Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Czy Novus Ordo Missae jest rytem rzymskim?

Odpowiedź zależy oczywiście przede wszystkim od definicji rytu rzymskiego. 

W terminologii katolickiej określenie ryt ma dwa zasadnicze znaczenia:

- system obrzędów liturgicznych czyli prawnie ustanowiony porządek sprawowania sakramentów bądź jednego z nich

- system prawno-liturgiczny obejmujący zarówno liturgię jak przepisy dyscyplinarne, włączając może nawet zwyczaje kościelne. 

W pytaniu chodzi zapewne o to pierwsze znaczenie. Zaś z kontextu domyślam się, że chodzi zarówno o jakość teologiczną Novus Ordo jak też o jego związek czy relację z rzymską tradycją liturgiczną. 

Pod względem czysto prawnym Novus Ordo Missae został ustanowiony jako "zreformowany" obrzęd mszalny liturgii rzymskiej. Tym niemniej można pytać o jego zgodność zarówno (czysto liturgicznie) z dotychczasowym czyli tradycyjnym - niezakazywanym i nieusuwalnym - obrzędem Kościoła rzymskiego jak też a prawdami wiary katolickiej (czyli bardziej dogmatycznie). Rozumiem, że tego dotyczy trudność i wątpliwość. 

Tutaj oczywiście należałoby rozważyć szczegóły, choćby po krótce. 

Pod względem dogmatycznym Novus Ordo w sposób oczywisty reprezentuje oddalenie od prawd wiary katolickiej zarówno ściśle co do Sakramentu Eucharystii jak też ogólnie zwłaszcza w dziedzinie sakramentologii oraz eklezjologii (pojęcie kapłaństwa, stanu duchownego, struktury Kościoła itp.), aczkolwiek nie ma w nim zaprzeczenia wprost tym prawdom, a jedynie ich zaciemnienie i zrelatywizowanie poprzez dodanie elementów, które nie są katolickie przynajmniej co do pochodzenia (jak regularny udział świeckich, w tym także niewiast w funkcjach liturgicznych, upodobnienie - rzekome - do Ostatniej Wieczerzy, rugowanie oznak czci wobec postaci eucharystycznych itp.). 

Z tego powodu problematyczne jest nazwanie Novus Ordo "formą zwyczajną rytu rzymskiego". Ta nazwa wprowadzona przez Benedykta XVI w motu proprio "Summorum Pontificum" (2007) jest moim zdaniem ukłonem czy ustępstwem wobec twardogłowych fanów Novus Ordo, którzy są równocześnie zdeklarowanymi wrogami tradycyjnej liturgii rzymskiej, a którzy z całą pewnością stanowczo się sprzeciwiali i sprzeciwiając wolności dla tej liturgii (której zresztą nikt nie może odebrać). Innymi słowy: z moich informacyj wynika, że Benedykt XVI w swoim planie uwolnienia liturgii tradycyjnej napotkał na opór modernistów zarówno w Kurii Rzymskiej jak też w części konferencyj biskupów, którzy wręcz grozili buntem a nawet schizmą z powodu rzekomo zamierzonej przez papieża zdrady reform "soboru". Zresztą nazewnictwo nie jest istotne, nawet jeśli jest problematyczne. Istotne są rozwiązania prawne. 

Oczywiście bardziej prawidłowe byłyby określenia: tradycyjny ryt rzymski (dla liturgii tradycyjnej) oraz nowy ryt "rzymski" (dla Novus Ordo). Wtedy sprawa byłaby jasna. Temu powinien odpowiadać formalny status prawny, czyli przynajmniej zrównanie w prawach czyli całkowita wolność wyboru tradycyjnego rytu rzymskiego przez celebransa oraz prawo wiernych do uczestniczenia w liturgii sprawowanej w tymże rycie. To jest jedyna droga odzyskania wiarygodności Kościoła w dzisiejszych czasach i w ogóle. Jeśli dany ryt był sprawowany przez wieki, to nie może być zły czy błędny, a tym samym nie może zostać zakazany czy usunięty. 

Tej wolności dla rytu rzymskiego bardzo obawiają się twardogłowi moderniści, gdyż zauważyli, że młodzież traktująca na poważnie wiarę katolicką - zarówno duchowna jak świeccy - coraz bardziej zwraca się ku niemu. To poczucie zagrożenia doprowadziło do pontyfikatu bergogliańskiego, a w końcu do haniebnego jako że kłamliwego motu proprio "Traditionis custudes" (2021). 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz