Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Kto oszukał? Czyli brak zaufania a "teologia" lefebvriańska


W obecnych ostatnich tygodniach przed zapowiedzianą sakrą biskupią w FSSPX pojawiają się nadal komentarze do co tego wydarzenia, także ze strony zwolenników. Do nich należy Dawid Mysior, o którym już była mowa wielokrotnie (por. tutaj, tutaj), a teraz udzielił on na swoim kanale głosu przywódcy sekty (nie całego FSSPX), tytułując go przy tym zresztą wyjątkowo czule, co potwierdza, że cierpi na odmóżdżający komplex dewocyjny: 


Tym niemniej cenne są słowa owego przywódcy, gdyż są demaskujące, mianowicie kłamliwe już nawet co do faktów, choć w zamyśle mają być zapewne obronno-ofensywne. Oto istotny fragment:


W skrócie: 

Arcybiskup M. L. podpisał 5 maja 1988 r. "jakiś protokół", który nie był porozumieniem z Rzymem, i został "wprowadzony w błąd", w domyśle przez Rzym. Następnie abp M. L. "wycofał się z tego protokołu", "powiedział, że rezygnuje z tego", "powiedział, że wycofuje swój podpis".  Powodem było to, że został poproszony przez kardynała Ratzinger'a o wysłanie listu do papieża przepraszającego za wszystkie błędy oraz proszącego o biskupa jako swojego następcę. W tym widział, "że to była pułapka", i od tego momentu był zdecydowany samodzielnie dokonać sakry biskupiej. 

Nasuwają się pytania: Skoro to był tylko protokół, to co w nim było zaprotokołowane? Na czym polegał błąd, w który abp M. L. został wprowadzony? Pod czym wycofał swój podpis i w jaki sposób? Z czego zrezygnował? Na czym miała polegać owa "pułapka"? Te pytania powinien był zadać Mysior, gdyby miał włączony rozum, a nie swój dewocyjny komplex uwielbienia dla "drogiego księdza Karola". Powinien też dopytać, z jakiej racji diakon Karl Stehlin trafił na misje do Afryki, podczas gdy jego koledzy kursowi otrzymali już święcenia kapłańskie. Ciekawe, czy by się dowiedział, że diakonowi Karl'owi zostały dyscyplinarnie wstrzymane święcenia prezbiteratu i został karnie wysłany jako diakon na misje, gdzie zresztą podczas jego bytności tam miała miejsce afera pedofilska jego współbraci z FSSPX, dopiero po latach ujawniona (więcej tutaj). 

W każdym razie x. Stehlin opisuje wydarzenia w sposób istotnie sprzeczny z innymi źródłami, w tym także ze słowami samego śp. abpa M. Lefebvre'a, które wypowiedział podczas konferencji prasowej dnia 15 czerwca 1988 r., czyli na około dwa tygodnie przed zapowiedzianą sakrą biskupią. 

Oto jego słowa w skrócie (całość jest tutaj): 

Arcybiskup wspomina cios, jaki go spotkał w roku 1976 r., mianowicie jako suspensa. Chce przedstawić kontext swojej decyzji konsekrowania biskupów dnia 30 czerwca 1988 r. Mówi o swojej walce przeciw modernizmowi i przeciw błędom, które mu się wydają nie do pogodzenia z wiarą katolicką, począwszy od soboru, nie tylko od momentu założenia Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X w 1970 r. Swój opór przeciw tym błędom uważa za fundament problemu, w jakim się znalazł. Jako przykłady wymienia: akceptację praw człowieka, prawa cywilne dla każdej religii, zasad świeckości państwa, ekumenizm i stowarzyszenie wszystkich religij (Asyż, Kyoto, wizyty w synagodze, w zborach protestanckich), a wewnątrz Kościoła do kolegialność biskupów, zmiany liturgii, zmiany w katechizacji, zwiększenie uczestniczenia świeckich w sferze religijnej. Uważa to za negację przeszłości Kościoła i wynikające stąd dążenie do zniszczenia Tradycji Kościoła, co odbywa się przez ciągłe prześladowanie tych, którzy chcą pozostać katolikami, jakimi byli przed Vaticanum II. My kontynuujemy to, czego papieże nauczali i co czynili przed Vaticanum II, a sprzeciwiamy się temu, co czynią Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II, ponieważ oni zerwali z tym, co czynili poprzedni papieże. Preferujemy Tradycję Kościoła zamiast papieży, którzy się odcięli od swoich poprzedników. Jednak chcieliśmy utrzymać kontakt z Rzymem w nadziei, że kiedyś Tradycja znów znajdzie swoje prawa w Rzymie. 

Oto kluczowy fragment:


Czyli abp M. L. wyjaśnia, że wobec tego, iż Rzym nie pozwolił na powrót do Tradycji, a on już jest w podeszłym wieku, prosił wielokrotnie Rzym o pozwolenie na wyświęcenie swojego następcy, żeby zapewnić swoim seminarzystom święcenia. Dlatego zapowiedział 29 czerwca 1987, że podejmie sakrę biskupią; jeśli Rzym nie odpowie na prośbę, to konsekruje biskupów 25 października jako swoich następców. Wtedy Rzym zareagował listem z 28 lipca, a przedtem odbył spotkanie z kardynałem Ratzinger'em 14 lipca, żeby powiedzieć, iż albo Rzym pozwoli na sakrę, albo on sam podejmie. W liście z 28 lipca kardynał Ratzinger odpowiedział, że najpierw trzeba, by FSSPX zostało uznane przez Kościół, a być może przyzna się prawo do tradycyjnej liturgii, prowadzenia seminariów duchownych, ale najpierw trzeba zrobić wizytację, żeby poznać sytuację w FSSPX. Abp M. L. wahał się, czy podjąć tą propozycję, czy ją odrzucić, gdyż nie miał zupełnie żadnego zaufania do władz rzymskich:


Mówi: byliśmy prześladowani, "nie mieliśmy zaufania, żeby oddać się w ręce Rzymu, który zwalczał Tradycję". Ale jednak postanowiliśmy spróbować wysondować, jakie jest nastawienie Rzymu wobec nas. W tym duchu udałem się do Rzymu i przyjęliśmy wizytację kardynała Gagnon'a. Mówi się, że ta wizytacja była przychylna. Po tej wizytacji zaproponowano nam rozmowy, by sporządzić protokół dla przygotowania porozumienia:


Abp M. L. wysłał do Rzymu swoich przedstawicieli do prowadzenia rozmów (x. Tissier de Mallerais oraz x. Roche). Celem było uregulowanie kwestij doktrynalnych i dyscyplinarnych. To oznaczało zrozumienie ze strony Rzymu, że są trudności doktrynalne. Ponadto nie wymagano od nas uznania tych elementów w dokumentach soborowych, w liturgii i prawie kanonicznym, które nam się wydają nie całkowicie do pogodzenia z Tradycją, czyli pozwolono na dyskutowanie o nich: 


Z powodu takiego satysfakcjonującego porozumienia w kwestiach doktrynalnych abp M. L. podpisał protokół. Pozostały do ustalenia kwestie dyscyplinarne, zwłaszcza kwestia sakry biskupiej oraz "biura" w Rzymie, które miało służyć rozwiązywaniu bieżących problemów (chodzi o komisję tego typu co późniejsza Papieska Komisja "Ecclesia Dei", która regulowała relacje między wspólnotami tradycyjnymi a władzami diecezjalnymi). Siedmiu członków tego grona miało być mianowanych przez papieża, a dwóch delegowanych przez FSSPX. Status miał być taki, że FSSPX miało być wyjęte spod władzy biskupów diecezjalnych (exempcja). Drugie spotkanie w ramach rozmów odbyło się z udziałem kardynała Ratzinger'a i abpa M. L. W ich rezultacie utrwalono na piśmie ustalenia, które zostały przez kardynała Ratzinger'a podpisane 4 maja, a przez abpa M. L. 5 maja 1988 r.:


Abp M. L. wyznaje, że jednak ciągle towarzyszyła mu nieufność i myśl, że wszystko, co "oni" robią, ma prowadzić do tego, żebyśmy zaakceptowali sobór i reformy posoborowe:


Następnie abp M. L, cytuje swoją rozmowę z kardynałem (chyba Ratzinger'em), który go prosił, żeby nie budował Kościoła równoległego:


Odpowiedź abpa M. L. jest znamienna i kluczowa dla zrozumienia jego decyzji co do sakry biskupiej: to nie my budujemy Kościół równoległy, bo my kontynuujemy Kościół taki, jaki był zawsze, lecz wy budujecie równoległy do niego Kościół soborowy, nowy Kościół z nowym katechizmem, z nowym sakramentami, z nową liturgią. 

Następnie abp M. L. mówi o momencie krytycznym zerwania rozmów:


Mówi, że podczas rozmów miał odczucie, iż to jest próba doprowadzenia FSSPX do uznania soboru V2. Jednak podpisał protokół porozumienia doktrynalnego, żeby pokazać swoją dobrą wolę. Pozostała kwestia dyscyplinarna w postaci sakry biskupiej. Abp M. L. otrzymał obietnicę, że zasadniczo jest na to zgoda i że ma podać listę trzech kandydatów, spośród których papież wybierze. Gdy zapytał o datę, sugerując 30 czerwca, otrzymał odpowiedź, że to niemożliwe, ponieważ to jest zbyt krótki czas na takie procedury w Rzymie. Zaproponował 15 sierpnia, na co otrzymał odpowiedź, że to wakacje i wtedy nikogo nie ma w Rzymie. Zaproponował 1 listopada, na co otrzymał odpowiedź, że nie można tego obiecać. Tak samo z datą na Boże Narodzenie. To było widocznie podczas rozmów z kardynałem Ratzinger'em. Jego odpowiedzi są o tyle zrozumiałe, że to nie on decydował o procedurze nominacyj biskupich, lecz Kongregacja ds. Biskupów, a ostatecznie papież, a nigdy nie wyznacza się terminu sakry przed nominacją. Wtedy abp M. L. stracił całkowicie zaufanie i napisał list do papieża, w którym zadeklarował, że nie widzi sensu kontynuowania rozmów. Zauważmy: NIE odwołał swojego podpisu pod protokołem dotychczasowych uzgodnień, lecz zerwał rozmowy w dalszych kwestiach, zwłaszcza co do konsekrowania swojego następcy. Następnie abp M. L. przywołuje kilka znanych przykładów na stałe dążenie władz rzymskich do narzucenia wszystkim nowej liturgii: opactwo we Flavigny, opactwo w Fontgombault, seminarium "Mater Ecclesiae" w Rzymie, utworzone dla byłych seminarzystów z Ecône. To są według niego dowody na to, że Rzym chce wszystkich doprowadzić do reform soborowych i dlatego nie ufa w ustalenia zawarte w podpisanym protokole. Szczególnie znaczące są słowa końcowe tego wystąpienia:


Tutaj każde słowo jest ważne: W razie przyznania jego Bractwu statusu kanonicznego abp M. L. nie wyobrażał sobie współpracy ze strukturami Novus Ordo. Wobec jego wycofania się z dalszych rozmów i samodzielnego podjęcia sakry biskupiej spodziewa się ogłoszenia przez Rzym schizmy i dodaje: "Exkomunika przez kogo? Przez Rzym modernistyczny. Przez Rzym, który już nie ma w sposób doskonały wiary katolickiej, który już nie myśli po katolicku, który już nie działa po katolicku." Manifestacjami tego są takie wydarzenia jak spotkanie międzyreligijne w Asyżu (1986 r.), spotkanie w Kyoto, słowa Jana Pawła II w synagogach, ceremonia w kościele rzymskim Santa Maria in Trastevere (1987 r.) - to są wydarzenia skandaliczne i niekatolickie. "Będziemy exkomunikowani przez modernistów, przez ludzi, którzy zostali potępieni przez poprzednich papieży... To nie będzie miało żadnej wartości." I dalej: "Schizma z kim? Z papieżem jako następcą św. Piotra? Nie. Schizma z papieżem modernistą? Tak." I jeszcze: "Osobiście nie mam intencji zrywania z Rzymem. Chcemy trzymać z Rzymem tym, który był zawsze... Kontynuujemy to w naszych seminariach, w kazaniach, w całym naszym życiu, w życiu chrześcijan, którzy idą za nami, jak to było przed Soborem Watykańskim II... Nie chcemy współpracować w niszczeniu Kościoła." Tym niemniej abp M. L. deklaruje na koniec, że przełożony generalny FSSPX, x. Franz Schmidberger, także po dokonaniu sakry biskupiej będzie chciał utrzymywać kontakty z Rzymem. 

Ten opis wydarzeń potwierdza inny świadek owego czasu, mianowicie x. Engelbert Recktenwald, który wówczas był jednym z wykładowców seminarium FSSPX w Zaitzkofen, a z powodu sakry biskupiej 30 czerwca 1988 r. odszedł i wraz z innymi byłymi kapłanami i seminarzystami FSSPX założył Bractwo Kapłańskiej Św. Piotra. Oto jego niedawno zarejestrowane wspomnienia (całość tutaj):


W skrócie: W 1987 r. abp M. L. był tak zbulwersowany wydarzeniami takimi jak spotkanie w Asyżu (jesień 1986 r.), że zapowiedział 29 czerwca podjęcie sakry biskupiej dla zapewnienia swojemu Bractwu biskupa-następcy. Na to zareagował kard. Ratzinger, oferując listownie rozmowy w celu przyznania FSSPX statusu kanonicznego jako wspólnoty na prawie papieskim oraz nieograniczonego stosowania liturgii tradycyjnej. Abp M. L. właściwie nie chciał podjąć oferty. Jednak większość kapłanów FSSPX niemieckojęzycznych opowiadała się za porozumieniem z Rzymem. Także jego rada generalna (do które należeli: x. F. Schmidberger, przełożony generalny, x. B. Tissier de Mallerais, późniejszy biskup, oraz x. J. Bisig, późniejszy przełożony generalny FSSP) popierała dążenie do porozumienia i przekonali abpa M. L., żeby skorzystał z oferty: 


W ramach wizytacji przeprowadzonej przez kardynała E. Gagnon'a w listopadzie 1987 r. prowadzone były rozmowy zarówno ze wszystkimi członkami FSSPX jak też z przedstawicielami wiernych świeckich korzystających z ich posługi. X. Recktenwald odniósł wrażenie, że ze strony wizytatorów nastawienie było życzliwe i że była szczera wola znalezienia dobrego rozwiązania dla FSSPX. W ustaleniach, które były wynikiem wizytacji, władze rzymskie przyznały abpowi M. L. wszystko, o co się przez lata daremnie starał, mianowicie nieograniczone stosowanie liturgii tradycyjnej, uznanie wszystkich placówek oraz seminariów FSSPX. W sprawach doktrynalnych ustalono kompromis polegający na tym, że nie narzucono bezwarunkowego przyjęcia nauczania V2 i po V2, zaś FSSPX miało się zobowiązać do studiowania dokumentów oraz powstrzymania się od polemiki. Takie ustępstwa ze strony Rzymu budziły sprzeciw u niektórych biskupów:


Z drugiej strony, dla abpa M. L. ustępstwa władzy rzymskiej były niewystarczające i po podpisaniu protokołu porozumienia wysuwał dalsze żądania. Niepokój budził u niego zwłaszcza brak ustalenia daty sakry biskupiej oraz zasada, że to Rzym miał wybrać biskupa dla FSSPX, a nie on:


Drugą kwestią sporną był skład komisji, która miała zostać powołana do regulowania trudności w relacja FSSPX z biskupami diecezjalnymi. Władze rzymskie przyznały dwa miejsca w tej komisji członkom FSSPX, natomiast abp M. L. chciał mieć większość, co było oczywiście iluzoryczne, gdyż wtedy komisja byłaby organem FSSPX, a nie watykańskim: 


Trzecim powodem do nieufności był dla abp M. L. fakt, że Rzym nie był zadowolony z jego propozycji trzech kandydatów i prosił o inne propozycje:


Tym niemniej podczas konferencji prasowej 15 czerwca 1988 r. abp M. L. powiedział, że ustalenia zawarte w protokole podpisanym przez niego 5 maja są do przyjęcia. Tak samo w swoim liście z 6 maja (skierowanym chyba do kardynała Ratzinger'a) napisał, że podpisał tej protokół z zadowoleniem, ale jednak podejmie udzielenie sakry biskupiej 30 maja i że będzie to więcej biskupów, nie jeden (jak było ustalone z Rzymem):


Co więcej, przełożony generalny, x. Franz Schmidberger, w wewnętrznym liście do kapłanów FSSPX z dnia 9 maja 1988 r. napisał, że dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Fatimskiej udało się osiągnąć porozumienie z Rzymem:


Dopiero na spotkaniu xięży niemieckiego dystryktu dnia 13 czerwca x. Schmidberger poinformował ich, że porozumienie jednak nie jest doskonałe, ponieważ nie doszło do ustalenia daty, oraz liczby i osób kandydatów:


Jak zaznacza x. Recktenwald, na podstawie tego porozumienia powstało i istnieje Bractwo Kapłańskie Św. Piotra oraz inne instytuty tradycyjne utworzone przez - rozwiązaną za rządów bergogliańskich - Papieską Komisję "Ecclesia Dei". W tym znaczeniu Rzym na pewno dotrzymał słowa i nie oszukał. 

Myślę, że mój komentarz jest zbędny, gdyż wielorako poświadczone fakty w zestawieniu ze słowami x. Karl'a Stehlin'a mówią za siebie. 

Zakończę więc jedynie tak i to z całą odpowiedzialnością za te słowa: x. Karl Stehlin jest notorycznym kłamcą i oszustem. Sapienti sat. 












47 komentarzy:

  1. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.


    Być może jest Księdzu znana postać E. Michela Jonesa. Ja bardzo sobie cenię jego zdanie i w wielu kwestiach się z nim zgadzam. Przetłumaczyłam kilka jego tekstów lub wywiadów dotyczących Medjugoria, posiadam jego książkę “Medjugorje Deception”, która dała mi szerszy wgląd w sytuację okołomedjugorską, o której mało kto wie, a jeszcze mniej osób o tym mówi. Tym bardziej zszokowała mnie jego ostatnia wypowiedź na temat Bractwa SSPX i dlatego zwracam się do Księdza z prośbą o komentarz. Poniżej zamieszczam streszczenie wywiadu oraz link do niego na youtube.

    Pozdrawiam serdecznie,

    Marta


    The SSPX IS in SCHISM! With Dr E Michael Jones




    E. Michael Jones niedawno odniósł się bardzo krytycznie do sytuacji bractwa twierdząc, że odłączając się od Kościoła członkowie bractwa stają się z automatu schizmatykami i - jego zdaniem - idą na potępienie. Przytacza szereg argumentów, w tym ten, że jest to postawa donatystów z IV\V w. których potępiał św. Augustyn. Twierdzi, że niektórzy biskupi SSPX mówili o Kościele posoborowym jak o organizmie „zarażonym rakiem” lub „gruźlicą”, od którego trzeba się odciąć, by samemu nie ulec skażeniu. W jego ocenie jest to duchowa pycha i brak miłości (caritas), a nie troska o wiarę.
    Krytykuje środowiska SSPX za tworzenie podziału na „prawdziwych tradycyjnych katolików” i resztę wiernych. Uważa określenia typu „Novus Ordo Catholic” za przejaw sekciarskiego myślenia. Twierdzi, że sugerowanie, iż uczestnictwo w zwykłej Mszy parafialnej duchowo „zanieczyszcza”, jest brakiem chrześcijańskiej miłości i jedności, co z kolei - brak caritas - jest oznaką schizmy. Członkowie bractwa są przekonani o własnej wyższości duchowej - część środowiska SSPX uważa się za „czystszych” i bardziej wiernych niż reszta Kościoła.
    Przyznaje, że w Kościele istnieją poważne problemy: modernizm, skandale moralne, złe zarządzanie, nadużycia liturgiczne. Jednak jego zdaniem nie daje to prawa do odłączenia się od Kościoła. Przywołuje przypowieść o Chrystusie śpiącym w łodzi: podczas burzy nie wolno „wyskakiwać z łodzi”, czyli opuszczać Kościoła. Krytykowanie błędów biskupów czy duchownych jest dopuszczalne, ale powinno się odbywać wewnątrz Kościoła i z zachowaniem jedności.
    Jones sprzeciwia się tezie, że „wszystko w Kościele naprawi się po powrocie do łaciny i starej Mszy”. Nazywa to przykładem błędu post hoc ergo propter hoc – utożsamiania następstwa czasowego z przyczyną. Jego zdaniem kryzys Kościoła ma głębsze przyczyny (rewolucja seksualna, wpływy ideologiczne, osłabienie moralności), których sama zmiana formy liturgii nie rozwiąże.
    Jego zdaniem SSPX celowo zaciera granicę między pełną komunią a sytuacją nieuregulowaną. Jones krytykuje działania i wypowiedzi, które sugerują, że: „nie ma znaczenia”, czy ktoś uczestniczy w parafii diecezjalnej czy w kaplicy SSPX, oraz twierdzenia sympatyków bractwa, że status kanoniczny Bractwa jest rzekomo równoważny normalnemu życiu Kościoła.
    W jego ocenie takie mieszanie pojęć prowadzi wiernych do lekceważenia jedności z Kościołem i może skłaniać do dalszych kroków w stronę sedewakantyzmu lub pełnego odłączenia. Nowe konsekracje biskupów przez SSPX byłyby kolejnym aktem nieposłuszeństwa. Jones twierdzi, że wyświęcenie kolejnych biskupów przez SSPX to dalsze podważanie autorytetu Kościoła. Uważa, że po gestach pojednawczych ze strony Rzymu (np. zdjęciu ekskomunik przez Benedykta XVI) Bractwo powinno było dążyć do pełnej jedności, a nie ponownie działać jednostronnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dobrze prawi. Tylko jedno ale: nie każdy człowiek ekskomunikowany jest schizmatykiem.

      Usuń
    2. Nie jestem ani zwolennikiem bractwa, ani nie wiem kto tu ma racje; czy ekskomunika będzie ważna czy nie; czy to jest stan wyższej konieczności czy nie.
      Jednak jak słyszę, że "Bractwo powinno było dążyć do pełnej jedności, a nie ponownie działać jednostronnie", to zastanawiam się czy autor takich słów urodził się wczoraj? Przecież, żeby być w "pełnej jedności", trzeba mniej lub bardziej zgodzić się na rzeczy, na które katolik zgodzić się nie może, bez względu na to, z której opcji tradycjonalistycznej się wywodzi.

      Usuń
    3. Proponuję, aby Pani posłuchała księdza Gregory Hesse'go. Zna Pani angielski więc może Pani sporo wyjaśnić. Katolikiem jest ten kto wyznaje całą wiarę katolicką. Również dogmat, że "Poza Kościołem nie ma zbawienia" przeciwko czemu wypowiadali się papieże posoborowi. Więc kto tu się odłączył?

      Usuń
    4. Z całym szacunkiem, ale w zacytowanej wypowiedzi uznano, że Bractwo jest w schiźmie (już teraz), co samo w sobie nie jest zgodne z stanowiskiem Watykanu (skoro mają jurysydykcję do słuchania spowiedzi np.). Czyli Pan Jones sam w tym zakresie kwestionuje stanowisko Waytkanu, to raz. Po drugie, nieładnie przeinacza stanowisko Bractwa i polemizuje z chochołem - zarzucają im, że niby twierdzą, że samo przywrócenie starej mszy po łacinie naprawi sytuację. Po trzecie wydaje się dość dziwne zakładać, że "każde nieposłuszeństwo Papieżowi" = schizma. Oczywiście, co do konsekracji biskupich można mieć różne zdanie, ale to jest tak słaba intelektualnie argumentacja przeciwko Bractwu, że aż zęby bolą (są naprawdę dużo lepsze). Reasumując, z tego że ten Pan napisał dobre książki o Medjugorie, nie wynika, że jest kompetentny w omawianym temacie. A tak w ogóle: problemy w Kościele nie polegają na "skandalach" (wydaje mi się, że gorsze były w X w.), lecz na publicznym i stałym kwestionowaniu przez hierarchię, w tym papieży, przynajmniej na poziomie gestów - nauczania i doktryny Kościoła. Czy to uzasadnia całość stanowiska Bractwa ? Nie koniecznie. A czy krytyka Jonesa i jego twierdzenia (na dziś) o schiźmie są przekonywujące? Nie, to co Pani zacytowała jest porażająco słabe.

      Usuń
  2. Uważam, że nazywanie FSSPX sektą (zob. przywódcy sekty) przez Szanownego Księdza jest nadużyciem. Przykre to...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki11 czerwca 2026 11:09

      Gdzie jest nazwanie FSSPX sektą?

      Usuń
    2. Cytuję powyższe słowa Księdza: "Do nich należy Dawid Mysior, o którym już była mowa wielokrotnie (), a teraz udzielił on na swoim kanale głosu samemu przywódcy sekty w Polsce, tytułując go przy tym zresztą wyjątkowo czule, co potwierdza, że cierpi na odmóżdżający komplex dewocyjny".

      Usuń
    3. teologkatolicki11 czerwca 2026 11:45

      To jest sformułowanie nieco nieprecyzyjne. Jednak jest dość jasne, że nie chodzi o FSSPX w całości, lecz o sektę stehliniańską, która jest raczej tylko w Polsce (w Azji już go nie chcieli).

      Usuń
    4. tzn. że poza Polską sytuacja w FSSXP jest lepsza ?

      Usuń
    5. Czy mógłby ksiądz trochę więcej argumentów podać wobec x. Stehlina skoro idzie ksiądz aż tak daleko nazuwając go "przywódcą" sekty?

      Usuń
    6. Poza Polską nie ma tego sekciarstwa i szkolenia wiernych że TLM tylko w FSSPX. Wierni chodzą do innych bractw czy instytutów i nikt nie robi z tego problemu.

      Usuń
    7. Ad anonim 16 czerwca 2026 11:11
      Niech Pan przeczyta sobie wpis na tym blogu o doświadczeniach z FSSPX, jakie miał autor tego bloga; x D. Olewiński.

      https://teologkatolicki.blogspot.com/2023/10/prawda-wyzwala-czyli-moje-doswiadczenia.html?m=1

      Usuń
    8. czytałem, rozumiem, że czcigodny ksiądz miał pewnego rodzaju przykre "starcie" z x. Stehlinem ale to chyba jeszcze za mało aby Go nazywać "przywódcą sekty" ? zresztą to nie jest tylko ocena samego x. Stehlina ale całego "oddziału" FSSXP w Polsce bo skoro jest przywódcą sekty to polskie FSSXP jest sektą, tak czy nie ?

      Usuń
    9. teologkatolicki17 czerwca 2026 15:12

      Nigdzie nie napisałem, że FSSPX w Polsce jest sektą, lecz że x. Stehlin działa tak, jakby chciał budować swoją sektę i że w znacznej mierze ją zbudował. Nie twierdzę, że każdy członek FSSPX się temu poddaje, a tym bardziej każdy wierny, który korzysta z ich posługi.

      Usuń
    10. "a teraz udzielił on na swoim kanale głosu samemu przywódcy sekty w Polsce" - jeżeli posługujemy się tym samym językiem to jest to dość jasne nazwanie x. Stehlina przywódcą sekty, a nie że " x. Stehlin działa tak, jakby chciał budować swoją sektę" - może subtelna ale jednak różnica ?

      Usuń
  3. Miało być: Rozśmieszył mnie Szanowny Ksiądz. Ja należę do tego pokolenia, które miało jeszcze logikę w szkole...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki11 czerwca 2026 12:21

      Widocznie mieć logikę w szkole, a myśleć logicznie, to nie to samo. Czysto logicznie oczywiście :-D

      Usuń
  4. Tekst kończy się na "Oto istotne fragmenty:". Gdzie owe są?

    OdpowiedzUsuń
  5. Polecam wysłuchanie całości słynnej debaty z udziałem wspomnianego tutaj E. Michaela Jones'a z Michaelem Davies'em.
    Warto zapoznać się z argumentacją każdej strony.
    cz. 1: https://youtu.be/wE_URMCvXHs?si=en1nfnK1Et2ad9h0
    cz. 2: https://youtu.be/pgnEDecW1EE?si=mLh3pkdPQD7maYWU
    cz. 3: https://youtu.be/u0-9hu7P6qc?si=YyjTNbXBWxBgXszl

    OdpowiedzUsuń
  6. i część 4ta panelowa debaty:
    https://youtu.be/mMljJ2gW7cc?si=5duZU6wsOTjY_T__

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę mi wyjaśnić, czemu niby powiedzenie "drogi Księże Karolu", to "odmóżdżający komplex dewocyjny" ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki13 czerwca 2026 08:16

      Gdzie to jest powiedziane?

      Usuń
    2. To jest w pierwszym akapicie:

      "udzielił on na swoim kanale głosu przywódcy sekty w Polsce, tytułując go przy tym zresztą wyjątkowo czule, co potwierdza, że cierpi na odmóżdżający komplex dewocyjny"

      A następnie jest filmik, w którym padają słowa z ust D. Mysiora: "Drogi Księże Karolu".

      Usuń
    3. Przepraszam, jednak źle napisałem. To znaczy, nadal nie rozumiem czemu te słowa miałyby wskazywać na to, że Mysior cierpi na taką chorobę. Miał do niego powiedzieć na per ty "Karolu" ? Oczywiście pomijam to, że x Stehlin ma na imię Karl, a nie Karol.

      Usuń
    4. Przecież Karl i Karol to to samo imię w dwóch językach.

      Usuń
    5. Ma Ksiądz faktycznie rację. Mówi się do kogoś bliskiego "drogi", więc faktycznie Mysior przesadza.

      Usuń
  8. Czyli mamy zgadzać się na niekatolicki ryt Mszy, na praktyki i słowa często niezgodne z odwiecznym nauczaniem Kościoła, pseudocharyzmatyzm, zapaść powołań itd.? Nie jestem jakimś zagorzałym zwolennikiem FSSPX, ale pytanie, jak zatem żyć? Nie każdy ma szczęście mieć w swojej okolicy tradycyjne Duszpasterstwo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki13 czerwca 2026 15:10

      Proszę poczytać inne wpisy w temacie.

      Usuń
    2. A kto Panu/Pani anonimowemu/ej powiedział, że ryt ustanowiony przez papieża może być niekatolicki?

      Usuń
    3. @andrew: papież św. Pius V, kard. Ottaviani, kard. Bacci.

      Usuń
  9. Na blogu Tenete Traditiones napisano, że podobno x. Stehlin miał nigdy nie zostać wyświęcony na prezbitera, miał pozostać wiecznym diakonem, za swoją nielegalną działalność w tajnej, konspiracyjnej i quasimasońskiej organizacji Sofia będąc seminarzystą w Zaitzkofen.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki14 czerwca 2026 16:54

      Na pewno wstrzymano mu święcenia prezbiteratu i wysłano karnie na misje do Gabonu. Potem jednak widocznie wstawił się za nim x. Franz Schmidberger i wydobył go.

      Usuń
    2. Za co miała by być ta kara i kim był i za jakiego powodu miałby go wydobyć x. Franz Schmidberger.

      Usuń
    3. teologkatolicki14 czerwca 2026 22:30

      Kara była za stworzenie quasi tajnego stowarzyszenia pod nazwą "Sophia", bez wiedzy i zgody przełożonych. X. Schmidberger był przełożonym generalnym FSSPX po arcybiskupie M.L.

      Usuń
    4. Co to za stowarzyszenie? Wiadomo kto jeszcze do niego należał?

      Usuń
    5. Czy można prosić Księdza o wskazanie źródła tej informacji o przyczynie wstrzymania święceń ks. Stehlina? Na "Tenete Traditiones" nic takiego nie widzę, internet też milczy. Swoją drogą ks. Stehlin zawsze był dla mnie jedną z bardziej "dziwnych" postaci FSSPX.

      Usuń
    6. teologkatolicki15 czerwca 2026 10:32

      Wiem to od kilku jego byłych współbraci, którzy są w obecnie w Bractwie Kapłańskim Św. Piotra jako jego założyciele. Można pytać u nich, zwłaszcza u x. Joseph'a Bisig'a, który był rektorem w Zaitzkofen oraz radcą generalnym pod przewodnictwem abpa M. L. Z kilku źródeł wiem też, że był jednym z kandydatów do sakry biskupiej w 1988 r.

      Usuń
  10. Czyli czcigodny ksiądź ogolnie z sympatią patrzy na to co robił abp Lefebre ale uważa że obecne FSSXP błądzi ??? bo ciężko rozeznać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki16 czerwca 2026 16:03

      Patrzę z sympatią na wszystko, co zasługuje na sympatię.

      Usuń
  11. Proszę Księdza, czy nie należałoby znaleźć ilustracji tytułowej z korzystniejszym wyrazem twarzy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki16 czerwca 2026 16:03

      Nie. Ponieważ ta idealnie pasuje do treści.

      Usuń
  12. pisze Ksiądz: "na podstawie tego porozumienia powstało i istnieje Bractwo Kapłańskie Św. Piotra oraz inne instytuty tradycyjne utworzone przez - rozwiązaną za rządów bergogliańskich - Papieską Komisję "Ecclesia Dei". W tym znaczeniu Rzym na pewno dotrzymał słowa i nie oszukał". No, ale jak te ostoje tradycji mają sie teraz? Czy FSSP juz nie propaguje i nie zachwyca sie SW2 etc? czy te ostoje nie maja rzucanych kłód pod nogi, nie sa nieoficlanie zwalczane jako zaściankowe i nie pasuące do "współczesnego Koscioła"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki18 czerwca 2026 11:31

      FSSP na pewno nie zachwyca się V2. Inne instytuty tradycyjne też. Jeno nie uprawiają prymitywnej i często fałszywej polemiki typu FSSPX.
      A że stawia im się przeszkody od końca pontyfikatu B16, to jest osobna sprawa. Banda bergogliańska utrudnia życie wszystkim katolikom, bo chce ich przerobić na nową religię eku-eko-masońską.

      Usuń
  13. Jest też tak że FSSPX tworzy własne trybunały które orzekają o nieważności Sakramentu Małżeństwa czy o zwalnianiu ze Ślubów Zakonnych - choć według Stolicy Apostolskiej te osoby ("zakonnicy" i "zakonnice" FSSPX)są jedynie związani Ślubami Prywatymi a nie publicznymi. Też kwiestie Małżeństw Błogosławionych przez księży FSSPX którzy do tego nie mieli w ogóle delegacji od biskupa - wielokrotnie Stolica Apostolska orzekała że są nieważne. Papież mówi nie święcić a oni święcą. Kościoły i kaplice budowane bez zgody biskupa miejca - FSSPX nawet się nie pytało tylko metodą faktów dokonanych. A przed 2015 księża FSSPX spowiadali ważnie jedynie w sytuacji niebezpieczeństwa śmierci, jeden księży archdiec Łódż gdyby mi biskup powiedział nie przedłużam tobie w tym roku pozwolenia na Spowiadanie - to bym spowiadał jedynie w sytuacji zagrożenia życia. A 2015 zezwolono że względu na dobro wiernych którzy nie rozumieją zawiłości kanonicznych na Spowiedź księży Bractwa.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jest taki filmik, na którym widać x Stehlina jak był chyba z wyglądu dość młody
    https://youtu.be/jZjVWQSNnqE?si=WN9sxVVAFfb0Y4XL

    OdpowiedzUsuń