"Do k... nędzy" czyli stan umysłu oSzustaka

 


Niestety po raz kolejny czuję się w obowiązku poświęcić nieco uwagi wystąpieniu o. Adama Szustaka, znowu na prośbę kogoś z P. T. Czytelników:


Tym razem chodzi o pierwszy - póki co jedyny - wywiad, jakiego raczył on udzielić i to akurat niewierzącemu o nazwisku Karol Paciorek, który zaliczył zarówno w dzieciństwie udział w tzw. oazie jak też jakiś czas studiów na jezuickiej uczelni w Krakowie, co zapewne nie jest przypadkowe. Zresztą wywiad odbywa się w dość dziwnej - podyktowanej przez gospodarza - sytuacji typowej dla toalet publicznych i w związku z tym zaczyna się w sposób typowy dla nastolatków z zaburzonym stosunkiem do części ciała i sexualności: 



Wywiad nie wnosi istotnych nowości ani co do poglądów, ani co do osobowości oSz., lecz potwierdza dość dobitnie diagnozę, którą dane mi było uczynić już na niniejszym blogu (poprzednie wpisy można łatwo znaleźć obok po prawej pod etykietą "Szustak"). Idźmy po kolei.

1. O piekle:


Tutaj oSz. popełnia kilka kłamstw na raz, ponieważ:
- Stanięcie na sądzie Bożym nie oznacza możliwości podjęcia decyzji za czy przeciw Bogu. Sąd polega z definicji - i wyłącznie o takim sądzie mówi Pismo św. (por. Mt 25) - na wydaniu wyroku za czyny już dokonane, a nie na możliwości popełnienia względnie niepopełnienia już popełnionych czynów. 
- Ani w Piśmie św., ani w żadnym nauczaniu Doktorów czy Magisterium Kościoła nie ma mowy o możliwości decyzji dopiero na sądzie Bożym, czyli po śmierci. Całość Objawienia Bożego jest zgodna co do tego, że będziemy sądzeni z czynów dokonanych za życia (por. Łk 16, 19-31). Cała Ewangelia sprowadza się do wezwania do nawrócenia, by uniknąć potępienia wiecznego czyli piekła. Sam Pan Jezus wielokrotnie ostrzega przed tym potępieniem (Mk 9, 46nn; Mt 3, 12 itp.). Katechizm mówi: 


Tym samym oSz. perfidnie oszukuje odbiorców. 
Zaś jego fałszywy bełkot w temacie jest nie tylko absurdalny i bez podstaw w Bożym Objawieniu i teologii katolickiej, lecz bardzo  niebezpieczny. Jeśli ktoś bowiem uważa, że dopiero po śmierci Pan Bóg mu zaproponuje szczęście w niebie, to nie tylko się głęboko myli, lecz jest skłonny odkładać decyzję wiary - która wymaga przecież życia zgodnego z wiarą - aż do momentu śmierci czy nawet po śmierci. Natomiast wiara katolicka polega na tym, że człowiek wierzy w obietnicę szczęśliwości wiecznej, decydując się już teraz na drogę, która do niej prowadzi. Tak więc głoszony przez oSz. pomysł decyzji po śmierci
- po pierwsze, jest utwierdzeniem niewierzących i grzeszników w ich niewierze i grzesznym życiu,
- po drugie, zawiera wręcz bluźniercze założenie, jakoby Bóg w doczesnym życiu nie dawał nam wystarczającego światła i możliwości podjęcia decyzji prowadzącej do szczęśliwości wiecznej. 
Jest to więc bluźnierczy i wręcz szatański pomysł (nieco więcej w temacie tutaj). 


2. O autorytetach:


Ciekawe i zupełnie niezaskakujące jest to, kogo oSz. uważa za swój autorytet: kogoś, kto się z nim zgadza i go popiera, a najwyżej delikatnie zwraca mu na coś uwagę. I kto oczywiście jest tak samo "ewangeliczny" jak sam oSz. (więcej tutaj), co widać chociażby na powyżej wskazanym temacie piekła...

3. O filmach Sekielskich:


Tak więc oSzustaka cieszy przedstawianie Kościoła jako instytucji chroniącej pedofilów, bo do tego się sprowadzają owe filmiki. W nich nie chodzi o zwalczanie pedofilii oraz jej tuszowania, gdyż wówczas Sekielscy zajęliby się problemem także w innych środowiskach, gdzie rozmiar takich zjawisk jest o wiele większy. OSzustaka cieszy też bunt typu "strajk kobiet", który walczy o aborcję bez żadnych ograniczeń i o "prawa" dla LGBT. Komentarz zbędny, zgodnie z zasadą: pokaż mi, co cię cieszy, a powiem ci, kim jesteś...

4. O sakramentaliach: 


Tu jest kolejny przykład oszukiwania odbiorców. Wystarczy porównanie z tym, co katechizm rzeczywiście mówi:


Tak więc widocznie oSz. wynalazł swój własny katechizm. Otóż według katechizmu katolickiego sakramentalia działają nie mocą wiary danej osoby, lecz mocą modlitwy Kościoła. Oczywiście wiara danej osoby jest warunkiem przyjęcia tych skutków, gdyż dysponuje ku temu. Natomiast oSz. widocznie myśli kategoriami protestanckimi, gdzie subiektywny akt wiary stanowi istotę, nie obiektywna rzeczywistość działania Kościoła w porządku łaski. To jest istotne dla zrozumienia sensu i celowości nie tylko sakramentaliów lecz całej działalności Kościoła: jej akty zewnętrzne mają wartość nawet jeśli nie widać jej skutków wewnętrznych, czyli w porządku łaski wewnętrznej. 

Nie dziwi więc, że katolickie rozumienie np. używania wody święconej poświadczone w księdze liturgicznej Kościoła, jaką jest Rituale Romanum, oSz. nazywa dosłownie "bzdurą":


Oto jak Kościół modli się w obrzędzie poświęcenia wody, gdzie mówi wprost o wypędzaniu wszelkiej mocy złego ducha wraz z jego demonami:


Znamienny jest fałsz i wyraźnie emocjonalne zacietrzewienie oSz., gdy wyszydza i odrzuca tę modlitwę. 

5. O wniebowzięciu:

Tutaj oSz. wręcz bluźnierczo zrównuje zagadkowe - a raczej podejrzane - zaginięcie modernistycznego duchownego ze Wniebowzięciem Najświętszej Mariji Panny. Katechizm mówi dość jasno:


Skoro oSz. jest na tyle myślącym człowiekiem, by nie wierzyć w rzeczywiste wniebowzięcie x. Grzywocza (którego tajemnicze zniknięcie bez odnalezienia ciała czy choćby jego śladów można całkiem dobrze wytłumaczyć w sposób naturalny), to porównanie tej sprawy z chwalebnym Wniebowzięciem Matki Zbawiciela jest bezczelnym szyderstwem z prawdy wiary katolickiej. 

6. O homosexualiźmie:




Tak więc oSz. zrównuje heterosexualne grzechy rozwiązłości i niewierności małżeńskiej z grzechami homosexualnymi, które są przeciwne już samej naturze aktu sexualnego. Natomiast katechizm mówi wyraźnie o nieuporządkowaniu w znaczeniu nienaturalności:


Skoro oSz. uważa grzechy heterosexualne za tak samo "nienaturalne" jak akty homosexualne, to tym samym pośrednio neguje to, co je istotnie odróżnia, czyli odniesienie do natury aktu sexualnego, czyli tym samym nienaturalność skłonności homosexualnej oraz wynikających z niej aktów. Czyni to sprytnie przez nazwanie "nienaturalnymi" istotnie różnych grzechów. Na czym innym bowiem polega grzeszność aktów heterosexualnych pozamałżeńskich, a na czym innym grzeszność aktów homosexualnych.

7. O biskupach:

Nasuwa się pytanie: czego według oSz. należy oczekiwać od pasterzy Kościoła, jak nie właśnie troski o sprawowanie sakramentów i uczestniczenie w nich? Na to pytanie oSz. nie odpowiada. Jedynie artykułuje - w sposób wręcz skandalicznie wulgarny, niegodny człowieka o elementarnej kulturze - swój gniew z powodu troski właściwej Kościołowi i jego pasterzom. 

8. O katolikach:

To szyderstwo z katolików dość dokładnie pasuje do gniewu odnośnie powyższej troski pasterzy Kościoła. Nasuwa się pytanie, za kogo oSz. siebie uważa, skoro pogardliwie wyraża się o "frakcji katolickiej". 


9. O sobie i to nawet dość szczerze, co oczywiście należy docenić:


Tutaj oSz. oczywiście się myli, twierdząc, jakoby sama świadomość bycia osobowością narcystyczną niweczyła niebezpieczeństwo. Otóż sama świadomość nie wystarcza, lecz konieczny jest krytyczny stosunek do siebie oraz praca nad sobą, której u oSz. niestety nie widać, o czym świadczą następujące słowa: 






Typowe i właściwe raczej dla niedorozwiniętych osobowości starokawalerskich jest następujący sposób rozwiązywania problemów życiowych: 



W tej wypowiedzi o sobie i zarazem o zbawieniu wszystkich pojawia się klucz do całej działalności oSz., który wyjaśnia jego niesamowitą bezczelność i brak szacunku dla wiary Kościoła i już nawet zwykłej prawdy co do prostych faktów:


Godna uwagi jest szczególnie deklaracja odnośnie własnej modlitwy:


Widocznie oSz. nie modli się modlitwą "Ojcze nasz" - zresztą podaną przez samego Jezusa Chrystusa - gdyż składa się ona akurat z próśb. Taka to jest jego wiara, widocznie daleka nawet od Pisma św. i źródeł chrześcijaństwa. 


10. O planie na przyszłość i zarazem deklaracja odnośnie dotychczasowej działalności:


Nawiązanie do marxistowskiego określenia religii "opium ludu" właściwie nie zaskakuje na tle całej działalności oSz. i głoszonych przez niego poglądów. 

Podsumowując:

Ten dość szczery wywiad jest przede wszystkim swego rodzaju autoafirmacją i manifestem. Dobrze, że się pojawił. Zapewne jest on ważnym punktem w działalności oSz., zwłaszcza jako zwiastun następnych jego posunięć. Prawdopodobnie jest to z jego strony następny test, na ile może się posunąć w swojej już zupełnie nieukrywanej niechęci i wręcz wrogości nie tylko dla instytucji Kościoła, lecz jeszcze bardziej dla jego wiary i pobożności. 

Czy podjęte zostaną wobec niego jakieś kroki dyscyplinujące? Jest to mało prawdopodobne, gdyż po pierwsze widocznie ma poparcie swoich przełożonych zakonnych, a po drugie ma protektora w osobie abpa Rysia, który jest w stanie go wybronić nie tylko wobec konferencji biskupów polskich lecz jeszcze bardziej wobec władz rzymskich. Nie przypadkowo oSz. regularnie deklaruje swój podziw i wręcz uwielbienie dla Franciszka. To jest istotny element jego strategii. 

Pewne jest, że oSz. chodzi o rozszerzanie czy przynajmniej umacnianie swojej popularności. W imię tego celu jest gotów zaprzeczać nawet swoim wypowiedziom. Stąd nie jest wykluczone, że skoryguje czy odwoła swoje niektóre słowa, jeśli będzie to w interesie własnej popularności. Ta gra z naiwną publicznością i zarazem bezradną hierarchią będzie trwała tak długo, jak długo oSz. będzie się tym dobrze - to znaczy przyjemnie dla siebie - bawił. Z osobowości jest to duży narcystyczny dzieciak, co zwykle z czasem przeradza się w mniej czy bardziej brutalny despotyzm. Dopóki będzie miał z tego wymierne korzyści - w postaci popularności i też dochodowości materialnej - gra będzie trwała. Gdy przestanie go to bawić, zmieni reguły gry, dyktując oczywiście swoje, albo poszuka sobie innej zabawy, która będzie łechtała jego wybujałe ego. Należy się obawiać, że jego nienawiść dla katolicyzmu w połączeniu z zimną kalkulacją, iż będąc wewnątrz struktur kościelnych jest w stanie bardziej szkodzić Kościołowi i wierze naiwnych katolików niż poza nimi, będzie go motywowała do kontynuowania działalności w obecnej formie, przynajmniej dopóki nie zabraknie mu pomysłów dla tych ram. Iście demoniczna obłuda i przebiegłość będą mu w tym pomocne. Tym samym raczej nie należy się spodziewać formalnego zerwania z Kościołem z jego strony, chyba że zapragnie ułożyć sobie spokojniejsze życie u boku jakiejś niewiasty, zadowalając się exploatowaniem popularności zdobytej w habicie dominikańskim, zresztą skazanej na nieuchronne bladnięcie przynajmniej w Polsce. Mógłby oczywiście zacząć np. karierę polityczną o boku swojego byłego współbrata i poplecznika Hołowni. Jednak zapewne zdaje sobie sprawę z tego, iż jako polityk nie może liczyć na taką naiwność i szacunek pospólstwa jak ktoś występujący przynajmniej co jakiś czas w habicie. 

Na koniec jeszcze parę uwag o tym, jakie są przyczyny aż takiej popularności tego człowieka. 

Po pierwsze, jego talent medialny wraz z widocznym świetnym samopoczuciem przed kamerą. Jego wyraźnie bawi popisywanie się swoją gadatliwością, minami, gestami, a zwłaszcza tym, że się to ludziom podoba. Ten luzacki, zabawowy nastrój jest działaniem na uczucia, dzięki czemu odbiorcy łykają nawet grube absurdy, brednie i zaprzeczanie samemu sobie. 

Po drugie, profesjonalizm filmików, czyli wsparcie ludzi potrafiących to dobrze robić. 

Po trzecie, fatalny stan wiedzy religijnej wśród katolików, zwłaszcza młodych, co czyni ich bardzo łatwym łupem tego typu zwodzicieli medialnych (oSz. nie jest jedynym, aczkolwiek chyba najbardziej znanym i najbardziej profesjonalnym).

Po czwarte, kiepska jakość przekazu zarówno bezpośredniego jak też medialnego większości duchownych. Mam tutaj na myśli pewną widoczną sztuczność zachowania i mówienia, co jest odbierane jako brak autentyczności. Tutaj oSz. przebija swojskim, quasi autentycznym - choć dokładnie wytrenowanym - stylem, który sięga wręcz bezczelności i skandaliczności. To jest możliwe oczywiście dzięki pewności siebie, czyli pewności, że nic mu nie grozi ze strony przełożonych i władz kościelnych, cokolwiek by zrobił i powiedział. On jest sobą, bo wie, że może sobie na to pozwolić. 

Oczywiście dopiero współgranie i współdziałanie tych czynników składa się na jego sukces. Nie znam początków jego działalności, zwrócono mi na nią uwagę dopiero w związku ze sprawą Marcina Zielińskiego. 

Na pewno dochodzi jeszcze jeden czynnik, mianowicie powiązanie, a raczej nawet przynależność do sitwy tzw. charyzmatyków, czyli protestanckiej sekty pentekostalnej grasującej w ramach Kościoła katolickiego. W sposób oczywisty oSz. jest produktem i szczególnie wyexponowanym składnikiem podboju katolicyzmu w Polsce przez tę sektę. To dzięki jej poparciu i wypromowaniu oSz. osiągnął sukces medialny, czyli biznesowo-popularnościowy, niestety z fatalnymi skutkami dla Kościoła i stanu katolicyzmu w Polsce. 

Cóż pozostaje katolikom w takiej sytuacji?
Po pierwsze, modlić się i ofiarować za jego nawrócenie oraz otrzeźwienie dla gawiedzi, która naiwnie daje się zwodzić. 
Po drugie, należy demaskować jego fałsze, kłamstwa, błędy i herezje, ostrzegając nieświadomych i niekumatych. 
Po trzecie, należy słać skargi do władz kościelnych, zarówno zakonnych jak też diecezjalnych i rzymskich, domagając się przykładnego ukarania oSz. w celu nakłonienia go do nawrócenia i pokuty za zło wyrządzane duszom odbiorców i całemu Kościołowi. 


Post scriptum


Na prośbę P. T. Czytelników podaję najważniejsze adresy do pisania skarg:

Padre Gerard Francisco Parco Timoner III
Piazza Pietro d'Illiria, 1
00153 Rome
Italy
Phone: +39 06.579401
secretarius@curia.op.org


Sua Eminenza il Cardinale Prefetto
Piazza Pio XII, n. 3
00193 Roma
Italy
formularz kontaktowy: tutaj


Konferencja Episkopatu Polski
Skwer kard. Stefana Wyszyńskiego 6
01-015 Warszawa
centrala: 22 530 48 00, 22 530 48 01
fax: 22 838 09 67
e-mail: skep@episkopat.pl


Polska Prowincja Zakonu Kaznodziejskiego (oo. Dominikanów)
ul. Freta 10
00-227 Warszawa
tel.: +48 22 831 48 31
fax.: +48 22 635 74 39

Skargi najlepiej jest napisać własnymi słowami, konkretnie i zwięźle. Można się posłużyć krytyką podaną na niniejszym blogu. 

50 komentarzy:

  1. Sic transit "gloria" zwodziciela "o." Szustaka... oby na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na podstawie argumentów Księdza można takie skargi słać, aby w końcu się wzięli do roboty.
    Czemu episkopat nie włączył o. Szustaka do listy tych kapłanów którzy stwarzają zagrożenie jak to miało miejsce jakiś czas temu: był na niej x. Chmielewski, Pelanowski. Brakowało o. Szustaka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne dlatego, że chroni go abp Ryś.

      Usuń
    2. W tym liście KEP napisał o księżach "grających w gry i uczących gotować", co można by uznać za baaaardzo delikatne odniesienie się do o.Sz. Ale w kontekście tego, że innych duchownych wymieniali wprost z nazwiska...

      Usuń
    3. za Szustakiem Ryś, za Rysiem Tagle albo Krajewski, a za nimi Franciszek, i nikt nie poleci ze stołka

      Usuń
    4. Co to za list Kepu gdzie pisali o księżach grających w gry ?

      Usuń
    5. Ok, może przestrzeliłem z tym listem KEPu. Nie list, a publikacja "Duszpasterstwo w czasie pandemii. Zeszyt specjalny do programu duszpasterskiego Kościoła katolickiego w Polsce na rok 2020/2021". Jest tam m.in. taki fragment: "Najbardziej rzuca się w oczy celebryctwo. Dzięki internetowi kazno-dzieje stali się wszechobecni i wszechwiedzący. Nie ma miejsca, do którego by nie dotarli ze swoim przekazem, i nie ma tematu, na którym by się nie znali. Wielu z nich już dzisiaj osiągnęło status celebrytów. W sieci nie tylko głoszą rekolekcje, nauczają, ale także uczą gotowania i promują gry. Często ich medialne projekty bywają szumnie określane mianem ewangelizacji, niejednokrotnie jednak nie mają z nią wiele wspólnego". Link: http://akcja.duszpasterstwa.bielsko.pl/wp-content/uploads/2021/02/Duszpasterstwo-w-czasie-pandemii.-Zeszyt-specjalny-do-programu-duszpasterskiego-Ko%C5%9Bcio%C5%82a-katolickiego-w-Polsce-na-rok-20202021.pdf To do tej publikacji odnosił się komentarz Anonimowy25 maja 2021 13:00 - w publikacji faktycznie wymieniono z nazwiska ww. księży, kojarzonych raczej z bardziej konserwatywnej strony (choć niekoniecznie tradycjonalistycznej), nie wymieniono natomiast nikogo z nazwiska z "drugiej strony". Poza tą wzmianką o grach, którą można by odnieść do o.Sz.

      Usuń
  3. Poniosło Cię Wielebny w tej krytyce. nazwałbym to krytykanctwo. Jeżeli poczułeś misję dochodzenia do prawdy i osobiście skontaktuj się z o. A Sz.i przedstaw mu swoije wątpliwości. Podejrzewam, że we wszystkim byście się zgodzili. A tutaj siejesz zamęt wśród ludzi bo ci nie zależy na prawdzie, lecz na pokazywaniu siebie ja dr uczony zacytuje Biblie, doktorów Kościoła i wiem lepiej. Otóż Nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowny Panie jak o Adam się wypowiada PUBLICZNIE to musi się liczyć z publiczna recenzja. Nie ma czegoś takiego ze jak ktoś się wypowiada PUBLICZNIE to ktoś inny musi go brać na boczek i tylko prywatnie zwracać uwagę. Zwłaszcza, że o Adam jest postacią która jest rzekomo autorytetem dla wiernych. A więc wiernych trzeba chronić przed błędami nauk,
      Otóż dr właśnie wie lepiej bo cytuje Ojców Kościoła i sięga do Tradycji, katechizmów i dokumentów a nie bawi się w solo magisterium jak o Szustak.
      Jak mówimy o prawdzie to jest tylko jedna. Ta którą Jezus przekazał Apostołom a Kościół Katolicki jak dotychczas strzegł i pielęgnował.
      Ksiądz doktor Olewiński przed zamętem właśnie broni. Tym doktrynalnym.

      Usuń
    2. @sacdrdjo A co Ksiądz sądzi o wysłaniu do o. Szustaka prośby o polemikę - i żeby chociaż się do tej prośby odniósł? W końcu występuje publicznie jako osoba duchowna (w habicie) i ordynarnie głosi herezje.

      Usuń
    3. Oczywiście może się odnieść, jeśli chce, więc prośba byłaby bez sensu.

      Usuń
    4. Świetny wpis, ukazujący bezsens modernistycznych wywodów, które zaprzeczają same sobie, nie tylko logicznemu myśleniu i przyzwoitości. Arogancja i buta wynikające ze stanowiska i "władzy" skutecznie uodparniają na jakąkolwiek wymianę zdań.

      Usuń
    5. W tym problem, że o. Szustak może się ze wszystkim zgodzić i dalej robić swoje, czyli zwodzić na manowce

      Usuń
    6. Ojciec Adam wyraźnie powiedział że krytykę to przyjmie ew od abp Rysia ainnych ma w poważaniu. Tradycjonaliści "wynaturzaja" naukę KK i z ich krytyki się cieszy więc... co pozostaje chyba tylko modlitwa?

      Usuń
  4. Dobrą stroną tego wywiadu może być to (oby!), że chociaż część katolików wciąż ufających w to co robi o.Sz. przejrzy na oczy i wyłączą jego subskrybowanie i finansowanie go na patronite. Swoją drogą, ciekawe czy ktoś już policzył ile razy w tym wywiadzie padło z ust o.Sz. "nie?"/"co nie?".

    OdpowiedzUsuń
  5. Podejrzewam, że wypowiedź: Anonimowy25 maja 2021 13:45 to sam o. A.SZ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, to zapewne typowy wyznawca Szustaka.

      Usuń
  6. Bóg zapłać za tę recenzję. Chociaż to akurat przykre że takie materiały musza się na blogu księdza pojawiać...

    Módlmy się za kapłanów...

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem, że to nie ten temat, ale prosiłbym o jakieś rozjaśnienie w temacie Piekła, bo nie za bardzo rozumiem przytoczonego ustępu 1035 Katechizmu, że zasadnicza kara Piekła polegać ma na wiecznym oddzieleniu od Boga, gdyż tylko On jest źródłem szczęścia. O ile się nie mylę, podobnie o Piekle wyraził się JPII dodając, że nie jest ono miejscem ale stanem, a tradycyjne wyobrażenia o Piekle jako miejscu i zadawanych tam karach cielesnych są całkiem niewłaściwe. Biorąc to pod uwagę, niewierzący i praktykujący grzesznik bardzo dobrze już w tym życiu obywa się bez Boga i upatruje swoje szczęście właśnie w jego nieobecności lub nieistnieniu, a najczęściej w ogóle nie zawraca sobie tym tematem głowy. W jaki to sposób nieobecność Boga po śmierci ma mu sprawić przykrość, tego na prawdę nie mogę dociec, bo właśnie chyba tego ów grzesznik sobie nie życzy. Dodając do tego, że jak wspomniał JPII Piekło nie jest miejscem, a tym bardziej miejscem kar cielesnych, wydaje się, że co najwyżej grzesznik czuje się tam dokładnie tak samo, jak czuł się za życia, czyli nie ma dla niego większej zmiany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katechizm katolicki kard. Gasparriego:

      586. Co będzie z potępionymi w piekle?

      W piekle, które Pismo św. nazywa także przepaścią lub gehenną, wieczne męki cierpią złe duchy, a razem z nimi ludzie potępieni, na samej tylko duszy przed sądem powszechnym, a na duszy i ciele po sądzie powszechnym.

      587. Na czym polegają kary potępionych?

      Kary potępionych polegają na tym, że:

      1. nie mogą oni nigdy oglądać Boga;
      2. doznają najstraszliwszych mąk ognia piekielnego, który jest ogniem rzeczywistym, co pali a nie niszczy; doznają też potępieni mąk z powodu ciemności, wyrzutów sumienia i niewymownego smutku i rozpaczy, oraz z powodu towarzystwa szatanów i innych potępionych.

      Usuń
    2. Problem w tym że o Adam tradycyjna naukę uważa za wynaturzenie katolicyzmu :) On i zapewne abp Rys dopiero przynoszą Nam prawdziwą naukę :)

      Usuń
    3. Dziękuję za odpowiedź na moje pytanie o Piekle. Znam tradycyjną naukę, ale intencją mojego wpisu było wskazanie, że J.P II przez ponad pół wieku nie miał czasu na szersze poruszenie tego tematu, a z tego, co powiedział 28.07.99 na Audiencji Generalnej( były też inne krótkie wypowiedzi, ale co do istoty tematu powtarzały dokładnie to samo), w ogóle nie odzwierciedla klasycznego nauczania na ten temat, które ksiądz przytoczył. Mało tego: ta wypowiedź jest wręcz odwrotnością tej nauki. O karze nie ma tu w ogóle mowy, a co najwyżej o pewnym dyskomforcie psychicznym, jaki może odczuć "potępiony" a i to nie jest pewne. Mam więc następujące pytanie, czy jeżeli dana nauka nie jest głoszona lub jest głoszona błędnie, czy nie jest to okolicznością łagodzącą w ocenie moralnej czynu? Wydaje mi się całkiem sensowna odpowiedź oskarżonego na Sądzie, że nauki o Piekle nie znał lub znał ją w niewłaściwej wersji i nie spodziewał się w ogóle stosownych konsekwencji.

      Usuń
    4. Tak, osoba błędnie pouczona nie ma grzechu, o ile oczywiście bez swojej winy nie mogła poznać prawidłowej nauki. Za ten grzech odpowiada osoba, która błędnie pouczyła.

      Usuń
  8. Dlaczego Ksiądz uważa ś.p. ks. Grzwyocza za modernistę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja [osoba świecka] uważam, że x Grzywocz psychologizował wiarę, a to robi z kapłana coach'a

      Usuń
    2. x. Grzywocz oprócz wykształcenia teologicznego miał też psychologiczne (Studium Poradnictwa Psychologicznego i Psychoterapii dla Duchowieństwa). Zresztą przydawało mu się to kierownictwie duchowym i formacji młodych seminarzystów. Stąd też łączył te dwie dziedziny. Wydaje się, że w tym wypadku nie jest to jakimś błędem i nie oznacza modernizmu. Chyba, że coś innego na to wskazuje.

      Usuń
    3. Od świadków wiem, że w swoich wykładach często i gęsto powoływał się na modernistycznych teologów.

      Usuń
    4. A którzy teolodzy są modernistyczni?

      Usuń
  9. Nie podoba mi się to, co tu wypisane.

    OdpowiedzUsuń
  10. Może ksiądz nagra filmik na ten temat na YouTubie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlaczego?

      Usuń
    2. A po co bawić się w YT. Skoro tutaj jest wszystko wyłożone.
      Problemem filmików jest to, że jeśli człowiek przesłucha to potem mało co z tego zostaje. Poza tym tzw kaznodzieje youtuberscy którzy takie kanały prowadzą po jakimś czasie skupiają się już na stronie czysto technicznej, muzycznej, marketingowej zostawiając na boku treści
      A tak czytając tego bloga człowiek sobie może wrócić do tego co jest napisane i dostępne, aby utrwalać sobie wiedzę. Łatwo jest się tym dzielić z innymi.
      Z resztą cenzura tego kanału daje sygnał, że coś jest a potem może tego nie być.

      Usuń
  11. Czy Autor artykułu spowiada o. Szustak, że tak świetnie zna jego zamiary? A może ma zdolność przenikania myśli, hmmm? A może by tak wysilić się i krytykę zamienić na dialog? Co z upomnieniem w 4 oczy? Tak, łatwiej od razu donieść Kościołowi, podsunąć innym linki... Czy na prawdę Autor myśli, że ludzie nie używają własnych umysłów i wierzą we wszystko, co serwują media? Na prawdę jesteśmy tacy głupi? Czy myślenie o innych w ten sposób to nie pycha? Autor cytuje KKK itd.... ok, ale może warto ten hermetyczny "kosciolkowy" żargon zamienic na język bardziej przystępny. Rozumiem, że dla Autora może wydać się to trudne, bo sam wypowiada się, jakby stał wysoko na ambonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Gdybym znał jego myśli ze spowiedzi, to bym się wcale nie wypowiadał.
      2. Wystąpienie publiczne podlega publicznej krytyce. Publiczne głoszenie bzdur, bluźnierstw i herezyj to coś więcej niż grzech przeciw pojedynczej osobie ("gdy brat zgrzeszy przeciw tobie...").
      3. Czyż oSz. głosiłby takie bzdury i herezje, gdyby nie był przeświadczony, że ludzie to łykają?
      4. Nie widzi Pan sprzeczności między treścią - nie żargonem - KKK a treścią wypowiedzi oSz.?

      Usuń
    2. 5. Jaki sens miałby dialog, skoro oSz. - według swojej wyraźnej deklaracji - przyjmuje krytykę jedynie od abpa Rysia?

      Usuń
    3. Skoro nawet pod tym blogiem wyznawcy Szustaka usiłują go bronić (niezbyt mądrze zresztą) to znaczy, że ludzie chętnie łykają jego nauki.

      Usuń
    4. Wyznawcy o Adama jak widać coraz bardziej przejawiają mentalność sekciarkską. Czyli guru nie wolno krytykować no chyba ze abp Rys bo tylko tego guru uznaje zaautorutet. I chyba wyznawcy zapominają że YT to przestrzeń PUBLICZNA i wypowiadając się w tej przestrzeni trzeba liczyć się z głosami krytyki, sprzeciwu itd.

      Usuń
    5. Ale bardzo dobrze, że tutaj zaglądają, bo ziarno zostało rzucone.
      Każdy w różny sposób do tego bloga doszedł. Drogi Pana są niezbadane. Nie każdy wychowywał się w czystej i nieskażonej doktrynie. Mało jest takich osób.
      Ale prawie każdy zasmakował herezji grup charyzmatycznych, modlitw o uzdrowienie, przesadnej wiary w objawienia prywatne głównie maryjne oraz ślepe podążanie za kaznodziejami, którzy w jakiś sposób pociągnęli tłumy głoszonym słowem.
      Wspólnym mianownikiem jest tutaj poszukiwanie prawdy i ciągła wędrówka.
      Jeśli ktoś prawdziwie szuka prawdy znajdzie ją, otrzyma potrzebne łaski. Prawdziwe oddanie Maryi jest pewnikiem, że Ona zaprowadzi porządek, wypleni wszelkie herezje, wprowadzi pokój. Ta która pokonała wszelkie zepsucie ocali każdego, który Jej się prawdziwie odda.
      Ona pospiesznie przychodzi do każdej zdewastowanej winnicy.
      Każdy który jest na chwilę obecną zapatrzony w o. Szustaka, a który zaglądnął na ten blog przeczytał coś co jest diametralnie inne od tego co on głosi. I to już coś zmieniło.

      Usuń
    6. Że zaglądają dobrze, źle, że tylko po to żeby bronić Szustaka.
      Jeśli ktoś po ostatnich słowa Szustaka jeszcze chce go usprawiedliwiać (a co dopiero atakować za krytykę) to znaczy, że żadnej prawdy nie szuka.

      Usuń
    7. Nigdy nie jest to takie proste, że nagle ktoś po kilku lat słuchania tak nagle przestaje i odrzuca to wszystko co głosił dany kapłan. Wiadomo, różnie ludzie reagują, niektórzy otrzymują tę łaskę nagle i jest już, a w niektórych przypadkach jest to dłuższy proces.
      Sam to przerabiam ze swoją rodziną (i sam w tym tkwiłem).
      Na początku był ostry wręcz agresywny atak, że jak to głosi herezje, widziałeś ile ludzi było na stadionie, jaka była moc uwielbienia?! Co ty bredzisz! OK mają prawo tak mówić, zdziwiłbym się gdyby zareagowali inaczej.
      Ale z rozmowy na rozmowę nastawienie się zmienia i emocje opadają. Potem znowu przychodzą, ale to już nie jest ta sama postawa co na początku. I w tym wszystkim widać jak łaska pracuje. To, że ja osobiście chce, żeby to było już a jak nie to odcinam się od rodziny, to jest moje chcę, ale każda taka rozmowa to okazja, aby to Bóg działał.
      Wystarczą delikatne sugestie, aby otworzyć choćby Katechizm KK, aby zapoznać się samodzielnie z nauką KK i porównać to z tym co głosi dany kapłan.
      Nie przekreślam takich ludzi, bo osoby czytające tego bloga patrząc na komentarze też takie coś przerabiały i nie jest to obecnie coś mało spotykanego, ale wręcz norma.

      Usuń
  12. Zapętlił się na "co nie" i nawija co sobie wymyślił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bardzo katolickie i bardzo konstruktywna krytyka. Wypomnienie komuś przywary mówienia "co nie" i zero merytorycznych argumentów.

      Usuń
    2. Merytoryczne argumenty podał już ksiądz Olewiński, nie ma potrzeby ich powtarzać. A wtrącanie co drugie słowo głupkowatego "co nie" jest bardzo denerwujące. Obejrzałam tylko dwa filmiki z tych załączonych tutaj, więc nie dałam rady, właśnie przez to "co nie".

      Usuń
    3. @ Anonimowy 28 maja 2021 19:35 - jeśli nie widzisz "zapętlił się" i "nawija co sobie wymyślił" to współczuję i tobie, co nie.

      Usuń
    4. @ Anonimowy 28 maja 2021 19:35 - jeśli nie widzisz "zapętlił się" i "nawija co sobie wymyślił" to współczuję i tobie, co nie.

      Usuń
    5. Dziękuję za miłosierne współczucie. Życzę ćwiczenia cnoty cierpliwości znoszenia ludzkich wad i przywar,aby była Pani w stanie obejrzeć, co komentuje.

      Usuń
  13. Byłem przekonany o dobrej woli Szustaka do momentu, gdy nie zetknąłem się z programem Opium. Nieważne co powiedzą tam zaproszeni goście. Odbiorca wyjdzie z takiego seansu z podświadomą etykietą dla Kościoła - "Opium". To mnie więcej tak, jakby nazwać program, którego zadaniem miałoby być rozprawienie się z mitami o pedofilii w kościele "Pedofilia w Kościele". Najlepszy adwokat Kościoła wyjdzie przegrany w kolizji z tak tendencyjnym tytułem - pamiętajmy że obecnie przeciętny odbiorca myśli nagłówkami. Najwyższy czas, by Kościów zareagował.

    OdpowiedzUsuń

Czy można zakazać liturgii tradycyjnej? (z post scriptum)

  Oczywiście otrzymałem pytania w temacie dnia: Pytanie tytułowe zostało pośrednio wyjaśnione przez Benedykta XVI w liście do biskupów w zw...