Skandaliczny zachwyt kapłana. Miejmy nadzieję, że bezmyślny.
W uproszczeniu załóżmy, że wspinaczka wysokogórska jest rodzajem sportu extremalnego. Istotnym kryterium moralnym są tutaj:
- motywacja, oraz
- stosunek do innych dóbr, zwłaszcza dla relacji z bliźnimi oraz życia zarówno własnego jak też bliźnich.
Motywacją sportów extremalnych jest zasadniczo odniesienie sukcesu, czyli uczynienie czegoś, czego mogą dokonać tylko niektórzy, może nawet nieliczni, czy wręcz wyczyn, którego nikt dotąd nie dokonał. Chodzi więc o wywyższenie siebie, czy przynajmniej własnych sił i zdolności. Daje to uczucie satysfakcji, wzmacnia poczucie własnej wartości i górowania nad innymi. Że jest to już nawet pod względem psychologicznym - nie tylko duchowym - niebezpieczne, nie trzeba wyjaśniać.
Drugim i to powiązanym motywem jest doświadczenie takiego sukcesu: aplauzu publiczności, jej podziwu, sławy, szacunku itp.
Trzecim motywem są mniej czy bardziej wymierne korzyści: zarobienie fortuny, czy przynajmniej przeżycie estetyczne, jak spojrzenie na krajobraz bezpośrednie z perspektywy niemożliwej dla innych czy dla większości ludzi.
Oczywiście, jak każdy sukces, ceną jest tutaj zarówno wysiłek, żmudne przygotowania, także wiele wyrzeczeń, w myśl starołacińskiego powiedzenia per aspera ad astra. Tak więc można tutaj dostrzec pewne cechy ascezy. Jednak istotny jest cel, to znaczy dobro, dla którego poświęca się inne dobra, siły i środki. Jednak pod względem moralnym decydująca jest hierarchia dóbr. Poczucie własnej wartości, przeżycie estetyczne itp. są czymś dobrym, jeśli nie stoją w sprzeczności z dobrami wyższymi. W przypadku sportów extremalnych sprzeczność jest wręcz ewidentna.
Narażanie własnego życia i tym samym skazanie rodziny, bliskich i ogólnie społeczności na wysokie prawdopodobieństwo na ból i realne koszty jest postępowaniem nie tylko nierozsądnym, niedojrzałym i nieodpowiedzialnym, lecz także niemoralnym.
Życie jest nam dane dla chwały Bożej, służenia Bogu i bliźnim. Dla tego celu należy zaangażować swoje siły, zdolności i środki. Takie zaangażowanie daje poczucie piękna moralnego, które obiektywne i w porządku dóbr jest wyższe niż subiektywne przeżycie emocjonalno-estetyczne. Dlatego podziw dla wyczynów extremalnych świadczy o braku stosowania podstawowych zasad moralnych i jest demoralizujący.
Zostaje to potwierdzone w reakcjach na krytykę:
Jeśli dla kogoś "szczęście" polega na wypróbowaniu własnych sił i udowodnieniu sobie i innym, że się więcej potrafi niż oni, to jest to przynajmniej infantylne, niezależnie od wieku.
A to już są Himalaje głupawej obłudy:
No cóż. Poziom intelektualny i osobowościowy widocznie odpowiada poziomowi moralnemu...
Notabene: ów kapłan posługuje obecnie w parafii, gdzie rezyduje x. Michał Heller (więcej tutaj). Czyli przebywa w dobranym towarzystwie...







