Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Dlaczego FSSPX odrzuciło porozumienie?


W wywiadzie dla włoskiego katolickiego portalu były (i ostatni) sekretarz Papieskiej Komisji "Ecclesia Dei", abp Guido Pozzo odsłania szczegóły sytuacji, w której w roku 2018 rozmowy prowadzone między ową Komisją a FSSPX - mające na celu osiągnięcie porozumienia teologicznego oraz kanoniczne uregulowanie statusu FSSPX - zakończyły się fiaskiem. W skrócie:

Arcybiskup przypomina, że deklaracja doktrynalna wypracowana wspólnie podczas wieloletnich rozmów z przedstawicielami FSSPX - przewodzonego wówczas przez bpa B. Fellay'a - została ostatecznie odrzucona przez FSSPX, które w międzyczasie przeszło pod prowadzenie x. Davide Pagliarani'ego. Otóż dnia 28 lutego 2018 r. bp Fellay oznajmił, że decyzję co do przyjęcia owej deklaracji podejmie kapituła generalna FSSPX. W jesieni tego samego roku przybył do Rzymu nowo wybrany przełożony FSSPX x. Pagliarani i oznajmił, że nie podpisze deklaracji, gdyż jest niewystarczająca jako odpowiedź na krytykę ze strony FSSPX odnośnie do aktualnej sytuacji Kościoła, oraz iż Rzym powinien odwołać swoje błędy nauczane od Vaticanum II. Innymi słowy: z tego wynika, że na kapitule generalnej FSSPX w 2018 przeważyła frakcja twardogłowych i to w osobie nowego przełożonego. Bardziej ugodowy bp Fellay został odsunięty. To właściwie wyjaśnia przynamniej po części, dlaczego Leon XIV nie chciał się spotkać z x. Pagliarani'm. 

Następnie Arcybiskup podaje istotne elementy owej deklaracji doktrynalnej:

- Zadaniem Magisterium Kościoła jest wyjaśnianie i wyrażanie dokumentów magisterialnych - zarówno Vaticanum II jak i poprzednich - zgodnie z wiarą katolicką oraz odwieczną Tradycją Kościoła, nie w sprzeczności z nimi. 

- Uznanie, że dokumenty Vaticanum II należy rozumieć w świetle całej Tradycji Kościoła i na podstawie stałego Magisterium Kościoła, zachowując możliwość dyskutowania teologicznego co do poszczególnych sformułowań zawartych w dokumentach Vaticanum II, zreformowanej liturgii czy prawa kanonicznego. 

- uznanie ważności sakramentalnej obrzędów liturgicznych sprawowanych prawowicie według ksiąg liturgicznych promulgowanych przez Pawła VI i Jana Pawła II. 

Wobec tego nasuwa się pytanie: dlaczego kapituła generalna FSSPX z 2018 r. ostatecznie odrzuciła tę deklarację?

Ze strony FSSPX nie wydano żadnego oficjalnego wyjaśnienia. Pozostają więc domysły na podstawie znanych publicznie faktów. Myślę, że szczególnie wyjaśniające są wypowiedzi pochodzące zarówno od x. Pagliarani'ego jak też nowo konsekrowanych biskupów, zwłaszcza bpa Goldade, który uchodzi za najbardziej twardogłowego spośród nich. W wypowiedziach x. Pagliarani'ego zarówno ustnych jak też pisemnych nie brakuje deklarowania uznawania autorytetu władz rzymskich z Leonem XIV włącznie. Równocześnie jednak stale pojawia się - mniej czy bardziej wyraźnie - myśl, iż "Rzym jest modernistyczny", a to oznacza ni mniej ni więcej, iż Stolica Apostolska wraz Leonem XIV odpadła od wiary katolickiej, a to z kolei oznacza, że osoby te jako heretycy pozbawione są urzędów kościelnych, a tym samym nie ma papieża. Tą samą myśl wyraził dosłownie abp M. Lefebvre w roku 1988 na dwa tygodnie przed konsekrowaniem biskupów (więcej tutaj). 

Sytuacja jest taka: FSSPX regularnie naucza, iż "Rzym" odłączył się od prawdziwego Rzymu, który był przed Vaticanum II, a równocześnie zaznacza, iż uznaje prawowitość papieży do Leona XIV włącznie, czyli odrzuca sedewakantyzm. Teologicznie nie da się tego pogodzić. Zapewne dlatego właśnie FSSPX stawia na ignorancję teologiczną i pseudoteologiczny bełkot reprezentowany wybitnie przez słynnego Szymona Bańkę. 

Innymi słowy: zachowanie FSSPX nie da się inaczej wytłumaczyć jak tylko kryptosedewakantyzmem, czyli ostatecznie obłudą. Oni wiedzą, że straciliby wielu wiernych, gdyby ogłosiło wprost vacatio sedis. Zapewne nie mieliby wtedy też ani tylu zamożnych sponsorów, ani tyle powołań. Reprezentując sprzeczność teologiczną - czyli głoszenie, że Rzym odpadł od wiary katolickiej ("Rzym stracił wiarę"), a równocześnie uznawanie papieży do Leona XIV - łapie ludzi, którzy są - oczywiście słusznie - oburzeni tym, co się dzieje począwszy od Vaticanum II, oraz szukają bezpiecznej przystani doktrynalnej i liturgicznej, a równocześnie mają słabe bądź żadne pojęcie o podstawach teologii katolickiej. Dlatego FSSPX jedzie na emocjach, wrażeniach i zwodzeniu tych, którzy - zresztą słusznie - uciekają od struktur Novus Ordo, a równocześnie nie są na tyle kumaci teologicznie oraz konsekwentni w myśleniu i praktyce, żeby pójść w sedewakantyzm, którego struktury są o wiele mniej rozwinięte i do tego wewnętrznie skłócone. 

Każdy następny skandal idący z Rzymu oczywiście wzmacnia pozycję FSSPX. Dlatego ono gra na czas i czekało z konsekracją nowych biskupów aż do teraz. 

14 komentarzy:

  1. Króluj nam Chryste!

    Mam wrażenie, że wielu twórców popada z jednej skrajności w drugą i powołując się na encyklikę Quartus supra Piusa IX, próbuje przekonać, że zawarte w niej cytaty wprost można odnieść do lefebrystów. Czy na pewno tak jest według Księdza?
    https://www.youtube.com/watch?v=uJxn7BmXBio

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie można wysunąć hipotezę, że x. Pagliarani jest dywersantem, którego zadaniem jest zabetonowanie FSSPX tam gdzie jest, reszta nieprzychylnej hierarchii wypchnie tradsów do FSSPX i w ten sposób się ich wszyscy pozbędą. A to by oznaczało dla zwykłego katolika, że powinien się od tych sporów odciąć, trwać w Kościele i nie dać się wpuścić w maliny (na miarę swoich możliwości). Bez takich jak x. dr Olewiński my, zwykli wierni, nie mamy żadnych szans w tych sporach. Kiedy odkryłem parę lat temu FSSPX, to myślałem, że w końcu znalazłem bezpieczną, katolicką przystań...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ks. Dariuszu, a może być tak, że FSSPX uznaję papieży ale tylko 'materialnie'? na zasadzie, że Tron jest obsadzony, ale przez osobę która odrzuciła wiarę, i dopóki się nie nawróci (co wtedy powinno powodować rozwiązywanie problemów w kościele) to do tego momentu będą w niezgodzie? Czyli w sumie taki Sedeprywacjonizm.

    Taka postawa FSSPX wydaje mi się najbardziej logiczna/spójna jeśli mielibyśmy postawić na jak najbardziej szczere i dobre intencje. Chyba, że widziałby Ks. dla nich inne rozwiązanie które byłoby lepsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając to, że nazwa "sedeprywacjonizm" jest po prostu głupia to zakładając, że FSSPX przyjęło tezę z Cassiciacum to jak mieliby to pogodzić z odprawianiem Mszy una cum?

      Usuń
  4. Czy według Księdza postawa FSSP, IBP czy ICRSS jest równie obłudna? Czy raczej sugeruje Ksiądz, że odchodząc od struktur novus ordo powinno się iść w kierunku sedewakantyzmu („a równocześnie nie są na tyle kumaci teologicznie oraz konsekwentni w myśleniu i praktyce, żeby pójść w sedewakantyzm”)? Przepraszam, ale nie bardzo wiem jak to zrozumieć i czasami mam wrażenie, że krytykowane są wszystkie opcje (novus ordo, indult, fsspx i sede). W takim razie może sedeprywacjonizm? Spodziewam się, że odpowiedzią jest rozeznanie tego w sumieniu, ale trzeba to sumienie mieć najpierw dobrze ukształtowane i do takich kwestii potrzebna jest również wiedza teologiczna. Wsparcie się kierownikiem duchowym również brzmi jak niełatwe zadanie bo najpierw trzeba takiego znaleźć. A co jeśli ktoś ma w swojej okolicy np tylko Novus Ordo, z którego sam Ksiądz napisał, że słusznie jest uciekać? Czy raczej oddziela Ksiądz hierarchię od poszczególnych kapłanów? Czy w takim razie powinniśmy bardziej skupić się na tym co np dany ksiądz mówi w kazaniach zamiast do jakich struktur przynależy? Brzmi to wszystko dość skomplikowanie. Nie proszę oczywiście o wyjaśnienie wraz z powiedzeniem co zrobić, bo podejrzewam, że tak się nie da, ale o wskazówki. Mam czasami wrazenie, że każda grupa atakuje wszystkie inne, widzi tylko ich błędy i twierdzi, że w innych strukturach jest gorzej/złe nauczanie/etc. To powoduje tylko coraz większy mętlik w głowie, a w końcu gdzieś ostatecznie trzeba iść na Mszę Św

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzw "sedeprywacjonizm" to forma sedewakantyzmu więc wybierając tezę z Cassiciacum (to jest prawidłowa nazwa) wybiera się po prostu jedną z form sedewakantyzmu.

      Usuń
  5. Nie rozumiem. Nie doszło do podpisania dokumentu, więc Watykan już się nie czuje zobowiązany do "wyjaśniania i wyrażania dokumentów magisterialnych - zarówno Vaticanum II jak i poprzednich - zgodnie z wiarą katolicką oraz odwieczną Tradycją Kościoła, nie w sprzeczności z nimi" czy Watykan uważał, że ma racje, ale chętnie podpisze coś w co nie wierzy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli będą Święcić biskupów co roku - żeby obsadzić każdy dystrykt . Aż dziw że sam wielebny Davide nie zechciał biskupem zostać tak to będzie szarą eminencją a wręcz swoistym czarnym papieżem

    OdpowiedzUsuń
  7. Błędem taktycznym mogło być podanie daty sakry już pierwszego dnia. Odwołanie sakry gdy ludzie już pierwszego dnia zaczęli rezerwować loty byłoby oznaką słabości i pożywką dla tzw. Ruchu Oporu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest takie powiedzenie, że Kościół Anglikański zniesie krytykę 9/10 swoich dogmatów, ale nie zniesie krytyki 1/10 swoich dochodów.

    Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić przy okazji różnych porozumień, jest chyba tylko obowiązek siedzenia cicho, tj. "powstrzymywania się od krytyki".

    Obawiam się, że chodzi po prostu o władzę i brak zaufania do niej. Jak widać choćby po ostatnich wydarzeniach, grupa trzymająca władzę w KK to mentalna bolszewia, która jest w stanie obiecać bardzo wiele (po 38 latach FSSP nadal nie ma biskupa), tylko po to, żeby żeby wciągniętą w pułapkę ofiarę zglanować jak Franciszkanów Niepokalanej, zamknąć w zoo jakimś Traditionis Custodes, albo trzymać w schowku na szczotki jak inne instytuty ś.p. Ecclesia Dei.

    Podporządkowanie się kościelnej władzy będzie samobójstwem dopóki obowiązującą linią ideologiczną wśród trzymających władzę w kościele będzie Nowy Adwent i żadne porozumienia doktrynalne nie są w stanie tego zmienić, bo niby dlaczego agresywna moderna ma ich dotrzymywać? Nieposłuszeństwo jest jedyną bronią dostępną lefebrianom, więc jeśli chcą przetrwać, rozbroić się nie mogą.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Każdy następny skandal idący z Rzymu oczywiście wzmacnia pozycję FSSPX. Dlatego ono gra na czas i czekało z konsekracją nowych biskupów aż do teraz"

    Politycznie lefebrianie rozegrali to słabo. W ogóle urocze jest to, jak oni są nieporadni we wszystkim co robią, jak są w tym autentyczni.

    Moim zdaniem mogliby liczyć na łagodniejszą reakcję za pontyfikatu Franciszka, a gdyby poszli za przykładem Chińczyków, na których lubią się powoływać, i dokonali konsekracji w czasie sede vacante, pewny byłby brak jakiejkolwiek reakcji ze strony zamrożonych watykańskich dykasterii, a szanse na łagodniejsze potraktowanie, a może brak reakcji, ze strony nowego papieża, byłyby większe, bo przecież dla niego to byłaby już sytuacja zastana, a nie wymierzony w jego autorytet czyn, na który musi zareagować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja po krótkiej przygodzie w 1999 w FSSPX przyjąłem stanowisko sedewakantystyczne. Nie pasowała mi ta dwulicowość i obłuda Bractwa

    OdpowiedzUsuń
  11. "FSSPX regularnie naucza, iż "Rzym" odłączył się od prawdziwego Rzymu, który był przed Vaticanum II, a równocześnie zaznacza, iż uznaje prawowitość papieży do Leona XIV włącznie, czyli odrzuca sedewakantyzm. Teologicznie nie da się tego pogodzić."

    Prawnie da się da, i to bez szczególnych trudności, bo od tysięcy lat zdarzały się sytuacje, w których piastuni osobowi różnych urzędów stawali się nimi ze złamaniem procedur lub w inny bezprawny sposób (np. z użyciem gróźb lub przemocy), a uznanie wszystkich wydanych przez nich aktów prawnych lub rozstrzygnięć za nieważne spowodowałoby chaos i lawinę poważnych problemów, więc każdy dostatecznie rozwinięty system prawny (polski też) zna sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami, prawo kanoniczne zdecydowanie nie jest tu wyjątkiem (error, error communis, falsus procurator i tak dalej).

    Pisanie, że każdy heretyk traci urząd lub jest na niego nieważnie powołany i koniec, kiedy mamy XVI wiek i mimo szalejącego protestantyzmu KK jest w masie swej hierarchii zdrowy, to zupełnie co innego niż to samo stwierdzenie w XXI wieku, kiedy na hierarchię liczyć nie można i stosując się ściśle do tej zasady mielibyśmy kościół bez pełni kapłaństwa (mam wątpliwości, czy dałoby się to teologicznie uzasadnić).

    Jestem pewien, że znalezienie teologicznego wytłumaczenia jest lub będzie wykonalne, bo przecież "jednym z podstawowych zadań katolickich teologów jest dostarczanie teologicznych podstaw dla wyjaśnienia i usprawiedliwienia autentycznych decyzji Najwyższego Urzędu Nauczycielskiego", jak pisał nieodżałowany ks. prof. Robert Taft SI.

    OdpowiedzUsuń
  12. Skąd pewnośc, że Pozzo mówi prawde?

    OdpowiedzUsuń