Czy Pan Jezus był charyzmatykiem?


Najpierw należy określić znaczenie słowa "charyzmatyk". W kontekście podanej wypowiedzi oznacza ono kogoś, kto czyni "znaki" charakterystyczne dla protestanckiego pentekostalizmu oraz jego odnogi w łonie Kościoła czy tzw. charyzmatyzmu. Są to:
- "mówienie językami" oraz
- uzdrowienia (rzekome, gdyż nie są znane przypadki uzdrowień zbadanych i stwierdzonych według zasad, które Kościół stosuje odnośnie tego typu zjawisk).

W tzw. trzeciej fali pentekostalizmu, czyli w ruchu wywodzącym się z Toronto Blessing, doszły inne, nieznane dotąd "znaki", jak
- tzw. spoczynek w Duchu Świętym
- głośny śmiech podczas modlitwy
- drgawki (różnego rodzaju i o różnym natężeniu), przypominające ataki epileptyczne, 
- tarzanie się po ziemi i inne tego typu zjawiska.

Z tych wszystkich zjawisk jedynie rzekome uzdrowienia mają jakiś odpowiednik w Piśmie św. i Tradycji Kościoła. Biblijnie poświadczona glossolalia jest czymś zgoła innym, gdyż były to rzeczywiste słowa prorockie w rzeczywistym języku, które mogły być tłumaczone, o czym wyraźnie mówi św. Paweł. Natomiast w pentekostaliźmie i charyzmatyźmie są to mniej czy bardziej wymyślone zlepki niewielu sylab, które z całą pewnością nie przedstawiają treści w jakimkolwiek języku i tym samym są niemożliwe do przetłumaczenia. Jest to jedynie alogiczny, mniej czy bardziej fantazyjmy bełkot obliczony czy to na kreatywność autoexpresji czy na wywarcie wrażenia na obecnych świadlkach, czy też na jedno i drugie.

Na podstawie tych faktów nasuwa się prosta odpowiedź: Pan Jezus NIE był charyzmatykiem w znaczeniu tzw. pentekostalizmu i charyzmatyzmu.

Czy był charyzmatykiem w innym znaczeniu? Odpowiedź zależy nie tylko od znaczenia tegoż pojęcia, lecz od szerszego kontextu teologicznego.

Rozumiejąc pod pojęciem "charyzmatyk" kogoś, kto jest obdarzony szczególnymi darami Ducha Świętego opisanymi chociażby przez św. Pawła, musimy wziąć pod uwagę stosunek między Jezusem Chrystusem a Duchem Świętym. A jest on istotnie i fundamentalnie różny od stosunku między nami ludźmi a Duchem Świętym: Syn Boży Jezus Chrystus jest odwiecznie istotowo zjednoczony z Duchem Świętym w tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Tym samym Duch Święty nie mógł dać niczego, czego by Syn Boży nie posiadał. W perspektywie chrystologicznej człowieczeństwo Jezusa Chrystusa zostało przebóstwione Bóstwem Syna Bożego, które jest zarazem Bóstwem Ojca i Ducha Świętego. Innymi słowy: Jezus Chrystus ma Boską moc nie z Ducha Świętego, lecz z boskiej natury Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej. Tym samym fałszywe jest mówienie o obdarowaniu Jezusa Chrystusa charyzmatami Ducha Świętego.

Podsumowując: nazwanie Jezusa Chrystusa "charyzmatykiem" jest de facto negacją Jego Boskiej natury i własnej Boskiej mocy, i tym samym herezją, a nawet apostazją, gdyż zaprzecza podstawowej prawdzie chrześcijańskiej zawartej już w Piśmie św. Celem takiego nazwania jest dość widocznie fałszywa próba uzasadnienia, usprawiedliwienia i nobilitacji praktyk pentekostalizmu i tzw. charyzmatyzmu, i to kosztem bluźnierstwa przeciw Boskiej godności i mocy Syna Bożego Jezusa Chrystusa.


P. S.
Właśnie dowiedziałem się, skąd pochodzi podany wyżej fragment:
http://snegliwice.org/stare/index.php?option=com_content&view=article&id=163&Itemid=267&fbclid=IwAR0pGMmH0zbT8KzatnX03nUVNLjFNL2b501pTZgr2hfg-W2M_gqISxllgZk


No cóż. Jestem wstrząśnięty, jakie treści są nauczane pod szumną nazwą "nowej ewangelizacji". Jest to de facto niestety antyewangelizacja, jako że jest to wpajanie herezyj.

KYRIE ELEISON!

1 komentarz:

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...