Czy rzekome objawienia Alicji Lenczewskiej są wiarygodne?



Co jakiś czas zadawane mi było pytanie odnośnie Alicji Lenczewskiej i jej rzekomych objawień. Zacząłem od szukania źródeł dostępnych w internecie i natrafiłem na filmik dokumentujący fakt, że organizowała tzw. pielgrzymki do Medjugorje i mocno angażowała się w propagowanie rzekomych - a właściwie fałszywych - tamtejszych objawień. 

Tym samym sprawa jest oczywista i prosta: skoro Lenczewska nagminnie popełniała grzech przeciw wierze katolickiej i Kościołowi przez zaangażowanie w promowanie fałszywych objawień, to z całą pewnością także objawienia rzekomo przez nią otrzymywane mogą być jedynie fałszywe, czyli pochodzą albo z mamienia szatańskiego, albo są po prostu ludzkim wymysłem. 

Niestety jej pisma otrzymały "nihil obstat" kurii archidiecezjalnej w Szczecinie, co ułatwia zwodzenie wiernych tymi fałszywymi treściami. Należy jednak pamiętać, że "nihil obstat" oznacza jedynie, iż w danej publikacji przedłożonej w kurii nie stwierdzono błędów przeciw wierze katolickiej i moralności, i samo w sobie nie oznacza uznania rzekomych objawień za nadprzyrodzone. Właściwie już sam fakt promowania fałszywych rzekomych objawień w Medjugorje jest poważnym błędem przeciw wierze katolickiej i dyscyplinie, tym samym powinien być wystarczającym powodem wykluczającym udzielenie imprimatur. Widocznie cenzor pracujący dla kurii szczecińskiej nie rozumie związku tych spraw. 

Wygląda na to, że kuria nie wzięła pod uwagę całości działalności Lenczewskiej. Właściwsze byłoby zbadanie wpierw charakteru jej rzekomych objawień i dopiero w razie pozytywnego wyniku - co jest właściwie niemożliwe w uczciwym i solidnym zbadaniu - udzielenie "nihil obstat" dla jej pism. Jest bowiem dość oczywiste, że Lenczewska albo ulegała złudzeniu, albo sama wymyśliła rzekome objawienia oraz je - zapewne przy pomocy swego opiekuna duchowego, który czuwał nad poprawnością teologiczną - spisała. Błędów doktrynalnych można dość łatwo uniknąć, zwłaszcza przy udziale jako tako wykształconego teologa. Dlatego ich brak w żaden sposób nie dowodzi charakteru nadprzyrodzonego rzekomych objawień. Tym niemniej udzielenie "nihil obstat" dla sprytnie pod względem doktrynalnym przygotowanego oszustwa jest conajmniej nieroztropne. 

4 komentarze:

  1. Księże, jak już jesteśmy przy tym temacie, to jak Ksiądz ocenia:
    1) ten artykuł:
    https://salwowski.net/2020/01/16/czy-objawienia-alicji-lenczewskiej-pochodza-od-boga/
    2) całokształt Salwowskiego? Jest to blog warty polecenia czy lepiej go unikać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie śledzę wypowiedzi p. Salwowskiego. Wiem tylko, że nierzadko wyraża fałszywe, niekatolickie poglądy, zwłaszcza odnoście judaizmu czy muślimów.

      Usuń
  2. Czytałem te OBJAWIENIA (dosyć opasłe tomisko) i jeden fragment mi utkwił w głowie - kiedy (rzekomy ?)Jezus - ganiąc ją za jakiś błąd, mówi do niej mniej więcej w ten sposób - "niestety wiem że jesteś na to zbyt tempa, jak wy wszyscy zresztą"...! Pytałem o to mojego księdza-psychologa (studiuję teologię na UŚ-u) ale mi powiedział że to może być jej nadinterpretacja i że objawienia prywatne trzeba szczególnie brać pod lupę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu jest już groteska, typowa zresztą: Pan Jezus miałby się posługiwać slangiem podwórkowym...

      Usuń

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...