W obecnych ostatnich tygodniach przed zapowiedzianą sakrą biskupią w FSSPX pojawiają się nadal komentarze do co tego wydarzenia, także ze strony zwolenników. Do nich należy Dawid Mysior, o którym już była mowa wielokrotnie (), a teraz udzielił on na swoim kanale głosu przywódcy sekty w Polsce, tytułując go przy tym zresztą wyjątkowo czule, co potwierdza, że cierpi na odmóżdżający komplex dewocyjny:
W skrócie:
Arcybiskup M. L. podpisał 5 maja 1988 r. "jakiś protokół", który nie był porozumieniem z Rzymem, i został "wprowadzony w błąd", w domyśle przez Rzym. Następnie abp ML "wycofał się z tego protokołu", "powiedział, że rezygnuje z tego", "powiedział, że wycofuje swój podpis". Powodem było to, że został poproszony przez kardynała Ratzinger'a o wysłanie listu do papieża przepraszającego za wszystkie błędy oraz proszącego o biskupa jako swojego następcę. W tym widział, "że to była pułapka", i od tego momentu był zdecydowany samodzielnie dokonać sakry biskupiej.
Nasuwają się pytania: Skoro to był tylko protokół, to co w nim było zaprotokołowane? Na czym polegał błąd, w który abp ML został wprowadzony? Pod czym wycofał swój podpis i w jaki sposób? Z czego zrezygnował? Na czym miała polegać owa "pułapka"? Te pytania powinien był zadać Mysior, gdyby miał włączony rozum, a nie swój dewocyjny komplex uwielbienia dla "drogiego księdza Karola". Powinien też dopytać, z jakiej racji diakon Karl Stehlin trafił na misje do Afryki, podczas gdy jego koledzy kursowi otrzymali już święcenia kapłańskie. Ciekawe, czy by się dowiedział, że diakonowi Karl'owi zostały dyscyplinarnie wstrzymane święcenia prezbiteratu i został karnie wysłany jako diakon na misje, gdzie zresztą podczas jego bytności tam miała miejsce afera pedofilska jego współbraci z FSSPX, dopiero po latach ujawniona (więcej tutaj).
W każdym razie x. Stehlin opisuje wydarzenia w sposób istotnie sprzeczny z innymi źródłami, w tym także ze słowami samego śp. abpa M. Lefebvre'a, które wypowiedział podczas konferencji prasowej dnia 15 czerwca 1988 r., czyli na około dwa tygodnie przed zapowiedzianą sakrą biskupią.
Oto jego słowa w skrócie (całość jest tutaj):
Arcybiskup wspomina cios, jaki go spotkał w roku 1976 r., mianowicie jako suspensa. Chce przedstawić kontext swojej decyzji konsekrowania biskupów dnia 30 czerwca 1988 r. Mówi o swojej walce przeciw modernizmowi i przeciw błędom, które mu się wydają nie do pogodzenia z wiarą katolicką, począwszy od soboru, nie tylko od momentu założenia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X w 1970 r. Swój opór przeciw tym błędom uważa za fundament problemu, w jakim się znalazł. Jako przykłady wymienia: akceptację praw człowieka, prawa cywilne dla każdej religii, zasad świeckości państwa, ekumenizm i stowarzyszenie wszystkich religij (Asyż, Kyoto, wizyty w synagodze, w zborach protestanckich), a wewnątrz Kościoła do kolegialność biskupów, zmiany liturgii, zmiany w katechizacji, zwiększenie uczestniczenia świeckich w sferze religijnej. Uważa to za negację przeszłości Kościoła i wynikające stąd dążenie do zniszczenia Tradycji Kościoła, co odbywa się przez ciągłe prześladowanie tych, którzy chcą pozostać katolikami, jakimi byli przed Vaticanum II. My kontynuujemy to, czego papieże nauczali i co czynili przed Vaticanum II, a sprzeciwiamy się temu, co czynią Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II, ponieważ oni zerwali z tym, co czynili poprzedni papieże. Preferujemy Tradycję Kościoła zamiast papieży, którzy się odcięli od swoich poprzedników. Jednak chcieliśmy utrzymać kontakt z Rzymem w nadziei, że kiedyś Tradycja znów znajdzie swoje prawa w Rzymie.
Oto kluczowy fragment:
Czyli abp M. L. wyjaśnia, że wobec tego, iż Rzym nie pozwolił na powrót do Tradycji, a on już jest w podeszłym wieku, prosił wielokrotnie Rzym o pozwolenie na wyświęcenie swojego następcy, żeby zapewnić swoim seminarzystom święcenia. Dlatego zapowiedział 29 czerwca 1987, że podejmie sakrę biskupią; jeśli Rzym nie odpowie na prośbę, to konsekruje biskupów 25 października jako swoich następców. Wtedy Rzym zareagował listem z 28 lipca, a przedtem odbył spotkanie z kardynałem Ratzinger'em 14 lipca, żeby powiedzieć, iż albo Rzym pozwoli na sakrę, albo on sam podejmie. W liście z 28 lipca kardynał Ratzinger odpowiedział, że najpierw trzeba, by FSSPX zostało uznane przez Kościół, a być może przyzna się prawo do tradycyjnej liturgii, prowadzenia seminariów duchownych, ale najpierw trzeba zrobić wizytację, żeby poznać sytuację w FSSPX. Abp M. L. wahał się, czy podjąć tą propozycję, czy ją odrzucić, gdyż nie miał zupełnie żadnego zaufania do władz rzymskich:
Mówi: byliśmy prześladowani, "nie mieliśmy zaufania, żeby oddać się w ręce Rzymu, który zwalczał Tradycję". Ale jednak postanowiliśmy spróbować wysondować, jakie jest nastawienie Rzymu wobec nas. W tym duchu udałem się do Rzymu i przyjęliśmy wizytację kardynała Gagnon'a. Mówi się, że ta wizytacja była przychylna. Po tej wizytacji zaproponowano nam rozmowy, by sporządzić protokół dla przygotowania porozumienia:
Abp M. L. wysłał do Rzymu swoich przedstawicieli do prowadzenia rozmów (x. Tissier de Malarais oraz x. Roche). Celem było uregulowanie kwestij doktrynalne i kwestie dyscyplinarne. To oznaczało zrozumienie, że są problemy doktrynalne. Ponadto nie wymagano od nas uznania tych elementów w dokumentach soborowych, w liturgii i prawie kanonicznym, które nam się wydają nie całkowicie do pogodzenia z Tradycją, czyli pozwolono na dyskutowanie o nich:
Z powodu takiego satysfakcjonującego porozumienia w kwestiach doktrynalnych abp M. L. podpisał protokół. Pozostały do ustalenia kwestie dyscyplinarne, mianowicie kwestia sakry biskupiej oraz "biura" w Rzymie, które miało służyć rozwiązywaniu bieżących problemów (chodzi o komisję tego typu co późniejsza Papieska Komisja "Ecclesia Dei", która regulowała relacje między wspólnotami tradycyjnymi a władzami diecezjalnymi). Siedmiu członków tego grona miało być mianowanych przez papieża, a dwóch delegowanych przez FSSPX. Status miał być taki, że FSSPX miało być wyjęte spod władzy biskupów diecezjalnych (exempcja). Drugie spotkanie w ramach rozmów odbyło się z udziałem kardynała Ratzinger'a i abpa M. L. W ich rezultacie utrwalono na piśmie ustalenia, które zostały przez kardynała Ratzinger'a podpisane 4 maja, a przez abpa M. L. 5 maja 1988 r.:
Abp M. L. wyznaje, że jednak ciągle towarzyszyła mu nieufność i myśl, że wszystko, co "oni" robią, ma prowadzić do tego, żebyśmy zaakceptowali sobór i reformy posoborowe:
Następnie abp M. L, cytuje swoją rozmowę z kardynałem (chyba Ratzinger'em), który go prosił, żeby nie budował Kościoła równoległego:
Odpowiedź abpa M. L. jest znamienna i kluczowa dla zrozumienia jego decyzji co do sakry biskupiej: to nie my budujemy Kościół równoległy, bo my kontynuujemy Kościół taki, jaki był zawsze, lecz wy budujecie równoległy do niego Kościół soborowy, nowy Kościół z nowym katechizmem, z nowym sakramentami, z nową liturgią.
Mówi, że podczas rozmów miał odczucie, iż to jest próba doprowadzenia FSSPX do uznania soboru V2. Jednak podpisał protokół porozumienia doktrynalnego, żeby pokazać swoją dobrą wolę. Pozostała kwestia dyscyplinarna w postaci sakry biskupiej. Abp M. L. otrzymał obietnicę, że zasadniczo jest na to zgoda i że ma podać listę trzech kandydatów, spośród których papież wybierze. Gdy zapytał o datę, sugerując 30 czerwca, otrzymał odpowiedź, że to niemożliwe, ponieważ to jest za krótki czas na takie procedury w Rzymie. Zaproponował 15 sierpnia, na co otrzymał odpowiedź, że to wakacje i wtedy nikogo nie ma w Rzymie. Zaproponował 1 listopada, na co otrzymał odpowiedź, że nie można tego obiecać. Tak samo z datą na Boże Narodzenie. To było widocznie podczas rozmów z kardynałem Ratzinger'em. Jego odpowiedzi są o tyle zrozumiałe, że to nie on decydował o procedurze nominacyj biskupich, lecz Kongregacja ds. Biskupów, a ostatecznie papież, a nigdy nie wyznacza się terminu sakry przed nominacją. Wtedy abp M. L. stracił całkowicie zaufanie i napisał list do papieża, w którym zadeklarował, że nie widzi sensu kontynuowania rozmów. Zauważmy: NIE odwołał swojego podpisu pod protokołem dotychczasowych uzgodnień, lecz zerwał rozmowy w dalszych kwestiach, zwłaszcza co do konsekrowania swojego następcy. Następnie abp M. L. przywołuje kilka znanych przykładów na stałe dążenie władz rzymskich do narzucenia wszystkim nowej liturgii: opactwo we Flavigny, opactwo w Fontgombault, seminarium "Mater Ecclesiae" w Rzymie, utworzone dla byłych seminarzystów z Ecône. To są według niego dowody na to, że Rzym chce wszystkich sprowadzić do reform soborowych i dlatego nie ufa w ustalenia zawarte w podpisanym protokole. Szczególnie znaczące są słowa końcowe tego wystąpienia:
Tutaj każde słowo jest ważne: W razie przyznania jego Bractwu statusu kanonicznego abp M. L. nie wyobrażał sobie współpracy ze strukturami Novus Ordo. Wobec jego wycofania się z dalszych rozmów i samodzielnego podjęcia sakry biskupiej spodziewa się ogłoszenia przez Rzym schizmy i dodaje: "Exkomunika przez kogo? Przez Rzym modernistyczny. Przez Rzym, który już nie ma w sposób doskonały wiary katolickiej, który już nie myśli po katolicku, który już nie działa po katolicku." Manifestacjami tego są takie wydarzenia jak spotkanie międzyreligijne w Asyżu (1986 r.), spotkanie w Kyoto, słowa Jana Pawła II w synagogach, ceremonia w kościele rzymskim Santa Maria in Trastevere (1987 r.) - to są wydarzenia skandaliczne i niekatolickie. "Będziemy exkomunikowani przez modernistów, przez ludzi, którzy zostali potępieni przez poprzednich papieży... To nie będzie miało żadnej wartości." I dalej: "Schizma z kim? Z papieżem jako następcą św. Piotra? Nie. Schizma z papieżem modernistą? Tak." I jeszcze: "Osobiście nie mam intencji zrywania z Rzymem. Chcemy trzymać z Rzymem tym, który był zawsze... Kontynuujemy to w naszych seminariach, w kazaniach, w całym naszym życiu, w życiu chrześcijan, którzy idą za nami, jak to było przed Soborem Watykańskim II... Nie chcemy współpracować w niszczeniu Kościoła." Tym niemniej abp M. L. deklaruje na koniec, że przełożony generalny FSSPX, x. Franz Schmidberger, także po dokonaniu sakry biskupiej będzie chciał utrzymywać kontakty z Rzymem.
W skrócie: W 1987 r. abp M. L. był tak zbulwersowany wydarzeniami takimi jak spotkanie w Asyżu (jesień 1986 r.), że zapowiedział 29 czerwca podjęcie sakry biskupiej dla zapewnienia swojemu Bractwu biskupa-następcy. Na to zareagował kard. Ratzinger, oferując listownie rozmowy w celu przyznania FSSPX statusu kanonicznego jako wspólnoty na prawie papieskim oraz nieograniczonego stosowania liturgii tradycyjnej. Abp M. L. właściwie nie chciał podjąć oferty. Jednak większość kapłanów FSSPX niemieckojęzycznych opowiadała się za porozumieniem z Rzymem. Także jego rada generalna (do które należeli: x. F. Schmidberger, przełożony generalny, x. B. Tissier de Mallerais, późniejszy biskup, oraz x. J. Bisig, późniejszy przełożony generalny FSSP) popierała dążenie do porozumienia i przekonali abpa M. L., żeby skorzystał z oferty:
W wyniku wizytacji przeprowadzonej przez kardynała E. Gagnon'a w listopadzie 1987 r.

