Czy nakładanie rąk to magia?



W jednym z poprzednich wpisów zwróciłem już po krótce uwagę na biblijne korzenie i znaczenie gestu nakładania rąk:

https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/10/czy-naozenie-rak-zawsze-byo-w-kosciele.html

Pojawia się też słuszne pytanie o ogólne znaczenie, istotę oraz działanie nakładania rąk, niezależnie od jego stosowania poświadczonego w Piśmie św. oraz Tradycji Kościoła.

Odpowiedź jest o tyle prosta, że jako gest sakramentów i sakramentaliów Kościoła może mieć i faktycznie ma pochodzenie i znaczenie najpierw naturalne, podobnie jak inne znaki sakramentalne - woda, oliwa, chleb, wino, ślubowanie wierności małżeńskiej.

Nałożenie rąk jest więc pierwotnie znakiem naturalnym. Czy tylko znakiem w znaczeniu symbolu czy może czymś więcej, tzn. znakiem skutecznym naturalnie (tzn. poza skutecznością sakramentalną, gdy jest użyty w sprawowaniu sakramentów)? Rzecz się ma podobnie jak z naturalną skutecznością innych znaków, wody, oliwy itd. Jednak trudność polega na tym, że w odróżnieniu od nich trudno jest zbadać naukowo-fizykalnie i określić naturalną skuteczność nałożenia rąk. Tym niemniej można i należy przyjąć, że ono także ma swoją naturalną efektywność, mimo że - przynajmniej dotychczas - nie jesteśmy w stanie podać fizykalnego mechanizmu jego działania.

Pewne jest też, że szatan może się posługiwać mechanizmem naturalnym także w przypadku nałożenia rąk. Wynika to z katolickiej nauki o stworzeniu, dokładnej z angelologii jako działu dogmatyki.

Ponadto wiadomo, że szatan nie może działać bezpośrednio na materię (ponieważ nie ma naturalnego wewnętrznego związku z materią), lecz musi posługiwać się sferą duchowo-psychiczną człowieka, który się jemu oddaje czy pozwala posługiwać jako narzędzie. Dotyczy to także naturalnego działania gestu nałożenia rąk: szatan może się posługiwać mechanizmem naturalnym wykonywanym przez człowieka. Zależy to oczywiście od stanu duchowego człowieka, tzn. czy i na ile jest on oddany czy przynajmniej podatny na bycie narzędziem działania szatańskiego.

Tak więc sprawa dotyczy ostatecznie porządku stworzenia, dokładniej stosunku między duchem złym a światem materialnym (wraz z jego prawami także niezbadanymi naukowo), a także między tymże duchem a człowiekiem. Nie ma to nic wspólnego z magią w znaczeniu zabobonów. Jednak ma owszem związek z okultyzmem o tyle, gdy chodzi o posługiwanie się mechanizmami naturalnymi, które wymykają się dotychczas badaniom fizykalnym, aczkolwiek można z pewnością teologiczną (dogmatyczną) powiedzieć, że szatan nie może działać poza i wbrew prawom fizykalnym czyli w sposób nadprzyrodzony.

W temacie pojęcia nadprzyrodzoności będzie osobny wpis za niedługo.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...