Do czego odnosi się VIII przykazanie Boże?




Dokładne brzmienie VIII przykazania Dekalogu: "nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu" nie jest przypadkowe. Odnosi się ono do szczególnego przypadku prawdomówności, mając jednak na myśli ogólną zasadę.
Po pierwsze chodzi o świadczenie w sądzie, gdzie chodzi o prawdę, czyli zgodność słów z rzeczywistością, czyli z faktami.
Po drugie istotne jest odniesienie do osoby, tzn. że świadectwo fałszywe godzi w kogoś i jest tym samym zaprzeczeniem miłości bliźniego.
Tutaj właśnie zaczyna się problem, czy wolno mówić nieprawdę dla dobra bliźniego.
Ogólna zasada jest taka, że nie każdy ma prawo dowiedzieć się prawdy i należy milczeć, jeśli powiedzenie danej osobie prawdy byłoby sprzeczne ze sprawiedliwością.

W katolickiej teologii moralnej sprawa ta była dyskutowana głównie w związku z tzw. restrictio mentalis, czyli "zastrzeżeniem w umyśle". Pojęcie to pochodzi od hiszpańskiego kanonisty z XVI w., Marcina de Azpilcueta. Korzystali z niego głównie jezuici, zwłaszcza w sytuacji prześladowań Kościoła. Papież Innocenty XI potępił tezę jezuity Tomasza Sanchez'a, który usprawiedliwiał taką praktykę. Mimo potępienia papieskiego św. Alfons Liguori bronił moralnej dopuszczalności ekwiwokacji, co zostało zaaprobowane przez następnych papieży. Jednak św. Alfons rozróżnia różne przypadki:

z: Theologia moralis

Po krótce: św. Alfons rozróżnia między symulacją formalną i materialną. Pierwsza polega na takiej różnicy między słowami (czy zachowaniem zewnętrznym) a wewnętrzną wiedzą (czy postawą), że okłamuje się co do faktów, tym samym jest grzeszna i niedozwolona. Symulacja materialna natomiast nie ma na celu oszukanie czyli wyrażenie zewnętrzne czegoś sprzecznego z wiedzą wewnętrzna, lecz ma inny cel i jest dozwolona ze słusznego powodu. Jako przykłady święty Doktor podaje zachowanie Jozuego w sytuacji wojny (Joz 8) oraz Pana Jezusa, który wobec uczniów w drodze do Emaus zachował się tak, jakby chciał iść dalej, gdyż chciał pokazać, że zostanie z nimi na ich prośbę (Łk 24).

Szczególnym przypadkiem w tej kwestii jest sytuacja wojny czy to zbrojnej czy wywiadowczej. Pewne jest, że musi być poważny powód do mówienia wieloznacznego czy mylącego, analogicznie do zabijania w razie bezpośredniego zagrożenia życia.

Nie jest to moralne zezwolenie na kłamstwo czy uznanie kłamstwa jako moralnie dopuszczalnej metody prowadzenia wojny. Chodzi wyłącznie o sytuacje extremalne, gdy dobro wyższe - jak ochrona niewinnych - wymaga zmylenia agresora.

1 komentarz:

  1. Proszę Szanownego Xiędza. Jeżeli pochopnie kogoś osądziłem (o sprawę poważną), ale po kilku minutach stwierdziłem, że muszę to sprostować i to prostuję to czy popełniłem grzech ciężki? Pytam, bo właśnie przed chwilą zasugerowałem poważna złą rzecz nt. innej osoby, ale po chwili stwierdziłem, że przesłanki są niewystarczające i sprostowałem to.

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...