Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka. Pokaż wszystkie posty

Artysta muzyk o owocach Vaticanum II


Słynny kompozytor Krzesimir Dębski o zapaści w dziedzinie muzyki kościelnej: 


Właściwie nie wymaga komentarza. 

Przy okazji polecam poprzednie wpisy w tematyce muzyki (łatwo można odnaleźć w etykietach po prawej stronie). 

Co to jest "chorał sarmacki"?


Najkrócej odpowiadając: jest to wynalazek Roberta Pożarskiego na użytek propagowania i komercjalizacji jego stylu wykonywania muzyki dawnej, głównie kościelnej czyli chorału. Także nazwa jest jego wynalazkiem, jako marka komercyjna.

Oto oficjalne informacje o tej osobie (źródło tutaj):



Nie chcąc na wstępie wdawać się w dyskusję o charakterze muzyczno-estetycznym odnośnie owego "chorału", zwrócę najpierw uwagę na suche fakty historyczne.

Jak można wyczytać w oficjalnej biografii artystycznej, Pożarski studiował we Francji u Marcel'a Peres'a, z którym jest stale związany. W oficjalnych źródłach (jak tutaj ) nazwany jest nawet tegoż uczniem:


Związek z Peres'em jest właśnie kluczem do działalności, z której Pożarski obecnie słynie, czyli projektu "Chorał sarmacki". Podkreślam: wbrew temu, co sugeruje ta nazwa, nie chodzi w tym wcale o prezentację czy odkrycie jakiegoś zapomnianego czy nieznanego dotychczas gatunku, lecz wyłącznie o sposób interpretacji dawnych utworów muzycznych i to sposób nieznany dotychczas. Należy dodać, że nie tylko nieznany lecz wręcz pozbawiony podstaw w wynikach poważnych badań źródeł muzycznych. Ów sztandarowy projekt Pożarskiego jest w swej istocie niczym innym jak zastosowaniem metody interpretacji Peres'a do dawnej muzyki polskiej.

Co mówi Peres o swojej interpretacji? Otóż on sam deklaruje, że nie chodzi mu o rekonstrukcję i reaktywację dawnego wykonania muzyki kościelnej lecz o własną twórczą interpretację dawnych zapisów:


Tym samym kłamliwe są chwyty reklamowe, mówiące - zapewne zresztą za wiedzą i zgodą samego Peres'a - jakoby jego wykonanie było odtworzeniem muzyki dawnej (starożytnej czy średniowiecznej).

Kim jest więc Marcel Peres? Nie ma w tym miejscu potrzeby szerokiego przedstawiania osoby i działalności. Informacje ogólne można łatwo znaleźć w internecie. Zwrócę natomiast uwagę na pewne fakty znane wprawdzie publicznie, jednak zwykle pomijane czy lekceważone.

Jak podają wszystkie źródła, Peres jest związany od 1984 r. z dość znamienną fundacją (źródło tutaj ):



Jest to fundacja z siedzibą w zagrabionym przez rewolucję klasztorze cystersów w Royaumont koło Paryża, zakupionym na początku XX w. przez przemysłowca Jules Gouin. Jak podaje wiki, jego ojciec Ernest, który również był przemysłowcem, dorobił się majątku dzięki poparciu finansjery żydowskiej, w tym także Rothschild'ów:


Poślubił córkę żydowskiego finansjera pochodzącego z Portugalii:


Także jego najstarszy syn Jules poślubił kobietę z zamożnego żydowskiego rodu Singer 'ów. Również tegoż syn Edouard oraz wnuk Henry byli związani zawodowo i rodzinnie z kręgami bankowców i przemysłowców. To właśnie Henry wraz ze swoją małżonką z rodziny Lang oraz przy pomocy lewackiego pisarza Andre Malraux (związanego z komunistami, także sowieckimi, i ożenionego w pierwszym małżeństwie z żydówką) utworzył fundację w Royaumont z wyraźnie lewacko-masońskimi celami "pour le progrès des Sciences de l’Homme" czyli "dla postępu nauk humanistycznych" (źródło tutaj ):


Myślę, że tyle podstawowych informacyj w tym miejscu wystarczy. Pamiętać należy, że fundacja z całą pewnością nie wspiera każdego projektu ani każdego artysty. I zapewne ma poważny wpływ zarówno na orientację jak też na owoce wspieranej działalności.

Jak się to ma do sytuacji w Polsce? Przede wszystkim nie ulega wątpliwości, że owa fundacja, finansując M. Peres'a wspiera także jego działalność w Polsce, trwającą zresztą już ponad 20 lat. Główną formą tej działalności jest festiwal w Jarosławiu, który ma wyraźnie charakter "ekumeniczny" i paramasoński, promujący islam (warto zajrzeć tutaj ):


Ta promocja islamu pochodzi zapewne od Peres'a, który ma ją w swoim stałym repertuarze (źródło):


Odnogą tego festiwalu są "warsztaty liturgiczne Ars Celebrandi" organizowane w Licheniu przez właściwie tę samą ekipę pod duchowym (i też finansowym) przywództwem dominikanina o. W. Gołaskiego. To są największe doroczne imprezy w Polsce, wprost propagujące działalność M. Peres'a i jego uczniów. Pod pozorem promowania liturgii tradycyjnej odbywa się w ten sposób dość nachalne przeszczepianie peresizmu na grunt polski, pod oficjalną acz kłamliwą etykietką nadaną przez R. Pożarskiego czyli jako "chorał sarmacki".

Na koniec kilka skrótowych uwag teologicznych oraz muzyczno-estetycznych.

Jak wiadomo, muzyka kościelna czyli wykonywana podczas liturgii katolickiej, uregulowana jest w księgach liturgicznych także w zapisie nutowym, który zawiera pewne reguły interpretacji. Dochodzi do tego żywa tradycja interpretacji, kultywowanej w ośrodkach czyli instytutach muzyki kościelnej założonych i kierowanych przez władze kościelne. Wiadomo, że "nowatorska" interpretacja prezentowana przez Peres'a i jego uczniów nie tylko nie ma związku z instytutami kościelnymi lecz wprost znajduje się w sprzeczności z ich zasadami interpretacji. Zapewne dlatego właśnie peresiści w Polsce obrali sobie dla autopromocji akurat kręgi indultowe, które już generalnie traktowane są przez władze kościelne jako dziwaczne i niezrozumiałe.

Główną zasadą muzyki kościelnej, czyli takiej, którą według reguł Kościoła wolno używać podczas liturgii, jest duch wiary i modlitwy. Tym samym kryteriami podstawowymi jest zgodność z
- wiarą katolicką oraz
- istotą i naturą modlitwy.

Podstawową prawdą wiary jest wiara o Bogu Trójjedynym, Stworzycielu i Zbawcy, ku któremu mają się zwracać wszystkie siły i dążenia człowieka. Ten jedyny prawdziwy Bóg przewyższa wszystko Swoją dobrocią i pięknem. To ku Niemu człowiek wznosi się w modlitwie, której może i powinna pomagać muzyka w liturgii. Dlatego w muzyce kościelnej istotny jest wymiar piękna, czyli estetyczny.

Nie mniej istotna jest powszechność muzyki kościelnej, która jest udziałem w powszechności czyli katolickości liturgii i Kościoła. Innymi słowy: każdy uczestnik liturgii, także niewykształcony muzycznie powinien mieć możliwość odebrania muzyki liturgicznej jako pięknej i pomocnej we wzniesieniu umysłu i serca ku Bogu.

Czy te kryteria są spełnione w wypadku peresizmu z fałszywą etykietką "chorału sarmackiego"? Zdecydowanie nie są. Wystarczy zapytać przeciętnych odbiorców tego stylu, zarówno duchownych jak też zwykłych wiernych. Duszpasterze dopuszczający tego typu śpiewaków powinni - oczywiście najpierw poza liturgią - zaprezentować współbraciom i też wiernym te wykonania z zapytaniem, czy są one pomocne w modlitwie. Wynik takiej ankiety jest dość łatwy do przewidzenia. Tym samym tego typu śpiewacy nie powinni mieć prawa występowania podczas liturgii katolickiej, pod żadnym pozorem. Liturgia nie jest miejscem experymentowania wymysłów artystycznych, tym bardziej pseudoartystycznych. Kto tego nie rozumie, ten nie ma i chyba też nie chce mieć ani pojęcia ani wyczucia dla zasad Kościoła i zasad liturgii.

Przy okazji można sobie obejrzeć, jakie są owoce pereso-pożarskizmu wśród młodzieży:


(źródło tutaj)



(źródło tutaj)

Jaka muzyka w kościołach?



Temat muzyki wykonywanej w kościołach pojawia się dość często na różnych forach dyskusyjnych. Nie brakuje też textów i rozważań w temacie, zarówno mniej czy bardziej naukowych jak też publicystycznych. Temat ożył szczególnie rok temu w związku z wydaniem przez Komisję Liturgiczną KEP nowej instrukcji, która wywołała różne reakcje. O niej na końcu, jako że jest najnowszym dokumentem w kwestii. Nie brakuje dokumentów oficjalnych i wypowiedzi mniej czy bardziej kompetentnych osób. Jednak kwestia zasadnicza jest nadal niejasna, mianowicie: jaką muzykę wolno wykonywać podczas liturgii i w kościołach?

Przejdźmy chronologicznie dokumenty Kościoła w tej sprawie, szukając odpowiedzi na to pytanie. 


Papieże w ciągu wieków dość często wydawali dekrety i wskazanie odniośnie muzyki w liturgii:
- Jan XXII wydał bullę „Docta Sanctorum Patrum“ 

(https://fr.wikipedia.org/wiki/Docta_Sanctorum_Patrum)
- Sobór Trydencki w dekrecie o nadużyciach (Sess. XXII) zwrócił uwagę także na muzykę w liturgii.
- Rubryki Missale Romanum oraz Caeremoniale Episcoporum również regulują wiele spraw.
- Dekrety Świętej Kongregacji Obrzędów traktykują zwykle o konkretnym stosowaniu ogólnych norm.
- Aleksander VII wydał Konstytucję Apostolską „Piae sollicitudinis studio“.
- Innocenty XII wydał edykt o muzyce kościelnej.
- Benedykt XIV obszernie zajął się w encyklice „Annus qui hunc“.
- Święta Kongregacja Obrzędów wydała dekret „Ordinatio quoad sacram musicem“.
- Leon XIII wydał dekret „Quod sanctus Augustinus“.

Początkiem najnowszej historii w tej dziedzinie jest słynne motuproprio św. Piusa X „De musica sacra“ (zwane też „Inter plurimas“ czy po włosku „Tra le sollecitudini“) z 1903 r. 






http://promusicasacra.pl/pomoce/dokumenty-koscielne/motu-proprio-sw-piusa-x-o-muzyce-swietej-inter-pastoralis-officii-sollicitudines/
 

Dokument odnosi się jednoznacznie do muzyki wykonywanej w świątyniach i podczas liturgii. Papież nadał temu dokumentowi charakter i rangę dosłownie „kodexu prawa muzyki kościelnej“, którego celem jest takie uporządkowanie, by Zbawiciel nie miał powodu powrozem wypędzać ze świątyni tych, którzy ją bezczeszczą.

Pojęciem głównym jest tutaj „musica sacra“, co w przekładzie polskim przetłumaczono dowolnie - nawiązując widocznie do niemieckiego Kirchenmusik - jako „muzyka kościelna“. Jest to „część spajająca uroczystej liturgii“ i jako taka należy do celu samej liturgii, którym jest chwała Boża oraz uświęcenie wiernych i który jest jej pierwszą naczelną zasadą. Służy ozdobie textów liturgicznych, by wierni byli pobudzani do pobożności a ich serca zostały przygotowane do przyjęcia owoców łaski, płynących ze świętych tajemnic.

Drugą naczelną zasadą jest charakter tej muzyki (1-2). Musi ona być
- święta, tzn. nie powinna zawierać świeckości (profana) i to zarówno w treści jak też w formie,
- doskonała w formie czyli zdolna wpływać na słuchających, oraz
- powszechna, tzn. musi odpowiadać normom wydanym dla całego Kościoła na całym świecie.

Papież wymienia też konkretnie rodzaje muzyki sakralnej (3-6):
Przede wszystkim jest to śpiew gregoriański, który jest właściwą muzyką Kościoła Rzymskiego. Powinien on być przywrócony zarówno generalnie jak też do śpiewania przez lud.
Na drugim miejscu jest polifonia, szczególnie tzw. Szkoły Rzymskiej, czyli tworzona dla potrzeb liturgii papieskiej i pod pieczą papieży.
Na trzecim miejscu Papież wymienia tzw. muzykę współczesną (musica hodierna), o ile jest łagodna i nie zawiera nic, co by było niegodne świętości liturgii. Tutaj należy szczególnie zważać, by nie dopuszczać w kościołach muzyki, która jest w stylu teatralna czy świecka, czy jest obca liturgii co do formy. Konkretnie Papież odrzuca muzykę w „stylu teatralnym“ czyli operowym, która były popularna w XIX w. zwłaszcza we Włoszech. Ten styl ze swojej natury jest sprzeczny ze śpiewem gregoriańskim i klasyczną polifonią i tym samym z przepisami liturgicznymi. Struktura tego stylu, jego rodzaj i konwencja nie dają się pogodzić z potrzebami muzyki sakralnej.

Odnośnie warstwy słownej Papież mówi, że texty należy wykonywać po łacinie i nie wolno ich zastępować śpiewami w języku narodowym - ani części stałych, ani zmiennych - ani innymi śpiewami.

Papież podaje też zasady komponowania muzyki sakralnej. Naczelnymi zasadami są: musi ona być skomponowana do textów liturgicznych i wzorowana co do formy na śpiewie gregoriańskim.

Odnośnie śpiewaków Papież przypomina, że wykonują oni posługę liturgiczną i dlatego mogą to być tylko mężczyźni. Powinni oni przywdziewać suknię i komżę.

W ramach konkretnych przepisów Papież zakazuje
- długich preludiów czy przerywników (intermezzo) organowych,
- używanie instrumentów rozrywkowych jak cymbały i fortepian, bęben, kocioł, talerze, dzwonki itp.
- występowanie zespołów muzycznych od muzyki świeckiej
- w wyjątkowych przypadkach biskup miejsca może zezwolić na orkiestry dęte, o ile pełnią funkcję taką jak organy czyli podtrzymywanie śpiewu.


Mało znana jest konstytucja apostolska Piusa XI „Divini cultus sanctitatem“ z 1928 r. o liturgii oraz śpiewie gregoriańskim i świętej muzyce.  


 


http://w2.vatican.va/content/pius-xi/la/apost_constitutions/documents/hf_p-xi_apc_19281220_divini-cultus-sanctitatem.html

Przypominając motuproprio swojego poprzednika św. Piusa X i nawiązując doń, Papież w stanowczym tonie nakazuje:
- Zarówno kandydaci do kapłaństwa jak też duchowni diecezjalni i zakonni mają być od początku i regularnie kształceni w chorale gregoriańskim i świętej muzyce (musica sacra);
- Przy katedrach, kapitułach i domach zakonnych należy pielęgnować oficjum chóralne zgodnie z przepisami;
- Kapituły kanoników i zakonne mają ustanowić experta odpowiedzialnego za wykonywanie śpiewu według autentycznych ksiąg wydanych przez Stolicę Apostolską;
- Przynajmniej przy znaczniejszych kościołach należy tworzyć chóry do wykonywania chorału gregoriańskiego i w drugiej kolejności także polifonii;
- Pierwszeństwo i właściwe miejsce w liturgii ma mieć muzyka, w której główną rolę odgrywa ludzki głos, nie instrumenty (jak w muzyce orkiestrowej);
- Organy są „własnym instrumentem muzycznym Kościoła“ (Ecclesiae proprium musicum instrumentum) i jako takie służą czy to towarzyszeniu śpiewom, czy wypełnianiu ciszy przy milczeniu chóru, przy czym należy unikać pomieszania tego, co święte (sacrum), z tym, co świeckie (profanum), co oznacza, że wolno grać w kościele tylko to, co wyraża majestat miejsca oraz świętość obrzędów;
- Należy wiernych nauczać chorału gregoriańskiego w częściach, które ich dotyczą, szczególnie w szkołach i domach wychowawczych;
- Należy kształcić nauczycieli muzyki sakralnej, zakładać i popierać takie szkoły i instytucje edukacyjne.

Także następca, Pius XII troszczył się w tej sprawie, wydając encyklikę o liturgii „Mediator Dei“: 




https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html

Potwierdzając nakazy swoich poprzedników, Papież podkreśla pierwszeństwo i główną rolę chorału gregoriańskiego jako właściwego liturgii rzymskiej, zachęcając do śpiewania go przez lud w odpowiednich częściach. Równocześnie akceptuje stosowanie w kulcie katolickim innych rodzajów muzyki współczesnej i śpiewu (hodiernae musices modos atque concentus), o ile nie zawierają one czegoś świeckiego (profanum) i są godne świętości miejsca i akcji liturgicznej, oraz nie pochodzą z próżnego szukania podziwu i niezwykłości, lecz służą blaskowi świętych obrzędów, podniesieniu umysłów ku rzeczom wyższym oraz pobożności. Ponadto Papież zachęca biskupów, by otaczali opieką i popierali religijny śpiew ludowy (popularis ad religionem pertinens cantus), by wykonywany z godnością rozpalał wiarę i pobożność wiernych.

Wydając w 1955 r. encyklikę „Musicae sacrae disciplina“ o muzyce kościelnej, tenże sam Papież nawiązuje, powołuje się, potwierdza i przypomina nauczanie św. Piusa X.

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/musicae_sacrae_25121955.html
 

Encyklika zawiera jednak sporo nowości, szczególnie pod względem teologicznym. Nowością jest pewien zarys historii muzyki w kontekście antropologicznym i religijnym, począwszy od pogan aż do liturgii Kościoła. Święty śpiew (cantus sacer) to przede wszystkim psalmy i hymny, lecz także nowe formy (novae formae) i nowe rodzaje śpiewów (nova canticorum genera), które z czasem powstawały. Oprócz chorału gregoriańskiego Papież wymienia pieśni religijne (carmen religiosum), które powstawały także w językach narodowych, oraz wprowadzenie używania organów oraz innych instrumentów, a także śpiew polifoniczny. Przypomina jednak, że w trakcie rozwoju i ubogacania muzyki kościelnej konieczne było czuwanie Kościoła, by nie zostały przekroczone właściwe granice przez wprowadzenie tego, co świeckie i obce świętemu kultowi (profanum aliquid et a sacro cultu alienum).

Odnośnie zasad dotyczących muzyki kościelnej (musica sacra) Papież mówi, że są one takie jak co do każdej sztuki religijnej (ars religiosa):
- ukierunkowanie na Boga, Jego chwałę i uwielbienie, co jest właśnie celem człowieka;
- podporządkowanie prawu Bożemu, czyli wbrew absolutnej wolności sztuki i artysty;
- pożytek dla pobożności wiernych;
- artysta musi sam być wierzący, by miał wyczucie dla spraw świętych;
- służebna rola wobec liturgii, zwłaszcza co do jej treści.

Papież docenia także tzw. musica religiosa czyli muzykę o treści religijnej, która nie służy bezpośrednio liturgii, oraz śpiew ludowy (genus populare), który jest wykonywany czy to w kościołach poza liturgią czy poza kościołami w uroczystościach religijnych. Mają one wartość zarówno pedagogiczną jak też katechetyczną. Pod tym względem muzyka ma charakter apostolski: muzycy są sługami Chrystusa i współpracownikami w duszpasterstwie.

Przypominając zaakcentowane przez św. Piusa X istotne cechy muzyki kościelnej (świętość, doskonałość formy i powszechność), Pius XII podkreśla naczelne miejsce chorału gregoriańskiego, jako że ucieleśnia on te cechy. Papież przestrzega przed rozszerzaniem zezwoleń na wyjątkowe stosowanie innej muzyki w liturgii. Tam, gdzie od niepamiętnych czasów istnieje taki zwyczaj, można nadal wykonywać ludowe śpiewy (popularia vulgaris sermonis cantica), oczywiście nie zastępującym nimi textów liturgicznych. Nie ma też przeszkód w wykonywaniu liturgicznych śpiewów innych obrządków zarówno zachodnich jak też wschodnich.

Odnośnie śpiewu polifonicznego Papież potwierdza jego godność i miejsce po chorale gregoriańskim. Zauważa jednak, że w ciągu wieków nierzadko miał miejsce wpływ świeckiego rodzaju muzyki, co odnosi się zapewne do kompozycyj orkiestrowych. Papież odrzuca taki rodzaj, który przysłania i zaciemnia słowa liturgii i same święte obrzędy. To samo odnosi do używanych instrumentów: zwłaszcza organy odpowiadają świetności i godności, będąc w stanie porwać i podnieść umysły wiernych ku Bogu, ale także instrumenty, jak np. smyczkowe, o ile nie mają charakteru świeckiego i nie są hałaśliwe czy wrzaskliwe.

Odnośnie pieśni ludowych warto zacytować istotny fragment:



Pod koniec pontyfikatu Piusa XII (1958 r.) wydano instrukcję  „De musica sacra“, która podaje bardziej szczegółowe przepisy.

https://media.musicasacra.com/pdf/1958-de-musica-sacra.pdf

Najpierw rozróżnia między liturgią, która jest kultem publicznym Kościoła sprawowanym według ksiąg liturgicznych zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską, a „nabożeństwami“ (pia exercitia). Tych rodzajów nie wolno ze sobą mieszać, gdyż mają różne uregulowania prawne.

Istotne w naszym temacie jest pojęcie „musica sacra“ czyli "muzyki kościelnej". Instrukcja zalicza do niej:
- śpiew gregoriański
- polifonię kościelną
- nowoczesną muzykę kościelną czyli nowoczesne kompozycje do textów liturgicznych po łacinie
- muzykę organową
- ludowe pieśni religijne (cantus popularis religiosus)
- muzykę religijną (musica religiosa), który z intencji autora jak też z charakteru i celu samego dzieła dąży do wyrażenia i pobudzenia „uczuć pobożnych i religijnych“ (sensus pios ac religiosos); ponieważ nie jest ukierunkowana na liturgię, nie jest dopuszczona podczas czynności liturgicznych; jej właściwym miejscem są sale koncertowe, a jedynie w poszczególnych przypadkach za pozwoleniem biskupa miejsca może być wykonywana w kościele.
 


W przededniu soboru w 1962 r. Konferencja Episkopatu Polski opublikowała swoje „Dyrektywy w związku z Instrukcją Kongregacji Obrzędów“ z 1958 r. Text tych dyrektyw jest niestety niedostępny w sieci, jest tylko omówienie:

http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_21906_rbl_2951

Godne uwagi jest, że Dyrektywy powołują się na specjalne pozwolenia Kongregacji Obrzędów z 1961 r. odnośnie stosowania języka polskiego także w częściach stałych Mszy św., mimo że jest to wbrew Instrukcji Kongregacji z 1958 r. Pod tym względem biskupi polscy uprzedzili reformy posoborowe.

Sobór Watykański II w konstytucji o liturgii zasadniczo potwierdził dotychczasowe normy, nie zajmując się szczegółami:

 



Kilka lat później (1967 r.) wydano instrukcję „Musicam sacram“, która jest stosuje już reformy:
https://www.asmkrakow.pl/pliki/musicam_sacram.pdf

Niezmienione jest pojęcie „musica sacra“. Oznacza ono muzykę
1° stworzoną dla celebracji kultu Bożego (ad cultum divinum celebrandum creata),
2° nacechowaną świętością i doskonałością form.
Jako rodzaje są wymienione:
- śpiew gregoriański
- polifonia klasyczna i nowoczesna
- muzyka organowa i dla innych dozwolonych instrumentów
- śpiew ludowy (cantus popularis) zarówno liturgiczny jak też religijny.

Wraz z reformą mszału oraz dopuszczeniem szerszego stosowania języków narodowych, nastąpiło też pewne pomieszanie w stosowaniu rodzajów muzyki. W celebracji po łacinie chorał gregoriański ma wprawdzie swoje właściwe miejsce i pierwszeństwo, jednak dopuszcza się nie tylko polifonię, lecz także inne rodzaje musica sacra.

Instrukcja podaje zasady komponowania melodij do textów liturgicznych w językach narodowych: zaleca się połączenie tradycyj ludowych z prawidłami muzyki kościelnej. Nowe melodie muszą uzyskać zatwierdzenie władz kościelnych danego kraju.

W oparciu o dokumenty posoborowe Konferencja Episkopatu Polski wydała w 1979 r. instrukcję o muzyce liturgicznej:

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/kkbids/muzyka_08021979.html

Instrukcja wprowadza własne pojęcie, mianowicie „muzyki liturgicznej“, którą definiuje:

Muzyką liturgiczną nazywamy tę muzykę, która może być używana przy sprawowaniu kultu Bożego. Zgodnie z treścią Instrukcji Musicam Sacram powinna się ona odznaczać charakterem sakralnym oraz doskonałością formy (MS nr 4a).
Celem Muzyki Liturgicznej jest "chwała Boża i uświęcenie wiernych" (KL nr 112), tak wykonawców jak i pozostałych uczestników liturgii.
Do Muzyki liturgicznej zaliczamy: śpiew jednogłosowy (chorał gregoriański i śpiew ludowy, śpiew wielogłosowy (polifonia dawna i nowsza) oraz muzykę instrumentalną (MS nr 4b).


Istotne jest zawężenie poprzez następującą normę ogólną:

Wszystkie śpiewy przeznaczone do użytku liturgicznego mają mieć aprobatę Konferencji Episkopatu Polski, albo przynajmniej Władzy Diecezjalnej. Nie wolno w liturgii wykonywać utworów o charakterze świeckim.

Brzmi to rygorystycznie, jednak de facto daje właściwie nieograniczoną dowolność, powierzając odpowiedzialność władzom diecezjalnym.

Warto zacytować poszczególne przepisy odnośnie liturgii mszalnej, dla prostego porównania z obecną praktyką:

12. Zamiast przepisanych w Graduale Romanum śpiewów procesyjnych na wejście, przygotowanie darów i Komunię św. można stosować pieśni zatwierdzone przez Konferencję Episkopatu Polski zawarte w "Śpiewniku Mszalnym" lub w innych Śpiewnikach mających aprobatę Władz Diecezjalnych zgodnie z postanowieniem Instrukcji Musicam Sacram (MS nr 32).
13. Śpiewu stałych części Mszy św. a także psalmu responsoryjnego i śpiewu przed Ewangelią, które stanowią integralną cześć liturgii słowa (WOMR nr 36), nie wolno zastępować pieśniami nawet mającymi Imprimatur władzy kościelnej:
14. Ponieważ Modlitwa eucharystyczna stanowi kulminacyjny moment Mszy św. dlatego nie wolno podczas niej wykonywać jakiejkolwiek muzyki (WOMR nr 54). Jedynie celebrans może wykonać śpiewem niektóre części samej Modlitwy eucharystycznej (prefacja, słowa konsekracji i in.).
15. Zabrania się wykonywania w ramach liturgii piosenek religijnych których tekst często nie jest w ogóle religijny, a muzyka z reguły posiada charakter świecki.
16. We wszystkich kościołach w Polsce należy wprowadzać śpiewy zalecone przez Konferencję Episkopatu Polski, np. Mszę Pielgrzymów. Przyczyni się to bowiem do czynniejszego udziału wiernych w uroczystościach ogólnopolskich lub międzydiecezjalnych.
17. Ponieważ "śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej, dlatego w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewu" (KL nr 116).
Zgodnie z zaleceniem Konstytucji o świętej liturgii wierni powinni umieć śpiewać po łacinie niektóre części Mszy św. ze względu na celebrację w tym języku w grupach międzynarodowych (KL nr 54). Zestaw takich śpiewów zawiera wydany w Rzymie, z okazji Roku Świętego, śpiewnik Jubilate Deo.
18. Podczas liturgii Mszy św. zaleca się wykonywane polifonii dawnej i nowszej w języku łacińskim i polskim, tak jednak, by nie wyłączać wiernych całkowicie z udziału w śpiewie. Muzykę wielogłosową, szczególnie dawnych mistrzów, Kościół zawsze uważał za nieoceniony skarbiec i dobro kultury.
19. Na organach i innych instrumentach wolno akompaniować do śpiewu przez cały rok liturgiczny. Wyłączone są od tego jedynie śpiewy solowe celebransa i diakona, np. prefacja, Ewangelia itp. Natomiast solowa gra na instrumentach zabroniona jest od zakończenia śpiewu hymnu Chwała na wysokości Bogu we Mszy Wieczerzy Pańskiej do zakończenia tego hymnu we Mszy Wigilii Paschalnej.
20. Podczas liturgii nie wolno wykonywać muzyki mającej charakter wyraźnie świecki np. jazzu, big-beatu itp. Muzyka ta nie jest zgodna z duchem i powagą liturgii, nie sprzyja jej refleksyjnemu przeżywaniu, a ponadto często wyłącza całe zgromadzenie wiernych od udziału w śpiewie.
Poza liturgią można urządzać specjalne nabożeństwa gromadzące młodych ludzi uprawiających ten rodzaj muzyki. Duszpasterze mają obowiązek tak kierować tymi nabożeństwami, by miały one charakter religijny i by zawsze z nich płynęło dobro duchowe uczestników.


Wprawdzie zachowana jest różnica między liturgią a nabożeństwami, jednak granica jest płynna, skoro w liturgii wolno stosować śpiewy w języku narodowym.

Jaśniejsze jest ograniczenie odnośnie instrumentów:

28. "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie dodaje ceremoniom kościelnym majestatu, a umysły wiernych pod nosi do Boga i spraw niebieskich" (KL nr 120). Akompaniament organowy podtrzymuje śpiew, ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i przyczynia się do głębszego zjednoczenia wiernych (MS nr 64).
Organy powinno znajdować się we wszystkich kościołach w Polsce. Tzw. organy elektronowe dopuszcza się do użytku jako instrument tymczasowy, Natomiast tam, gdzie ze względu na brak miejsca nie da się zbudować organów piszczałkowych, można je instalować zamiast fisharmonium.
29. Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z wyjątkiem tych, które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do wykonywania współczesnej muzyki rozrywkowej. Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie instrumenty, jak fortepian, akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja, wibrafon itp.

 

Niestety także pod tym względem praktyka poszła swoją drogą, zwłaszcza w tzw. ruchach.

Najnowszym urzędowym dokumentem ogólnokościelnym w sprawie muzyki jest instrukcja z 1987 r. o koncertach w kościołach, czyli o muzyce poza liturgią:

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/instrukcja_koncerty_05111987.html

Ma ona znaczenie ogólne i doniosłe, gdyż przypomina zasady ogólne odnośnie przeznaczenia i charakteru kościoła jako miejsca świętego, poświęconego do sprawowania kultu Bożego:

Zgodnie z tradycją, którą ukazuje ryt poświęcenia kościoła i ołtarza, świątynie są przede wszystkim miejscem, w którym gromadzi się lud Boży. Lud Boży, "zgromadzony w jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego, jest Kościołem, świątynią Boga zbudowaną z żywych kamieni, gdzie w duchu i prawdzie wielbi się Ojca. Już w najdawniejszych czasach pojęciem kościół został objęty również budynek, w którym wspólnota chrześcijańska gromadziła się, by słuchać słowa Bożego, razem się modlić, przyjmować sakramenty, sprawować Eucharystię" i wielbić ją tam jako trwający nieustannie sakrament (1).
Tak więc kościołów nie można uważać za zwyczajne miejsce "publiczne", mogące służyć wszelkiego rodzaju zgromadzeniom. Są to miejsca święte, przeznaczone wyłącznie i na stałe, od momentu ich konsekracji lub poświęcenia, do sprawowania kultu Bożego.
Świątynie są widzialnym znakiem Kościoła pielgrzymującego na ziemi i zapowiedzią niebieskiego Jeruzalem; miejscami, w których już teraz, na tym świecie, urzeczywistnia się tajemnica komunii pomiędzy Bogiem i ludźmi. Zarówno w miastach, jak i na wsiach, kościół jest uważany także dzisiaj jako dom Boży, czyli znak Jego zamieszkania wśród ludzi. Pozostaje on miejscem świętym również wtedy, gdy nie odbywają się w nim obrzędy liturgiczne.

(…)
Użytkowanie kościołów reguluje kanon 1210 Kodeksu Prawa Kanonicznego: "W miejscu świętym dopuszcza się tylko to, co służy sprawowaniu i szerzeniu kultu, pobożności i religii, a zabrania się tego, co jest obce świętości miejsca".

Użyte w instrukcji pojęcie „musica sacra“ jest rozumiane tradycyjnie jako „muzyka, która służy sprawowaniu kultu Bożego i jako taka odznacza się charakterem sakralnym i łagodnością form“, czyli skomponowana do celów liturgicznych. Oprócz tego instrukcja mówi o „muzyce religijnej“ - „to znaczy oparta na tekstach biblijnych lub mszalnych, bądź odnosząca się do Boga, Najświętszej Panny, świętych czy Kościoła, może być wykonywana w świątyni poza obrzędami liturgicznymi“, nie w liturgii. Takie utwory mają „służyć i sprzyjać pogłębianiu pobożności i ducha religijnego“.

Na zasadzie wyjątku i za jednostkowym zezwoleniem dopuszcza się w kościołach koncerty:
„Biskup diecezjalny, jeśli uzna to za niezbędne, może - zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego - przeznaczyć kościół nie służący już kultowi Bożemu na audytorium, w którym będą się odbywały koncerty muzyki sakralnej lub religijnej, a także muzyki świeckiej, pod warunkiem, że nie będzie się to sprzeciwiało świętości miejsca.“

Wydana niedawno instrukcja Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej powołuje się na wszystkie dotychczasowe dokumenty w tej sprawie, zarówno sprzed jak też po Vaticanum II:

https://episkopat.pl/instrukcja-konferencji-episkopatu-polski-o-muzyce-koscielnej/

Zawiera ona przypomnienie szeregu słusznych zasad praktycznych, np. co do używania instrumentów w liturgii. Jednak nie trudno zauważyć fundamentalną nowość polegającą na zdefiniowaniu pojęć, które nie ma podstaw w żadnych poprzednich dokumentach Kościoła:

 



Te definicje czerpią wprawdzie poszczególne określenia ze wcześniejszych dokumentów, jednak zamieniają je na zupełnie inne pojęcia. Pojęcie „musica sacra“ zawsze oznaczało muzykę liturgiczną czyli związaną ściśle z textami liturgii i skomponowaną do wykonywania w liturgii i było używane zamiennie z muzyką kościelną (w języku polskim i niemieckim) i liturgiczną (to jest nowe pojęcie wprowadzone w instrukcji z 1979 r.). Zupełną nowością jest pojęcie „muzyki religijnej“, które, biorąc dokładnie, odnosi się nie tylko do religii chrześcijańskiej, lecz także do judaizmu, islamu i innych wierzeń.

Jak zauważyliśmy powyżej, polskie pojęcie „muzyka kościelna“ (zaczerpnięte z niemieckiego Kirchenmusik, co oznacza także muzykę zborów protestanckich) było pierwotnie używane jako tłumaczenie łacińskiego „musica sacra“ czyli muzyki przeznaczonej do kultu Bożego według ksiąg liturgicznych Kościoła. Rozszerzenie go na „chrześcijańskie wspólnoty wyznaniowe“ - czyli także np. protestantów - nie tylko nie ma podstaw językowych lecz zawiera fałszywą, niekatolicką eklezjologię, gdyż sugeruje przynależność heretyków do Kościoła.

Ponadto bezpodstawne teologicznie (w znaczeniu teologii katolickiej) i zarazem brzemienne w skutkach jest rozróżnienie między muzyką sakralną a muzyką liturgiczną. Oznacza ono, że zgodnie z przepisami liturgicznymi w skład liturgii wchodzą kompozycje, które nie powstały z przeznaczeniem dla liturgii i nie są z natury sakralne. Jedynym kryterium jest fakt dopuszczenia przez władze kościelne - także diecezjalne - do użytku w liturgii. Czy autorzy tego textu zdawali sobie z sprawę z tej sprzeczności?

Odnośnie historii powstania tej instrukcji można się dowiedzieć sporo ciekawostek z relacji głównego odpowiedzialnego za jej powstanie:

https://www.youtube.com/watch?v=kfhZ--wxfaM




Czy postać i myślenie emerytowanego biskupa legnickiego są kluczem do takich ustaleń pojęciowych? Więcej o tym będzie przy następnej okazji.

Jak odróżnić muzykę dobrą od złej?


Władze Kościoła regulują prawnie jedynie muzykę kościelną, czyli wykonywaną w ramach liturgii oraz w pomieszczenia kościelnych czyli przeznaczonych dla kultu Bożego. Osąd odnośnie innych rodzajów muzyki pozostawia się roztropności duszpasterzy oraz samych wiernych. Wiąże się to z tym, że - w odróżnieniu od wypowiedzi słownych, czy to pisemnych czy ustnych - muzyka działa zasadniczo na uczucia i emocje, zaś treść słowna pełni w niej rolę jedynie drugorzędną i podrzędną. Tym samym przekaz i odbiór jest zasadniczo subiektywny i trudno uchwytny doktrynalnie, aczkolwiek stosowalne są także kryteria racjonalne, czego dowodem jest cała dziedzina krytyki muzycznej czy w ogóle sztuki. Odnośnie wszelkich rodzajów i dziedzin sztuki Kościół zwykł działać zasadniczo przez inspirację, patronat i tworzenie wzorców, dzięki czemu powstał przebogaty zasób dzieł, który nie tylko na zawsze pozostanie istotną i najcenniejszą częścią dorobku ludzkości, lecz stale może służyć jako punkt odniesienia, natchnienie i wzór dla następnych pokoleń. Akurat w dziedzinie muzyki postawa Kościoła nacechowana jest życzliwą opieką oraz zaufaniem do zdrowego gustu i wyczucia zarówno wiernych jak też wszystkich ludzi dobrej woli. Człowiek, którego duch, uczucia i wrażliwość są ukształtowane przez prawdy wiary oraz zdolność odróżniania dobra od zła, ma także wyczucie piękna, które jest odblaskiem doskonałości, harmonii i dobroci samego Boga. Także tutaj ma zastosowanie reguła: pokaż mi, co lubisz, a powiem ci, kim jesteś, czyli co masz w sercu.

Znane powiedzenie, że muzyka łagodzi obyczaje, zawiera w sobie dwa zasadnicze aspekty: po pierwsze, muzyka służy expresji, głównie uczuć, ale także poniekąd treści, po drugie także moderuje i kształtuje uczucia zarówno twórcy jak też odbiorcy, przez co ma wpływ nie tylko na sferę emocjonalną i psychiczną, lecz również na zachowanie, postawy, a nawet - przynajmniej pośrednio - na przekonania i poglądy. Istnieje więc jakby sprzężenie zwrotne: słuchamy tego, co ma pewien oddźwięk w naszym wnętrzu, i równocześnie poddajemy się tegoż wpływowi, przynajmniej przez to, że pozwalamy wzmocnić w sobie odpowiednie emocje, odczucia czy fantazje.

Tym samym nie jest bynajmniej obojętne, jakiej muzyki słuchamy, w znaczeniu zarówno rodzaju i gatunku jak też konkretnych twórców. Wiadomo przecież, że akurat w dziedzinie muzyki cechy indywidualne twórczości są szczególnie mocne i tak wyraźne, że bardzo łatwo jest odróżnić utwory poszczególnych twórców nawet w ramach jednego gatunku, stylu czy nurtu. (Jedynym wyjątkiem jest muzyka gregoriańska, czyli liturgiczna Kościoła, która nie tylko nie podaje poszczególnych kompozytorów lecz de facto nie daje możliwości odróżnienia, ponieważ indywidualne cechy są praktycznie nieobecne, a przynajmniej zupełnie ukryte pod jednorodnością gatunkową, łączącą prostotę zasad z wolnością i bogactwem ich stosowania.)

Jak więc katolik może i powinien dobierać sobie muzykę do słuchania? Czy wystarczy słuchać tego, co mi się subiektywnie podoba, co po prostu lubię?

Najpierw należy wziąć pod uwagę, że nasze upodobania estetyczne są wynikiem wpływów i ukształtowania już od bardzo wczesnego wieku. Naukowo jest właściwie pewne, że wpływ mają już nawet wrażenia akustyczne z okresu prenatalnego. Tym ważniejsze i brzemienne w skutki jest to, czego słuchają dorastające dzieci, a jest to zwykle muzyka, którą lubią i słuchają rodzice i najbliższe otoczenie. Nie jest przypadkiem, że wielcy muzycy w dziedzinie klasycznej pochodzą i są wychowywani z reguły w rodzinach o takich zamiłowaniach. Natomiast brak kultury muzycznej w domu jest typowy dla upodobania w gatunkach popkulturowych w szerokim znaczeniu. Oczywiście indywidualnie granice bywają płynne, tzn. także wybitni wykonawcy muzyki klasycznej nierzadko słuchają czy nawet grają muzykę nowoczesną. Znacznie gorzej jest w drugą stronę: kto wychował się wyłącznie w popkulturze, ten bardzo rzadko interesuje się i znajduje upodobanie w muzyce klasycznej. Uświadomienie sobie uwarunkowań, które przynajmniej miały znaczący wpływ na wrażliwość i gust muzyczny, powinno być początkiem ich relatywizacji. Innymi słowy: nie wystarczy poprzestać na tym, że coś mi się podoba. Powinienem przynajmniej dopuścić możliwość, że to upodobanie może być zbyt zawężone, czy wręcz niedobre i szkodliwe.

Alarmującym sygnałem powinno być upodobanie w twórczości wyraźnie destrukcyjnej. Jak ją rozpoznać? Są tutaj kryteria subiektywne i obiektywne.

Najprostszym obiektywnym kryterium rozpoznawczym jest życie danego twórcy, mianowicie pod względem moralnym i duchowym. Wiadomo przecież, że twórczość jest wyrazem nie tylko odczuć i poglądów, lecz także stanu duchowego twórcy. Szczególnie w młodym wieku odbiorca utożsamia się nie tylko z przekazem danego utworu lecz także poniekąd z twórcą, który wyraża siebie (czy coś ze siebie) w przekazie. Oczywiście jest też możliwy odbiór z krytycznym dystansem, jednak wymaga to pewnej dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej i osobowościowej, co zwykle nie jest cechą wieku młodzieńczego. Konkretnie: jeśli dany twórca ma problem z alkoholem, narkotykami, sexualnością i w ogóle z etyką, to powinien być traktowany przynajmniej ostrożnie, a właściwie wręcz unikany, nawet jeśli wykazuje wybitny talent, a jego przekaz pobudza emocje. Nie chodzi o to, że każdy twórca musi być świątobliwy czy nienaganny by zasługiwać na słuchanie. Chodzi o zwrócenie uwagi na to, jakie konsekwencje w życiu danego twórcy ma przekaz, który on podaje, przy czym chodzi bardziej o przekaz emocjonalny niż racjonalno-werbalny.

Drugim kryterium obiektywnym, nie mniej istotnym, są poglądy danego twórcy, czyli jego przekonania co do zasadniczych kwestii odnośnie życia i świata. Jeśli ktoś ma fałszywy światopogląd, to ma to nieuchronnie wpływ nie tylko na jego osobowość lecz także na twórczość i tym samym na tych, którzy tę twórczość konsumują. Nie chodzi o to, że katolik powinien słuchać tylko twórczości katolików. Jest oczywiste, że jest sporo twórców niekatolików, których twórczość jest piękna, wzniosła, budująca i uszlachetniająca. Z drugiej strony nie brakuje katolików, których dzieła bywają nawet gorszące. Chodzi tutaj bardziej o kryterium negatywne: Gdy dany twórca swoimi poglądami zwalcza religię, Kościół i moralność, to z całą pewnością ma to swój wyraz także w jego muzyce, nawet jeśli nie podejmuje ona tej tematyki wprost.

Podsumowując:

1. Jeśli ktoś ma upodobanie w muzyce tworzonej przez kogoś niemoralnego i zwalczającego religię, Boga i Kościół, to powinien być zaniepokojony stanem swojego wnętrza oraz tegoż konsekwencjami.

2. Kto szuka muzyki pożytecznej, uszlachetniającej, ten powinien zwracać uwagę nie tylko na poziom artystyczny, lecz także na poglądy oraz życie danego twórcy, czyli jego stan duchowy i moralny.

3. Osoba o zdrowym i mocnym kręgosłupie duchowym i moralnym może dla wiedzy, rozeznania i nawet dla rozrywki zapoznawać się także z dziełami innych twórców, o ile nie oznacza to poparcia dla nich czy marnowania czasu i środków.

4. Dbałość o czystość własnego serca przez pogłębianie wiary, modlitwę i przyjmowanie sakramentów, wyposaża w odpowiednie wyczucie duchowe także odnośnie konsumpcji dóbr kultury.

Czy katolik może słuchać i podziwiać Mozarta?


To pytanie pojawiło przy okazji tematu innego kompozytora, właśnie zmarłego.
Przytaczam uczynione wpisy wraz z dyskusją.






Oto dowody z prywatnych listów:




Z listu do ojca z dnia 4.IV.1787:
"Dziękuję mojemu Bogu, że mi dał to szczęście skorzystania ze sposobności, żeby poznać Go jako klucz dla naszej prawdziwej szczęśliwości"



Z listu do żony z dnia 25.VI.1791:

"Jutro ze świecą w ręku pójdę w procesji" (chodzi o procesję Bożego Ciała)




W tym temacie wywiązała się niestety niemiła dyskusja, również niemiło zakończona:










Ostatni okres życia Mozart'a zawiera wiele dziwności i tajemnic. Wiadomo, że w ostatnich miesiącach życia pracował nad zleconą operą "Czarodziejski flet" (Die Zauberflöte), która miała prapremierę 30 września 1791 r. Znane są jej wątki rozumiane jako masońskie. Równocześnie pracował nad Requiem zleconym mu anonimowo przez hrabiego Franciszka von Walsegg, który wydał je potem pod swoim swoim nazwiskiem, przypisując sobie autorstwo. Wiadomo, że hrabia był także masonem:





(źródło tutaj)

Jaka muzyka jest zakazana w świątyni i podczas liturgii?


Nie jest mi znany ogólnokościelny zakaz wykonywania muzyki konkretnego kompozytora. Oczywiście możliwy jest takowy zakaz wydany przez władze diecezjalne czy wielu diecezyj.

Przepisy kościelne mówią generalnie, że
- właściwą muzyką kościelną czyli liturgiczną jest chorał gregoriański,
- dopuszczalna jest także muzyka wielogłosowa czyli polifonia, która powstawała z inspiracji chorałem gregoriańskim na zlecenie i pod pieczą papieży.

Muzyka orkiestrowa komponowana na zamówienie i pod pieczą poszczególnych biskupów, głównie we Włoszech i Austrii, nie ma oficjalnego uznania w prawie powszechnym. Jest jednak tolerowana za wiedzą Stolicy Apostolskiej. Powodem jest, że także ta muzyka zwykle inspirowana jest chorałem gregoriańskim, co jest łatwo rozpoznawalne, i ma ona charakter sakralny, tzn. różni się od muzyki rozrywkowej.