Można mówić o wszystkim, byle poważnie, sensownie i zgodnie z prawdą. Określenie "stan wyższej konieczności" jest regularnie używane w kontekście zarówno sakry przez śp. abpa M. Lefebvre'a w 1988 r. jak też obecnie. A jest ono słowno-pojęciowym dziwolągiem i nie istnieje w języku Kościoła.
Kodex Prawa Kanonicznego z 1917 r. mówi po prostu o konieczności, gdyż konieczność nie jest stopniowalna:
Tak samo jest w KPK z 1983 r.:
Różnica polega na tym, że według wcześniejszego Kodexu konieczność usuwa winę jedynie wtedy, gdy chodzi o przepisy prawa czysto kościelnego, czyli nie z prawa naturalnego i Bożego Objawienia (czyli prawd wiary), zaś nowy Kodeks rozszerza, dodając do czynów wewnętrznie złych zgubę dusz, co pozostawia bardzo szerokie pole do interpretacji.
Ci, którzy mówią o konieczności dla uzasadnienia słuszności owych sakr biskupich bez mandatu papieskiego, regularnie nie określają tej konieczności, a jedynie wskazują na obecny stan Kościoła, konkretnie na różnego rodzaju skandale, jak ostatnio papier Dykasterii Doktryny Wiary co do tytułów Najświętszej Mariji Panny czy wizyta pani przebranej za arcybiskupie anglikańską, podejmowaną w Watykanie ze wszelkimi honorami. To są rzeczywiście skandale i można by podawać wiele innych. Pozostaje jednak kwestia, jak one się mają do konieczności w znaczeniu teologicznym i kanonicznym.
Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X nie precyzuje owego "stanu wyższej konieczności", a jedynie powtarza, że krok, który zamierza, służy dobru Kościoła. Nie wyjaśnia natomiast, jak należy rozumieć konieczność. Pewne jest, że sakra biskupów dla FSSPX jest konieczna dla przetrwania tej wspólnoty oraz ich duszpasterstw. Czy można to utożsamić z przetrwaniem Kościoła? Oczywiście nie, chyba że rozumie się FSSPX jako jedyną ostoję wiary katolickiej, sakramentów katolickich i prawowitej hierarchii katolickiej, a w takiej mentalności tresowani są regularnie jego zwolennicy, co widać szczególnie w Polsce. Oczywiście należy uznać zasługi tej wspólnoty, a także jej założyciela, dla przetrwania zwłaszcza tradycyjnej liturgii rzymskiej. O wiele gorzej jest pod względem doktrynalnym i teologicznym, choć należy docenić szczerą wolę trzymania się ortodoxji katolickiej, co obecnie niestety nie jest regułą zwłaszcza w strukturach Novus Ordo. Należy jednak rozróżnić między koniecznością a pożytecznością.
O nędzy teologicznej w kręgach FSSPX było mi dane niestety już wielokrotnie pisać. Pisałem też o problemie z ważnością święceń przyjętych przez św. abpa M. Lefebvre'a, tym samym także święceń przez niego udzielanych. Co do prawowitości hierarchicznej także niestety można mieć przynajmniej zastrzeżenia. FSSPX powołuje się na tzw. jurysdykcję nadzwyczajną, co jest o tyle uzasadnione, że w ramach fałszywego miłosierdzizmu bergogliańskiego otrzymali oficjalną jurysdykcję do spowiadania i możliwość ubiegania się o jurysdykcję do sakramentu małżeństwa. Żeby było jasne: z serca życzę im, by wszystkie te wątpliwości i niedostatki zostały usunięte i właśnie dlatego regularnie w razie konieczności staram się korygować bzdety głoszone zwłaszcza bez internetową gwiazdę Sz. B. Tyle jest w mojej mocy. Problem polega na tym, że oni widocznie zupełnie nie zauważają, a chyba nawet nie chcą zauważać tych niedostatków, które są dość istotne zarówno dla ich katolickości jak też dla ich służby Kościołowi, którą regularnie deklarują.
Odpowiadając w skrócie:
Stan konieczności usprawiedliwiający działanie wbrew prawu kościelnemu musiałby dotyczyć przynajmniej jednego z istotnych znamion Kościoła, czyli
- nauczania wiary
- ważnego udzielania sakramentów
- jedności hierarchicznej z Następcą św. Piotra i biskupami jemu podległymi.
FSSPX wskazuje póki co jedynie na mankamenty czy wręcz błędy doktrynalne w dokumentach V2 i w późniejszych. Wskazywanie na skandale nie ma znaczenia prawnego, lecz najwyżej psychologiczne. Natomiast po swojej stronie ma problem z ważnością sakramentów przez siebie udzielanych, a także z realną - a nie tylko deklarowaną - jednością z papieżem, którego oficjalnie czyli formalnie uznają.
Moim zdaniem konieczność jest, ale inna, mianowicie naprawa wewnątrz FSSPX. Jeśli temu będzie służyć sakra 1 lipca 2026 r., to będzie to główny i właściwy argument na jej korzyść.
Tymczasem można mówić jedynie o pożytkach większych czy mniejszych działalności FSSPX. O ile gwoli tych pożytków konieczne jest konsekrowanie własnych biskupów, o tyle może to być usprawiedliwione moralnie i teologicznie, być może nawet kanonicznie.
Jednak także przy tej okazji przedstawiciele FSSPX wykazują dwie brzydkie cechy, niegodne zwłaszcza katolika tradycyjnego:
- pomieszanie myślowe, czyli chaos teologiczny i ogólnie intelektualny, który nie jest ani katolicki, ani tradycyjny,
- zakłamanie, a to już jest nawet problem moralny i duchowy.
Wiem, że zarówno wśród duchownych FSSPX jak też wśród ich wiernych jest sporo ludzi szczerze wierzących po katolicku, czy przynajmniej tego pragnących, szczerze pobożnych i oddanych dla sprawy wiary katolickiej i Kościoła. Problem jest natomiast w doborze głównych postaci, zwłaszcza w Polsce. Jeśli główne postacie zarówno decyzyjne jak też medialne wykazują się wybitną ignorancją nawet w prostych kwestiach teologicznych, tudzież specyficznym zakłamaniem, to niestety rzutuje to nie tylko na całość tej wspólnoty, lecz ma katastrofalne skutki także dla wiernych, którzy poddają się ich prowadzeniu w zaufaniu na prawdziwie katolickie duszpasterstwo.
Z tego właśnie względu istnieje spore zagrożenie tym, że FSSPX wskutek sakry i z tym związanej formalnej exkomuniki podryfuje coraz bardziej w kierunku sekciarstwa, gdzie nie prawda jest najważniejsza, lecz interes grupowy oraz wola przywódcy. Tego im ani ich wiernym, ani całemu Kościołowi oczywiście nie życzę.
Post scriptum
Otrzymałem prośbę o doprecyzowanie, czy kanon 1323 punkt 4 ma zastosowanie w przypadku zapowiedzianej sakry biskupiej w FSSPX. Nie jestem kanonistą i nie mam możliwości sprawdzenia w komentarzach do Kodexu. Jednak biorąc pod uwagę kontext słowa "konieczność" (necessitas), mianowicie "ciężki lęk", "przymus", "ważka niedogodność", myślę, że w tym kanonie w tym słowie nie chodzi o czyn typu sakra biskupia. Najbardziej by pasował "ciężki lęk" (metus gravis), gdyż rzeczywiście zachodzi lęk o przetrwanie FSSPX bez tej sakry. To musi być połączone z przekonaniem, że przetrwanie FSSPX jest niezbędne dla przetrwania Kościoła. To już prowadzi dość prostą drogą do przekonania, że nie ma papieża, skoro nie papież lecz FSSPX ma się troszczyć o przetrwanie Kościoła oraz decydować o tym, co jest ku temu niezbędne.
Innymi słowy: postawa FSSPX jest psychologicznie zrozumiała i należy docenić szczerą wolę służenia przetrwania Kościoła. Tym niemniej teologicznie i nawet czysto zdroworozsądkowo to się nie klei. Na szczęście nie jestem w pozycji upoważniającej do urzędowego osądzania tego czynu i nie zamierzam sobie tego uzurpować. Mogę jednak powiedzieć, że nawet zakładając, iż ten akt będzie grzeszny (charakter schizmatycki to osobna sprawa), to jednak pod względem teologicznym są obecnie o wiele poważniejsze grzechy przeciw wierze, sakramentom oraz dyscyplinie hierarchicznej, i to powszechnie. Dlatego ani nie pochwalam, ani nie potępiam, a to nie z powodu relatywizmu teologicznego, lecz z wyważenia różnych aspektów i wymiarów sprawy. Powtarzam jeszcze raz: największym zagrożeniem dla jedności i misji Kościoła nie jest sakra w FSSPX, a największym zagrożeniem dla FSSPX nie jest brak nowych biskupów. Idealnie byłoby zarówno dla całego Kościoła jak też dla FSSPX, gdyby FSSPX reprezentowało prawdziwie katolicką, solidną teologię, oraz sprawowało niewątpliwe co do ważności sakramenty. Wtedy kwestia posłuszeństwa oraz jedności kościelnej dałaby się rozwiązać wcześniej czy później (możliwe są różne scenariusze). Jeśli natomiast obydwie strony będą trwały w swoich conajmniej wątpliwych pozycjach - a właściwie nędzach - teologicznych, oraz jedna strona będzie chciała drugiej stronie pokazać swoją wyższość, to nie będzie zbliżenia, lecz gra na wymarcie drugiej strony.
Jak się zachować w sytuacji - dość prawdopodobnej - gdy dojdzie do ogłoszenia kary exkomuniki czy to odnośnie do samach biskupów FSSPX czy też całego FSSPX?
Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że każda kara kościelna, także ta najsurowsza, którą jest exkomunika, jest naprawcza, czyli jej celem jest poprawa winnego, co się oczywiście wiąże z żalem za czyn i nawróceniem. Tym samym nie będzie to wyrok dożywotni czy wieczny, czego dowodem jest decyzja Benedykta XVI z 2009 r. usuwająca karę ogłoszoną w 1988 r. na dwóch biskupów konsekrujących i czterech konsekrowanych. Ewenementem było, że po zdjęciu kary pozwolono im - wbrew zwyczajowi Stolicy Apostolskiej, czyli nadzwyczaj wspaniałomyślnie - na dalsze sprawowanie funkcyj biskupich i kapłańskich. Wynikało to zapewne ze względów duszpasterskich, a szczytem było posunięcie Franciszka w ramach "roku miłosierdzia" o udzieleniu jurysdykcji, co zresztą jest dziwolągiem kanonicznym, ponieważ formalnie nie zdjęto z kapłanów FSSPX kary suspensy. Tutaj zarówno FSSPX jak też ich wierni powinni dążyć do rychłego uleczenia faktycznego rozłamu, a nie utwierdzać się w postawie niezależności czyli faktycznej schizmy mimo deklarowania jedności.
Po drugie, należy wziąć pod uwagę, że istnieje zagrożenie mentalności schizmatyckiej, co w historii Kościoła wiązało się chyba zawsze z popadnięciem w błędy teologiczne i herezje. A jest to w przypadku FSSPX o tyle prawdopodobne, że regularnie widać u nich nędzę teologiczną, połączoną z naginanem tradycyjnego nauczania Kościoła - któremu rzekomo chcą być wierni - do swoich potrzeb propagandowych, które mają uzasadnić czy raczej usprawiedliwić ich samodzielność (mówiąc delikatnie) względem oficjalnych struktur kościelnych. Modlitwa za papieża i za biskupa miejsca, oraz wymienianie ich po cichu w kanonie Mszy św. oczywiście nie jest w stanie zastąpić realnego poddania się ich jurysdykcji, skoro FSSPX całkowicie samodzielnie, a nawet wbrew woli biskupów i papieży sprawuje sakramenty (w tym święcenia), naucza, zakłada kaplice, buduje kościoły itd.
Po trzecie, każdy sam - o ile jest w stanie - powinien zarówno respektować formalny stan prawny czyli ogłoszoną exkomunikę, jak też wyższość prawd wiary katolickiej oraz sakramentów ponad kwestiami dyscyplinarnymi, jak to zawsze było w Kościele. Innymi słowy: jeśli katolik w ramach oficjalnych struktur, czy to tzw. indultowych czy Novus Ordo (choć staje się niestety coraz rzadsze) ma zapewnione autentyczne nauczanie wiary oraz sprawowanie sakramentów według Tradycji Kościoła, to powinien z tego korzystać. Moralnie dozwolone będzie korzystanie z posługi FSSPX tylko wtedy, gdy oficjalne struktury kościelne nie zapewniają nieskażonego błędami nauczania wiary oraz tradycyjnego sprawowania sakramentów.