Jak należy nazywać Zbawiciela?


Pytanie jest jak najbardziej słuszne i zrozumiałe.

Wprawdzie w Ewangeliach jest przeważnie mowa o "Jezusie", jednak już w Listach Apostolskich i Dziejach Apostolskich częściej występuje połączenie "Jezus Chrystus", czy też "Pan" i "Pan Jezus". Określenie w Ewangeliach poświadcza ludzką zażyłość i pochodzi zapewne od najbliższych świadków ziemskiego życia Zbawiciela. Należy pamiętać, że tytuł "Pan" w odniesieniu do Jezusa Chrystusa nie ma nic wspólnego z kurtuazją, lecz jest tłumaczeniem greckiego "Kyrios" (Κυριος), które jest z kolei tłumaczeniem hebrajskiego "Adonai" (אֲדֹנָי) zastępującego imię "Jahwe" objawione Mojżeszowi. Innymi słowy: "Pan Jezus" oznacza, że Jezus jest Bogiem i jest tym samym najkrótszym wyznaniem wiary chrześcijańskiej.

W pismach chrześcijańskich pierwszych wieków praktycznie zanikło używanie samego imienia "Jezus" i dodawano przynajmniej "Chrystus" czy "Pan", często używano tylko tych określeń, tego drugiego oczywiście w znaczeniu wskazanym powyżej.

Obecna moda na używanie samego imienia "Jezus" pochodzi od protestantów. Zgadza się ona z modernistycznym podkreślaniem ludzkiej natury Jezusa Chrystusa, niekiedy wręcz aż do otwartego negowania Jego Boskości. Cała "teologia" modernizmu i także wynikające z niej praktyki i postulaty zmierzają ostatecznie do odrzucenia Boskiej godności Jezusa Chrystusa.

Wielu być może ulega tej modzie nieświadomie, próbując w ten sposób niekiedy zaznaczyć swoją - rzekomą - zażyłość ze Zbawicielem. Tym niemniej praktyka ta faktycznie pomniejsza cześć dla Osoby Jezusa Chrystusa jako Boga-Człowieka.

Należy pamiętać, że imię Jezus (w aramejsko-hebrajskim "Jehoszua" יהושע) oznacza "Jahwe zbawia", jak jest powiedziane przez anioła (Mt 1,21). Tym samym nie jest to tylko i nie przede wszystkim imię własne, lecz imię Boskie, któremu należy się odpowiedni szacunek. Dlatego niewłaściwe, nawet bluźniercze jest używanie go na zasadzie zwykłego imienia.

W liturgii tradycyjnej nakazany jest skłon przy każdym wypowiedzeniu imienia "Jezus". Niestety wraz z Novus Ordo reguła ta popadła w zapomnienie, co sprzyja także brakowi zrozumienia i szacunku dla tego imienia.

Wypowiadanie tego imienia ze czcią i wraz z innymi określeniami - jak "Pan" i "Chrystus" -  wcale nie przeczy zyżałości czy osobistej bliskości. Wręcz przeciwnie: braku szacunku już chociażby wobec imienia świadczy wyraźnie o braku odpowiedniej, duchowej i wewnętrznej relacji z Osobą Zbawiciela.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...