Moc szatana i opętania w terapiach

 
1. Granice wpływu szatana są wyznaczone przez porządek stworzenia oraz dopust Boży:
- Szatan i demony jako byty czysto duchowe mają przewagę na bytami materialnymi i materialno-duchowym (czyli ludźmi), tzn. mogą je poruszać, ale jedynie w ramach praw natury czyli porządku stworzenia i o ile Pan Bóg to działanie dopuszcza. W grę wchodzą nie tylko znane nam obecnie prawa natury lecz także nieznane, tzn. niezbadane i nieopisane naukowo.
- Wiadomo, że działanie szatana i jego demonów skierowane jest przeciw Bogu i człowiekowi. Pan Bóg to działanie dopuszcza po grzechu pierworodnym jako karę za grzech oraz dla wypróbowania i zasługi człowieka.
- Wpływ szatana i demonów na świat materialny ma na celu szkodzenie duszy człowieka oraz odciągnięcie go od Boga, ostatecznie pozbawienie go życia wiecznego z Bogiem.
- Pan Bóg dopuszcza ten wpływ wyłącznie w takim stopniu, jaki jest konieczny do wypróbowania człowieka i jego zasługi w walce o zbawienie swojej duszy. Równocześnie Pan Bóg daje człowiekowi łaski potrzebne w  tej walce, a także pomoc dobrych aniołów, zwłaszcza Anioła Stróża danego do końca życia, ale także innych aniołów, które czasowo czy okazyjnie wspierają i chronią człowieka.
Autentyczna fizjoterapia, czyli leczenie bez podtextów czy zamiarów pozafizykalnych i pozaterapeutycznych, porusza się w dziedzinie praw natury, częściowo może nie do końca opisanych fizykalnie i wyjaśnionych naukowo. Gdy tak jest stosowana, wówczas nie ma zastrzeżeń ze strony teologii katolickiej.

2. Opętanie (obsessioposessio) jest opanowaniem duchowych i wskutek tego także cielesnych władz człowieka przez szatana. Warunkiem jest własnowolne poddanie się przez człowieka temu wpływowi, czy to poprzez świadomy akt oddania się szatanowi, czy przez stopniowe uleganie i służenie mu poprzez grzeszne życie i brak pokuty, aż do zawładnięcia, które poważnie ogranicza władze i wolność człowieka. Tym samym terapia czysto fizykalna sama ze siebie nie może spowodować opętania, oczywiście o ile nie ma duchowego związku z grzechem i władzą szatana zarówno ze strony terapeuty jak też pacjenta. Doznania zmysłowe podczas terapii generalnie mogą mieć charakter przynajmniej pokusy zmysłowej i być okazją do grzechu, jednak nie stanowią grzechu, jeśli nie ma woli czy przynajmniej przyzwolenia na grzech.

3. Bioenergoterapia bazuje na tzw. magnetyźmie, czyli teorii w zasadzie okultystycznej, zwanej też mesmeryzmem (od nazwiska założyciela Mesmera). Jest więc podtext przynajmniej dwuznaczny i tym samym podatny na wpływy duchowe. Wprawdzie nie można z góry wykluczyć, że w tego typu metodzie stosuje się jedynie niezbadane prawa natury, jednak kontext ideologiczny, mianowicie powiązanie z poglądami twórcy magnetyzmu wskazuje przynajmniej na możliwość działań demonicznych czyli wpływu istot duchowych na sferę materialną, konkretnie cielesną. Tym samym z punktu widzenia teologicznego są poważne zastrzeżenia.

4. Istotne jest odróżnienie między schorzeniami organicznymi i funkcjonalnymi. Te ostatnie mają często charakter psychofizyczny i są tym samym podatne na wpływ duchowy w szerokim sensie, czyli zarówno psychiczny jak sugestia, jak też czysto duchowy w sensie bezpośredniego działania bytu niematerialnego. Szatan i demony jako byty stworzone mogą powodować jedynie "uzdrowienia" w ramach praw natury, tzn. czy to aktywizując zdolności duchowe pacjenta czy mechanizmy własne organizmu. Jest to działanie wyłącznie na zasadzie poruszania materii, nie ingerencji w prawa, które nią rządzą na zasadzie porządku stworzenia. Są to tzw. pozorne cuda, które mogą służyć uwiarygodnieniu kogoś, kto je sprawia i ma przy tym na celu poddanie człowieka wpływowi szatana. Tak więc istotna jest tutaj rola sprawcy ludzkiego. To działanie nie jest jednak wszechmocne i nie może prowadzić do opętania, gdy pacjent nie ulegnie świadomie temu wpływu bądź przynajmniej nie jest podatny na działanie szatańskie z powodu własnej grzeszności czyli własnowolnego ulegania pokusom.

5. Jest możliwe ujawnianie przez szatana informacyj nieznanych. Odbywa się to na zasadzie pewnego przeczucia, przypuszczenia, podejrzenia czy wręcz "natchnienia". Należy pamiętać, że szatan ma cel w takim działaniu i że tym celem jest zgubienie duszy człowieka, czy to pacjenta czy terapeuty. Dlatego jest mało prawdopodobne, by szatan dawał "natchnienie" terapeucie, który jemu nie służy, natomiast może dawać je takiemu, który jest jemu poddany czy to przez grzeszne życie czy wręcz nawet przez zamierzone korzystanie z siły demonów. Jeśli natchnienie jest dobre, tzn. ma cel dobry, czyli zbawienie duszy, to może pochodzić od dobrego ducha, czy to Anioła Stróża czy innego wysłannika Bożego. Dla rozróżnienia istotny jest zarówno kontext (powiązania) jak też cel.

17 komentarzy:

  1. 1. Co do aktu oddania - czy to w 100% skutkuje opętaniem? Na szczęście sam się nie stykałem z czymś takim, ale znam ludzi, którzy coś takiego ogłaszali czy to dla żartu, czy to z rozpaczy, nie mając realnego zamiaru dawania władzy komukolwiek, tym bardziej nieodwracalnie (w sensie, nieodwracalnie przez siebie samego, nie mówię o egzorcyzmach).
    2. Co do zawładnięcia z powodu trwania w grzechu - czy każdy zatwardziały grzesznik musi do tego dojść? Poza tym, czytałem wypowiedzi księdzy, którzy twierdzą, że nie każda pokusa pochodzi od złego, a człowiek, trwający w stanie grzechu ciężkiego dalej grzeszy raczej nie z powodu złego, gdyż ten atakuje raczej tych, którzy walczą z grzechem. Jak w takim razie miałoby to być ulegnięciem? Czy chodzi tu o jakiś ogólny związek złego z konkretnym grzechem, czy bezpośrednio przyczynowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Nie każdy akt oddania musi skutkować opętaniem w znaczeniu zachowania wskazującego na opętanie, czyli nie panowania nad swoim zachowaniem (wrzaski, mówienie nie swoim głosem, tarzanie się po ziemi itp.).
      2. Zależy, czy trwanie jest ze słabości, czy ze złej woli.
      3. Pokusa nie jest grzechem i oczywiście nie musi pochodzić bezpośrednio od szatana, lecz z natury ludzkiej skażonej skutkami grzechu pierworodnego.

      Usuń
    2. 1. A czym w takim razie skutkuje? Do tego taki “niepoważny”?
      2. Nie rozumiem. Mam niestety w rodzinie grzesznika, który nie chce się nawrócić, czyżby było pewne, że mamy do czynienia z opętaniem?
      3. ...a także od innych ludzi lub świata, mam rację?

      Usuń
    3. 1. Skutkami są zwykle dręczenia, stany depresyjne, tendencje do nałogów, myśli samobójcze itp. Są to zaburzenia zwane ogólnie "obsessio", w odróżnieniu od "posessio" czyli opętania we właściwym sensie. Wiele zależy od kondycji moralnej i duchowej.
      2. Opętanie to "possesio" z ewidentnymi objawami braku panowania świadomości człowieka nad swoim zachowaniem, czyli objawami panowania szatana nad nim, i to nie tylko nad duszą, lecz także nad ciałem. Natomiast zatwardziałe trwanie w grzechu samo wprawdzie nie jest jeszcze opętaniem w sensie "posessio", lecz często prowadzi do opętania.
      3. Owszem, sporo ludzi jest narzędziami szatana w kuszeniu innych ludzi, także z własnej decyzji.

      Usuń
    4. 2. Czyli jest to posessio?
      3. Z własnej inicjatywy lub innych przyczyn, czy właśnie z pokusy złego?

      Usuń
    5. 2. Tzn. co?
      3. Złość i grzech może pochodzić ze skażonej grzechem pierworodnym natury ludzkiej, niekoniecznie z aktualnej pokusy.

      Usuń
    6. Czyli, czy że zatwardziałe trwanie
      w grzechu samo w sobie jest obsessio (przejęzyczyłem się), które może prowadzić do posessio, czy tylko może skukować obsessio i, potem, ewentualnie posessio?

      Usuń
    7. Samo trwanie w grzechu nie jest ani obsessio ani posessio, lecz może prowadzić i faktycznie często prowadzi przynajmniej do obsessio. Różnica polega na tym, że trwanie w grzechu to stan wewnętrzny, który może być zwykle dość łatwo ukrywany. Natomiast obsessio już jest zaburzeniem zwykle zauważalnym dla otoczenia, a tym bardziej posessio.

      Usuń
  2. Jak należy rozumieć tę wypowiedź papieża: https://www.google.com/amp/s/pl.aleteia.org/2017/10/17/franciszek-uwazajcie-na-zlego-ducha-ktory-wchodzi-w-zycie-czlowieka-bez-halasu/amp ? Szczególnie słowa o “braniu w posiadanie” postaw i “maskowaniu się” w sposobie postępowania?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od dawna mnie to niepokoi...

      Usuń
    2. Bo nie wiem, jak powiązać te słowa z innymi wypowiedziami o opętaniu, to prosiłbym o pomoc.

      Usuń
    3. Owszem, także mnie to zastanawia...

      Usuń
    4. Jego trzeba pytać. Nie odpowiadam za czyjeś wypowiedzi.

      Usuń
    5. No tak, ale nie ma jak pytać papieża. A skądś to się przecież wzięło, to właśnie na tej stronie myślałem, że znajdę, skąd...

      Usuń
    6. Jest jak. Wystarczy napisać do Watykanu.

      Usuń
    7. Nie sądzę, by mi odpowiedziano. Wyżej postawieni ode mnie nie otrzymują odpowiedzi na o wiele bardziej ważne pytania. Nawet w razie sukcesu, wolę poświęcić ten długi czas, w którym czekałbym na odpowiedź, zarówno swój, jak adresata, na modlitwę różańcową (w której, notabene, pamiętam o księdzu doktorze), niż roztrząsanie błahostek, jakkolwiek subiektywnie "palących" się.

      Usuń
    8. Akurat niżej postawieni podobno raczej otrzymują odpowiedź. Może warto spróbować.
      Bóg zapłać za modlitwę.

      Usuń

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...