Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Rozum i tajemnica



Dominica Ssmæ Trinitatis

Mt 28,16-20:

A jedenastu uczniów poszło do Galilei, na górę, gdzie im Jezus przykazał.
I widząc Go, upadli przed Nim w pokłonie, lecz niektórzy powątpiewali.
A Jezus przystąpiwszy, rzekł do nich mówiąc: Dana mi jest wszelka moc w niebie i na ziemi.
Idźcie więc i czyńcie uczniami wszystkie narody, zanurzając je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego,
Ucząc je przestrzegać wszystkiego, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do zakończenia świata. Amen.

οι δε ενδεκα μαθηται επορευθησαν εις την γαλιλαιαν εις το ορος ου εταξατο αυτοις ο ιησους
και ιδοντες αυτον προσεκυνησαν αυτω οι δε εδιστασαν
και προσελθων ο ιησους ελαλησεν αυτοις λεγων εδοθη μοι πασα εξουσια εν ουρανω και επι γης
πορευθεντες ουν μαθητευσατε παντα τα εθνη βαπτιζοντες αυτους εις το ονομα του πατρος και του υιου και του αγιου πνευματος
διδασκοντες αυτους τηρειν παντα οσα ενετειλαμην υμιν και ιδου εγω μεθ υμων ειμι πασας τας ημερας εως της συντελειας του αιωνος αμην

Ewangelia w tradycyjnej liturgii rzymskiej święta Trójcy Przenajświętszej opuszcza wprawdzie dwa pierwsze wersety powyższego fragmentu. Wynika to zapewne z tego, iż ważniejsze wydawało się jakby oddalenie od wydarzenia historycznego i przez to podkreślenie ponadczasowej wymowy ostatnich trzech wersetów Ewangelii św. Mateuszowej. Rzeczywiście wersety ten podają zarówno kwintesencję całej pierwszej Ewangelii i zarazem otwierają i wyznaczają całą historię Kościoła.

Ewangelista nie podaje, o którą górę w Galilei chodzi. Być może chodziło o tę samą górą, gdzie miało miejsce Kazanie na Górze z początku działalności Jezusowej. To by spinało tę działalności jakby klamrą. Inną klamrą, jeszcze szerszą jest obietnica - a właściwie zapewnienie - stałej Jego obecności z uczniami aż do skończenia świata, zgodnie z proroctwem Izajaszowym, które Mateusz przywołuje w opisie narodzenia (1,23). 

Zachowanie Jedenastu oznacza wiarę w Boskość Mistrza i oddanie Jemu. Pozostaje jednak czynnik ludzki w postaci powątpiewania. Według exegetów powątpiewanie może dotyczyć zarówno niektórych z Jedenastu jak też innych, którzy nie byli z nimi. Połączenie oddania czci z powątpiewaniem odpowiada realizmowi wiary. Ten opis wprawdzie nie ma cech tzw. chrystofanij czyli zjawień Zmartwychwstałego, gdzie wątpliwości także miały miejsce. W pojęciach biblijnych wątpienie ma charakter nie tyle intelektualny, co raczej ogólny w znaczeniu wahania i dystansu. To wyjaśnia, dlaczego Ewangelista nie dodaje, czego ta postawa dotyczyła. 

To Jezus jest tym, który przezwycięża dystans, zbliżając się do nich. Jednak nie zaczyna z czułością, lecz z wyrażeniem Swojej mocy. Wbrew pozorom nie jest to sprzeczność, gdyż to właśnie Jego Boska wszechpotęga daje podstawy do ufności w Jego słowa, do przyjęcia i wypełniania ich. On nakazuje z mocą i działa z mocą, działając w nich i przez nich. 

Nakaz "idźcie" wzywa do opuszczenia poczucia bezpieczeństwa i komfortu swojego domu i ojczyzny, by skierować się ku wszystkim, bez ograniczenia i bez wyjątków. Pojęcie "ethnos" w języku biblijnym oznacza pogan (w odróżnieniu od określenia "lud", które było zarezerwowane dla społeczności Izraela). Dla Izraelczyków udanie się do pogan było potężnym wyzwaniem, gdyż wymagało przezwyciężenia mentalności exkluzywistycznej i supremacyjnej. Trudności pod tym względem młody Kościół przeżywał dość wyraźnie, o czym świadczą Dzieje Apostolskie. 

Nie mniej trudniejszym wyzwaniem było "czynienie uczniami", czyli włączanie pogan do swojego grona - grona uczniów Chrystusowych. Prości rybacy z Galilei musieli odczuwać nie tylko zakłopotanie lecz wręcz lęk przed takim zadaniem. Zapewne dochodziły do nich opowieści o imponującej kulturze hellenistycznej Syrii, Grecji i Rzymu. Prawdopodobnie nieraz doświadczali pogardy nie tylko ze strony dumnych Judejczyków, lecz także obcych czy to handlarzy czy żołnierzy i urzędników. Jak to teraz oni mają iść do nich i przekonać ich o tym, co widzieli i słyszeli od Mistrza? Kto ich zechce słuchać, a tym bardziej stać się jednym z nich, Galilejczyków, pogardzanych nawet przez ich współwyznawców religii Mojżeszowej z Judei? 

Na to pytanie odpowiada Jezus, mówiąc, że to "czynienie uczniami" ma się odbywać po "zanurzeniu w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego". Te słowa są zwykle tłumaczone jak "chrzczenie", co oczywiście nie jest mylne. Dla właściwego, głębszego zrozumienia należy jednak sięgnąć do źródłosłowu greckiego. Wiemy, że pierwotnie chrzest udzielano przez zanurzenie, które oznaczało śmierć i powstanie ze śmierci do nowego życia (o czym dość wyraźnie naucza św. Paweł: Rz 6). Pierwszym więc zadaniem Jedenastu - i całego Kościoła po wsze czasy - jest więc wprowadzanie wszystkich, czyli pogan w poznanie Ojca i Syny i Ducha Świętego, gdyż to właśnie oznacza udzielanie Chrztu. To udzielanie jest sprzęgnięte z "czynieniem uczniami", przy czym kolejność wydaje nam się przestawiona, zwłaszcza wobec faktu, że o nauczaniu Pan Jezus mówi na końcu. Jest dość zrozumiałe, że nie chodzi tutaj o metodykę pastoralno-katechetyczną, gdyż tą Zbawiciel mógł spokojnie pozostawić rozumności i roztropności Swoich uczniów. Mówi tutaj o istocie i priorytetach, oczywiście w całości, nie o etapach czy stopniach działalności misyjnej Kościoła. W formule językowej na pierwszym miejscu jest zanurzanie, następnie czynienie uczniami, a na końcu nauczanie przykazań Chrystusowych. Wiadomo, że nie jest do porządek chronologiczny, lecz ontologiczny. Pouczanie i nauczanie ma prowadzić do wspólnoty uczniów Chrystusowych, zaś istotą i celem tej wspólnoty jest zanurzenie w wewnętrznym życiu Boga Trójjedynego, we wspólnocie z Nim, która jest zawsze wspólnotą z Jego uczniami, która sięga tego wydarzenia na górze w Galilei, czyli wspólnoty Jedenastu, która padłszy na twarz przed Nim otrzymała misję aż do skończenia świata. 

Nowy Testament - zarówno Ewangelie jak też listy apostolskie - zawiera wiele słów odnoszących się do tajemnicy Trójcy Przenajświętszej. Skoro liturgia rzymska, czyli papieska, wybrała akurat tę perykopę - ostatnie wersety Ewangelii św. Mateuszowej, tej najdłuższej i zarazem najbardziej zadomowionej w mentalności Izraelitów, także pod tym względem, że pierwotnie powstała prawdopodobnie po aramejsku, czyli w ówczesnym języku codziennym Palestyny i tym samym Pana Jezusa i Apostołów - to ma znaczenie dla zrozumienia tej tajemnicy, którą jest Bóg Trójjedyny. 

Trynitologia, czyli dział dogmatyki katolickiej poświęcony pojęciu Boga według Objawienia, doznawała burzliwego rozwoju już w starożytności. Dwa pierwsze sobory powszechne były powodowane sporami w tych kwestiach i doprowadziły do ustalenia Składu prawd wiary katolickiej znanego jako Nicaeno-Constantinopolitanum, które liturgia rzymska (a także bizantyńska i jej pochodne) wyznaje uroczyście w niedziele i święta. Ponadto we wszystkie niedziele po Zesłaniu Ducha Świętego (a także już po Epifanii) śpiewana jest prefacja o Trójcy Przenajświętszej. Właściwie każda modlitwa publiczna Kościoła - a także modlitwy prywatne zatwierdzone przez Kościół - zawiera zwykle tzw. doxologię trynitarną, czyli wyznanie wiary i zarówno uwielbienie tej Tajemnicy. Najpotężniejsze umysły teologów, a także niektórzy filozofowie, poświęcali lata badań, reflexji, medytacji oraz publikowali swoje dzieła w tym temacie. Tym niemniej prawda o Bogu Trójjedynym napotykała na przestrzeni wieków na trudności i opory, zarówno w łonie chrześcijaństwa jak też strony jego przeciwników i wrogów. Zarzuty były i są formułowane jako niby racjonalne, mimo iż na poziomie intelektualnym zostały już dawno - właściwie już w IV w. - wyjaśnione i obalone. Obecnie i to właściwie przynajmniej od XIX w. ta tematyka w teologii przycichła, aczkolwiek niekiedy powracała głównie w próbach nawiązania do fałszywych koncepcyj heglizmu (jak u niesławnego Karl'a Rahner'a). Jako że "teologia" modernistyczna nie lubi ani wyrazistych pojęć, ani klarownego wykładu, to zasadniczo unika atakowania wprost także tej prawdy wiary katolickiej. Podważanie i podkopywanie odbywa się jakby od tyłu, ukradkiem i podstępem, a cel jest ciągle taki sam, mianowicie odciągnięcie od zanurzenia w życie Ojca i Syna i Ducha Świętego poprzez prawdę Ewangelii i sakramenty Kościoła. Przejawem jest chociażby szalony tzw. ekumenizm, czyli ekumaniactwo rozciągane nie tylko na heretyków, lecz nawet na żydów, muślimów i pogan. To jest wręcz naoczny dowód, jak ściśle sprzężone jest odejście od kultu dla Jezusa Chrystusa i poszanowania Jego posłannictwa danego Kościołowi z jednej strony, a zapaść intelektualna z drugiej strony, przy czym jedno i drugie jest wręcz programowe, skoro szerokim łukiem omijane są kwestie prawdziwościowe, a uwaga skupia się na miłej atmosferze i samopoczuciu w "dialogowaniu", które do niczego nie prowadzi oprócz zamętu teologicznego i ogólnie umysłowego. 

Jedenastu upadło na twarz przed tajemnicą Mistrza ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Upadli w przeczuciu wielkości zadania, które ich chciał powierzyć, w poczuciu własnej słabości, niedostateczności, a zarazem w pewności Jego obecności teraz i na zawsze. To połączenie realizmu, zrozumienia, a równocześnie uznania wielkości i nieogarnialności tego, kim On jest w jedności z Ojcem i Duchem, ożywia, scala i utrwala Kościół aż do końca historii. Z tego wypływa autentyczne życie duchowe każdego prawdziwie wierzącego, gdyż on nie tylko przyjmuje nauczanie Apostołów i należy do grona uczniów Chrystusowych, lecz jest zanurzony w oczyszczającej tajemnicy Boga Trójjedynego. Ta tajemnica oczyszcza rozum z pychy i wznosi go ponad i poza wszelkie błędy, mody, trendy, naciski, nawet prześladowania, pogardę i cierpienia. Tak będzie aż do końca czasów. I tak będzie przejawiała się Jego moc, która łączy niebo z ziemią i ziemię z niebem. W tym połączeniu ma udział każdy, kto upada przed Nim i wypełnia Jego słowa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz