Temat pojawia się regularnie na portalu deon.pl, zaś ostatnio został gorliwie podjęty przez o. A. Posackiego, znanego dotychczas w tematyce ezoteryki i okultyzmu. Ten ostatni nawiązuje do swoich doświadczeń w islamskim Kazachstanie, ale powołuje się na treści rzeczonego portalu.
Powierzchownie problem sprowadza się do nauczania odnośnie islamu w dokumentach Vaticanum II, zarówno w deklaracji "Nostra aetate" (3) o stosunku do religij niechrześcijańskich jak też w konstytucji dogmatycznej "Lumen gentium"(16):
Taki jest główny, niby nokautujący argument deonistów itp.: sobór orzekł, więc to jest nauczanie Kościoła i katolik ma się trzymać tego, że wyznaje i czci tego samego Boga co islam. O ile wymaganie tego od katolików w Europie przed 40-50 laty było dość łatwe, gdyż wiedza o islamie ograniczała się do conajwyżej doświadczeń z urlopu w Turcji czy w Egipcie, o tyle obecnie w dobie internetu, gdy także przeciętny człowiek nie jest zdany na to, co mu podadzą gazety, radio i telewizja, nie jest łatwo zamknąć ludziom mózgi na kłódkę powoływaniem się na dokumenty soborowe. Każdy, kto chce, może dowiedzieć się nie tylko o tym, jakim problemem są imigranci muślimscy, lecz także o przyczynach i podłożu problemów. Mimo nachalnej kłamliwej propagandy, jakoby nie miało to nic wspólnego z islamem, coraz więcej ludzi potrafi kojarzyć, szuka powiązań i też musi się zmierzyć z tym, co głoszą źródła typu deon.pl i powielacze, żerujący na niewiedzy teologicznej pospólstwa.
Po pierwsze
Zdania odnośnie islamu w dokumentach Vaticanum II dotyczą dziedziny religioznawczej, nie teologicznej we właściwym sensie, czyli nie dotyczą prawd wiary. Innymi słowy: gdy chodzi o to, czego naucza islam, mamy do czynienia z wiedzą oczywiście na temat islamu, nie w temacie Bożego Objawienia przekazanego w Tradycji Kościoła i Piśmie św. Tym samym jest to wiedza zarówno omylna jak też zupełnie niewiążąca. Wynika to po prostu z przedmiotu: kwestia, czego naucza islam i jaki jest tego stosunek do nauczania Kościoła, nie należy do depozytu wiary i tym samym nie jest przedmiotem nauczania Magisterium Kościoła. Tym samym wypowiedzi w tej sprawie nie mają żadnej rangi magisterialnej, nawet jeśli są zawarte w dokumentach soborowych. Sprawa jest dość dokładnie tego typu jak gdyby sobór nauczał, że ziemia jest płaska, powołując się na miły list jest jednego z papieży do któregoś z uczonych tysiąc lat temu. Otoż biskupi zebrani na soborze nie mają obowiązku znać się na geografii, a jeśli wypowiadają się w temacie kształtu ziemi czy tego, w co wierzą muślimi, to nie tylko przekraczają swoje kompetencje lecz także cel, dla którego zwoływane są sobory.Po drugie
Jedynym źródłem, na które powołują się w tej sprawie dokumenty Vaticanum II, jest list papieża św. Grzegorza VII skierowany do króla Maurytanii. Także deoniści powołują się na ten list, niestety w kłamliwy, fałszujący sposób. Dlatego warto się temu listowi bliżej przyjrzeć, aczkolwiek należy pamiętać, że także on nie ma żadnej rangi magisterialnej, gdyż jest skierowany do pojedynczej osoby i ma charakter prywatny, mimo że pochodzi od papieża.Oto oryginalny text list, opublikowany w standartowym dziele Patrologia Latina tom 148, kolumny 450-452:
Dla ułatwienia Szanownym Czytelnikom podaję sporządzone na szybko własne robocze tłumaczenie:
Grzegorz biskup, sługa sług Bożych, do Anzira, króla Mauretanii w prowincji Sitiph w Afryce, pozdrowienie i Apostolskie błogosławieństwo.
Twoja szlachetność w tym roku przesłała nam list, żebyśmy wyświęcili kapłana Servanda na biskupa według ustroju chrześcijańskiego, co postaraliśmy się uczyć, ponieważ Twoja prośba wydawał się sprawiedliwa i bardzo dobra. Wysyłając zaś nam podarunki, wysłałeś chrześcijan, którzy byli u Was więzieni, z powodu szacunku dla świętego Piotra Księcia Apostołów i z miłości zu nam, i obiecałeś, że także innych uwięzionych odeślesz. Tę dobroć tchnął w Twoje serce Bóg, Stwórca wszystkich, bez którego nie możemy uczynić nic dobrego ani pomyśleć. To On, który oświeca każdego człowieka na ten świat przychodzącego (J 1), oświecił Twój umysł w tym zamyśle. Albowiem Bóg wszechmogący, który chce aby wszyscy ludzie zostali zbawieni i aby nikt nie zginął (1Tm 2), nic innego nie uznaje bardziej w nas, by człowiek - po miłowaniu Jego - miłował człowieka i drugiemu to czynił, co by chciał, żeby jemu czyniono (Mt 7). Tak więc tą miłość my i Wy jesteśmy winni sobie i też innym ludom, którzy wierzymy i wyznajemy jednego Boga, choć w różny sposób, którzy Go, Stwórcę wieków i Rządcę tego świata chwalimy i czcimy. Tak bowiem mówi Apostoł: „On jest naszym pokojem, Ten, który jedno i drugie uczynił jednym“ (Ef 2). Znając przez nas tę łaskę daną Ci od Boga, wielu szlachetnych Rzymian bardzo podziwia i rozgłasza Twoją dobroć i cnoty. Spośród nich oto nasi krewni Alberyk i Cyncjusz, którzy prawie od młodości byli żywieni z nami w pałacu rzymskim, bardzo pragnąc wejść w przyjaźń i miłość Twoją i chętnie Ci służyć tym, w czym się podobało naszym ojcom, ślą do Ciebie swoich ludzi, abyś przez nich zrozumiał, jak uważają Ciebie za roztropnego i szlachetnego i jak chętnie Tobie chcą i potrafią służyć. Polecając ich Twojej wielkoduszności, prosimy, abyś starał się okazać im tę miłość, jaką pragniemy Tobie i wszystkim Twoim okazać, z powodu naszej miłości i z powodu odpłaty za wierność rzeczonych mężów. Zaś Bóg wie, że miłujemy Ciebie jedynie dla czci Boga i że życzymy zdrowia i czci Twojej w życiu doczesnym i przyszłym. A także prosimy sercem ustami o to, by tenże Bóg doprowadził Cię po długim okresie tego życia na łono szczęśliwości świętego Patriarchy Abrahama.
Istotne punkty są następujące w skrócie:
- Papież wspomina życzliwy stosunek króla, który prosił o ustanowienie katolickiego biskupa na swoim terenie, wysłał papieżowi podarunki oraz uwolnionych chrześcijan, wraz z obietnicą uwolnienia następnych niewolników chrześcijańskich.
- Papież mówi, że ta życzliwość króla pochodzi od Boga, dokładniej z naturalnego światła, które ma każdy człowiek, a więc nie z islamu.
- To naturalne oświecenie jest podstawą wierzenia i wyznawania "jednego Boga".
- Papież wyraźnie wskazuje na Objawienie w Jezusie Chrystusie, który daje pokój.
- Papież zapewnia o swojej modlitwie za króla, by Bóg go doprowadził do wiecznej szczęśliwości, co wcale nie oznacza, jakoby tą drogą był islam. Papież nie mówi ani słowa o islamie.
Innymi słowy: ten list mógłby być skierowany do każdego innego władcy, który okazał tego typu życzliwość Kościołowi i tym samym wykazał naturalne, rozumowe poznanie istnienia jednego Boga wraz z naturalnym prawem moralnym. W postawie tego króla nie ma nic islamskiego, a wręcz przeciwnie, jego postawa jest wprost sprzeczna z zasadami islamu zawartymi w Kuranie i też w przykładzie życia Mahometa. Nic też nie wskazuje na to, by papież wiedział coś bliższego o islamie i treści Kuranu. Z punktu widzenia historycznego nie jest nawet pewne, czy Kuran w obecnej postaci w ogóle istniał. A jeśli istniał, to tylko po arabsku i nie wolno było go tłumaczyć. Dlatego wczesne źródła chrześcijańskie, jak chociażby św. Jana Damasceński, nie znają nawet pojęcia "islam", lecz mówią o "religii Izmaelitów", Saracenach itd., uważając ich za jedną z herezyj bliskowschodnich.
Tym samym powoływanie się na ten list w kwestii stosunku między Kościołem i islamem jest poważnym, wręcz skandalicznym, kłamliwym nadużyciem.
Po trzecie
Twierdzenie, jakobyśmy jako katolicy czcili tego samego Boga co islam, jest sprzeczne z całym dotychczasowym nauczaniem Kościoła. I jest sprzeczne także ze zdrowym rozsądkiem oświeconym prawdami wiary katolickiej. Przykładów w dokumentach papieży i nauczaniu teologów jest mnóstwo. Temat ten wymaga osobnego opracowania. Jako przykład podam modlitwę odmawianą na zlecenie papieży począwszy od Leona XIII (encyklika "Annum sacrum"), a odzwierciedlającą prawdziwe, stałe i niezmienne nauczanie Kościoła w tej kwestii. Chodzi o Akt Poświęcenia Rodzaju Ludzkiego przepisany do obowiązkowego odmawiania w każde święto Chrystusa Króla, a odnawiany w pierwsze piątki miesiąca. Zawarta jest w nim m. in. prośba:
"Rex esto eorum omnium, qui in tenebris idololatriae aut Islamismi adhunc versantur, eosque in lumen regnumque tuum vindicare ne renuas."
Tak samo mówi Katechizm Nauki Chrześcijańskiej św. Piusa X:
( http://www.corsiadeiservi.it/public/content/testi%20e%20documenti/Catechismo_PioX.pdf?fbclid=IwAR2a545kHiiL61TxBhRjswWPBtk4VLK8INMQPNMazWoa8cOdG0ZC5PBoKNs )
Słusznie islam jest tutaj zrównany z pogaństwem. Odpowiada to faktom historycznym i religioznawczym.
Liczne są też inne świadectwa chrześcijan odnośnie islamu, przy czym różny jest zakres wiedzy odnośnie Kuranu i Mahometa. Gdzie jest ta wiedza, zgadza się ona zupełnie ze stanem, który mamy współcześnie:
- Biskup Jan z Nikiu w Egipcie, piszący swoją "Kronikę" pod koniec życia Mahometa, nazywa islam "religią wrogów Boga", "nikczemną doktryną bestii to jest Mahometa", a muślimów nazywa "bałwochwalcami":
http://www.tertullian.org/fathers/nikiu1_intro.htm
- Św. Jan z Damaszku, piszący kilkadziesiąt lat po śmierci Mahometa, nazywa islam "poprzednikiem antychrysta" a Kuran uważa za zbiór "absurdalnych bajek":
https://www.answering-islam.org/Books/MW/john_d.htm
- Biskup Teodor Abu Qurra, uczeń św. Jana Damasceńskiego, biskup Harran w Mezopotamii, demaskuje Mahometa jako kłamcę a jego naukę jako bezbożną:
http://seminare.pl/pdf/tom33-20-karczewski.pdf
- Apologia Al Kindi (IX - X w.) mówi m. in. wprost, że islam nie jest religią pochodzącą od Abrahama a Mahomet jest zbrodniczym mordercą:
https://www.answering-islam.org/Books/Al-Kindi/index.htm
- Św. Piotr Czcigodny, opat słynnego opactwa w Cluny, w swoich dziełach "Przeciw haniebnej sekcie Saracenów" i "Suma całej herezji Saracenów" oraz w liście do św. Bernarda od tłumaczeniu Kuranu, nazywa Mahometa bandytą a islam "ściekiem wszelkich herezyj", "bezbożnym i potępienia godnym nonsensem", "diabelską nauką":
https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_the_Venerable
- Także wielu papieży po Grzegorzu VII prowadziło korespondencję z władcami muślimskimi, gdzie nie ma śladu ani uznania prawdziwości islamu, ani nawet równoprawności:
( http://www.corsiadeiservi.it/public/content/testi%20e%20documenti/Catechismo_PioX.pdf?fbclid=IwAR2a545kHiiL61TxBhRjswWPBtk4VLK8INMQPNMazWoa8cOdG0ZC5PBoKNs )
Słusznie islam jest tutaj zrównany z pogaństwem. Odpowiada to faktom historycznym i religioznawczym.
Liczne są też inne świadectwa chrześcijan odnośnie islamu, przy czym różny jest zakres wiedzy odnośnie Kuranu i Mahometa. Gdzie jest ta wiedza, zgadza się ona zupełnie ze stanem, który mamy współcześnie:
- Biskup Jan z Nikiu w Egipcie, piszący swoją "Kronikę" pod koniec życia Mahometa, nazywa islam "religią wrogów Boga", "nikczemną doktryną bestii to jest Mahometa", a muślimów nazywa "bałwochwalcami":
http://www.tertullian.org/fathers/nikiu1_intro.htm
- Św. Jan z Damaszku, piszący kilkadziesiąt lat po śmierci Mahometa, nazywa islam "poprzednikiem antychrysta" a Kuran uważa za zbiór "absurdalnych bajek":
https://www.answering-islam.org/Books/MW/john_d.htm
- Biskup Teodor Abu Qurra, uczeń św. Jana Damasceńskiego, biskup Harran w Mezopotamii, demaskuje Mahometa jako kłamcę a jego naukę jako bezbożną:
http://seminare.pl/pdf/tom33-20-karczewski.pdf
- Apologia Al Kindi (IX - X w.) mówi m. in. wprost, że islam nie jest religią pochodzącą od Abrahama a Mahomet jest zbrodniczym mordercą:
https://www.answering-islam.org/Books/Al-Kindi/index.htm
- Św. Piotr Czcigodny, opat słynnego opactwa w Cluny, w swoich dziełach "Przeciw haniebnej sekcie Saracenów" i "Suma całej herezji Saracenów" oraz w liście do św. Bernarda od tłumaczeniu Kuranu, nazywa Mahometa bandytą a islam "ściekiem wszelkich herezyj", "bezbożnym i potępienia godnym nonsensem", "diabelską nauką":
https://en.wikipedia.org/wiki/Peter_the_Venerable
- Także wielu papieży po Grzegorzu VII prowadziło korespondencję z władcami muślimskimi, gdzie nie ma śladu ani uznania prawdziwości islamu, ani nawet równoprawności:
(z: https://books.google.de/books?id=AbWYCgAAQBAJ&hl=de&source=gbs_navlinks_s)
Por. także tego samego autora tutaj i tutaj.
Te przykłady świadczą dobitnie, że po pierwsze historia stosunku papieży i teologów katolickich do islamu jest o wiele bogatsza niż jedno zdanie Grzegorza VII (i to wyjęte z kontextu i wykorzystywane przeciw niemu) i po drugie ten stosunek jest bardzo daleki od twierdzenia, jakoby Kościół wierzył i czcił tego samego Boga co islam.
Po czwarte
W kwestii wzajemnego stosunku dwóch stron zarówno zdrowy rozsądek jak też zwykła przyzwoitość wymaga, by uwzględnić stanowisko drugiej strony. Akurat wyznawcy dialogizmu międzyreligijnego (a właściwie relatywizmu i apostazji) działają wprost przeciw tej zasadzie. Wmawiają oni bowiem katolikom, jakobyśmy wyznawali tego samego Boga co muślimi, ale przemilczają fakt, że żaden z przedstawicieli islamu, ani w historii ani obecnie czegoś takiego nie mówi i nie jest w stanie powiedzieć. Dla nich chrześcijanie są politeistami i zrównanie ich Ałłaha z Bogiem wyznawanym przez nas jest bluźnierstwem i tym samym najcięższym grzechem. Dlaczego deoniści itp. to przemilczają? Gdzie tu się podziewa ich dialogowość? A może ten cały dialog to zwykła ściema obliczona na odmóżdżenie katolików i zduszenia w zarodku ich oporu wobec islamizacji?
Na koniec wypada postawić pytanie, jakie były powody takich a nie innych zdań w dokumentach soborowych, skoro nie mają one żadnych podstaw w dotychczasowym nauczaniu Kościoła. Tutaj należy sięgnąć do genezy i zamysłu zarówno Vaticanum II jako całości, jak też poszczególnych dokumentów. Mówiąc w skrócie: jest zupełnie oczywiste, że zamiarem w tym temacie nie było nauczanie prawd wiary. Tym samym można i należy tę sprawę dyskutować otwarcie i bez żadnych ograniczeń. Jedyną granicą jest różnica między prawdą i fałszem.
Post scriptum I
Podobne uwagi wyraził filozof francuski Alain Besançon:
Post scriptum II
Jeden z dwóch bohaterów tego wpisu staje się coraz wyraźniej apologetą islamu i antykatolikiem:


