Jeden z P. T. Czytelników wskazał mi na kanał o bardzo ambitnej nazwie "Panarion" (w nawiązaniu do słynnego dzieła św. Epifaniusza z Salamis, tak więc człowiek ma bardzo wysokie mniemanie o sobie), prowadzony przez anonimowego człowieka, który podobno nazywa się Adrian Skoczkowski. Chodzi o jego wypowiedź krytyczną odnoszącą się do tez pewnej "influenserki", konkretnie w temacie tzw. sexu oralnego. Nie znam tego człowieka i nic o nim nie wiem. Po zapoznaniu się z jego wystąpieniem muszę niestety stwierdzić, że bardzo wyraźnie nie jest ono dostateczne, a właściwie jest niedostateczne, gdyż zawiera szereg zasadniczych błędów a nawet kłamstw, wykazując przy tym ignorancję, niechlujstwo i zmyślanie. O niechlujstwie świadczy chociażby fakt, że cytując św. Alfonsa nie jest w stanie rozszyfrować skrótów nazwisk, których używa święty:
A wystarczyłoby zaglądnąć do ostatniego tomu "Theologia moralis", gdzie wszystkie te skróty są wyjaśnione. Wygląda więc na to, że ten człowiek nie zapoznał się rzetelnie ze źródłem, którym się posługuje i które obficie cytuje. Także jego tłumaczenie części podstawowych pojęć łacińskich z teologii moralnej wskazuje na brak ich właściwego zrozumienia, a nawet na ich fałszowanie:
On uporczywie powtarza "naczynie uporządkowane" zamiast "narząd właściwy", "sodomia doskonała" zamiast "sodomia zupełna (całkowita)", "niedoskonałe akty" zamiast "niecałkowite akty", "dług małżeński" zamiast "powinność małżeńska". Widać, że nie ma wiele pojęcia o łacinie, a polega prymitywnie na tłumaczeniu przez maszyny internetowe.
Zafałszowanie pojęć ma oczywiście konsekwencje dla treści, a ten człowiek porwał się na tłumaczenie z łaciny dość wyraźne nie dysponując wystarczającą wiedzą językową i merytoryczną. Zapał należy oczywiście docenić, jednak potępić należy brak rzetelności i zbytnią pewność swoich umiejętności, co ma fatalne skutki dla całości.
O wiele ważniejsze, wręcz istotne są fałszywe tezy wypowiadane przez tego człowieka, świadczące już o poważnej ignorancji teologicznej, jak zwłaszcza:
Tak więc Skoczkowski zawęża nauczanie Kościoła do oficjalnych orzeczeń ex cathedra, co jest oczywiście błędne. W Kościele jest tak, że urząd nauczycielski (Magisterium Ecclesiae) w sensie ścisłym swoimi orzeczeniami ingeruje jedynie i dopiero wtedy, gdy dana kwestia jest niejasna bądź pojawiają się poważne błędy zagrażające dobru ogólnemu całego Kościoła bądź jego części. Innymi słowy: oficjalnego orzeczenia Magisterium w kwestii tzw. sexu oralnego nie ma dotychczas dlatego, ponieważ do niedawna, dokładnie mniej więcej do Vaticanum II sprawa była oczywista i nie wymagająca ingerencji Stolicy Apostolskiej, gdyż powszechnie w Kościele przestrzegano nauczania św. Tomasza z Akwinu oraz św. Alfonsa Liguori. Równocześnie kanonizacja tego ostatniego, a zwłaszcza ogłoszenie go przez papieża Doktorem Kościoła (przez Piusa IX w 1871 r.) oraz patronem teologów moralnych (przez Piusa XII w 195o r.) jest wyraźnym i jednoznacznym poparciem nauczania tegoż i postawieniem go za wzór. Tym samym nauczanie św. Alfonsa nie jest jednym z możliwych głosów we wielości opinii teologicznych, lecz wedle decyzji Magisterium Kościoła jest nauczaniem wzorcowym i materialnie nieomylnym, choć nie zostało formalnie zdefiniowane dogmatycznie. Każdy absolwent teologii katolickiej powinien wiedzieć, że nieomylne są nie tylko uroczyste definicje dogmatyczne, lecz tę rangę materialnie ma każde nauczanie powszechne i stałe, a do tego z całą pewnością należy nauczanie św. Alfonsa w kwestii tzw. sexu oralnego czy ogólniej sodomii.
Następnie Skoczkowski przytacza we własnym tłumaczeniu (dość ułomnym, chyba zerżniętym z google translator czy z czegoś podobnego) kilka fragmentów pochodzących z "Theologia moralis" św. Alfonsa (zresztą nie wypowiadając nawet jego nazwiska prawidłowo). Sprawdzenie ich w oryginale jest dość trudne, ponieważ on nie podaje miejsca tych rzekomych cytatów w oryginale. Jednak z całą pewnością ten człowiek popełnia kilka przekłamań (mam nadzieję, że nieświadomie), gdyż jego "tłumaczenia" mają we wielu miejscach niewiele wspólnego z oryginałem.
Skoczkowski odnosi się wyłącznie do tomu VI, traktat VI, rozdział 2, od numeru 915, z zupełnym pominięciem wcześniejszego wykładu z tomu III (o przykazaniu VI, od numeru 464), do którego sam św. Alfons odsyła. Jest to poważny błąd metodologiczny i hermeneutyczny, gdyż w tomie III święty dokonuje wykładu systematycznego, czyli fundamentalnego i zasadniczego dla zrozumienia także niniejszej kwestii. Nie będę szczegółowo przedstawiał i analizował wypowiedzi Steczkowskiego, gdyż są one chaotyczne, niechlujne, w istotnych częściach wręcz fałszywe i budujące skrajnie fałszywą narrację, jak chociażby umieszczanie nauczania św. Alfonsa po stronie tzw. rygoryzmu. Fałszywe jest przedstawianie przez Skoczkowskiego także treści podręcznika jezuity Hieronima Noldin'a, na który zresztą wskazywałem w poprzednich wpisach w temacie. Przedstawię natomiast właściwe, faktycznie podawane przez tychże teologów treści, gdyż wystarczająco przeczą one prezentacji Skoczkowskiego. Wygląda na to, że Skoczkowski wprawdzie czyta, lecz niechlujnie, i następnie na podstawie takiej wypaczonej lektury formułuje swoją teoryjkę ogólną, która jest oczywiście urojeniem, czyli fałszywa i do odrzucenia.
Tą główną teoryjką - oprócz rzekomo braku nauczania Kościoła w tej kwestii - jest twierdzenie, jakoby
- św. Alfons reprezentował jedynie prywatne czyli niewiążące stanowisko teologiczne
- to stanowisko reprezentowało nurt rygorystyczny pośród teologów moralnych
- nie było zgody w tej kwestii pośród katolickich teologów moralnych
- z czasem następowało odejście od "rygoryzmu" św. Alfonsa, czego przykładem ma być pogląd jezuity H. Noldin'a.
Wszystkie te tezy są FAŁSZYWE. Oto dowody:
W tomie III, ks. 4, traktat 4, rozdział 2 (nr 464-466) św. Alfons omawia kwestię: "jakie są rodzaje lubieżności spełnionej przeciwnej naturze?". Wymienia następujące rodzaje:
1. przy różnicy płci i przez narządy właściwe, lecz w sposób niewłaściwy, powodujący niebezpieczeństwo dla nasienia złożonego w łonie
2. spowodowanie wypływu nasienia poza łonem
3. sodomia niepełna (imperfecta), czyli spółkowanie między osobami różnej płci poza narządem właściwym do prokreacji
4. sodomia pełna (perfecta), czyli spółkowanie między osobami tej samej płci, oczywiście poza narządem właściwym do prokreacji.
Następnie św. Alfons podaje, że sodomia polega na spółkowaniu poza właściwym narządem, zarówno w przypadku osób różnej płci jak też tej samej płci. Różnice między teologami dotyczą jedynie określenia pojęcia sodomii, tzn. czy istotą tego pojęcia jest niewłaściwość narządu, czy niewłaściwość płci. Wszyscy teologowie są więc zgodni co do tego, że spółkowanie narządem niewłaściwym do prokreacji jest grzeszne.
W tomie VI, ks. 6. traktat 6, rozdz. 2 "o używaniu małżeństwa" św. Alfons mówi między innymi o niewłaściwych sposobie współżycia (nr 915-916).
Najpierw zauważa, że spółkowanie poza narządem właściwym dla prokreacji jest nazywane przez jednych teologów "prawdziwą sodomią" (vera sodomia), zaś przez innych "grzechem ciężkim przeciw naturze" (grave peccatum contra naturam). Taki akt, o ile wykluczone jest wylanie nasienia poza łonem żony, jest uważane przez niektórych teologów za grzech lekki, aczkolwiek za godny potępienia.
Doktor Kościoła omawia wprost kwestię: "czy mąż grzeszy śmiertelnie (peccet mortaliter) zaczynając kopulację w narządzie niewłaściwym, by potem ją dokończyć w narządzie właściwym?". Jak zwraca uwagę, niektórzy teologowie odpowiadają na to pytanie negatywnie, o ile w takim akcie nie ma niebezpieczeństwa wylania nasienia poza łonem. Uzasadnieniem jest tutaj, iż dotyk narządów płciowych między małżonkami nie jest niedozwolony pod grzechem ciężkim. Według św. Alfonsa jednak powszechna i prawdziwsza jest opinia innych teologów, według których taki akt jest prawdziwą sodomią, aczkolwiek niepełną.
Następną kwestią jest: "czy grzechem ciężkim jest pocieranie męskiego narządu płciowego męża w okolicy przedniego narządu żony?". Jak podaje św. Alfons, niektórzy teologowie odpowiadają negatywnie, gdyż dotykanie warg narządu przedniego (os vasis praeposteri) żony nie jest ukierunkowane na spółkowanie sodomickie. Jednak prawdziwsza jest opinia innych teologów, gdyż taki dotyk zwykle nie może się odbyć bez pożądania sodomickiego, czyli upodobania w takiej przyjemności.
Jak widać, w żaden sposób spółkowanie sodomickie - czyli narządem niewłaściwym do prokreacji - nie jest uznawane za bezgrzeszne. Różnice zdań między teologami dotyczą wyłącznie definicji pojęcia sodomii oraz ciężaru grzechu pod pewnymi warunkami. Zaś św. Alfons opowiada się za opinią większości teologów, nigdy nie forsując swojej.
Podobnie rzecz się ma z podręcznikiem jezuity x. Hieronima Noldin'a: nie ma w nim NIC, co by stanowiło choćby cień uznania "sexu oralnego" za bezgrzeszny. Wręcz przeciwnie.
X. Noldin, którego z całą pewnością nie można zaliczyć do rygorystów moralnych, poświęca w swojej Summa Theologiae moralis specjalny tomik tematyce VI przykazania oraz małżeństwa.
Według niego sodomia jest jednym z grzechów przeciw pierwszemu i istotnemu celowi małżeństwa jakim jest prokreacja. Zgodnie z definicją podaną przez św. Alfonsa, sodomią niepełną (imperfecta) jest penetracja przez męża narządu żony niewłaściwego dla prokreacji. Jest to zawsze grzech ciężki, jeśli odbywa się za zgodą obydwojga małżonków. Także pozytywne współdziałanie w sodomii nie jest nigdy dozwolone. Z poważnej przyczyny (jak jedność małżeństwa, pokój w rodzinie) wolno jest żonie nie opierać się takiemu aktowi ze strony męża, ale po następującymi warunkami:
- przyzwolenie jest konieczne dla ochrony przed większym złem
- żona nie zgadza się wewnętrznie na przyjemność płynącą z takiego aktu.
Noldin zaznacza, że nieuporządkowane czy wręcz obrzydliwe akty intymne małżonków, które same w sobie nie są przeciwne naturze aktu małżeńskiego czyli prokreacji, nie muszą być grzechem ciężkim. Gdy nie zachodzi pożądanie sodomickie, to nie są grzechem ciężkim następujące przypadki:
- zaczęcie spółkowania w narządzie niewłaściwym do prokreacji z zamiarem dokonania w narządzie właściwym
- dotykanie narządem płciowym męża niewłaściwego dla prokreacji narządu żony, o ile nie ma niebezpieczeństwa wylania nasienia poza łonem.
Są to więc zasady identyczne z tym podanymi przez św. Alfonsa: spółkowanie narządem niewłaściwym do prokreacji jest zawsze grzechem, także wtedy, gdy odbywa się jako wstęp do właściwego spółkowania, choć pod pewnymi warunkami nie jest grzechem ciężkim. Jedynie poddanie się z poważnych przyczyn aktowi sodomickiemu ze strony męża nie jest grzeszne, aczkolwiek pod pewnymi warunkami.
Porównanie tych danych z niechlujnym gadaniem Skoczkowskiego prowadzi nieuchronnie do pytania, jak on może aż tak bezczelnie kłamać. Nie umie czytać? Nie chciało mu się uważnie i rzetelnie czytać? A może jednak ma on zamiar oszukiwać katolików na doraźny użytek? Może kiedyś zbliżymy się do odpowiedzi na te pytania.