Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sawa P.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sawa P.. Pokaż wszystkie posty

Czy Marija jest Pośredniczką łask wszelkich?



(źródło tutaj)

Temat stał się w Polsce ostatnio dyskutowany, zapewne pod wpływem pewnych głosów z Watykanu, a ostatecznie z powodu dążeń i tendencyj ekumaniackich, na co wskazują powiązania osób, które temat wszczynają. Są to bowiem osoby powiązane z tzw. charyzmatyzmem, czyli paraprotestanckim "ruchem" wewnątrz struktur Kościoła. Dywersyjny charakter tego "ruchu" ukazuje się nierzadko w postaci formalnej apostazji "grup modlitewnych" (przykłady tutaj). Niemniej niebezpieczna jest pełzająca apostazja poszczególnych osób, pozostających w formalnych strukturach Kościoła, ale głoszących herezje i poważne błędy, zwodzące odbiorców małymi krokami ostatecznie ku protestantyzmowi, jak internetowe "gwiazdy" typu o. Recław, o. Nowak, o. Szustak, M. Zieliński, M. Kapusta i inni mniej znani. Ostatnio wybił się x. Przemysław Sawa, działalności którego musiałem się nieco przyjrzeć. Właściwie nie jest zaskakujące, że włączył się on w chór paraprotestanckich "teologów" także w temacie mariologicznym. Oto jego wypowiedzi w jednej z dyskusyj internetowych:








X. Sawa twierdzi więc:

1. Marija nie jest Pośredniczką łask wszelkich.
2. Pośrednictwo to "cecha Boga".
3. Bóg nie musi zawsze działać przez Mariję.
4. Takie jest nauczanie Kościoła, a mówienie o powszechnym pośrednictwie Mariji jest "teologiczną głupotą".

X. Sawa nie podaje żadnych źródeł na poparcie swoich tez. Jedyną podstawą są dla niego słowa z Listu do Efezjan (3,12):



No cóż, wystarczy proste, trzeźwe myślenie na poziomie najwyżej gimnazjalnym, by dostrzec, że nie ma tutaj ani śladu zaprzeczenia pośrednictwu Matki Chrystusowej.

Tym samym kłamstwem jest teza 4, tak więc x. Sawa popełnia ewidentne oszustwo na odbiorcach.

Jedynie gwoli rzetelności wspomnę, że mówienie, jakoby pośrednictwo było "cechą Boga", świadczy nie tylko o zupełnej ignorancji teologicznej, lecz już nawet o braku elementarnie logicznego myślenia, gdyż
- pośredniczenie jest z definicji funkcją, nie cechą,
- Bóg jest sprawcą łask wszelkich, nie pośrednikiem.

Generalnie wypowiedź x. Sawy wpisuje się w typowy dla protestantów sprzeciw wobec kultu maryjnego, zwłaszcza tytułu "Pośredniczki". Z charakterystycznym prymitywizmem w podejściu do Pisma św., heretycy stale powołują się na słowa św. Pawła o "jedynym Pośredniku między Bogiem i ludźmi" (1 Tm 2, 5), którym jest Jezus Chrystus. Naśladowcami i sojusznikami herezji protestanckiej także w tej kwestii byli janseniści, a także pojedyncze głosy protestantyzujących katolików jak zwłaszcza świecki prawnik Adam Widenfeldt, niemiecki autor pamfletu przeciw katolickiej pobożności maryjnej, który to pamflet został umieszczony na indexie ksiąg zakazanych. Znamienny jest, że "sobór" anglikańskich heretyków z 1867 r., jak wiadomo blisko powiązanych nie tylko z władcami angielskimi lecz także z masonerią, wzywał do "unikania wywyższania Najświętszej Mariji Dziewicy jako Pośredniczki zastępującej swojego Syna", co jest oczywiście absurdalne i właściwie nie dotyczy teologii i pobożności katolickiej.

Przejdźmy do sedna rzeczy, czyli do kwestii, czy Marija według teologii katolickiej i tym samym w świetle nauczania Kościoła jest Pośredniczką łask wszelkich czy nie jest. Temat jest oczywiście dość obszerny i wymaga właściwie osobnego traktatu. Mogę go tutaj jedynie przedstawić skrótowo.

Należy zacząć od tego, że 12 stycznia 1921 roku papież Benedykt XV zaaprobował texty liturgiczne (formularz Mszy św. i Oficjum) na obchody święta Najświętszej Mariji Dziewicy, Pośredniczki Łask Wszelkich:


Tym samym prawda o powszechnym pośrednictwie Matki Chrystusowej ma zatwierdzenie papieskie jako zwyczajne nauczanie Kościoła. Oracja mszalna mówi wprost, że Bóg ustanowił Ją "naszą Pośredniczką" u Siebie.

Już papież Pius IX w swojej bulli "Ineffabilis Deus" ogłaszającej dogmat o Niepokalanym Poczęciu (1854) powiedział:
"Najświętsza Dziewica jest dla całego świata najpotężniejszą u Swoje Syna pośredniczką i wyjednawczynią (Mediatrix et Conciliatrix)."
Tym samym jest to prawda wiary katolickiej, aczkolwiek nie wchodząca w skład samej definicji dogmatycznej.

Leon XIII w swojej encyklice o różańcu Fidentem piumque (1896) nazwał Mariję "Pośredniczką u Pośrednika (ad Mediatorem Mediatrix), którą Bóg taką ustanowił w Swoim najdobrotliwszym miłosierdziu (encyklika Iucunda semper z 1892 r.). Podobnie uczyli św. Pius X i Benedykt XV.

Pius XI powiedział w swojej encyklice Miserentissimus Redemptor (1928), że Marija jest "służebnicą i pośredniczką łaski (gratiae ministram ac mediatricem)".

Jakie są źródła i podstawy teologiczne tej prawdy?

Biblijną podstawą jest już Księga Rodzaju, dokładniej fragment zwany Protoewangelią (3, 5), gdzie Bóg mówi o nieprzyjaźni między szatanem a "niewiastą" i jej potomstwem. Według papieża Piusa IX (Ineffabilis) jest to podstawa wspólnoty i towarzyszenia Mariji Dziewicy Pośrednikowi (principium consortii seu associationis).

W Nowym Testamencie zasadniczy jest fragment św. Łukaszowy o zwiastowaniu (1, 28):


Greckie słowo słusznie zostało przetłumaczone w Wulgacie jako "gratia plena" czyli "łaski pełna", ponieważ imiesłów (participium perfecti passivi) oznacza dosłownie "przełaskawiona" czyli przeniknięta łaską. Powiedzenie tego przez anioła Gabriela w momencie zwiastowania Wcielenia Syna Bożego nie może oznaczać nic innego jak wskazanie na ścisły, wewnętrzny i nierozerwalny związek tego, co się stało w Mariji i dla Mariji, z tym, co się stało dla całej ludzkości i wszechświata. Innymi słowy: działanie łaski w Mariji sprawiło Wcielenie Syna Bożego. A to oznacza, że Ona jest drogą, sposobem dzieła zbawienia - to przez Nią dokonuje się Odkupienie. Oczywiście to w żaden sposób nie wyklucza ani nie pomniejsza roli Jej Syna - Odkupiciela. Jej rola stanowi nieodłączną i - według planu Bożego - niezbędną część dzieła Syna Bożego począwszy od Wcielenia.

Czy jest to tylko jedynie pasywne poddanie się planowi? Oczywiście nie. Jest to widocznie już w opisie zwiastowania: Marija angażuje swoje myślenie (pytanie: "jakże się to stanie?") oraz wolę ("niechże mi się stanie"). Elżbieta na przywitanie nazywa Mariję "tą, która uwierzyła". Oznacza to osobowy akt wobec Boga i to - bardzo wyraźnie w tym wypadku - oznaczający oddanie swojego życia do dyspozycji i  nie tylko w taki sposób, jak każde macierzyństwo oddaje się życiu nowego człowieka, lecz jako całkowite oddanie siebie bez ograniczeń. Marija wiedziała, jaki los czeka Mesjasza, gdyż znała zapowiedzi proroków, które słuchała w synagodze. Jej akt wiary oznaczał nie tylko poznanie i uznanie, że Bóg wypełnia Swoje słowo posyłając w tym momencie Mesjasza. Jej przeczyste, wolne od wszelkiego grzechu serce, przepełnione miłością do Boga i ludzi, oddało się z całą osobą, zdolnościami i siłami, misji Zbawiciela czyli działaniu łaski dla zbawienia wszechświata. To było nie tylko poddanie się woli Bożej, lecz aktywne, wierne i wielkoduszne zaangażowanie, jak widać chociażby w Jej trosce matczynej o dwunastoletniego Jezusa zaginionego podczas pielgrzymki i też w uważnym zatroskaniu na godach w Kanie Galilejskiej. To drugie wydarzenie ukazuje bardzo wyraźnie Jej rolę nie tylko w niezręcznej sytuacji braku wina podczas przyjęcia weselnego. Te gody są według św. Jana obrazem dzieła Mesjasza w historii nie tylko narodu izraelskiego, lecz całej ludzkości, gdyż oblubieńcza miłość i gody mają miejsce u wszystkich ludów i w każdym czasie. Rola Mariji w przemianie wody w wino, gdy zabrakło wina zbawienia mimo przygotowań, starań i zabiegów, jest wyrazista i - według ekonomii zbawienia - niezbędna.

Ten związek jest wyraźnie ukazany w momencie ukrzyżowania i śmierci, czyli powierzenia Matki umiłowanemu uczniowi oraz tegoż ucznia Swojej własnej Matce, oraz w obecności Mariji we Wieczerniku w oczekiwaniu i zesłaniu Ducha Świętego na Apostołów. Te wydarzenia świadczą dobitnie, że obecność Mariji jest istotna i to nawet po Śmierci i Zmartwychwstaniu, gdy już dokonało się Odkupienie ("wykonało się"). I stale jest to obecność nie przypadkowa i nie tylko towarzysząca, lecz jest obecnością Matki z całym i najpełniejszym sensem macierzyństwa. To macierzyństwo, którego źródłem była pełnia łaski, nie mogło się zatrzymać ani ograniczyć na ludzkiej relacji do Jej Syna, lecz - zgodnie z Jego misją - musiało zostać przez Niego samego rozszerzone na Kościół, który jest Jego mistycznym Ciałem. Dlatego pośrednictwo Mariji jest nierozłącznie związane z pośrednictwem Kościoła. Można nawet powiedzieć: Kościół czerpie swoje pośrednictwo z Jej pośrednictwa, gdyż sam Bóg najpierw Ją uczynił "środkiem" Zbawienia w Jezusie Chrystusie.

Najstarszą zachowaną archeologicznie modlitwą skierowaną do Matki Bożej jest "Pod Twoją obronę", poświadczona na fragmencie papirusu z III w. z Egiptu:





Werbalnie nie ma tutaj wzmianki o pośrednictwie, jednak teologicznie jest ono tutaj zawarte. Oddanie się w opiekę oraz kierowanie próśb w potrzebach, zwłaszcza prośba o "wybawienie" względnie "uwolnienie" (λυτρώνω) ma wyraźne znaczenie soteriologiczne i tym samym charytologiczne. Innymi słowy: tego typu prośba może być - i to całkiem poprawnie i słusznie - skierowana także do Jezusa Chrystusa i ostatecznie do Boga. Oczywiście nie wynika z tego "ubóstwienie" Mariji, lecz chodzi o Jej związek z porządkiem łaski czyli zbawczego działania Boga. Dlatego według klasycznej teologii katolickiej, opartej na Piśmie św., literaturze patrystycznej i całej Tradycji Kościoła z Macierzyństwa Mariji jako Matki Syna Bożego wynika Jej powszechne pośrednictwo wraz z godnością królewską. Najstarsza poświadczona modlitwa maryjna jest właśnie tego modlitewnym wyrazem.

Liczne są świadectwa świętych teologów Kościoła odnośnie wielkości i doniosłości pośrednictwa Matki Chrystusowej i to począwszy od pierwszych wieków.

Pośród Ojców Kościoła już św. Efrem Syryjczyk w IV wieku wielokrotnie nazywa Mariję Pośredniczką (μεσιτης). Św. Epifaniusz mówi o Niej jako "pośredniczce między niebem i ziemią" (PG 43, 491). Według św. Proklusa Marija jest "jedynym mostem Boga do ludzi" (PG 65, 682). Według św. Bazylego z Seleukii Marija została ustanowiona przez Boga jako pośredniczka, żeby zjednoczone zostało to, co niebiańskie, i to, co ludzkie (PG 85, 443). Św. Andrzej z Krety mówi o Mariji jako "pośredniczce prawa i łaski" (PG 97, 1411).

Typowa jest modlitwa podana przez św. Sofroniusza, biskupa Jerozolimy (PL 73, 683):



Według św. Jana Damasceńskiego (PG 96, 714) Marija spełniając zadanie Pośredniczki jako "drabina, po której Bóg zstąpił do nas", złączyła to, co było rozdarte, czyli niebo i ziemię:



Podsumowując nauczanie Ojców Kościoła należy stwierdzić, że
- rozumienie Matki Chrystusa jako pośredniczki jest stale obecne, zarówno dosłownie jak też pośrednio
- to pośrednictwo jest nie tylko pośrednie, to znaczy przez historyczny fakt urodzenia Zbawiciela, lecz także przez osobisty udział w dziele Zbawienia
- jest to pośrednictwo powszechne, czyli odnoszące się do wszystkich ludzi wszystkich czasów, analogicznie do pośrednictwa Jej Syna, z którym jest nierozłącznie zjednoczona.

Św. Tomasz z Akwinu podaje teologiczne wyjaśnienie tej prawdy: Jezus Chrystus jest Pośrednikiem między Bogiem i ludźmi z racji tego, że stał się Człowiekiem (STh III q. 26). Swoje człowieczeństwo wziął z Mariji Dziewicy i to jest podstawą Jej Pośrednictwa.

Nauczanie nie zmieniło się zasadniczo po Vaticanum II. Świadczą o tym zarówno dokumenty soborowe (była o tym mowa tutaj) jak też Katechizm Kościoła Katolickiego:





P. S.

Na prośbę jednego z czytelników podaję cały formularz Mszy św. o NMP Pośredniczce Łask Wszelkich (źródło tutaj):




Czy katolik powinien białe uznawać za czarne? (z post scriptum)



Nieznany dotychczas szerzej xiądz z diecezji bielsko-żywieckiej Przemysław Sawa zasłynął ostatnio dzięki swojemu wpisowi na facebook, opublikowanemu także przez niektóre modernistyczne media:



Opublikował także wersję po angielsku, widocznie celując w sławę poza Polską, która ma dotrzeć także do Watykanu:


Kim jest x. Sawa? Najwięcej można się o nim dowiedzieć na stronie Uniwersytetu Śląskiego:


Warto zwrócić uwagę, że rubryki "badania naukowe" oraz "bibliografia" są puste, co jest bardzo dziwne w przypadku pracownika naukowego. Nigdzie nie jest też podane, u kogo i na jaki temat pisał pracę doktorską. Tym samym nie ma możliwości zapoznania się z jego dorobkiem naukowym. Tak więc wygląda na to, że posadę uniwersytecką dostał nie za osiągnięcia naukowe.

Więcej o dokonaniach można się dowiedzieć na stronie wspólnoty, której przewodzi:


Ta wspólnota powołuje się na związek ze świeckim teologiem "charyzmatycznym" z Mexyku:


Warto zwrócić na jego związek z "charyzmatycznym" xiędzem Ricardo, który następnie założył strukturę o znamionach sekty z przekrętami finansowymi:

(link)

X. Ricardo działał także w Polsce, o czym szerzej można poczytać tutaj.

Świecki mistrz x. Sawy opublikował sporo książek, także tłumaczonych na polski. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na jedną z nich, gdyż ukazuje ona więcej niż pseudopobożne, inspirowane protestantyzmem frazesy typowe dla tych kręgów. Chodzi w niej o "formację liderów", przez co autor rozumie "mężczyzn i kobiety", którzy "są pasterzami ludu":


Tak więc już na wstępie widać, że założenia autora są z gruntu niekatolickie i antykatolickie, gdyż są sprzeczne z hierarchiczno-sakramentalnym ustrojem Kościoła, gdzie przewodzenie jest związane z sakramentem święceń i przynależnością do stanu duchownego. Na takim myśleniu opiera się widocznie działalność x. Sawy. Zresztą nie kryje się on wcale ze swoją praktyką nawiązującą do zwyczajów pentekostalno-protestanckich, gardzącą przepisami Kościoła odnośnie sprawowania liturgii nawet według norm Novus Ordo:










Jak widać, x. Sawa popełnia cały szereg poważnych wykroczeń przeciw regułom liturgicznym:

- Przewodzi "modlitwie o uzdrowienie" podczas liturgii eucharystycznej, co jest wyraźnie zakazane przez Stolicę Apostolską w specjalnej instrukcji w tym temacie:



- Jako celebrans dopuszcza stosowanie instrumentów nieliturgicznych, wyraźnie zakazanych także przez przepisy wydane przez Konferencję Episkopatu Polski:



Po tych wstępnych uwagach, koniecznych dla ujęcia kontextu, przejdźmy do samych wypowiedzi x. Sawy. Zwróćmy uwagę na dwie, treściowo ściśle powiązane i bliskie czasowo:

W pierwszym x. Sawa odrzuca zarzut protestantyzacji Kościoła przez modernistów, zwłaszcza tzw. "charyzmatyków", atakując równocześnie katolików za sprzeciw wobec protestantyzacji:



W drugim x. Sawa odnosi się do niedawnego wystąpienia x. abpa Jana Pawła Lengi w TVP, rozszerzając swój atak nie tylko na innych krytyków poczynań obecnego pontyfikatu, lecz także ogólnie na katolików sprzeciwiających się protestantyzacji:



Nie wchodząc w czysto emocjonalne pochwały i uwielbienia skierowane w jedną stronę, a wyrazy pogardy i potępienia skierowane w drugą, zwróćmy uwagę na zasadnicze wątki tych wypowiedzi. Można jest streścić następująco:

1. Od protestantów można i należy się uczyć. 
2. Trzymanie się Tradycji Kościoła nie jest ani konieczne, ani potrzebne ("stare formy nie dają życia").
3. Franciszek uczy, więc tak uczy Kościół. 
4. Kto nie słucha Franciszka, ten nie jest dobrym katolikiem (albo w ogóle). 

ad 1.

Tutaj jest ewidentna sprzeczność nie tylko z tradycyjnym nauczaniem Kościoła, lecz także z konstytucją dogmatyczną "Lumen gentium", która jasno mówi, że pełnia prawdy i środków zbawienia jest tylko w Kościele katolickim, czyli rządzonym przez następców św. Piotra, choć pierwiastki prawdy i środków zbawienia znajdują się poza Kościołem:


ad 2.

X. Sawa po pierwsze miesza w pojęciu Tradycji, nie odróżniając Tradycji Bożej, Apostolskiej i kościelnej. Po drugie widocznie neguje prosty fakt, że także Tradycja Kościoła ma swoje źródło i moc w Tradycji Bożej czyli Bożym Objawieniu przekazanym przez Apostołów (w Tradycji Apostolskiej). Dlatego właśnie sprowadza Tradycję Kościoła do "starych form", które "nie dają życia". Widać tutaj także dziwne pojęcie "życia", które z całą pewnością nie jest teologiczne. Cóż bowiem oznacza, jakoby liturgia tradycyjna (tzw. trydencka) nie dawała "życia", skoro jest ważnym i skutecznym sprawowaniem sakramentu Eucharystii, tym samym udzielającym łaski na życie wieczne? 

Także tutaj x. Sawa albo nie zna albo neguje choćby nauczanie Vaticanum II, gdzie w konstytucji o Bożym Objawieniu "Dei Verbum" jest jasno podkreślony związek i zależność Magisterium Kościoła od Tradycji i Pisma św. 


Innymi słowy: nauczanie Kościoła nie stoi i nie może stać ponad Tradycją i Pismem św., lecz podlega im jako kryterium. 

ad 3. 

Tutaj dochodzimy do kwestii, która jest sednem i podłożem dyskusji i sporów o pontyfikat Franciszka. Jest oczywiste, że krytyka opiera się na zasadzie wierności Bożemu Objawieniu poświadczonemu w Tradycji i Piśmie św. Chodzi więc o istotę, charakter i zakres władzy papieskiej. 

X. Sawa widocznie nie tylko wyraża naiwne i prymitywne uwielbienie dla Franciszka, lecz bezrefleksyjnie, nieteologicznie i kłamliwie traktuje przedmiot sporu i problem. Pozycję krytyków sprowadza do umiłowania przestarzałych form, co jest zwykłym kłamstwem czy przynajmniej przejawem braku elementarnej uczciwości. Franciszko-latria x. Sawy jest tak przesadna że aż śmieszna. I z całą pewnością jest nie do pogodzenia z katolickim rozumieniem papiestwa i ogólnie urzędu hierarchicznego w Kościele. 

Jako dowód świadczy przede wszystkim konstytucja dogmatyczna "Pastor aeternus" Soboru Watykańskiego I, gdzie dość jasno jest podane, że

- zadaniem następcy św. Piotra jest obrona wiary oraz rozstrzyganie w kwestiach spornych odnośnie wiary


 - asystencja Ducha Św. jest obiecana następcom św. Piotra nie po to, żeby podawali nową naukę, lecz żeby zachowywali i wyjaśniali Boże Objawienie przekazane przez Tradycję Apostołów


Są to podstawowe kryteria dla właściwego, katolickiego rozumienia urzędu papieskiego, w tym także charyzmatu nieomylności w orzeczeniach zdefiniowanych jako nieomylne. 

Istota i zakres władzy papieskiej była przemiotem rozważań i dyskusji teologów już wiele wieków przed Vaticanum I. Warto zwrócić uwagę zwłaszcza na traktat św. Roberta Bellarmin'a, jezuity i kardynała, który dokonał przeglądu, syntezy i też wyjaśnienia tej kwestii, niepodważalnego i nie podważonego ani przez późniejszych teologów, ani przez Magisterium Kościoła. 


Uczony jezuita dla uzasadnienia prawdy, że papież jest głową i rządcą całego Kościoła, wykazuje obszernie na podstawie wielu źródeł, iż jako taki nie może być sądzony przez władzę wyższą na ziemi, gdyż takiej nie ma:




(De Rom. Pont. l. II, 26)

Nie chodzi więc o to, jakoby wydawanie sądu o papieżu było niedopuszczalne czy grzeszne, lecz o stwierdzenie faktycznej niemożliwości odbycia sądu nad papieżem i ukarania go, a to z tego powodu, że na ziemi nie ma on wyższej władzy nad sobą. 

To nie wyklucza braterskiego upomnienia, którego przykładem jest św. Paweł wobec św. Piotra (Gal 2, 11nn). Św. Robert nie neguje, że papież heretyk może być sądzony i ukarany przez Kościół:


 (De Rom. Pont. l. II, 27)

Co więcej: także papieża obowiązują przepisy kościelne, mianowicie jako wytyczne, mimo że nie ma on nad sobą władzy, która by go zmuszała do ich przestrzegania:


 (De Rom. Pont. l. II, 27)

Choć papież jako ojciec dla wiernych nie ma nad sobą zwierzchnika, to jest zobowiązany kierować się kanonami ojców, czyli Tradycją Kościoła, oraz nakazywać innym ich przestrzeganie: 


(De Rom. Pont. l. II, 27)

Są to istotne i niezmienne wskazówki, podane przez uczonego i świętego jezuitę i kardynała, nie wymyślone przez niego, lecz zaczerpnięte i uzasadnione nauczaniem soborów, papieży oraz Ojców i Doktorów Kościoła. 


ad 4. 

Ma to oczywiście związek z kwestią posłuszeństwa kościelnego, szczególnie wobec papieża czyli sprawującego urząd następcy św. Piotra. Tutaj x. Sawa powołuje się na regułę św. Ignacego z Loyoli, zawartą w "Ćwiczeniach duchowych": 


X. Sawa cytuje tylko w przybliżeniu słowa podkreślone, używając je na doraźny użytek bez kontextu całego zdania jak też bez kontextu pozostałych reguł podanych przez św. Ignacego, które należy wziąć pod uwagę dla właściwego zrozumienia tego fragmentu:





Dopiero w całości reguł, które stanowią jedność, można właściwie interpretować dany wycinek, który bez kontextu jest niezrozumiały i wręcz fałszywie rozumiany i używany, jak to ma miejsce w przypadku x. Sawy. Innymi słowy: on dopuszcza się oszustwa, uderzając słowami św. Ignacego w krytyków Franciszka. 

Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na kluczowe pojęcie - "Kościół hierarchiczny". Jak każde słowo u św. Ignacego, także to określenie nie jest przypadkowe, lecz przemyślane i wyważone. Św. Ignacy nie mówi o poszczególnym przedstawicielu Kościoła czy hierarsze, lecz mówi o Kościele jako całości, który nie polega na działaniach czy nauczaniu poszczególnego hierarchy, lecz trwa przez wieki, począwszy od Apostołów. O takie właśnie orzeczenia tutaj chodzi, mianowicie pochodzące od Kościoła jednego, świętego, katolickiego i apostolskiego, nie od poszczególnego duchownego sprawującego władzę. Ojcu założycielowi zakonu jezuitów chodzi o podporządkowanie własnej, subiektywnej opinii Magisterium Kościoła, które z całą pewnością jest czymś zupełnie innym niż subiektywna opinia danego hierarchy, zwłaszcza gdy jest nowa i nieoparta na ciągłym nauczaniu Kościoła. 

Tym samym wyjaśniona jest kwestia obowiązku posłuszeństwa: posłuszeństwo kościelne polega na przezwyciężeniu subiektywizmu. I oczywiście także przełożeni czyli hierarchowie zobowiązani są do poddania swojego subiektywnego osądu orzeczeniom Kościoła w jego ciągłym nauczaniu na przestrzeni wieków. W przeciwnym razie ich orzeczenia nie będą orzeczeniami Kościoła hierarchicznego, lecz najwyżej subiektywnymi opiniami, niezależnie od zajmowanej pozycji czy sprawowanego urzędu. Takie opinie oczywiście nie są i nie mogą być przedmiotem ani posłuszeństwa wiary (które przysługuje Bożemu Objawieniu nauczanemu nieomylnie), ani posłuszeństwa kościelnego (które dotyczy autentycznego nauczania Kościoła w odnośnie prawd wiary i moralności). Innymi słowy: wszelkie nowości wprowadzane przez dzierżącego jakąkolwiek władzę w Kościele nie mają żadnej mocy wiążącej katolików w znaczeniu posłuszeństwa wiary czy kościelnego. 


Podsumowując:
Wystąpienia x. Sawy są po pierwsze obłudne, gdyż on sam widocznie regularnie i notorycznie popełnia wykroczenia przeciw wierze i dyscyplinie przynajmniej sakramentalnej Kościoła. 
Po drugie, wystąpienia te nie mają żadnej podstawy w teologii katolickiej, choć po kimś z doktoratem z teologii należałoby się spodziewać choćby minimum kompetencji teologicznej.
Po trzecie, te wystąpienia są widocznie obliczone z jednej strony na wpajanie niekatolickiego kultu osoby, w tym wypadku Franciszka, a z drugiej strony na łajanie wiernych, którzy myślą i czują kategoriami wiary katolickiej i dyscypliny Kościoła. 
Po czwarte, można się domyślać motywacji takiego perfidnego działania, co pozostawiam jednak przenikliwości Szanownych Czytelników. 



POST SCRIPTUM

Na reakcję nie trzeba było długo czekać:


I też odpowiedź:



I jeszcze uzupełnienie:




Mówiąc szczerze, nie można tego nazwać poważnym dorobkiem naukowym w teologii. To są najwyżej pisemka na okoliczność własnej działalności krążącej wokół protestantyzmu, ekumaniactwa i pseudocharyzmatyzmu. 


I jeszcze ciekawy EPILOG: 






Za ujawnianie tych faktów x. Sawa i jego "wspólnota" wygrażają krokami prawnymi. Także w tym widać
- zakłamanie i oszukiwanie, gdyż za podanie faktów publicznych nie można być ściganym i ukaranym,
- mentalność sekciarską polegającą na systemie strachu przed wodzem. 

No coż. Żałosne to. Widać, jak nisko może upaść nawet ktoś mianowany "exorcystą". On sam potrzebuje pomocy duchowej i nawrócenia. 



Post scriptum 2

Widocznie poznał się na nim także jego biskup, gdyż spotkało go odsunięcie od "wspólnoty":



I oto najnowsze orzeczenie biskupa: