X. Oko a prawda

 


Już od dłuższego czasu bywam pytany o x. Dariusza Oko, który staje się coraz słynniejszy. Wpierw nie wiedziałem wiele o nim, właściwie nic oprócz tego, że zwalcza gender i homosexualizm, co jest oczywiście słuszne. Poniekąd podziwiam go, że jako filozofowi chce mu się od wielu lat zajmować tego typu bagnem, o którym już nawet normalni nastolatkowie - a jest ich nadal zdecydowana większość - mają dość jasną opinię. Mamy też o tyle wspólnych znajomych, że akurat dość dobrze i osobiście znam grono redaktorskie i edytorskie dwumiesięcznika "Theologisches", w którym także publikowałem (por. tutaj), w tym także x. prof. J. Stöhr‘a, który został wraz z nim skazany za to, że jako wydawca dopuścił artykuł x. Oko. 

Po raz pierwszy zwrócono mi uwagę na x. Oko w 2012 r., gdy opublikował swój pierwszy artykuł o "lawendowej mafii". Przyznam, że byłem wtedy dość rozczarowany jego poziomem, gdyż nie dowiedziałem się z niego niczego oprócz tego, co już dawno wiedziałem z wiadomości internetowych. Jeszcze większego rozczarowania doznałem teraz w zapoznaniu się z artykułem, który stał się podstawą ukarania x. Oko przez sąd w Kolonii w trybie nakazowym, a to z dwóch powodów:

- po pierwsze, x. Oko znowu nie podaje w nim właściwie nic oprócz znanych od dawna doniesień internetowych i to nawet znacznie mniej, niż można wyczytać w internecie,

- po drugie, podaje także ewidentne nieprawdy, mam nadzieję, że z niechlujstwa w zapoznawaniu się z materiałem, którego używa, a nie z chęci fałszowania faktów. 

Najpierw muszę skorygować ewidentne kłamstwo, które x. Oko tym razem na pewno świadomie i z premedytacją głosi. Otóż rozpętał burzę wokół swojej osoby, wzywając wręcz do pospolitego ruszenia w swojej obronie z powodu skazania go za rzekomo naukowy artykuł: 


Już nawet pomijając fakt, że ten artykuł ma charakter najwyżej publicystyczny i nie ma nic wspólnego z naukowością, gdyż poznanie naukowe jest poznaniem przyczynowym, podczas gdy x. Oko jedynie referuje wiadomości internetowe, aczkolwiek podaje także ewidentne kłamstwa. Ważniejsze jest to, że okłamuje publiczność co do tego, za co został skazany. Bowiem w rzeczywistości wyrok nie odnosi się ani do całego artykułu, ani do jego opinii w kwestii homosexualizmu czy tzw. lawendowej mafii, lecz do użycia takich określeń jak "wrzód rakowy", "plaga homosexualna", "przerzuty rakowe". Można to łatwo sprawdzić, zapoznając się z oskarżeniem ze strony x. W. Rothe:


Jak podaje oficjalna strona Niemieckiej Konferencji Biskupów, x. Oko został skazany na podstawie artykułu 130 niemieckiego kodexu karnego, który mówi o podżeganiu do nienawiści:


X. Oko próbuje te wyrażenia usprawiedliwić, wskazując na określenia Pana Jezusa skierowane do faryzeuszy, pomija jednak istotny fakt, że po pierwsze Pan Jezus kierował te słowa bezpośrednio i konkretnie do osób, które one dotyczyły, a po drugie nie pisał artykułu rzekomo naukowego:


Jako człowiek inteligentny x. Oko mógł przewidzieć konsekwencje użycia takich określeń, które ani nie są konieczne do wyrażenia swoich poglądów, ani nie licują z poziomem choćby publicystycznym w ich wyrażaniu. Dlaczego więc widocznie z premedytacją spowodował powstałą sytuację? O tym wypowiem się jeszcze na koniec. 

Przy okazji warto mieć na uwadze, że opinia x. Oko o Kościele w Niemczech jest także o tyle interesująca, że on sam przez wiele lat spędzał (może nawet nadal spędza) wakacje w posłudze na parafii w Monachium (za dość solidne honorarium) i to nawet w tej samej dzielnicy (Neuperlach), gdzie posługuje x. Rothe. Czyżby x. Oko nie odważył się głosić tej samej opinii w Monachium? A jeśli się odważył - co jest bardzo mało prawdopodobne - to dlaczego nikt go nie oskarżył i nie skazał? Czyż nie byłoby właściwie wpierw upomnieć tam na miejscu? Dlaczego tego nigdy nie uczynił?

Pomieszaniem prawdy i fałszu, co świadczy przynajmniej o niechlujstwie faktograficznym, jest opowiadanie o x. Rothe:


Fakty są następujące (opieram się głównie na komunikatach prasowych wizytatora apostolskiego bpa Klausa Küng‘a i innych materiałach zamieszczonych na blogu jego sekretarza, x. Alexandra Pytlik‘a, zresztą mojego współbrata seminaryjnego, oraz na materiałach prasowych dostępnych w internecie jak tutaj): 

X. Wolfang Rothe, pochodzący z Niemiec i będący wpierw członkiem zakonu Servi Jesu et Mariae, założonego przez byłego jezuitę i zajmującego się głównie duszpasterstwem harcerzy, został przyjęty do austriackiej diecezji St. Pölten, zdobywszy zaufanie tamtejszego biskupa Kurt‘a Krenn‘a, zresztą zaprzyjaźnionego z polskim kardynałem Marianem Jaworskim jako kolegą po fachu filozofii oraz w poglądach teologiczno-kościelnych. Zresztą także x. Oko zawdzięcza swoją karierę naukową kardynałowi Jaworskiemu. Osobiście poznałem x. bpa Krenn'a w czasie, gdy był biskupem pomocniczym we Wiedniu. Poznałem go jako człowieka o wybitnej kulturze osobistej i teologicznej, wiernego Kościołowi i wielkiego serca. Pisałem już o nim w osobnym wpisie (por. tutaj). Wielką sympatią i zaufaniem darzył Polaków. Jego dobroć zawierała jednak także sporą dozę naiwności, co zostało wykorzystane m. in. przez takich ludzi jak x. Rothe, który jest osobą bardzo inteligentną i sprytną. Biskup Krenn, mianowany w 1987 r. biskupem pomocniczym we Wiedniu, należał - obok kardynała Hans'a Hermann'a Groër‘a -  do pierwszych nominacyj wojtyliańskich w Austrii, po erze liberalno-lewackiego kardynała Franz'a König‘a. Te nominacje oczywiście napotkały na sprzeciw a nawet bunt ludzi poprzedniej ery, którzy oczywiście mieli swoich kandydatów i chcieli ich mieć na kluczowych stanowiska. Oczywiście mieli w tym poparcie lewackich polityków i mediów. Nie trudno się domyśleć, że podjęto też działania dywersyjne. Znam kilka przypadków zarówno xięży jak też kandydatów do seminariów głównie z Niemiec, którzy z czasem okazali się czy to osobami typu x. Rothe czy ogólnie kretami, którzy dopiero po latach ujawnili swoje prawdziwe, antykatolickie poglądy, choć wpierw udawali nastawienie konserwatywno-katolickie. To jest istotne dla zrozumienia całej sprawy.  

Otóż biskup Krenn wpierw przez ponad 10 lat utrzymywał kadrę seminarium, którą odziedziczył po swoim poprzedniku, a która go dość otwarcie zwalczała, bo nie był z klucza ery kardynała König‘a. W końcu zdecydował się na zmianę kadry, by zapewnić swoim seminarzystom bardziej katolicką formację. Tu niestety - w swojej dobroduszności - popełnił błąd, powierzając funkcję wicerektora x. Rothe, który wówczas oczywiście udawał całkiem katolicko-konserwatywne poglądy. Na wieść o zmianie w seminarium napłynęło sporo kandydatów, głównie z Niemiec i także z Polski (byli to przeważnie kandydaci wydaleni z seminariów polskich). Wśród nich był Ślązak wychowany w Niemczech, Remigius Rabiega (więcej o nim tutaj), który wraz z x. Rothe stał się główną postacią skandalu w seminarium. Otóż w 2004 r. w ramach serwisowego skanowania antywirusowego odkryto w systemie komputerowym tysiące zdjęć z homopornografią. To był początek skandalu. W wyniku czynności policyjnych ustalono, że tym, który je ściągał z internetu był właśnie Rabiega (za co został zresztą skazany), obecnie otwarcie wyznający homosexualista. To on opowiadał o "klikach homosexualnych" w seminarium z udziałem przełożonych, co zresztą potem odwołał, mówiąc, że nigdy nie był świadkiem czynności homosexualnych. Istotnym stało się także zdjęcie, na którym widać x. Rothe w sytuacji pocałunku z jednym z seminarzystów (akurat Polakiem). X. Rothe potem tłumaczył, że miało to miejsce podczas  spotkania bożonarodzeniowego ze składaniem życzeń, oraz zaprzeczył, jakoby to był pocałunek erotyczny. W obecnym stanie rzeczy, gdy x. Rothe otwarcie wyznaje swoje prawdziwe poglądy, to tłumaczenie jest mało wiarygodne, zaś zdarzenie obciąża go jako ówczesnego przełożonego. Skoro dochodziło do takich przynajmniej podejrzanych sytuacyj, to w jakim celu zostały zaaranżowane i utrwalone fotograficznie? To jest oczywiście pytanie retoryczne. 

Tym samym wiedza o wydarzeniach seminarium w St. Pölten opiera się na opowiadaniach dwóch obecnie wyznających homosexualistów: x. Rothe i ex-seminarzysty skazanego za ściąganie materiałów pornograficznych. Tę wiedzę x. Oko nie tylko traktuje jako absolutnie wiarygodną, lecz ją rozbudowuje i przekręca. Czy tak postępuje już nie tylko naukowiec, lecz choćby poważny i odpowiedzialny za swoje słowa publicysta?

Ciekawe jest, że x. Oko nie rozwija wątku głośnych ostatnio skandali w Polsce. Dlaczego nie zajmie się wnikliwiej sprawami z polskiego podwórka? Czy nie należałoby od tego zacząć, gdyż te sprawy bezpośrednio dotyczą Kościoła w Polsce? Natomiast wielokrotnie i obszernie mówi o nazwiskach, które stały się głośne za pontyfikatu Franciszka:


Kościół a kapitalizm



Od dawna trwa zarówno w przestrzeni publicznej jak też w dyskusjach polityczny i w myśli ekonomiczno-społecznej spór między kapitalizmem i socjalizmem. Także Kościół i jego nauczanie jest atakowane zarówno z jednej jak też z drugiej strony. Sprzeczne są też opinie zarówno co do przyporządkowania tego nauczania jednemu z tych systemów, jak też odnośnie jego oceny. Zwykle brakuje w tych dyskusjach solidnej wiedzy, za to jest wiele fałszów, przesądów i manipulacyj, nierzadko w połączeniu ze zwykłym zacietrzewieniem bliskim nawet zaślepionemu irracjonalizmowi. Strony przeciwne albo uzurpują sobie autorytet poglądów przynajmniej zgodnych z nauczaniem Kościoła, albo z obrzydzeniem przyporządkowują to nauczanie poglądom przeciwnym. 

W takim chaosie informacyjno-ideologicznym jest poniekąd zrozumiałe, że niektórzy próbują wyjść z aporii, negując w ogóle kompetencję Kościoła w kwestiach społeczno-polityczno-ekonomicznych, co nie jest niczym innym jak kolejnym oszustwem na doraźny użytek którejś ze stron, czy to socjalistów czy kapitalistów. Dlatego warto zwrócić uwagę najpierw na tę kwestię.

Francuski historyk ekonomii Gilbert Faccarello, profesor m. in. w Paryżu oraz autor obszernych dzieł w tej tematyce (por. tutaj), poświęcił też uwagę powiązaniom między myślą ekonomiczną a poglądami religijnymi (więcej tutaj), zwłaszcza w wydanym przez siebie zbiorze esejów (którego cena na rynku osiąga poziom astronomiczny):



Bardziej systematyczny charakter ma praca zbiorowa, która zajmuje się współczesnymi relacjami między ekonomią polityczną i religiami:



Kilka lat temu ukazał się nawet podręcznik w temacie stosunku między chrześcijaństwem a myślą ekonomiczną i ekonomią:



Temat nie jest nowy, gdyż sięga do słynnego eseju niemieckiego myśliciela Max'a Weber'a o związku kapitalizmu z protestantyzmem.

Żydowski autor J. Attali uzasadnia na nowo tezę, wyłożoną około sto lat wcześniej przez niemieckiego W. Sombart'a, że to żydzi są twórcami kapitalizmu i jego etyki. Tematykę podjął także m. in. współczesny historyk, podejmując apologię żydów (omówienie tutaj):



Wpływem chrześcijaństwa na myśl ekonomiczną zajmuje się między innymi (tutaj przykład) współczesny grecki filozof G. N. Gotsis.

Nawet wyznawcy kapitalizmu zauważają wprost jego wewnętrzną sprzeczność, która musi prowadzić do paradoksalnych rezultatów:





Tyle tytułem wstępu do szerszego opracowania tematu, czego niestety jeszcze nie udało mi się dokonać z przyczyn obiektywnych. 

Poniżej zamieszczam skrypt mojego wykładu wygłoszonego 25 lutego 2020 r. we Wrocławiu na zaproszenie stowarzyszenia "Regnum Christi". Niestety jest on nadal w wersji roboczej, gdyż po dwukrotnej przeprowadzce w ciągu dwóch lat mój warsztat, czyli książki są nadal w kartonach (w obecnie znacznie mniejszym mieszkaniu nie mogłem jeszcze sporządzić miejsca na ich wypakowanie). Mam nadzieję, że przynajmniej ta wersja posłuży zainteresowanym.

-----



Kościół a kapitalizm


Temat jest oczywiście bardzo szeroki, gdyż dotyczy zarówno wielu dziedzin teologii jak też wielorakich nurtów nauk humanistycznych i społecznych, w tym także historii, socjologii i ekonomii. Równocześnie istnieje wiele nieporozumień, błędów i przekłamań, które szkodzą rzeczowej dyskusji. Brakuje jednak przede wszystkim - zwłaszcza w języku polskim - syntetycznego i wprowadzającego ujęcia tej tematyki. Temu pragnie zaradzić niniejszy text, który powstał na życzenie zainteresowanych osób dla wykładu wygłoszonego końcem lutego 2020 roku we Wrocławiu. 


Po krótkim przedstawieniu głównych dokumentów Kościoła, czyli zasadniczych źródeł w temacie, wraz z krótką syntezą systemu nauczania katolickiego, przedstawię pojęcie kapitalizmu oraz jego miejsce w myśli zarówno społecznej jak też teologicznej. Konieczne będą odniesienia także do innych systemów społeczno-gospodarczych oraz ostatecznie do katolickich zasad i modelu życia społecznego i gospodarowania. 

 


I. Katolicka nauka społeczna


a) Encykliki społeczne:


Leon XIII, Rerum Novarum, 1891

Na tle rewolucji przemysłowej i kwestii robotniczej, papież omawia dwie pozornie przeciwstawne ideologie: socjalizm i liberalizm. Ubolewa nad sytuacją robotników zmuszonych do pracy niewolniczej, sprzeciwia się walce klas, nawołuje do współdziałania pracodawców i pracowników, broni własności prywatnej, ale podkreśla jej społeczną funkcję. Omawia także kwestię sprawiedliwych płac oraz państwową ochronę praw pracowników.


Pius XI, Quadragesimo anno, 1931

Papież omawia kwestie porządku społecznego z perspektywy chrześcijańskiej. Rozwija między innym zasadę pomocniczości: społeczności niższego poziomu powinny wypełniać te zadania, które mogą samodzielnie wypełnić. Społeczność wyższego poziomu powinna pomagać w zadaniach, których niższa społeczność nie jest w stanie wypełnić.

"Nie jest możliwe być równocześnie dobrym katolikiem i rzeczywistym socjalistą."


Jan XXIII, Mater et magistra, 1961

Papież podkreśla prawo robotników do aktywnego udziału i współodpowiedzialności za przedsiębiorstwo. Omawia także problemy gospodarcze krajów rozwijających się oraz kwestię dobra wspólnego w perspektywie globalnej. 


Paweł VI, Populorum progressio, 1967

Papież omawia kwestie pokoju i sprawiedliwości. Domaga się sprawiedliwej równowagi między krajami rozwiniętymi i rozwijającymi się. Kluczowym pojęciem jest "rozwój", szczególnie poprzez szkolnictwo i kształcenie. Papież wyklucza rewolucję jako środek rozwoju społecznego. Jednak dopuszcza możliwość użycia siły wobec jednoznacznego i długotrwałego ucisku. 


Jan Paweł II, Laborem exercens, 1981

Papież rozważa teologicznie o ludzkiej pracy i poszukuje "trzeciej drogi" między kapitalizmem i komunizmem. Poddaje analizie zarówno błędy systemu komunistycznego jak też kapitalistycznego. Papież podkreśla prymat pracy nad kapitałem oraz niezbywalne prawo robotników do wolnego zrzeszania się. 


Sollicitudo rei socialis, 1987

W dwudziestolecie encykliki "Populorum progressio" papież analizuje napięcia między Wschodem i Zachodem jak też między Północą i Południem. Wzywa zamożne państwa do pomocy krajom rozwijającym się, a także te ostatnie wzywa do skutecznych reform. 


Centesimus annus, 1991

Papież wskazuje na błędy i skutki komunizmu, ale przestrzega także przed dzikim, nieokiełznanym kapitalizmem. Docenia generalnie zasługi społecznej gospodarki rynkowej. 



b) Teologiczne podstawy nauki społecznej Kościoła 


Jako dziedzina teologii, katolicka nauka społeczna opiera się na głównych zasadach teologii katolickiej. Są to głównie zasady prawa naturalnego, czyli porządku poznawalnego rozumowo, bez konieczności odwoływania się do Bożego Objawienia poświadczonego w Tradycji Kościoła i Piśmie. Z faktu, że te zasady są zawarte w Piśmie św. czy innych źródłach teologicznych, nie wynika, iżby nie miały być poznawalne rozumowo. 


Główne zasady to: 


1) Boży porządek - także odnośnie działalności gospodarczej - jest zasadniczo poznawalny rozumowo jako porządek naturalny w wymiarze zarówno bytowym jak też moralnym. Dlatego właśnie katolicka nauka społeczna argumentuje zasadniczo filozoficznie, tzn. bez odwoływania się do Bożego Objawienia, natomiast uogólniając dane naukowe, zarówno nauk szczegółowych (głównie historia, socjologia i ekonomia) jak też ogólnych czyli filozofii z jej różnymi dziedzinami, głównie antropologii i etyki. 


2) Człowiek jest stworzony na "obraz i podobieństwo" Boże (Rdz 1,26-27). Oznacza to godność człowieka zakorzenioną w zdolności rozumowania (intellectus) oraz wolności woli (liberum arbitrium). Stanowi ona o wyższości człowieka nad innymi stworzeniami, która oznacza panowanie, troskę, pożytkowanie oraz odpowiedzialność przed Bogiem w użytkowaniu dóbr doczesnych. Stanowi ona nie tylko o godności indywidualnej lecz także o równości między ludźmi. 


3) Przeznaczeniem i celem człowieka nie jest rzeczywistość doczesna lecz wieczna, czyli ukierunkowanie ku Boga. Działalność doczesna, w tym gospodarcza, jest jedynie "treningiem" i przygotowaniem do najwyższej i ostatecznej aktywności, którą jest wieczność. Ten wymiar duchowy dotyczy zarówno pracy najemnej jak też prawa własności i używania. Przykładem zastosowania tej zasady jest odpoczynek w dzień świąteczny, który ma znaczenie nie tylko indywidualne lecz także społeczne (nie ma społeczności bez społecznego świętowania). 


4) Rzeczywistość ludzka naznaczona jest jednak także grzechem, który ma wymiar nie tylko indywidualny (w relacji do Boga), lecz także społeczny, co widać już w grzechu pierwszych rodziców. W pojęciu katolickim grzech pierworodny nie zniweczył godności ludzkiej, czyli ani zdolności poznania ani wolności woli, choć je zranił i osłabił. Ma to znaczenie także dla działalności gospodarczej: ona także naznaczona jest piętnem grzechu pierworodnego i w konsekwencji także grzechami indywidualnymi. Innymi słowy: działalność gospodarcza pozostawiona de facto odzwierciedla nie tylko zdolności człowieka, lecz także jego grzeszność. Dlatego wymaga odpowiedniego pouczenia, pokierowania i też skorygowania, tak samo jak cała rzeczywistość ludzka. Można więc mówić o terapii społecznej poprzez prawdę o człowieku i jego rzeczywistości. Kościół podaje tę terapię w prawdzie o człowieku, jego godności, celu oraz właściwego sposobu osiągnięcia. 

Leon XIII (RN 45) stawia konkretne zadanie: 

"Skoro tylko religia (...) zło może w korzeniu zniszczyć, niech wszyscy zrozumieją, że nacisk należy położyć na odnowienie chrześcijańskie obyczajów, bez czego na nic się przydadzą środki podane przez roztropność ludzką, choćby uznane były za najwłaściwsze."


5) Godność człowieka zakorzeniona w zdolności poznania i podejmowania decyzyj ma swój szczególny wyraz w sumieniu jako subiektywnej instancji osądu moralnego. Nikt nie może być zmuszany do działania wbrew osądowi sumienia. Dotyczy to także działalności gospodarczej, gdy chodzi o zaspokajanie nieetycznych potrzeb czy stosowanie nieetycznych środków. Konkretnie: nikt nie powinien być zmuszony do udziału w produkcji rzeczy przeznaczonych do celów nieetycznych czy przynajmniej sprzecznych z osądem jego sumienia. 


6) Jako że człowiek jest ze swej natury istotą społeczną (animal sociale, ζῷον πολιτικόν), stąd każda jego działalność ma wymiar społeczny, zwłaszcza działalność gospodarcza, która zwykle odnosi się do innych osób, począwszy od wspólnoty rodzinnej aż po wspólnotę narodów czyli całą ludzkość. Głównym wyznacznikiem działalności społecznej - a taką ze swej natury jest działalność gospodarcza - powinno być dobro wspólne. Nie jest ono sumą dóbr indywidualnych, podobnie jak wspólnota ludzka nie jest sumą poszczególnych ludzi lecz organizmem, w którym istnieją po pierwsze różnice, a po drugie współdziałanie (συνεργία), które wydaje więcej (albo mniej) niż arytmetyczną sumę działań poszczególnych ludzi. 

Leon XIII (RN 26) tak opisuje dobro wspólne, które jest obowiązkiem zarówno indywidualnym jak też społecznym i tym także obowiązkiem państwa:

"Tym zaś, co ten dobrobyt powszechny narodu tworzy, są: moralne obyczaje, życie rodzinne oparte na podstawach prawa i ładu, poszanowanie religii i sprawiedliwości, umiarkowanie w ustanawianiu, a sprawiedliwość w rozdzielaniu ciężarów publicznych, rozwój przemysłu i handlu, rozkwit rolnictwa, i inne tego rodzaju środki, które tym lepsze i szczęśliwsze zapewniają warunki życia obywatelom, im większy wykazują postęp."

Chodzi więc o dobro zarówno duchowe i moralne, jak też zewnętrzne i materialne. 

Dalej mówi papież (RN 29):

"W interesie tak dobra publicznego, jak prywatnego, leży, ażeby panowały pokój i zgoda; aby całe życie kierowane było przykazaniami Boskimi i prawami natury; aby życie rodzinne opierało się na poszanowaniu ładu i na czci dla religii; aby tak w życiu prywatnym, jak publicznym kwitła pełna moralność; aby święcie przestrzegano sprawiedliwości i by nikt nie krzywdził bliźniego bezkarnie; aby wreszcie mężne rosły pokolenia ku podporze państwa, a, jeśli zajdzie potrzeba, i ku jego obronie."

Mówi też w skrócie (RN 37):

"Dobro wspólne, to jest dobro, w którym każdy obywatel i wszyscy razem mają prawo uczestniczyć w odpowiednim stosunku." 

(res publica = państwo wg św. Tomasza)


7) Społeczność nie jest bytem samym w sobie, lecz istnieje wyłącznie w swoich członkach. Innymi słowy: nigdy nie ma i nie może być powodu dla działania na szkodę poszczególnego człowieka w celu osiągnięcia korzyści dla społeczności. Dobro wspólne nigdy nie zaprzecza dobru poszczególnych osób i odwrotnie, czyli prawdziwe dobro indywidualne zawsze służ dobru wspólnemu. Dobro indywidualne wyznacza granice dobra wspólnego i odwrotnie. Równocześnie należy mieć na uwadze, że tylko osoba ma sumienie, nie społeczność. 


8) Porządek w działaniu powinien odpowiadać sprawiedliwości. Klasycznie (od Arystotelesa, Etyka nikomachejska, V) odróżnia się:

- iustitia commutativa, czyli sprawiedliwość wymienna (wzajemna), oraz

- iustitia distributiva, czyli sprawiedliwość przydzielająca. 

Pierwsza odnosi się do osób równorzędnych, druga dotyczy osoby wyższe wobec osób niższych. 

Jak uczy św. Tomasz (Summa Theologiae,  II-II, q. 57, a. 1; q. 58, a. 1- a. 3), są to dwa sposoby tej samej cnoty kardynalnej - sprawiedliwości, na której zasadza się dobro wspólne. Tym samym nie może być sprzeczności między nimi. W życiu gospodarczym ma to znaczenie zwłaszcza np. w kwestii umów o pracę: umowa zawarta między pracownikiem i pracodawcą (iustitia commutativa) nie może być sprzeczna ze sprawiedliwym przydziałem zarówno pracy jak też płacy. 


9) Rozróżnia się między

- społecznością naturalną i

- społecznością wolną (dobrowolną). 

Naturalnymi społecznościami są rodzina (societas perfecta et completa) i państwo, zaś wszystkie inne są wolne. Rodzina ma jedyną w swoim rodzaju naturę i rangę, przewyższającą państwo oraz wszystkie inne społeczności. (Pomijam tutaj Kościół, który zresztą nazywany jest w teologii katolickiej familia Dei, por. Kanon Rzymski: Hanc igitur oblationem servitutis nostrae, sed et cunctae familiae tuae, quam tibi offerimus). Oznacza to względność i niższość zarówno państwa jak też wszelkich innych społeczności czy formacyj społecznych, tym samym słuszność i zasadność sprzeciwu wobec nich, gdy zagrożone jest dobro podstawowej społeczności jaką jest rodzina. 

Oznacza to także wykluczenie społeczeństwa zarówno klasowego (jako wyniku kapitalizmu) jak też egalitarnego (komunistycznego), gdyż rodzina ma strukturę zarówno hierarchiczną jak też organiczną. Chodzi więc o taki model społeczeństwa, który najbardziej odpowiada strukturze rodziny. Oznacza to konkretnie także współdecydowanie i współodpowiedzialność, które mają konkretną postać w postulowanym przez katolicką naukę społeczną ustroju stanowym. 


10) Wymiar zarówno indywidualny jak też społeczny ma kwestia własności. Szczególnym przypadkiem w tym temacie jest słynny spór o stosunek pracy i kapitału. Wobec socjalizmu XIX-wiecznego Kościół bronił prawa własności przeciw kolektywizmowi. Wobec liberalnego indywidualizmu, który doprowadził do podziału klasowego i walki klas, Kościół podkreśla społeczną funkcję własności, która jest nierozerwalnie związana z funkcją indywidualną. Teologia scholastyczna ujęła tę zasadę w skrócie: administratio et dispensatio particularis - usus communis. Oznacza to, że w razie konieczności społeczność ma prawo a nawet obowiązek przeszkodzić w dysponowaniu prawem własności. Nie jest to kolektywizacja totalna i systemowa jak w socjaliźmie, lecz chodzi o poszczególny przypadek obrony koniecznej. 

Leon XIII (RN 35) naucza:

"Władza państwowa nie może niszczyć prawa własności prywatnej, bo natura jest jego źródłem, nie wola ludzka; może tylkó jego używanie ograniczać i do dobra ogółu dostosowywać. Działałaby więc niesprawiedliwie i niegodnie, gdyby z prywatnej własności ściągała w postaci podatków więcej, niż się należy." 


11) Zastosowaniem zasady sprawiedliwości jest kwestia wynagrodzenia za pracę. W katolickim nauczaniu wchodzą tutaj w grę:

- zasada celowa, czyli cel wynagrodzenia, oraz

- zasada przyczynowa, czyli pochodzenia wynagrodzenia. 

W tym świetle zasadnicze jest kryterium osobowe (każdy powinien zarabiać wystarczająco dla swego utrzymania), a nie kryterium zasługowe (za co przysługuje dane wynagrodzenie). Przewaga tego drugiego kryterium może de facto prowadzić do jaskrawej dysproporcji między wynagrodzeniem np. robotnika i przedsiębiorcy, gdy przedsiębiorca sam wyznacza sobie wynagrodzenie i ceni je znacznie wyżej niż pracę najemną. Dochodzi do tego fakt, że przedsiębiorca (kapitalista) czerpie zyski także bez pracy (z kapitału, z renty gruntowej). 


12) Ponadto należy odróżnić wynagrodzenie za pracę od honorarium. Praca tworzy nowe dobra, czy to materialne czy niematerialne (sztuka, wszelkie dobra nauki czy kultury). Usługi należą pośrednio także do dziedziny pracy wytwórczej czy duchowo-twórczej. Osobną kategorią jest działalność społeczno-polityczna, gdyż nie tworzy ona żadnych dóbr ani materialnych ani niematerialnych, choć może i powinna służyć wytwórczości i twórczości. W ustroju feudalnym władcy czyli politycy zapewniali sobie utrzymanie czerpiąc dochody głównie z renty gruntowej, zaś daniny i podatki stanowiły stosunkowo niewielką część ich dochodów. W ustroju tzw. demokratycznym politycy czerpią swoje dochody głównie z podatków i to na zasadzie samoobsługi. Tym samym zacierana jest specyfika działalności polityka i to w sposób rażąco różny od grup społecznych, co wraz z powstaniem "zawodu" pod nazwą polityk oraz stałą rozbudową aparatu biurokratycznego prowadzi do potęgowania ucisku fiskalnego. Wobec siebie politycy nie stosują ani kryterium osobowego (przydzielają sobie więcej niż potrzeba do utrzymania) ani zasługowego (przydzielają sobie niezależnie od wykonania czy niewykonania pracy). Nie powinno dziwić, że taki system powoduje wręcz systemowo nie tylko demoralizację osobowości, lecz także upadek autorytetu instytucji państwa.

Dotyczy to nie tylko władzy ustawodawczej i wykonawczej, lecz także sądowniczej. Korzeniem problemu jest brak rozumienia wynagrodzenia władz państwowych jako honorarium czyli uznania za wykonaną służbę społeczną. Uznanie oczywiście zakłada rzeczywiste zasługi dla dobra wspólnego. 


Powyższe zasady są streszczone w następujących pojęciach:

- personalizm

- solidaryzm

- subsydiaryzm. 

Stanowią one całość w różnych aspektach. 



II. Systemy polityczno-gospodarcze


Kapitalizm


capitalis  —> caput 

1) wartość główna w odróżnieniu od odsetek

2) środki służące do założenia działalności gospodarczej (przedsiębiorstwa)

a) własny - obcy

b) zyskowy

c) indywidualny

d) realny - formalny

3) środek produkcji, obok ziemi (natury) i pracy

a) rzeczowe: nieruchomości, maszyny, surowce

b) wirtualne: roszczenia bankowe, patenty, prawa autorskie, tajemnice technologiczne


a) K. jako sposób gospodarowania


Każda gospodarka ma na celu zysk. W kapitaliźmie kapitał jako środek produkcji daje zysk. Tym samym kluczową rolę spełnia właściciel kapitału czyli przedsiębiorca (kapitalista). 

Dotyczy to szczególnie przypadku, gdy przedsiębiorca posługuje się pracą najemną jako środkiem produkcji. Wówczas ma miejsce podział środków produkcji: kto inny wkłada kapitał, a kto inny pracę (nawet jeśli kapitalista także wkłada swoją pracę). Kapitalista posługuje się pracą najemną, zaś pracownik najemny posługuje się kapitałem do niego nienależącym. 

Jeśli kapitał jest własnością prywatną, wówczas jest to kapitalizm prywatny (indywidualny, liberalny).

Jeśli kapitał jest własnością państwową, wówczas jest to kapitalizm państwowy. 


Leon XIII (RN, 15): non res sine opera nec sine re potest opera constistere. 


Pius XI: intellectus, res, opera


K. Marx upatrywał istotę kapitalizmu w wyzysku pracy w interesie kapitału (kapitalisty). Problem leży wg niego w ustroju kapitalistycznym, nie w działaniu poszczególnego przedsiębiorstwa czy kapitalisty (kapitalista jest niewinny, winny jest system). Dlatego postulował zmianę systemu przez unicestwienie prywatnej własności środków produkcji. 

To prowadzi do absolutyzacji wkładu pracy jako środka produkcji: cały zysk przysługuje pracy, z pominięciem innych środków produkcji jak kapitał i natura (dobra naturalne). 


Z drugiej strony tzw. liberalny kapitalizm, posługujący się hasłem "wolnego rynku", przypisuje zysk tylko kapitałowi i dąży do koncentracji kapitału czyli monopolizacji. Dla ochrony własnych interesów usiłuje ponadto wpływać na politykę i de facto w znacznym stopniu sprawuje władzę. 


Ta władza sięga od budzenia i kształtowania potrzeb (zapotrzebowania konsumpcyjnego) dla powiększania czy wręcz tworzenia rynku zbytu, aż do wywierania wpływu na politykę czy to przez własne decyzje gospodarcze (lokowanie fabryk itp.), czy też naciski zakulisowe (lobbing), finansowanie partij i przekupstwo (por. kariery polityków w firmach czy bankach po zakończeniu działalności politycznej). 



b) K. jako ustrój społeczny 


W czasach nowożytnych gospodarka kapitalistyczna rozwijała się zasadniczo w duchu laissez faire jako liberalny kapitalizm, aż do skrajnej postaci po rewolucji przemysłowej - tzw. manchesteryzmu. Wynikiem było powstanie społeczeństwa klasowego z podziałem na posiadaczy środków produkcji (kapitalistów) i pozbawionych środków produkcji czyli pracowników najemnych zwanych proletariatem. W wyniku wprowadzonego prawodawstwa wzmacniającego prawa pracowników najemnych kapitalizm w krajach uprzemysłowionych przybrał formę "kapitalizmu utemperowanego socjalnie", w wyniku czego nie ma w nich skrajnie ubogich robotników najemnych i praktycznie zanikła mentalność walczącego proletariatu. Społeczeństwa te uległy procesowi pluralizacji z różnymi grupami, które na swój sposób artykułują i forsują swoje interesy. 


Kapitalizm jako ustrój gospodarczo-społeczny kojarzony był pierwotnie z uprzemysłowieniem (klasyczny podział to: kapitał - praca, przedsiębiorcy - proletariat). Z czasem stało się wyraźniejsze, że jest to bardziej kapitalizm komercyjny, gdyż liczy się to, co ma znaczenie rynkowo-handlowe. Tutaj mamy do czynienia z innym podziałem: na klasę aktywnych rynkowo (tych, którzy oferują rynkowo) i pasywnych rynkowo, czyli tych, którzy nie mają (już albo jeszcze) nic do zaoferowania rynkowo. Ta komercjalizacja gospodarki i życia społecznego jest wroga rodzinie jako podstawowej komórce społecznej, zwłaszcza rodzinom wielodzietnym, ale także starszym. 


Ponadto począwszy od Maxa Weber'a i Wernera Sombart'a (Der moderne Kapitalismus, 1902 i 1924-27) mówi się także o "duchu kapitalizmu". Jest to wyrażenie popularne zwłaszcza wśród socjologów religii. 


Ten "duch" sprowadza się zwykle do materializmu względnie mamonizmu. 


Mając na uwadze rozróżnienie między kapitalizmem jako sposobem gospodarowania a ustrojem społecznym, należy stwierdzić, że istnieje między nimi związek przynajmniej historyczny, tzn. system gospodarowania doprowadził de facto do podziału na klasy. Pozostaje pytanie, czy jest to związek konieczny, tzn. czy kapitalizm jako sposób gospodarowania oparty na podziale między kapitałem a pracą musi prowadzić do dominacji, hegemonii czy wręcz dyktatury i tyranii kapitału. 



Socjalizm

Kościół a socjalizm to osobny temat. Na użytek niniejszy warto mieć jednak na uwadze, co następuje. 


a) S. jako sposób gospodarowania

Zwykle rozumie przez to tzw. gospodarkę planową. Należy najpierw mieć na uwadze, że każda działalność gospodarcza jest w jakiś sposób i musi być planowana. W socjaliźmie jest to eufemizm oznaczający centralne planowanie przez państwo, w przeciwieństwie do tzw. wolnego rynku, który jest także eufemizmem dla oznaczenia nie tyle indywidualizmu lecz ochrony silniejszego przez zaniechanie czy zaniedbanie wszelkiej ingerencji jakiejkolwiek władzy (także chociażby werbalnej ingerencji Kościoła np. w kwestii handlu w niedziele). 


b) S. jako ustrój społeczny

Także radykalna socjalizacja czy upaństwowienie środków produkcji nie zniweczyło całkowicie własności prywatnej, gdy nawet w najradykalnieszym komuniźmie pozostawiono przynajmniej de facto i przynajmniej pewnej wąskiej warstwie jakąś mniejszą czy większą własność prywatną. W PRL nie było nawet całkowitej kolektywizacji rolnictwa, widocznie wiedząc, że kolektywizacja doprowadziłaby do zupełnej zapaści produkcji żywności i tym samym głodu. 

Socjalizm środków produkcji nie doprowadził też do usunięcia podziału na klasy społeczne, lecz do innego podziału na klasy: rolę "arystokracji" sprawującej władzę i to wręczy dyktatorską i brutalnie, nawet krwawo tyrańską, przejęła klasa aparatczyków partii komunistycznej osadzona w kierowniczych stanowiska na wszystkich szczeblach władzy. Przynależność do partii komunistycznej była warunkiem zajęcia jakiejkolwiek funkcji przywódczej czy kierowniczej. Tym samym socjalizm jako ideologia pozostał i pozostaje utopią. 



III. Katolicki model: porządek stanowy 


W dążeniu do przezwyciężenia podziału i antagonizmu klasowego, katolicka nauka społeczna rozwinęła koncepcję porządku społecznego opartego na "stanach" (ordines) zawodowych. Chodzi o związki pracowników i pracodawców danej dziedziny życia gospodarczego i społecznego według jej funkcji społecznej. Pius XI (QA) przedstawił tę koncepcję jako wzór porządku społecznego. Pius XII nazwał tę koncepcję najbardziej zdatnym środkiem do przezwyciężenia liberalizmu gospodarczego. 


Celem jest przezwyciężenie zarówno liberalnego kapitalizmu z jego walką klas jak też socjalistycznego totalitaryzmu. Podstawowe zasady tego postulowanego porządku to:


1) Każda społeczność zasadza się na 4 wartościach:

- biologicznej

- gospodarczej

- kulturowej

- osobowej (personalnej). 


2) Zasady konstytutywne każdej społeczności to:

- personalizm

- solidaryzm

- subsydiaryzm (pomocniczość). 


3) W dziedzinie gospodarczej chodzi o zastąpienie walki klas solidaryzmem społecznym, czyli współdziałaniem dla obopólnego dobra pracodawcy i pracownika oraz wspólnego dobra całej społeczności. Oznacza to ujarzmienie egoistycznych interesów poprzez zorganizowaną współpracę w ramach wspólnego działania na każdym poziomie działalności gospodarczej:

- zakładu pracy

- grupy zakładów

- danej branży. 

Takim stanem jest np. służba zdrowia, zaopatrzenie w żywność (produkcja i sprzedaż), produkty techniczne, ciężki przemysł (wraz z wydobyciem), edukacja i szkolnictwo, badania naukowe, wymiar sprawiedliwości, usługi, policja i wojsko, instytucje kulturalne. Przynależność wyznaczona jest przez działalność w danym sektorze życia gospodarczego, ale nie usuwa wolnego wyboru zawodu i miejsca pracy (w odróżnieniu od średniowiecznych cechów). 


Ta struktura nie wyklucza istnienia i działalności dobrowolnych przedstawicielstw interesów poszczególnych grup zawodowych jak związki zawodowe czy zrzeszenia przedsiębiorców (które mają prawny status jedynie stowarzyszeń prywatnych). Jednak interesy partykularne są podporządkowane dobru wspólnemu zarówno danego stanu jak też całej społeczności. 


4) "Stany zawodowe" jako zorganizowana działalność nie przejmuje zadań poszczególnych jednostek gospodarczych i ich poziomów (zakład, zespół, branża), tzn. nie usuwa własności i odpowiedzialności prywatnej, lecz czuwa nad tym, by prywatna działalność gospodarcza była ukierunkowana solidarnie na dobro wspólne. Dobro wspólne jest realizowane według zasady pomocniczości: jednostki gospodarcze są samodzielne, tzn. są podmiotami prawa własnego i publicznego, ale nie są organami państwowymi (to odróżnia "stany zawodowe" od średniowiecznych stanów społecznych zorganizowanych według pochodzenia i stanu posiadania, a także od Ständestaat w Austrii za kanclerza Dollfuss'a czy w faszystowskich Włoszech). Organy państwa mają tendencję biurokratyzowania i walki o władzę polityczną. 


5) "Stany zawodowe" nie stoją ponad czy poza porządkiem państwowym. Państwo wprawdzie nie jest upoważnione do ingerowania w działalność stanów, chyba że konieczne jest udzielenie pomocy w wyjątkowych sytuacjach. Państwo może jednak i powinno koordynować działalność stanów tak, żeby były ukierunkowane na biologiczne, gospodarcze, kulturowe i osobowe dobro całego społeczeństwa i państwa. Tym samym ustrój stanowy chroni przed liberalizmem, który zasadnicze dziedziny życia chce wyjąć zupełnie spod wpływu i porządkowania przez państwo. 


6) Porządek stanowy obejmuje całość życia społecznego, także dziedziny pozagospodarcze. Szczególne znaczenie ma ten porządek jednak w działalności gospodarczej, gdyż ma chronić zarówno przed liberalizmem jak też przed kolektywizmem. 


Na podstawie podziału pracy porządek stanowy składa się z trzech naturalnych poziomów (jednostek):

- Poszczególne stany skupiają zawody pracujące na takich samych surowcach, jak ziemia (rolnictwo), surowce wydobywcze (stal, węgiel itp.), czyli branże. 

- Niższą jednostką są zespoły zakładów, zaś 

- najniższą poszczególne zakłady pracy jako podstawowe komórki działalności gospodarczej. 

Każda z tych trzech jednostek mają swoje specyficzne i samodzielne zadania w procesie gospodarczym. 

- Poszczególny zakład reguluje produkcję.

- Zespoły zakładów regulują konkurencję. 

- Stany zawodowe regulują ceny i wynagrodzenia za pracę. 


Regulacja cen odbywa się według zasad rynkowych, czyli głównie przez regulację podaży. 

Regulacja wynagrodzeń ma mieć charakter społeczny, tzn. jest wyjęta spod gry interesów między kapitałem i pracą. 

Wszystkie stany zawodowe działające gospodarczo regulują politykę kredytową, która wspomaga bądź hamuje poszczególne gałęzi gospodarki w danej sytuacji makroekonomicznej. 


Całość działalności gospodarczej, czyli stany zarówno produkcyjne jak też finansowo-kredytowe, są poddane porządkowaniu prawnemu przez państwo dla wspólnego dobra wszystkich stanów. 


Istnieje zasadnicza zgodność tego porządku stanowego z tzw. społeczną gospodarką rynkową, która się opiera na prywatnej inicjatywie i wolnej konkurencji, które są regulowane zgodnie z dobrem wspólnych. Różnica polega na tym, że w porządku stanowym podmiotem regulującym są organizacje stanowe, a nie bezpośrednio państwo. 


7) Porządek stanowy ma znaczenie zarówno gospodarcze jak też społeczno-polityczne: 

- Zwalnia państwo z zadań, które oznaczają uwikłanie w interesy partykularne, więc państwo może swobodnie i bezstronnie czuwać i regulować według dobra wspólnego, w roli jakby króla i najwyższego sędziego. 

- Porządek stanowy jest właściwym i najlepszym sposobem uproszczenia aparatu państwowego i przeciwdziałania biurokracji. 

- Pod względem społeczno-politycznym porządek stanowy przezwycięża antagonizmy międzyklasowe, o ile pracownicy są współodpowiedzialni będąc w kierownictwie na różnych stopniach (zakładowym, ponadzakładowym, stanowym). 

Podziękowanie

Jak zwykle na koniec miesiąca podaję aktualną statystykę. Za lipiec 2021 wygląda ona następująco: 



Za ostatni rok (od 1 lipca 2020 r.) liczba wyświetleń oraz komentarzy wynosi: 



Jak widać, bywają spore wahania, w zależności od tematu i częstotliwości ukazywania się nowych wpisów. Jednak jest też stałe zainteresowanie, gdyż nawet w dni bez nowych wpisów liczba wyświetleń dochodzi do kilkuset i nawet ponad tysiąc. 

Po opublikowaniu prośby o wsparcie bloga nadeszły datki, za które serdecznie dziękuję, niezależnie od wysokości, gdyż tylko Pan Bóg zna serce darczyńców - Bóg zapłać! 

Serdecznie dziękuję także za wsparcie duchowe i modlitewne, które jest najważniejsze. Ze swojej strony wspominam wszystkich darczyńców w memento każdej Mszy św.

Datki o różnej wysokości - a każde wsparcie się liczy - ofiarowało w sumie dwadzieścia kilka osób. Kilka osób wspiera blog regularnie, co jest szczególnie cenne, niezależnie od wysokości ofiar. 

Gdyby ktoś chciał okazać choćby przez drobną ofiarę, że blog jest przydatny i potrzebny: 

Konto numer IBAN:

94 1020 4274 0000 1102 0067 1784

X. Oko a prawda

  Już od dłuższego czasu bywam pytany o x. Dariusza Oko, który staje się coraz słynniejszy. Wpierw nie wiedziałem wiele o nim, właściwie nic...