Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekolekcje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rekolekcje. Pokaż wszystkie posty

Rekolekcje: O posłuszeństwie


Rekolekcje: O posłuszeństwie



konferencje:


20.III.2026 godz. 20


21.III.2026 godz . 9.30, 11, 16


22.III.2026 godz. 10



Aby dołączyć do spotkania w aplikacji Google Meet, kliknij ten link: 

https://meet.google.com/ffh-ybkm-xir 


Możesz też dołączyć w inny sposób, otwierając Meet i wpisując kod: ffh-ybkm-xir 


Rekolekcje adwentowe: O rozróżnianiu duchowym (z post scriptum)

 


Rekolekcje w temacie: Rozróżnianie duchowe

Zapis audio:

https://drive.google.com/drive/folders/1k2GryCo3a4Bwr8jCO3yR7hosGsA4gv0I


Literatura w temacie: 





Post scriptum

Uwaga co do głosu w pytaniach dnia 7.XII: p. Thomas twierdził, jakoby istniał dokument papieża Benedykta XIII, który zobowiązuje ministrantów do ubioru duchownego (sutanna, komża) podczas pełnienia służby przy ołtarzu. Dziś przesłał mi to źródło, które miał na myśli (Memoriale rituum), i okazało się, że nie ma w nim takowego zobowiązania. Tym samym nie myliłem się.

Miałem rację także w kwestii słynnej zasady lex orandi lex credendi ("ustawa modlitwy jest ustawą wiary"). Pierwotne brzmienie jest poświadczone prawdopodobnie najpierw przez mnicha Prospera z Akwitanii i brzmi: "ut legem credendi lex statuat supplicandi". Chodziło o to, że przekazana przez wieki liturgii jest źródłem dla prawd wiary. Nawet jeśli Pius XII (w "Mediator Dei") po raz pierwszy posłużył się odwróceniem tej zasady czyli "ut legem supplicandi lex statua credendi", to nie jest to nowy wynalazek lecz zasada zgodna z teologią i praktyką Kościoła. Otóż pierwotne w Kościele jest Boże Objawienie poświadczone w Tradycji i Piśmie św. Z tego właśnie korzenia i według tego korzenia wyrosła liturgia tradycyjne, z mszałem św. Piusa V włącznie.


Czy jest cnota słodyczy?



Nie zapoznałem się z całością rekolekcyj o. Wawrzyńca, lecz z dwoma naukami, począwszy od tej wskazanej w tytule. Wskazano mi na nią jako adresowaną do mnie, zapewne z tego powodu, że jestem znany z ostrej krytyki herezyj i nadużyć. Z uwagą zapoznałem się, by skorzystać z pouczenia i upomnienia. Doceniam intencje i ogólnie treść w sumie lepszą niż u innych medialnych "gwiazd" kościelnych.

Problematyczne jest mówienie o "cnocie słodyczy". O. Wawrzyniec wspomina, że polskie tłumaczenie dzieła francuskiego teologa x. Adolfa Tanquerey'a mówi w tym miejscu o łagodności, jednak nie uzasadnia, dlaczego sam wybiera określenie "słodycz". W innym kazaniu rekolekcyjnym przyznaje się, że nie zna francuskiego:


Także tłumaczenie angielskie mówi o "łagodności":


W oryginale francuskim słowo to brzmi "douceur":



Samo słowo ma lexykalnie dość szerokie znaczenie, jak podaje standartowy słownik, jednak w znaczeniu cechy moralnej jest synonimem cierpliwości i łagodności:





O wiele ważniejsze niż znaczenie słownikowe jest teologiczne znaczenie użyte w kontexcie przez autora dzieła, na które powołuje się o. Wawrzyniec. X. Tanquerey definiuje "douceur" jako cnotę łączącą w sobie umiarkowanie, cierpliwość oraz życzliwość, zarówno wobec bliźnich jak też wobec siebie oraz wobec wszystkich rzeczy zarówno ożywionych jak też nieożywionych. Jest to cnota w istocie wewnętrzna, tzn. mająca miejsce w woli oraz wrażliwości, jednak przejawiająca się w słowach, gestach i zachowaniu.



Tym samym x. Tanquerey odnosi się wyraźnie do pary cnót clementia et mansuetudo, o której mówi św. Tomasz jako pochodnej części kardynalnej cnoty umiarkowania:





Już pobieżne zapoznanie się z tą systematyką wystarczy by stwierdzić, że nie ma to wiele wspólnego ze słodyczą, ani w potocznym rozumieniu ani w rozumieniu teologicznym.

Podsumowując:
Użycie określenia "słodycz" w tym temacie nie tylko nie ma pojęciowego oparcia w teologii katolickiej. W tej tematyce z całą pewnością nie chodzi o słodzenie komuś słowami czy gestami w sytuacji, gdy słuszny jest gniew i kara. Słodycz byłaby zakłamaniem sytuacji i tym samym przeciwna miłości Boga, który jest prawdą i miłuje prawdę, oraz miłości bliźniego, która wymaga upomnienia czy nawet skarcenia. Słusznie więc o. Wawrzyniec dołącza temat upomnienia.

Zacząć należy od tego, że cnota łagodności (clementia et mansuetudo), o której mówi św. Tomasz, nie jest cnotą nadrzędną, lecz podrzędną i mniejszą niż cnoty teologalne jak wiara, nadzieja i miłość, czy też kardynalne jak roztropność i sprawiedliwość:


Oznacza to, że łagodność ustępuje i powinna ustępować, jeśli wymagają tego inne cnoty, jak chociażby sprawiedliwość, oczywiście w połączeniu z umiarkowaniem, ponieważ cnoty kardynalne, podobnie jak teologalne, stanowią całość. 

Takie samo jest ujęcie w całej katolickiej literaturze teologiczno-duchowej. Tutaj jeszcze jeden przykład:





Przede wszystkim teza o. Wawrzyńca, że nie należy upominać, jeśli nie można tego uczynić ze słodyczą i w sposób unikający zawstydzenia upominanego, nie ma podstaw w katolickiej teologii moralnej. Przytoczyć można chociażby św. Augustyna:



(źródło tutaj)

Tym samym jedynym warunkiem upomnienia jest miłość, a nie taka czy inna reakcja osoby upomnianej. 

Wiadomo, że upomnienie godzi w pychę. Osoba, która popełniła błąd czy grzech z powodu słabości, a nie złej woli, z wdzięcznością przyjmie upomnienie, nawet jeśli nie jest ono słodkie, wiedząc, że może je wykorzystać dla pożytku swojej duszy, nawet jeśli byłoby niesłuszne.