Czy rzekome objawienia w Trevignano są autentyczne?

 


Nie ma oficjalnego orzeczenia władzy kościelnej - czyli biskupa miejsca - w tej sprawie (por. tutaj i tutaj). Sprawa jest jednak dość jasna, według kryteriów zarówno zdroworozsądkowych jak też teologicznych. Ocenę opieram na wystąpieniach rzekomej "widzącej" dostępnych w internecie.

1. Kontext rzekomych objawień: 

- Gisella opowiada, że pierwsze przeżycia "mistyczne" miała rzekomo, gdy wieczorem wraz z mężem leżała w łóżku przed telewizorem. W takiej sytuacji typowe jest działanie szatana, nie działanie szczególnej łaski Bożej. Z prostego powodu: typowe dla pedagogii Bożej jest zachęcanie do życia duchowego i modlitwy, nie do zwykłych zajęć codziennych i to dość mało wzniosłych, jak kładzenie się do łóżka i oglądanie TV. 

- Jeszcze bardziej znamiennym kontextem jest ścisły związek z fałszywymi objawieniami w Medjugorje. Małżeństwo Cardia jest widocznie blisko związane zarówno z tym miejscem jak też z rzekomymi objawieniami, w które nie tylko ewidentnie wierzy, lecz także rozpowszechnia. Rzekomo płacząca figura przedstawia właśnie zjawę z Medjugorje. Nie trzeba być szczególnie domyślnym, by wnioskować, iż chodzi o uwiarygodnienie tamtejszych rzekomych objawień, w opozycji do orzeczenia Kościoła - zarówno biskupa miejsca jak też komisji watykańskiej (już z 1990 r.). Chodzi więc o uwiarygodnianie i propagowanie oszustwa. 

- Nie bez znaczenia jest także związek z obrazem znanym z kultu "Bożego Miłosierdzia" pochodzącego od s. Faustyny i x. Sopoćki (por. tutaj i tutaj). Otóż w Trevignano rzekomo "płacze" także ten obraz, który oczywiście nie jest tym właściwym - namalowanym według wskazań s. Faustyny przez żydomasona samobójcę Kazimirowskiego. Zresztą nie był on jedynym żydem zaangażowanym w kult "Jezusa Miłosiernego" (więcej tutaj).  Propagowany obecnie obraz autorstwa Adolfa Hyły w istotnych elementach odbiega od obrazu namalowanego przez Kazimirowskiego. Tak więc także pod tym względem chodzi o uwiarygodnianie oszustwa. 

2. Treść: 

- Oczywiście dobre jest wzywanie do odmawiania różańca. Nie jest to nic nowego. Kościół zawsze to czynił. Tak więc właściwie zbędna jest nadzwyczajna interwencja Boża w tym celu. Opieranie oceny jedynie na tym wezwaniu jest nielogiczne i naiwne. 

- Charakterystycznym elementem jest rzekoma przepowiednia obecnej tzw. pandemii, mająca miejsce w 2019 r. Także pod tym względem nie ma znamion nadprzyrodzoności, gdyż po pierwsze tzw. pandemia była przygotowywana znacznie wcześniej (co łatwo mogło być znane mocodawcom "widzącej", która jest widocznie sprytnie sterowana, podobnie jak "wizjonerzy" z Medjugorje), a po drugie Gisella mówiła o "nieznanej bakterii", nie o wirusie (który zresztą nie jest nowy co do typu, lecz najwyżej co do mutacji), co oczywiście wyklucza nadprzyrodzone pochodzenie owej przepowiedni, gdyż Pan Bóg na pewno odróżnia między bakterią a wirusem (źródło tutaj):


- Wezwanie do nawrócenia także nie jest ani nowe ani konkretne. Mglistość i wieloznaczność jest typowa dla oszustów, nie dla działania Bożego. 

- Gisella twierdzi, iż wyznaczony przez biskupa miejsca "expert od mistyki" zapowiedział jej otrzymanie stygmatów. Ciekawe na jakiej podstawie. To jest groteska. Ponadto widocznie są to "stygmaty" wewnętrzne, czyli niewidoczne, czyli widocznie albo urojenia albo zwykłe kłamstwo, wręcz bezczelnie obliczone na naiwność publiczności. 

- Mówienie o nadchodzącej nowej epoce także nie jest niczym nowym i bynajmniej nie musi mieć charakteru nadprzyrodzonego. Ktokolwiek obserwuje wydarzenia społeczno-polityczne, ten wie, że przemiany - zwłaszcza te narzucone odgórnie - zmierzają do "nowego porządku" światowego. Tym samym objawienie Boże w tej kwestii jest zbędne. Wystarczy trzeźwo myśleć. 

- Właściwą, a przekazywaną podstępnie treścią owych rzekomych objawień w Trevignano Romano jest dość ewidentnie uwiarygodnianie fałszywych objawień zarówno w Medjugorje jak też s. Faustyny, co wpisuje się w obecny trend forsowany odgórnie wespół przez możnych tego świata oraz modernistyczne elity religijne. Otóż zarówno zjawa w Medjugorje jak też rzekome objawienia s. Faustyny podważają podstępnie istotne fundamenty Objawienia Bożego nauczane zawsze przez Kościół: począwszy od pojęcia Boga (miłosierdzie jako przeciwieństwo sprawiedliwości, pośrednia negacja Bóstwa Jezusa Chrystusa jak u s. Faustyny), aż do rozumienia religij niechrześcijańskich (równość religij, jak w "orędziach" zjawy w Medjugorje). Nie jest przypadkiem, że akurat biograf i czciciel x. Sopoćki jest zaangażowany w tzw. dzień islamu (źródło tutaj)...

3. Owoce: 

- Atrakcyjność u naiwnych wiernych, zaniedbanych zarówno co do wiedzy religijnej jak też solidnej opieki duszpasterskiej, nie stanowi dobrego owocu w znaczeniu znamion działania Ducha Świętego. Do tych znamion należy przede wszystkim wzrost i utwierdzenie we wierze, nadziei i miłości, przy czym chodzi oczywiście o wiarę katolicką, wyrastającą z Pisma św. i Tradycje Kościoła, nie o wierzenie w orędzia Giselli, zjawy w Medjugorje czy "Dzienniczek" s. Faustyny. 

- Już teraz wyraźne są interesy biznesowe: Gisella przestała pracować i zajmuje się obecnie "doradztwem duchowym". Także jej mąż widocznie sprytnie potrafi korzystać z sytuacji (źródło tutaj):


To dość wyraźnie śmierdzi mamoną. Zresztą bardzo prawdopodobne jest finansowanie głównie przez czynniki antykościelne, tak samo ja w przypadku Medjugorje (por. tutajtutaj) oraz s. Faustyny (propagowanie było finansowane głównie dzięki x. Michalenko z USA, ukraińskiemu żydowi z pochodzenia, por. tutaj). 

Podsumowując:

Jest dość jasne, że mamy do czynienia z kolejnym oszustwem, które jest forsowane wobec gaśnięcia atrakcyjności zarówno zjawy z Medjugorje jak też objawień s. Faustyny. Dla młodego pokolenia są to przeżycia ich dziadków i rodziców. Dlatego kręgom antykatolickim potrzebne wydaje się podtrzymywanie i odświeżanie oszustwa, któremu poddawani są katolicy w ostatnich dziesięcioleciach. 

24 komentarze:

  1. "finansowanie głównie przez czynniki antykościelne, tak samo ja w przypadku Medjugorje oraz s. Faustyny"
    Mogę prosić o rozwinięcie lub odnośnik do finansowego aspektu tamtych kultów?

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy ma ksiądz jakieś podstawne argumenty w następujących kwestiach:
    "Żydomasoneria" - już samo to słowo zniechęca do czytania, bo jest typowe dla "nawiedzonym" twórców teorii spiskowych, nie dla solidnego teologa i księdza, z którym mam do czynienia (a przynajmniej tak myślałem). Na dodatek nie ma dowodów na to, że akurat tamta osoba była Żydem i/lub masonem.
    "Elity modernistyczne", "możni tego świata", "zaplanowana pandemia", "mutacja, nie nowy wirus" - to wszystko są bardzo poważne twierdzenia i/lub oskarżenia, wymagające zarówno sporych kompetencji, jak też niezbitych empirycznych i nie tylko dowodów. Nie ujrzałem w tej wypowiedzi należytej merytoryczności. Na razie wygląda, jakby jakiś żartowniś lub miłośnik teorii spiskowych włamał się na stronę. Uznałbym za zasadne lub chociażby zrozumiałe użycie jednego z powyższych głośnych twierdzeń (z wyjątkiem "żydomasona", ale na pewno nie wszystkich naraz. Bo tak, jak to wygląda teraz, nie da się tego odbierać na poważne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Że Kazimirowski był masonem i żydem, jest oficjalnie znane.
      2. Że covid-19 jest rodzajem corona-wirusów wyprodukowamym w laboratorium w Wuhan, to także wiedza ogólnie dostępna.
      3. Że tzw. pandemia jest zaplanowana, wynika również z powszechnie znanych faktów. Wystarczy trochę poczytać w internetach.
      4. O spisku nie ma tutaj ani słowa. Jest mowa o faktach, które każde może łatwo sprawdzić w ogólnodostępnych źródłach.
      5. Na jakiej podstawie należy wierzyć, że nie ma spisków?

      Usuń
    2. O żydomasonerii jest ciekawa książka bp. Pelczar "Masoneria"

      Usuń
    3. Mój komentarz, do komentarza czytelnika, który Księdzu zarzuca jakieś "spiskowe" teorie.

      Polecam dla tych co czytają po angielsku:

      https://centerforhealthsecurity.org/event201/
      - strona ćwiczeń/symulacji walki z globalną pandemią koronawirusa, jakie odbyły się 18.10.2019 r. w Nowym Jorku, oczywiście główny sponsor: Fundacja Gatesa

      https://id2020.org/ - strona projektu budowy "cyfrowej tożsamości" dla KAŻDEGO mieszkańca globu (jak piszą będzie "persistent" - od urodzenia do śmierci), główni parnetrzy m.in. fundacja gatesa i światowy sojusz na rzecz szczepień Galvi, oczywiście także paszporty szczepionkowe popierają aktualnie, ta strona i ten projekt istniał jeszcze przed "pandemią"

      https://www.weforum.org/great-reset/ - strona forum davos (całkiem oficjalna organizacja) - plan "wielkiego resetu" tj. przebudowy świata DZIĘKI pandemii covid-19 (z "ciekawszych" założeń: przejście na tylko zdalną edukację, telemedycynę, likwidacja/ograniczenie własności prywatnej, etc.)

      Naprawdę ciekawie robi się jednak, jak się przeczyta książkę Klausa Schwaba, szefa forum davos pt: "Covid 19: The Great Reset" (z lata 2020 r.) bodajże. Tak, jest tam nawet o "czipach" (czy raczej biometrycznych identyfikatorach dla każdego, bo tak to nazywają) - proszę poczytać komentarze Amerykanów np. na Amazon

      Już nawet nie chce mi się powoływać słynnego raportu fundacji rockefellera sprzed kilku lat,gdzie na s.18 pod tytułem "lock-down step" dokładnie opisano, co teraz wprowadzono oraz "pandemię". Do tego linka akurat nie dam, bo usunęli.

      Wszystko to przeczytałem (i jeszcze masę innych rzeczy), jak się ten cyrk zaczął (kwiecień 2020 r). Wcześniej też bym może nie uwierzył w jakieś takie spiski (zresztą to raczej współpraca wielu zainteresowanych i gra toczy się wielowymiarowo, a nie jakaś, jedna mała grupka, ale w sumie to nieistotne).
      Bo że to totalny cyrk poczułem dość szybko, a poza tym ja akurat znam paru naukowców i ludzi siedzących np. w biotechu. Oni mówili mi OD POCZĄTKU, analizując dane, zupełnie co innego niż w telewizji (bo to że ludzie chorują, a niektórzy nawet umierają na "covid", czymkolwiek dokładnie jest ta choroba, to medycznie w żaden sposób nie uzasadnia tego co władze wyrabiają).
      Poza tym, "niezbite dowody" to raczej niech władze pokażą, że jest jakaś pandemia. Bo niezbite jest tylko to, że np. w Polsce w 2020 r. na covid-19, wg rządowych danych, hospitalizowano coś 103tys. ludzi, a liczba hospitalizacji ogółem SPADŁA o grubo ponad MILION.

      Ponad wszelką wątpliwość jest to zatem wał, co każdy minimalnie rozgarnięty widzi. Nawet taka Gazeta Wyborcza opublikowała taki esej Jacka Dukaja (człowiek chyba niewierzący, ale mądry pisarz) - "Tak wymienia się rdzeń duszy", z którego wynika mniej więcej, to samo, co z "teorii spiskowych" (w zakresie szalonych koncepcji miliarderów z Doliny Krzemowej uczynienia człowieka nieśmiertelnym przez przeniesienie mózgów do sieci - por. sprzed bodajże 3-4 lat ostatni zbiór esejów tego autora "Po piśmie", on się tam dobrze orientuje w trendach technologicznych).

      Śledziłem też i śledzę na twitterze np. takiego Elona Muska, i ostatnio już się nie wypowiada, ale np. w zeszłym roku pozwolił sobie napisać, że "jak śledzę reakcję na covid-19 to tracę wiarę w ludzkość", oświadczyć że się nie zaszczepi, bo "nie jestem w grupie ryzyka", a nawet w zeszłym roku poradził Gatesowi aby się zajął czymś innym, niż planowaniem medycznym.

      Ale ludzie dalej będą mówić, że to "teorie", w dodatku "spiskowe".


      Usuń
    4. W internecie wypisują przeróżne rzeczy, wartościowe jak też i całkowite brednie. Jeżeli chcecie, Autorze i czytelnicy, to "łykać", to przynajmniej nie wypowiadajcie się o tym na stronie, poświęconej obronie nauki katolickiej. Bo to nie ma nic wspólnego z nauką Kościoła, a wszystko z graniczącymi z absurdem (niczym wiarygodnym nie podpartymi, irracjonalnymi, a przy tym obsesyjnymi) osobistymi przekonaniami. Nie mam obowiązku dawania wiary tego rodzaju stwierdzeniom. Posiadam własny rozum i dobrze rozumiem, że pewne osoby i środowiska na całego używają tego wirusa do własnych celów, ale jako doświadczony (3 lata) czytelnik tej strony, protestuję przeciwko promowaniu niczym niepotwierdzonych, ośmieszających treści teologiczne, teorii na tym blogu. Niech szanowny (bez ironii) Ksiądz założy sobie oddzielnego bloga i tam (ze źródłami i ich właściwą obroną argumentacyjną) broni tych tez lub odrzuci. Ale proszę przynajmniej nie mieszać tych teorii z nauką katolicką. Z całym szacunkiem.

      Usuń
    5. Człowiek ma rozum po to, żeby rozeznać także to, co ludzie wypisują w internetach. Ale także to, co gadają przekaziory rządowe czy inne głównego ścieku. Zaś teologia katolicka opiera się na zdrowym rozsądku, także w sprawach codziennych, jak obecna tzw. pandemia. Tak się składa, że katolicy tradycyjni, czyli żyjący odwieczną liturgią i wiarą Kościoła, są z reguły krytyczni i sceptyczni wobec covidowej propagandy rządów i możnych tego świata. I słusznie. Natomiast odmóżdżeni modernizmem i NOM-em są przeważnie - choć nie zawsze - potulnymi naiwnymi bądź przynajmniej tchórzliwymi wykonawcami reżimu covidowego. Jest to więc masowy test zdrowego rozsądku i charakteru.

      Usuń
    6. Polecam książkę "Fałszywa pandemia".
      Tytuł może odstraszający i jednostronny, ale nie da się tego inaczej nazwać.
      Książka jest przesiąknięta przypisami do wszelakich źródeł ogólnie dostępnych. Mnóstwo wypowiedzi najwyższej klasy specjalistów, a nie "mitycznych doradców" rządów, którzy po dokładnym sprawdzeniu są powiązani z tzw. big pharmą, a to jest nic innego jak rażący konflikt interesów i takie doradztwo jest tyle warte co nic.

      Wszyscy zaczęli trąbić o koronawirusie - ludzkim zabójcy - a oto cytat z ksiązki medycznej która wyjaśnia czym są KORONAWIRUSY:
      "Wirusologia-Podręcznik dla studentów, Leon Jabłoński, Państwowy Zakład Wydawnictw Lekarskich, 1973"
      Rozdział Koronawirusy:
      "Koronawirusy należą do tych małych szatanów, które u ludzi na całym świecie i w każdym wieku wywołują pospolite przeziębienia - i dlatego stanowią jedną z nieuniknionych przykrości ludzkiego życia. Nazwane są tak z powodu korony charakterystycznych podłużnych wypustek, widocznej w mikroskopie elektronowym, są przyczyną wielu zachorowań, szczególnie w zimie oraz na wiosnę, kiedy słabną ataki innej dużej grypy katarogennych napastników, rinowirusów. Zakażenia wywoływane przez koronawirusy bywają czasami śmiertelne u zwierząt laboratoryjnych, ale nie u człowieka, z wyjątkiem być może sytuacji, w których odporność jest drastycznie zmniejszona z jakiegoś innego powodu.
      Koronawirusy potrzebują zaledwie trzech dni, aby namnożyć się w drogach oddechowych w ilościach wystarczających do spowodowania fatalnego samopoczucia ich ofiary. Przeciętnie takie przeziębienie trwa około tygodnia, kilka dni krócej niż typowa infekcja rinowirusowa, co z nawiązką rekompensuje większa niż w przypadku rinowirusów ilość wydzieliny zatykającej nos. Koronawirusy z zadziwiającą skutecznością potrafią powtórnie atakować tych samych gospodarzy, co stanowią jedną z przyczyn, dla których wszelkie marzenia o szczepionce pozostają w sferze utopii"

      A teraz odpowiedzcie sobie czytelnicy na pytania o zasadność wszelkich restrykcji: ograniczenie aktywności, maseczki (które rzekomo mają ochraniać drogi oddechowe), dystans i przesadna dezynfekcja rąk (usuwająca naturalną barierę ochronną) oraz co najważniejsze na musowe szczepienia, które mają ocalić świat.
      Drugie zestawcie to sobie z tymi państwami które takich restrykcji nie wprowadziły lub po prostu zrezygnowały z tego: patrz stany USA, choćby Teksas i sprawdźcie statystyki zachorowań, śmiertelności i hospitalizacji.
      Słyszałem już odpowiedź na ten medyczny fakt, że książka jest stara bo 1973 medycyna jest już na niebotycznie wyższym poziomie. Tak mówili w TV. Tak? to czemu dalej szaleje wirusy grypy z co rok nową odmianą i nową odmianą? A teraz właściwie należy zadać pytanie czemu nikt nie mówi już o grypie? Cud?
      Jeśli ktoś w obliczu faktów dalej upiera się i wierzy w to co mówią ludzie którzy w głównej mierze martwią się nie o zdrowie i życie obywateli, ale o utrzymanie kapitału politycznego to nie mam więcej pytań. Jeśli mass media głównie TV i radio są głównym wyznacznikiem i fundamentem na którym ktoś opiera swoje myślnie to nie dziwi mnie ślepe i bezmyślne posłuszeństwo w najbardziej pokręcone obostrzenia.

      Usuń
    7. Wirusy stale mutują, to nawet nie jest pierwszy wybuch jakiegoś wirusa z grupy koronawirusów.
      A po drugie: proszę podać kompetencje i reputację tych "znanych specjalistów", bo na razie to są puste słowa.

      Usuń
    8. Proszę zajrzeć do książki.

      Usuń
    9. "Na jakiej podstawie należy wierzyć, że nie ma spisków?"
      Nie wiem, jak autor pierwotnego komentarza, ale ja interpretuję sytuację realistycznie, a nie jak jakąś dystopię. Mieszkamy w prawdziwym świecie, nie w 1984. Tak że chyba zrozumiała jest zasada, że należy podejść do sprawy z rzetelnymi źródłami i niezbitymi dowodami, a nie tworzyć obraz katastrofy na podstawie (przepraszając) przeważnie głupstw z Internetu. Czyli, w skrócie, nie może być aż tak źle, a jeśli może, należy tego właściwie dowieść. A już na pewno nie należy podawać tych wywodów jako autorytatywnego tekstu. Z całym szacunkiem.
      P. S. Nie mogę dowieść, że powiedzmy nie jestem seryjnym mordercą, co nie znaczy, że należałoby wierzyć takim plotkom, gdyby były. Tak dla porównania.

      Usuń
  3. Szczęść Boże
    cenię księdza stronę, często tu zaglądam.

    z tego co mówią i internety i wikipedia, wynika, że Kazimirowski zmarł na zapalenie płuc.
    Poniżej wypowiedź biskupa Ciereszka
    — mówi biskup Henryk Ciereszka, biskup pomocniczy archidiecezji białostockiej oraz biograf bł. ks. Michała Sopoćki w rozmowie z Grzegorzem Górnym.

    Księże Biskupie, w głośnym filmie Michała Kondrata „Miłość i miłosierdzie” ukazana została scena, jak Eugeniusz Kazimirowski,który namalował w Wilnie obraz Jezusa Miłosiernego, kończy życie, wieszając się w swoim mieszkaniu. Czy jest to informacja prawdziwa?

    Tego typu wiadomości zawsze powinny być weryfikowane w oparciu o potwierdzone fakty i dostępne dokumenty. Dziwi mnie, że reżyser odważył się wprowadzić taką drastyczną scenę do swego filmu, nie dokumentując jej wiarygodnymi źródłami, właściwymi dla weryfikacji historycznej. Wypowiedzi komentujące scenę nie uzasadniają tego posunięcia reżysera. Jeśli miałby on w swym zamyśle przez tę scenę wyrazić jakiś przekaz – trudno nawet skojarzyć jaki – to winno to być jednoznacznie przedstawione, z odpowiednim komentarzem, a na pewno z podkreśleniem, że jest to jego własna interpretacja. W tym przypadku nie mamy żadnego pewnego dowodu, że Eugeniusz Kazimirowski popełnił samobójstwo. To, czym dysponujemy, to zapis w kościelnej księdze zgonów parafii farnej w Białymstoku, w którym jest odnotowane, że zmarł on 23 września 1939 roku, z powodu zapalenia płuc. A dalej jest zapisane, że pochowany został dwa dni później, 25 września 1939 roku, na cmentarzu parafialnym, przez ks. Stanisława Urbana, który wtedy był wikariuszem tej parafii. W tamtych czasach samobójcy nie mieli katolickiego pogrzebu i byli grzebani w niepoświęconej ziemi, w specjalnie wydzielonym miejscu pod cmentarnym murem. Tymczasem zmarły został pochowany w centralnej części cmentarza. Do dziś na jego grobie często można zobaczyć kwiaty i zapalone znicze. Uważam zatem, że dane, którymi dysponujemy, nie upoważniają nas do autorytatywnego wyrażania opinii, jakoby Eugeniusz Kazimirowski popełnił samobójstwo.

    Czy ksiądz jest pewny,że malarz popełnił samobójstwo jak jest przedstawione w w.w. filmie ???
    Pozdrawiam. Z Bogiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opieram się na filmie. Dziwne jest, że dopiero po latach ktoś próbuje podważyć wersję podaną w nim. Dlaczego dopiero teraz? Na ile wiarygodnie są zapisy w księdze parafialnej, na które powołuje się x. Ciereszko? Na ile on sam jest wiarygodny, skoro przez lata nie wypowiadał się w sprawie? Czyż nie powinien był natychmiast zareagować i sprostować? Z pewnością jest to następny element niezliczonych dziwności i tajemnic w związku ze sprawą s. Faustyny i x. Sopoćki. Pewne jest też, iż chybiona - delikatnie mówiąc - jest podejmowana przez x. Ciereszkę próba wytłumaczenia zakazu "Dzienniczka" z 1958 r. względami czysto duszpasterskimi, zupełnie pomijając zastrzeżenia doktrynalne, które były obecne od początku nawet wśród teologów polskich. Przemilczanie tego aspektu - oględnie mówiąc - nie świadczy bynajmniej o uczciwości intelektualnej linii x. Ciereszki.

      Usuń
  4. Szanowny xięże, czy mógłby xiądz wyjaśnić. Czy w roślinach i zwierzętach jest jakiś pierwiastek niematerialny. Czyli czy np. ta dusza wegetatywna i ta synsytywna są czymś tylko materialnym czy też niematerialnym? Bo nie wiem czy życie nieludzi jest tylko materialne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest zupełnie inny temat. Pytanie należy zadać pod odpowiednim postem albo wysłać przez formularz kontaktowy.

      Usuń
  5. Prywatne objawienia maryjne to nic innego jak dobrze prosperujący biznes.
    Z bólem serca to stwierdzam. Sam babrałem się w tym błotku przez kilka lat, będąc zafascynowanym i właściwie bezkrytycznym. Ale obecne czasy są żyznym gruntem na takie objawienia.
    Zauważam jeden punkt styczny, który pojawia się w każdym nowym objawieniu prywatnym.
    Posłuszeństwo Kościołowi hierarchicznemu. Niby wszyscy o tym mówią, że czekamy na oficjalną decyzję Kościoła, ale i tak robią w międzyczasie swoje drukując objawienia, organizując pielgrzymki i nakręcając spiralę zainteresowania do tego stopnia, że wierni wierzą w to wszystko a potem dochodzimy do punktu jak w przypadku Medjugorje, że Stolica Apostolska stosuje różne wybiegi i wzbrania się przed oficjalnym stanowiskiem.
    Mowa tutaj o książkach i głównie na myśl przychodzi mi wydawnictwo "Esprit", które jako pierwsze wydało pierwsze publikacje na temat rzekomych objawień w Trevignano Romano i za każdym razem próbuje być na czasie w kwestii nowych objawień (Akita, Tre Fontano, Civitavecchi, czy o. Dolindo). W tym samym klimacie działa czasopismo "Miłujcie się" cytując wypowiedzi kilku papieży, że trzeba nam wierzyć w prywatne objawienia.
    Jest jeszcze kwestia objawień w Tre Fontane. Jeśli dobrze pamiętam czytałem gdzieś, że są one jakoś połączone z Trevignano. Nie wiem czy nie mówił o tym x. Bliźniak, że Tre Fontane, Medjugorje i Trevignano łączą się i są jedno jest kontynuacją drugiego.
    To wszystko łączy jeszcze przypadek figurki Matki Bożej w Civitavecchi, w której obecny jest włoski teolog Falvio Ubodi OFMcap. Tutaj można przeczytać co ten włoski teolog z zakonu kapucynów głosi na temat objawień prywatnych: https://www.esprit.com.pl/s/publicystyka/id/14
    Wszystko się pięknie splata i tworzy sieć wzajemnych powiązań, aby dać kolejny dowód na prawdziwość. Próżno szukać w tym krytyki i logicznego myślenia.
    Jedno jest pewne, że pożar herezji który trawi Kościół jest jednocześnie ogniem oczyszczenia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przy czym posłuszeństwo Kościołowi kończy się w momencie, kiedy objawienie jest odrzucane. Wtedy zaczyna się gadka, że Kościół pobłądził, a tylko my trwamy przy Panu Bogu. I taka "Matka Boża" czy "Pan Jezus" zaczyna sypać jak z rękawa oszczerstwami, obietnicami wielkiej rangi dla "wytrwałych w wierze", a kończąc nawet na klątwach na tych, którzy jakoby są przeciwko Niemu (vide objawienia Cypriana Polaka). Co do wydawnictw, to zgadzam się, że Esprit jest niebezpieczne, a to głównie z powodu siły rażenia. W księgarni katolickiej może nie być rozważań Drogi Krzyżowej (autentyczna sytuacja, jedyne co było to jakaś malutka książeczka bp. Rysia), ale cała półka z publikacjami Esprit musi być. Ze swojej strony ostrzegę jeszcze przed wydawnictwem Arka, bo tam to już się cuda dzieją. I przed drugim obiegiem, czyli luźnymi publikacjami, które nie wiadomo kto rozdaje/sprzedaje (np. wizje Katarzyny Szymon są tak rozprowadzane). Pilnujcie, co czytają Wasze babcie, czasem włos się jeży na głowie jakie głupstwa można pisać i rozpowszechniać (np. koronka do Dzieciątka Jezus, która otrzymała imprimatur nieba (sic!)).
    Kolejnym problemem przy objawieniach jest czynnik emocjonalny, bo jak to? Samej Maryi nie wierzysz? Próby tłumaczenia, że Najświętsza Maryja Panna raczej prymitywnych herezji opowiadać nie będzie spełzają na niczym, bo osoby wierzące w takie rzeczy mają alergię na wszelką wiedzę z teologii ("ja się nie znam, widać jest inaczej niż biskupi napisali, czepiasz się... itd.). Z drugiej zaś strony książki wartościowe, ale pisane prostym językiem, właśnie dla ludzi niewykształconych, są trudno dostępne (moja babcia dopiero do Katechzmu kard. Gasparriego się przekonała, ale też nie od razu).
    No, i oczywiście atmosfera "wtajemniczenia" i "specjalnego traktowania": "Przez TĘ konkretną modlitwę ześle Pan Jezus TAKIE łaski, że głowa mała! Przez TEN obraz na końcu świata sam osobiście do was przyjdzie! Dzięki TEJ koronce będzie was tak miłował, ze nawet Jan Apostoł będzie wam zazdrościł! (Aż się chce dokończyć: komu, komu, bo idę do domu...)
    Jeszcze jednym problemem są księża (nie wszyscy oczywiście, ale coraz łatwiej na takich trafić). Jakich to oni cyrków nie robią, żeby się ludziom przypodobać! Charyzatyczna wspólnotka? Oczywiście! Msze "uzdrowieniowe"? Jak sobie państwo życzą! Pielgrzymka do Medugorje? Koniecznie! Jednocześnie Msze Święte odprawiają na odpiernicz, kazania głoszą miałkie, bez pomysłu i konkretów, a po wszystkim wmawiają sobie, że dbają o parafię jak tylko się da. Ale np. balasków od 20, 30 lat nie można się doprosić...
    Ciężka jest ta sytuacja. Odnoszę wrażenie, że żeby coś się zmieniło, po prostu część, ci niereformowalni, muszą wymrzeć, a część musi odejść od Kościoła. Nie jest to poprawne myślenie, zdaję sobie sprawę. Wierzę, że Pan Bóg inaczej to rozwiąże. My tymczasem trzymajmy się tego, co sprawdzone i znane, nie szukając po drodze sensacji

    OdpowiedzUsuń
  7. Opiera się ksiądz między innymi na argumencie, że objawienia w Trevignano Romano nie zostały uznane przez Kościół, co jest argumentem za sceptycznym podchodzeniem do nich. Z drugiej strony, używa ksiądz sformułowania "rzekome objawienia siostry Faustyny". Otóż siostra Faustyna to święta siostra Faustyna. Nie byłoby beatyfikacji i kanonizacji, gdyby objawienia uznano za fałszywe.
    Posługiwanie się argumentem posłuszeństwa decyzji biskupa celem odrzucenia jednego objawienia oraz negowanie objawień uznanych przez Kościół to dość słabe połączenie.

    I żeby była jasność, nie jestem 100% zwolennikiem Trevignano i nie mam zamiaru ich propagować. Razi mnie jedynie niekonsekwencja i wybiórcze traktowanie argumentów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę nie zmyślać. Wskazałem na brak uznania przez władze kościelne jako na fakt, nie jako argument. To raz.
      Po drugie, autentyczność rzekomych objawień s. Faustyny została odrzucona przez Stolicę Apostolską orzeczeniami z 1958 i 1959 r. Kłamstwem jest twierdzenie, jakoby powodem było fałszywe tłumaczenie, skoro tłumaczenia dokonały osoby zainteresowane uznaniem. Zresztą w obecnie rozpowszechnianej wersji "Dzienniczka" aż roi się od absurdów, fałszów i bluźnierstw, co wystarczy do stwierdzenia, że te treści nie mogą pochodzić od Boga.
      Po trzecie, odwrócenie odrzucenia w uznanie za sprawą i za rządów Karola Wojtyły - Jana Pawła II nie stanowi poważnego argumentu, gdyż primo ów był osobiście zainteresowany choćby z powodu patriotyzmu lokalnego, a secundo nigdy nie wyjaśnił i nie usunął poważnych zastrzeżeń teologicznych. Próba teologicznego usprawiedliwienia przez x. Różyckiego jest nie tylko chybiona, lecz wręcz haniebna i apostacka, ponieważ interpretuje koronkę w znaczeniu apostazji ariańskiej, zresztą słusznie.

      Usuń
    2. Szczegółów bliższych niż inni ludzie zainteresowani objawieniami s. Faustyny, którzy przeczytali Dzienniczek, nie znam, ale cytując za https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/pk201641_jpii_faustyna.html:
      "Kult miał dwóch głównych propagatorów: ks. Michała Sopoćkę, kierownika duchowego świętej wizjonerki, i ks. Józefa Andrasza. O ile pierwszy z nich robił wszystko, żeby uzasadnić orędzie teologicznie i stronił od opierania się na objawieniach, to drugi popularyzował koronkę, modlitwy, obraz, a wraz z nimi upowszechniane były także fragmenty Dzienniczka. Jak się później okazało – wyrwane z kontekstu i przekręcone. Pierwsza spisana z rękopisu kopia została „zredagowana” w taki sposób, że znikły z niej niektóre słowa, a nawet duże części tekstu, inne wyrazy dopisano, nie były też uwzględnione wszystkie rozróżnienia między bezpośrednimi wypowiedziami Jezusa a tekstem narratorki. Wraz z tymi zmianami do tekstu wkradły się błędy ocierające się o herezję."


      -> w obecnie rozpowszechnianej wersji "Dzienniczka" aż roi się od absurdów, fałszów i bluźnierstw
      To merytoryczna odpowiedź? Przykłady z wyjaśnieniem proszę. I nawet jeśli "obecnie rozpowszechniona wersja" nie jest identyczna z oryginałem, to czy można za to winić autorkę? Wydaje się, że czasy, w których przyszło nam żyć szczególnie obfitują pod względem wypaczeń, a przykład idzie z samego Watykanu.

      Usuń
    3. Opowiadanie p. Wiater nie podaje żadnych źródeł. Tym samym nie ma jakiejkolwiek wartości naukowej, czy choćby nawet zdroworozsądkowej, i może być jedynie bajdurzeniem na doraźny użytek propagandy. Do podstawowych źródeł zarówno łagiewnickich jak też watykańskich nie ma dostępu. Tym samym jesteśmy skazani na ślepie wierzenie w haggadę wojtylianistów. Na co oczywiście nie ma mojej zgody.

      Usuń
    4. Raz jeszcze Radulfie, odnośnie drugiej kwestii:
      Przykładów jest sporo. Można ich poszukać np. na FB Tradycji Katolickiej (jeden z wpisów z przykładami mam nawet w print screenach, musiałbym poszukać), ale jedna z kwestii to nr 707:
      "Pierwszy piątek miesiąca. Po Komunii św., nagle ujrzałam Pana Jezusa, który mi rzekł te słowa: - teraz wiem, że nie dla łask, ani darów Mnie miłujesz, ale wola Moja droższa ci jest niż życie; dlatego łączę się z tobą tak ściśle, jako z żadnym stworzeniem. (Dz 708)".
      Pan Jezus łączył się ze św. Faustyną ściślej niż z Najświętszą Maryją Panną?
      Święci, w tym doktorzy Kościoła na przestrzeni wieków i wykładnia Kościoła katolickiego zgodnie i słusznie twierdzą, że to Maryja Panna jest najświętszym Stworzeniem, i to z Nią Bóg w Trójcy Jedyny jest najbardziej zjednoczony.
      A Maryja jest rzecz jasna stworzeniem.

      Polecam dostępny bezpłatnie w internecie Traktat o prawdziwym nabożeństwie do NMP.

      Usuń
    5. @Radulf osobliwa to linia obrony prawdziwości objawień. Skoro sprawa została sfałszowana to skąd mamy wiedzieć jaka była prawda i twierdzić, że objawienia są nadprzyrodzone?

      Usuń
  8. Radulfie, ks. J. Andrasz jest autorem koronki do miłosierdzia, w treści identycznej do tej powszechnie znanej, z jedną, drobną, ale jakże istotną różnicą, że: nie występuje ofiarowanie Bóstwa.

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...