Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Czy jest stan wyższej konieczności? (z post scriptum)


Można mówić o wszystkim, byle poważnie, sensownie i zgodnie z prawdą. 

Określenie "stan wyższej konieczności" jest regularnie używane w kontekście zarówno sakry przez śp. abpa M. Lefebvre'a w 1988 r. jak też obecnie. A jest ono słowno-pojęciowym dziwolągiem i nie istnieje w języku Kościoła. 

Kodex Prawa Kanonicznego z 1917 r. mówi po prostu o konieczności, gdyż konieczność nie jest stopniowalna:


Tak samo jest w KPK z 1983 r.:


Różnica polega na tym, że według wcześniejszego Kodexu konieczność usuwa winę jedynie wtedy, gdy chodzi o przepisy prawa czysto kościelnego, czyli nie z prawa naturalnego i Bożego Objawienia (czyli prawd wiary), zaś nowy Kodeks rozszerza, dodając do czynów wewnętrznie złych zgubę dusz, co pozostawia bardzo szerokie pole do interpretacji. 

Sporna jest kwestia, czy udzielenie sakry biskupiej wbrew woli papieża dotyczy jedynie prawa kościelnego czy prawa Bożego w znaczeniu pochodzącej od Boga konstytucji Kościoła, gdzie papież jest najwyższym pasterzem i widzialną głową w zastępstwie Jezusa Chrystusa. Owszem, praktyka co do wpływu papieża na nominacje biskupie zmieniała się w ciągu wieków i przez długie wieki papieże jedynie zatwierdzali wybór dokonany przez lokalne duchowieństwo czy narzucony przez władców świeckich. Jednak o kształcie tej praktyki decydowali papieże (mniej czy bardziej dobrowolnie), a w ostateczności nakładali karę exkomuniki, gdy nie zgadzali się na daną nominację, ku czemu musiały być powody kanoniczne, czyli wynikające z prawa kościelnego. 

Ci, którzy mówią o konieczności dla uzasadnienia słuszności owych sakr biskupich bez mandatu papieskiego, regularnie nie określają tej konieczności, a jedynie wskazują na obecny stan Kościoła, konkretnie na różnego rodzaju skandale, jak ostatnio papier Dykasterii Doktryny Wiary co do tytułów Najświętszej Mariji Panny czy wizyta pani przebranej za arcybiskupkę anglikańską, podejmowaną w Watykanie ze wszelkimi honorami. To są rzeczywiście skandale i można by podawać wiele innych. Pozostaje jednak kwestia, jak one się mają do konieczności w znaczeniu teologiczno-kanonicznym. 

Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X nie precyzuje owego "stanu wyższej konieczności", a jedynie powtarza, że krok, który zamierza, służy dobru Kościoła. Nie wyjaśnia natomiast, jak należy rozumieć konieczność. Pewne jest, że sakra biskupów dla FSSPX jest konieczna dla przetrwania tej wspólnoty oraz ich duszpasterstw. Czy można to utożsamić z przetrwaniem Kościoła? Oczywiście nie, chyba że rozumie się FSSPX jako jedyną ostoję wiary katolickiej, sakramentów katolickich i prawowitej hierarchii katolickiej, a w takiej mentalności tresowani są regularnie jego zwolennicy, co widać szczególnie w Polsce. Oczywiście należy uznać zasługi tej wspólnoty, a także jej założyciela, dla przetrwania zwłaszcza tradycyjnej liturgii rzymskiej. O wiele gorzej jest pod względem doktrynalnym i teologicznym, choć należy docenić szczerą wolę trzymania się ortodoxji katolickiej, co obecnie niestety nie jest regułą zwłaszcza w strukturach Novus Ordo. Należy jednak rozróżnić między koniecznością a pożytecznością. 

O nędzy teologicznej w kręgach FSSPX było mi dane niestety już wielokrotnie pisać. Pisałem też o problemie z ważnością święceń przyjętych przez św. abpa M. Lefebvre'a, tym samym także święceń przez niego udzielanych. Co do prawowitości hierarchicznej także niestety można mieć przynajmniej zastrzeżenia. FSSPX powołuje się na tzw. jurysdykcję nadzwyczajną, co jest o tyle uzasadnione, że w ramach fałszywego miłosierdzizmu bergogliańskiego otrzymali oficjalną jurysdykcję do spowiadania i możliwość ubiegania się o jurysdykcję do sakramentu małżeństwa. Żeby było jasne: z serca życzę im, by wszystkie te wątpliwości i niedostatki zostały usunięte i właśnie dlatego regularnie w razie konieczności staram się korygować bzdety głoszone zwłaszcza bez internetową gwiazdę Sz. B. Tyle jest w mojej mocy. Problem polega na tym, że oni widocznie zupełnie nie zauważają, a chyba nawet nie chcą zauważać tych niedostatków, które są dość istotne zarówno dla ich katolickości jak też dla ich służby Kościołowi, którą regularnie deklarują. 

Odpowiadając w skrócie: 

Stan konieczności usprawiedliwiający działanie wbrew prawu kościelnemu musiałby dotyczyć przynajmniej jednego z istotnych znamion Kościoła, czyli
- nauczania wiary
- ważnego udzielania sakramentów
- jedności hierarchicznej z Następcą św. Piotra i biskupami jemu podległymi. 

FSSPX wskazuje póki co jedynie na mankamenty czy wręcz błędy doktrynalne w dokumentach V2 i w późniejszych. Wskazywanie na skandale nie ma znaczenia prawnego, lecz najwyżej psychologiczne. Natomiast po swojej stronie ma problem z ważnością sakramentów przez siebie udzielanych, a także z realną - a nie tylko deklarowaną - jednością z papieżem, którego oficjalnie czyli formalnie uznają. 

Moim zdaniem konieczność jest, ale inna, mianowicie naprawa wewnątrz FSSPX. Jeśli temu będzie służyć sakra 1 lipca 2026 r., to będzie to główny i właściwy argument na jej korzyść. 

Tymczasem można mówić jedynie o pożytkach większych czy mniejszych działalności FSSPX. O ile gwoli tych pożytków konieczne jest konsekrowanie własnych biskupów, o tyle może to być usprawiedliwione moralnie i teologicznie, być może nawet kanonicznie. 

Jednak także przy tej okazji przedstawiciele FSSPX wykazują dwie brzydkie cechy, niegodne zwłaszcza katolika tradycyjnego:
- pomieszanie myślowe, czyli chaos teologiczny i ogólnie intelektualny, który nie jest ani katolicki, ani tradycyjny,
- zakłamanie, a to już jest nawet problem moralny i duchowy. 

Wiem, że zarówno wśród duchownych FSSPX jak też wśród ich wiernych jest sporo ludzi szczerze wierzących po katolicku, czy przynajmniej tego pragnących, szczerze pobożnych i oddanych dla sprawy wiary katolickiej i Kościoła. Problem jest natomiast w doborze głównych postaci, zwłaszcza w Polsce. Jeśli główne postacie zarówno decyzyjne jak też medialne wykazują się wybitną ignorancją nawet w prostych kwestiach teologicznych, tudzież specyficznym zakłamaniem, to niestety rzutuje to nie tylko na całość tej wspólnoty, lecz ma katastrofalne skutki także dla wiernych, którzy poddają się ich prowadzeniu w zaufaniu na prawdziwie katolickie duszpasterstwo. 

Z tego właśnie względu istnieje spore zagrożenie tym, że FSSPX wskutek sakry i z tym związanej formalnej exkomuniki podryfuje coraz bardziej w kierunku sekciarstwa, gdzie nie prawda jest najważniejsza, lecz interes grupowy oraz wola przywódcy. Tego im ani ich wiernym, ani całemu Kościołowi oczywiście nie życzę. 



Post scriptum

Otrzymałem prośbę o doprecyzowanie, czy kanon 1323 punkt 4 ma zastosowanie w przypadku zapowiedzianej sakry biskupiej w FSSPX. Nie jestem kanonistą i nie mam możliwości sprawdzenia w komentarzach do Kodexu. Jednak biorąc pod uwagę kontext słowa "konieczność" (necessitas), mianowicie "ciężki lęk", "przymus", "ważka niedogodność", myślę, że w tym kanonie w tym słowie nie chodzi o czyn typu sakra biskupia. Najbardziej by w tej sprawie pasował "ciężki lęk" (metus gravis), gdyż rzeczywiście zachodzi lęk o przetrwanie FSSPX bez tej sakry. To musi być połączone z przekonaniem, że przetrwanie FSSPX jest niezbędne dla przetrwania Kościoła. To już prowadzi dość prostą drogą do przekonania, że nie ma papieża, skoro nie papież lecz FSSPX ma się troszczyć o przetrwanie Kościoła oraz decydować o tym, co jest ku temu niezbędne. 

Innymi słowy: postawa FSSPX jest psychologicznie zrozumiała i należy docenić szczerą wolę służenia przetrwania Kościoła. Tym niemniej teologicznie i nawet czysto zdroworozsądkowo to się nie klei. Na szczęście nie jestem w pozycji upoważniającej do urzędowego osądzania tego czynu i nie zamierzam sobie tego uzurpować. Mogę jednak powiedzieć, że nawet zakładając, iż ten akt będzie grzeszny (charakter schizmatycki to osobna sprawa), to jednak pod względem teologicznym są obecnie o wiele poważniejsze grzechy przeciw wierze, sakramentom oraz dyscyplinie hierarchicznej, i to powszechnie. Dlatego ani nie pochwalam, ani nie potępiam, a to nie z powodu relatywizmu teologicznego, lecz z wyważenia różnych aspektów i wymiarów sprawy. Powtarzam jeszcze raz: największym zagrożeniem dla jedności i misji Kościoła nie jest sakra w FSSPX, a największym zagrożeniem dla FSSPX nie jest brak nowych biskupów. Idealnie byłoby zarówno dla całego Kościoła jak też dla FSSPX, gdyby FSSPX reprezentowało prawdziwie katolicką, solidną teologię, oraz sprawowało niewątpliwe co do ważności sakramenty. Wtedy kwestia posłuszeństwa oraz jedności kościelnej dałaby się rozwiązać wcześniej czy później (możliwe są różne scenariusze). Jeśli natomiast obydwie strony będą trwały w swoich conajmniej wątpliwych pozycjach - a właściwie nędzach - teologicznych, oraz jedna strona będzie chciała drugiej stronie pokazać swoją wyższość, to nie będzie zbliżenia, lecz gra na wymarcie drugiej strony. 

Jak się zachować w sytuacji - dość prawdopodobnej - gdy dojdzie do ogłoszenia kary exkomuniki czy to odnośnie do samach biskupów FSSPX czy też całego FSSPX? 

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że każda kara kościelna, także ta najsurowsza, którą jest exkomunika, jest naprawcza, czyli jej celem jest poprawa winnego, co się oczywiście wiąże z żalem za czyn i nawróceniem. Tym samym nie będzie to wyrok dożywotni czy wieczny, czego dowodem jest decyzja Benedykta XVI z 2009 r. usuwająca karę ogłoszoną w 1988 r. na dwóch biskupów konsekrujących i czterech konsekrowanych. Ewenementem było, że po zdjęciu kary pozwolono im - wbrew zwyczajowi Stolicy Apostolskiej, czyli nadzwyczaj wspaniałomyślnie - na dalsze sprawowanie funkcyj biskupich i kapłańskich. Wynikało to zapewne ze względów duszpasterskich, a szczytem było posunięcie Franciszka w ramach "roku miłosierdzia" o udzieleniu jurysdykcji, co zresztą jest dziwolągiem kanonicznym, ponieważ formalnie nie zdjęto z kapłanów FSSPX kary suspensy. Tutaj zarówno FSSPX jak też ich wierni powinni dążyć do rychłego uleczenia faktycznego rozłamu, a nie utwierdzać się w postawie niezależności czyli faktycznej schizmy mimo deklarowania jedności. 

Po drugie, należy wziąć pod uwagę, że istnieje zagrożenie mentalności schizmatyckiej, co w historii Kościoła wiązało się chyba zawsze z popadnięciem w błędy teologiczne i herezje. A jest to w przypadku FSSPX o tyle prawdopodobne, że regularnie widać u nich nędzę teologiczną, połączoną z naginanem tradycyjnego nauczania Kościoła - któremu rzekomo chcą być wierni - do swoich potrzeb propagandowych, które mają uzasadnić czy raczej usprawiedliwić ich samodzielność (mówiąc delikatnie) względem oficjalnych struktur kościelnych. Modlitwa za papieża i za biskupa miejsca, oraz wymienianie ich po cichu w kanonie Mszy św. oczywiście nie jest w stanie zastąpić realnego poddania się ich jurysdykcji, skoro FSSPX całkowicie samodzielnie, a nawet wbrew woli biskupów i papieży sprawuje sakramenty (w tym święcenia), naucza, zakłada kaplice, buduje kościoły itd. 

Po trzecie, każdy sam - o ile jest w stanie - powinien zarówno respektować formalny stan prawny czyli ogłoszoną exkomunikę, jak też wyższość prawd wiary katolickiej oraz sakramentów ponad kwestiami dyscyplinarnymi, jak to zawsze było w Kościele. Innymi słowy: jeśli katolik w ramach oficjalnych struktur, czy to tzw. indultowych czy Novus Ordo (choć staje się niestety coraz rzadsze) ma zapewnione autentyczne nauczanie wiary oraz sprawowanie sakramentów według Tradycji Kościoła, to powinien z tego korzystać. Moralnie dozwolone będzie korzystanie z posługi FSSPX tylko wtedy, gdy oficjalne struktury kościelne nie zapewniają nieskażonego błędami nauczania wiary oraz tradycyjnego sprawowania sakramentów. 

23 komentarze:

  1. Lefebvre z nieważnymi święceniami zakłada organizację, która jest jedną z podstaw szeroko rozumianego "ruchu tradycjonalistycznego". Posługują w niej nieważnie wyświęceni księża z jego linii i ważnie wyświęceni księża z linii biskupów posoborowych (przejścia z diecezji i zakonów do fsspx). Biorąc pod uwagę zasięg działania fsspx i liczbę dusz korzystających z posługi bractwa, brzmi to jak okrutny żart ze strony Opatrzności - narażanie tylu dusz na nieważne sakramenty.

    Równocześnie Ksiądz docenia działania Lefebvrea w zakresie zachowania tradycyjnego rytu rzymskiego (nieważnie sprawowanego) i nie miał problemu podejmować luźnej współpracy z fsspx (korzystanie z kaplicy nieważnie poświęconej przez nieważnie wyświęconego biskupa/księdza).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki12 czerwca 2026 14:14

      O wiele bardziej okrutne jest to, co stało się wraz z V2 prawie z całym Kościołem, skoro FSSPX uważa, że konieczne jest, by mieli własnych biskupów. To raz.
      Po drugie, Pan Bóg takich "żartów" nie robi. Robią je ludzie. Skoro Pan Bóg pozwolił na to, co się stało z niemal całym Kościołem, to dlaczego taki "żart" nie mógł się stać akurat z FSSPX, które liczy niecałe tysiąc członków?
      Po trzecie, nie było żadnej współpracy między mną a FSSPX, nawet luźnej. Było udostępnienie kaplicy finansowanej przez wiernych dla Mszy św. dla nich. Właśnie zachowanie x. Stehlina w tej sprawie jest dość symptomatyczne, gdyż powołując się na rzekomą swoją "jurysdykcję" nad kaplicą, której oczywiście nie ma (chyba że uważa się za przywódcę własnej sekty), odebrał wiernym możliwość uczestniczenia we Mszy św. Tyle to dla niego znaczy dobro dusz, które teraz rzekomo usprawiedliwia sakrę.

      Usuń
  2. Prawdziwym, ale niewypowiadanym głośno powodem planowania konsekracji biskupich jest wątpliwość dużej części wiernych uczęszczających do kaplic FSSPX co do ważności posoborowych sakr biskupich.

    W Vaticanum II można sobie powątpiewać nawet na Novusie, tradycyjnego kazania można posłuchać na indulcie, piękną liturgię można zobaczyć w cerkwi. Dużej części wiernych chodzi o coś innego. Mianowicie o to, że posoborowa sakra z formułą o "Duchu Rządzącym" jest nieważna. Nawet jeśli później ją poprawiono, to mleko się już rozlało, a nieważni biskupi panoszą się i replikują po całym Kościele. Gdzie są więc ważne sakramenty? Tam, gdzie nie przerwano łańcucha sakr w rycie pre 1962 - czyli w FSSPX.

    Duchowni i przełożeni FSSPX nie powiedzą tego głośno, bo to byłaby zniewaga dla Rzymu. Ale dobrze to wiedzą. Wierni szukają duchownych ważnie wyświęconych.

    Argumenty Księdza Profesora o nieważności sakry Lefebvre'a nie są dla nich przekonujące. Jeśli Ksiądz Profesor ma rację, to w latach świetności masonerii (XVIII i XIX wiek) mnóstwo sakr zostało udzielonych nieważnie. Dziś już się nie ustali, które linie sukcesyjne zostały przerwane. A przecież Bóg nie pozwoliłby na takich chaos z sakramentami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki12 czerwca 2026 15:17

      Gdyby anonimowy uważnie czytał, to by wiedział, że nie twierdzę, iż linia święceń ML jest nieważna, lecz że można mieć zasadne wątpliwości, oraz że FSSPX powinno dla dobra Kościoła postarać się usunąć te wątpliwości. Jednak widocznie pycha im na to nie pozwala.
      Jeśli chodzi o wpływy masonerii w hierarchii Kościoła w przeszłości, to należy wziąć pod uwagę, że po pierwsze wówczas przynależność do masonerii była tego rodzaju co do rotarian (a obecnie np. chyba wszyscy biskupi niemieccy są czy to członkami czy przynajmniej sympatykami, co wiem z wiarygodnego źródła), a po drugie nie wiadomo o żadnym biskupie, który by otwarcie deklarował poparcie dla masonerii czy dążenie do zniszczenia Kościoła, i był pozostawiony na urzędzie przez papieża. Trzeba by oczywiście mówić o konkretach. Niechże się anonimowy popisze swoją wiedzą o tamtej epoce. Jestem ciekaw.

      Usuń
    2. "FSSPX powinno dla dobra Kościoła postarać się usunąć te wątpliwości" - w jaki sposób mieliby to zrobić? Czy to nie jest sprawa nieweryfikowalna?

      Usuń
    3. W dalszym ciągu wątpliwości bylyby w stosunku do dwóch biskupów i wszystkich księży wyświęconych przez nich. Byłyby w FSSPX trzy grupy wg Księdza: księża watpliwi (z linii Lefebvrea), watpliwi/niewątpliwi (z linii biskupów posoborowych), niewątpliwi (nowi, z linii wspolkonsekratora nie obarczonego wątpliwościami). Przecież to żadne rozwiązanie. Pomijam, że z perspektywy świeckiego wątpliwy ksiądz powinien być traktowany tak samo jak nieważny. Nie jestem od rozstrzygania ważności.świéceń, ale chciałbym mieć pewność, że przyjmuję ważne sakramenty. W związku z tym, w przypadku poważnej, pozytywnej wątpliwości co do ważności święceń danego księdza, nie korzystał bym z jego sakramentów, aż do święceń sub confitione. Co innego, jeśli to nie są żadne poważne wątpliwości, a tylko takie gadanie nie wiadomo czemu i komu służące...

      Usuń
    4. teologkatolicki14 czerwca 2026 13:48

      Jest proste rozwiązanie. Biskupi de Galareta i Fellay powinni przyjąć święcenia (przynajmniej od diakonatu) sub conditione z linii nie obarczonej wątpliwością. Dzięki temu wyświęcą ważnie nowych biskupów (również począwszy przynajmniej od diakonatu) i będą mogli razem święcić sub conditione wszystkich kapłanów FSSPX. To oczywiście wywołałoby burzę pośród wielu z nich, ale to nie jest istotne. Istotne jest, że wątpliwość zostałaby usunięta. Teraz nie mają nic do stracenia, skoro i tak zostaną wszyscy exkomunikowani. Konieczna jest tylko pokora, czyli stanięcie w prawdzie.

      Usuń
    5. FSSPX uważa święcenia posoborowe za ważne. Przecież dlaczego nie robi świeceń sub conditione dla kapłanów z Novus Ordo? Dlaczego dożywotnio zakazali niejakiemu ks. Bałembie sprawowania Mszy w ich kaplicach za przyjęcie święceń sub conditione? Poza tym ks. Bańka nagrał film "Czy posoborowe świecenia są ważne" i odpowiedź brzmiała tak.

      Usuń
  3. Wystarczy nauka Kościoła podana w Magisterium. Jest tam o tym że to sprawa Prawa Bożego
    Pius XII: “From what We have said, it follows that no authority whatsoever, save that which is proper to the Supreme Pastor, can render void the canonical appointment granted to any bishop; that no person or group, whether of priests or of laymen, can claim the right of nominating bishops; that no one can lawfully confer episcopal consecration unless he has received the mandate of the Apostolic See.”[2]



    · Bl. Pius IX: “The writings of the ancients testify that the election of Patriarchs had never been considered definite and valid without the agreement and confirmation of the Roman Pontiff.”[3]



    · Bl. Pius IX: “Everyone knows that the eternal and at times the temporal happiness of people depends on the proper election of bishops; the circumstances of time and place must be considered referring all the authority for selecting the bishops to the Apostolic See.”[4]



    · Bl. Pius IX: “However, some resent and bemoan both Our declaration that this Apostolic See has the right and power to elect a bishop…”



    · Bl. Pius IX: “…the Apostolic authority given to Us by the Lord through the most holy Peter, prince of the Apostles,’ to appoint bishops, priests and deacons in every city subject to the sees of Jerusalem and Antioch.”[5]



    · Bl. Pius IX: “But We considered that We should not keep silence on Our right to elect a bishop apart from the three recommended candidates, in case the Apostolic See should be compelled to exercise this right in the future. But even if We had remained silent, this right and duty of the See of blessed Peter would have remained unimpaired. For the rights and privileges given to the See by Christ Himself, while they may be attacked, cannot be destroyed; no man has the power to renounce a divine right which he might at some time be compelled to exercise by the will of God Himself.”[6]



    · Pius VI: “For the right of ordaining bishops-belongs only to the Apostolic See, as the Council of Trent declares; it cannot be assumed by any bishop or metropolitan without obliging Us to declare schismatic both those who ordain and those who are ordained, thus invalidating their future actions.”[7]



    · Council of Trent – condemned the proposition that bishops “who have neither been rightly ordained, nor sent, by ecclesiastical and canonical power, but come from elsewhere, are lawful ministers of the word and of the sacraments.”[8] [2] Ad Apostolorum Principis, June 29, 1958, No. 47.
    [3] Quartus Supra, No. 33.
    [4] Ibid., No. 30.
    [5] Ibid., No. 29.
    [6] Ibid., No. 31.
    [7] Pius VI, Charitas, April 13, 1791, no. 10.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kościół przyjmuje istnienie ważnej intencji wewnętrznej jeżeli szafarz sakramentu publicznie nie manifestuje przeciwności. Kard. Liénart nic takiego publicznie nie manifestował!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki12 czerwca 2026 22:47

      Który Kościół? Na jakiej podstawie? Gdzie to jest zapisane?

      Usuń
  5. Jeden, jedyny. Rzymsko-Katolicki. Podręczniki teologii moralnej i sakramentologii z XIX w.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedynym motorem działania FSSPX jest nienawiść do Mszy z mszału papieża Pawła VI. Gdyby nie to, to byliby jak FSSP czy IBP. I to jeden z dowodów, że tradycjonaliści są tolerowani z trudem przez środowisko watykańskie. Nie wiem jaki stosunek będzie miał do tego papież Leon XIV ale Benedykt XVI miał pozytywny, Franciszek negatywny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki14 czerwca 2026 22:51

      Nic nie wskazuje na to, by to był jedyny czy główny motor. Abp M.L. przez kilka lat po V2 celebrował wg Missale Romanum z 1965 r., który już zawierał wiele zmian. Ogólnie liturgia stała się dla niego sztandarowym hasłem dopiero z czasem i to nie jedynym. Owszem, sprzeciwiał się przyjęciu Novus Ordo (Missale Romanum z 1969 r.), ale dla niego głównymi problemami w dokumentach V2 były: wolność religijna, ekumenizm i kolegialność. To są kwestia ważne dla teologów, mniej dla zwykłych wiernych. Dopiero gdy zauważył, że wiernych najbardziej oburza Novus Ordo, uczynił to jednym z głównych tematów propagandowych. Także dzisiaj FSSPX poza polską utrzymuje przyjazne relacje z księżmi celebrującymi Novus Ordo, którzy wspierają finansowo FSSPX. Wówczas nie jest przeszkodą to, że celebrują Novus Ordo...

      Usuń
    2. Czyli widać w tym hipokryzję. FSSPX oczywiście nigdzie nie przyzna się do tego, że abp L. celebrował bez zarzutów wdg. M.R. z 65 roku...

      Usuń
    3. Drogi anonimie z 16 czerwca. Ks. Bańka w filmie "Dlaczego Nowa Msza prowadzi do piekła" przyznał, że odprawiano Mszę z mszału rzymskiego 1965. W Polsce jednak tego mszału nigdy nie było, bo stwierdzono, że po co go brać, jak zaraz będzie kolejna i ostateczna wersja, po reformie.

      Usuń
    4. Drogi anonimie z 16 czerwca. Ks. Bańka w filmie "Dlaczego Nowa Msza prowadzi do piekła" przyznał, że odprawiano Mszę z mszału rzymskiego 1965. W Polsce jednak tego mszału nigdy nie było, bo stwierdzono, że po co go brać, jak zaraz będzie kolejna i ostateczna wersja, po reformie.

      Usuń
    5. Ad Andrew
      I co z tego? Co to ma do tego, jaki był wybór u abp. L.?

      Usuń
    6. teologkatolicki22 czerwca 2026 20:03

      NIE prawda. Missale Romanum z 1965 r. było w użytku jeszcze w latach 70-ych. A bodajże do 1983 r. był w użytku mszał Novus Ordo łacińsko-polski w dość wiernym tłumaczeniu. Dopiero potem wprowadzono niemiecki mszał polskojęzyczny, ponieważ miał więcej wspólnego z niemieckim Novus Ordo niż z łacińskim.

      Usuń
  7. Czcigodny księże ale czyż nie jest logiczna następującą teza: jakby nie było FSSXP, nie przetrwałaby ani tradycyjna msza święta ani tradycyjna nauka katolicka bo by ją posoborowcy krok po kroku unicestwili? nie byłoby już ani żadnego oporu ani żadnego punktu w Kościele który mówi "halo, coś tutaj jednak nie tak". I idąc dalej tym tokiem rozumowania. Jak FSSXP przestałoby istnieć czy Watykan nie miałby już otwartej drogi do zniszczenia tradycji do końca bo gdzie by miała niby przetrwać ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki16 czerwca 2026 07:52

      Gdybanie nie jest logiczne. Owszem, można stawiać prawdopodobne scenariusze przy zmienionych i zmiennych warunkach czyli przesłankach. Jednak to nigdy nie mogą być pewne prognozy.
      Oczywiście należy docenić zasługi zarówno samego abpa M. L. jak też całego FSSPX. Jednak to nie powinno zamykać oczu na niedoskonałości, niespójności, a nawet błędy w ich słowach i działaniu. Kto na to zamyka oczy, ten cierpi na mentalność sekciarską. Tym bardziej ten, kto to zamykanie forsuje.

      Usuń
  8. "Pewne jest, że sakra biskupów dla FSSPX jest konieczna dla przetrwania tej wspólnoty oraz ich duszpasterstw."
    Ale w dlugoterminowo jednak jest. Kto wyswieci nastepnych ksiezy?

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedy mozemy byc pewni, ze jest to schizma? Gdy na konferencji Papiez powie, ze to akt schizmatycki lub odlaczenie od Kosciola Katolickiego i przeczytam o tym na Facebooku? Czy jest niezbedny jakis formalny dokument?

    OdpowiedzUsuń