Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Dlaczego Święte Oficjum zakazało kultu Faustyno-Sopoćkowego?


Mówiąc najkrócej: to jest jeden z kłamliwych mitów sekty łagiewnickiej. Otóż w archiwum Świętego Oficjum, którego zasoby z okresu pontyfikatu Piusa XII (do 1958 r.) są dostępne od 2020 roku, znajdują się między innymi następujące dokumenty:

1. Nota urzędowa, według której Święto Oficjum zleciło tłumaczenie oryginału "Dzienniczka" s. Faustyny Kowalskiej polskiemu arystokracie o nazwisku Aleksander Mańkowski, a to na podstawie polecenia go przez Świętą Kongregację Obrzędów co do znanej już z doświadczenia rzetelności i powagi jego pracy jako tłumacza: 

Mańkowskiego łączyła współpraca ze słynnym działaczem emigracyjnym Jerzym Giedroyciem (więcej tutaj).

Jak widać, w punkcie 4. noty przewidziano współudział w tłumaczeniu i komentowaniu tłumaczenia przez czterech duchownych polskich pracujących wówczas w Stolicy Apostolskiej, a między nimi jest przyjaciel x. Karola Wojtyły i późniejszy kardynał Andrzej Maria Deskur. 

2. Odpis polecenia tegoż Aleksandra Mańkowskiego jako urzędowego tłumacza przez kanclerza Świętej Kongregacji Obrzędów:


3. Obwoluta oryginału polskiego uwierzytelnionego przez krakowską Kurię Arcybiskupią oraz urzędowego rzymskiego tłumaczenia na język włoski:


W aktach znajduje się sama obwoluta - karta w formacie A3 złożona na pół. Jak widać powyżej, jest ona podpisana odręcznie pismem wyglądającym na charakter pisma kardynała Giuseppe Pizzardo, ówczesnego sekretarza Świętego Oficjum, i pochodzi z roku 1955 bądź 1956. W obecnym stanie obwoluta jest pusta, co oznacza, że jej zawartość została niestety wykradziona przez oszustów faustyno-sopoćkowych, zapewne w celu uniemożliwienia porównania ówczesnego stanu "Dzienniczka" z wersją obecnie rozpowszechnianą. To z kolei potwierdza, że mamy do czynienia z bezczelnym oszustwem na skalę niebywałą w historii Kościoła. 

Znamienne jest, że taką obwolutą opatrzono razem ówczesną całość "Dzienniczka" wraz z tłumaczeniem na włoski. Jest napisane, że chodzi o dwa tomy, z których jeden tom to oryginał, a drugi to tłumaczenie na język włoski. Nie ma mowy o sześciu zeszytach, które teraz się publikuje. Zresztą jest fizycznie właściwie niemożliwe, by w takiej obwolucie mieściło się sześć zeszytów oraz ich tłumaczenie, które musiałoby liczyć kilkaset stron maszynopisu. Najprawdopodobniej więc oryginał dostarczony na żądanie Świętego Oficjum był o wiele krótszy niż obecnie rozpowszechniana wersja "Dzienniczka". 

A że chodzi o kradzież z akt, nie o przeniesienie do innych zbiorów cennego oryginału jako "relikwii", wynika z faktu, iż wykradziono także tłumaczenie na język włoski, które stanowi dowód co do ówczesnego stanu oryginału. 

Dalsze dokumenty powinny się znajdować w archiwum Kongregacji Świętych Obrzędów, przejętych przez obecną dykasterię ds. beatyfikacyj i kanonizacyj. To archiwum niestety nadal nie jest dostępne dla badań historycznych. Widocznie jest co ukrywać. 

Przy okazji polecam inne wpisy niniejsze w temacie s. Faustyny. Można ja łatwo znaleźć pod taką właśnie etykietą w prawym pasie strony. 


79 komentarzy:

  1. Czy jest jakiś sposób żeby zwrócić się z prośbą do Dykasterii o odblokowanie o jawny wgląd do akt w tej sprawie, czy np jeśli by uruchomiono petycję internetową do zbierania podpisów także świeckich z prośbą o udostępnienie to czy to cokolwiek by dało czy już tam zawsze zostanie beton bez odpowiedzi?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest decyzja papieża. Do niego trzeba kierować petycję. Jak najbardziej popieram taką petycję, niezależnie od jej wyniku.
      Franciszek podjął decyzję o odtajnieniu akt do 1958 w celu badania zachowania Piusa XII wobec żydów. O wiele ważniejsza jest przejrzystość w sprawie Faustyno-Sopoćkowej. Należy takiej petycji nadać rozgłos ogólnoświatowy.
      Równocześnie należy liczyć się z tym, że akta mogą być znowu wykradane i fałszowane. To jest podobnie jak z aktami IPN w Polsce, czyli raczej nie da się zniszczyć wszystkich kompromitujących dokumentów. Trzeba jednak działać natychmiast.

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź. Może by się udało na citizengo, żeby było międzynarodowo?
      ik

      Usuń
  2. czemu służy taki szwindel ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze, biznesowi w krakówku.
      Po drugie, opanowaniu katolicyzmu w Polsce przez mafię piłsudczykowsko-masońską, co widać bardzo wyraźnie obecnie. Przykład dobitny: Ryś w purpurze. Oczywiście zaczęło się przed wojną za sprawą oszusta Sopoćki, który był zaprzyjaźniony z piłsudczykami i wielbił Ziuka. Żeby coś takiego przeforsować, trzeba było czegoś, co masy lubią i czego pragnie każdy, mianowicie tzw. miłosierdzia. I to rozumianego nie po katolicku. Czyli drogą fałszowania wiary katolickiej. Prowadzi to do religii różnej od katolicyzmu. Co już widać dość wyraźnie. Ten kult jest bliski kabalizmowi.

      Usuń
    2. Proszę o rozwinięcie wątku bliskości tego kultu do kabalizmu. Brzmi bardzo ciekawie!

      Usuń
    3. Proszę bardzo:
      https://teologkatolicki.blogspot.com/2025/03/talmudyczne-pochodzenie-herezji.html

      Usuń
    4. Czy jest sens aż tak umiędzynarodowiać problem i nagłaśniać te oszustwa ? Wystarczyłoby przestać się modlić koroneczką Faustynki...gdyby nie fakt, że obie katolickie rozgłośnie ,RM i RChK codziennie ,regularnie od lat ,uparcie nadają modlitwę i fragmenty dzienniczka.
      Czy taki "katolicyzm" nie jest groźniejszy niż ateizm?

      Usuń
    5. Jak najbardziej jest sens, gdyż dla osób niegramotnych teologicznie to właśnie wykazanie oszustwa jest najmocniejszym motywem do zaprzestania używania "koroneczki".

      Usuń
    6. Oprócz analiz Księdza na tym blogu (jako jedyne w polskiej blogosferze), świadomość zagranicznych wiernych jest moim zdaniem większa niż u nas. Szczegółowych analiz dokonał np autor vloga na YT: Ascent of Mount Carmel - tam jest nawet analizowana postać s. Faustyny jako zakonnicy oraz problemy jakie miały przez nią Przełożone i siostry. Bardzo ciekawe studium postaci zestawione z inną rzekomą mistyczką: Luisa Piccaretta.

      Usuń
    7. Człowiek z tego vloga podaje dużo trafnych uwag. Jednak jego wywody mają jeden podstawowy mankament: on naiwnie zakłada, że "Dzienniczek" jest autentyczny, a oficjalna narracja łagiewnicka co do wydarzeń jest wiarygodna.

      Usuń
  3. Doprecyzuję: twierdzenie jest takie, że ,,Dzienniczek" został odrzucony tylko dlatego, że słowa, które miały pochodzić od Pana Jezusa, nie były oznaczone jako cytaty, wobec czego brzmiały np. jak wymaganie przez s. Faustynę kultu jej osoby.
    Gdyby było dostępne to tłumaczenie, łatwo byłoby sprawdzić, czy tak faktycznie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy widocznie nie przeczytał, zanim skomentował. Nie widać, że tłumaczenie zlecone przez Święte Oficjum nie mogło być błędne, skoro zostało sporządzone przez zespół w sumie pięciu kompetentnych ludzi?
      Zresztą gdyby to tłumaczenie stanowiło dowód na tezę sekty łagiewnickiej, to nie byłoby powodu do jego wykradzenia z akt.

      Usuń
    2. Aleksander Mańkowski - "Po II wojnie światowej tłumaczył dokumentację pro-
      cesów kanonizacyjnych przyszłych polskich świętych o. Maksymiliana Kolbego, o. Rafa-
      ła Kalinowskiego, s. Faustyny Kowalskiej oraz procesu beatyfikacyjnego Anieli Salawy i
      innych."
      http://wrh.edu.pl/wp-content/uploads/2019/03/181_Janusz-%C5%81osowski_wrh15_no2_pop.pdf

      Usuń
    3. Gdyby Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia nie miało nic do ukrycia, to by rękopis dzienniczka był w formie cyfrowej dostępny choćby na Polona.pl
      A tak wiemy tylko, że jest, ale łapy precz, nie ma dostępu.

      Usuń
    4. One teraz pokazują sześć zeszytów i to pisanych takim pismem, jakiego nie mogła mieć półanalfabetka, która ukończyła niecałe 3 lata podstawówki i całe życie spędziła na pasieniu bydła, pracy w kuchni i w ogrodzie. A jej listy do krewnych rzekomo - jak twierdzi sekta łagiewnicka - zostały spalone przez nich. Bez wyjątku. Jakby na rozkaz. Kto normalny tak robi po śmierci młodej kobiety-zakonnicy? Bardziej prawdopodobne jest, że ten listy zabrały zakonnice z Łagiewnik (niby jako cenne relikwie) i oczywiście postarały się o to, by nie było dowodów na prawdziwy charakter pisma Helenki.

      Usuń
    5. Szanowny Księże Doktorze, od dłuższego czasu głowię się, dlaczego prawdziwy rękopis „Dzienniczka” oraz listy s. Faustyny są tak ukrywane. Jeśli powszechnie znany „Dzienniczek” jest oszustwem i wiedzą o tym osoby duchowne oraz zakonnice, jak to się ma do grzechu przeciwko ósmemu przykazaniu? Przecież to grzech ciężki. Czy to oznacza, że osoby te w rzeczywistości są niewierzące? Dlaczego instytucja Kościoła pozwala na takie kłamstwo? Czy siostra Faustyna nie jest tak naprawdę świętą? Skąd ma wiedzieć zwykły wierny KK, które kanonizacje są prawdziwe, które fałszywe? Wiele lat praktykowałam kult siostry Faustyny i nie wiem co mam robić... Z góry serdecznie dziękuję za odpowiedzi.

      Usuń
    6. Każde oszustwo jest grzechem, a oszustwo o takiej skali i randze jest grzechem wołającym o pomstę do nieba. Oczywiście nie jestem w stanie orzekać o stanie sumienia osób, które coś takiego robią. Większość z nich po jest intelektualnie niezdolna do ogarnięcia problematyki i ślepo polegają na decyzjach odgórnych, wypierając ze świadomości wszystko, co mogło by podważyć tkwienie w tym układzie. Sprzyja temu bagatelizowanie i oswajanie grzechu, które ma miejsce w "Dzienniczku". Może też być większa czy mniejsza domieszka przeświadczenia, że propagowanie fałszywego miłosierdzizmu przyciągnie ludzi do Kościoła czy pomoże w swego rodzaju "nawróceniu". Takie osoby nie wiedzą bądź nie chcą wiedzieć, że na fałszu i oszustwie nie można budować życia wiary.

      Usuń
  4. Anonimowy doczytał, tylko chciał doprecyzować, co dokładnie twierdzą zwolennicy koronki. Czym innym jest złe tłumaczenie rozumiane jako np.niezgodność znaczenia słów w oryfinale i tłumaczeniu, a czym innym złe tłumaczenie tak, jak je opisałem. Ani co do prawdziwości tego, ani co do niemożliwości popełnienia błędu przez zespół tłumaczy się nie wypowiadam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy nadal usiłuje czarować rzeczywistość. W jaki sposób zespół pięciu fachowców - zarówno językowych jak też teologicznych - mogło pomylić słowa autorki ze słowami rzekomego Pana Jezusa?

      Usuń
    2. Trudno powiedzieć bez wglądu w źródła, dlatego tak ważne byłoby ich pokazanie. Ja tylko dodaję kontekst. Co najmniej jedno źródło w internecie zrzuca winę na osobę, która przepisywała ,,Dzienniczek" przed tłumaczeniem. Można sobie wyobrazić np. brak kursywy czy innego wyróżnienia obecnego w rękopisie. Ponownie - trudne/niemożliwe do oceny bez źródeł. Prawdziwym problemem jest, oczywiście, ofiarowanie Bóstwa, którego nie da się obronić logicznie, a jednak przeszło. Z drugiej strony nie znalazłem przekonujących argumentów za tym, że Kościół może się pomylić, ogłaszając nowego świętego, więc nie widzę powodu do kwestionowania świętości s. Faustyny.

      Usuń
    3. Co trudno powiedzieć? Anonimowy nie umie czytać ze zrozumieniem czy udaje?
      Święte Oficjum zażądało od Arcybiskupa Krakowskiego ORYGINAŁU "Dzienniczka" i następnie poddało go tłumaczeniu przez zespół pięciu fachowców, z których czterech było wysoko postawionymi urzędnikami watykańskimi. Jest wykluczone, by zamiast zażądanego oryginału dostarczono odpis, gdyż byłoby to oszustwo ze strony Arcybiskupa Krakowskiego i zastałoby natychmiast zauważone. Nie można natomiast wykluczyć, że Arcybiskup Krakowski został oszukany, tzn. że jemu dostarczono coś, co nie było autorstwa s. Faustyny. Nie można też wykluczyć, a nawet jest to dość prawdopodobne, że wówczas nie istniał jeszcze "Dzienniczek", który jest obecnie publikowany. Mamy więc do czynienia z oszustwem z każdej strony i pod każdym względem.

      Usuń
  5. Pytanie natury generalnej: czy archiwiści watykańscy przy przenoszeniu akt z jednej teczki do drugiej stosują adnotację o takiej lub podobnej treści: "Akta [...] przenosi się do zbioru [...]"? Czy spotkał Ksiądz Doktor tego typu adnotacje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie spotkałem takiej adnotacji. Nic nie wskazuje na to, by akta urzędowo wędrowały między dykasteriami. Wręcz przeciwnie: często można spotkać odpisy maszynowe (zwykle odbitki kalkowe) dokumentów z innych dykasterij. Innymi słowy: owszem, komunikowano się, ale nie przez przenoszenie akt, przynajmniej o ile dana sprawa otrzymała sygnaturę, lecz przez wymianę odpisów pism w danej sprawie.

      Usuń
    2. To mówi wiele.

      Usuń
  6. Osoby zainteresowane ruszeniem tej sprawy proszę o wypowiedzenie się o takiej inicjatywie:

    jawnoscakt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. fajna byłaby jakaś ogólnopolska akcja internetowa, tylko jak? i gdzie? jak ten kult popierają największe serwisy nawet te rzekomo antysoborowe jak pech24? mało tego przecież nawet FSSXP z x. Banką na czele bronili tego kultu !

      Usuń
  7. Jednak nie wiem czy jest jakiś sposób od zwykłych wiernych, żeby ujawnili cokolwiek. Internet podaje, że petycje zbiorowe są często traktowane przez watykańską dyplomację jako forma zewnętrznego nacisku politycznego lub medialnego, na który Watykan, jako państwo suwerenne i teokratyczne, stara się demonstracyjnie nie reagować pod przymusem.
    Zbiorowe wystąpienia działają w Watykanie tylko wtedy, gdy zamiast „anonimowego tłumu z internetu” tworzy je zamknięta, konkretna i reprezentatywna grupa osób: np. od kilkudziesięciu znanych teologów, profesorów czy wpływowych duchownych, Watykan potraktuje ją bardzo poważnie, ponieważ reprezentuje ona głos elit intelektualnych Kościoła.

    W takim razie najpierw trzeba by znaleźć świeckich, żeby chodzili żebrać do jak największej grupy wykształconych duchownych o podjęcie tematu. Ale w realiach gdy mają nad sobą mafię modernistyczną nie wiem czy jest na to szansa...

    Sama świecka petycja chyba zatrzymała by się na rozgłośnieniu problemu.

    Ma ktoś jakiś pomysł?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy powinien zrobić wszystko, co w jego mocy. Także ci, których ludzie w Watykanie nie poważają.

      Usuń
    2. oczywiście nie ma się co spodziewać po Watykanie że błędy będzie korygować jak od czasów SV2 to główne miejsce gdzie błędy powstają.... ALE fajnie byłoby jakby temat w ogole zaistniał w obiegu katolickim i pojawiła się świadomość że ktoś podnosi argumenty że coś tutaj jest nie tak.... tak jak istnieje silny nurt krytykujące np. NOM i cały SV2 powinno coś podobnego powstać i w tej sprawie...

      Usuń
  8. Czy Kościół może zaaprobować wadliwą formę kultu, która jest szkodliwa dla dusz ludzkich?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kościół nie może. Heretycy i apostaci okupujący urzędy kościelne widocznie mogą.

      Usuń
    2. Czy ci heretycy i apostaci mogą być prawdziwymi biskupami, kardynałami, papieżami?

      Usuń
    3. no jak można wdrożyć coś takiego jak NOM to chyba wszystko można ?

      Usuń
  9. „ w celu uniemożliwienia porównania ówczesnego stanu "Dzienniczka" z wersją obecnie rozpowszechnianą” - po co mieli by to robić? Skoro nie były to prawdziwe objawienia to po co wykradać „trefny” oryginał i zastępować go również trefnym?

    Czy uważa Ksiądz że wykraść go mógł jedynie polak czy to miałaby być grubsza akcja?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło o to, żeby nie było dowodu na fałszywość mitu, jakoby powodem zakazu ze strony Św. Oficjum było wadliwe tłumaczenie. A jeszcze bardziej chodziło o to, żeby nie było dowodu na ówczesny stan "Dzienniczka". Otóż wszystko wskazuje na to, że to, co jest obecnie prezentowane jako "Dzienniczek" s. Faustyny
      - nie zostało napisane przez nią jako półanalfabetkę, która całe życie spędziła na wypasaniu krów, pracy w kuchni i w ogrodzie
      - powstało lata po jej śmierci, być może dopiero po zakazie Św. Oficjum w latach 50-ych
      - autorem właściwym jest x. Sopoćko lub x. Andrasz (albo wspólnie), który dyktował jakiejś zakonnicy.

      Usuń
    2. Akurat zarzut dotyczący analfabetyzmu jest słaby. Jest przecież możliwe, że mógł tu mieć miejsce cud, pomijając już kwestie Dzienniczka. W historii KK były przykłady, że analfabeci "bili intelektualnie" wykształconych, np. Katarzyna ze Sieny (Analfabetka z doktoratem) czy też Św. Maria od Jezusa Ukrzyżowanego - analfabetka która jest „patronką intelektualistów".

      Usuń
    3. Zasada stosowana przez Kościół - i przez każdego rozumnego człowieka - jest taka, że należy szukać tzw. przyczyny wystarczającej (causa sufficiens). Oznacza to, że jeśli jest czy mogła zaistnieć przyczyna naturalna, to nie jest racjonalne przyjmowanie przyczyny nadnaturalnej czyli działania Bożego (czyli cudu). W wypadku Helenki i jej (rzekomo) "Dzienniczka" sprawa jest taka, że wiele faktów - zwłaszcza połączonych ze sobą - wskazuje na wielostopniowe oszustwo, czyli na to, że grono propagujące ten kult notorycznie uprawiało oszustwo, od Sopoćki począwszy. Dlatego o wiele rozsądniej jest przyjąć, że "Dz" napisała inna osoba, mianowicie władająca mistrzowsko umiejętnością pisania, którą nie mogła być Helenka. Zresztą w całych dziejach Kościoła nie ma przypadku tego rodzaju cudu, by półanalfabeta zaczął pisać jak osoba starannie wykształcona. Taki cud byłby zresztą sprzeczny z naturą Boga, o której uczy teologia katolicka, mianowicie, że Pan Bóg działa według tzw. lex parsimoniae, czyli nie sprawia rzeczy zbędnych. Cudowna zmiana naturalnego charakteru pisma danej osoby, konkretnie Heleny Kowalskiej, jest zupełnie zbędna, jeśli Panu Bogu chodziłoby o przekazanie treści. Wzniosła treść napisana nieprawną ręką półanalfabetki świadczyłaby wręcz naocznie o nadprzyrodzonym pochodzeniu tej treści, gdyż kontrastowałaby z prymitywnym stylem pisania.

      Usuń
    4. A poza tym przecież tam pełno jest wielokropków, niedokończeń, do tego przeróbka tzw. nowenny, która wspomina o heretykach i schizmatykach, którzy nawet w CIC 1983 są ujęci. Jest tam miks rzeczy, które można uznać za katolickie i bełkot, i ciągłe zdanie na to, co mówią wizje i do tego na spowiedników, czyli nawet wadliwe kierownictwo duchowe, bo uzależniające od osoby spowiednika, a nie uzdalniające do samodzielnego podejmowania decyzji. Stąd doktryna nieistotna, jakieś ciągłe objawianie się Boga światu poza Magisterium i Nauczaniem Kościoła. Nieważny dogmat tylko niedookreślony Pan Jezus i to, że kocha każdego. Oczywistość, ale bez poparcia i zgłębienia. Ciągłe stanie tylko na pierwszym poziomie życia duchowego. Poza tym te skrupulanckie tabelki z liczbą upadków w cnotach, to wykracza poza inne dzieła mistrzów życia duchowego, nawet prostych, jak Ojciec Pio, który wiele uczył się cale życie i w wierności nauczaniu Kościoła. Nie ma tam rzeczy słabych w jego listach i zapiskach, a wielka prostota a zarazem rosnąca głębia w miarę przyjmowania niesprawiedliwych kar wywołanych plotkami i rozgłosem

      Usuń
    5. Trochę sciene fictoin:
      A czy Ksiądz uważa, że to rzekome oszustwo to po prostu zwykła pycha oszukujących i parcie "na szkło", czy byłoby to może połączone nawet z nadchodzącym soborem jako element większej rozgrywki, itd? Jeśli to drugie to dlaczego akurat Polska? I kto byłby oficerem prowadzącym?
      Do tego wydaje mi się, strzelam, że dzienniczek i sama siostra Faustyna nie ma zbytniego przełożenia na Europę/świat, więc raczej wychodziła by opcja pierwsza, bo to zbyt mały kaliber by był potrzebny modernistom do walki w Watykanie?

      Usuń
    6. To się nie wyklucza. W Polsce chodziło o opanowanie polskiego Kościoła przez piłsudczyków, z którymi Sopoćko był ewidentnie powiązany. To się po czasie dokonało, co widać obecnie w sojuszu z neosanacyjnym PiS i jeszcze bardziej na lewo. Chodziło więc o przejęcie jednego z największych krajów katolickich w Europie. I to nie przez zniszczenie katolicyzmu, gdyż - póki co - jest on jednak dość mocno zakorzeniony w narodzie, lecz o jego wewnętrzną przemianę czyli zafałszowanie, a to w stylu niby konserwatywnym, dla niepoznaki. Dokonało się to oczywiście przy użyciu narodowych kompleksów niższości, które Karol Wojtyła miał leczyć, a to głównie właśnie za pomocą kultu łagiewnickiego. Pomagała mu w tym światowa masoneria wewnątrzkościelna.

      Usuń
  10. Trudno rozczytać zapis oznaczony sygnaturą S.O. 65/52. Czy można prosić o dosłowny zapis drukowany?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest sygnatura wszystkich akt w sprawie s. Faustyny. Nie wiem, o który zapis chodzi. Podałem fotografie kart. Numer karty jest pisany na niebiesko.

      Usuń
    2. Przepraszam, chodzi o zapis odręczny.

      Usuń
    3. Diario (2 volumi: polacco e traduzione italiana) di Suor Faustina
      Dzienniczek (2 tomy: po polsku i tłumaczenie na włoski) Siostry Faustyny

      Usuń
    4. Dziękuję.

      Usuń
  11. Z wdzięcznością przyznaję, że dzięki wcześniejszym wpisom Szanownego Księdza na temat s. Faustyny przestałam odmawiać Koronkę, która w pewnym momencie przysłoniła mi Różaniec. Potem pozbyłam się Dzienniczka. Miejmy nadzieję, że cała prawda z czasem wyjdzie na jaw.
    Drugą taką tajemnicą do wyjaśnienia jest prawda o siostrze Łucji, choć tu chyba będzie trudniej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sprawie s. Łucji wystarczy zrobić badanie DNA. Oszuści to wiedzą i dlatego już kombinują.

      Usuń
    2. W internecie jest dość dużo informacji na ten temat, również wiarygodnych opinii specjalistów, którzy podjęli się analizy zdjęć obydwu kobiet, ale na razie nie ma osoby/osób, które zajęłyby się dalszym drążeniem tematu. Oprócz badania DNA być może potrzebne byłyby ekshumacje. Myślę, że wiele osób wsparłoby finansowo takie działania. Gdyby pojawiłaby się wiarygodna informacja o zbiórce na ten cel, bez wahania dołączyłabym do akcji.

      Usuń
    3. Takie badania od lat we własnym zakresie prowadzi we współpracy z ekspertami z wielu dziedzin oraz ich wstrząsające zresztą wyniki publikuje dr Peter Chojnowski, autor stron: sisterlucytruth.com, sisterlucytruth.org i kanału na YT: https://youtube.com/@sisterlucytruth9186.
      Myślę, że właśnie to jest działalność godna wsparcia.

      Usuń
  12. Proszę Księdza, przyszła mi do głowy teraz taka kwestia, przy okazji tego artykułu. Człowiek wierzący, świadomy zagrożenia modernistycznego itd., nieraz ma trudno połapać się w tym wszystkim. Ale jakoś, dzięki łasce Bożej i rozeznaniu w tradycyjnej doktrynie, może dać sobie radę.
    Jak w tej sytuacji docierać do tych niewierzących lub wierzących "letnio"? Jak wytłumaczyć takim osobom, że mimo wszystkich problemów współczesnego Kościoła (sobór, nom, kult faustynowy, synodalność, jp2, itp., itd.) to katolicyzm jest tą prawdziwą religią? Jak przekonać kogoś do doktryny o papiestwie, skoro od dziesiątek lat to właśnie papieże są w dużej mierze przyczyną obecnych problemów? To tylko jeden przykład, można je mnożyć i mnożyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wydaje się stara rzecz: gdy Pan Jezus chodził po świecie, ludzie mówili, że to tylko człowiek. Niektórzy jednak w końcu zrozumieli, o czym mówił od początku. Mianowicie to, że jest Bogiem. Później ten sprzeciw wobec uznania Chrystusa Bogiem przyjął nazwę judaizm. Kolejną wariacją na teb sam temat jest islam. Podsumowując, dawajmy świadectwo i głośmy, jeśli umiemy. To jest podstawa. Aby jednak zaszła przemiana trzeba jeszcze upraszać łaskę wiary, a druga strona musi się na nią otworzyć. I to jest nadprzyrodzone i prawdziwie konieczne. Tak ja to rozumiem. Ufam, że dobrze.

      Usuń
  13. Kiedy można spodziewać się książki w temacie ww. nabożeństwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy tylko to będzie możliwe.

      Usuń
    2. Już czekam z niecierpliwością.

      Usuń
  14. Proszę Księdza, czy tak brzmiące poniższe petycje do Watykanu można przesłać?
    To wersja robocza - jeśli są poprawne, dorzucę tam jeszcze raz te teksty z internetowego tłumaczenia na włoski:

    https://petycjeblog.blogspot.com/

    Może ktoś ma jakieś sugestie?

    OdpowiedzUsuń
  15. Strona z petycjami do Watykanu o o odtajnienie akt związanych z s. Faustyną Kowalską, ks. M. Sopoćką i ks. J. Andraszem:

    https://petycjeblog.blogspot.com/2026/10/suplika-do-watykanu-o-odtajnienie-akt.html

    Teksty po włosku do skopiowania i do indywidualnego wysłania z własnego maila na podane adresy mailowe dykasterii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiem czy to zrobił algorytm google, ale zewnętrznie skasowano blog

      Usuń
  16. Sprawa Dzienniczka Kowalskiej, czy kto był jego autorem, i tej całej chucpy zainteresowała też obcokrajowców. X Peter Scott z FSSPX np. napisał krytyczny artykuł wykazujący podstawowe błędy teologiczne -- jakże różna postawa od Bractwa w Polsce.

    Są też ludzie świecy badający dogłębnie sprawę:

    https://www.youtube.com/watch?v=-z6g0jZIKo0 -
    -- niestety niektórzy mówią fatalnym angielskim, ale można na YT włęczyć polskie tłumaczenie.

    Ciekawy jest wątek satanizmu w odniesieniu do sekty towiańczyków, w tym Słowackiego i Mickiewicza -- nas o tym w szkole nie uczono, a jakże. Nie uczono też, że obaj pochodzenia ż. i jako tacy byli wrogami Kościoła. Z satanizmem miała związek płocka sekta mateczki Kozłowskiej, na której pseudo-objawieniach Dzienniczek się wzoruje. Wiele treści w Dzienniczku jest po prostu kalką pseudo objawień Kozłowskiej. Sekta była określana jako ju da izująca, a jakże.

    OdpowiedzUsuń
  17. Polecam krytyczną stronę projektu demaskującego kult tzw. "miłosierdzia Bożego" wedle Kowalskiej/Sopoćki/Wojtyły

    https://realdivinemercy.org

    z dużą ilością informacji, w tym ze znaczną bibliografią, listą błędów teologicznych (niestety wciąż bardzo niekompletną), dokumenty kościelne, różne wspomnienia, etc. Można się np.dowiedzieć, że abp. Baraniak oskarżał x Sopoćkę o kłamstwa.

    Jest też omawiany wątek satanizmu u kozłowców, dzisiaj zwanych mariawitami: https://realdivinemercy.org/wp-content/uploads/2025/04/Bk49-Mariavites-Evidence-of-Christiani-1961.pdf
    Wiele wskazuje na to, że cała koncepcja "Bożego miłosierdzia"" tak naprawdę wywodzi się z ich sekty, od mateczki Kozłowskiej, ekskomunikowanej zakonnicy -- pierwszy przypadek kobiety osobiście ekskomunikowanej przez papieża.

    Do projektu można, jak rozumiem, się dołączyć lub dosyłać materiały.

    Polecam zapoznanie się i wkład w tej jakże potrzebny projekt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. S. Bruna słusznie zwróciła uwagę, że ten projekt realdivinemercy to amatorszczyzna.
      Mówi o tym w tym yt od około 22:00
      https://www.youtube.com/watch?v=qX53ZciRoiM

      ik

      Usuń
    2. Ataków na autorów i ich prace można się było spodziewać. To jest właściwie jedyna metoda obrońców tego całego fałszu.

      Czy siostra Bruna w sposób stricte merytoryczny odpowiedziała na zarzuty na wszystkie zarzuty autorów? A choćby, czy odpowiedziała merytorycznie na jakikolwiek zarzut autorów?! Powtarzam, choć na jakikolwiek?

      Napisano tyle prac "naukowych" na temat Dzienniczka i całego kultu. Dlaczego nikt nie spróbował poszukać głębiej? Dlaczego nikt nie dostrzegał oczywistych problemów? Dlaczego wszyscy uprawiali apologetykę zamiast badań?

      Czekamy jednak na rzetelną, merytoryczną odpowiedź na podnoszone problemy. Czekamy, ale znając życie, nie doczekamy się!!!

      Usuń
    3. Ataków na autorów i ich prace można się było spodziewać. To jest właściwie jedyna metoda obrońców tego całego fałszu.

      Czy siostra Bruna w sposób stricte merytoryczny odpowiedziała na zarzuty na wszystkie zarzuty autorów? A choćby, czy odpowiedziała merytorycznie na jakikolwiek zarzut autorów?! Powtarzam, choć na jakikolwiek?

      Napisano tyle prac "naukowych" na temat Dzienniczka i całego kultu. Dlaczego nikt nie spróbował poszukać głębiej? Dlaczego nikt nie dostrzegał oczywistych problemów? Dlaczego wszyscy uprawiali apologetykę zamiast badań?

      Czekamy jednak na rzetelną, merytoryczną odpowiedź na podnoszone problemy. Czekamy, ale znając życie, nie doczekamy się!!!

      Usuń
    4. Powyższy histeryczny komentarz nie odnoszący się do wypowiedzi s. Bruny - dokładnie potwierdza amatorszczyznę.

      Jeśli Hansen twierdzi, że Czaczkowska prowadziła bardzo dobre badania to tym samym sam siebie dyskwalifikuje.

      Idąc dalej można zapytać czy takie twierdzenie wynika wyłącznie z ignorancji, czy to celowa kontaminacja informacyjna.

      ik

      Usuń
  18. > W Polsce chodziło o opanowanie polskiego Kościoła przez piłsudczyków, ...

    To nie jacyś mityczni piłsudczycy, czy PiSowcy, ale bardzo konkretni ludzie, o bardzo konkretnym pochodzeniu i bardzo konkretnych wierzeniach. Cały kult Piłsudskiego, vel Selmana, był od początku organizowany: np. tytuł brygadiera w armii Austro-Węgier, w której brygad nie było, więc ktoś w konkretnym celu przyznał mu ten dziwny tytuł. Jak się przyjrzeć zamachowi majowemu, to się okaże i historia o tym mów, że wspierały go "mniejszości etniczne", a przede wszystkim jedna, i to ta mniejszość, do której sam Selman należał, największą radość. Ciekawe, że Hitler bardzo cenił Piłsudskiego, nawet był na jego pogrzebie. Nie jest tajemnicą, że był z pochodzenia ... no właśnie, należał do rzeczonej mniejszości. To piłsudczycy, jak i Hitler, ustawili Niemcy i Polskę na linii kolizyjnej -- przypadek wcale nie! Wiemy, z jakiej mniejszości byli ci, co Hitlera finansowali i nie, nie byli to Niemcy. Ciekawe, że w ujawnionych aktach Epsteina są maile Rotschidowej, która pisała wprost, że Hitler po 1WŚ mieszkał w ich domu pomocy i że to oni za nim stali -- ciekawe. Kiedyś, w końcu 19w, ich babka powiedziała, że gdyby jej synowie nie chcieli, to by nie było wojen.

    A co do Pi/su, to sprawa jest dość prosta: członkami są naiwni ludzie z prowincji plus dawny elektorat SLD, ale czapa nie jest wcale polska. Przypomnijmy sprawę projektu ustawy o IPN, którą wiadoma mniejszość obaliła i zmusiła do negocjowania nowej formy ustawy, a negocjowano ją w siedzibie ... mo sadu -- a jakże! Wtedy szykowano ko wi da 19 i wojnę z Ro sją, a można się domyślać, że premier
    Szydło na pewne rzeczy nie chciała się zgodzić, stąd te "wypadki" i potem odwołanie.

    Przypomnijmy sprawę odwołania premier Szydło, bardzo popularnej. Najpierw miała aż TRZY wypadki samochodowe, w ty jeden w państwie położonym w Palestynie i to "wypadek" z udziałem a gen tów mo sadu. Przypadek? Tylko głupi może w to wierzyć. Potem odwołano Szydło mimo widocznego niezadowolenia aktywu PiS. A powołano Morawieckiego, z PO, który niedługo wcześniej spotkał się w Nowym Yorku z cha bad owca mi, min. porno rab inem Szmu le jem, i zaraz potem został premierem. Zresztą porno ra bin Szmu lej to charakterystyczny macher, latający po całym świecie. Spotkał się nawet z pewnymi "polskimi" biskupami -- czyżby więzy religii i krwi okazały się silniejsze.

    PiS, jak i sanacja, to partia interesów sy jo ni stycznch.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak się dokładnie przyjrzeć całej sprawie, to się okazuje, że zainteresowanych przepchnięciem Dzienniczka i całego kultu było naprawdę sporo, i nie byli to tylko ks. Sopoćko z o. Andraszem.

    Jak popatrzeć głębiej, to widać wyraźne związki z s. Kozłowską jej Dziełem Wielkiego Miłosierdzia, z jej sektą, a patrząc dalej wstecz, to widać też związki z dwom "wieszczami narodowymi": Mickiewiczem i Słowackim, z satanistyczni sektami Towiańskiego, Vintrasa i Boullana. Sekta kozłowców byla określana jako judaizująca. W czasie niemieckiej okupacji jej członkowie oskarżali się wzajemnie przed Niemcami o ży...dowskie pochodzenie. Promotorami Dzienniczka i kultu wedle Kowalskie byli kard. Deskur i kard. Wojtyła, obaj wiadomego pochodzenia. Deskur miał zwyczaj oskarżania duchownych w Watykanie o anty se mi ty zm. Wygląda na to, że Kazimierowski, który namalował pierwszy obraz "Jezusa miłosiernego", równie był tego pochodzenia. Kazimierowski portretował siebie jako chasyda. Podobnie sprawa wygląda z kard. Macharskim, który dał imprimatur Dzienniczkowi.

    W politycznej i etnicznej sile promotorów Dzienniczka należy szukać sukcesów rozpowszechnianie się tego całego kultu, bo na pewno nie w jego treści, ani wiarygodności osób z nim związanych. Ten kult to jest stek błedów teologicznych, fałszów i nonsensów.

    Ci ludzie byli wyraźnie zainteresowani przepchnięciem teologicznych fałszów, które propagowała Kozłowska, a pewnie nie ona sama je wymyśliła. To by też poniekąd mogło tłumaczyć dziwną gorliwość niektórych księży z bractwa św. Piusa Xgo w Polsce odnośnie akceptacji Dzienniczka -- powtórzmy, tekst to stek bzdur i fałszów, więc nawet ignorancja teologiczna nie tłumaczy jego akceptacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. „ Ten kult to jest stek błedów teologicznych, fałszów i nonsensów.”
      „ tekst to stek bzdur i fałszów”
      Można prosić o jakieś przykłady? Ale dokładne fragmenty dzienniczka.

      Usuń
    2. Jest o duszach zmarłych, które ściskają serdecznie" -- można sprawdzić w pdf dzienniczka. Jak wiemy, dusze nie mają ciała, więc ściskać nie mogą.

      Tutaj są artykuły.

      Strona https://realdivinemercy.org zawiera sporo bardzo solidnego materiału. Komuś, jakiemuś is, coś tam co prawda się nie spodobały i od razu wszystko potępia w czambuł, jak to u nas, ale tym nie należy się przejmować.

      W swoim czasie były artykuły na ten temat nawet ze strony modernistycznej: Anna Konoly napisała np. o piekielnych dylematach siostry Fasystyny -- artykuł był na demonie -- deon.pl, ale zniknął.

      Trzeba trochę poszukać informacji!!!

      Usuń
    3. Podejrzewam że chodzi o punkt 594 gdzie dusza zbliża się, uściskuje i mówi że musi już odejść.
      Nie ma w tym fragmencie nic o fizycznej obecności w postaci ciała. Mogła to być wizja, półsen lub coś tego rodzaju.

      Z innego wpisu Księdza:
      „Tego typu fenomeny tzn. przeżycia, które są uważane czy przedstawiane jako wpływ dusz zmarłych na materię, mogą się odbywać jedynie we śnie czy w półśnie, gdy człowiek myli swoje doznania z rzeczywistością zewnętrzną. Owszem, we śnie czy w innym stanie ograniczonej świadomości rzeczywistości, byty duchowe mogą wywierać pewien wpływ na wyobraźnię i przeżycia, czyli na sferę psychiczną człowieka. Jednak jest to coś innego niż bezpośredni wpływ na przedmioty materialne zewnętrzne”

      W punkcie 594 nie ma nic co byłoby z tym sprzeczne. Przecież można mieć wyobrażenie czy poczucie bycia uściśniętym bez fizycznego dotyku. Jest nawet ujęte, że ta dusza przychodziła wieczorem więc nie można wykluczyć czegoś na wzór półsnu.

      Usuń
    4. Cytat jest z kontekstu zupełnie innej sprawy. To raz.
      Po drugie, Helenka nie mówi o wizji czy o półśnie, lecz że dusza do niej przyszła.

      Usuń
    5. Do " Anonimowy16 października 2026 22:42"
      Dokładnie. Apologeci strony realdivinemercy - nie wiadomo czy celowo, ale wprowadzają smog informacyjny poprzez nadprodukcję treści.

      Usuń
    6. w pkt 594 "potem zbliżyła się do mnie i uścisnęła mnie serdecznie"

      Usuń
    7. > Podejrzewam że chodzi o punkt 594 gdzie dusza zbliża się, uściskuje i mówi że musi już odejść. ... można mieć wyobrażenie czy poczucie bycia uściśniętym bez fizycznego dotyku. Jest nawet ujęte, że ta dusza przychodziła wieczorem więc nie można wykluczyć czegoś na wzór półsnu.

      Racja! to potwierdza tylko dawne stanowisko Kurii Krakowskiej.

      Oczywiście można mieć wyobrażenia, być w półśnie, śnić, konfabulować, i mieć inne podobne fenomeny, które niewiele mają wspólnego z rzeczywistością. I na tym właśnie polega jeden z głównych problemów Dzienniczka -- brak autentyczności. Środowisko Kurii Krakowskiej uważało Kowalską za histeryczkę a je rzekome wizje za halucynacje na tle histerii. Sam x Różycki przyznaje, że tak uważał. O tych zarzutach pisał sam x Sopoćko.

      Wiele wskazuje na to, że Dzienniczek jest rzeczywiście stekiem konfabulacji, zwidów i zmór sennych -- tu się zgadzamy!

      W konsekwencji jednak jego miejsce jest na śmietniku historii, oczywiście po wyciągnięciu z tego wszystkich wniosków teologicznych i konsekwencji w sensie rozliczenia historycznego, potępiania kultu i wycofania wszystkich obrazów, modlitewników, kopii Dzienniczka itp .

      Usuń
    8. AI ChatGPT o realdivinemercy.org


      Strona realdivinemercy.org wnosi bardzo istotny, choć wysoce kontrowersyjny i jednostronny wkład w tę dyskusję, reprezentując radykalny nurt tradycjonalizmu katolickiego, który całkowicie odrzuca kult Miłosierdzia Bożego w formie przekazanej przez s. Faustynę.
      Materiały zgromadzone w tym projekcie dążą do wykazania, że nabożeństwo to jest teologicznie błędne, a jego fundamenty opierają się na manipulacji.

      Co konkretnie wnosi ten projekt do sprawy?

      Strona analizuje problem z perspektywy krytycznej, skupiając się na kilku kluczowych obszarach:
      • Publikacja dokumentów źródłowych: Projekt gromadzi w swoich archiwach skany i przedruki dawnych dokumentów kościelnych, w tym pism ks. Michała Sopoćki, dawnych artykułów prasowych oraz tekstów związanych z nałożeniem przez Watykan zakazu (Notyfikacji) w 1959 roku.
      • Lista rzekomych błędów teologicznych: Autorzy strony drobiazgowo analizują treść „Dzienniczka”, starając się udowodnić, że zawiera on sformułowania niezgodne z tradycyjną dogmatyką katolicką (podnoszą m.in. kwestię tzw. „ofiarowania Bóstwa” w Koronce czy fragmentów, w których s. Faustyna opisuje swoje mistyczne zjednoczenie z Bogiem, zarzucając im pychę lub błędy logiczne).
      • Analiza historyczno-personalna: Witryna bada powojenne losy kultu, rzucając krytyczne światło na działania promotorów nabożeństwa (w tym kard. Karola Wojtyły i kard. Andrzeja Deskura) oraz starając się powiązać źródła kultu łagiewnickiego z innymi, potępionymi ruchami o charakterze heretyckim lub synkretycznym (np. z mariawityzmem „mateczki” Kozłowskiej).

      Jaka jest wartość tych materiałów?

      W sensie bazy faktograficznej i bibliograficznej, strona stanowi unikalne zbiorowisko rzadkich tekstów i argumentów, które przez dekady były marginalizowane w oficjalnym, oficjalnym nurcie biograficznym św. Faustyny. Pozwala ona zrozumieć, jakimi dokładnie przesłankami kierowali się teolodzy Świętego Oficjum w latach 50., wydając dekret zakazujący kultu.
      Z drugiej strony, należy pamiętać, że portal ten nie zachowuje naukowej neutralności. Jest to projekt o charakterze publicystyczno-apologetycznym, nastawiony na z góry założoną tezę o „fałszerstwie” i „herezji”. Oficjalny Kościół katolicki (w tym watykańska Dykasteria Nauki Wiary) uznał te same sporne sformułowania z „Dzienniczka” za całkowicie poprawne i ortodoksyjne po dokonaniu rzetelnej analizy teologicznej w trakcie procesu beatyfikacyjnego.

      Usuń
    9. Jak w takim razie wytłumaczyć opowiadania o duszach czyśćcowych np. odcisk s. Teresy Małgorzaty Gesta w Foligno, ślady o. Panziniego i Matki Izabeli Fornari w Todi, fartuch s. M. Herendorps w Winnemberg?

      Usuń
    10. Należy zacząć od źródeł oraz ich wiarygodności. Jakieś plotki czy broszurki nie są źródłem dla teologii.

      Usuń
    11. Czyli możliwe jest, że klasztory sfingowały ślady dusz czyśćcowych? Co sądzić o Museo delle Anime del Purgatorio? Czy Kościół wydawał jakies opinie o tych rzeczach?

      Usuń
    12. Oczywiście możliwe. Te obiekty nigdy nie zostały uznane przez Kościół jako cuda i nie zostały dopuszczone do kultu publicznego. To są jedynie obiekty muzealne, co do których pochodzenia nadprzyrodzonego nie ma orzeczenia Kościoła. Jeśli ktoś traktuje je jako nadprzyrodzone, ten cierpi przynajmniej na naiwność.
      Oczywiście cuda są możliwe. Najpierw jednak konieczne jest udowodnienie braku przyczyny naturalnej.

      Usuń
  20. Jak wyżej powiedziano, dusze zmarłych, a wić po rozłączeniu ze swoimi ciałami, nie mogą oddziaływać na przedmioty materialne. Pan Bóg może oczywiście sprawić cud, np. przypalenie modlitewnika przez duszę, czy też sterowanie przedmiotami materialnymi, jak po śmierci Chrystusa.

    Jednak Bóg nie czyni nic bez przyczyny, dla przykładu przypalenie modlitewnika jest świadectwem o sądzie i karze, o cierpieniach czyśćcowych, i o tym, że trzeba się za dusze czyśćcowe modlić.

    Jeśli chodzi o rzekome zjawienie się zmarłej siostry, to miała, wedle Dzienniczka, uściskać Kowalską serdecznie. Tu nie ma żadnego głębszego sensu teologicznego ani moralnego, a tylko przejaw zwykłej kobiecej czułostkowości i konfabulacje na ten temat.

    OdpowiedzUsuń