Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Co uważam o tzw. Funduszu Kościelnym?


Wiem mało o tym funduszu, może nawet mniej niż to, co jest wiedzą powszechną w Polsce. Z prostego powodu: nie jestem związany z tym systemem, ponieważ nie przynależę do struktur diecezjalnych w Polsce. Nie dotyczy mnie więc osobiście. 

Z tego, co mi wiadomo, chodzi o dwie zasadnicze kwestie:

- grabież posiadłości kościelnych dokonana przez komunistów po II wojnie światowej

- ugoda między władzą państwową (chyba jeszcze za PRL-u) a konferencją biskupów polskich, być może też ze Stolica Apostolska czyli w ramach konkordatu. 

Jest oczywiste pod względem moralnym, że za zagrabione mienie należy się rekompensata. Jej forma powinna być przedmiotem umowy między stronami. Zawarta umowa oczywiście obowiązuje, przynajmniej dopóki nie jest renegocjowana i obustronnie zmieniona prawnie. 

Problemem obecnej regulacji jest oczywiście zależność od władzy państwowej, co ogranicza wolność Kościoła i skłania do uległości wobec tejże władzy. Jest to niemoralne i też niezgodne z eklezjologią katolicką. Moralnie prawidłowe byłoby zwrócenie zagrabionych posiadłości, ewentualnie wraz z odszkodowaniem za zniszczenia i dotychczasowe użytkowanie. Nie wiem, na ile by to odpowiadało interesom ekonomicznym Kościoła w Polsce, czyli struktur zarówno diecezjalnych i parafialnych jak też zakonnych. Jednak zachowana by została wówczas bezspornie zarówno zasada sprawiedliwości (zwrot zagrabionego mienia) jak też zasada wolności Kościoła. 

2 komentarze:

  1. Co Ksiądz sądzi o Dietrichu von Hildebrand ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Boz zapłać za odpowiedź
    Obawiam się, że zwykli diecezjalni księża mają ograniczoną możliwość nie korzystać z środków "funduszu", przez co są skazani na krytykę części społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń