Względnie nową osobą w środowisku tzw. tradycyjnym w Polsce jest uważający się za jezuitę Rafał Huzarski. Stał się szerzej znaną osobą publiczną dopiero od paru lat, będąc już w piątej dekadzie swego doczesnego żywota, a to dzięki występom jako duszpasterz indultowy w Archidiecezji Gdańskiej. Z jego wystąpień w tym charakterze dowiadujemy się - niezależnie od tego, czy kogoś to interesuje, czy nie - nie tylko, że mama jest pediatrą, brat ornitolog Seweryn jest związany od lat z FSSPX, a babcia dawała mu krówki za ćwiczenie na fortepianie, że studiował teatrologię w Krakowie, a potem coś w rodzaju niby teologii w Anglii wraz z heretykami jak "kapłanka" anglikańska, z którą łączyła go sympatia i zażyłość, lecz także o tym, że był na tzw. probacji zakonnej w Australii, gdzie zapoznał się bliżej z liturgią tradycyjną i sprawował swoją pierwszą taką Mszę św. w obecności dokumentującego owo wiekopomne wydarzenie fotografa. Nie bez znaczenia wydaje się także podawana przez niego informacja, że również niedawno przeszedł operację raka mózgu. Nasuwa się pytanie, czy ma to związek z jego tak późnym niby nawróceniem na tradycyjny katolicyzm, które mu zresztą bynajmniej nie zaszkodziło w karierze w ramach skrajnie modernistycznego - także jak na warunki polskie - zakonu. Już w tym podstawowych faktach widać sprzeczności, a przynajmniej zgrzyty, które nakłaniają do bliższego przyjrzenia się.
Zaczynając od spraw zewnętrznych, warto zauważyć następujący kontrast - z jednej strony wybitnie niechlujne ubranie szat liturgicznych, a z drugiej wręcz teatralny występ w starym stroju zakonu jezuitów, nie używanym tam od dziesięcioleci:
Jeszcze dalej idące niechlujstwo wykazuje w znaku krzyża, który nawet nie przypomina krzyża:
Tudzież w tym, że czyta epistołę w birecie:
Pośrednio dowiadujemy się o jego bynajmniej nie tradycyjnej przeszłości i to już jako człowieka dorosłego, zakonnika i kapłana:
Gdyby ktoś nie wiedział, kim są i czego chcą anarchiści, oto kilka podstawowych info:
Przy okazji popisuje się zarówno myśleniem modernistycznym, że Kościół semper renovanda, gdyż to jest hasło zaczerpnięte od protestantów. O jego znajomości łaciny będzie zresztą więcej.
Jak ktoś taki mógł wpaść na pomysł choćby zainteresowania się liturgią tradycyjną? Ano motywem było - dość prozaicznie i znamiennie - konkurowanie z bratem, co w przypadku zakonnika z niemal trzema dekadami stażu świadczy nie tylko o osobistym infantyliźmie, lecz także o uwarunkowanej otoczeniem regresji intelektualno-osobowościowej:
Wszedł w liturgię tradycyjną właściwie wbrew sobie:
Tym niemniej zawzięcie się wziął za celebrowanie, nie zapominając oczywiście o dokumentowaniu tego wiekopomnego wydarzenia przez fotografa:
Z wręcz rozbrajającą szczerością w połączeniu z wystrzeloną w kosmos pewnością siebie przyznaje, że właściwie nie ma pojęcia o tym, co celebruje:
Oprócz uwiarygodnienia się wobec brata, przyznaje się do jeszcze innej motywacji, zauważając zresztą słusznie, jaki jest wyraźny trend w Kościele, zwłaszcza w krajach o rozwiniętej kulturze:
To brzmi dość spójnie. Huzarski jednak podważa sam siebie, co nasuwa wątpliwości co do spójności osobowości, co mu oczywiście nie mąci afirmacji siebie:
Przy tym oczywiście nie dopuszcza do siebie myśli, że mógłby się jednak czegoś nauczyć od innych celebransów:
Ten rys osobowości pojawia się wyraźnie także wtedy, gdy usiłuje sprawić wrażenie, że zna łacinę:
Koryguję: nie ma takiej encykliki i nie ma też w języku łacińskim słowa "illus". Jest natomiast słowo zawarte we właściwym tytule encykliki Piusa XI "Divini ilius Magistri".
Koryguję: w języku łacińskim nie ma wyrażenia "versus Deo". Jest natomiast prawidłowe wyrażenie "versus Deum".
Koryguję: nie ma psalmu "De profundis clamavit". Jest natomiast psalm "De profundis clamavi". Gdyby Huzarski miał elementarną znajomość języka łacińskiego, to by wiedział, że "clamavit" oznacza "on wołał", a nie "wolałem".
Koryguję: w języku łacińskim nie ma wyrażenia "usus antiquor". Prawidłowe wyrażenie brzmi "usus antiquior" i oznacza nie "stary zwyczaj", lecz "używanie starożytniejsze", w wolnym tłumaczeniu "zwyczaj starszy".
Nie lepiej jest pod względem teologicznym i moralnym. Oto kilka przykładów:







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz