Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka kościelna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzyka kościelna. Pokaż wszystkie posty

Czy pieśni ludowe podczas Mszy św. są zgodne z prawidłami liturgii?


Po pierwsze, to nie jest polski zwyczaj lecz niemiecki, a ogólniej protestancki. To protestanci wprowadzili pieśni religijne w języku narodowym podczas liturgii (czy raczej tego, co oni nazywają "nabożeństwem"). To zwyczaj rozpowszechnił się w krajach katolickich w XVIII w. głównie wskutek herezji józefinizmu pochodzącej z Austrii. Było to o tyle możliwe, że władze kościelne tego nie zakazywały, a to ze względu na to, iż uznały, że w sytuacji małych parafij, gdzie nie ma możliwości stałej posługi scholi czy przynajmniej kantora zdolnego do wykonywania muzyki kościelnej czyli chorału gregoriańskiego, lepiej jest dać ludowi pośpiewać przynajmniej w ten sposób. Powód przyzwolenia był więc czysto duszpasterski. 

Zasadą katolicką jest więc:

Właściwą muzyką kościelną jest chorał gregoriański. Jednak w sytuacji - trwałej bądź tymczasowej - braku możliwości jego wykonania dopuszczalny jest śpiew pieśni religijnych w języku narodowym. 

To jednak nie zwalnia celebransa - jako odpowiedzialnego za odpowiedni poziom celebracji we wszystkich jej częściach składowych - z obowiązku starania się o właściwą formę, tzn. z chorałem gregoriańskim. Jeśli się o to nie stara, to grzeszy. 

Równocześnie należy mieć na uwadze, że względy duszpasterskie nie muszą prowadzić do pieśni religijnych w języku narodowym. Te względy mogą raczej sugerować tzw. Mszę św. cichą, czyli bez śpiewu w ogóle. Tu jest miejsce na roztropną ocenę ze strony celebransa, który nie powinien się kierować własnym upodobaniem lecz pożytkiem duchowym wiernych.

Jak powinna wyglądać katolicka adoracja?


Wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja nie są liturgią w sensie ścisłym lecz paraliturgią. W związku z tym nie ma rubryk co do przebiegu. Są tylko ogólne reguły i pojedyncze zasady wyrażone w pojedynczych dekretach wydanych w kwestiach niejasnych. 

Naczelną zasadą jest - tak jak we wszystkich obrzędach Kościoła - że wolno używać wyłącznie textów i śpiewów, które są oficjalnie zatwierdzone przez władze kościelne, czyli są zawarte w księgach liturgicznych czy paraliturgicznych wydanych z "nihil obstat" ze strony władzy kościelnej. Tym samym nie ma miejsca na jakieś inne, np. protestanckie, pomysły czy quasi spontaniczne zachowania. Tego typu proceder - wprowadzony niestety pierwotnie przez masona x. Blachnickiego - jest sprzeczny z zasadami Kościoła i powinien zostać oficjalnie potępiony i odrzucony. Dotyczy to zarówno modlitw jak też muzyki. To, co obowiązuje w liturgii np. mszalnej, to i tylko to obowiązuje także np. w adoracji czy innych formach paraliturgicznych. 

To samo dotyczy postawy i gestów. Oznacza to, że właściwą postawą na adoracji jest klęczenie, jeśli warunki fizyczne na to pozwalają. 

Przy okazji wspomnieć należy, że coś takiego jako klękosiad jest haniebną specjalnością chyba tylko w Polsce. Chodzi o takie klęczenie, że pośladki oparte są o siedzenie. Taka dziwaczna, właściwie pokraczna postawa jest niestety wymuszana przez ławki, które są rozpowszechnione przynajmniej w centralnej i wschodniej Polsce, choć praktycznie też w innych regionach. Jest ona wymuszana przez niespotykaną chyba nigdzie indziej na świecie pochyłą konstrukcję klęcznika w ławce tak, że nie da się normalnie klęczeć, lecz wymuszane jest oparcie się pośladkami o ławkę do siedzenia. Nie jestem w stanie podać, kto wymyślił coś tak głupiego i niegodnego miejsca świętego. W normalnych ławkach znanych na całym świecie deska do klęczenia jest pozioma tak, że można normalnie, w sposób wyprostowany klęczeć i nie jest wymuszany paskudny i niegodny klękosiad. Oczywiście zwykły wierny, który nie ma wpływu na taką a nie inną konstrukcję ławki, nie ponosi winy za taki stan rzeczy. Warto jednak, by duszpasterze zwrócili uwagę na sprawę, zwłaszcza przy zakupie nowych ławek bądź przy renowacji starych. Katolicyzmu nie da się pogodzić z paskudą także w kwestii postawy w kościele. Klękosiad jest czymś ohydnym, choć być może wygodnym. Nie jest to ani klęczenie, ani siedzenie, choć bliższe jest siedzeniu, które udaje klęczenie. 

Artysta muzyk o owocach Vaticanum II


Słynny kompozytor Krzesimir Dębski o zapaści w dziedzinie muzyki kościelnej: 


Właściwie nie wymaga komentarza. 

Przy okazji polecam poprzednie wpisy w tematyce muzyki (łatwo można odnaleźć w etykietach po prawej stronie). 

Jaka muzyka w kościołach?



Temat muzyki wykonywanej w kościołach pojawia się dość często na różnych forach dyskusyjnych. Nie brakuje też textów i rozważań w temacie, zarówno mniej czy bardziej naukowych jak też publicystycznych. Temat ożył szczególnie rok temu w związku z wydaniem przez Komisję Liturgiczną KEP nowej instrukcji, która wywołała różne reakcje. O niej na końcu, jako że jest najnowszym dokumentem w kwestii. Nie brakuje dokumentów oficjalnych i wypowiedzi mniej czy bardziej kompetentnych osób. Jednak kwestia zasadnicza jest nadal niejasna, mianowicie: jaką muzykę wolno wykonywać podczas liturgii i w kościołach?

Przejdźmy chronologicznie dokumenty Kościoła w tej sprawie, szukając odpowiedzi na to pytanie. 


Papieże w ciągu wieków dość często wydawali dekrety i wskazanie odniośnie muzyki w liturgii:
- Jan XXII wydał bullę „Docta Sanctorum Patrum“ 

(https://fr.wikipedia.org/wiki/Docta_Sanctorum_Patrum)
- Sobór Trydencki w dekrecie o nadużyciach (Sess. XXII) zwrócił uwagę także na muzykę w liturgii.
- Rubryki Missale Romanum oraz Caeremoniale Episcoporum również regulują wiele spraw.
- Dekrety Świętej Kongregacji Obrzędów traktykują zwykle o konkretnym stosowaniu ogólnych norm.
- Aleksander VII wydał Konstytucję Apostolską „Piae sollicitudinis studio“.
- Innocenty XII wydał edykt o muzyce kościelnej.
- Benedykt XIV obszernie zajął się w encyklice „Annus qui hunc“.
- Święta Kongregacja Obrzędów wydała dekret „Ordinatio quoad sacram musicem“.
- Leon XIII wydał dekret „Quod sanctus Augustinus“.

Początkiem najnowszej historii w tej dziedzinie jest słynne motuproprio św. Piusa X „De musica sacra“ (zwane też „Inter plurimas“ czy po włosku „Tra le sollecitudini“) z 1903 r. 






http://promusicasacra.pl/pomoce/dokumenty-koscielne/motu-proprio-sw-piusa-x-o-muzyce-swietej-inter-pastoralis-officii-sollicitudines/
 

Dokument odnosi się jednoznacznie do muzyki wykonywanej w świątyniach i podczas liturgii. Papież nadał temu dokumentowi charakter i rangę dosłownie „kodexu prawa muzyki kościelnej“, którego celem jest takie uporządkowanie, by Zbawiciel nie miał powodu powrozem wypędzać ze świątyni tych, którzy ją bezczeszczą.

Pojęciem głównym jest tutaj „musica sacra“, co w przekładzie polskim przetłumaczono dowolnie - nawiązując widocznie do niemieckiego Kirchenmusik - jako „muzyka kościelna“. Jest to „część spajająca uroczystej liturgii“ i jako taka należy do celu samej liturgii, którym jest chwała Boża oraz uświęcenie wiernych i który jest jej pierwszą naczelną zasadą. Służy ozdobie textów liturgicznych, by wierni byli pobudzani do pobożności a ich serca zostały przygotowane do przyjęcia owoców łaski, płynących ze świętych tajemnic.

Drugą naczelną zasadą jest charakter tej muzyki (1-2). Musi ona być
- święta, tzn. nie powinna zawierać świeckości (profana) i to zarówno w treści jak też w formie,
- doskonała w formie czyli zdolna wpływać na słuchających, oraz
- powszechna, tzn. musi odpowiadać normom wydanym dla całego Kościoła na całym świecie.

Papież wymienia też konkretnie rodzaje muzyki sakralnej (3-6):
Przede wszystkim jest to śpiew gregoriański, który jest właściwą muzyką Kościoła Rzymskiego. Powinien on być przywrócony zarówno generalnie jak też do śpiewania przez lud.
Na drugim miejscu jest polifonia, szczególnie tzw. Szkoły Rzymskiej, czyli tworzona dla potrzeb liturgii papieskiej i pod pieczą papieży.
Na trzecim miejscu Papież wymienia tzw. muzykę współczesną (musica hodierna), o ile jest łagodna i nie zawiera nic, co by było niegodne świętości liturgii. Tutaj należy szczególnie zważać, by nie dopuszczać w kościołach muzyki, która jest w stylu teatralna czy świecka, czy jest obca liturgii co do formy. Konkretnie Papież odrzuca muzykę w „stylu teatralnym“ czyli operowym, która były popularna w XIX w. zwłaszcza we Włoszech. Ten styl ze swojej natury jest sprzeczny ze śpiewem gregoriańskim i klasyczną polifonią i tym samym z przepisami liturgicznymi. Struktura tego stylu, jego rodzaj i konwencja nie dają się pogodzić z potrzebami muzyki sakralnej.

Odnośnie warstwy słownej Papież mówi, że texty należy wykonywać po łacinie i nie wolno ich zastępować śpiewami w języku narodowym - ani części stałych, ani zmiennych - ani innymi śpiewami.

Papież podaje też zasady komponowania muzyki sakralnej. Naczelnymi zasadami są: musi ona być skomponowana do textów liturgicznych i wzorowana co do formy na śpiewie gregoriańskim.

Odnośnie śpiewaków Papież przypomina, że wykonują oni posługę liturgiczną i dlatego mogą to być tylko mężczyźni. Powinni oni przywdziewać suknię i komżę.

W ramach konkretnych przepisów Papież zakazuje
- długich preludiów czy przerywników (intermezzo) organowych,
- używanie instrumentów rozrywkowych jak cymbały i fortepian, bęben, kocioł, talerze, dzwonki itp.
- występowanie zespołów muzycznych od muzyki świeckiej
- w wyjątkowych przypadkach biskup miejsca może zezwolić na orkiestry dęte, o ile pełnią funkcję taką jak organy czyli podtrzymywanie śpiewu.


Mało znana jest konstytucja apostolska Piusa XI „Divini cultus sanctitatem“ z 1928 r. o liturgii oraz śpiewie gregoriańskim i świętej muzyce.  


 


http://w2.vatican.va/content/pius-xi/la/apost_constitutions/documents/hf_p-xi_apc_19281220_divini-cultus-sanctitatem.html

Przypominając motuproprio swojego poprzednika św. Piusa X i nawiązując doń, Papież w stanowczym tonie nakazuje:
- Zarówno kandydaci do kapłaństwa jak też duchowni diecezjalni i zakonni mają być od początku i regularnie kształceni w chorale gregoriańskim i świętej muzyce (musica sacra);
- Przy katedrach, kapitułach i domach zakonnych należy pielęgnować oficjum chóralne zgodnie z przepisami;
- Kapituły kanoników i zakonne mają ustanowić experta odpowiedzialnego za wykonywanie śpiewu według autentycznych ksiąg wydanych przez Stolicę Apostolską;
- Przynajmniej przy znaczniejszych kościołach należy tworzyć chóry do wykonywania chorału gregoriańskiego i w drugiej kolejności także polifonii;
- Pierwszeństwo i właściwe miejsce w liturgii ma mieć muzyka, w której główną rolę odgrywa ludzki głos, nie instrumenty (jak w muzyce orkiestrowej);
- Organy są „własnym instrumentem muzycznym Kościoła“ (Ecclesiae proprium musicum instrumentum) i jako takie służą czy to towarzyszeniu śpiewom, czy wypełnianiu ciszy przy milczeniu chóru, przy czym należy unikać pomieszania tego, co święte (sacrum), z tym, co świeckie (profanum), co oznacza, że wolno grać w kościele tylko to, co wyraża majestat miejsca oraz świętość obrzędów;
- Należy wiernych nauczać chorału gregoriańskiego w częściach, które ich dotyczą, szczególnie w szkołach i domach wychowawczych;
- Należy kształcić nauczycieli muzyki sakralnej, zakładać i popierać takie szkoły i instytucje edukacyjne.

Także następca, Pius XII troszczył się w tej sprawie, wydając encyklikę o liturgii „Mediator Dei“: 




https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/mediator_dei_20111947.html

Potwierdzając nakazy swoich poprzedników, Papież podkreśla pierwszeństwo i główną rolę chorału gregoriańskiego jako właściwego liturgii rzymskiej, zachęcając do śpiewania go przez lud w odpowiednich częściach. Równocześnie akceptuje stosowanie w kulcie katolickim innych rodzajów muzyki współczesnej i śpiewu (hodiernae musices modos atque concentus), o ile nie zawierają one czegoś świeckiego (profanum) i są godne świętości miejsca i akcji liturgicznej, oraz nie pochodzą z próżnego szukania podziwu i niezwykłości, lecz służą blaskowi świętych obrzędów, podniesieniu umysłów ku rzeczom wyższym oraz pobożności. Ponadto Papież zachęca biskupów, by otaczali opieką i popierali religijny śpiew ludowy (popularis ad religionem pertinens cantus), by wykonywany z godnością rozpalał wiarę i pobożność wiernych.

Wydając w 1955 r. encyklikę „Musicae sacrae disciplina“ o muzyce kościelnej, tenże sam Papież nawiązuje, powołuje się, potwierdza i przypomina nauczanie św. Piusa X.

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/pius_xii/encykliki/musicae_sacrae_25121955.html
 

Encyklika zawiera jednak sporo nowości, szczególnie pod względem teologicznym. Nowością jest pewien zarys historii muzyki w kontekście antropologicznym i religijnym, począwszy od pogan aż do liturgii Kościoła. Święty śpiew (cantus sacer) to przede wszystkim psalmy i hymny, lecz także nowe formy (novae formae) i nowe rodzaje śpiewów (nova canticorum genera), które z czasem powstawały. Oprócz chorału gregoriańskiego Papież wymienia pieśni religijne (carmen religiosum), które powstawały także w językach narodowych, oraz wprowadzenie używania organów oraz innych instrumentów, a także śpiew polifoniczny. Przypomina jednak, że w trakcie rozwoju i ubogacania muzyki kościelnej konieczne było czuwanie Kościoła, by nie zostały przekroczone właściwe granice przez wprowadzenie tego, co świeckie i obce świętemu kultowi (profanum aliquid et a sacro cultu alienum).

Odnośnie zasad dotyczących muzyki kościelnej (musica sacra) Papież mówi, że są one takie jak co do każdej sztuki religijnej (ars religiosa):
- ukierunkowanie na Boga, Jego chwałę i uwielbienie, co jest właśnie celem człowieka;
- podporządkowanie prawu Bożemu, czyli wbrew absolutnej wolności sztuki i artysty;
- pożytek dla pobożności wiernych;
- artysta musi sam być wierzący, by miał wyczucie dla spraw świętych;
- służebna rola wobec liturgii, zwłaszcza co do jej treści.

Papież docenia także tzw. musica religiosa czyli muzykę o treści religijnej, która nie służy bezpośrednio liturgii, oraz śpiew ludowy (genus populare), który jest wykonywany czy to w kościołach poza liturgią czy poza kościołami w uroczystościach religijnych. Mają one wartość zarówno pedagogiczną jak też katechetyczną. Pod tym względem muzyka ma charakter apostolski: muzycy są sługami Chrystusa i współpracownikami w duszpasterstwie.

Przypominając zaakcentowane przez św. Piusa X istotne cechy muzyki kościelnej (świętość, doskonałość formy i powszechność), Pius XII podkreśla naczelne miejsce chorału gregoriańskiego, jako że ucieleśnia on te cechy. Papież przestrzega przed rozszerzaniem zezwoleń na wyjątkowe stosowanie innej muzyki w liturgii. Tam, gdzie od niepamiętnych czasów istnieje taki zwyczaj, można nadal wykonywać ludowe śpiewy (popularia vulgaris sermonis cantica), oczywiście nie zastępującym nimi textów liturgicznych. Nie ma też przeszkód w wykonywaniu liturgicznych śpiewów innych obrządków zarówno zachodnich jak też wschodnich.

Odnośnie śpiewu polifonicznego Papież potwierdza jego godność i miejsce po chorale gregoriańskim. Zauważa jednak, że w ciągu wieków nierzadko miał miejsce wpływ świeckiego rodzaju muzyki, co odnosi się zapewne do kompozycyj orkiestrowych. Papież odrzuca taki rodzaj, który przysłania i zaciemnia słowa liturgii i same święte obrzędy. To samo odnosi do używanych instrumentów: zwłaszcza organy odpowiadają świetności i godności, będąc w stanie porwać i podnieść umysły wiernych ku Bogu, ale także instrumenty, jak np. smyczkowe, o ile nie mają charakteru świeckiego i nie są hałaśliwe czy wrzaskliwe.

Odnośnie pieśni ludowych warto zacytować istotny fragment:



Pod koniec pontyfikatu Piusa XII (1958 r.) wydano instrukcję  „De musica sacra“, która podaje bardziej szczegółowe przepisy.

https://media.musicasacra.com/pdf/1958-de-musica-sacra.pdf

Najpierw rozróżnia między liturgią, która jest kultem publicznym Kościoła sprawowanym według ksiąg liturgicznych zatwierdzonych przez Stolicę Apostolską, a „nabożeństwami“ (pia exercitia). Tych rodzajów nie wolno ze sobą mieszać, gdyż mają różne uregulowania prawne.

Istotne w naszym temacie jest pojęcie „musica sacra“ czyli "muzyki kościelnej". Instrukcja zalicza do niej:
- śpiew gregoriański
- polifonię kościelną
- nowoczesną muzykę kościelną czyli nowoczesne kompozycje do textów liturgicznych po łacinie
- muzykę organową
- ludowe pieśni religijne (cantus popularis religiosus)
- muzykę religijną (musica religiosa), który z intencji autora jak też z charakteru i celu samego dzieła dąży do wyrażenia i pobudzenia „uczuć pobożnych i religijnych“ (sensus pios ac religiosos); ponieważ nie jest ukierunkowana na liturgię, nie jest dopuszczona podczas czynności liturgicznych; jej właściwym miejscem są sale koncertowe, a jedynie w poszczególnych przypadkach za pozwoleniem biskupa miejsca może być wykonywana w kościele.
 


W przededniu soboru w 1962 r. Konferencja Episkopatu Polski opublikowała swoje „Dyrektywy w związku z Instrukcją Kongregacji Obrzędów“ z 1958 r. Text tych dyrektyw jest niestety niedostępny w sieci, jest tylko omówienie:

http://cejsh.icm.edu.pl/cejsh/element/bwmeta1.element.ojs-doi-10_21906_rbl_2951

Godne uwagi jest, że Dyrektywy powołują się na specjalne pozwolenia Kongregacji Obrzędów z 1961 r. odnośnie stosowania języka polskiego także w częściach stałych Mszy św., mimo że jest to wbrew Instrukcji Kongregacji z 1958 r. Pod tym względem biskupi polscy uprzedzili reformy posoborowe.

Sobór Watykański II w konstytucji o liturgii zasadniczo potwierdził dotychczasowe normy, nie zajmując się szczegółami:

 



Kilka lat później (1967 r.) wydano instrukcję „Musicam sacram“, która jest stosuje już reformy:
https://www.asmkrakow.pl/pliki/musicam_sacram.pdf

Niezmienione jest pojęcie „musica sacra“. Oznacza ono muzykę
1° stworzoną dla celebracji kultu Bożego (ad cultum divinum celebrandum creata),
2° nacechowaną świętością i doskonałością form.
Jako rodzaje są wymienione:
- śpiew gregoriański
- polifonia klasyczna i nowoczesna
- muzyka organowa i dla innych dozwolonych instrumentów
- śpiew ludowy (cantus popularis) zarówno liturgiczny jak też religijny.

Wraz z reformą mszału oraz dopuszczeniem szerszego stosowania języków narodowych, nastąpiło też pewne pomieszanie w stosowaniu rodzajów muzyki. W celebracji po łacinie chorał gregoriański ma wprawdzie swoje właściwe miejsce i pierwszeństwo, jednak dopuszcza się nie tylko polifonię, lecz także inne rodzaje musica sacra.

Instrukcja podaje zasady komponowania melodij do textów liturgicznych w językach narodowych: zaleca się połączenie tradycyj ludowych z prawidłami muzyki kościelnej. Nowe melodie muszą uzyskać zatwierdzenie władz kościelnych danego kraju.

W oparciu o dokumenty posoborowe Konferencja Episkopatu Polski wydała w 1979 r. instrukcję o muzyce liturgicznej:

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WE/kep/kkbids/muzyka_08021979.html

Instrukcja wprowadza własne pojęcie, mianowicie „muzyki liturgicznej“, którą definiuje:

Muzyką liturgiczną nazywamy tę muzykę, która może być używana przy sprawowaniu kultu Bożego. Zgodnie z treścią Instrukcji Musicam Sacram powinna się ona odznaczać charakterem sakralnym oraz doskonałością formy (MS nr 4a).
Celem Muzyki Liturgicznej jest "chwała Boża i uświęcenie wiernych" (KL nr 112), tak wykonawców jak i pozostałych uczestników liturgii.
Do Muzyki liturgicznej zaliczamy: śpiew jednogłosowy (chorał gregoriański i śpiew ludowy, śpiew wielogłosowy (polifonia dawna i nowsza) oraz muzykę instrumentalną (MS nr 4b).


Istotne jest zawężenie poprzez następującą normę ogólną:

Wszystkie śpiewy przeznaczone do użytku liturgicznego mają mieć aprobatę Konferencji Episkopatu Polski, albo przynajmniej Władzy Diecezjalnej. Nie wolno w liturgii wykonywać utworów o charakterze świeckim.

Brzmi to rygorystycznie, jednak de facto daje właściwie nieograniczoną dowolność, powierzając odpowiedzialność władzom diecezjalnym.

Warto zacytować poszczególne przepisy odnośnie liturgii mszalnej, dla prostego porównania z obecną praktyką:

12. Zamiast przepisanych w Graduale Romanum śpiewów procesyjnych na wejście, przygotowanie darów i Komunię św. można stosować pieśni zatwierdzone przez Konferencję Episkopatu Polski zawarte w "Śpiewniku Mszalnym" lub w innych Śpiewnikach mających aprobatę Władz Diecezjalnych zgodnie z postanowieniem Instrukcji Musicam Sacram (MS nr 32).
13. Śpiewu stałych części Mszy św. a także psalmu responsoryjnego i śpiewu przed Ewangelią, które stanowią integralną cześć liturgii słowa (WOMR nr 36), nie wolno zastępować pieśniami nawet mającymi Imprimatur władzy kościelnej:
14. Ponieważ Modlitwa eucharystyczna stanowi kulminacyjny moment Mszy św. dlatego nie wolno podczas niej wykonywać jakiejkolwiek muzyki (WOMR nr 54). Jedynie celebrans może wykonać śpiewem niektóre części samej Modlitwy eucharystycznej (prefacja, słowa konsekracji i in.).
15. Zabrania się wykonywania w ramach liturgii piosenek religijnych których tekst często nie jest w ogóle religijny, a muzyka z reguły posiada charakter świecki.
16. We wszystkich kościołach w Polsce należy wprowadzać śpiewy zalecone przez Konferencję Episkopatu Polski, np. Mszę Pielgrzymów. Przyczyni się to bowiem do czynniejszego udziału wiernych w uroczystościach ogólnopolskich lub międzydiecezjalnych.
17. Ponieważ "śpiew gregoriański Kościół uznaje za własny śpiew liturgii rzymskiej, dlatego w czynnościach liturgicznych powinien on zajmować pierwsze miejsce wśród innych równorzędnych rodzajów śpiewu" (KL nr 116).
Zgodnie z zaleceniem Konstytucji o świętej liturgii wierni powinni umieć śpiewać po łacinie niektóre części Mszy św. ze względu na celebrację w tym języku w grupach międzynarodowych (KL nr 54). Zestaw takich śpiewów zawiera wydany w Rzymie, z okazji Roku Świętego, śpiewnik Jubilate Deo.
18. Podczas liturgii Mszy św. zaleca się wykonywane polifonii dawnej i nowszej w języku łacińskim i polskim, tak jednak, by nie wyłączać wiernych całkowicie z udziału w śpiewie. Muzykę wielogłosową, szczególnie dawnych mistrzów, Kościół zawsze uważał za nieoceniony skarbiec i dobro kultury.
19. Na organach i innych instrumentach wolno akompaniować do śpiewu przez cały rok liturgiczny. Wyłączone są od tego jedynie śpiewy solowe celebransa i diakona, np. prefacja, Ewangelia itp. Natomiast solowa gra na instrumentach zabroniona jest od zakończenia śpiewu hymnu Chwała na wysokości Bogu we Mszy Wieczerzy Pańskiej do zakończenia tego hymnu we Mszy Wigilii Paschalnej.
20. Podczas liturgii nie wolno wykonywać muzyki mającej charakter wyraźnie świecki np. jazzu, big-beatu itp. Muzyka ta nie jest zgodna z duchem i powagą liturgii, nie sprzyja jej refleksyjnemu przeżywaniu, a ponadto często wyłącza całe zgromadzenie wiernych od udziału w śpiewie.
Poza liturgią można urządzać specjalne nabożeństwa gromadzące młodych ludzi uprawiających ten rodzaj muzyki. Duszpasterze mają obowiązek tak kierować tymi nabożeństwami, by miały one charakter religijny i by zawsze z nich płynęło dobro duchowe uczestników.


Wprawdzie zachowana jest różnica między liturgią a nabożeństwami, jednak granica jest płynna, skoro w liturgii wolno stosować śpiewy w języku narodowym.

Jaśniejsze jest ograniczenie odnośnie instrumentów:

28. "W Kościele łacińskim należy mieć w wielkim poszanowaniu organy piszczałkowe jako tradycyjny instrument muzyczny, którego brzmienie dodaje ceremoniom kościelnym majestatu, a umysły wiernych pod nosi do Boga i spraw niebieskich" (KL nr 120). Akompaniament organowy podtrzymuje śpiew, ułatwia udział w czynnościach liturgicznych i przyczynia się do głębszego zjednoczenia wiernych (MS nr 64).
Organy powinno znajdować się we wszystkich kościołach w Polsce. Tzw. organy elektronowe dopuszcza się do użytku jako instrument tymczasowy, Natomiast tam, gdzie ze względu na brak miejsca nie da się zbudować organów piszczałkowych, można je instalować zamiast fisharmonium.
29. Poza organami wolno używać w liturgii innych instrumentów z wyjątkiem tych, które są zbyt hałaśliwe lub wprost przeznaczone do wykonywania współczesnej muzyki rozrywkowej. Wyłącza się z użytku liturgicznego, zgodnie z tradycją, takie instrumenty, jak fortepian, akordeon, mandolina, gitara elektryczna, perkusja, wibrafon itp.

 

Niestety także pod tym względem praktyka poszła swoją drogą, zwłaszcza w tzw. ruchach.

Najnowszym urzędowym dokumentem ogólnokościelnym w sprawie muzyki jest instrukcja z 1987 r. o koncertach w kościołach, czyli o muzyce poza liturgią:

https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WR/kongregacje/kkultu/instrukcja_koncerty_05111987.html

Ma ona znaczenie ogólne i doniosłe, gdyż przypomina zasady ogólne odnośnie przeznaczenia i charakteru kościoła jako miejsca świętego, poświęconego do sprawowania kultu Bożego:

Zgodnie z tradycją, którą ukazuje ryt poświęcenia kościoła i ołtarza, świątynie są przede wszystkim miejscem, w którym gromadzi się lud Boży. Lud Boży, "zgromadzony w jedności Ojca, Syna i Ducha Świętego, jest Kościołem, świątynią Boga zbudowaną z żywych kamieni, gdzie w duchu i prawdzie wielbi się Ojca. Już w najdawniejszych czasach pojęciem kościół został objęty również budynek, w którym wspólnota chrześcijańska gromadziła się, by słuchać słowa Bożego, razem się modlić, przyjmować sakramenty, sprawować Eucharystię" i wielbić ją tam jako trwający nieustannie sakrament (1).
Tak więc kościołów nie można uważać za zwyczajne miejsce "publiczne", mogące służyć wszelkiego rodzaju zgromadzeniom. Są to miejsca święte, przeznaczone wyłącznie i na stałe, od momentu ich konsekracji lub poświęcenia, do sprawowania kultu Bożego.
Świątynie są widzialnym znakiem Kościoła pielgrzymującego na ziemi i zapowiedzią niebieskiego Jeruzalem; miejscami, w których już teraz, na tym świecie, urzeczywistnia się tajemnica komunii pomiędzy Bogiem i ludźmi. Zarówno w miastach, jak i na wsiach, kościół jest uważany także dzisiaj jako dom Boży, czyli znak Jego zamieszkania wśród ludzi. Pozostaje on miejscem świętym również wtedy, gdy nie odbywają się w nim obrzędy liturgiczne.

(…)
Użytkowanie kościołów reguluje kanon 1210 Kodeksu Prawa Kanonicznego: "W miejscu świętym dopuszcza się tylko to, co służy sprawowaniu i szerzeniu kultu, pobożności i religii, a zabrania się tego, co jest obce świętości miejsca".

Użyte w instrukcji pojęcie „musica sacra“ jest rozumiane tradycyjnie jako „muzyka, która służy sprawowaniu kultu Bożego i jako taka odznacza się charakterem sakralnym i łagodnością form“, czyli skomponowana do celów liturgicznych. Oprócz tego instrukcja mówi o „muzyce religijnej“ - „to znaczy oparta na tekstach biblijnych lub mszalnych, bądź odnosząca się do Boga, Najświętszej Panny, świętych czy Kościoła, może być wykonywana w świątyni poza obrzędami liturgicznymi“, nie w liturgii. Takie utwory mają „służyć i sprzyjać pogłębianiu pobożności i ducha religijnego“.

Na zasadzie wyjątku i za jednostkowym zezwoleniem dopuszcza się w kościołach koncerty:
„Biskup diecezjalny, jeśli uzna to za niezbędne, może - zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego - przeznaczyć kościół nie służący już kultowi Bożemu na audytorium, w którym będą się odbywały koncerty muzyki sakralnej lub religijnej, a także muzyki świeckiej, pod warunkiem, że nie będzie się to sprzeciwiało świętości miejsca.“

Wydana niedawno instrukcja Konferencji Episkopatu Polski o muzyce kościelnej powołuje się na wszystkie dotychczasowe dokumenty w tej sprawie, zarówno sprzed jak też po Vaticanum II:

https://episkopat.pl/instrukcja-konferencji-episkopatu-polski-o-muzyce-koscielnej/

Zawiera ona przypomnienie szeregu słusznych zasad praktycznych, np. co do używania instrumentów w liturgii. Jednak nie trudno zauważyć fundamentalną nowość polegającą na zdefiniowaniu pojęć, które nie ma podstaw w żadnych poprzednich dokumentach Kościoła:

 



Te definicje czerpią wprawdzie poszczególne określenia ze wcześniejszych dokumentów, jednak zamieniają je na zupełnie inne pojęcia. Pojęcie „musica sacra“ zawsze oznaczało muzykę liturgiczną czyli związaną ściśle z textami liturgii i skomponowaną do wykonywania w liturgii i było używane zamiennie z muzyką kościelną (w języku polskim i niemieckim) i liturgiczną (to jest nowe pojęcie wprowadzone w instrukcji z 1979 r.). Zupełną nowością jest pojęcie „muzyki religijnej“, które, biorąc dokładnie, odnosi się nie tylko do religii chrześcijańskiej, lecz także do judaizmu, islamu i innych wierzeń.

Jak zauważyliśmy powyżej, polskie pojęcie „muzyka kościelna“ (zaczerpnięte z niemieckiego Kirchenmusik, co oznacza także muzykę zborów protestanckich) było pierwotnie używane jako tłumaczenie łacińskiego „musica sacra“ czyli muzyki przeznaczonej do kultu Bożego według ksiąg liturgicznych Kościoła. Rozszerzenie go na „chrześcijańskie wspólnoty wyznaniowe“ - czyli także np. protestantów - nie tylko nie ma podstaw językowych lecz zawiera fałszywą, niekatolicką eklezjologię, gdyż sugeruje przynależność heretyków do Kościoła.

Ponadto bezpodstawne teologicznie (w znaczeniu teologii katolickiej) i zarazem brzemienne w skutkach jest rozróżnienie między muzyką sakralną a muzyką liturgiczną. Oznacza ono, że zgodnie z przepisami liturgicznymi w skład liturgii wchodzą kompozycje, które nie powstały z przeznaczeniem dla liturgii i nie są z natury sakralne. Jedynym kryterium jest fakt dopuszczenia przez władze kościelne - także diecezjalne - do użytku w liturgii. Czy autorzy tego textu zdawali sobie z sprawę z tej sprzeczności?

Odnośnie historii powstania tej instrukcji można się dowiedzieć sporo ciekawostek z relacji głównego odpowiedzialnego za jej powstanie:

https://www.youtube.com/watch?v=kfhZ--wxfaM




Czy postać i myślenie emerytowanego biskupa legnickiego są kluczem do takich ustaleń pojęciowych? Więcej o tym będzie przy następnej okazji.

Komu brakuje wyczucia katolickiego?

 


Wskazano mi właśnie na następny popis internetowy x. Szymona Bańki FSSPX. Jest to niestety kolejny szczyt ignorancji, zakłamania i bezczelności. 

Otóż pod enigmatycznym i chwytliwym tytułem "Katoliku, dlaczego jesteś nienormalny" x. Bańka usiłuje usprawiedliwić wydarzenie, które słusznie wzbudziło zgorszenie, oburzenie i sprzeciw u katolików, także u wiernych FSSPX. Chodzi o występ chóru w kaplicy szkoły w Józefowie, konkretnie o jego ustawienie, które - jak widać wyraźnie - odpowiada praktyce protestantów i modernistów, ale nie zasadom Kościoła:




X. Bańka przyznaje się, że to ustawienie jest jego pomysłem. Zamiast przyznać się do skandalicznego błędu i wywołania zgorszenia, próbuje sprawę usprawiedliwić, w sposób typowo dla siebie zakłamany, pokrętny i niekompetentny teologicznie, atakując w sposób perfidny tych, których to wydarzenie uraziło. Posługuje się przy tym prawie pół godzinnym wprowadzeniem o "zmyśle katolickim", powołując się na o. Woronieckiego, który zresztą nie powinien być autorytetem dla tradycyjnego katolika, gdyż był kryptomodernistą związanym z klerykalną subwersyjną mafią charystów, która odegrała (i nadal odgrywa) haniebną, katastrofalną rolę w historii Kościoła w Polsce. 

Oto wywody x. Bańka we właściwym temacie, do którego zmierza:


Odpowiadam:

Nie ma żadnego półkola, lecz chór stoi w szeregu, w którego środku znajduje się dyrygentka chóru, dyrygująca z tego miejsca. Tutaj absurd goni absurd. 

Po pierwsze, dyrygowanie chórem z tego miejsca jest bez sensu, gdyż ta pani nie jest zwrócona ku chórowi (ani chór ku niej), więc ona dyryguje tylko pustymi ławkami, na które zresztą patrzą także chórzyści. 

Po drugie, dyrygentka stoi prawie dokładnie na środku, jak widać wyraźnie. Nawet jeśli nie stoi co do centymetra na wprost tabernakulum z Najświętszym Sakramentem, to de facto jest odwrócona swoimi pośladkami do niego, co zresztą nie ma żadnego usprawiedliwienia choćby nawet praktycznego, gdyż nie jest to normalna, ani konieczna pozycja dyrygowania chórem. 

Po trzecie, chór śpiewa do pustych ławek i do kamerzysty. Oczywiście głównie do odbiorców przed ekranem komputera, a do tego wcale nie jest konieczne odwrócenie się pośladkami do Najświętszego Sakramentu. 

Po czwarte, wedlug x. Bańka widocznie najważniejsza jest widoczność twarzy i wymachiwania dyrygentki, skoro za tę cenę pozwala tej pani na takie zachowanie. 

Po piąte, szczytem bezczelności - zresztą typowej dla x. Bańki - jest twierdzenie, jakoby zastrzeżenia odnośnie tego pomysłu było przejawem braku "katolickiego zmysłu". To x. Bańka ma obowiązek wykazać zgodność z zasadami Kościoła, co próbuje uczynić w następujący sposób:


Czyli x. Bańka powołuje się na pozycję kapłana oraz ministrantów podczas sprawowania liturgii. Tu wystarczy wiedza na poziomie zdroworozsądkowym, by odróżnić po pierwsze liturgię od występu chóru, a po drugie kapłana i kleryków podczas liturgii od pani w kusej spódniczce bezsensownie wymachującej rączkami do pustych ławek i pośladkami w kierunku Najświętszego Sakramentu. Wygląda na to, że x. Bańka na ludzi za debili, którzy nie są w stanie uchwycić tych różnic. Otwarte pozostaje pytanie, czy on sam je rozumie. 

Wyjaśniam:

- Kapłan podczas liturgii odwraca się tyłem do ołtarza tylko wtedy, gdy w Osobie Pana Jezusa zwraca się ku ludowi. Odwraca się tylko na ten krótki moment, całując przedtem ołtarz, wyrażając swoją osobistą jedność z ofiarą, która jest sprawowania na ołtarzu. 

- Turyfer (kleryk czy ministrant, czyli zastępca kleryka) okadzający lud także wykonuje czynność kultyczną, której źródłem i właściwym podmiotem jest Jezus Chrystus, uświęcający lud i składający go w ofierze. W tym momencie tabernakulum jest zasłonięte przez kapłana, co także ma znaczenie liturgiczne w akcji liturgicznej, której momenty i elementy zawierają różne akcenty. Ten moment oznacza, że uświęcenie i poświęcenie w ofierze spływa na lud od samego Jezusa Chrystusa na ołtarzu, więc ustawienie turyfera w tej czynności ma uzasadnienie teologiczne i liturgiczne. 

Czymś istotnie i zupełnie innym jest koncertowy występ chóru, nawet jeśli wykonuje pieśń religijną. NIE jest to akcja liturgiczna pod żadnym względem. Zwrócenie chóru ku pustym ławkom czy choćby nawet ku publiczności jest bezpodstawne teologicznie i praktycznie, absurdalne, sprzeczne z sensem pieśni modlitewnej, i przejawem całkowitego braku zmysłu wiary i pobożności. Jest wręcz świętokradzkie, gdyż jest zachowaniem traktującym ołtarz jako tło dla koncertu. Nie ma to nic wspólnego ani z modlitwą, ani z prowadzeniem ku modlitwie, skoro sam chór nie jest zwrócony ku ołtarzowi i Najświętszemu Sakramentowi. De facto ta pani w kusej spódniczce wymachująca rączkami do ławek oraz ta nadużywana młodzież przysłaniają sobą ołtarz i Najświętszy Sakrament. W Kościele Chrystusowym nigdy, aż do zapaści liturgiczno-duchowej po Vaticanum II, czegoś takiego nie było. To jest zachowanie na wzór zborów protestanckich, gdzie oczywiście nie ma ani tabernakulum, ani Najświętszego Sakramentu. 

X. Bańka jednak powtarza swoje bełkotliwe mieszanie spraw, czy to z ignorancji teologiczno-liturgicznej, czy z obłudnej zatwardziałości i pychy niechętnej do przyznania się do błędu:


Czyżby po studiach w Zaitzkofen nie był w stanie odróżnić między czynnościami duchownych w liturgii, a występem chóru? Czyżby nie odróżniał aktów kapłana od aktów chóru i to poza liturgią? Co na to jego przełożeni? 

X. Bańka brnie jeszcze bardziej:


Czyli x. Bańka bezczelnie twierdzi, że koncertowe ustawienie chóru jak na estradzie czy w teatrze odpowiada zachowaniu duchownych podczas liturgii. No cóż, nasuwa się pytanie, czy x. Bańka sam siebie słyszy. 

Dodaje jeszcze jeden argument: odwrócenie chóru pośladkami do Najświętszego Sakramentu ma "lepiej podkreślić to, co się tutaj dzieje". Nasuwa się pytanie: co tu się dzieje według x. Bańki? Mówi: "żeby lepiej pokazać śpiew i równocześnie ołtarz". Cóż, to jest wręcz wybitny bełkot, zresztą typowy dla tego człowieka. Od kiedy śpiew jest do pokazania? Czyż nie jest raczej do słuchania? Po co budowano i buduje się empory z tyłu świątyń? Czyż po to, żeby pokazywać chórzystów i dyrygentkę w kusej spódniczce wymachującą rączkami w kierunku ławek? Komu śpiewa chór? Czyż ławkom, czyż dla publiczności? Oj komuś tu wybitnie brakuje już choćby trzeźwego, racjonalnego myślenia, a tym bardziej zdrowego katolickiego wyczucia.

Szyderczy przykład z wychodzeniem tyłem z kościoła jest także kłamliwy i absurdalny. Po pierwsze, nie ma i nigdy nie było zakazu takiego wychodzenia. Po drugie, wychodzenie z kościoła nie jest koncertowaniem i to ze słowami modlitwy. Po trzecie, nikt z osób zgorszonych tym wydarzeniem nie postuluje niczego, co by było niezgodne z powszechnym zwyczajem Kościoła. Takim zwyczajem z całą pewnością nie jest scena, którą x. Bańka próbuje w sposób bełkotliwy i obłudny usprawiedliwić. 

Na koniec pozostaje zwrócić uwagę, że nie jest to pierwszy przypadek tego typu zachowania x. Bańki. Przypomnę o dwóch, o których pisałem wcześniej (tutaj i tutaj):

- X. Bańka twierdził, że ruch abstynencki jest obcy Kościołowi, co świadczy o jego ignorancji co do tradycyjnych podręczników katolickiej teologii moralnej. Mimo zwrócenia uwagi na fałszywość tego twierdzenia, x. Bańka go nie odwołał i nie przeprosił za wprowadzenie w błąd.

- X. Bańka zarzucał mi "nadwrażliwość" w kwestii rozumienia Bóstwa Jezusa Chrystusa, zapowiadając teologiczne obalenie moich zastrzeżeń co do koronki s. Faustyny, oraz atakując mnie ad personam. Tego obalenia nadal nie ma, podobnie jak wycofania się z bezczelnego ataku. 

Nasuwa się prosty wniosek: dla x. Bańki nie prawda jest najważniejsza, lecz własna rzekoma, a zakłamana nieomylność, tudzież biznes na youtube.