Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Dlaczego FSSPX odrzuciło porozumienie?


W wywiadzie dla włoskiego katolickiego portalu były (i ostatni) sekretarz Papieskiej Komisji "Ecclesia Dei", abp Guido Pozzo odsłania szczegóły sytuacji, w której w roku 2018 rozmowy prowadzone między ową Komisją a FSSPX - mające na celu osiągnięcie porozumienia teologicznego oraz kanoniczne uregulowanie statusu FSSPX - zakończyły się fiaskiem. W skrócie:

Arcybiskup przypomina, że deklaracja doktrynalna wypracowana wspólnie podczas wieloletnich rozmów z przedstawicielami FSSPX - przewodzonego wówczas przez bpa B. Fellay'a - została ostatecznie odrzucona przez FSSPX, które w międzyczasie przeszło pod prowadzenie x. Davide Pagliarani'ego. Otóż dnia 28 lutego 2018 r. bp Fellay oznajmił, że decyzję co do przyjęcia owej deklaracji podejmie kapituła generalna FSSPX. W jesieni tego samego roku przybył do Rzymu nowo wybrany przełożony FSSPX x. Pagliarani i oznajmił, że nie podpisze deklaracji, gdyż jest niewystarczająca jako odpowiedź na krytykę ze strony FSSPX odnośnie do aktualnej sytuacji Kościoła, oraz iż Rzym powinien odwołać swoje błędy nauczane od Vaticanum II. Innymi słowy: z tego wynika, że na kapitule generalnej FSSPX w 2018 przeważyła frakcja twardogłowych i to w osobie nowego przełożonego. Bardziej ugodowy bp Fellay został odsunięty. To właściwie wyjaśnia przynamniej po części, dlaczego Leon XIV nie chciał się spotkać z x. Pagliarani'm. 

Następnie Arcybiskup podaje istotne elementy owej deklaracji doktrynalnej:

- Zadaniem Magisterium Kościoła jest wyjaśnianie i wyrażanie dokumentów magisterialnych - zarówno Vaticanum II jak i poprzednich - zgodnie z wiarą katolicką oraz odwieczną Tradycją Kościoła, nie w sprzeczności z nimi. 

- Uznanie, że dokumenty Vaticanum II należy rozumieć w świetle całej Tradycji Kościoła i na podstawie stałego Magisterium Kościoła, zachowując możliwość dyskutowania teologicznego co do poszczególnych sformułowań zawartych w dokumentach Vaticanum II, zreformowanej liturgii czy prawa kanonicznego. 

- uznanie ważności sakramentalnej obrzędów liturgicznych sprawowanych prawowicie według ksiąg liturgicznych promulgowanych przez Pawła VI i Jana Pawła II. 

Wobec tego nasuwa się pytanie: dlaczego kapituła generalna FSSPX z 2018 r. ostatecznie odrzuciła tę deklarację?

Ze strony FSSPX nie wydano żadnego oficjalnego wyjaśnienia. Pozostają więc domysły na podstawie znanych publicznie faktów. Myślę, że szczególnie wyjaśniające są wypowiedzi pochodzące zarówno od x. Pagliarani'ego jak też nowo konsekrowanych biskupów, zwłaszcza bpa Goldade, który uchodzi za najbardziej twardogłowego spośród nich. W wypowiedziach x. Pagliarani'ego zarówno ustnych jak też pisemnych nie brakuje deklarowania uznawania autorytetu władz rzymskich z Leonem XIV włącznie. Równocześnie jednak stale pojawia się - mniej czy bardziej wyraźnie - myśl, iż "Rzym jest modernistyczny", a to oznacza ni mniej ni więcej, iż Stolica Apostolska wraz Leonem XIV odpadła od wiary katolickiej, a to z kolei oznacza, że osoby te jako heretycy pozbawione są urzędów kościelnych, a tym samym nie ma papieża. Tą samą myśl wyraził dosłownie abp M. Lefebvre w roku 1988 na dwa tygodnie przed konsekrowaniem biskupów (więcej tutaj). 

Sytuacja jest taka: FSSPX regularnie naucza, iż "Rzym" odłączył się od prawdziwego Rzymu, który był przed Vaticanum II, a równocześnie zaznacza, iż uznaje prawowitość papieży do Leona XIV włącznie, czyli odrzuca sedewakantyzm. Teologicznie nie da się tego pogodzić. Zapewne dlatego właśnie FSSPX stawia na ignorancję teologiczną i pseudoteologiczny bełkot reprezentowany wybitnie przez słynnego Szymona Bańkę. 

Innymi słowy: zachowanie FSSPX nie da się inaczej wytłumaczyć jak tylko kryptosedewakantyzmem, czyli ostatecznie obłudą. Oni wiedzą, że straciliby wielu wiernych, gdyby ogłosiło wprost vacatio sedis. Zapewne nie mieliby wtedy też ani tylu zamożnych sponsorów, ani tyle powołań. Reprezentując sprzeczność teologiczną - czyli głoszenie, że Rzym odpadł od wiary katolickiej ("Rzym stracił wiarę"), a równocześnie uznawanie papieży do Leona XIV - łapie ludzi, którzy są - oczywiście słusznie - oburzeni tym, co się dzieje począwszy od Vaticanum II, oraz szukają bezpiecznej przystani doktrynalnej i liturgicznej, a równocześnie mają słabe bądź żadne pojęcie o podstawach teologii katolickiej. Dlatego FSSPX jedzie na emocjach, wrażeniach i zwodzeniu tych, którzy - zresztą słusznie - uciekają od struktur Novus Ordo, a równocześnie nie są na tyle kumaci teologicznie oraz konsekwentni w myśleniu i praktyce, żeby pójść w sedewakantyzm, którego struktury są o wiele mniej rozwinięte i do tego wewnętrznie skłócone. 

Każdy następny skandal idący z Rzymu oczywiście wzmacnia pozycję FSSPX. Dlatego ono gra na czas i czekało z konsekracją nowych biskupów aż do teraz. 

76 komentarzy:

  1. Króluj nam Chryste!

    Mam wrażenie, że wielu twórców popada z jednej skrajności w drugą i powołując się na encyklikę Quartus supra Piusa IX, próbuje przekonać, że zawarte w niej cytaty wprost można odnieść do lefebrystów. Czy na pewno tak jest według Księdza?
    https://www.youtube.com/watch?v=uJxn7BmXBio

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie można wysunąć hipotezę, że x. Pagliarani jest dywersantem, którego zadaniem jest zabetonowanie FSSPX tam gdzie jest, reszta nieprzychylnej hierarchii wypchnie tradsów do FSSPX i w ten sposób się ich wszyscy pozbędą. A to by oznaczało dla zwykłego katolika, że powinien się od tych sporów odciąć, trwać w Kościele i nie dać się wpuścić w maliny (na miarę swoich możliwości). Bez takich jak x. dr Olewiński my, zwykli wierni, nie mamy żadnych szans w tych sporach. Kiedy odkryłem parę lat temu FSSPX, to myślałem, że w końcu znalazłem bezpieczną, katolicką przystań...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Kiedy odkryłem parę lat temu FSSPX, to myślałem, że w końcu znalazłem bezpieczną, katolicką przystań..." gdzie lepsza?

      Usuń
    2. Lepiej być w Kościele i zmagać się z obecnymi problemami i cierpieniem jakie nas spotkało, również w kwestii nauczania i liturgii, niż być w pozornej "bezpiecznej przystani" u kogoś, kto przejawia zapędy sekciarskie i wygląda na to, że jest właśnie poza Kościołem. Pokazuje to choćby dobrze życiorys Ojca Pio.

      Usuń
    3. O ile w ogóle to jest bycie w Kościele katolickim, a nie w samych materialnych strukturach pozbawionych formy.

      Usuń
  3. Ks. Dariuszu, a może być tak, że FSSPX uznaję papieży ale tylko 'materialnie'? na zasadzie, że Tron jest obsadzony, ale przez osobę która odrzuciła wiarę, i dopóki się nie nawróci (co wtedy powinno powodować rozwiązywanie problemów w kościele) to do tego momentu będą w niezgodzie? Czyli w sumie taki Sedeprywacjonizm.

    Taka postawa FSSPX wydaje mi się najbardziej logiczna/spójna jeśli mielibyśmy postawić na jak najbardziej szczere i dobre intencje. Chyba, że widziałby Ks. dla nich inne rozwiązanie które byłoby lepsze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając to, że nazwa "sedeprywacjonizm" jest po prostu głupia to zakładając, że FSSPX przyjęło tezę z Cassiciacum to jak mieliby to pogodzić z odprawianiem Mszy una cum?

      Usuń
    2. Przecież to jest absurd. Tron nie może być obsadzony przez heretyka.
      "Sedeprywacjonizm" niczym się od sedewakantyzmu nie różni.

      Usuń
    3. Można uznawać papieża jako Ojca i Głowę kościoła jednocześnie Go nie słuchać jak namawia do czegoś złego, w czym problem?

      Usuń
    4. Z tym, że sama wizja tego, że prawowity papież używając autorytetu swojego urzędu zobowiązuje wszystkich katolików do czynienia czegoś, co jest obiektywnym złem uderzającym w samą religię to wymysł posoborowy. Przed soborem nigdy taka konstrukcja nawet nie istniała. Teoria o papieżu, który wszystkich katolików zobowiązuje do herezji i apostazji to wymysł współczesny. Nawet papieże posądzani o herezję w historii (Honoriusz, Liberiusz, Jan XXII) nigdy nie zobowiązali katolików swoim autorytetem do przyjęcia herezji. A co do tezy z Cassiciacum to cały błąd polega na tym, że komentujący myśli, że jej zwolennicy uznają Leona XIV i jego posoborowych poprzedników za papieży. Nie, nie uznają. To podstawowy błąd tych, którzy nie rozumieją koncepcji papieża materialnego, ale nie formalnego (która jest sama w sobie mocno dyskusyjna).

      Usuń
  4. Czy według Księdza postawa FSSP, IBP czy ICRSS jest równie obłudna? Czy raczej sugeruje Ksiądz, że odchodząc od struktur novus ordo powinno się iść w kierunku sedewakantyzmu („a równocześnie nie są na tyle kumaci teologicznie oraz konsekwentni w myśleniu i praktyce, żeby pójść w sedewakantyzm”)? Przepraszam, ale nie bardzo wiem jak to zrozumieć i czasami mam wrażenie, że krytykowane są wszystkie opcje (novus ordo, indult, fsspx i sede). W takim razie może sedeprywacjonizm? Spodziewam się, że odpowiedzią jest rozeznanie tego w sumieniu, ale trzeba to sumienie mieć najpierw dobrze ukształtowane i do takich kwestii potrzebna jest również wiedza teologiczna. Wsparcie się kierownikiem duchowym również brzmi jak niełatwe zadanie bo najpierw trzeba takiego znaleźć. A co jeśli ktoś ma w swojej okolicy np tylko Novus Ordo, z którego sam Ksiądz napisał, że słusznie jest uciekać? Czy raczej oddziela Ksiądz hierarchię od poszczególnych kapłanów? Czy w takim razie powinniśmy bardziej skupić się na tym co np dany ksiądz mówi w kazaniach zamiast do jakich struktur przynależy? Brzmi to wszystko dość skomplikowanie. Nie proszę oczywiście o wyjaśnienie wraz z powiedzeniem co zrobić, bo podejrzewam, że tak się nie da, ale o wskazówki. Mam czasami wrazenie, że każda grupa atakuje wszystkie inne, widzi tylko ich błędy i twierdzi, że w innych strukturach jest gorzej/złe nauczanie/etc. To powoduje tylko coraz większy mętlik w głowie, a w końcu gdzieś ostatecznie trzeba iść na Mszę Św

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tzw "sedeprywacjonizm" to forma sedewakantyzmu więc wybierając tezę z Cassiciacum (to jest prawidłowa nazwa) wybiera się po prostu jedną z form sedewakantyzmu.

      Usuń
  5. Nie rozumiem. Nie doszło do podpisania dokumentu, więc Watykan już się nie czuje zobowiązany do "wyjaśniania i wyrażania dokumentów magisterialnych - zarówno Vaticanum II jak i poprzednich - zgodnie z wiarą katolicką oraz odwieczną Tradycją Kościoła, nie w sprzeczności z nimi" czy Watykan uważał, że ma racje, ale chętnie podpisze coś w co nie wierzy?

    OdpowiedzUsuń
  6. Czyli będą Święcić biskupów co roku - żeby obsadzić każdy dystrykt . Aż dziw że sam wielebny Davide nie zechciał biskupem zostać tak to będzie szarą eminencją a wręcz swoistym czarnym papieżem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chyba dokładnie o to chodzi.

      Usuń
    2. FSSPX tłumaczy ten stan rzeczy (zwykły ksiądz przełożonym m.in. biskupów) tym, że chcą pokazać Rzymowi, że nie tworzą równoległej struktury. Tak samo podkreślają, że u nich są wyłącznie biskupi pomocniczy i ci biskupi nie mają przydzielonego czegoś w postaci diecezji.

      Usuń
    3. Ale tworzą. Nazywają to sobie dystryktami, a nie diecezjami, ale to dalej struktura.
      Biskupi pomocniczy względem kogo? Biskupa miejsca?
      Mogą sobie podkreślać, ale to nieprawda.

      Usuń
    4. Podział organizacji w Kościele katolickim na jednostki pomocnicze terytorialnie nie jest automatycznie dowodem na równoległość struktury. Wiele zakonów ma jednostki tego typu po całym świecie. To są jednostki niższego rzędu w ramach podległej papieżowi organizacji, jak dominikanie, jezuici itd. Aby mówić natomiast o równoległości wymaga się utworzenia osobnego zwierzchnictwa, czyli przypadkiem tym jest dopiero sedeprywacjonizm i inne przypadki schizm, jak prawosławie, a nie lefebvryzm.

      Usuń
    5. "Mogą sobie podkreślać, ale to nieprawda." co jest nieprawdą? Potrzebują biskupów do sprawowania sakramentów, nie budują żadnego osobnego "kościoła".

      Usuń
    6. "Aby mówić natomiast o równoległości wymaga się utworzenia osobnego zwierzchnictwa, czyli przypadkiem tym jest dopiero sedeprywacjonizm i inne przypadki schizm"
      Jaki sedeprywacjonizm? Pomijając, że coś takiego nawet nie istnieje to mówienie o równoległej strukturze i zwierzchnictwie w przypadku instytutów wyznających tezę z Cassiciacum to jest czysta bzdura.

      Usuń
  7. Błędem taktycznym mogło być podanie daty sakry już pierwszego dnia. Odwołanie sakry gdy ludzie już pierwszego dnia zaczęli rezerwować loty byłoby oznaką słabości i pożywką dla tzw. Ruchu Oporu.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest takie powiedzenie, że Kościół Anglikański zniesie krytykę 9/10 swoich dogmatów, ale nie zniesie krytyki 1/10 swoich dochodów.

    Jedyną rzeczą, do której można się przyczepić przy okazji różnych porozumień, jest chyba tylko obowiązek siedzenia cicho, tj. "powstrzymywania się od krytyki".

    Obawiam się, że chodzi po prostu o władzę i brak zaufania do niej. Jak widać choćby po ostatnich wydarzeniach, grupa trzymająca władzę w KK to mentalna bolszewia, która jest w stanie obiecać bardzo wiele (po 38 latach FSSP nadal nie ma biskupa), tylko po to, żeby żeby wciągniętą w pułapkę ofiarę zglanować jak Franciszkanów Niepokalanej, zamknąć w zoo jakimś Traditionis Custodes, albo trzymać w schowku na szczotki jak inne instytuty ś.p. Ecclesia Dei.

    Podporządkowanie się kościelnej władzy będzie samobójstwem dopóki obowiązującą linią ideologiczną wśród trzymających władzę w kościele będzie Nowy Adwent i żadne porozumienia doktrynalne nie są w stanie tego zmienić, bo niby dlaczego agresywna moderna ma ich dotrzymywać? Nieposłuszeństwo jest jedyną bronią dostępną lefebrianom, więc jeśli chcą przetrwać, rozbroić się nie mogą.

    OdpowiedzUsuń
  9. "Każdy następny skandal idący z Rzymu oczywiście wzmacnia pozycję FSSPX. Dlatego ono gra na czas i czekało z konsekracją nowych biskupów aż do teraz"

    Politycznie lefebrianie rozegrali to słabo. W ogóle urocze jest to, jak oni są nieporadni we wszystkim co robią, jak są w tym autentyczni.

    Moim zdaniem mogliby liczyć na łagodniejszą reakcję za pontyfikatu Franciszka, a gdyby poszli za przykładem Chińczyków, na których lubią się powoływać, i dokonali konsekracji w czasie sede vacante, pewny byłby brak jakiejkolwiek reakcji ze strony zamrożonych watykańskich dykasterii, a szanse na łagodniejsze potraktowanie, a może brak reakcji, ze strony nowego papieża, byłyby większe, bo przecież dla niego to byłaby już sytuacja zastana, a nie wymierzony w jego autorytet czyn, na który musi zareagować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słuszna uwaga z tą nieporadnością ale nie redukowałbym jednak ich strategii do totalnego chaosu, bo jednak ogłosili sakry kilka miesięcy wcześniej i sporo publikowali wyjaśnień tej decyzji w celu przygotowania wiernych. Także jakiś postęp jest. Ciekawy ten pomysł ze święceniami podczas sede vacante - przegapili już 3 takie możliwości w ostatnich latach. I teraz pytanie czy przegapili czy z jakichś powodów specjalnie z nich nie skorzystali.

      Usuń
    2. "nie redukowałbym jednak ich strategii do totalnego chaosu"
      Nie jest to totalny chaos, ale często robią wrażenie, jakby w sensie politycznym nie bardzo wiedzieli co robić. Wiadomo, że sytuacja jest nienormalna, ale nie jakoś bardzo nienormalna, bo patrząc na historię Kościoła, to obrzucanie się ekskomunikami i schizmami (prawdziwymi, z budowaniem równoległych struktur) to był standard właściwie przy każdym większym sporze teologicznym, zwłaszcza w I tysiącleciu, podobnie jak w średniowieczu nakładanie interdyktów na całe kraje bo władca nie podobał się papieżowi.

      "święceniami podczas sede vacante - przegapili już 3 takie możliwości w ostatnich latach. I teraz pytanie czy przegapili czy z jakichś powodów specjalnie z nich nie skorzystali."
      Mogli na to zwyczajnie nie wpaść. Im jest bliżej do wiejskich proboszczów, niż do szczwanych kurialnych lisów czy zawodowych intrygantów z Komunistycznej Partii Chin.

      Usuń
  10. Ja po krótkiej przygodzie w 1999 w FSSPX przyjąłem stanowisko sedewakantystyczne. Nie pasowała mi ta dwulicowość i obłuda Bractwa

    OdpowiedzUsuń
  11. "FSSPX regularnie naucza, iż "Rzym" odłączył się od prawdziwego Rzymu, który był przed Vaticanum II, a równocześnie zaznacza, iż uznaje prawowitość papieży do Leona XIV włącznie, czyli odrzuca sedewakantyzm. Teologicznie nie da się tego pogodzić."

    Prawnie da się da, i to bez szczególnych trudności, bo od tysięcy lat zdarzały się sytuacje, w których piastuni osobowi różnych urzędów stawali się nimi ze złamaniem procedur lub w inny bezprawny sposób (np. z użyciem gróźb lub przemocy), a uznanie wszystkich wydanych przez nich aktów prawnych lub rozstrzygnięć za nieważne spowodowałoby chaos i lawinę poważnych problemów, więc każdy dostatecznie rozwinięty system prawny (polski też) zna sposoby radzenia sobie z takimi sytuacjami, prawo kanoniczne zdecydowanie nie jest tu wyjątkiem (error, error communis, falsus procurator i tak dalej).

    Pisanie, że każdy heretyk traci urząd lub jest na niego nieważnie powołany i koniec, kiedy mamy XVI wiek i mimo szalejącego protestantyzmu KK jest w masie swej hierarchii zdrowy, to zupełnie co innego niż to samo stwierdzenie w XXI wieku, kiedy na hierarchię liczyć nie można i stosując się ściśle do tej zasady mielibyśmy kościół bez pełni kapłaństwa (mam wątpliwości, czy dałoby się to teologicznie uzasadnić).

    Jestem pewien, że znalezienie teologicznego wytłumaczenia jest lub będzie wykonalne, bo przecież "jednym z podstawowych zadań katolickich teologów jest dostarczanie teologicznych podstaw dla wyjaśnienia i usprawiedliwienia autentycznych decyzji Najwyższego Urzędu Nauczycielskiego", jak pisał nieodżałowany ks. prof. Robert Taft SI.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Papież może być heretykiem, więc pisanie przez ks. Olewińskiego, że FSSPX jest niespójne a sedewakantyzm jest spójny jest dziwaczne, tym bardziej, że sam ks. Olewiński promował tezę o zgodności NOM z dogmatyką katolicką i jej legalność.

      Usuń
    2. NOM jest zgodny z dogmatyką katolicką i legalny, mało tego - jest wyraźnym życzeniem papieży posoborowych (zaczynając od Pawła VI, na Leonie kończąc, z niechlubnym wyjątkiem Benedykta), aby wszyscy księża celebrowali NOM (przypominam, że Traditionis Custodes nadal obowiązuje!). A mimo to xOlewiński wykazuje nieposłuszeństwo i NOMu nie odprawia.

      Usuń
    3. "Papież może być heretykiem"
      Oczywiście, że nie.

      Usuń
    4. "NOM jest zgodny z dogmatyką katolicką i legalny, mało tego - jest wyraźnym życzeniem papieży"
      Zdania są podzielone. Zresztą bardziej dyskusyjnym od NOM jest nowy ryt święceń, zwłaszcza biskupich.

      Usuń
    5. Pozostaję wierny Mszy tradycyjnej, która została skodyfikowana, lecz nie wyprodukowana, przez Świętego Piusa V w XVI wieku, w zgodności z wielowiekową praktyką. Odrzucam zatem Ordo missae Pawła VI.
      Dlaczego? Dlatego, że w rzeczywistości to Ordo Missae nie istnieje. To, co istnieje, to trwająca i powszechna rewolucja liturgiczna, na którą pozwolił lub której chciał aktualny Papież, która w tym momencie przybiera maskę Ordo Missae z 3 kwietnia 1969. Jest prawem każdego kapłana odmówić noszenia tej maski rewolucji liturgicznej. Uważam za mój kapłański obowiązek odrzucić celebrowanie mszy w rycie dwuznacznym.
      Jeśli zaakceptujemy ten nowy ryt, który sprzyja pomieszaniu Mszy katolickiej z ucztą protestancką – jak utrzymują dwaj kardynałowie (Bacci i Ottaviani) i jak wykazują solidne analizy teologiczne – szybko przejdziemy od mszy zamiennej (jak zresztą uznaje to pewien pastor protestancki) do mszy całkowicie heretyckiej, czyli żadnej. Zainicjowana przez Papieża, a potem pozostawiona Kościołom narodowym, reforma liturgiczna mszy będzie prowadziła do piekła. Jakże można to zaakceptować i z tym współdziałać?
      Zapytacie mnie: Czy zachowując, wobec wszystkich i przeciw wszystkiemu, odwieczną Mszę, przemyślałeś dobrze, na co się wystawiasz? Z pewnością. Wystawiam się, by tak powiedzieć, na wytrwanie na drodze wierności mojemu kapłaństwu, a zatem na złożenie Najwyższemu Kapłanowi, który jest naszym najwyższym Sędzią, pokornego świadectwa mojego urzędu kapłańskiego. Wystawiam się także na umocnienie w wierze wiernych zagubionych i kuszonych do sceptycyzmu i rozpaczy. W rzeczywistości każdy kapłan, który pozostaje wierny rytowi Mszy skodyfikowanemu przez Świętego Piusa V, wielkiego Papieża dominikańskiego doby kontrreformacji, umożliwia wiernym branie udziału w świętej Ofierze, bez żadnej możliwej dwuznaczności, i w komunii, bez ryzyka bycia oszukanym, ze Słowem Boga wcielonym i złożonym w ofierze, które staje się realnie obecne pod świętymi Postaciami. Przeciwnie, kapłan, który stosuje się do nowego rytu, złożonego z różnych kawałków przez Pawła VI, ze swej strony współpracuje w stopniowym ustanowieniu mszy zakłamanej, gdzie Obecność Chrystusa nie będzie już autentyczna, lecz przekształci się w puste wspomnienie; dlatego też Ofiara Krzyża nie będzie niczym innym, jak religijnym posiłkiem, gdzie będzie się spożywało trochę chleba i piło trochę wina. Dokładnie tak, jak protestanci. Do jakich więc to doczesnych nieszczęść i do jakich kłopotów miałoby prowadzić odrzucenie współpracy w rewolucyjnym zaprowadzaniu tej dwuznacznej mszy, skierowanej na zniszczenie Mszy? Pan to wie, wystarczy więc Jego łaska. W rzeczywistości, łaska Serca Jezusowego, która aż do dzisiaj jest nam dana dzięki świętej Ofierze i sakramentom, wystarczy zawsze. I dlatego Pan tak spokojnie mówi nam: „Kto straci swe życie na tym świecie z mego powodu, zachowa je na życie wieczne” (…).
      Zwykła uczciwość zatem, lecz nieskończenie bardziej honor kapłański, wymagają ode mnie, abym nie odważył się bezwstydnie przehandlować Mszy katolickiej, otrzymanej w dniu moich święceń kapłańskich. A ponieważ chodzi tu o bycie lojalnym, przede wszystkim w materii o Boskiej powadze, nie ma na świecie autorytetu, choćby był to autorytet papieski, który mógłby mnie powstrzymać. Zresztą, pierwszą próbą wierności i miłości, którą kapłan powinien dać Bogu i ludziom, jest zachowanie nietkniętym nieskończenie cennego depozytu, który został mu powierzony, gdy Biskup włożył nań ręce. I przede wszystkim z tej próby wierności i miłości będę sądzony przez najwyższego Sędziego. Ufam, że Najświętsza Dziewica Maryja, Matka Najwyższego Kapłana, uprosi mi łaskę pozostania wiernym aż do śmierci Mszy katolickiej, prawdziwej i bez dwuznaczności. Tuus sum ego, salvum me fac. Twoim jestem, zbaw mnie.

      O.Roger-Thomas Calmel OP (1914-1975)

      Usuń
    6. Pozostaję wierny Mszy tradycyjnej, która została skodyfikowana, lecz nie wyprodukowana, przez Świętego Piusa V w XVI wieku, w zgodności z wielowiekową praktyką. Odrzucam zatem Ordo missae Pawła VI.
      Dlaczego? Dlatego, że w rzeczywistości to Ordo Missae nie istnieje. To, co istnieje, to trwająca i powszechna rewolucja liturgiczna, na którą pozwolił lub której chciał aktualny Papież, która w tym momencie przybiera maskę Ordo Missae z 3 kwietnia 1969. Jest prawem każdego kapłana odmówić noszenia tej maski rewolucji liturgicznej. Uważam za mój kapłański obowiązek odrzucić celebrowanie mszy w rycie dwuznacznym.
      Jeśli zaakceptujemy ten nowy ryt, który sprzyja pomieszaniu Mszy katolickiej z ucztą protestancką – jak utrzymują dwaj kardynałowie (Bacci i Ottaviani) i jak wykazują solidne analizy teologiczne – szybko przejdziemy od mszy zamiennej (jak zresztą uznaje to pewien pastor protestancki) do mszy całkowicie heretyckiej, czyli żadnej. Zainicjowana przez Papieża, a potem pozostawiona Kościołom narodowym, reforma liturgiczna mszy będzie prowadziła do piekła. Jakże można to zaakceptować i z tym współdziałać?
      Zapytacie mnie: Czy zachowując, wobec wszystkich i przeciw wszystkiemu, odwieczną Mszę, przemyślałeś dobrze, na co się wystawiasz? Z pewnością. Wystawiam się, by tak powiedzieć, na wytrwanie na drodze wierności mojemu kapłaństwu, a zatem na złożenie Najwyższemu Kapłanowi, który jest naszym najwyższym Sędzią, pokornego świadectwa mojego urzędu kapłańskiego. Wystawiam się także na umocnienie w wierze wiernych zagubionych i kuszonych do sceptycyzmu i rozpaczy. W rzeczywistości każdy kapłan, który pozostaje wierny rytowi Mszy skodyfikowanemu przez Świętego Piusa V, wielkiego Papieża dominikańskiego doby kontrreformacji, umożliwia wiernym branie udziału w świętej Ofierze, bez żadnej możliwej dwuznaczności, i w komunii, bez ryzyka bycia oszukanym, ze Słowem Boga wcielonym i złożonym w ofierze, które staje się realnie obecne pod świętymi Postaciami. Przeciwnie, kapłan, który stosuje się do nowego rytu, złożonego z różnych kawałków przez Pawła VI, ze swej strony współpracuje w stopniowym ustanowieniu mszy zakłamanej, gdzie Obecność Chrystusa nie będzie już autentyczna, lecz przekształci się w puste wspomnienie; dlatego też Ofiara Krzyża nie będzie niczym innym, jak religijnym posiłkiem, gdzie będzie się spożywało trochę chleba i piło trochę wina. Dokładnie tak, jak protestanci. Do jakich więc to doczesnych nieszczęść i do jakich kłopotów miałoby prowadzić odrzucenie współpracy w rewolucyjnym zaprowadzaniu tej dwuznacznej mszy, skierowanej na zniszczenie Mszy? Pan to wie, wystarczy więc Jego łaska. W rzeczywistości, łaska Serca Jezusowego, która aż do dzisiaj jest nam dana dzięki świętej Ofierze i sakramentom, wystarczy zawsze. I dlatego Pan tak spokojnie mówi nam: „Kto straci swe życie na tym świecie z mego powodu, zachowa je na życie wieczne” (…).
      Zwykła uczciwość zatem, lecz nieskończenie bardziej honor kapłański, wymagają ode mnie, abym nie odważył się bezwstydnie przehandlować Mszy katolickiej, otrzymanej w dniu moich święceń kapłańskich. A ponieważ chodzi tu o bycie lojalnym, przede wszystkim w materii o Boskiej powadze, nie ma na świecie autorytetu, choćby był to autorytet papieski, który mógłby mnie powstrzymać. Zresztą, pierwszą próbą wierności i miłości, którą kapłan powinien dać Bogu i ludziom, jest zachowanie nietkniętym nieskończenie cennego depozytu, który został mu powierzony, gdy Biskup włożył nań ręce. I przede wszystkim z tej próby wierności i miłości będę sądzony przez najwyższego Sędziego. Ufam, że Najświętsza Dziewica Maryja, Matka Najwyższego Kapłana, uprosi mi łaskę pozostania wiernym aż do śmierci Mszy katolickiej, prawdziwej i bez dwuznaczności. Tuus sum ego, salvum me fac. Twoim jestem, zbaw mnie.

      O.Roger-Thomas Calmel OP (1914-1975)

      Usuń
    7. Do: Anonimowy8 lipca 2026 15:24
      >> "Papież może być heretykiem"
      Oczywiście, że nie.<<

      Z punktu widzenia XX wieków prawa kanonicznego i publikacji kanonicznych - tak, może. Czymś innym jest herezja osoby na urzędzie, a czymś innym utrata formalnie urzędu. Sedewakantyzm jest błędem właśnie tego typu - prawno-kanonicznego pomylenia materialnej okoliczności ze skutkiem formalno-prawnym.

      Usuń
    8. Anonimowy8 lipca 2026 15:26: komentarz do którego się odnosiłeś, to była ironia...

      Usuń
    9. "Z punktu widzenia XX wieków prawa kanonicznego i publikacji kanonicznych - tak, może. Czymś innym jest herezja osoby na urzędzie, a czymś innym utrata formalnie urzędu"
      Ostatecznym skutkiem jawnej i formalnej herezji jest utrata urzędu przez papieża, o ile kiedykolwiek posiadał urząd, bo nawet to nie jest jednoznaczne w opiniach teologów. Oprócz tego jeszcze jedną jedyną różnicą w opiniach teologów jest to, czy papież (o ile w ogóle kiedykolwiek posiadał urząd) to czy traci automatycznie, czy dopiero musi zapaść wyrok. Bulla Pawła IV Cum że apostolatus officio na przykład twierdzi, że heretyk w ogóle nie może być papieżem.

      Usuń
    10. "Sedewakantyzm jest błędem właśnie tego typu - prawno-kanonicznego pomylenia materialnej okoliczności ze skutkiem formalno-prawnym."

      Zgadzam się, że sedewakantyzm myli okoliczności ze skutkiem prawnym, jest też absurdalnym pomieszaniem porządku teologicznego i prawnego. Zabawne, że teoretycznie wszyscy wierzymy, że Pan Jezus jest w pełni człowiekiem, natomiast tak wielu ludzi ma problem z uwierzeniem, że w pełni człowiekiem jest również papież.

      Usuń
    11. Co to ma do rzeczy, że papież również jest człowiekiem? Papież musi być katolikiem. Inaczej nie może być papieżem. Skoro niekatolik mógłby być papieżem to równie dobrze można byłoby powiedzieć, że prezydent Polski nie musi być obywatelem polskim, nie musi być Polakiem. Sugerowanie, że heretyk formalny, czyli niekatolik mógłby być papieżem jest nawet jeszcze głupsze niż założenie, że obcokrajowiec mógłby być prezydentem Polski. Co tu jest trudnego do zrozumienia?

      Usuń
    12. Anonimowy 9 lipca 2026 15:17
      Napisałeś: "Ostatecznym skutkiem jawnej i formalnej herezji jest utrata urzędu przez papieża" - Nie, tak by było, gdyby istniała prawno-kanoniczna procedura formalnego pozbawienia lub orzeczenia o pozbawieniu urzędu, a jej nie ma. A to, że mogłaby być, bo oczywiście to kwestia kodyfikacji, nadal nie zmienia faktu, że jej nie ma. A rozmawiamy o faktach, a nie o możności.

      Napisałeś: "o ile kiedykolwiek posiadał urząd, bo nawet to nie jest jednoznaczne w opiniach teologów." - Między jednoznaczne w opinii teologów a prawem kanonicznym kodeksowym jest przepaść, której nie zauważasz lub nie pojmujesz, skoro powołujesz się na "opinie teologów" zamiast na przepisy prawa kanonicznego (na marginesie których w takim przedmiocie, o jakim dyskutujemy, nie ma, a co jest dopiero kluczowe).

      Napisałeś: "Oprócz tego jeszcze jedną jedyną różnicą w opiniach teologów jest to, czy papież (o ile w ogóle kiedykolwiek posiadał urząd) to czy traci automatycznie, czy dopiero musi zapaść wyrok. Bulla Pawła IV Cum że apostolatus officio na przykład twierdzi, że heretyk w ogóle nie może być papieżem." - otóż:
      1) Bulli tej nikt nigdy nie traktował w katolicyzmie potocznie, bez wykładni systemowej, jako "automatycznie = bez orzeczenia uprawnionego organu o utracie urzędu oraz bez istniejącej stosownej procedury prawnej".
      2) Bulla ta od dawna nie ma mocy prawnej także wg kanonistów, gdyż - kodeksy się zmieniają, bo kodeksy są zmienialne, gdyż nie są prawdami wiary lecz elementem papieskiej legislatywy.

      Usuń
    13. "Nie, tak by było, gdyby istniała prawno-kanoniczna procedura formalnego pozbawienia lub orzeczenia o pozbawieniu urzędu, a jej nie ma. A to, że mogłaby być, bo oczywiście to kwestia kodyfikacji, nadal nie zmienia faktu, że jej nie ma. A rozmawiamy o faktach, a nie o możności."
      Nie wiem, czy Anonimowy zdaje sobie sprawę, że w pierwszym i drugim zdaniu sam sobie zaprzeczył.

      Usuń
    14. "Między jednoznaczne w opinii teologów a prawem kanonicznym kodeksowym jest przepaść, której nie zauważasz lub nie pojmujesz, skoro powołujesz się na "opinie teologów" zamiast na przepisy prawa kanonicznego (na marginesie których w takim przedmiocie, o jakim dyskutujemy, nie ma, a co jest dopiero kluczowe)."
      Co do zasady prawo kanoniczne między innymi ma na celu usystematyzowanie prawne wniosków teologicznych. Tylko, że prawo kanoniczne z 1917 roku nie przewidziało takiej sytuacji kryzysowej, jaka teraz jest. Więc niczego to nie zaprzecza, o czym pisałem.

      Usuń
  12. Skąd pewnośc, że Pozzo mówi prawde?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To samo przyszło mi na myśl, podłączam się, tzn. uważam, że trzeba brać pod uwagę, że to jest przedstawienie sprawy tylko przez jedną stronę i może być przynajmniej nie w pełni wiarygodne.

      Usuń
  13. „to z kolei oznacza, że osoby te jako heretycy pozbawione są urzędów kościelnych, a tym samym nie ma papieża.” - tyle teoria, a w praktyce nie do końca, bo kto ma stwierdzić i orzec, że papież stracił urząd? Przecież Papieża nie można sądzić. Nie jestem zwolennikiem BPX, ale nie musi to być obłuda. Orzekniecie pustego tronu nie jest takie proste.
    Czy Ksiądz podpisałby tą deklarację? Jak można w duchu tradycji interpretować wolność religijną?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako wolność do wyznawania prawdziwej wiary.

      Usuń
  14. Pytanie do Księdza Dariusza:
    - czy Ksiądz rości sobie prawo do orzekania pustego tronu? Napewno nie. To dlaczego Bractwo miałoby to robić? To że heretyk traci urząd to tylko regułka nie mająca pokrycia w realiach. Skoro KK przez 2000 nie wypracował metody postępowania w takich sytuacjach to nie stało się tak raczej bez przyczyny? Czy Papieża mozna sądzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, to nie takie proste, jest np. taka książka próbująca to pouzgadniać - "Teologiczne i moralne implikacje nowego Ordo Missae oraz Hipoteza teologiczna dotycząca możliwości popadnięcia przez papieża w herezję" Arnaldo Vidigal Xavier da Silveira

      Usuń
    2. Najlepsze, że Ksiądz Teolog sam swego czasu na tym bloku publikował analizy, że właściwie to w NOM nie widzi niczego krytycznie niekatolickiego oraz że brak dowodów na formalną herezję bo moderniści są sprytni i tak mówią, żeby nie podpadać pod kanony KPK. Z kolei o sedewakantyzmie, że ta postawa jest na dzisiaj - ponieważ nie potępiona formalnie - to równie dopuszczalna dla wiernych co lefebvryzm. I co? Nagle w lipcu 2026 roku opcja sedecka spójna teologicznie, a lefebvryzm nie. Fascynujące. Szczególnie, że to sedecka przeczy temu, że papież może być heretykiem, a więc jest błędem nie dogmatycznym, ale natury prawno-kanonicznej.

      Usuń
    3. No papież nie może być heretykiem. Jakby mógł być to dogmat o nieomylności papieża nie byłby wart papieru, na którym został spisany.

      Usuń
    4. Wg wielu teologów, papież może być heretykiem tzn. miec heretyckie wypowiedzi, a niemylność ma bardzo ograniczony zakres. Ja nie wiem, ale na pewno pogląd, że "papież nje może być heretykiem" nie jest powszechniej i jednolicie przyjmowany. Wystarczy przeczytać jakieś opracowanie na ten temat, np, to jakie poleciłem wyżej. To są bardzo zawikłane sprawy, ale nie z nich będziemy rozliczani, tylko ze swojego postępowania. Zachowajmy więc umiar i się nie ekscytujmy za bardzo konkurencyjnymi "poglądami".

      Usuń
    5. Anonimowy9 lipca 2026 15:12
      Nie, bo dogmat o nieomylności nie koliduje w jego faktycznym brzmieniu z możnością herezji, gdyż nieomylność jest wg dogmatu definiowana poprzez relację pomiędzy deklaratywnym aktem urzędowym papieża na temat prawd wiary a Objawieniem Bożym, a nie w sposób absolutny jako akt deklaratywny po prostu. Nieomylność zatem po prostu nie zachodzi, jeśli papież jest heretykiem i co ciekawe, nie zachodzi wtedy jedynie w zakresie niezgodności, ale zachodzi tam, gdzie nadal jest zgodność. Innymi słowy Pan zdaje się nie rozumieć katolickiego dogmatycznego pojęcia nieomylności, o której w dogmacie.

      Usuń
    6. Skoro popełnia herezję to tym sposobem daje do wniosku, że nie jest papieżem.

      Usuń
  15. Co Ksiądz proponowałby w ramach zdrowszego, ale i przyszłościowego rozwiązania uznając, że z jednej strony od struktur Novus Ordo należy się dystansować, z drugiej nie popadać w "teologicznie nie do pogodzenia" politykę FSSPX, z trzeciej wiedząc, że indulty to coś co z obrzydzeniem tolerowane jest jedynie tymczasowo póki wierni nie pokochają NOM, gdyż w Kościele Nowego Adwentu nie ma i nie może być docelowo miejsca dla tradycyjnej liturgii i doktryny jak ulotniło się "niechcący" w Traditionis Custodes, a z czwartej że zajmując stanowisko vacatio sedis wierny praktycznie traci możliwość życia sakramentalnego z uwagi na rozproszone i niemal nieistniejące, choćby na tle FSSPX, struktury. Obecnie dojeżdżam do jednego z miejsc posługi FSSPX, ale po lekturze takich tekstów (za które dziękuję, gdyż się nie zamykam na żadną diagnozę) odnoszę wrażenie, że nie ma rozwiązania dobrego, a jedynie minimalizujące zło. Ci co wytykają te niespójności FSSPX proponują albo sedewakantyzm albo powrót do Novus Ordo, a ja chętnie bym przeczytał Księdza propozycję niż jakiegoś fejsbukowego teologa. W takim spojrzeniu mimo różnych "ale" trwam przy Mszy tradycyjnej i nauczaniu tak jak możliwości pozwalają, bo co jako prosty świecki mogę więcej w praktyce, nie chcąc oddalić się od regularnego życia sakramentami świętymi w jednoznacznie katolickim rycie? Dać sobie spokój ze zgłębianiem tego wszystkiego, przyjąć postawę obojętną i wrócić do NOM by znów zapaść na bezobjawowy katolicyzm w ramach ostatnich kilkunastu procent wiernych regularnie uczęszczających na niedzielną mszę? Do tego nie ma powrotu, i to nawet bez żenującej formuły skonstruowanej przez Tuco Fernandeza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo zmienić obrządek na np. greckokatolicki. I nie ma dylematu NOM, FSSPX, msza trydencka w diecezji czy NOM od rewerentnego i pobożnego po recławowy.

      Usuń
    2. Ja od trzech lat chodzę na indultową mszę trydencką. Ksiądz pobożny, celebra z wielkim szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Kazań tradycyjnych (głównie FSSPX) słucham w internecie. Spowiedź w posoborowiu, a jeśli nie mogę iść na TLM, to znalazłam kaplicę zakonną, gdzie ksiądz stoi tyłem do ludu, a komunię świętą mogę przyjąć na kolanach. Nie jest to w ogóle zadowalające, ale wolę tak, niż pozostać bez mszy św. Takie "łatane" rozwiązanie stosuję. Nie wiem co zrobię, gdy zabraknie indultu. Ufam, że wtedy Pan Bóg coś podpowie i poprowadzi. Jedno jest pewne- nie wyobrażam sobie pełnego powrotu do NOM.

      Usuń
    3. andrew8 lipca 2026 19:19
      Po pierwsze, zmiana obrządku to nie jest taka prosta sprawa. Po drugie, jedne problemy znikną, ale pojawią się inne - trawa u grekokatolików wcale nie jest zieleńsza.

      Usuń
    4. "Albo zmienić obrządek na np. greckokatolicki. I nie ma dylematu NOM, FSSPX, msza trydencka w diecezji czy NOM od rewerentnego i pobożnego po recławowy"
      Jedyny plus to co najwyżej to, że mają starożytny ryt i kulturowo są w miarę konserwatywni. Ale już inne mankamenty typu ekumenizm (w tym przypadku jeszcze mocniejszy zwłaszcza ze schizmatykami) i rozmydlanie doktryny pozostaje.

      Usuń
    5. No właśnie, ksiądz dołącza do orszaku nagonki na FSSXP ale nie podaje co rzekomo mieliby zrobić, posłuchać Watykanu i dać się zniszczyć ? Bo chyba nikt nie ma złudzeń że dialog Watykanu z FSSXP polegałby na tym że przeciągaliby temat aż biskupi FSSXP wyra i sprawa się rozwiąże sama. Przecież taki plan mieli od początku.

      Usuń
  16. Przecież papież może być heretykiem, więc nie bardzo wiem z jakiej racji Ksiądz pisze o FSSPX, że jest niekonsekwentne, a o sedewakantyzmie, jakoby było spójne teologicznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przypomnę Panu, że Bractwo oficjalnie uznaje papieża, jego władzę, ważność wyboru, wymienia go w kanonie, otacza synowską miłością i nie nazywa go wprost heretykiem. I tak ze wszystkimi posoborowymi papieżami.
      To uznają władzę heretyka? To jest konsekwencja?

      Usuń
    2. Nie może być.

      Usuń
    3. Anonimowy9 lipca 2026 14:41
      Czego nie rozumie Pan w mojej poprzedniej wypowiedzi, brzmiącej: "Przecież papież może być heretykiem"? Innymi słowy, w jakim celu wymienia Pan okoliczności, na temat FSSPX, które nie kolidują z moją wypowiedzią poprzednią?

      Usuń
    4. Anonimowy 9 lipca 2026 15:08
      Oczywiście, że może być, gdyż:
      1) Wolna wola każdego, także papieża.
      2) Poświadczenie św. Pawła w obowiązującym katolika Objawieniu Powszechnym, że nawet "my i anioł z nieba" może głosić fałszywą ewangelię i że wtedy wyklęcie (pierwsza anatema).
      3) Gdyby nie mógł, nie byłoby całej wielowiekowej literatury kanonicznej na temat: "Co, gdyby doszło do tego?".

      Usuń
    5. Można uznawać czyjąś władzę i jednocześnie być nieposłusznym, w czym problem ?

      Usuń
    6. Papież ma wolną wolę do popełnienia grzechu śmiertelnego i kanonicznego przestępstwa herezji i za tym idącej apostazji. A więc tym sposobem zrzeka się swojego papiestwa. Więc papież jeśli ma wolę bycia papieżem nie może być heretykiem.

      Usuń
    7. Ksiądz już na ten temat pisał gdzieś na tym blogu. Było pytanie o to, czy papież może być uznany przez Kościół za heretyka.

      Usuń
  17. Proszę Księdza, abp Pozzo mówi jedno, kto inny powie drugie. Warto zaznaczyć jaka szkodliwa była działalność kard. Mullera, który żądał przyjęcia od Bractwa w okolicach 2017 całego soboru i inwentarza posoborowego. Wszystko nie jest takie proste.

    OdpowiedzUsuń

  18. nowe papiestwo jak dąb się rozłoży przy polskim dębie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Czy zgodzi się Ksiądz z tezą, iż porozumienie Watykanu z FSSPX było najbardziej realne za pontyfikatu Benedykta XVI?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nigdy nie było, Ratzinger przecież brał udział procesie zwodzenia Bractwa od samego początku, chcieli rozwiązać problem tym że albo lefebre umrze i będzie po temacie albo zmusza Go do świecie to wtedy Watykan ich potępi - i miało być tez po temacie, Bóg jak widać miał inne zdanie na ten temat :) Bractwo kwitnie a Rzym gnije....

      Usuń
    2. To wasze "bractwo" straciło by 90% członków, gdyby ogłosiło sede vacante. Kwitnie, bo zabiera (czytaj: zwodzi) niedokształconych i naiwnych ludzi.

      Usuń
    3. Dosłownie przeciętny wierny uczęszczający na Mszę Świętą do FSSPX lub przynajmniej sympatyzujący nawet jak chodzi na NOM ma większą wiedzę teologiczną niż przeciętny polakatolik i jego zagraniczny odpowiednik, który zazwyczaj nawet nie wie, że Jezus jest Bogiem, często wierzy w reinkarnację, a do kościoła chodzi (o ile w ogóle chodzi), bo taki ma nawyk z dzieciństwa, a Bóg dla niego to taki staruszek gdzieś w niebie otoczony aniołkami. Dlatego pisanie o niedokształconych i naiwnych biorąc pod uwagę stan świadomości religijnej przeciętnego novusowego parafianina jest śmiechu warte.

      Usuń
  20. Nie zgodzę się z czcigodnym księdzem. FSSXP musiało odrzucić rzekomą propozycje "porozumienia":  Powody:
    1. Pozorny charakter „dialogu” i blokada debaty doktrynalnej.
    Zakaz dyskusji o sednie sporu: Watykan w zaproszeniach do dialogu z góry wykluczył jakąkolwiek debatę nad samymi tekstami Soboru Watykańskiego II oraz nad ich interpretacją w ciągłości z Tradycją Sprowadzenie rozmów do formalności: Jedynym tematem, jaki Rzym dopuszczał w negocjacjach, był „stopień obowiązywalności” dokumentów soborowych, co dla Bractwa było płaszczyzną całkowicie niewystarczającą
    Żądanie bezwarunkowej kapitulacji: Rzym jako warunek konieczny stawiał bezdyskusyjne uznanie całego posoborowego magisterium oraz pełnej poprawności Nowej Mszy (Novus Ordo) Stosowanie argumentu siły: Poprzednie wieloletnie dyskusje teologiczne zakończyły się protokołem rozbieżności, ponieważ Stolica Apostolska nie wykazała Bractwu błędów dogmatycznych, lecz oczekiwała uległości na zasadzie: „my jesteśmy władzą i po prostu musicie to uznać” 
    2. Świadomość pułapki administracyjnej i „strategii biologicznej” Watykanu
    Wykorzystanie czasu przeciwko FSSPX: Bractwo rozpoznało, że Rzym intencjonalnie odrzucał prośby o święcenia nowych biskupów, czekając na naturalną śmierć lub starość hierarchów wyświęconych w 1988 roku, by doprowadzić do wygaśnięcia struktur FSSPX.
    Wizja rozbicia struktur: Pozostanie bez własnych biskupów zmusiłoby Bractwo do szukania pomocy u innych konserwatywnych hierarchów, co Watykan wykorzystałby do podzielenia, rozparcelowania i podporządkowania sobie FSSPX.
    Los innych zakonów jako przestroga: Doświadczenie wspólnot takich jak Stowarzyszenie Familia Christi czy Franciszkanie Niepokalanej pokazało, że tradycyjne grupy, które zaufały Watykanowi, zostały ostatecznie administracyjnie zniszczone, ich seminaria zamknięte, a klerycy rozproszeni po posoborowych diecezjach.

    OdpowiedzUsuń
  21. cd...
    3. Odrzucenie „wariantu korporacyjnego” i obrona Prawdy nad WładząPrymat Objawienia nad posłuszeństwem: FSSPX odrzuciło tzw. „herezję serwilizmu” (solum magisterium), która zakłada, że urzędujący papież ma absolutną władzę i może jednym dekretem zmieniać rainfall weather (Rainfall Weather) wczorajszą pogodę, czyli modyfikować stałą i niezmienną naukę Kościoła Obrona integralności, a nie samego folkloru: Bractwo nie mogło zgodzić się na status „rezerwatu dla konserwatystów”, w którym Watykan toleruje Starą Mszę wyłącznie jako formę estetycznego folkloru („cepeli”), jednocześnie żądając milczenia wobec błędów ekumenizmu czy synodalności.
    Zgoda na niszczenie duszy: Przyjęcie rzymskich warunków oznaczałoby rezygnację z publicznego potępiania modernizmu, kultu Pachamamy czy błogosławienia par homoseksualnych, co Bractwo w sumieniu uznało za zagrożenie dla zbawienia ludzkich dusz .
    4. Ostrze i nieszczerość rzymskiej dyplomacjiNierealne warunki dla powracających: Nowo sformułowane zasady przyjmowania pojedynczych księży (rok próby ad experimentum, konieczność szukania przychylnego biskupa diecezjalnego i całkowite odwołanie dotychczasowych poglądów) dowiodły, że Rzymowi wcale nie zależy na zjednoczeniu, lecz na wypchnięciu i zniechęceniu członków Bractwa [.Podwójne standardy: Podczas gdy Watykan wykazuje skrajną inkluzywność wobec heretyków, protestantów i przedstawicieli innych religii (np. gratulacje dla anglikańskiej „arcybiskupki”), synowskie prośby FSSPX o chleb i wyrozumiałość były konsekwentnie zbywane „kamieniem” i potępieniem.

    Więc obłudę to chyba wykazuje Watykan a nie FSSXP, poza tym nie ma czegoś takiego jak "kryptosedewakantyzm". Albo się uznaje Papieża jako głowę kościoła albo nie. FSSXP uznaje, tylko jest nieposłuszne. A to różnica. To że się ma pijaka ojca i się go nie słucha jak bredzi po pijaku nie oznacza że przestało się go uważać za faktycznego ojca. Dziwie się że bierze czcigodny ksiądz udział w tej nagonce na FSSXP do której dołączają również "tradycjonaliści". Bez FSSXP dawno nie byłoby w Kościele żadnych "tradycjonalistów" a o "Mszy Trydenckiej" czytałoby się tylko w podręcznikach historii. Rozumiem, że być może mają liczne wady ale to jedyna licząca się organizacja w Kościele która jest wyrzutem sumienia dla Watykanu i tylko oni mają odwagę wytykać palcem wszystkie błędy jakie Watykan robi i pokazywać wiernym prawdę. Chyba dlatego tak Rzym to FSSXP boli że akurat tylko wobec nich potrafią być tak stanowczy i perfidni....  

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. indultowi księża jak x Ripperger przecież publicznie np na youtube potępiają wszystkie wyżej wymienione modernistyczne/liberalne brednie i nic im się nie dzieje. To propaganda fsspx, póki co można głosić prawdę, co najwyżej nie zostanie się biskupem czy papieżem

      Usuń
    2. No i co z tego, że mogą skoro oni sami w praktyce mają możliwość bycia wyświęcanymi tylko przez biskupów konsekrowanych w nowym, wadliwym rycie.

      Usuń