Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę różnice psychologiczne między obydwoma płciami, także pod względem pragnienia, rozumienia i interpretowania oznak emocyj. Dochodzą oczywiście różnice indywidualne wynikające z wychowania, uwarunkowań kulturowych, charakteru i temperamentu. Zmienne są zwłaszcza uwarunkowania kulturowe, głównie wzorce i mody. One nie mogą wprawdzie usunąć odruchów i reakcyj naturalnych, mogą je jednak tłumić i wypaczyć.
Obecnie największymi problemami pod tym względem to infantylizm, egocentryzm oraz irracjonalny sensualizm czyli skupienie czy wręcz ograniczenie do doznań zmysłowych oraz ich szukania, także wbrew racjonalności. Z jednej strony coraz częstszy jest brak czułości rodzicielskiej, począwszy od wczesnego dzieciństwa, zwłaszcza gdy rodzina jest niepełna, rozbita wskutek czy to rozwodu czy niepełnej opieki rodzicielskiej (samotnie wychowujące matki, czy to trwale czy wskutek wyjazdów zarobkowych). Dziewczętom brakuje wtedy doświadczenia ojcowskiej czyli męskiej bliskości. Dotyczy to zresztą także chłopców choć w inny sposób. Dochodzi wtedy do rozkładu jedności i rozdźwięku między bliskością zmysłową a emocjonalno-duchową. Oczywiście poniekąd łatwiej jest okazać i zdobyć tą pierwszą niż drugą, także dlatego, że promuje się jej oddzielenie od drugiej, która naturalnie bardziej domaga się odpowiedzialności za drugą osobę.
Z tego właśnie powodu należy w każdej sytuacji skupić się na bliskości emocjonalno-duchowej. Gdy ona jest budowana i kultywowana, wówczas słabnie - a właściwie dojrzewa - potrzeba bliskości zmysłowej, cielesnej. Młodzi ludzie mają często pokusę pójścia na skróty, czyli szybkiego zaspokojenia zmysłowego, nie zdając sobie sprawy z tego, że ono nie daje spełnienia osobowego i tym samym trwałego. Stąd się bierze niestałość związków różnego rodzaju.
Innymi słowy: im większa jest powściągliwość zmysłowa, co umożliwia budowanie głębokiej i trwałej relacji osobowej, tym dojrzalsza jest nie tylko ta relacja, lecz także przyszłe zmysłowe oznaki bliskości.
Katolicka teologia moralna nie podaje szczegółowych zasad zachowania w tej dziedzinie, a to z dwóch powodów:
- z powodu naturalnego (niegdyś) poczucia wstydu i wyczucia, co oczywiście zakłada zdrowe wychowanie w rodzinie i w społeczeństwie, kulturze itp.
- z powodu uwarunkowań i wzorców kulturowych, które wprawdzie są zakorzenione w naturalnej wstydliwości, jednak ulegają różnokierunkowym wypaczeniom wynikającym z czynników ideologicznych, zarówno religijnych jak też antyreligijnych.
Z tych względów niemożliwe jest zestawienie ostrych i sztywnych ogólnoludzkich czyli ogólnokościelnych norm w tej dziedzinie. Równocześnie nie jest to konieczne, gdy wychowanie w rodzinie odbywa się przynajmniej na zdrowych moralnie, czyli zdroworozsądkowych zasadach. Młody człowiek w taki sposób ukształtowany ma przynajmniej ogólne wyczucie tego, co należy, a co nie, czyli jakie i gdzie są granice. W razie wątpliwości warto zwrócić się do swego spowiednika czy duszpasterza, któremu można bliżej naświetlić sytuację i daną kwestię.

to juz bylo
OdpowiedzUsuńhttps://teologkatolicki.blogspot.com/2026/08/co-jest-moralnie-dozwolone-przed.html