Jedną z nowszych gwiazdek internetowych modernistycznego kato-światka jest Wojciech Czuba z Warszawy, powiązany z modernistycznymi dominikanami typu Tomasz Nowak (więcej tutaj). Wygląda na to, że chłopak stara się być normalnym katolikiem bez perfidnych wyskoków typu Adam Szustak. Prawdopodobnie ma to z domu rodzinnego. Jest ponadto inteligentny, autentyczny i utalentowany do występów publicznych. Jego problem polega jednak na braku dojrzałego, samodzielnego myślenia, co się wiąże oczywiście z młodym wiekiem, ale raczej nie tylko. Jest też w niebezpieczeństwie pewnego narcyzmu, co z reguły niesie ze sobą kariera medialna, i to też wynika z braku dojrzałości. Oto przykład:
Tutaj wdać, że chłopak stara się prezentować nauczanie Kościoła i też myśleć przy tym. Problem w tym, iż widocznie zakłada, jakoby Katechizm Kościoła Katolickiego był w każdym zdaniu precyzyjny i doskonały. A tak nie jest. Otóż błędne jest zdanie Wojtka, jakoby nieuporządkowanie nie odnosiło się do osób ze skłonnością homoseksualną. Sprawa jest dość prosta już na poziomie zwykłej logiki: skoro czyny homosexualne są nieuporządkowane, to także skłonność do nich musi być nieuporządkowana, dokładniej przeciwna naturze. Być może Wojtkowi chodzi o to, że nie należy mylić nieuporządkowanej skłonności z osobą. Tu jest moja zgoda, o ile odpowiednio zdefiniuje się osobę, zwłaszcza w odróżnieniu od osobowości w znaczeniu psychologicznym. Otóż według teologii katolickiej także grzesznik, nawet nałogowy zachowuje godność ludzką, choć jego grzechy uderzają właśnie w tę godność. Istotą godności ludzkiej jest bowiem rozumność i wolność (wolna wola, jak to się mówi dziwacznie po polsku w stylu "masło maślane", a po łacinie jest to wyrażone właściwie jako liberum arbitrium). Skutki grzechu pierworodnego kaleczą zarówno rozumność jak też wolność wyboru, skłaniając przez pożądliwość ku grzechowi. Dochodzą błędy wychowawcze, zranienia i wykrzewienia osobowości, nałogi grzechowe, i też każdy pojedynczy grzech osłabia dobrą wolę.
W przypadku osób ze skłonnością istotne jest, że one zasadniczo nie wybrały sobie tej skłonności, a jedynie mogą albo odrzucić albo wybrać pójście za tą skłonnością. Tutaj właśnie ważne jest odróżnienie między godnością ludzkiej takiej osoby, a jej złym wyborem, gdyż w każdej chwili może porzucić zły wybór i dokonywać dobrego wyboru.
Sednem problemu jest negowanie, że taka skłonność jest nieuporządkowana czyli niezgodna z naturą. Gdy ktoś uważa tę skłonność za naturalną - czy to dla siebie czy w ogóle - to niestety nie jest w stanie dostrzec problemu, aczkolwiek agresja i publiczne, nachalne exponowanie tej skłonności czy nawet czynów i stylu życia dość wyraźnie wskazuje na przynajmniej podświadome wyczuwanie nieuporządkowania i zgubności tej skłonności.
Dlatego właśnie nieodpowiednie domaganie się szacunku dla takich osób czy nawet - jak to się mówi w stylu bergogliańskim - miejsca w Kościele, o ile oznacza to utwierdzanie ich w zakłamaniu, uderza w ich godność i jest dla nich szkodliwa. Tego Wojtek wydaje się nie rozumieć. Póki co. Oby dojrzał do zrozumienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz