Rzeczywiście należy rozważnie i roztropnie postępować w udzielaniu jałmużny. Oczywiście, jeśli widzimy np. żebraka na ulicy, to można mu spontanicznie, bez długiego namysłu kupić coś do jedzenia, nawet jeśli nie mamy pewności, że jest w tym momencie głodny. Jeśli natomiast wsparcie ma być większe czy nawet jakby regularne, to należy dokładniej zbadać i przemyśleć przeznaczenie.
Nie muszę chyba się usprawiedliwiać z tego, że nie podam konkretnych organizacyj czy celów. Podam jednak główne zasady:
1. Jeśli w danym momencie nie ma wątpliwości co do godziwego przeznaczenia danej jałmużny, to czyn jest zbożny i na pewno nie grzeszny, nawet jeśli po fakcie okazałoby się, że nastąpiła pomyłka czy wręcz zostaliśmy oszukani co do potrzeby u danej osoby.
2. Nie ma obowiązku dokładnego badania danej osoby proszącej czy potrzebującej, lecz wystarczy trzeźwy osąd doraźny.
3. Grzechem przynajmniej zaniedbania byłby natomiast zupełny brak namysłu i brak wzięcia pod uwagę, czy aby nie mamy stać się ofiarą pozorowanej potrzeby czy wręcz oszustwa. Przeznaczenie jałmużny oszustowi jest odebraniem jej osobie, która jej na prawdę potrzebuje.
4. W razie gdy bez własnej winy, czy bez zaniedbania zwykłego doraźnego namysłu, staliśmy się ofiarą wyłudzenia, to nie ma grzechu. Równocześnie należy z tego wyciągnąć konsekwencje na przyszłość.

