Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czuba W.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czuba W.. Pokaż wszystkie posty

Wysyp hochsztaplerów: urojona "ewangelia" ślimakowa


Ślimak na pustyni modernizmu jest dość produktywny. A produkuje tak, jak go nauczyli moderniści typu oSzustak, aczkolwiek 19-letni Wojtek Cz. przynajmniej zasadniczo stara się trzymać wiary katolickiej. Gorzej jest z rzetelną wiedzą, gdyż zastępuje ją powiązaniem swojej ignorancji z fantazją na doraźny użytek modernistycznej ideologii, którą mu wpojono, a którą on teraz stara się sprzedawać, do czego zresztą ma talent. Oto dość typowy przykład:


Chłopak wyczytał gdzieś albo usłyszał, że słowo "faryzeusz" językowo oznacza "oddzielony" i  na tym zbudował swoją mini-ideologię na doraźny użytek. Problem w tym, że ma ona niewiele wspólnego z rzeczywistą treścią Ewangelii, czyli do tego, co Ewageliści napisali o faryzeuszach. A wystarczyłoby znać choćby słowa Pana Jezusa w Mt 16,6, gdzie jest mowa o "kwasie faryzeuszy" w znaczeniu obłudy. Natomiast Pan Jezus nigdy nie ganił nikogo za unikanie grzeszników i ludzi o innych poglądach. Tym samym Wojtek po prostu zmyśla. To farezeusze gorszyli się tym, że Pan Jezus zadaje się z grzesznikami. A czynił to na pewno nie po to, żeby ich utwierdzać w grzechach czy wymienić poglądy, lecz żeby ich nawrócić. Tego moderniści bardzo nie lubią. 

Ponadto w Ewangeliach jest sporo o pewnym oddzieleniu uczniów Jezusowych zarówno od faryzeuszy w znaczeniu obłudników, jak też w ogóle od grzesznego świata. Jeśli "ślimak" tego nie wie, to widocznie nawet na Mszy św. nie słucha Ewangelii. Albo zapomniał, bo akurat chciał rzucić coś, co mu pasowało do nastroju. Jednak najgorsze jest to, że po prostu zmyśla czyli kłamie.

Oczywiście ma rację, gdy mówi o obecności duchowej Stwórcy w każdym człowieku, który jest stworzony na jego obraz i podobieństwo. Błędem jest natomiast wnioskowanie z tego, jakoby każde poglądy i wszystkie czyny każdego człowieka pochodziły od Boga i były Chrystusowe, jak to sugeruje "ślimak". Chłopak się po prostu poważne zagalopował. Żeby mówić o wierze katolickiej nie wystarczy być elokwentnym i nasłuchać się czy naczytać modernistycznej ideologii. Ktoś go musi zahamować, także dla dobra jego duszy. 

Ślimak lednicowo zaczadzony

 

Jedną z nowszych gwiazdek internetowych modernistycznego kato-światka jest Wojciech Czuba z Warszawy, powiązany z modernistycznymi dominikanami typu Tomasz Nowak (więcej tutaj). Wygląda na to, że chłopak stara się być normalnym katolikiem bez perfidnych wyskoków typu Adam Szustak. Prawdopodobnie ma to z domu rodzinnego. Jest ponadto inteligentny, autentyczny i utalentowany do występów publicznych. Jego problem polega jednak na braku dojrzałego, samodzielnego myślenia, co się wiąże oczywiście z młodym wiekiem, ale raczej nie tylko. Jest też w niebezpieczeństwie pewnego narcyzmu, co z reguły niesie ze sobą kariera medialna, i to też wynika z braku dojrzałości. Oto przykład:


Tutaj wdać, że chłopak stara się prezentować nauczanie Kościoła i też myśleć przy tym. Problem w tym, iż widocznie zakłada po pierwsze, jakoby Katechizm Kościoła Katolickiego był w każdym zdaniu precyzyjny i wyczerpujący, a po drugie sam to niego nie podchodzi dokładnie. Oto fragment, który Wojtek ma na myśli:


Otóż błędne jest zdanie Wojtka, jakoby nieuporządkowanie nie odnosiło się do osób ze skłonnością homoseksualną, a jedynie do ich czynów. Sprawa jest dość prosta już na poziomie zwykłej logiki: skoro czyny homosexualne są nieuporządkowane, to także skłonność do nich musi być nieuporządkowana, dokładniej mówiąc, przeciwna naturze. Być może Wojtkowi chodzi o to, że nie należy mylić nieuporządkowanej skłonności z osobą. Tu jest moja zgoda, o ile odpowiednio zdefiniuje się osobę, zwłaszcza w odróżnieniu od osobowości w znaczeniu psychologicznym. Otóż według teologii katolickiej także grzesznik, nawet nałogowy zachowuje godność ludzką, choć jego grzechy uderzają właśnie w tę godność. Istotą godności ludzkiej jest bowiem rozumność i wolność (wolna wola, jak to się mówi dziwacznie po polsku w stylu "masło maślane", a po łacinie jest to wyrażone właściwie jako liberum arbitrium). Skutki grzechu pierworodnego kaleczą zarówno rozumność jak też wolność wyboru, skłaniając przez pożądliwość ku grzechowi. Dochodzą błędy wychowawcze, zranienia i wykrzewienia osobowości, nałogi grzechowe, i też każdy pojedynczy grzech osłabia dobrą wolę. 

W przypadku osób ze skłonnością homosexualną istotne jest, że one zasadniczo nie wybrały sobie tej skłonności, a jedynie mogą albo odrzucić albo wybrać pójście za tą skłonnością. Tutaj właśnie ważne jest odróżnienie między godnością ludzkiej takiej osoby, a jej złym wyborem, gdyż w każdej chwili może porzucić zły wybór i dokonywać dobrego wyboru. 

Sednem problemu jest negowanie, że taka skłonność jest nieuporządkowana czyli niezgodna z naturą. Gdy ktoś uważa tę skłonność za naturalną - czy to dla siebie czy w ogóle - to niestety nie jest w stanie dostrzec problemu, aczkolwiek agresja i publiczne, nachalne exponowanie tej skłonności czy nawet czynów i stylu życia dość wyraźnie wskazuje na przynajmniej podświadome wyczuwanie nieuporządkowania i zgubności tej skłonności. 

Dlatego właśnie nieodpowiednie domaganie się szacunku dla takich osób czy nawet - jak to się mówi w stylu bergogliańskim - miejsca w Kościele, o ile oznacza to utwierdzanie ich w zakłamaniu, uderza w ich godność i jest dla nich szkodliwa. Tego Wojtek wydaje się nie rozumieć. Póki co. Oby dojrzał do zrozumienia.