Zostałem zapytany wielokrotnie o działalność tej kobiety. Spojrzałem na kilka jej wystąpień i stwierdziłem, że poza talentem do sugestywnego gadania o dziedzinie poniżej pasa nic sobą nie reprezentuje. Kobieta ma gadanego i umie sprzedawać sieczkę słowną opakowaną zwłaszcza w zachwyty Franciszkiem, nie zauważywszy chyba, że ta epoka dobiegła końca (chwała Pana Bogu). To wygląda na pomysł na biznes, nic więcej. Aczkolwiek ze szkodą dla naiwnych, co jest szczególnie perfidne, gdyż chodzi o dziedzinę, która w jakimś stopniu i jakiś sposób dotyczy każdego z osobna, a także całego społeczeństwa.
Odpowiadam w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła. Nazywam się Dariusz Józef Olewiński. Jestem kapłanem Archidiecezji Wiedeńskiej. Tytuł doktora teologii przyznano mi na Uniwersytecie w Monachium na podstawie pracy doktorskiej przyjętej przez późniejszego Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, kard. Gerharda L. Müllera oraz examen rigorosum z oceną "summa cum laude". Od 2005 r. prowadziłem seminaria na uniwersytecie w Monachium oraz wykłady w seminarium duchownym.
Czy sex jest darem Boga?
Zostałem zapytany wielokrotnie o działalność tej kobiety. Spojrzałem na kilka jej wystąpień i stwierdziłem, że poza talentem do sugestywnego gadania o dziedzinie poniżej pasa nic sobą nie reprezentuje. Kobieta ma gadanego i umie sprzedawać sieczkę słowną opakowaną zwłaszcza w zachwyty Franciszkiem, nie zauważywszy chyba, że ta epoka dobiegła końca (chwała Pana Bogu). To wygląda na pomysł na biznes, nic więcej. Aczkolwiek ze szkodą dla naiwnych, co jest szczególnie perfidne, gdyż chodzi o dziedzinę, która w jakimś stopniu i jakiś sposób dotyczy każdego z osobna, a także całego społeczeństwa.
Czym jest pożądliwe patrzenie?
Tej kwestii nie można rozstrzygnąć jedynie na podstawie samej exegezy tego fragmentu Pisma św., lecz w powiązaniu zarówno całości etyki nowotestamentalnej jak też nauczania Kościoła.
Katolicka teologia moralna dość jasno określa, kiedy zaczyna się grzech. Otóż zaczyna się on wraz z przyzwoleniem woli na grzech, a tym bardziej w zamiarze zgrzeszenia. Jeśli na widok pięknej niewiasty budzi się pożądliwość w znaczeniu upodobania w tym pięknie czy nawet w tej osobie, to samo upodobanie nie jest grzechem. Grzechem jest natomiast już przyzwolenie na to, by popełnić grzech przeciw VI przykazaniu, czyli zaspokojenie pożądliwości poza związkiem małżeńskim, bądź w związku małżeńskim w sposób niezgodny z porządkiem naturalnym i prawem Bożym.
Jest oczywiste, że w tzw. zakochaniu się dość znaczącym czynnikiem jest pociąg zmysłowy, czyli upodobanie, które samo w sobie nie jest grzeszne. Grzech jest wtedy, gdy zamierza się zbliżenie do danej osoby w celu zaspokojenia pożądania, a nie w celu założenia rodziny i wydania oraz wychowania potomstwa. Są to dwa różne sposoby myślenia i pragnienia: ten pierwszy jest egoistyczny, niedojrzały i grzeszny, natomiast ten drugi integruje upodobanie zmysłowe w naturalny osobowy porządek relacji między mężczyzną a niewiastą.
Kiedy pożądliwość jest grzeszna?
Czy onanizm zawsze jest grzechem ciężkim?
Jeśli czyn wynika z zamiaru podniecenia erotycznego poza aktem małżeńskim, to jest grzeszny. Taki zamiar stanowi ciężką materię grzechu. Ciężar grzechu zależy od spełnienia także dwóch innych warunków, mianowicie świadomości i własnowolności.
Spełnienie takiego aktu, czyli zakończenie wylaniem nasienia nie jest istotne dla kwestii, czy jest to grzech lekki czy ciężki. Aczkolwiek przerwanie świadczy raczej o uprzednim braku pełnej świadomości, tym samym przeciw spełnieniu warunków grzechu ciężkiego.
Może być tak, że ciężar grzechu nie jest całkiem jasny. Dlatego należy wyznać taki grzech w spowiedzi dla spokoju sumienia.
Czy czyn sodomski popełniany w nieświadomości jest grzechem?
Co jest dozwolone podczas aktu małżeńskiego?
Temat ten był już omawiany poprzednio (zwłaszcza tutaj). Powtórzę w skrócie w zastosowaniu do tego pytania:
Czy nagość w sztuce jest grzechem?
Pod względem teologicznym nagość sama w sobie - czy to w sztuce, czy na "żywo" - nie jest złem, gdyż Pan Bóg stworzył człowieka nagim i tak przychodzi na świat każdy człowiek. Jednak to nie jest koniec sprawy w perspektywie teologicznej, która zawiera także prawdę filozoficzną o człowieku, czyli antropologiczną.
Księga Rodzaju mówi o tym, jak po upadku grzechowym pierwsi rodzice "poznali, że są nadzy" (2, 25). To poznanie ma związek z grzechem, ale nie wynika z grzechu, ani tym bardziej nie jest grzeszne. Także samo nagość nie jest grzeszna. W upadku grzechowym człowiek poznał siebie lepiej, swoją słabość, ułomność, także złość moralną, mimo naturalnej doskonałości. W świetle teologii katolickiej można powiedzieć, że dopiero po upadku grzechowym pierwsi rodzice poznali, że ich ciała są stworzone jako płodne czyli przeznaczone do rozmnażania się, a sposób prokreacji jest nie tylko związany z bólem i cierpieniem (z powodu zarówno namiętności jak też cieleśnie), lecz także w pewnym sensie poniżający i uczący pokory. To jest właśnie podstawa i powód wstydu, który doprowadził do zasłonięcia narządów rodnych jako wstydliwych. Dla jasności: ani samo ciało ludzkie, ani przekazywanie życia jako takie nie jest wstydliwe, lecz jego sposób owszem. To są istotne niuanse, które mają konsekwencje dla postawionego pytania.
Po pierwsze, każdy zdrowo wychowany człowiek ma naturalne i spontaniczne poczucie wstydu, które jest właściwie niczym innym niż aktualizacją poczucia wstydu pierwszych rodziców, choć nie zawsze reflektowaną i świadomą. Jedynie osobowości patologiczne nie mają naturalnego oporu w pokazywaniu się nago publicznie czy nawet wobec osób bliskich bez konieczności. To poczucie powinno być respektowane także w sztuce.
Po drugie, sztuka - przynajmniej prawdziwa - nie jest prostą prezentacją rzeczywistości, lecz pochodzi z zamysłu artysty i ten zamysł wyraża. Dlatego istotne jest, z jakim zamysłem artysta przedstawia nagie ciało, gdyż ma to wpływ na treść przedstawienia i tym samym na ocenę moralną. Innymi słowy: samo namalowanie nagiego ciała nie musi być grzeszne. Grzeszny może być natomiast zamysł. Jeśli w zamyśle jest pobudzanie namiętności i pożądliwości, wówczas takie dzieło jest z założenia grzeszne, co zwykle ma też swój wyraz w sposobie przedstawienia. Jeśli natomiast zamysłem jest oddanie piękna ciała dla wyrażenia prawdy duchowej, wówczas nie jest to przedstawienie grzeszne samo w sobie, nawet jeśli może być wykorzystane w sposób nieuporządkowany czyli grzeszny.
Po trzecie: Ponieważ sztuka jest środkiem wyrazu wymykającym się kategoriom doktrynalnym, czyli racjonalno-pojęciowym, dlatego nie ma oficjalnych ogólnych reguł Kościoła odnośnie sztuki, to znaczy formalnych granic godziwości. Tym samym sprawa jest pozostawiony wyczuciu duszpasterzy oraz wiernych. I to zasadniczo wystarczy, gdyż racjonalnie myślący i moralnie ukształtowany człowiek jest w stanie odróżnić nagość w sztuce, jak na przykład w Sądzie Ostatecznym Michała Anioła, od nagości w pornografii.
Po czwarte: Tym samym każdy musi samodzielnie, ale dzięki spowiednikowi i sakramentom świętym, uporać się z obrazami spotykanymi czy to w sztuce czy na co dzień. Jest oczywiście coś innego niż szukanie podniecenia i zaspokojenia namiętności w pornografii, co jest oczywiście destrukcyjne dla osobowości i zdrowia duchowego, także psychicznego. Podstawą jest zachowanie zdrowego rozsądku czyli zasadniczego rozumienia ciała ludzkiego, w tym nagości, w świetle prawd wiary katolickiej. Konkretnie chodzi o uznanie dobroci ciała, wraz ze sferą sexualną, ale w połączeniu z uznaniem ułomności, słabości i podatności na grzech czyli zło. Takie trzeźwe podejście wymaga uporządkowania myślenia, a to prowadzi do pracy nad sobą dla uporządkowania namiętności, nie do ich niszczenia (co jest zresztą niemożliwe).
Czy patrzenie na nagość jest grzechem?
Samo patrzenie na nagie ciało nie jest grzechem. Grzechem jest natomiast pożądanie w znaczeniu pragnienia zgrzeszenia, czyli popełnienia czyni sexualnego poza małżeństwem bądź w małżeństwie z wykluczeniem potomstwa. Oczywiście chodzi o pragnienie uświadomione i nieodrzucone aktem woli.
Samo pożądanie bez przyzwolenia woli na grzech nie jest grzechem lecz poruszeniem zmysłowo-uczuciowym. W praktyce jednak zwykle granica - czyli przejście do przyzwolenia woli - jest nieostra. Dlatego dobrze jest się spowiadać z pożądań także wtedy, gdy nie ma pewności co do przyzwolenia, a może były to tylko pokusy, czyli tylko pożądanie bez przyzwolenia.
Jest też oczywiście kwestia odpowiedzialności za wzbudzanie pożądania u innych osób przez swoją nagość. Jeśli celem jest wzbudzenie pożądania, to jest to oczywiście grzeszne. Także brak uwzględnienia powodowania pożądania jest grzechem zaniedbania.
Co to jest raj?
Najpierw należy określić pojęcie. Polskie słowo "raj" jest tłumaczeniem łacińskiego paradisus oraz greckiego παράδεισος, przejętego do hebrajskiego Starego Testamentu ze staroperskiego słowa (z Avesty) pairi-daeza, co oznacza ogrodzony park względnie ogród rozkoszy. To określenie odnosi się przede wszystkim do ogrodu, o którym mowa w Księdze Rodzaju. Chodzi o miejsce i stan pierwotnej szczęśliwości przed grzechem pierwszych rodziców. Za czasów Pana Jezusa w teologii rabinistycznej rozpowszechnione było powiązanie zbawienia z powrotem do raju, czyli miejsca i stanu pierwotnej zażyłości z Bogiem i szczęśliwości. W teologii nowotestamentalnej nie ma prostego utożsamienia rzeczywistości eschatologicznej - czyli ostatecznej - z pierwotnym rajem, aczkolwiek występują nawiązania do wyobrażeń rabinistycznych. Innymi słowy: w eschatologii chrześcijańskiej nie ma powrotu do raju. Ostateczna rzeczywistość to niebo w znaczeniu wiecznej szczęśliwości z Bogiem, ewentualnie poprzez oczyszczenie w czyśćcu, oraz piekło, czyli przeciwieństwo nieba.
Oczywiście już w Piśmie św. zawartych jest wiele podobieństw między pierwotnym rajem a ostateczną rzeczywistością niebiańską, jednak nie są one tożsame. Inna jest bowiem doskonałość pierwotna pierwszych rodziców przed grzechem, a inna doskonałość odkupionych z niewoli grzechu czyli zbawionych. Ta druga w pewnym sensie przewyższa tę pierwszą, przede wszystkim tym, że jest ostateczna i niezniszczalna. Ponadto ciało po zmartwychwstaniu, czyli uwielbione, w pewnym sensie przewyższa swoją godnością zwykłe ciało ziemskie, nawet to ciało, które pierwsi rodzice mieli przed upadkiem grzechowym. Będzie to wprawdzie to samo ciało, które było ożywiane przez duszę w życiu doczesnym, ze wszystkimi właściwościami naturalnymi czyli fizycznymi, wraz ze wszystkimi organami i wyglądem. Jednak nie będzie w nim niczego, co stanowi o śmiertelności i z niej wynika, jak zależność od pożywienia, oddychania, obumierania i odnawiania poszczególnych komórek, starzenia się i też prokreacji. Innymi słowy: ciało będzie nadal żywym "pomnikiem" Bożego dzieła stworzenia oraz historii zbawienia, ale jego życie nie będzie miało nic z tego, co jest zbędne dla wiecznej szczęśliwości. Dotyczy to oczywiście także sexualności, choć ciała nadal będą miały fizyczne cechy według porządku stworzenia czyli różnicy płci.
-
Chociaż już od dłuższego czasu odpowiadam na tego typu pytania, to jednak widocznie nadal są niejasności i potrzeba dalszych wyjaśnień...
-
Dla tych P. T. Czytelników, którzy nie wiedzą, co oznacza skrót FSSPX, wyjaśniam, że po polsku oznacza on: Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X. Z...
-
Niestety mamy kolejny skandal w wykonaniu słynnej internetowej gwiazdy stehlinizmu, ponownie świadczący o wręcz niewyobrażalnej i karygodnej...
-
Odpowiedź wydaje się prosta. Wydarzenie jest powszechnie znane. W międzyczasie pojawiły się też następne oficjalne dokumenty oraz liczne kom...
-
Z powinności blogerskiej muszę znów zająć się ponowną przykrą sprawą następnego popisu, tym razem duetowego, gdyż poszerzonego o przedstawic...
-
Określenie oraz pojęcie "duchowość", dość popularne w przestrzeni kościelnej w okresie mojej młodości, w ostatnich latach - akurat...
-
Odbyła się zapowiadana szumnie "debata" dwóch głośnych twarzy internetowych: Marcina Zielińskiego (więcej tutaj i tutaj ) oraz D...
-
Przy okazji aktualnej sprawy posła Grzegorza Brauna (więcej tutaj ) słusznie nasuwa się pytanie, czy katolikowi wolno uczestniczyć w świętow...
-
Piękno teologii katolickiej jako nauki polega między innym na tym, że nie tylko ogarnia ona jakby z lotu ptaka wszystkie inne nauki i d...
-
Już kilka lat temu byłem pytany o opinię w sprawie x. Dolindo Ruotolo. Zacząłem wtedy zapoznawać się z dostępnym materiałem. Dość rychło zau...










