotnie i fundamentalnie różny od stosunku między nami ludźmi a Duchem Świętym: Syn Boży Jezus Chrystus jest odwiecznie istotowo zjednoczony z Duchem Świętym w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Tym samym Duch Święty nie mógł dać niczego, czego by Syn Boży nie posiadał. W perspektywie chrystologicznej człowieczeństwo Jezusa Chrystusa zostało przebóstwione Bóstwem Syna Bożego, które jest zarazem Bóstwem Ojca i Ducha Świętego. Innymi słowy: Jezus Chrystus ma Boską moc nie z Ducha Świętego, lecz z boskiej natury Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej. Tym samym fałszywe jest mówienie o obdarowaniu Jezusa Chrystusa charyzmatami Ducha Świętego.

Podsumowując: nazwanie Jezusa Chrystusa "charyzmatykiem" jest de facto negacją Jego Boskiej natury i własnej Boskiej mocy, i tym samym herezją, a nawet apostazją, gdyż zaprzecza podstawowej prawdzie chrześcijańskiej zawartej już w Piśmie św. Celem takiego nazwania jest dość widocznie fałszywa próba uzasadnienia, usprawiedliwienia i nobilitacji praktyk pentekostalizmu i tzw. charyzmatyzmu, i to kosztem bluźnierstwa przeciw Boskiej godności i mocy Syna Bożego Jezusa Chrystusa.


P. S.
Właśnie dowiedziałem się, skąd pochodzi podany wyżej fragment:
http://snegliwice.org/stare/index.php?option=com_content&view=article&id=163&Itemid=267&fbclid=IwAR0pGMmH0zbT8KzatnX03nUVNLjFNL2b501pTZgr2hfg-W2M_gqISxllgZk


No cóż. Jestem wstrząśnięty, jakie treści są nauczane pod szumną nazwą "nowej ewangelizacji". Jest to de facto niestety antyewangelizacja, jako że jest to wpajanie herezyj.

KYRIE ELEISON!

Czy istnieje droga łaski bez Maryi?



Pośrednictwo Najświętszej Matki Jezus Chrystusa jest nieodłączne od Jego pośrednictwa. Tak Kościół zawsze nauczał i nie zostało to w żaden sposób pomniejszone czy odwołane przez Sobór Watykański II (por. "Lumen gentium" rozdz. VIII).

Bóg przemówił do nas ostatecznie przez Jezusa Chrystusa, czyli Wcielonego Syna Bożego, i tym samym przez Jego Najświętszą Matkę, z której Syn Boży przyjął Swoje Człowieczeństwo w pełnym sensie, tzn. nie tylko ciało w sensie biologicznym, lecz jako Jej dziecko w pełnym znaczeniu tego słowa. Pod względem czysto ludzkim Jezus Chrystus był podobny do Swojej Matki i tylko do Niej w jedyny i wyłączny sposób. Tym samym nie można miłować Jezusa Chrystusa - a to oznacza zarówno Bóstwo jak też Człowieczeństwo wzięte właśnie z Maryi - bez miłowania Jego Matki. Dlatego miernikiem i kryterium stosunku do Zbawiciela i ostatecznie do prawdziwego Boga jest stosunek człowieka do Najświętszej Maryi Panny.

Oczywiście stosunek zależy od stopnia i rodzaju znajomości. Gdy ktoś zna Maryję - na podstawie zarówno Pisma św. jak też nauczania Kościoła na przestrzeni wieków - a ma z Nią problem, tzn. nie miłuje i nie czci Jej jak przysługuje to Matce Zbawiciela, to świadczy to nie tylko o stosunku do prawdy objawionej przez Boga, lecz także do samej Osoby Jezusa Chrystusa i do Boga prawdziwego.

Gdy ktoś nie zna Matki Jezusa Chrystusa bądź Ją zna jedynie niewystarczająco i fałszywie, wówczas także rodzaj i jakość stosunku do Niej zależy od stosunku do prawdy o Niej poświadczonej w Piśmie św. i Tradycji Kościoła. Przykładowo: gdy komuś nie podoba się, że była pokorną Służebnicą Pańską, oddaną Matką w domowym zaciszu wypełniającą codzienne prace, pośredniczką w troskach ludzi, na mocy testamentu Jej Syna dana Kościołowi jako także jego Matka ze wszystkimi prawami i obowiązkami wobec Niej, wówczas ktoś taki ma także problem z Jezusem Chrystusem i jedynym prawdziwym Bogiem.

Jest wolą Boga i tym samym pragnieniem także Matki Najświętszej jest zbawienie wszystkch ludzi, także schizmatyków, heretyków, apostatów, żydów i pogan. W tym znaczeniu Maryja jest Matką wszystkich ludzi, jako powołanych do włączenia w jedyny prawdziwy Kościół Jej Syna. Ona przyjęła swoje zadanie w historii Zbawienia dla wszystkich ludzi i pragnie zbawienia wszystkich. Jej pośrednictwo nie jest ograniczone, gdyż także pośrednictwo Jej Syna obejmuje wszystkich.

Czy mogą więc istnieć dary Ducha Świętego poza Jej pośrednictwem? Otóż nie mogą, tak samo jak nie mogą istnieć bez pośrednictwa Jej Syna. Innymi słowy: podobnie jak Pan Jezus mógł powiedzieć, że o Nim już Mojżesz mówił (J 1,45; 5,46), tak samo można powiedzieć, że już Stary Testament mówił o Maryi, zwłaszcza już w Księdze Rodzaju w tzw. Protoewangelii (Rdz 3,15).

Duch Boży jest Duchem Jezusa Chrystusa i tym samym też Duchem, który w Maryi zdziałał pełnię łaski, dosłownie "przeniknięcie łaską" (Łk 1,28: κεχαριτομενη). To ten sam Duch zstąpił na Nią i to On Ją osłonił, zanim zstąpił na Apostołów w Dniu Pięćdzisiątnicy. To Ona była przygotowaniem i zarazem Pośredniczką zesłania Ducha Świętego na Apostołów. Kto tego nie uznaje i nie przyjmuje, ten tym samym odrzuca działanie Duch Świętego i Duch Święty w rzeczywistości nie działa w nim i przez niego, mimo jakichkolwiek deklaracyj i haseł.


Czy krytycyzm wobec "uzdrowień" działanych przez tzw. charyzmatyków jest grzechem przeciw Duchowi Świętemu?



Ten zarzut jest często stosowany przez tzw. charyzmatyków.

Po pierwsze zawiera on w sobie fałszywą przesłankę, mianowicie aprioryczne założenie, że wszystko, co oni działają, pochodzi i musi pochodzić od Ducha Świętego.

Po drugie widać w tym brak wiedzy odnośnie tego, czym według Pisma św. i nauczania Kościoła jest grzech przeciw Duchowi Świętego (chodzi o fragment Ewangelii św. Mateuszowej 12, 30-32).

Jako dowód może posłużyć chociażby odnośny fragment z encykliki Jana Pawła II:


W podręcznikach katolickiej teologii moralnej podawane są następujące przypadki tego grzechu:
- zwątpienie w zbawienie (desperatio), czyli brak ufności w łaskę Bożą, która nas zbawia,
- zuchwałość w grzeszeniu z powodu ufności w Boże miłosierdzie (praesumptio),
- odrzucenie poznanej prawdy (impugnatio veritatis christianae agnitae),
- zazdroszczenie komuś otrzymanych łask (invidentia fraternae gratiae),
- zatwardziałość w grzeszeniu (obstinatio),
- brak nawrócenia i pokuty (impoenitentia).

Tak więc grzech przeciw Duchowi Świętemu nie ma nic wspólnego z krytycznym, rozumowym podejściem do działalności osób, które samozwańczo powołują się na działanie Ducha Świętego. Tym bardziej, gdy działalność tych osób ma niewiele wspólnego z wezwaniem do nawrócenia, a jest ukierunkowana raczej na korzyści doczesne, także na ich własną sławę.

Przyjęcie i wyznawanie wiary katolickiej nie oznacza rezygnacji z używania rozumu, lecz wręcz przeciwnie. Światło wiary udoskonala także tę władzę w człowieku. Dar rozumu jest jednym z darów Ducha Świątego. Mocą tego daru można i należy krytycznie oceniać także fenomeny tzw. charyzmatyczne. Dlatego właśnie Kościół wnikliwie bada nadprzyrodzoność zjawisk, które mają miejsce w kontekście jego działalności. 

Czy sakramenty są konieczne do zbawienia?


Konieczność sakramentów do zbawienia nie oznacza, że każdy musi przyjąć wszystkie sakramenty, żeby być zbawionym.

Pewne jest, że Jezus Chrystus ustanowił Kościół i powierzył mu sakramenty, w których On sam działa dla zbawienia wszystich ludzi wszystkich czasów. W tym znaczeniu sakramenty są konieczne.

Sakramenty z jednej strony zakładają wiarę, czyli przyjęcie prawdy objawionej. Z drugiej strony samo ich przyjmowanie nie wystarczy, gdyż konieczne jest życie w łasce uświęcającej. Mówi o  tym sam Pan Jezus, zwłaszcza w Ewangelii św. Janowej.

Zaś podane cytaty są dobrym przykładem na to, że nie można zrozumieć poszczególnych fragmentów Pisma św. w oderwaniu od całości Bożego Objawienia. Dotyczy to także nauczania o Duchu Świętym. On działa wespół z Ojcem i Synem w każdym sakramencie Kościoła, jednak sam nie jest związany nimi czy Kościołem.