Czy można ofiarować Panu Bogu bóstwo?


Pytanie dotyczy dwóch zasadniczych kwestij teologicznych:

1. pojęcia ofiarowania, czyli ofiary kultowej, w świetle zwłaszcza Bożego Objawienia,
2. wyrażenia "ciało i krew, dusza i bóstwo" Jezusa Chrystusa, czyli tematyki chrystologicznej i sakramentologicznej.

W świetle zarówno religioznawstwa jak też Bożego Objawienia przekazanego w Piśmie św. i Tradycji Kościoła jest zupełnie jasne, że w ofierze kultowej składana jest rzecz stworzona, która wyraża czy to postawę duchową oddania czci istocie czczonej, czy też zastępczo nawet samą osobę oddającą cześć istocie, do której skierowana jest ofiara. Przedmiot czy rzecz ofiarowywana ulega zniszczeniu względnie unicestwieniu, czy to w sposób rytualny (np. spalenie, spożycie) czy naturalny (pozostawienie na pożarcie dzikim zwierzętom czy na rozkład w procesie fizykalno-chemicznym). Innymi słowy: to, co jest ofiarowywane kultycznie, ulega przemianie, czego wyrazem jest zniszczenie.

Drugą kwestię rozpatrzmy najpierw osobno, czyli niezależnie od idei ofiarowania. Otóż sama w sobie wzięta, jest to formuła określająca Obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii (podawana we wielu dokumentach Kościoła). Są to dogmatyczne składniki Osoby Jezusa Chrystusa, wyrażające Jego pełną istotową Obecność: "ciało, krew i dusza" odpowiadają Boskiemu Człowieczeństwu, "bóstwo" jest odpowiednikiem Boskiej Natury Syna Bożego, który jest współistotny Ojcu (consubstantialis, ομοουσιος).

Przejdźmy teraz do formuły jako całości. Jest oczywiste, że należy ją rozumieć w sensie eucharystycznym. Cały Chrystus, zarówno jako Syn Boży jak też jako prawdziwy Człowiek, złożył Siebie Ojcu w ofierze na Krzyżu. Było to możliwe dzięki jedności Osoby, która od momentu Wcielenia zawiera także osobowość ludzką (krew, ciało i duszę). Celem Wcielenia było właśnie dokonanie jedynej i niepowtarzalnej, doskonałej Ofiary, która wypełnia i nieskończenie przewyższa wszystkie i wszelkie ofiary Starego Przymierza (mówi o tym dobitnie List do Hebrajczyków). Dlatego właśnie Syn Boży stał się Człowiekiem: On złożył swoje Człowieczeństwo w ofierze na krzyżu. Uczynił to jako Bóg-Człowiek, Syn Boży i syn Maryi Dziewicy, ale nie ofiarował Swego bóstwa lecz Swoje człowiecze życie, Swoje Człowieczeństwo (ciało, krew i duszę), gdyż tylko ono według naturalnych właściwości natury ludzkiej było śmiertelne (a po Zmartwychwstaniu jest nieśmiertelne).

Tak więc teologicznie poprawnie mówimy o Obecności "ciała i krwi, duszy i bóstwa" Jezusa Chrystusa w Eucharystii. Jednak niepoprawne - a właściwie heretyckie - jest mówienie o ofiarowaniu "ciała i krwi, duszy i bóstwa" Jezusa Chrystusa. Powiedzmy jeszcze raz, z prostego powodu: ponieważ sam Jezus Chrystus nie ofiarował, tzn. ani nie zniszczył, ani nie unicestwił, ani nie przemienił Swojego Bóstwa na krzyżu.

Mówienie o ofiarowaniu bóstwa Jezusa Chrystusa jest tylko wtedy logicznie spójne, gdy się to "bóstwo" rozumie jako niewspółistotne Ojcu, czyli różne od Boskiej Natury Boga Ojca, czyli jakby stworzone, a to jest nic innego jak pogląd judaizującej herezji ariańskiej.


Post scriptum

Oczywiście od dawna problem został zauważony i dyskutowany. Sprawę podnosił zwłaszcza wybitny profesor dogmatyki katolickiej i autor podręczników x. Wincenty Granat, a także x. Czesław Bartnik. Ich zastrzeżenia są tego samego rodzaju co wyrażone powyżej.

Zrzuty pochodzą z książki: Ewa K. Czaczkowska, Siostra Faustyna. Biografia świętej




Nie dziwią też próby obrony. Są one zasadniczo różne i ze sobą niespójne.

1.

X. Sopoćko twierdził, że ofiarowana jest Osoba Jezusa Chrystusa, która oczywiście obejmuje zarówno Człowieczeństwo jak też Bóstwo.

Ten argument jest nietrafny, gdyż zawiera pomieszanie natur. Zasadnicza jest prawda, że ofiara Kościoła jest uobecnieniem i włączeniem się w Ofiarę, którą złożył sam Jezus Chrystus. Jezus Chrystus nie ofiarował Swojej Osoby, gdyż jest jako Syn drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej współistotną Ojcu, lecz Swoje Człowieczeństwo. Jedność bosko-ludzkiej Osoby Jezusa Chrystusa, łączącej Bóstwo i Człowieczeństwo w jednym podmiocie działania, nie oznacza ani utraty przymiotów boskich ani ludzkich. Tym samym: o ile Osoba Jezusa Chrystusa jest prawdziwym Bogiem, nie może być ofiarowana. Może być ofiarowana wyłącznie jako Człowiek, czyli "ciało, krew i dusza". 

Dogmatyczna reguła "wymiany przymiotów" (communicatio idiomatum) dotyczy wyłącznie przyjęcia przymiotów drugiej natury, a nie utraty własnych przymiotów. Konkretnie: poprawne jest powiedzenie, że Syn Boży (w znaczeniu bosko-ludzkiej Osoby) umarł na krzyżu, podobnie jak powiedzenie, że Syn Maryi (w znaczeniu bosko-ludzkiej Osoby) odpuszczał grzechy i zbawił świat. Jednak herezją jest powiedzenie, że Bóstwo Jezusa Chrystusa umarło na krzyżu czy że Jego Człowieczeństwo (w znaczeniu natury ludzkiej) odpuszczało grzechy i zbawiło świat.

2.

X. Różycki argumentował, że "bóstwo" w tej formule nie oznacza natury boskiej lecz "Osobę Boską Jezusa" i tym samym może być ofiarowane. W ten sposób x. Różycki odszedł od linii argumentacji x. Sopoćki, pośrednio przyznając, że nie jest ona trafna.

Odpowiedź jest już częściowo zawarta w odpowiedzi na argumentację x. Sopoćki. Należy zauważyć sprzeczność zarówno wobec interpretacji słowa "bóstwo" u x. Sopoćki jak też wobec textu samej formuły.

Po pierwsze nic nie wskazuje na słuszność takiej interpretacji. Słowo polskie "bóstwo" w języku teologicznym jest zawsze synonimem "natury boskiej". Jedynie w języku potocznym może być synonimem słowa "bożek" czy "idol". Czyżby x. Różycki na prawdę uważał, że to drugie znaczenie mogło zostać użyte przez samego Pana Jezusa (według relacji s. Faustyny)?

Po drugie x. Różycki widocznie tutaj nie tylko rozróżnia, ale wprowadza podział między Osobą Syna Bożego w znaczeniu trynitarnym i Osobą Jezusa Chrystusa obejmującą Bóstwo i Człowieczeństwo. Ten podział jest teologicznie fałszywy, właściwie heretycki, gdyż stoi w sprzeczności z nauczaniem Soboru Chalcedońskiego o jedności bosko-ludzkiej Osoby Jezusa Chrystusa, czyli jedności przedwiecznego Syna Bożego i człowieczeństwa.

Po trzecie, x. Różycki fałszywie interpretuje słowa Soboru Trydenckiego, które zostały użyte w tej formule. Otóż formuła soborowa z całą pewnością mówi o tym, że w Eucharystii jest obecne nie tylko Człowieczeństwo ("ciało, krew, dusza"), lecz także Bóstwo Jezusa Chrystusa, czyli prawdziwy Bóg. Dlaczego więc nie można ofiarować tego Bóstwa? Ano dlatego, ponieważ czym innym jest orzeczenie o obecności, a czym innym orzeczenie o ofiarowaniu. To drugie może być wyłącznie włączeniem się do Ofiary Jezusa Chrystusa: On jako prawdziwy Bóg i prawdziwy Człowiek ofiarował Swoje Człowieczeństwo, nie Swoje Bóstwo, gdyż ani nie przestał być Bogiem, ani Jego Bóstwo nie uległo przemianie, a tym bardziej zabiciu. 

Po czwarte x. Różycki wskazuje na List do Efezjan na potwierdzenie swojej interpretacji. Jest to również nietrafne. Otóż przede wszystkim chodzi zapewne o List do Filipian 2,5-11: 


Te słowa w żaden sposób nie potwierdzają, jakoby Jezus Chrystus ofiarował Swoje Bóstwo, lecz mówią o Jego uniżeniu samego Siebie do postaci "sługi", bez zatracenia Boskości i  tym samym bez jej ofiarowania.

3.

Trzeci argument obrońców tej formuły wskazuje na tzw. modlitwę anioła z Fatimy.

Po pierwsze ta modlitwa jest znana dopiero z późniejszych zapisków s. Łucji i nie jest zawarta w aktach z 1930 r. zatwierdzających objawienia Matki Bożej z 1917 r. Tym samym ta modlitwa nie ma ze strony Kościoła żadnego potwierdzenia zgodności z wiarą katolicką czy nadprzyrodzoności.

Po drugie znamienna jest rzekoma wypowiedź s. Łucji wobec zastrzeżeń teologicznych odnośnie tych rzekomych słów anioła, mianowicie sarkastyczne zdanie, że "widocznie anioł nie studiował teologii". Otóż przede wszystkim musiałoby być solidnie poświadczone, że s. Łucja tak powiedziała. Gdyż taka wypowiedź odnośnie prawd wiary nauczanych przez Kościół uroczyście od starożytności z pewnością nie świadczy ani o szacunku dla asystencji Ducha Świętego w Kościele, ani o pokorze. Sprawa nie dotyczy bowiem jakichś drobiazgowych sporów teologicznych, lecz
- formuły dogmatycznej, która bez wątpienia została użyta w tym zdaniu, a której
- użycie w danym kontekście i znaczeniu uderza w elementarne zasady nauczania Kościoła odnośnie zarówno Osoby Jezusa Chrystusa jak też Jego dzieła zbawczego. 

W końcu po trzecie: przywoływanie tych słów w argumentacji jest właściwie przyznaniem, że zastrzeżenia teologiczne są słuszne, skoro pozostaje tylko cyniczny sarkazm.

Warto także odnotować, że niemiecki ksiądz i słynny pisarz katolicki Wilhelm Hünermann w swojej książce z 1954 r. - wydanej oczywiście z imprimatur kościelnym - podaje słowa tzw. modlitwy anioła z Fatimy nie zawierające ofiarowania bóstwa:




Sprawa jest o tyle poważna, że dotyczy nie tylko miejsca i znaczenia teologii w Kościele, lecz istoty wiary katolickiej. Według nauczania Kościoła nadprzyrodzony akt wiary nie jest ślepą uległością, wymagającą pogardy i odrzucenia racjonalnego, poprawnego myślenia (jak to jest zarówno w protestantyźmie, jak też w talmudyźmie i islamie). Wiara katolicka zakłada poprawne używanie zasad rozumowych, nawet myślenia filozoficznego we właściwym sensie. Argumenty rozumowe zarówno podprawadzają do aktu wiary, jak też mu towarzyszą, wspierają, a także czerpią nadprzyrodzone światło z prawd objawionych. Naucza o tym zwłaszcza Sobór Watykański I, a także Sobór Watykański II. Tak więc chodzi ostatecznie o istotę i charakter wiary katolickiej.

31 komentarzy:

  1. Czcigodny Księże dziękuję za to wyjaśnienie. Mam wrażenie, że koresponduje ono (przynajmniej w warstwie objaśnienia choć niekoniecznie konkluzji) z wywodem ks. Czesława Bartnika (https://www.google.pl/url?sa=t&source=web&rct=j&url=http://www.dogmatyka.pl/TwP/2,2/TwP_02,2(2008)267-270.pdf&ved=2ahUKEwix35H2r_XZAhUpAZoKHR_xBMIQFjAAegQICBAB&usg=AOvVaw0Ss7TWdW3XyhR2A2S3r1cK). Mam jednak pytanie o wnioski płynące z tego wyjaśnienia. Czy zatem odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego w obecnym kształcie wiąże się z wypowiadaniem heretyckich sformułowań? A w związku z tym kolejne: czy (czasem przecież zadają ją spowednicy) albo jak odmawiać właściwie koronkę?
    Z góry Bóg zapłać za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Formuła "ofiaruję Ci... Bóstwo" jest heretycka, aczkolwiek wielu, także duchownych nie zdaje sobie z tego sprawy i nie są gotowi przyjąć tego faktu do wiadomości.

      Istnieje starsza forma Koronki do Miłosierdzia Bożego, nie zawierająca błędów teologicznych i zatwierdzona przez władze kościelne. Można są znaleźć w starszym modlitewnikach, obecnie także w internecie (wystarczy wpisać w wyszukiwarkę: starsza koronka do Miłosierdzia Bożego).

      Usuń
  2. Nie mam facebooka dlatego swoje pytanie zadam tutaj, bo pośrednio odnosi się ono do "koronki" i samej św. Faustyny. Otóż, jeśli przekazana przez nią modlitwa zawiera błąd teologiczny, to czy Kościół słusznie ogłosił ją świętą? Idąc dalej czy zdarzyła się w historii Kościoła "desakralizacja" jakiejś osoby z uwagi na rewizję poglądu na temat jej świętości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są tutaj różne kwestie.
      Kluczowa jest kwestia pochodzenia rzekomych objawień danych s. Faustynie. Z powodu ich treści - o której tutaj mowa - nie mogą one pochodzić od Boga. To jednak zasadniczo nie wyklucza osobistej świętości danej osoby, nawet jeśli uległa złudzeniu szatańskiemu, mimo - a może właśnie z powodu - poddania się kierownictwu duchowemu danego spowiednika.
      Drugą kwestią jest wiarygodność s. Faustyny, tzn. czy i na ile wiarygodne są jej zapiski znane obecnie. Tutaj sprawa jest także skomplikowana, gdyż jest wiele dziwnych okoliczności, które mogą podważać autentyczność znanej obecnie wersji "Dzienniczka".
      W końcu jest kwestia samej treści "Dzienniczka", zakładając jego autentyczność czyli pochodzenie od s. Faustyny. Otóż nie trzeba być wytrawnym teologiem, by dostrzec poważne problemy, jak wysławianie s. Faustyny ponad wszystkich świętych wraz z Matką Bożą. Normalny katolik o zdrowym wyczuciu już nawet spontanicznie dostrzega w czymś takim mamienie szatańskie. Brak tego wyczucia źle świadczy o cnotach teologalnych u danej osoby. Tym samym należy mieć poważne wątpliwości co do osobistej świętości s. Faustyny.
      Na koniec: po Soborze Watykańskim II wyrzucono z kalendarza liturgicznego cały szereg świętych czczonych od wielu wieków. Jest to dowód na to, że jest możliwa "dekanonizacja" przynajmniej formalnie. Tym samym możliwe jest - a nawet bardzo prawdopodobne - usunięcie z kalendarza liturgicznego osób kanonizowanych według znacznie okrojonych zasada po Vaticanum II.

      Usuń
    2. Co zrobić, kiedy we wspólnocie odmawiana jest Koronka? Mogę w niej uczestniczyć, ale przemilczać w duchu słowa o ofiarowaniu Bóstwa?

      Czy lepiej jest modlić się indywidualnie, ale nie korzystać z wersji s. Faustyny, tylko z wersji ks. Andrasza?
      Generalnie jeżeli modlę się indywidualnie, to preferuję Różaniec, gdyż jest to bardzo istotna modlitwa i ważna dla Matki Bożej, Matki Miłosierdzia, która może u swego Syna wszystko nam wyprosić.

      Usuń
    3. Jeśli można uniknąć udziału, należy unikać. Jeśli udział jest obowiązkowy, to wcale nie odmawiać albo przynajmniej pomijać ofiarowanie Bóstwa. Albo odmawiać w tym czasie modlitwę bezsprzecznie uznaną przez Kościół jak tradycyjną koronkę do Miłosierdzia Bożego albo różaniec.

      Usuń
  3. http://archiwum.rycerzniepokalanej.pl/articles.php?article_id=72

    Chciałem zapytać o wyjaśnienie w przytoczonym linku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "W Koronce nic nie wskazuje na to, żeby "Bóstwo Jezusa" rozumieć tylko jako Jego Boską naturę, wspólną wszystkim Osobom Trójcy. Jest wręcz przeciwnie - skoro mówi się o "Bóstwie Jezusa", a nie o "bóstwie" po prostu, to rozumie się je jako coś przynależnego tylko Drugiej Osobie Boskiej. A tym, co się wyróżnia, jest właśnie Osoba Jezusa, którą modlący się ofiarowuje Ojcu."

      Czy to nie jest właśnie herezja ariańska, która odróżnia Bóstwo Ojca od Bóstwa Chrystusa?
      Bóstwo jest JEDNO, a więc TO SAMO.

      "co się wyróżnia, jest właśnie Osoba Jezusa, którą modlący się ofiarowuje Ojcu."
      Ale w treści modlitwy nie ma słów:"ofiaruję Ciało, Krew, Duszę i Osobę Jezusa", tylko "ofiaruję Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Jezusa Chrystusa".

      Usuń
    2. To jest jedynie powtórzenie oficjalnej narracji sanktuarium łagiewnickiego, bez jakiejkolwiek wartości argumentacyjnej. Czyli prymitywna propaganda, nic więcej.

      Usuń
  4. "W końcu jest kwestia samej treści "Dzienniczka", zakładając jego autentyczność czyli pochodzenie od s. Faustyny. Otóż nie trzeba być wytrawnym teologiem, by dostrzec poważne problemy, jak wysławianie s. Faustyny ponad wszystkich świętych wraz z Matką Bożą." - mógłby Ksiądz to sparafrazować bo nie rozumiem trochę.
    św. Faustyna sam się wysławia czy wierni?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzekome słowa Pana Jezusa do niej - zapisane w "Dzienniczku" - tak ją wywyższają.

      Usuń
    2. Nie wydaje mi się, żeby w Dzienniczku (co do którego również mam wątpliwości), były jakieś fragmenty, które stawiały by św. Faustyne ponad Matke Bożą. To by nie przeszło nawet w posoborowiu, może to kwestia kontekstu itp. Jeśli Ksiądz może to prosze podać ów fragmenty.

      Usuń
    3. Polecam tę serię: https://www.youtube.com/watch?v=yI5_4Pi0e8w
      Tu jest sporo przykładów

      Usuń
    4. Dankon pro via partopreno en la diskutado :-)

      Usuń
    5. Ja podam: Dz 707 "Teraz wiem, że kochasz mnie nie dla łask i darów, które ci okazuję, ale wola Moja droższa ci jest niż życie. Dlatego łączę się z tobą tak ściśle, jak z żadnym innym stworzeniem".
      Nasuwa się pytanie na przykład takie: czyli bardziej niż z Maryją?

      Usuń
    6. To jest właśnie jedno z wielu bluźnierstw "Dzienniczka".

      Usuń
  5. Odnośnie jeszcze ofiarowania człowieczeństwa (pytanie też zadał już ktoś pod innym wpisem, ale nie widziałem odpowiedzi). Czy nieśmiertelna dusza, która przecież nie mogła zostać unicestwiona, również została przez Chrystusa ofiarowana?
    Jak rozumieć księdza słowa: "Może być ofiarowana wyłącznie jako Człowiek, czyli 《ciało, krew i dusza》" ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ofiarowanie nie oznacza unicestwienia. Także ciało jest w ofiarowaniu zabite, nie unicestwione. W przypadku duszy ofiarowanie polega na udziale w śmierci, czyli oddzieleniu od ciała, przez co dusza doświadcza swego rodzaju braku (dlatego właśnie ostatecznie jest zmartwychwstanie).

      Usuń
  6. Co Xsiądz sądzi o argumentacji o koronce zawarte w poniższym linku?

    https://myslkatolicka.blogspot.com/2021/02/potepienie-nabozenstwa-do-miosierdzia.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy: "Ja podam: Dz 707 "Teraz wiem, że kochasz mnie nie dla łask i darów, które ci okazuję, ale wola Moja droższa ci jest niż życie. Dlatego łączę się z tobą tak ściśle, jak z żadnym innym stworzeniem".
    Nasuwa się pytanie na przykład takie: czyli bardziej niż z Maryją?"

    Analogicznie: "Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary." (Matt. 8:10 BTP)"
    Czy to znaczy, że setnik miał większą wiarę niż Matka Pana? A może, że Maryja nie była częścią Izraela? A może w obu przypadkach chodziło o hiperbolę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa Pana Jezusa odnoszą się ewidentnie do ludzi, których nauczał, nie do wszystkich wierzących. To jest jasne w kontekście. Natomiast słowa z "Dzienniczka" odnoszą się do s. Faustyny z jednej strony oraz do wszystkich stworzeń z drugiej strony, więc nie można ich obronić.

      Usuń
  8. Z cały szacunkiem, mam inne zdanie. Oczywiście, że ważny jest kontekst. Obie te wypowiedzi przy wszystkich różnicach mają jedno wspólne – charakter wypowiedzi, której nie można brać dosłownie, bo jest hiperbolą. Myślę, że Ksiądz Doktor zgodzi się ze mną, że Matka Pana należała do osób, które Pan Jezus nauczał, i że wśród wszystkich uczniów była pierwszą uczennicą, bo miała największą wiarę. Tak samo to Ona jest tą, która wśród wszystkich stworzeń zajmuje miejsce uprzywilejowane, tzn. pierwsze, i że Pan łączy się z Nią najściślej ze wszystkich stworzeń. I jeśli ta cytowana przeze mnie wypowiedź Pana zapisana w Ewangeliach nie jest powodem dla Księdza do odrzucenia Ewangelii, prosta uczciwość intelektualna domaga się, żeby z powodu analogicznej wypowiedzi zapisanej Dzienniczku nie odrzucać Dzienniczka.
    ***
    Ten wpis jest jednak o czymś innym. Widzę, że Dzienniczkowi poświęca Ksiądz Doktor inne wpisy. Natomiast jeśli chodzi o temat tego wpisu, to najpierw drobna uwaga odnośnie cytatu biblijnego. Pisze Ksiądz: „Po czwarte x. Różycki wskazuje na List do Efezjan na potwierdzenie swojej interpretacji. Jest to również nietrafne. Otóż przede wszystkim chodzi zapewne o List do Filipian 2,5-11:”
    Myślę, że ks. Różycki miał na myśli Ef 5,2: „(…) i postępujcie drogą miłości, bo i Chrystus was umiłował i samego siebie wydał za nas w ofierze i dani na woń miłą Bogu”.
    ***
    Natomiast do treści modlitwy: „Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.” Oczywiście nie chodzi tu o składnie ofiary w znaczeniu kultycznym, czyli nie jest to składanie Bogu Ojcu ofiary z bóstwa Jezusa, (coś takiego nie jest możliwe) ale raczej ofiarowanie czyli zanoszenie Bogu Ojcu ofiary złożonej przez Pana i obecnej w Eucharystii. Nie ma w tym nic heretyckiego, ale jest dobre, słuszne i zbawienne. I wielka szkoda, że Czcigodny Ksiądz odwodzi innych od odmawiania koronki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nic nie wskazuje na hiperbolę, ani w jednym ani w drugim przypadku. Słowa Pana Jezusa "takiej wiary" - biorąc dokładnie - nie mówią o wielkości wiary, lecz o rodzaju wiary. Wiara Matki Najświętszej była innego rodzaju, w pewnym sensie z innej ligi, gdyż jest to osoba wyjątkowa. I jeszcze raz: te słowa odnoszą się w sposób jasny do publiczności, którą Pan Jezus nauczał, a nic nie wskazuje na to, by Matka Najświętsza należała do niej. W słowach tych Pan Jezus stawia tego człowieka za wzór wiary, zaś Jego Matka, której wiara miała jeszcze pozostawać w ukryciu, miała wiarę niedoścignioną, ponad wszelkimi wzorami, co dopiero potem Pan Jezus objawił Apostołom i nam.
      Zupełnie inaczej sprawa wygląda w słowach z "Dzienniczka", które są proste i jasne. Nic nie wskazuje na ich sens przenośny czy hiberboliczny.
      Zresztą jest wiele powodów do odrzucenia nadprzyrodzonego pochodzenia "Dzienniczka". To jest tylko jeden z przykładów bluźnierstw w nim zawartych.

      2. Także Ef 5,2 nie stanowi dowodu na korzyść ofiarowania Bóstwa. Wydanie siebie należy oczywiście rozumieć w połączeniu z Listem do Hebrajczyków rozdz. 10, gdzie jest ewidentnie mowa o związku Ofiary Chrystusa z Jego Wcieleniem, czyli Człowieczeństwem. Tym samym jasne jest, że Chrystus ofiarował Ojcu swoje Człowieczeństwo, nie Bóstwo, które przecież jest współistotne Ojcu. Owo "siebie" jest uprawnione na podstawie unii hipostatycznej, gdyż Osoba (czyli hipostaza) Jezusa Chrystusa obejmuje także człowieczeństwo. W żaden sposób nie jest powiedziane, że Chrystus wydał swoje Bóstwo za nas.

      3. Po pierwsze, jest mowa dosłownie o ofiarowaniu, nie o przynoszeniu. Po drugie, jaki charakter miałoby mieć owo przynoszenie jeśli nie kultyczny? Chodzi przecież ewidentnie o duchowe włączenie się w Ofiarę Jezusa Chrystusa. Tutaj można mieć pewne zastrzeżenia, ale wystarczy odróżnić między ofiarą sakramentalną a duchową. Natomiast na czym polega heretyckość, a nawet wręcz apostacki charakter ofiarowania Bóstwa Jezusa Chrystusa, wyłożyłem już wielorako, zwłaszcza opierając się na interpretacji podanej przez x. Różyckiego. Moim obowiązkiem jako teologa i kapłana jest wskazywanie na to i ostrzeganie w trosce o wiarę i zbawienie dusz. Mamy bowiem do czynienia z podstępnym oszustwem na potężną skalę. Jednak prawda kiedyś na pewno zwycięży.

      Usuń
  9. Teza: Syn Boży stał się Człowiekiem: On złożył swoje Człowieczeństwo w ofierze na krzyżu. Uczynił to jako Bóg-Człowiek, Syn Boży i syn Maryi Dziewicy, ale nie ofiarował Swego bóstwa lecz Swoje człowiecze życie, Swoje Człowieczeństwo (ciało, krew i duszę), gdyż tylko ono według naturalnych właściwości natury ludzkiej było śmiertelne (a po Zmartwychwstaniu jest nieśmiertelne).
    Odp. Jest tu negacja tego, że Syn Boży w momencie wcielenia opuszczając Niebo przerwał łączność z Ojcem w Swojej Boskiej świadomości. Jest to też negacja tego, że Ojciec również złożył ofiarę posyłając Syna i tracąc z nim świadomą łączność. Został użyty zbyt duży kwantyfikator. Otóż to, co stanowi istotę Trójcy co do sposobu bytowania jest JESTEM. Co do zaś sposobu poznania istotą jest miłość. Sposób bytowania w momencie wcielenia w Synu Bożym się nie zmienił. Zmienił się natomiast sposób poznania miłości do Ojca i Ducha z Boskiej na ludzką. Przy wcieleniu zarówno Ojciec, Syn jak i Duch Święty ponieśli dokładnie tą samą ofiarę kenozy czyli uniżenia poznawania siebie nawzajem. Ofiarowanie bóstwa Syna Ojcu nastąpiło na krzyżu gdy Jezus zawołał: "Eloi, Eloi, lema sabachthani, to znaczy: Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił". Jezus mówi nie Ojcze lecz Boże co oznacza, że opuścił Go jako człowieka sposób poznania Ojca i Ducha. Dlatego też mówi dwukrotnie "Eloi" (Elohim dosł. Bogowie). W tym momencie co do sposobu poznania złożyły jednocześnie Trzy Osoby Boskie. Taki sposób był konieczny z tego powodu, że żeby grzech był zupełnie wymazany musiało znaleźć się jakieś "puste" miejsce w świadomości Bożej gdzie grzech mógłby zostać anihilowany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykro mi, to są herezje i bluźnierstwa, nie mające żadnych podstaw ani w Piśmie św., ani w Tradycji, ani w Magisterium Kościoła. To jest natomiast taka sama linia rozumowania jak u x. Różyckiego: zepchnięcie Bóstwa do poziomu stworzeń.
      Słowa Pana Jezusa na krzyżu są modlitwą wziętą z Psalmu 22. Jest to modlitwa wyrażająca właśnie człowieczeństwo Jezusa Chrystusa, a Jego Bóstwo zawsze pozostawało istotowo zjednoczone z Bóstwem Ojca i Ducha Świętego.

      Usuń
  10. file:///C:/Users/Dawid/Downloads/8546-Tekst%20artyku%C5%82u-22249-1-10-20200407.pdf
    Mógłby xiądz odnieść się do tego? I czy można modlić się tą Koronką z zamienieniem "Bóstwa" na "Osobę"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Link nie jest dostępny.

      Zastąpienie słowa "Bóstwo" przez słowo "Osoba" nie ma sensu, ponieważ "krew, ciało i dusza" oznaczają człowieczeństwo, a Osoba Jezusa Chrystusa łączy w sobie Bóstwo i Człowieczeństwo. Teologicznie poprawne byłoby natomiast ofiarowanie Osoby, czyli nie wyliczając dodatkowo z osobna krwi, ciała i duszy.

      Usuń
    2. Taki "link" to zaledwie adres lokalny i będzie działał tylko na komputerze na którym go wygenerowano i na którym znajduje się ten plik. W celu udostępnienia na zewnątrz, niezbędne jest umieszczenie go na serwerze.

      Usuń

X. Oko a prawda

  Już od dłuższego czasu bywam pytany o x. Dariusza Oko, który staje się coraz słynniejszy. Wpierw nie wiedziałem wiele o nim, właściwie nic...