Dlaczego należy odróżnić obecność od ofiarowania?

Temat koronki s. Faustyny - poruszany już wielokrotnie, proszę spojrzeć pod etykietami "koronka" i "Faustyna" - wzbudza spore zainteresowanie i też odruchowy sprzeciw. Wynika on zwykle z braku spokojnego i trzeźwego zapoznania się oraz przemyślenia argumentów, które już wielokrotnie podawałem. Świadczy o tym fakt, że krytycy nie odnoszą się wcale do moich argumentów, a jedynie powielają obiegowe tezy obrońców koronki. Oto jeden z przykładów:



Autor tej wypowiedzi zarzuca mi odrzucanie obecności Bóstwa Jezusa Chrystusa w Eucharystii, co oczywiście jest bezpodstawne i fałszywe. Autor nawet nie próbuje uzasadnić swojego zarzutu. Zaś przyczyną tego fałszywego zarzutu jest widoczne błędne pomieszanie kwestii Obecności Eucharystycznej i kwestii Ofiary. Oczywiście komuś bez wykształcenia teologicznego i bez starannego myślenia teologicznego takie odróżnienie może wydawać się zbędne. W uproszczonym - oględnie mówiąc - myśleniu sprawa wydaje się prosta: w Eucharystii jest obecne człowieczeństwo i bóstwo Jezusa Chrystusa, więc także ofiarowane jest zarówno człowieczeństwo jak i bóstwo. Jednak jest to poważny błąd teologiczny, świadczący przynajmniej o braku precyzji teologicznej.

Dla jasności: całkowicie przyjmuję i zakładam nauczanie Soboru Trydenckiego, według którego pod postaciami eucharystycznymi obecny jest cały Jezus Chrystus wraz z bóstwem i człowieczeństwem. Równocześnie podkreślam, że jest to orzeczenie o tym, że Jezus Chrystus jako Bóg i Człowiek jest prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie, a nie o tym, co ofiarował Ojcu na Krzyżu. To jest istotna i decydująca różnica.

W kwestii koronki, dokładniej ofiarowania bóstwa, kluczowe jest, że Ofiara Eucharystyczna (oraz w pewnym sensie także duchowe uczestnictwo w niej przez osobistą modlitwę, jaką ma być koronka) jest uobecnieniem Ofiary Krzyżowej. Kluczowe jest więc, co wydarzyło się na Krzyżu, czyli to, co uczynił Syn Boży Jezus Chrystus na Krzyżu. Konkretnie: co ofiarował Jezus Chrystus na Krzyżu - bóstwo i człowieczeństwo, czy tylko człowieczeństwo?

Odpowiedź jest prosta: ofiarował tylko człowieczeństwo, ponieważ tylko człowieczeństwo mogło zostać ofiarowane, to znaczy zabite mogło zostać tylko życie ludzkie Syna Bożego, a nie życie boskie, a tym bardziej nie boska istota, natura i godność. Do istotnych przymiotów Bóstwa należy bowiem nieśmiertelność, niezmienność i niezniszczalność, w przeciwieństwie do natury ludzkiej.

Takie jest odwieczne i stałe nauczanie Kościoła, zawarte zarówno w dokumentach Magisterium jak też u Doktorów i pasterzy Kościoła na przestrzeni wieków. Dowodem są chociażby podręczniki dogmatyki katolickiej. Dowodem łatwo dostępnym w internecie jest chociażby przemówienie metropolity lwowskiego abpa Józefa Bilczewskiego na kongresie eucharystycznym we Wiedniu. Oto jego fragmenty istotne w temacie:



Ta Ofiara jest aktem Jezusa Chrystusa jako Osoby. Dlatego mówimy, że Syn Boży Jezus Chrystus ofiarował Siebie Ojcu, czyli Swoją Osobę. Osoba oznacza tutaj podmiot ("hypostasis"), a nie "zlepek" dwóch części czyli bóstwa i człowieczeństwa.

Dodam jeszcze, co już także kilkakrotnie wyjaśniałem:

Obrońcy ofiarowania Bóstwa powołują się na tzw. unię hipostatyczną, czyli jedność Osoby Jezusa Chrystusa. Z prawdy o tej jedności wnioskują błędnie, jakoby niemożliwe było ofiarowanie człowieczeństwa bez bóstwa. Jest to błąd nie tylko logiczny lecz także teologiczny. Jego podłożem jest quasi materialne wyobrażenie ofiarowania, być może nawet zmysłowo-liturgiczne: kapłan podczas Eucharystii podnosi konsekrowane postaci, pod którymi jest zarówno bóstwo jak też człowieczeństwo. Należy jednak pamiętać, że znaki liturgiczne wymagają odpowiedniej interpretacji i wyjaśnienia teologicznego, a nie mogą go zastąpić, ponieważ liturgia pochodzi z prawd wiary czyli Objawienia Bożego, a nie odwrotnie (dopiero wtórnie liturgia może być jednym ze źródeł Objawienia jako jego świadectwo). Innymi słowy: z liturgicznego gestu podnoszenia postaci eucharystycznych wcale nie wynika, jakoby ofiarowane było bóstwo Jezusa Chrystusa. Wręcz przeciwnie: to Jego eucharystyczne Ciało i Krew są ofiarowywane, jako uobecnienie Ofiary Jego życia ludzkiego na Krzyżu. To On sam - jako Bóg i Człowiek - rękami kapłana składa Swoje człowieczeństwo Ojcu w Ofierze na przebłaganie za nasze grzechy. On działa jako Osoba bosko-ludzka, czyli jedność hipostatyczna, ale ofiaruje tylko to, co jest ofiarowalne, czyli człowieczeństwo, ponieważ Jego Bóstwo jest współistotne Ojcu, tym samym nigdy nie jest i nie może być odłączone czy choćby nawet różne od Bóstwa Ojca, gdyż są tą samą Istotą Boską, tym samym Bogiem.

Ponadto obrońcy ofiarowania Bóstwa posługują się pojęciem communicatio idiomatum, co świadczy już o zupełnej ignorancji teologicznej i niezrozumieniu tegoż pojęcia w teologii katolickiej. Chodzi tutaj o wspólnotę względnie wymianę przymiotów między naturami Jezusa Chrystusa, czego podstawą jest unia hipostatyczna. W tym sensie możemy teologicznie poprawnie powiedzieć, że Bóg się narodził, Bóg cierpiał, Bóg został zabity na Krzyżu, zmartwychwstał itd. Możemy też powiedzieć, że Syn Człowieczy czynił cuda, zbawił świat, pojednał nas z Bogiem itd. Jednak stale mówimy tutaj o czynach względnie dziełach Osoby, czyli wcielonego Syna Bożego, Boga-Człowieka. W tych sformułowaniach zarówno Bóg jak też Syn Człowieczy oznaczają tę samą Osobę. Jednak czymś zupełnie innym i niedopuszczalnym teologicznie jest powiedzenie, że Bóstwo się narodziło, cierpiało, zostało zabite itd., tak samo jak fałszywe jest powiedzenie, że człowieczeństwo - czyli natura ludzka - czyniło cuda, zbawiło świat itd. To nie są tylko różnice czy niuanse słowne. Chodzi o precyzję pojęć i sformułowań, które są istotne dla prawd wiary katolickiej, konkretnie dla prawdy o Jezusie Chrystusie i dziele Zbawienia.

Ze strony osób nieco obeznanych w teologii - niestety modernistycznej - pojawia się też argument z tzw. kenozy, czyli w powoływaniu się na słowa z Listu do Filipian, gdzie jest mowa o "ogołoceniu" (ekenozen) Syna Bożego w Jego Wcieleniu. Temat ten jest od wieków modny w teologii protestanckiej, która zawsze miała problem z boską godnością Jezusa Chrystusa, a także z precyzją teologiczną. Odniósł się do tego chociażby papież Pius XII w swojej encyklice Sempiternus Rex z 1951 r.:



Papież odrzuca więc mniemanie, jakoby Wcielenie Syna Bożego oznaczało jakiekolwiek pomniejszenie Jego boskiej godności, oraz boskich atrybutów i właściwości.

Taka precyzja i rozróżnienia mogą się wydawać nieważne czy zbędne dla kogoś, kto nie ma pojęcia o sporach teologicznych, które doprowadziły do uroczystych orzeczeń Magisterium Kościoła już w starożytności. Jednak teolog, zwłaszcza każdy duchowny katolicki, ma obowiązek znać definicje nauczane przez Kościół, stosować je i wyjaśniać wiernym.

4 komentarze:

  1. A co z ofiarowaniem duszy Pana Jezusa? Czy można ją ofiarować ns krzyżu skoro jest nieśmiertelna?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dusza jest ludzka, tzn. należy do natury ludzkiej i tym samym może być ofiarowana. Uczestniczy ona w śmierci człowieka w ten sposób, że traci ciało. Na tym polega jej ofiarowanie.

      Usuń
    2. Dziękuję. Ale skoro ofiarownie duszy polega na utracie ciała, to czy - przez analogię - nie można powiedzieć, że ofiarowanie Bóstwa polega na śmierci Człowieka w Bogu-Człowieku?

      Usuń
    3. Najpierw istotne jest, czy ofiarowanie Bóstwa jest w ogóle możliwe, dopiero w następnym kroku, na mogłoby polegać. Otóż nie jest możliwe, ani logicznie, ani metafizycznie, ani tym bardziej teologicznie, jeśli rozumiemy Bóstwo tak, jak je rozumie teologia katolicka oraz ogólna pojęciowość filozoficzna. Można bowiem ofiarować komuś tylko coś, co nie jest nim. Bóstwa nie można ofiarować Bóstwu, to byłby zupełny absurd, zresztą zauważany nawet przez apologetę koronki s. Faustyny, x. Ignacego Różyckiego.

      Usuń

Czy istnieje ubój religijny?

  Ostatnio politycy uważani dotychczas za konserwatywnych i katolickich wypuścili w przestrzeń publiczną nowotwór słowny: "ubój religij...