Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Jak okazywać czułość?


Przede wszystkim należy wziąć pod uwagę różnice psychologiczne między obydwoma płciami, także pod względem pragnienia, rozumienia i interpretowania oznak emocyj. Dochodzą oczywiście różnice indywidualne wynikające z wychowania, uwarunkowań kulturowych, charakteru i temperamentu. Zmienne są zwłaszcza uwarunkowania kulturowe, głównie wzorce i mody. One nie mogą wprawdzie usunąć odruchów i reakcyj naturalnych, mogą je jednak tłumić i wypaczyć. 

Obecnie największymi problemami pod tym względem to infantylizm, egocentryzm oraz irracjonalny sensualizm czyli skupienie czy wręcz ograniczenie do doznań zmysłowych oraz ich szukania, także wbrew racjonalności. Z jednej strony coraz częstszy jest brak czułości rodzicielskiej, począwszy od wczesnego dzieciństwa, zwłaszcza gdy rodzina jest niepełna, rozbita wskutek czy to rozwodu czy niepełnej opieki rodzicielskiej (samotnie wychowujące matki, czy to trwale czy wskutek wyjazdów zarobkowych). Dziewczętom brakuje wtedy doświadczenia ojcowskiej czyli męskiej bliskości. Dotyczy to zresztą także chłopców choć w inny sposób. Dochodzi wtedy do rozkładu jedności i rozdźwięku między bliskością zmysłową a emocjonalno-duchową. Oczywiście poniekąd łatwiej jest okazać i zdobyć tą pierwszą niż drugą, także dlatego, że promuje się jej oddzielenie od drugiej, która naturalnie bardziej domaga się odpowiedzialności za drugą osobę. 

Z tego właśnie powodu należy w każdej sytuacji skupić się na bliskości emocjonalno-duchowej. Gdy ona jest budowana i kultywowana, wówczas słabnie - a właściwie dojrzewa - potrzeba bliskości zmysłowej, cielesnej. Młodzi ludzie mają często pokusę pójścia na skróty, czyli szybkiego zaspokojenia zmysłowego, nie zdając sobie sprawy z tego, że ono nie daje spełnienia osobowego i tym samym trwałego. Stąd się bierze niestałość związków różnego rodzaju. 

Innymi słowy: im większa jest powściągliwość zmysłowa, co umożliwia budowanie głębokiej i trwałej relacji osobowej, tym dojrzalsza jest nie tylko ta relacja, lecz także przyszłe zmysłowe oznaki bliskości. 

Katolicka teologia moralna nie podaje szczegółowych zasad zachowania w tej dziedzinie, a to z dwóch powodów:
- z powodu naturalnego (niegdyś) poczucia wstydu i wyczucia, co oczywiście zakłada zdrowe wychowanie w rodzinie i w społeczeństwie, kulturze itp.
- z powodu uwarunkowań i wzorców kulturowych, które wprawdzie są zakorzenione w naturalnej wstydliwości, jednak ulegają różnokierunkowym wypaczeniom wynikającym z czynników ideologicznych, zarówno religijnych jak też antyreligijnych.
Z tych względów niemożliwe jest zestawienie ostrych i sztywnych ogólnoludzkich czyli ogólnokościelnych norm w tej dziedzinie. Równocześnie nie jest to konieczne, gdy wychowanie w rodzinie odbywa się przynajmniej na zdrowych moralnie, czyli zdroworozsądkowych zasadach. Młody człowiek w taki sposób ukształtowany ma przynajmniej ogólne wyczucie tego, co należy, a co nie, czyli jakie i gdzie są granice. W razie wątpliwości warto zwrócić się do swego spowiednika czy duszpasterza, któremu można bliżej naświetlić sytuację i daną kwestię. 

13 komentarzy:

  1. to juz bylo
    https://teologkatolicki.blogspot.com/2026/08/co-jest-moralnie-dozwolone-przed.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Jest też chyba po prostu trzeci powód, czemu teologia moralna nie podaje szczegółowych zasad. Po prostu dla jednego człowieka dany np. czyn może być co najwyżej dalszą okazją do grzechu, a już dla kogoś innego (albo nawet dla tej samej osoby, tylko w innej np. sytuacji życiowej) jest bliską okazją do grzechu. Dobrze, że Ksiądz zwrócił uwagę na wartość relacji rodzinnych w tej odpowiedzi na czyjeś pytanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy katolik musi byc biedny? Takie pytanie zadał mi mój znajomy. Bo bogaty to nie wejdzie do nieba, jak wielblad przez ucho igielne. Ale jak z biedy wyjsc? Czy teologia cos o tym pisze? Czy tylko uznaje, ze tak ma byc, bo jest to z Bożej łaski? Staram sie wyjsc z pewnych stereotypow, i niestety nie moge pewnych rzeczy przeskoczyc, mentalnie, finansowo, społecznie. niestety ksieza nie pomagaja, nie rozumieja, a modlitwy - no coz, moze komus robia dobrze, ja nie odczuwam efektow, jak tylko ogromny zal. nie pytam o glupie zaspokajanie swoich wydmuchanych potrzeb, kupna glupot, ale podstawowe - jedzenie, mieszkanie, ubranie. Tak, mam znajomych po studiach, ktorych nie stac nawet na kredyt mieszkaniowy w EU. Znam osoby schorowane, ktorym nikt nie chce pomoc i klepia biede... Czy religia katolicka az tak kladzie nacisk na sprawy biedy, chorob czy cierpienia, by je znosic z usmiechem na ustach? Przepraszam za moj wpis, moze wydawac sie pelen gorzkiej refleksji, ale mam wrazenie, ze zycie w polsce chce doprowadzic ludzi do ostatecznosci (co widac po atakach w szkole).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są święci którzy byli bogaci, np Józef z Arymatei. Tutaj raczej chodzi o przywiązanie do bogactwa. Jeśli mamy pieniądze, bo zarobiliśmy uczciwie albo odziedziczyliśmy to w czym problem? Życie skromnie to nie znaczy biednie. Ba, wydaje mi się, że czasami to może być nawet gorsze. Dlaczego? Przykład: do wyboru mamy spodnie za 300 zł które posłużą kilka lat, zrobione przez pracownika który dostał uczciwe pieniądze i ma godne warunki pracy albo spodnie za 50 zł, które są skutkiem wyzysku w kraju komunistycznym jak Chiny. Jeśli nas stać to osobiście wydaje mi się, że nawet powinniśmy kupić te droższe. Więc nie same pieniądze co przywiązanie do nich (możemy przecież kupić te tańsze tylko dlatego żeby na koncie zostało więcej a los innych nas nie obchodzi).
      Może jako pomocnicze pytanie: czy ważniejsze byłoby dla mnie utrzymanie obecnego standardu życia kosztem życia moralnego? Jeśli nie i pogodziłbym się z faktem, że z jakiegoś powodu zarabiam mniej, a nie próbuje robić wszystkiego żeby tylko wrócić do poprzednich zarobków to problemu raczej nie powinno być (oczywiście nie mam na myśli przypadku gdy ktoś ma rodzinę na utrzymaniu i te pieniądze są jakimś większym priorytetem w życiu).
      Na głupotę czasami też można wydać ;) czerpanie przyjemności z życia nie jest zabronione (oczywiście w granicach rozsądku). Kilka dni wakacji za granicą w dobrym hotelu i zwiedzanie? A dlaczego nie?
      Ostatnio mnie naszła taka refleksja czy dobrym rozwiązaniem nie byłoby przykładowo: 10% na cele charytatywne, kościelne itp, 20% odłożyć na przyszłość czy inne wydatki, 70% na wydatki bieżące i różnego rodzaju zachcianki (proporcje można modyfikować, tutaj akurat założenie dla singla, wiadomo że w rodzinie będzie to działać inaczej).
      Może to byłaby jakaś forma podpowiedzi dla skrupulantów, ale księdzem nie jestem to sobie tak dywaguje

      Usuń
  4. Szczęść Boże, czy mógłby Ksiądz krótko tutaj odpowiedzieć na pytanie? Jeśli nie mam pewności, czy dany grzech był lekki czy ciężki, i z powodu trudności w opisaniu całej sytuacji wolę wyznać go w spowiedzi jako ciężki, aby mieć pewność, że niczego nie zataiłem, to czy mogę tak postąpić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ksiądz odpowiedzieć? Chodzi o sytuację, w której nie miałem odwagi poprosić spowiednika o rozeznanie tego konkretnego grzechu, co do którego miałem wątpliwości, i dokładnie go opisać. Zamiast tego wyznałem właśnie ten grzech wątpliwy, podając go co do istotnych okoliczności, liczby i rodzaju tak, jak należy wyznawać grzech ciężki. Ze względu na moją skłonność do skrupułów uznałem, że będzie to najlepsze rozwiązanie.

      Usuń
    2. Należy wyznać go takim, jakim był. Spowiednik oceni ciężar. Zasada jest taka: do ważności spowiedzi konieczne jest wyznanie wszystkich grzechów ciężkich, które się wie w momencie spowiedzi, a można - dobrze jest - dodać także grzechy lekkie.

      Usuń
  5. Szanowny Księże, mam następujące pytanie dotyczące opuszczenia niedzielnej mszy św. podczas urlopu, gdy jestem za granicą i tam nie mogę dotrzeć na mszę. Od jakiegoś czasu mam wątpliwości czy jest to uzasadniona nieobecność, bo przecież miejsce pobytu jest moim wyborem i gdybym wybrała Polskę, to bez trudu uczestniczyłabym we mszy św., nawet jeśli byłaby to NOM. Ta sytuacja wydaje mi się zawiniona poprzez mój wybór. Spowiadam się z tego, ale źle się czuję ze świadomością, że z góry wiem, iż zaraz po powrocie do domu muszę się uwolnić od tej winy. Czy katolik powinien rezygnować z takich urlopów? Jak do tego podejść? Bardzo proszę o wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy takie opuszczenie mszy św. jest grzechem ciężkim? Bardzo proszę o wyjaśnienie.

      Usuń
    2. Jeśli jest zaplanowane, to jest grzechem ciężkim.

      Usuń
  6. Czy w przypadku samotnego mężczyzny okazjonalna masturbacja w celach prozdrowotnych w ramach ochrony przed rakiem prostaty, po konsultacji z lekarzem, może być traktowana jako grzech lekki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samotność czy niesamotność nie ma tutaj znaczenia. Nie ma żadnych dowodów naukowych na prozdrowotną funkcję masturbacji. Raczej przeciwnie.

      Usuń