Co jest dozwolone w małżeństwie? (c. d.)

 


Temat był już kilkakrotnie omawiany. Poprzednie wpisy można znaleźć pod etykietami (lista jest po prawej) "małżeństwo", "etyka małżeńska", "etyka seyxualna" itp.

Odpowiadam po krótce:

W małżeństwie dozwolone są wszelkiego rodzaju pieszczoty, o ile ich celem nie jest onanizm czyli wylanie nasienia poza łonem. Samo podniecenie nie jest grzechem, oczywiście o ile szanuje się godność osobową, czyli nie redukuje się drugiej osoby do rangi przedmiotu przyjemności zmysłowej. Także pożądanie zmysłowe współmałżonka nie jest grzechem, oczywiście także o ile pożądana jest osoba, a nie tylko jej ciało. 

Innymi słowy: miłość małżeńska ma także aspekt zmysłowy i pożądaniowy, co nie jest grzechem. Grzechem jest pożądanie oderwane od miłości osoby. 

Sprawa jest dość delikatna, to znaczy zarówno indywidualna jak też dynamiczna, czyli zależy od indywidualnych cech danych osób (różna pobudliwość, różna dyspozycja do okazywania miłości), co może też podlegać zmianom. 

Grzechem są natomiast czynności wbrew naturze jak sodomia, gdy dochodzi do jakby naśladowania aktu sexualnego przez części ciała niewłaściwe dla tego aktu. 

11 komentarzy:

  1. Czy istnieją jakieś pozycje w stosunku, które są z natury niemoralne lub w inny sposób niewskazane?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemoralne i zakazane jest to, co jest sprzeczne z naturą i celem aktu małżeńskiego, którym jest wydanie potomstwa w atmosferze miłości osobowej, a nie wyżycia zmysłowego, zwłaszcza połączonego z perwersjami.

      Usuń
    2. Prawdopodobnie jest to głupie pytanie, ale po co człowiekowi zmysłowa przyjemność, jeżeli nie jest niezbędnością w wydaniu potomstwa, a przedstawia tak wiele i tak mocnych pokus?

      Usuń
    3. Szukanie przyjemności zmysłowej dla niej samej, czyli bez wymiaru osobowego (miłości małżeńska) i prokreacyjnego (wydanie potomstwa), jest grzeszne. Innymi słowy: przyjemność zmysłowa jako taka nie jest grzeszna, jeśli nie jest oddzielana od kontextu osobowego i prokreacyjnego.

      Usuń
  2. Czyli z tego wynika, jeśli dobrze rozumiem, że małżonkom wolno pobudzać się do przyjemności seksualnej (myślami, wzrokiem, pieszczotami itp.) nawet poza aktem współżycia seksualnego, o ile nie prowadzi to do całkowitego spełnienia lub do wylania nasienia lub do czynów przeciw naturze i godności osoby? Dobrze zrozumiałem? Dopytuję, bo odpowiedź nie precyzuje tego konkretnie. Kiedyś myślałem, że taka przyjemność może mieć miejsce tylko w ramach aktu współżycia seksualnego, ale z tego by wynikało, że nie. Dobrze rozumiem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie bardzo rozumiem, co oznacza pobudzanie się do przyjemności sexualnej. Jak już napisałem, w małżeństwie w porządku jest cielesne czyli zmysłowe okazywanie czułości jako wyrazu miłości, przywiązania i wzajemnej przynależności. Nie musi to mieć bezpośredniego związku z właściwym aktem małżeńskim. Grzeszne jest natomiast szukanie samego podniecenia sexualnego, o ile może ono prowadzić np. do onanizmu.

      Usuń
    2. Przez pobudzanie się rozumiałem po prostu takie rzeczy (myśli, słowa, wzajemne okazywanie czułości, patrzenie na siebie, pieszczoty itp.) które do przyjemności sexualnej prowadzą. Jeśli dobrze rozumiem to są one (bez groźby wylania nasienia poza łonem) dopuszczalne w małżeństwie nawet poza aktem płciowym (nie jako wstęp czy dokończenie, ale kompletnie oddzielnie)? Przepraszam, że dopytuję, bo nie do końca wiem co oznacza użyte przez księdza sformułowanie "zmysłowe okazywanie czułości" i wolę się upewnić, bo informacji o tym co wolno w małżeństwie w internecie jest malutko, a katolikom modernistycznym nie ufam .

      Usuń
    3. Tak, wolno okazywać czułość w każdy godziwy sposób (co wyklucza sodomię), o ile nie ma zamiaru onanizmu czyli wylania nasienia poza łonem. Samo podniecenie erotyczne nie jest grzechem w małżeństwie, jeśli jest wyrazem bliskości i jedności osobowej.

      Usuń
    4. Przepraszam, że jeszcze o jedno tu dopytam. Czy nie kłóci się to trochę z nauczaniem Kościoła, że przyjemność seksualna jest grzeszna jeśli jest oddzielona od celu poczęcia? Bo jakby nie patrzeć taka przyjemność w małżeństwie, gdy występuje poza stosunkiem, nie ma na celu spłodzenia potomstwa.

      Usuń
    5. Nie kłóci się, ponieważ jest to w małżeństwie, które zasadniczo jest ukierunkowane na potomstwo. Jeśli okazywanie czułości jest wyrazem przywiązania i jedności osób w małżeństwie, to służy także celowi prokreacji przynajmniej pośrednio. Wszystko, co służy jedności osobowej małżonków, służy także wydaniu i wychowaniu potomstwa.
      Oczywiście może tutaj być niebezpieczeństwo przerostu zmysłowości i braku opanowania pożądania. To jest kwestia harmonii sfer - duchowej, uczuciowej, zmysłowej i cielesnej. Jednak harmonia nie oznacza wyłączenia czy wykluczenia sfer niższych, lecz ich integrację i podporządkowanie sferom wyższym.

      Usuń
  3. Ale rozumiem, że o ile podniecenie sexualne jest dopuszczalne poza stosunkiem to całkowite spełnienie (orgazm) może mieć miejsce tylko w ramach stosunku?

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...