Temat już był poruszany (tutaj i tutaj). Niniejsze pytanie jest jednak specyficzne, gdyż dotyczy konkretnej dziedziny.
Oczywiście obowiązuje zasada ogólna: należy zachować charakter świąteczny niedzieli, zarówno osobiście w swoim zakresie jak też społecznie. Dotyczy to także życia rodzinnego. Oznacza to, że inaczej należy ocenić sytuację osoby samotnej, a inaczej ojca czy matki rodziny. Jeśli rodzic nie jest zmuszony do pracy w niedzielę dla zapewnienia utrzymania rodzinie, a pracą zapełnia czas, który powinien poświęcić bliskim, to praca w ten dzień jest grzeszna.
Kryterium decyzji powinien być nie tylko zarobek, lecz właśnie dobro duchowe zarówno swoje i rodziny, jak też innych ludzi.
Owszem, są miejsca, gdzie jest potrzeba zapewnienia wyżywienia np. osobom w podróży. Wówczas jest to potrzeba i funkcja społeczna, która usprawiedliwia odpowiednie dopasowanie.
Główny, podstawowy problem leży w mentalności, czyli w zaniku świadomości szczególnego charakteru niedzieli także dla życia rodzinnego. Ci, którzy dla wygody idą w niedzielę na obiad do restauracji, nie myślą o jej pracownikach, którzy także mają rodziny.
Jak już zaznaczyłem w poprzednich wpisach w temacie, Kościół daje w tej kwestii jedynie ogólne wskazówki, bez quasi talmudycznego określania szczegółów. Pozostawia tym samym pole dla osobistej decyzji w sumieniu. Jeszcze raz: należy kierować się przede wszystkim dobrem duchowym, także w aspekcie możliwego zgorszenia dla niewierzących.
Sprawa jest prosta. III Przykazanie, ten dzień należy do Pans. Żadnej pracy poza konieczną.
OdpowiedzUsuńNie zarabiać i nie zmuszać innych do zarabiania lub przyjścia do pracy.
Nie zawsze jest prosta, tak jak życie nie jest proste.
UsuńSą sytuacje, gdy przez takie myślenie nie będziesz miał co jeść w niedzielę.
Są sytuacje, że trzeba wykupić leki, tak w niedzielę.
Są sytuacje, gdy trzeba komuś w potrzebie coś kupić, właśnie choćby do jedzenia.
A gdy rodzic prosi dziecko lub dorosłe dziecko, aby pojechało do sklepu bo coś akurat jest potrzebne to co? Które przykazanie jest wtedy ważniejsze? Albo coś kupisz w niedzielę albo idziesz na udry z własnym ojcem..
A co z piątkiem w takiej sytuacji? Wolno sprzedawać kebaby, które w większości przypadków mają mięso?
OdpowiedzUsuńMyślę, że sytuacja jest podobna do sytuacji farmaceutów (jeśli chodzi o sprzedaż np. środków antykoncepcyjnych, nie zaś zabójczej dla poczętych dzieci piguły "dzień - po"): https://teologkatolicki.blogspot.com/2023/09/wydawanie-preparatow-antykoncepcyjnych.html?m=1
UsuńWydaje mi się, że tutaj jest trochę inaczej, bo tam była kwestia pracownika, a tutaj to właściciel sam sprzedaje
UsuńTo chyba trudno porównać ze sprzedawaniem środków poronnych, czy nawet antykoncepcyjnych. Jedzenie mięsa w piątek nie jest czynem złym samym w sobie, jak cudzołóstwo, aborcja itp., w przypadku których współudział kładłby się ciężarem na sumienie kogoś np. sprzedającego preparat. Nikt nikogo nie upoważnił, by być samozwańczą policją religijną i odmawiać sprzedaży kebaba w sytucji, w której nie wiemy nawet, czy klient w ogóle jest katolikiem, czy np. nie dotyczy go któraś z dyspens itd. Jeśli osobę znamy, to możemy ją po bratersku upomnieć. A jeśli ktoś kupi tego kebaba i przekroczy przykazanie kościelne, to raczej jest to już jego własna osobista wina. Nie zawadzi modlitwa o nawrócenie.
Usuń