Znamiona grzechu śmiertelnego powinny być znane i z pytania wynika, że są znane. Jednak przypominam:
1. ważkość sprawy (ciężar gatunkowy)
2. świadomość, że dany czyn jest grzechem
3. własnowolność czyli możliwość wyboru między popełnieniem danego czynu a jego niepopełnieniem
Jeśli te trzy warunki są spełnione równocześnie - czyli w tym samym czynie - to grzech jest ciężki czyli śmiertelny.
W praktyce najtrudniejszą kwestią jest zwykle warunek pierwszy, czyli ocena ważności czynu. W tym też zawarte jest rozwiązanie: w razie wątpliwości osąd co do ważkości materii można i należy poddać ocenie spowiednika.
Także co do warunku trzeciego rozstrzygająca powinna być ocena spowiednika.
Drugi warunek jest najtrudniejszy w ocenie o tyle, że ktoś z zewnątrz nie jest w stanie tego ocenić, tzn. ostatecznie każdy sam musi wiedzieć, czy miał świadomość grzeszności danego czynu czy nie.
W pytanie dostrzegam jest problem innego rodzaju, mianowicie zjawisko tzw. skrupulanctwa. Jest to rodzaj pokusy szatańskiej typowej w sytuacji osób początkujących w życiu duchowym i gorliwych. Stan takiej osoby jest taki, że zwykle nie popełnia grzechów ciężkich (przynajmniej od pewnego czasu) i tym samym szatanowi nie udaje się tej osoby zwieść ku takiemu grzechowi i tym samym do utraty łaski uświęcającej. Usiłuje więc człowiekowi zaszkodzić podstępnie, czyli wmawiając grzech ciężki czy przynajmniej silne i natrętne wątpliwości tam, gdzie tego grzechu obiektywnie nie ma. Stąd wynika główny środek zaradczy, mianowicie słuchanie spowiednika i kierownika duchowego.
Jest jednak także nie mniej istotny środek zaradczy, który jakby leczy skrupulanctwo u jego korzenia, mianowicie w jego egocentryźmie. Takim środkiem jest zwiększenie swojej uwagi na dobrych uczynkach i ogólnie na potrzebach bliźnich. Zwykle, a chyba nawet zawsze skrupuły wiążą się z przesadnym skupieniem na swoich doznaniach i przeżyciach duchowych, co zawsze oznacza zaniedbanie miłości bliźniego i świadomego, zamierzonego działania na chwałę Bożą. Dlatego serdecznie polecam zastanowić się: czy i na ile myślę przynajmniej z taką samą uwagą i poświęceniem czasu o tym, co mogę dobrego uczynić bliźnim, co mogę im ofiarować, jaką pomoc wyświadczyć i to zupełnie bezinteresownie. To jest najskuteczniejsze i właściwie niezawodne lekarstwo na skrupulanctwo.
Istnieje modlitwa, co do której w Kościele przekazywano, że kto ją odmawia rano i wieczorem, nie popadnie w grzech ciężki. Nabożeństwo Trzech „Zdrowaś Maryjo”.
OdpowiedzUsuńJeżeli ktoś będzie chciał popaść w grzech śmiertelny, to i tak popadnie, mimo jej odmówienia.
Usuńwłaśnie, znam osoby które klepią więcej, a mają tyle pychy, że to niepojęte
UsuńTrochę więcej wiary u anonimowych odpowiadających. Nie można sobie jednym zdaniem odrzucać takiej pomocy duchowej, objawionej w średniowieczu, a potem jeszcze zatwierdzonym przez niektórych papieży.
Usuń"Obecna wersja tego nabożeństwa wywodzi się od świętych Leonarda z Porto Maurizio i świętego Alfonsa Liguori, Doktora Kościoła. Święci ci zalecali codzienne odmawianie, zawsze rano i wieczorem, Trzech Zdrowaś Maryjo, ale zawsze z dodatkiem po modlitwie Zdrowaś Maryjo następującego aktu strzelistego: "Maryjo, Matko moja, zachowaj mnie od grzechu śmiertelnego", albo "Przez Twoje Niepokalane Poczęcie, o Maryjo, oczyść ciało moje i uświęć duszę moją". W tej właśnie formie nabożeństwo Trzech Zdrowaś Maryjo zostało zatwierdzone i obdarzone odpustami przez papieży Leona XIII i świętego Piusa X, który oprócz tego zatwierdził Nowennę Trzech Zdrowaś Maryjo, zwaną też "Nowenną Skuteczną"
UsuńJesli ktos odmawia dobrze z taką świadomością to na pewno otrzyma pomoc.
Inna kwestia to magiczne traktowanie wszelkich modlitw, bo jak pisał św. Ludwik zdarza się, że są fałszywi czciciele NMP.
Proszę Księdza, czy to nie jest tak, że sam fakt, iż ktoś nie wie, czy popełnił grzech śmiertelny, świadczy o tym, że w chwili popełnienia czynu nie było pełnej świadomości ani pełnej dobrowolności? Rozumiem, że liczy się świadomość i dobrowolność w momencie popełniania samego czynu, a nie świadomość kilka godzin po jego dokonaniu. Jeśli więc ktoś dopiero po pewnym czasie uświadomi sobie, że obiektywnie dopuścił się w danym momencie materii ciężkiej, to czy nadal może przypisywać sobie winę za grzech śmiertelny?
OdpowiedzUsuńPo pierwsze, nie należy mówić tutaj o dobrowolności lecz o własnowolności. To jest różnica istotna.
UsuńPo drugie, rzeczywiście istotna jest świadomość grzeszności czynu oraz własnowolność w momencie popełnienia. Problem w tym, że skrupulant często też nie jest w stanie tego określić.
Mógłby Ksiądz zatem podać różnice? Powszechnie naucza się o świadomości i dobrowolności, a dopiero tutaj przeczytałem o własnowolności.
UsuńTo jest właśnie problem durnego nazewnictwa. Dobrowolność oznacza dobrą wolę. A własnowolność oznacza własną wolę, a ta może być też zła.
UsuńTo byłby oksymoron: dobrowolnie, DOBRO - wolnie, popełniłem ZŁY uczynek. Logiczne sprzeczne wewnętrznie, contradictio in adiecto, swoista tautologia.
UsuńSkrupulanctwo być może jest podstępem złego ducha, ale także może być przejawem zaburzenia psychicznego zwanego nerwicą natręctw.
OdpowiedzUsuńW takiej sytuacji należy iść od razu do spowiedzi, czy można spokojnie poczekać do kolejnej i przyjmować Komunię Świętą, uwzględniając podane w pytaniu okoliczności, które nam towarzyszą i uznając, że ten wątpliwy grzech nie jest ciężki, skoro nie potrafimy tego określić?
OdpowiedzUsuńNajlepiej dla spokoju sumienia iść jak najszybciej do spowiedzi.
Usuń